Czaki Posted June 20, 2014 Posted June 20, 2014 4Łapki napisał(a):Walda wymasować się już nie da :diabloti: No co ty, uszka mu już nie staną ? Ja swojemu ciągle masuje :diabloti: A tak z innej beczki. Zawsze mam tak, że jak idę z Czarkiem i niedawno przed spacerem został wyczesany, to ludzie się na niego patrzą, titają i milutkie komentarze "jaki ładny" itp. A jak z nim idę i już 'sam się uczesze' :cool3: to wręcz przeciwnie, nikt się do niego nie klei. A dla mnie nie zależnie od fryzjera wygląda tak samo, więc co jest ? :roll: Quote
gojka Posted June 21, 2014 Posted June 21, 2014 Osz masz! Taka maniaczka stojących uszu przydałaby się do mojego jamnika;). A propos dziwnych komentarzy-mnie często na spacerze pytają co sie psu memu w uszy stało kiedy mu się akurat wywiną. Quote
Bandyta Posted June 21, 2014 Posted June 21, 2014 Kiedyś szłam z suką i miała wywinięte uszy to jakaś babka zaczęła się na mnie wydzierać jak tak mogłam psu uszy obciąć. Quote
Czaki Posted June 23, 2014 Posted June 23, 2014 Dzisiaj : Idę 'ze psem', za bramą bawią się dzieci. Dziewczynka (ok.6l) mówi : A może pani chce sałatę? (I wymachuje liściem sałaty zza bramy.) Ja : Niee, dziękuję ;) Ona : To może piesek chce? Ja : Nie, wiesz on raczej takich rzeczy nie je. Ona i jej rówieśnicy w śmiech. W sumie to zabawna sytuacja, pierwszy raz miałam coś takiego. Ciekawe po ile sprzedawała tę. sałatę, szkoda, że nie spytałam :P Quote
Koszmaria Posted June 23, 2014 Posted June 23, 2014 Czaki napisał(a):Dzisiaj : Idę 'ze psem', za bramą bawią się dzieci. Dziewczynka (ok.6l) mówi : A może pani chce sałatę? (I wymachuje liściem sałaty zza bramy.) Ja : Niee, dziękuję ;) Ona : To może piesek chce? Ja : Nie, wiesz on raczej takich rzeczy nie je. Ona i jej rówieśnicy w śmiech. W sumie to zabawna sytuacja, pierwszy raz miałam coś takiego. Ciekawe po ile sprzedawała tę. sałatę, szkoda, że nie spytałam :P trzeba było kupić;)może dzięki temu wyrosłaby przedsiębiorcza osóbka:> jak miałam 6lat,to sprzedawałam bukieciki z lwich paszcz.w parku,który wyglądał jak jeden wielki łan lwich paszcz. za jeden dostałam 5gr:> Quote
Mary&Shena Posted June 24, 2014 Posted June 24, 2014 Jak ja byłam mała, to próbowałam ludziom sprzedawać ulotki ze sklepu. Brali, udawali, że płacą niewidzialnymi pieniędzmi, a ja zła byłam, bo sprzedawałam naprawdę :lol: Moja Miłka jest w typie collie, nie ma okazałej sierści, jest w miarę niska, ale zawsze jak z nią idę, to słyszę komentarze w stylu: Obcy: To jest ten Lessie ? Ja: Collie. O: A, to pewnie młody ? J: Nie, 7 lat ma. O: Oooooo.... ALBO O: To dlaczego taki mały ? Czasem sięzdarza jeszcze: -Co to za rasa ? Collie ? Taki mały ? Potem tłumaczę, że suki są (a przynajmniej powinny być) mniej okazałe niż samce, bo samce mają obfitszy włos i są większe, a collie to średnia rasa. Niestety, większość osób zna collie z filmu, gdzie grają dość wyrośnięte psy, albo internetowe "amerykańskie collie" z Google Grafiki. A ostatnio też miałam fajny komentarzi sytuację, przechodziłam obok placu zabaw i mówiłam do Miłki coś w stylu "spokojnie, Misiu, chodź, Misiu, co, Misiaku", a jakaś dziewczynka do koleżanki:"Ej,pies", a druga na to : "Nie, to miś". Innym razem dzieci bardzo chciały collaka pogłaskać, ale suka nie przepada za dziećmi w tym wieku, więc powiedziałam im, że może pozwolę im, gdy będę miała kaganiec. Raczej tak nie będzie, zresztą rzadziej ostatnio chodzę z Miłką na plac zabaw, ale jak przechodzę, to rzucają się do siatki i krzyczą "Kiedy będziesz miała kaganiec ??!", a najlepszy jest wzrok innych ludzi w tym momencie, szczególnie jak idę bez psa i nie wiadomo, o co chodzi. Quote
