Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

to chyba jasne dla psiarzy już od wieków, że za problem z pogryzieniami przez bullowate odpowiadają ludzie sprawiający sobie potwora jako kompensacje problemów z małym członkiem... i mózgiem :-).

mnie za to flexi doprowadza do rozpaczy.

Posted

Majkowska napisał(a):
Żadnego potwora....

Amstaffy i inne rasy uznane za groźne i będące trochę bardziej temperamentne niż inne psy wcale nie są potworami. Zagrożeniem są ludzie, którzy je sobie kupują a potem nie dają sobie z nimi rady.
Potem tłumaczą że to trudna rasa, że on ma taką siłę, że on jest szkolony i już się zachowuje coraz lepiej, ale czasem mu się zdarza takie coś.
A co mnie to g.... obchodzi jeśli taki dobiega mi do psa, jeśli na moich oczach przeszarguje właściciela pomimo tej magicznek kolczatki... Nie mówiąc o przypadkach poważnych pogryzien a nawet i zagryzień. I może to zrobić każdy pies, nie tylko amstaff, choć fakt, że amstaffy dość często są kupowane przez ludzi absolutnie bezmózgich...


Nie tłumacz mi tego, to była kolejna przenośnia, następną sobie daruję :cool3: wiem, że asty są cudne, 'potwór' - miałam na myśli 'silny pies, którego baba nie jest w stanie utrzymać' :) myślę, że akurat na tym forum wszyscy (a przynajmniej większość) zdają sobie sprawę, że asty i inne TTB są demonizowane, a właśnie przez to, że trafiają na takich a nie innych ludzi..

Posted

Mnie flexi doprowadza do rozpaczy, bo większość albo nie umie jej używać, albo im nieco mózgu brakuje. U mnie na osiedlu flexi króluje u właścicieli nieogarniętych labów, oczywiście w życiu nie użyli guzika blokady. Jeden z moich psów dużych psiaków się boi, więc zawsze staram się wyminąć te laby, ale się nie da. Kilka razy sama zostałam oplątana smyczą, raz się przy tym wywaliłam - a labiszcze dalej próbuje na chama poskakać po Toniku. Dziś widząc jednego z tych labów skręciłam natychmiast, ale co tam, jak flexi długa! Zaraz lab był przy nas (a teraz to w ogóle frajda, bo jeden mój pies chce uciec od laba, a drugi koniecznie się przywitać ;) ).

Przed psem na flexi ucieczki nie ma. :lol:

Oczywiście są też normalni ludzie, którzy ogarniają smycz i świat, reagują na prośby o zabranie psa i ogólnie są kulturalni, ale - no cóż - to nie ta grupa się rzuca w oczy, prawda? :evil_lol:

Posted

1. flexi to cały czas napięta smycz (oczywiście mówię o niezablokowanej, a to obserwuję w 90% przypadków). czyli przeniesione napięcie na psa.
2. flexi to brak kontroli - psa ponad 1 kg wagi nie ściągniesz automatycznym zwijaniem, a co ci po zablokowanej na długości 5 metrów? - to też zadna kontrola. w sytuacjach niebezpiecznych (dla naszego psa, dla rowerzysty, dla innego psa itd) przyciagnięcie psa do siebie trwa za długo i często się nie udaje. widzę to bardzo często, te ręce w górze trzymające flexi, bo człowiek zwalnia automat a pies nie przyfruwa do człowieka. no i to najczęściej cienka linka, a nie taśma, więc nawet złapać to trudno i w dłoni utrzymać. drastycznie - słyszałam o przypadku zranionej nogi w kostce, bo to cieniutkie cos mocno się zawineło wokół, do przecięcia skóry. choć raczej chodziło o naskórek, tylko potocznie powiedziane.
3. totalnie niewygodne, to juz z osobistego punktu widzenia. ani na szyi nie powiesisz, ani do kieszeni nie schowasz, a jak ktoś pali, to już telefonu nie odbierze, bo 3 ręki potrzeba ;-).

to chyba głowne powody. obserwuje psy chodzące na flexi i nie widzi mi się to. moim zdaniem dezorientuje, psy i ludzi.

Posted

Ej serio wszystko da się ogarnąć, jak się tylko chce ;)
Sama flexi nie używam, bo jest dla mnie niewygodna i niepraktyczna, ale też nie doprowadza mnie do rozpaczy, bez przesady.

Posted

ach, ten język polski, takie bogactwo możliwości ;-).

a na serio - ogarnąć się da wszystko, nawet jak komuś ręce i nogi utnie, ale czy to częsty przypadek? z flexi też tak jest, z obserwacji mówię. zresztą nie ogarnie sie jednego - napięcia na automacie, przekazywanego na postawę psa oraz fizycznej niemozności skrócenia rozciagniętego flexi w przypadku awaryjnym. pies jest za ciężki.

