Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To może coś na wesoło teraz:
Idę sobię z koleżanką i z naszymi psami( w typie pita i corso), w bramie stoi grupa osób i patrzą na mojego psa.Gdy jesteśmy wystarczająco blisko, jeden z chłopaków pyta się mnie jaka to rasa.Ja mówię że w typie cane corso.Chwilę się zastanowił i pyta czy pies ma czerwone oczy.Ja na to że nie.Na co on stwierdził, aaaaa dlatego tylko w typie :)

  • 2 weeks later...
Posted

Mi już ręce i majty opadają jak słysze głupie teksty na temat mojego psa.... np. pedałek - to mnie najbardziej bulwersuje... mój psiak to shih samiec, nosi kitke, bo MUSI ze względów wiadomych.. dla ludzi to jest powód do śmiechu i nazywania psa pedałkiem lub innymi tego typu chasłami... Zawsze tym zacofanym za przeproszeniem ludziom tłumacze, że on musi miec kucyka, bo inaczej włoski wchodziły by mu do oczek i zapalenie gotowe... ALE to do nich NIE dociera.. :shake:

Albo idą dzieci i krzyczą; jaaa patrzcie pies ma kucyka!!!! :-o i tak lecą za mną i krzyczą.. :angryy: Teraz dzieci omijam z daleka.

Spojrzenia przechodniów.. bezcenne :mad:

Posted

Bezcenny jest widok kiteczki związanej śliczną gumeczką, słodziaki :loveu: codziennie może być inna. :evil_lol: ja lubię piesy owłosione do czesania szczotkowania itd. Mam Dona on ma kitkę z ogona. Poprzedni Don miał przez ludzi i dzieciaki fobie na punkcie swojego ogona. Każdy chciał dotykać jego ogon, a przy tym podnosili go do góry co go irytowało. Wystarczyło tylko jak usłyszał wyraz - ogon szedł ale co chwile odwracał się i chował ogon. Fakt ogon miał faktycznie piękny ale on nie był tego świadom niektórzy chcieliby go na kołnierz.

Posted

Ja sie dowiedziałam ze mam kaukaza...Jak probowalam wyjasnic facetowi na przystanku ze to pies w typie DONKa , to powiedzial ze nie musze sie wstydzic bo kaukazy sa ładne...

Posted

Ja kilka razy usłyszałam pytanie, czy Ruby to nie jest młody seter irlandzki.

Wkurzają mnie też mamuśki, które na widok mnie z Ruby idących z naprzeciwka, biorą swoje dzieci na ręce i mówią: "Nie zbliżaj się do tego kundla, bo cię pogryzie!". I jak takie w przyszłości mają się nie bać psów?

Posted

Ja sie dowiedziałam ze mam kaukaza...Jak probowalam wyjasnic facetowi na przystanku ze to pies w typie DONKa , to powiedzial ze nie musze sie wstydzic bo kaukazy sa ładne...
oo... to widzę, że jest dużo odmian kaukazów :lol: bo mój też nim ostatnio dwa razy został... może dla osoby nieznającej się na rasach mt i kaukaz są podobne, ale usłyszałam to od pana z kaukazem na smyczy :lol: twardo twierdził, że mamy psy tych samych ras i był bardzo zdziwiony, jak powiedziałam, że jednak nie ;)

Posted

Ostatnio byłam kupić udka z kurczaka dla mojego Kuby w obcym sklepie. Coś napomknęłam, że to dla psa. A sprzedawczyni, niesamowicie oburzona: 'Psom to się teraz powodzi, ja bym oddała takiego, co by mu trzeba dawać kurczaka do jedzenia.' Odpowiedziałam, że to żaden kłopot włożyć udko do garnka, zalać wodą i ugotować. A sprzedawczyni 'Phi.. jeszcze gotować. Jak się nie pracuje, to się można tak bawić.'

A piesek na udka chyba sam zarobił;) Nie mam pojęcia skąd się bierze w ludziach taka złośliwość i bezczelność.

Posted

AnnaAntonina napisał(a):
Ostatnio byłam kupić udka z kurczaka dla mojego Kuby w obcym sklepie. Coś napomknęłam, że to dla psa. A sprzedawczyni, niesamowicie oburzona: 'Psom to się teraz powodzi, ja bym oddała takiego, co by mu trzeba dawać kurczaka do jedzenia.' Odpowiedziałam, że to żaden kłopot włożyć udko do garnka, zalać wodą i ugotować. A sprzedawczyni 'Phi.. jeszcze gotować. Jak się nie pracuje, to się można tak bawić.'

