Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam pseudo pudla na zapałkę ogolonego (no, ze względu na błagania mamy w tym roku ma trochę dłuższy włos na łbie :P ) i wpuszczają mnie z nim na rączkach WSZĘDZIE póki co. :evil_lol: A robię mały eksperyment, gdzie jeszcze można wleźć ze 'słodkim pieskiem' i porównuję do tego, jak mnie traktowano, jak łaziłam z psem w typie asta.

Po pudelek jest 'taki rozkoszny!' :P

Posted

Ej nie narzekajcie, sierść JAKIEGOKOLWIEK psa to jest nic w porównaniu do kłaków kota perskiego. Długie, "lepkie" i leciusieńkie, lata w powietrzu dowolnie- jak miałam persa, to kłaki były nawet na lampie. Żaden pies nie był tak upierdliwy w tym względzie, a miałam sporo.
Z psów w domu to wybitnie kłaczy, rozlewa wodę i pluje bernardyn (co nie zmienia mojej nieustajacej miłości do owej rasy)....

Posted

Hahaha, dobre :) Ciekawe czy z plebsem (czyli Zu) też będą nas wpuszczać przy okazji... Najwyżej zapuścimy pudlowi włos na brzuchu i wepchniemy kundla pod spód, może nikt nie zauważy, że pies ma 8 łap :P

Zuzokudły w powietrzu nie śmigają, ale latają po podłodze z każdym podmuchem wiatru, jak się zamyka/otwiera drzwi na przykład, to ZAWSZE wylezie gdzieś z jakiegoś kąta kot z włosów psa, choćby nie wiem ja człowiek sprzątał. Więc musiałam ujarzmić mój pęd do pedantyzmu ;)

Posted

i za to uwielbiam yorki:diabloti: 0 kłaków walających się po domu:p a o Dużym pudlu też myślę w przyszłości:cool3: najlepiej białym albo srebrnym pozostałe kolory jakoś mi nie przypadły do gustu
krótkowłosy pies mojej ciotki zostawia takie malusie igiełki wszędzie zawsze jak tam pojadę jakieś jego kudły znajduje potem na sobie w domu a poza 2 razami w roku prawie nie linieje:roll:

Posted

No cóż, z zalet pudla i miłości do terrierów mi wyszedł bedlington, jak dla mnie jedna owca brzydka i druga owca brzydka. :evil_lol: Szczęśliwie miłość jest ślepa i jak już teraz bedle mi się 'w miarę podobają', to niedługo uznam je pewnie za szczyt piękna. Skoro swojego maszkarona uważam za najpiękniejszego kundla świata... :D

Posted

to prawda że z małym pudlem wszędzie łatwiej wejść , my co jakiś czas jeżdziliśmy nad morze do Stegny zawsze braliśmy pudelsa i zawsze w pewnej knajpce zapraszali nas do środka nie musieliśmy siedzieć na stolikach na zewnątrz , psu dawali wodę , teraz jak pudels nie był w stanie już z nami jeździć i jeździliśmy tylko z suką zawsze musieliśmy siedzieć na zewnątrz (co jest według mnie normalne) a raz nawet usłyszałam żeby skrócić smycz bo się kelnerka boi :evil_lol: ta sama która pare lat temu wygłaskiwała naszego pudelsa.
więc życie z pudlem jest łatwiejsze :lol:

Posted

moje psy wzbudzaja raczej pozytywne reakcje.
moja starsza suka to nawet kiedys cala zmoczona wbila razem z nami do knajpy i pani kelnerka przyniosla jej kocyk (!!!!) i pytala, czy przyniesc grzejnik, bo sie moze przeziebic. a jeszcze dostala prezent od kucharza.
z nami psy, a szczegolnie starszy bardzo czesto jezdza do roboty, kiedy my idziemy cos zjec w knajpie, to one z nami, a jak juz jest tylko starsza to musowo.
moj facet zabiera starsza suke takze na dalsze wyjzady. nigdy nie mial problemu z noclegiem czy obiadem w restauracji.

a w tym roku laski jada z nami do chorwacji-zero problemow z noclegiem w apartamencie, brak dodatkowych oplat za psy. co wiecej mojej siory psy tez jada, a sa znacznie bardziej kontrowersyjne jesli chodzi o rase.

i nawet nie dysponuje czyms takim jak kaganiec. mam tylko jakis taki z dupy do mpk.