zmierzchnica Posted June 24, 2014 Posted June 24, 2014 [quote name='Mary&Shena']Jak ja byłam mała, to próbowałam ludziom sprzedawać ulotki ze sklepu. Brali, udawali, że płacą niewidzialnymi pieniędzmi, a ja zła byłam, bo sprzedawałam naprawdę :lol: Moja Miłka jest w typie collie, nie ma okazałej sierści, jest w miarę niska, ale zawsze jak z nią idę, to słyszę komentarze w stylu: Obcy: To jest ten Lessie ? Ja: Collie. O: A, to pewnie młody ? J: Nie, 7 lat ma. O: Oooooo.... ALBO O: To dlaczego taki mały ? Czasem sięzdarza jeszcze: -Co to za rasa ? Collie ? Taki mały ? Potem tłumaczę, że suki są (a przynajmniej powinny być) mniej okazałe niż samce, bo samce mają obfitszy włos i są większe, a collie to średnia rasa. Niestety, większość osób zna collie z filmu, gdzie grają dość wyrośnięte psy, albo internetowe "amerykańskie collie" z Google Grafiki. A ostatnio też miałam fajny komentarzi sytuację, przechodziłam obok placu zabaw i mówiłam do Miłki coś w stylu "spokojnie, Misiu, chodź, Misiu, co, Misiaku", a jakaś dziewczynka do koleżanki:"Ej,pies", a druga na to : "Nie, to miś". Innym razem dzieci bardzo chciały collaka pogłaskać, ale suka nie przepada za dziećmi w tym wieku, więc powiedziałam im, że może pozwolę im, gdy będę miała kaganiec. Raczej tak nie będzie, zresztą rzadziej ostatnio chodzę z Miłką na plac zabaw, ale jak przechodzę, to rzucają się do siatki i krzyczą "Kiedy będziesz miała kaganiec ??!", a najlepszy jest wzrok innych ludzi w tym momencie, szczególnie jak idę bez psa i nie wiadomo, o co chodzi. Haha, domyślam się miny przechodniów, jak dzieci pytają Cię, kiedy będziesz miała kaganiec :lol: Widać agresywna jesteś...:diabloti: Ja jak byłam mała to sprzedawałam wszystko: figurki, obrazki, stare książki. Z dzieciakami robiliśmy stragany z różnymi małymi rzeczami ;) Ludzie czasem byli tak rozbawieni, że kupowali coś za 50 gr ;) A 50 gr w tamtych czasach starczało na oranżadkę w proszku :loveu: Kiedyś ksiądz za darmo nam obrazki ze świętymi dał, jak chcieliśmy mu coś opchnąć... Obrazki też przehandlowaliśmy :evil_lol: Do tematu :) Mijam często panią z pseudo-yorkiem, który szczeko-charczy na nasz widok i rzuca się moim psom do łap. Mimo wielu podbramkowych sytuacji pani z uporem maniaka puszcza go luzem na ulicy, a jak nas widzi to rzuca się łapać psa, rycząc "nie! duże, duże! nie, duże!" - no tak, małe mógłby pogryźć :loveu: Ostatnio pani siedziała z inną panią, idę z psami, york przepuszcza atak. Pani pędzi za nim, wołając swoje nieśmiertelne "duże!". Druga pani mówi: ojjj, nie wiedziałam, że on tak psów nie lubi. Na to pani od yorka (głośno, żebym usłyszała): on nic nie robi! On tylko atakuje! :loveu: Quote