A piesek na udka chyba sam zarobił;) Nie mam pojęcia skąd się bierze w ludziach taka złośliwość i bezczelność.

psu nie mozna podawac gotowanego udka calego , tylko bez kosci :)
pisze na wszelki wypadek jakbys nie wiedziala ,zeby psu nie zaszkodzic


ja mojej suce co kilka dni kupuje jakies skrzydelka,szyjki , kosc od schabu itp daje surowe , kiedys jak cos napomknelam ze to dla psa to sprzedawczyni probowala mi wcisnac stare, lekko smeirdzace mieso , bo przeciez dla psa to wystarczy takie ...

Posted

Nie no, ugotowac można z kościa tylko potem obrać mięcho:) Ale co do lekko zaśmierdłego mięska, to moja rodzicielka kiedyś kupiła udka dla rodzinki, które okazały się być jeszcze zdatne do spożycia ale już nie świeże. Psiak dostał całe zakupy na wlasność i ma się dobrze. Pies może bez problemów zjeść coś (np nadgniła żabę jak mój Dino), co właściciela wysłałoby na pogotowie:) Oczywiście bez przesady.

Posted

Koreksonowa napisał(a):
Nie no, ugotowac można z kościa tylko potem obrać mięcho:) Ale co do lekko zaśmierdłego mięska, to moja rodzicielka kiedyś kupiła udka dla rodzinki, które okazały się być jeszcze zdatne do spożycia ale już nie świeże. Psiak dostał całe zakupy na wlasność i ma się dobrze. Pies może bez problemów zjeść coś (np nadgniła żabę jak mój Dino), co właściciela wysłałoby na pogotowie:) Oczywiście bez przesady.

ale mne troszke zdenerwowalo podejscie sprzedawczyni , gdy ja prosze o swieze mieso to probuje wcisnac to co sie nie sprzedalo bo to tylko pies:)
ja nigdy nie daje jak jest lekko podsmiardle , mozliwe ze by nie zaszkodzilo ale sie boje
czesto jest tak ze kupuje miso do domu na obiad a przy okazji biore dla psa, i jakby takie podejscie miala kazda sprzedawczyni i sprzedala mi wszystko lekko podsmiardniete

Posted

AnnaAntonina napisał(a):
Ostatnio byłam kupić udka z kurczaka dla mojego Kuby w obcym sklepie. Coś napomknęłam, że to dla psa.


Dlatego ja nigdy nie napomykam :evil_lol: bo wyobrażam sobie komentarze, szczególnie niektórych babek w kolejce...

Ja też kupuję nieraz coś starszego, bo tańsze; szczególnie wieczorem lubię polować na podeschnięte szyje z indyka - cena na pół a pies dostaje swoją porcję bakterii i nie żre śmieci na spacerze. Oczywiście nie daję zielonych czy obślizgłych - tylko lekko już woniejące czy podeschnięte.

Posted

Ja mam w okolicznym sklepie stale kości karkowe z rozsądną ilością mięska po 2 zł/kg. Kupuję od razu 4-5 kg, pani pyta czy dla pieska, uśmiecha się życzliwie i wybiera co ładniejsze :)

Posted

gops napisał(a):
psu nie mozna podawac gotowanego udka calego , tylko bez kosci :)
pisze na wszelki wypadek jakbys nie wiedziala ,zeby psu nie zaszkodzic


Nie martw się o mojego Kubula, obskubuję mu z tego udka małe kawałeczki i podaję prosto do ślicznej mordki:)

A mordkę ma taką śliczną, że ciągle jest brany za szczeniaka, chociaż ma już prawie 9 lat i tu się pojawiają kolejne dziwne komentarze typu:
Jaki duży będzie, jak urośnie?
Ale urósł.
Jak podrośnie to się oduczy:)

Posted

Ja raz popełniłam błąd i przyznałam się, że mięso jest dla psa.
Wprawdzie były to tylko wołowe skrawki, ogony i serca ale kolejka za mną mało mnie nie zjadła.
Pierwszy raz w życiu było mi wstyd,że mam trochę więcej kasy niż inni..

Zdaję sobie sprawę,że niektórzy jedzą mięso kilka razy w miesiącu a mój pies codziennie.
Śmieję się, że zjada za mnie- ja od 18 lat jestem wege..