Posted

Gops z kudłatą też nas często do środka zapraszano ;). Chociaż fakt... WRAŻENIE to ona umie robić doskonałe...

Swoją drogą już dawno doszłam do wniosku, że w porządnych restauracjach jest dużo mniejszy problem z psem niż w byle knajpkach... Ba, nawet jak Birma zrobiła w jednej przemeblowanie [na czas obiadu była przywiązana do mojego krzesła - ciężkiego, zrobionego z bel drewnianych... poszłam do ubikacji, jak wracałam to pieseczek przeszczęśliwy do mnie przybiegł razem z krzesłem], tylko lekko zaszokowani kelnerzy pomogli mi wszystko poukładać na nowo ;). Ogólnie w dobrych restauracjach jedynie jak były tłumy proponowano nam miejsca na dworze, a na dodatek zawsze kudłata dostawała wodę zanim zdążyłam o to kogokolwiek poprosić :).

Posted

Ludzie, ludzie myślałam,że was rozśmieszę, a tu taka lawina! Mój pies po pierwsze był na smyczy, po drugie się nie ślini! A jak ma się psa, to chyba nawet cudza (psia) przypadkowa ślina jest do względnego tolerowania. Czyżbym trafiła na stronę snobów, którzy uznają i tolerują tylko własne i to jakieś rodowodowe (kupne pudle,yorki, teriery) psy? Jak tak ,to się wypisuję.

Posted

Tak, ja mam na przykład cholernie rodowodowego psa :D A fakt, że posiadam zwierzątko w domu nie równa się automatycznie temu, że mam ochotę być ośliniana przez inne zwierzątka, bo im nie sprawdzam aktualności odrobaczeń ani szczepień na przykład. Nie mam też ochoty, aby czyjś pies po mnie skakał. Mój może, ale tylko na określonych zasadach. A jak wbiega we mnie 40kg i wali mi z bańki w kolano na przykład, to mnie szlag trafia. Czy to czyni ze mnie złego psiarza?

Posted

dziuniek napisał(a):
Ludzie, ludzie myślałam,że was rozśmieszę, a tu taka lawina! Mój pies po pierwsze był na smyczy, po drugie się nie ślini! A jak ma się psa, to chyba nawet cudza (psia) przypadkowa ślina jest do względnego tolerowania. Czyżbym trafiła na stronę snobów, którzy uznają i tolerują tylko własne i to jakieś rodowodowe (kupne pudle,yorki, teriery) psy? Jak tak ,to się wypisuję.


Akceptowalna to jest ślina, jak pójdę na psią wystawę - przy takiej ilości psów nie da się nie być obślinionym. To samo w schronisku, na zawodach, na zlocie, na psim spacerze. Tak się przypadkowo składa, że mam "jakiegoś rodowodowego" psa i odnosze od jakiegoś czasu wrażenie, że to nie ci z rodowodowymi psami obrażają czy uważają za gorszych właścicieli kundelków, tylko odwrotnie - właściciele kundelków uznają siebie za lepszych, bo uratowali psa ze schroniska i z tego powodu należy im się zbiorowy hołd i ofiara całopalenia, najlepiej właściciela rodowodowego psa :roll: A jak ktoś ma psa rasowego, to jest na pewno snobem. To trochę tak, jakby za gorszych byli uznawani ci, którzy mają własne dzieci, bo przeciez mogli jakieś adoptować :roll:

Posted

Ja mam dwie kundlice. One mogą mnie lizać, skakać a nawet ślinić jak im pozwolę;) Obce niekoniecznie.
Ostatnio zostałam obśliniona i uwaga boleśnie uderzona w kolana odwróconą kolcami na zewnątrz przydużą kolczatką szczeniaka labradora. Nie wytrzymałam i powiedziałam właścicielowi co myślę o nim, kolczatce i że nie życzę sobie żeby jego pies jak ma to coś na szyi zbliżał się do mnie a tym bardziej do moich psów. Podziałało na tyle że na mój widok łapie swojego psiaka który nadal nosi kolczatkę:/

Posted

Jetsan ślini się na potęgę, ja już do tego się przyzwyczaiłam i przestało mnie to brzydzić. Znajomi też już wiedzą, że spotkania z Jetsanem kończą się obślinieniem, czasem się na niego drą, a z reguły go omijają ;) Jedna z koleżanek w ogóle nie brzydzi się jego śliny i ręką potrafi wytrzeć mu obślinioną mordę, bo glucik wisi. Najlepsze i tak jest jego otrzepywanie się, wtedy ślina jest wszędzie :lol: Nic na to nie poradzę, niestety...
Przedwczoraj na spacerze psy leciały luzem, Jetsan ciągnął za sobą tylko smycz (bo z jego odwoływaniem jest różnie) zauważyłam rowerzystów, Arniego przywołałam, Jetsana złapałam.
Jechali w naszą stronę, zobaczyli Jetsana i usłyszałam tylko: o ku*wa!, no i zaczęli uciekać...