3 x Posted June 24, 2014 Posted June 24, 2014 [quote name='zmierzchnica']Haha, domyślam się miny przechodniów, jak dzieci pytają Cię, kiedy będziesz miała kaganiec :lol: Widać agresywna jesteś...:diabloti: Ja jak byłam mała to sprzedawałam wszystko: figurki, obrazki, stare książki. Z dzieciakami robiliśmy stragany z różnymi małymi rzeczami ;) Ludzie czasem byli tak rozbawieni, że kupowali coś za 50 gr ;) A 50 gr w tamtych czasach starczało na oranżadkę w proszku :loveu: Kiedyś ksiądz za darmo nam obrazki ze świętymi dał, jak chcieliśmy mu coś opchnąć... Obrazki też przehandlowaliśmy :evil_lol: Do tematu :) Mijam często panią z pseudo-yorkiem, który szczeko-charczy na nasz widok i rzuca się moim psom do łap. Mimo wielu podbramkowych sytuacji pani z uporem maniaka puszcza go luzem na ulicy, a jak nas widzi to rzuca się łapać psa, rycząc "nie! duże, duże! nie, duże!" - no tak, małe mógłby pogryźć :loveu: Ostatnio pani siedziała z inną panią, idę z psami, york przepuszcza atak. Pani pędzi za nim, wołając swoje nieśmiertelne "duże!". Druga pani mówi: ojjj, nie wiedziałam, że on tak psów nie lubi. Na to pani od yorka (głośno, żebym usłyszała): on nic nie robi! On tylko atakuje! :loveu: buhaha, dobre :evil_lol: Quote
Czaki Posted June 24, 2014 Posted June 24, 2014 Koszmaria napisał(a):trzeba było kupić;)może dzięki temu wyrosłaby przedsiębiorcza osóbka:> jak miałam 6lat,to sprzedawałam bukieciki z lwich paszcz.w parku,który wyglądał jak jeden wielki łan lwich paszcz. za jeden dostałam 5gr:> No mogłabym, ale wtedy wracałam od weta i zostało mi może z 5zł w portfelu, a dziewczę jak by się uparło to (tak jak zmierzchnica:eviltong:) przehandlowałaby mi cały ogród :p zmierchnica napisał(a):Do tematu :smile: Mijam często panią z pseudo-yorkiem, który szczeko-charczy na nasz widok i rzuca się moim psom do łap. Mimo wielu podbramkowych sytuacji pani z uporem maniaka puszcza go luzem na ulicy, a jak nas widzi to rzuca się łapać psa, rycząc "nie! duże, duże! nie, duże!" - no tak, małe mógłby pogryźć :loveu: Ostatnio pani siedziała z inną panią, idę z psami, york przepuszcza atak. Pani pędzi za nim, wołając swoje nieśmiertelne "duże!". Druga pani mówi: ojjj, nie wiedziałam, że on tak psów nie lubi. Na to pani od yorka (głośno, żebym usłyszała): on nic nie robi! On tylko atakuje! No na duże nie bo się w pysku mieści,a mały to go chociaż nie łyknie :diabloti: No ale pani prawdę powiedziała, przynajmniej szczera :shiny: Quote
zmierzchnica Posted June 24, 2014 Posted June 24, 2014 Czaki napisał(a): No na duże nie bo się w pysku mieści,a mały to go chociaż nie łyknie :diabloti: No ale pani prawdę powiedziała, przynajmniej szczera :shiny: Ano szczera, szczera, trzyma się z drugą taką, co ma psa w typie shih tzu - jak pseudojork i pseudoshih tzu się zetkną razem to dopiero jest jatka ;) Kiedy zwróciłam uwagę (panie lat ok 70+), że psy mnie atakują, to się dowiedziałam, że mam sp...ć :loveu: Quote