Posted

sleepingbyday napisał(a):
zresztą nie ogarnie sie jednego - napięcia na automacie


Wszystkie moje cztery psy w swojej karierze trochę na Flexi chodziły i nigdy nie zauważyłam, by te demonizowane 'napięcie' jakkolwiek na nie wpływało. Taki fart :lol:

Posted

no pewnie, pewne subtelne róznice nie wpływają drastycznie na całość, pies różnicy nie zdefiniuje ani tego nie przekaze.
ja widze za to lekko inne reakcje psów na psy na flexi - moze to za słabe dla nas, cholera wi.

dla mnie flexi jest niewygodna z róznych względów, a z punktu widzenia komfortu na ulicy czy w parku, widzę często zamieszanie spowodowane flexi. niekoniecznie kończące sie awanturą, po prostu zamieszanie, choć kilka razy aż stanęłam ze strachu, czy rower da radę, bez zaczepienia. nie raz zdarzyło się też zamieszanie z moimi psami i psami na flexi, bo pies leci się przywitać, ludź nie jest w stanie ogarnąć, bo za daleko wyciągnięte flexi, a lisław dostaje szału. zośka czasem też. byc moze to temat na wątek z chamstwem ;-), ale flexi ma w praktyce bardzo dużo wspólnego z psem bez smyczy - zwłaszcza brak kontroli.

Posted

ja nie uzywam flexi, bo nie znajduje dla niej zastosowania, ale byc moze to przez to, mam troche za duzo psow.
moja siora powiedziala mi kiedys, ze jak widzi typa z pieskiem, ktory wypruwa na flexi to wlacza jej sie lampka ostrzegawcza w mozgu "to moze byc debil". wtedy jej powiedzialam "wez, no co ty", ale odkad kolo nas zamieszkali ludzie z pieskiem w typie pinczera, ktory ma mega dlga flexi i wlasnie tak jest wyprowadzany na trawnik to kumam, o co chodzi:))) ten pies np bierze rozbieg, wyciaga sie na flexi i zaczyna WSZYSTKICH GWALCIC:))

Posted

To zależy od psa jaki na tej flexi idzie i od ręki która ją trzyma.
Wielu ludzi też pozatym nie potrafi trzymać psa na flexi i smycz im zwyczajnie z rąk wypada. Potem efekt jest taki że leci po osiedlu z wyciem york, bo go coś goni i wydaje przeraźliwy dźwięk - nieraz widziałam.

Ja na flexi prowadzałam zimą jak nasypało tyle śniegu że się nigdzie nie dało wejść. To było wygodne, ale na codzień sobie nie wyobrażam, w każdym razie nie takiego psa jak mój :D Zresztą jak chcę mu zapewnić przestrzeń to go zwyczajnie puszczam, a jak idziemy na smyczy to staram się żeby szedł obok mnie, a nie skakał po krzakach.

Posted

ja mam takiego psa i puszczam go luzem, zeby sobie poszukal miejsca na sranie. moze nie tyle, ze musi miec krolewskie miejsce, ale nijak nie chce srac w poblizu pozostalych dwoch psow. tak samo z rana jak jest mokra trawa i wie, ze idziemy na spacer, a nie tylko zalatwic sprawy, to dwa kundle biore na trawe, zeby zalatwily, co trzeba, a trzeci czeka na chodniku, bo leje dopiero w parku, gdyz jest lepiej wychowany niz pozostale dwa, ktorym jest obojetne byle szybko:)))

Posted

ja tez spuszczam ze smyczy tylko jednego psa, drugiego czasami, ale jeszcze jest jak dla mnie troche zbyt durna i nieprzewidywalna, gdyz jest daunem, ale np moj chlopak ja spuszcza i nie kuma, o co mi chodzi, a trzeci jest maly, ale chyba nie bedzie daunem, gdy dorosnie, bo zapowiada sie calkiem spoko.

Posted

Ja używam flexi :) Jak jestem w parku, na polach czy w lesie, ale niewygodnie mi z 10-15m taśmą, bo się plącze o kikuty roślin albo drzewa. Flexi jest ciągle ściągnięta, więc nie zaczepia o chaszcze. Nie puszczam w takich miejscach psów, bo zajęcy mamy tu zatrzęsienie (biegają po mieście ostatnio:roll:), a teraz znowu po miejskim parku i okolicznych działkach łażą sarny... Nie wiem, skąd zwierzyny tu tyle, ale jak słyszę kogoś w pociągu, kto się zachwyca, że sarenka gdzieś stoi, to się dziwię - ja tam je widzę kilka razy dziennie i średnio się z tego cieszę :diabloti: W takim przypadku flexi się sprawdza, pies ma swobodę chodzenia i węszenia, moje traktują przepięcie na flexi jak spuszczenie ze smyczy, tylko z pewnym ograniczeniem ;) Ale ja też na flexi je tak traktuję - np jak chcę minąć obcego psa, to wołam mojego do siebie, każę równać i ładnie przejść, zamiast przyciągać psa do siebie i przeprowadzać na napiętej do granic możliwości, zablokowanej flexi ;) Nie wyobrażam sobie za to flexi na chodniku, na mieście, przy drodze itd.