Posted

[quote name='LadyS']Akceptowalna to jest ślina, jak pójdę na psią wystawę - przy takiej ilości psów nie da się nie być obślinionym. To samo w schronisku, na zawodach, na zlocie, na psim spacerze.
Ale mój pies nie miał zamiaru obśliniać tego gościa w windzie!!!!


Tak się przypadkowo składa, że mam "jakiegoś rodowodowego" psa i odnosze od jakiegoś czasu wrażenie, że to nie ci z rodowodowymi psami obrażają czy uważają za gorszych właścicieli kundelków, tylko odwrotnie - właściciele kundelków uznają siebie za lepszych, bo uratowali psa ze schroniska i z tego powodu należy im się zbiorowy hołd i ofiara całopalenia, najlepiej właściciela rodowodowego psa :roll: A jak ktoś ma psa rasowego, to jest na pewno snobem. To trochę tak, jakby za gorszych byli uznawani ci, którzy mają własne dzieci, bo przeciez mogli jakieś adoptować :roll:

Ha, to mnie rozśmieszyło i przypomniałam sobie, że kiedyś uważałam, że po dwójce własnych dzieci powinnam trzecie adoptować! Tylko dzieci do prawdziwej adopcji jest bardzo mało, a psów w samym schronisku warszawskim 2500! Dlatego, gdy widzę właściciela piętnastego yorka w mojej kamienicy, trochę mi się nóż w kieszeni otwiera.

Posted

dziuniek napisał(a):
Ale mój pies nie miał zamiaru obśliniać tego gościa w windzie!!!!
Ha, to mnie rozśmieszyło i przypomniałam sobie, że kiedyś uważałam, że po dwójce własnych dzieci powinnam trzecie adoptować! Tylko dzieci do prawdziwej adopcji jest bardzo mało, a psów w samym schronisku warszawskim 2500! Dlatego, gdy widzę właściciela piętnastego yorka w mojej kamienicy, trochę mi się nóż w kieszeni otwiera.


A nie otwiera Ci się przypadkiem dlatego, że to nie jest york, tylko wytwór pseudo? Wiesz, ile po ulicach chodzi rodowodowych yorków? Bo jakbyś wiedziała, to by Ci się nóż w kieszeni otwierał, gdy widzisz psy z pseudo, a nie z hodowli ;) Poza tym uważam, że wtykanie nosa w cudze życie - to, jak ubiera dzieci, jakiego ma psa, jak wygląda, jak wydaje pieniądze - jest powodowane dość wąskimi horyzontami myślowymi i zawiścią ;) Ten, kto będzie chciał miec yorka - i tak go będzie miał i nie weźmie psa ze schronu; a jak nie kupi psa z hodowli, to weźmie go z pseudo. To nie hodowle sa problemem, tylko pseudo, ale to w ogóle innych temat ;) Poza tym, nie każdy ma chęć i warunki wzięcia psa ze schroniska - i jest to sprawa tylko i wyłącznie tej osoby, bo to ona będzie z psem żyła przez lata, a nie Ty ;)

Edit: Żeby nie było, jestem wolontariuszką w schronisku i byłam domem tymczasowym - pomagam, jak mogę, również finansowo, ogłoszeniami. Ale to właśnie tymczasowanie psów ze schronisk i psów bezdomnych sprawiło, ze wzięłam psa w określonym wieku i określonej rasy, a raczej: że nie wzięłam psa ze schroniska.

Posted

Mój pies się nie ślini i mało linieje (ttb). Labradorka owszem, natomiast jak alano daje "buziaka" to jakby dostać mokrą szmatą w buzię ;-) Jak wychodzę na psią łąkę godzę się z obślinieniem, siniakami (całe nogi w pięknych kolorach) i zadrapaniami.
Miałam stresa jak mój ttb skakał na brzuch ciężarnej. Lubił ją, ale to nie było ok.