Dardamell Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Najdziwniejszy komentarz jaki słyszałam był całkiem niedawno. Pani szła z cziłką, cziłka rzuca się na wszystkie psy. Gdy idą z nią właściciele to na osiedlu jest na smyczy. Szła teściowa (nie wiem, którego z nich) i cziłka puszczona luzem. Wybiega zza rogu atakując mi psa. Podbiega wprost aby ugryźć. Suka po prawie minucie warknęła już wkurzona, bo cziłka odlatywała, a gdy suka starała się odwrócić i wrócić ze mną do domu i poczekać cziłka podlatywała i próbowała gryźć. Ja podziwiam opanowanie mojej suki w takich sytuacjach, bo ja bym pewnie już wcześniej zareagowała. W końcu cziłka została siłą złapana a ja usłyszałam, że moja suka musi mieć kaganiec. Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Dardamell napisał(a):Najdziwniejszy komentarz jaki słyszałam był całkiem niedawno. Pani szła z cziłką, cziłka rzuca się na wszystkie psy. Gdy idą z nią właściciele to na osiedlu jest na smyczy. Szła teściowa (nie wiem, którego z nich) i cziłka puszczona luzem. Wybiega zza rogu atakując mi psa. Podbiega wprost aby ugryźć. Suka po prawie minucie warknęła już wkurzona, bo cziłka odlatywała, a gdy suka starała się odwrócić i wrócić ze mną do domu i poczekać cziłka podlatywała i próbowała gryźć. Ja podziwiam opanowanie mojej suki w takich sytuacjach, bo ja bym pewnie już wcześniej zareagowała. W końcu cziłka została siłą złapana a ja usłyszałam, że moja suka musi mieć kaganiec.Ja bym nie szła dalej tylko zatrzymała się i coś zrobiła z tym pyskaczem - tu co kto uważa, jedni kopią, inni wyzywają właściciela,mnie np zdarza się odpiąć psa (tyle że moj pies nie umie nic psu zrobić, poza tym że przebiegnie po nim i staranuje, ale wszelkim małym podlatywaczom wystarczy,właścicielom też jak potem zbierają pieska z błota). U mnie na terenie spacerowym jest z kolei babcia (chyba o niej pisałam z milion razy), ale ta faktycznie jest nie do ruszenia czymkolwiek. Jej piesek jakieś 10 kg parówki jamniczastej wiecznie chodzi bez smyczy i podlatuje do psów atakując. To taki trochę przyczajek, sam się boi ale lezie,obchodzi bokiem, idzie za nami pół trasy, warczy, jeży się, a odwagę ma głównie do ataku kiedy pies nie widzi. Ten piesek rzucił się kilkakrotnie na mojego, raz podszedł do niego jak Wald miał wsadzoną głowę do dziury w ziemi i ...hapsnął go parszywie w kark, potrafi wejśc między bawiące się psy i atakować każdego po kolei. Ludzie przed nim uciekają, niewiadomo czy śmiać się czy płakać, ale rozwala najlepsze zabawy, bo kobieta usiądzie na ławce a on goni i tępi psy. Rozmawiałam już z tą babcią różnymi sposobami,za kazdym razem jest śpiewka " on nie jest agresywny, ale on wojny szuka" , tłumaczyłam że może zostać pogryziony...i został wiele razy bo leci w paszczę i prowokuje psy które nie będą miały wobec niego litości. Ale sądzę że ta kobieta ma juz nie tak z głową, bo za każdym razem tłumaczy że on tylko gryzie, nic więcej nie zrobi, że on został już tyle razy pogryziony że się boi, żeby trzymać lepiej nasze psy bo są agresywne, a on taki mały że mu mogą zrobić krzywdę... (dodam że zawsze pies bez smyczy za nami lata...). Choć sądzę że gdybym po drugiej stronie smyczy miała innego psa niż Waldek nie certoliłabym się tak z tym pieskiem... Quote