A co do tematu...
Byłam z psiakami na wakacjach - Fro i Herą. W tym czasie mama wychodziła z suczkami. Zaczepiła ją sąsiadka - gdzie są tamte psy? Mama powiedziała, że córka je wzięła nad morze :)
Teraz wróciłam, mija nas ta sąsiadka... I stanęła jak wryta. Zawołała: "ojej, nie chcieli ich nad tym morzem?" :cool3:
Tłumaczę, że my ich nie oddawaliśmy, tylko na wakacjach byliśmy... Z nutką goryczy stwierdziła, że psy to się lepiej niż ludzie miewają, że na urlop mogą wyjeżdżać :diabloti:

Posted

wyobrazilam sobie, co by bylo, gdyby moje psy uwierzyly, ze przepiecie na flexi to jak spuszczenie ze smyczy:diabloti:


u nas tez teraz brakuje jednego psa w gromadzie, bo w srode wyciagnieto jej tytanowa blaszke z lapki i zaczepiaja nas obcy ludzie, ktorych nawet nie kojarzymy z widzenia i pytaja "gdzie jest nasz trzeci pies?". takich pytan codziennie mamy po kilka:)))

Posted

[quote name='a_niusia']ja tez spuszczam ze smyczy tylko jednego psa, drugiego czasami, ale jeszcze jest jak dla mnie troche zbyt durna i nieprzewidywalna, gdyz jest daunem, ale np moj chlopak ja spuszcza i nie kuma, o co mi chodzi, a trzeci jest maly, ale chyba nie bedzie daunem, gdy dorosnie, bo zapowiada sie calkiem spoko.
....durna i nieprzewidywalna, gdyż jest daunem.... :roll:
....chyba nie będzie daunem, bo zapowiada się spoko.....
poziom Twojej wypowiedzi powala, chamstwo w czystej postaci
miałaś kiedyś do czynienia z dziećmi, ludźmi chorymi na zespół Downa?

[quote name='a_niusia']
moja siora powiedziala mi kiedys, ze jak widzi typa z pieskiem, ktory wypruwa na flexi to wlacza jej sie lampka ostrzegawcza w mozgu "to moze byc debil".
jeden z moich psów chodzi na flexi, więc jestem debilem, no fajnie, na starość dowiaduję się ciekawych rzeczy o sobie

Posted

Szłam dziś z Waldkiem i on jak to on na widok gołębi przypadł do ziemi i skamieniały skrada się. Z naprzeciwka maszeruje kobiecina i obserwuje jak ciągnę go jak osła, a on już prawie leży na chodniku. Przewidywałam że coś powie. I nie pomyliłam się, mijając nas rzuciła - " ojej jaki biedny piesek, tak strasznie się boi...". :lol:

Posted

[quote name='Ajula']....durna i nieprzewidywalna, gdyż jest daunem.... :roll:
....chyba nie będzie daunem, bo zapowiada się spoko.....
poziom Twojej wypowiedzi powala, chamstwo w czystej postaci
miałaś kiedyś do czynienia z dziećmi, ludźmi chorymi na zespół Downa?


jeden z moich psów chodzi na flexi, więc jestem debilem, no fajnie, na starość dowiaduję się ciekawych rzeczy o sobie[/QUOTE]


:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:

a jak slyszysz, ze np "twoja stara jest listonszem na gmail" to sadzisz, ze to na serio o twojej matce?

Posted

No cóż... Jak ja napisałam komuś, że mogę mu przesłać żyletkę- zostałam odebrana śmiertelnie poważnie i otrzymałam miano chamki :diabloti: nie wiadomo zatem, co odbierać na poważnie, a co jako żart, nie? :p

Posted

Nie pisałam jeszcze na tym wątku ale wczorajsza konwersacja zasługuje na uwiecznienie i rozpowszechnienie.:mdrmed: Idę sobie z moim psem na smyczy, targowy dzień, dużo przyjezdnych z okolicy.
- Proszę pani, proszę pani!
- Słucham pana!
- A ten pani pies to jaki jest?
- Taki jak pan widzi.
- Ale on rasowy jest?
- Nie proszę pana, to zwykły kundelek.
- Musi być rasowy, bo taki ładny.
- Każdy zadbany pies jest ładny.
- Ale on na smyczy chodzi, a na smyczy tylko rasowe chodzą.
:crazyeye::crazyeye::mdleje::mdleje:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...