Posted

LadyS napisał(a):
A nie otwiera Ci się przypadkiem dlatego, że to nie jest york, tylko wytwór pseudo? Wiesz, ile po ulicach chodzi rodowodowych yorków? Bo jakbyś wiedziała, to by Ci się nóż w kieszeni otwierał, gdy widzisz psy z pseudo, a nie z hodowli ;) Poza tym uważam, że wtykanie nosa w cudze życie - to, jak ubiera dzieci, jakiego ma psa, jak wygląda, jak wydaje pieniądze - jest powodowane dość wąskimi horyzontami myślowymi i zawiścią ;)

Czy ja wtykam nos w cudze życie??? Chyba przesadziłaś! Przecież wiem, że większość psów wyglądających na rasowe to podróbki z pseudohodowli. Ich właścicielom nic nie przemówi do rozsądku, żeby nie nakręcali tego procederu. A rasowe niech sobie kupują, tylko kupują, bo są modne, teraz yorki, kiedyś dalmatyńczyki, a to już jest snobizm. Traktowanie zwierzęcia jak element ubioru (modnego w danym sezonie), a potem wymiana na nowy model i wyrzucenie starego na ulicę to już jest podłością.

Poza tym, nie każdy ma chęć i warunki wzięcia psa ze schroniska - i jest to sprawa tylko i wyłącznie tej osoby, bo to ona będzie z psem żyła przez lata, a nie Ty ;-)

Zabawne, ja przecież właśnie mam psy ze schroniska. Oczywiście, jak ktoś nie ma warunków, żeby pomóc porzuconym psom, to niech bierze psy z hodowli, na pewno wymagają mniej zachodu i pieniędzy:evil_lol:.

Ale to właśnie tymczasowanie psów ze schronisk i psów bezdomnych sprawiło, ze wzięłam psa w określonym wieku i określonej rasy, a raczej: że nie wzięłam psa ze schroniska.

Cóż, wyrazy współczucia, może praca wolontariuszki trochę Cię impregnowała.Ja wzięłam najpierw jednego psa ze schroniska (po stracie własnych, które zresztą pochodziły z ulicy) i już nie mogłam zapomnieć o tym,że jeszcze tyle ich tam cierpi. Więc mam ich więcej...

Posted

Tak, tak, każdy kto ma psa z rodowodem z hodowli jest snobem niewrażliwym na cierpienie psów w schroniskach, a już, szczególnie LadyS, która swego czasu nie mogła mieć swojego psa, bo ciągle miała coś tam na bezpłatnym tymczasie. Oklaski dla ciebie, że jesteś taka dobra i wyadoptowujesz psy, doprawdy.

Posted (edited)

z mojego doświadczenia wynika że lansujący się to najczęściej mają psa z pseudo...Lansiarzy średnio interesuje rodowód.

Traktowanie zwierzęcia jak element ubioru (modnego w danym sezonie), a potem wymiana na nowy model i wyrzucenie starego na ulicę to już jest podłością.


Wiem, że to się zdarza ale to margines, rzadko zdarzają się wyrzucone psy z rodowodem w typie często, niestety kundelki najczęściej

to niech bierze psy z hodowli, na pewno wymagają mniej zachodu i pieniędzy:evil_lol:.


właśnie wymaga mniej zachodu, mniej doświadczenia, mniej nerwów bo najczęściej mamy szczeniaka bez bagażu ciężkich doświadczeń z których trzeba go wyprowadzać
I żeby nie było ja mam psa w typie (jakaś daleka rodzina ze strony taty starsza kobieta musiała się go pozbyć po licznych obrażeniach jakich doznała szukała mu domu długo nikt go nie chciał w końcu wzieliśmy) poprzednie psy co do jednego były znajdami. Muszę przyznać że jak myślę o następnym psie coraz bardziej skłaniam się w stronę sprawdzonej hodowli (kolejna rzecz wiele psów w schronie ma różne choroby choćby genetyczne) ewentualnie później "dobiorę"adoptuję innego do rasowca albo (to bardziej) postaram się bywać domem tymczasowym. (na razie to odległa przyszłość, zapewne nie będe miała wyboru jak do tej pory bo sam mnie znajdzie ale pomarzyć dobra rzecz:roll:)