Dardamell Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Majkowska ja bym z chęcią zrobiła ale nie było jak. Cziłka 1kg, moja suka 45kg. Ona stała ciut przede mną, aby mogła się bronić. Taki mamy system jeżeli pies atakuje na poważnie. W ten sposób reaguje dopiero po chwili a nie rzuca się od razu jak szalona. Nawet nie miałam się jak wycofać, bo bramka zamykana jest na klucz. Pani powiedziałam, ze to nie uczciwe z jej strony obarczać winą mnie, bo to "jej" pies zaatakował, a ona nie dość, że nie zapięła go na smycz wcześniej to jeszcze nie umiała go odwołać i ja nie życzę sobie przerzucania winy za jej nieudolność na mnie tylko dlatego, że mój pies jest duży. Najlepsze jest to, że zarówno moja suka jak i cziłka powinny być zawsze na smyczy i zawsze w kagańcu. Cziłka jest generalnie bardzo agresywna, zarówno do psów jak i do ludzi. Gdyby był to większy pies to bym suke poluzowała na smyczy. Raz mi się to zdarzyło, gdy zaatakowała ją broderka. Została przetargana po ziemi i się łaskawie odczepiła. 10 kg psa też bym jej pozwoliła przetargać. Tym bardziej, że ona nie generalizuje takich sytuacji. Może ją 99 razy z rzędu atakować 99 psów danej rasy a do setnego i tak będzie się cieszyć i zapraszać do zabawy. Stwierdzenie, że to mój pies powinien mieć kaganiec, bo może zrobić ogromną krzywdę atakującemu ją agresorowi wywołuje u mnie dosyć specyficzną reakcję i wtedy trzeba uciekać nie tyle przed moim psem co przede mną. Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 potwierdzam wypowiedź Majkowskiej, babcia z tym kotletem wiecznie żywa :razz: chodzi i stuka w tego psa laską, spotkałam ją pierwszy raz z tż-tem i jeszcze nie wiedzieliśmy, co to za kobita, więc weszłam z nią w jakiś tam dialog, gdzie przekrzykiwała jej drącego się psa, a ja usiłowałam uspokoić swojego. takie wiecie, "a to pies czy suka?", "mój nic nie zrobi!". babeczka potrafi też usiąść na ławce nieopodal polany, gdzie ćwiczymy z Majkowską i psami i siedzieć tak gapiąc się na nas, przy czym jej pies na smyczy ujada, piszczy i wyraźnie cierpi, ale co to babcię obchodzi... Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Pani Profesor napisał(a):potwierdzam wypowiedź Majkowskiej, babcia z tym kotletem wiecznie żywa :razz: chodzi i stuka w tego psa laską, spotkałam ją pierwszy raz z tż-tem i jeszcze nie wiedzieliśmy, co to za kobita, więc weszłam z nią w jakiś tam dialog, gdzie przekrzykiwała jej drącego się psa, a ja usiłowałam uspokoić swojego.takie wiecie, "a to pies czy suka?", "mój nic nie zrobi!". babeczka potrafi też usiąść na ławce nieopodal polany, gdzie ćwiczymy z Majkowską i psami i siedzieć tak gapiąc się na nas, przy czym jej pies na smyczy ujada, piszczy i wyraźnie cierpi, ale co to babcię obchodzi...Ona już miała tyle razy ze mną do czynienia że już mi się cierpliwość skończyła i zaczynam wrzeszczeć "ja mojego nie utrzymam!!!! nie utrzymam go!!!! " i tak podpędzam trochę do przodu wycofując ją z pola walki. Wcześniej martwiłam sie że zrobię sobie wizerunek psa mordercy, ale jak mój pies jest nim i tak mimo że ucieka w kagańcu przed kąsającym go jamnikiem, który kilka razy wystawił ząbki na mnie jak stanęłam mu na drodze. Ta ostatnia praktyka pomogła, bo dotychczas nie rozpoznawała mnie choć widzimy się codzień, za każdym razem gadka ta sama, a co to za pies, a jaki to pies, a on parówa pogryzie, teraz jakoś zaczęla poznawać że to ten co zabija a ja nie panuję nad nim :D Ludzie kobiety nie cierpią, ponoć kiedyś pogryzł młodego corsiaka, podszedł do dwóch bawiacych się szczeniąt, babka wrzeszczała żeby