Edited by PaulinaBemol
Posted

evel napisał(a):
A czy taki dupel ogolony "na zapałkę" też dobrze działa? Czy łysy tyłek i pompony musowo? :evil_lol:

Musiałabyś go golić co dwa tygodnie, żeby chodził cały czas "na zapałkę" ;) One szybko odrastają, i odrastają od razu w loczkach :)
W każdym razie ja nie mam cierpliwości do aż tak częstego strzyżenia, bo jak strzyżenie, to kąpiel i tak dalej.
Poza tym tę "zapałkę" szybko weryfikuje życie, bo jak pies zimą marznie, a latem słońce go parzy, to człowiek szybko dochodzi do wniosku, że jednak może trochę poczesać dłuższe nieco włosy. Zwłaszcza typowy pudlowy "berecik" latem jest bardzo potrzebny.
No i nie wychylaj się z tą "zapałką" u hodowcy, bo żaden Ci pudla nie sprzeda ;) ;)

Posted

filodendron napisał(a):

Poza tym tę "zapałkę" szybko weryfikuje życie, bo jak pies zimą marznie, a latem słońce go parzy, to człowiek szybko dochodzi do wniosku, że jednak może trochę poczesać dłuższe nieco włosy. Zwłaszcza typowy pudlowy "berecik" latem jest bardzo potrzebny.
No i nie wychylaj się z tą "zapałką" u hodowcy, bo żaden Ci pudla nie sprzeda ;) ;)

Heh, ja mam alternatywę... 1 golas i 1 owlosiony, a żaden nie linieje :)


------------------------------------------------------------------------------------[FONT=Times]chcielibyśmy zaprosić Cię na bazarek zorganizowany dla dwóch psiaków - Norka i Misia.
Jeśli zechcesz zajrzeć i coś kupić, prosimy zaglądaj codziennie. Nowe fanty będą dodawane.



CELEM BAZARKU jest zebranie środków na :
- kastrację Norka i pomoc w utrzymaniu na DT
- zasilenie funduszy hotelowych Misia

Bazarek to ogromna ilość dziecięcych zabawek. Kup coś proszę Twojej pociesze, otrzymasz nagrodę w dwójnasób. :) Uśmiech Twego dziecka i machnięcia ogonem Norka i Misia :)



[/FONT]

Posted

ja bym w przyszłości chciała labradoodla , mam nadzieje że kiedyś będą normalnie dostępne w zarejestrowanych hodowlach.
taki duży masywny pies z sierścią pudla, świetnie jak dla mnie.

Posted

tak, persy kłaczą na potęgę - miałam więc wiem. (pers byl z rodo, żeby nie było że z pseudo, psy mam też z rodo - no snobka jestem że hej), ale gotrsze od klaków są ślady na terakocie - miliony łapek odciśniętych jak stemple. Zwłaszcza jak mopuję podłogę to psy zawsze w tym momencie muszą przejść stadnie i sprawdzić co ja robię, choć wcześniej spały w najlepsze. Dopracowałąm się teraz pewnej teorii - albo akceptujesz mój dom, jego mieszkańców i specyficzną czystość podłogi, albo nie - i wtedy masz dwa wyjścia - posprzątaj co sie nie podoba albo spadaj na szczaw (obie wersje baaardzo akceptuję :) )
Ja ze swoimi sierściuchami nigdy nie miałam problemu w knajpach czy hotelach, pensjonatach w Kazimierzu Dolnym - to miasteczko bardzo nastawione na ludzi i zwierzaki :) Nawet bez problemu z dwoma labami mieszkaliśmy w apartamencie. Tak samo jak i w innych częściach swiata - przy okazji wystaw - tyle tylko, ze to juz nie dwa psy były a 20 albo i więcej - nie moje wszystkie a ludzi z busa którym podróżujemy na wystawy. Teraz pies w pokoju to już staje sie standardem, czasem za drobną dopłatą czasem za free.

Posted

gops napisał(a):
ja bym w przyszłości chciała labradoodla , mam nadzieje że kiedyś będą normalnie dostępne w zarejestrowanych hodowlach.
taki duży masywny pies z sierścią pudla, świetnie jak dla mnie.

Podobno nie udało się jeszcze wypracować jednolitego typu szaty. Niektóre linieją, niektóre wymagają trymowania. To jeszcze trochę taka loteria genetyczna.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...