ludzie trzymali mocno te psy bo one są agresywne i mogą go pogryźć, ludzie ją uspokoili że to młode pieski i nic nie zrobią, ale że te pieski były tak zajęte zabawą to parów się wściekł i rzucił na jakoś 8mcy przelewającego się szczeniora. Babcia się nie przejęła, jak mantrę zaczęła powtarzać że taaaak on wojny szuka a potem wszystkie inne psy go biją i on cierpi, ze kiedyś seter go prawie zabił, bo wszystkie agresywne psy są itd. Sądzę że zgłoszona spokojnie uzyskałaby niepoczytalność. Quote
Marta72 Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 przez przypadek trafiłam na wątek samo życie.... Quote
Majkowska Posted June 28, 2014 Posted June 28, 2014 Mam nóweczkę : Idę wieczorem z psem i Wald lecąc poboczem włazi na jakiś drut ,w który się plącze. Zatrzymuję go ściągając drut i mówię " ej! głupku!". Na to odzywa się kobieta z drugiej strony ulicy " to nie trzeba psa wyzywać od głupich tylko mu kolczatkę założyć" :D Quote
4Łapki Posted June 28, 2014 Posted June 28, 2014 Na plączący się drut to tylko kolczatka, psze Majkowskiej. Chyba sprawię Viki taką, bo się lubi czasem w smycz zaplątać. Kolczatka lekiem na całe zło tego świata, kolczatka na prezydenta :diabloti: :megagrin: Quote
Małgonia Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Wczoraj usłyzałam o psie od pani z potwornym zezem "patrz, (do meza )wyglada jak hiena!!" :D Quote
Dardamell Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 A mnie się miło zrobiło po rozmowie dwóch kilkulatek: - patrz to ten pies - no, on gryzie - wiem, ale jest uroczy. Quote
zmierzchnica Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Majkowska napisał(a):Mam nóweczkę : Idę wieczorem z psem i Wald lecąc poboczem włazi na jakiś drut ,w który się plącze. Zatrzymuję go ściągając drut i mówię " ej! głupku!". Na to odzywa się kobieta z drugiej strony ulicy " to nie trzeba psa wyzywać od głupich tylko mu kolczatkę założyć" :D Psychikę mu ryjesz wyzwiskami :( To naprawdę lepiej psa wychować porządną kolczatką, a nie tak pewność siebie burzyć okropnymi słowami! :diabloti: Kaleczysz go na całe życie..:cool3: Quote
Wasylek Posted June 29, 2014 Posted June 29, 2014 Dzisiaj moja siostra poszla z psami babci na spacerek z jednym pod las a z drugim w drugą stronę pod tory . No i jak sie idzie na tory to kolo sklepu trzeba przejsc dzis siedzialy zuliki i jeden z nich z psem podchodzi do siostry ,zulikowa gadka i nagle pyta czy to pit bull i czy go bije 0_o . Siostra ze zdziwieniem ze nie bo "by glupszy byl" (tak na jego rozum zeby sie w rozmowe nie zaglebiac) on no tak ze racja . Nie wiem jak on mogl wypatrzec ttb jakiego kolwiek w psie o wiele wyzszym i w dodatku w typie wyzla :D Z tymi pijaczkami to ja uwielbiam <3 PS . Przepraszam wrazliwych za brak polskich znakow ale lisze z telefonu ;) Quote
Patmol Posted July 1, 2014 Posted July 1, 2014 mnie często ludzie pytają czy mam psa czy hienę ale to nie brzmi jakoś obrazliwie grzecznie im odpowiadam, że to nie hiena tylko pies likaoński i wtedy potakują z podziwem pies likaoński Quote
zmierzchnica Posted July 1, 2014 Posted July 1, 2014 Na tej focie bardziej jak owczarek holenderski wygląda, jeśli to nie on :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.