I tak jak Martens nie widzę nic złego w lekko woniejącym obiedzie mojego Gamonia.
Pod warunkiem,że tylko "lekko".
Choć również wściekłabym się, gdyby sprzedawca wcisnął mi takie do torby bez mojej wiedzy, do tego jeszcze pewnie w cenie świeżego.

Posted

Ja nie kupuję mięsa dla siebie, ale kupuję dla psów. W markecie typu Netto, czy Intermarshe przy "długiej ladzie" raczej nie ma klimatu, by pogadać co i dla kogo, ale gdy robię zakupy w bardziej kameralnym sklepie, to czasem napomknę, że to dla psów (w jednym "mięsnym" pani już mnie zna i zawsze zagaduje o psy, bo sama ma psa i bardzo go lubi - podpytuje kiedy szczepić, czym odrobaczać, a ostatnio dyskutujemy poważnie o sterylizacji). Drób, podroby, wołowina, nogi i golonki wieprzowe. To nie mój problem, co myślą o mnie ludzie w kolejce, czy sprzedawczynie. Ważne, że moje psy dobrze jedzą. Gdyby ktoś głodny, bez pieniędzy poprosił mnie o zakup mięsa, podrobów, czy wendlin dla siebie, to bym nie odmówiła. Ale bezpodstawna zawiść mnie brzydzi. Niektórzy zatrzymali się niestety na etapie: pies ma jeść kości, albo chleb moczony w wodzie i dużo szczekać. Ewentualnie zlewki z obiadu.

Posted

Moja mama też kupuje dla Nuki korpusy, gotuje je i obiera jej, babki w sklepie na szczęście nie robią problemu bo każdy na moim osiedlu wie, że moja rodzina jest "lekko nienormalna" jeśli chodzi o zwierzęta :lol: Nuce też kupuję co jakiś czas mozzarelle, dała by się chyba za nią pokroić :eviltong:
Ale za to jak moja siostra kupowała dla swojego kota np. tam po 10-15 dag różnych mięs (mroziła i miała na jedną porcję, żeby się Magikowi nie znudziło), a to wołowinka, a to jakiś kurczak, rybka itd, to wtedy ludzie się na nią dziwnie patrzyli strasznie :shake:
Ale ja i tak nie zwracam na to wszystko uwagi bo to bez sensu, ja rozumiem, nie każdy musi lubić zwierzęta, no ale proszę was, niech niektóre komentarze trzyma za zębami bo może kogoś to urazić :shake:

Np. moja nauczycielka od angielskiego ostatnio mnie załamała, a więc była taka sytuacja na lekcji, że było do zrobienia ćwiczenie, w którym trzeba było wybrać sobie jakąś tam prace do wykonania i Ewa wybrała "opieka nad zwierzętami" i trzeba było też opisać dlaczego akurat to się wybrało, not o Ewa napisała, że wtedy można okazywać zwierzętom miłość itd. Nauczycielka oczy zrobiła jak 5 zł i mówi "Że co? Ja nigdy nie słyszałam, żeby psu okazywać miłość, żeby wgl jakiemukolwiek zwierzęciu ją okazywać" na to ja się odezwałam "to niech sorka zamieszka z moją rodziną, z moimi 4 psami i kotem siostry to sorka zobaczy co to okazywanie miłości" i w tym momencie sorka się nie odezwała już nic, skrzywiła minę, dziwnie na mnie popatrzyła i wróciła do prowadzenia lekcji :evil_lol:

Posted

vege* napisał(a):
Np. moja nauczycielka od angielskiego ostatnio mnie załamała, a więc była taka sytuacja na lekcji, że było do zrobienia ćwiczenie, w którym trzeba było wybrać sobie jakąś tam prace do wykonania i Ewa wybrała "opieka nad zwierzętami" i trzeba było też opisać dlaczego akurat to się wybrało, not o Ewa napisała, że wtedy można okazywać zwierzętom miłość itd. Nauczycielka oczy zrobiła jak 5 zł i mówi "Że co? Ja nigdy nie słyszałam, żeby psu okazywać miłość, żeby wgl jakiemukolwiek zwierzęciu ją okazywać" na to ja się odezwałam "to niech sorka zamieszka z moją rodziną, z moimi 4 psami i kotem siostry to sorka zobaczy co to okazywanie miłości" i w tym momencie sorka się nie odezwała już nic, skrzywiła minę, dziwnie na mnie popatrzyła i wróciła do prowadzenia lekcji

Ja jak dziś pamiętam sytuację z lekcji religii w szkole podstawowej, a było to kilkanaście (17, 18?) lat temu. Ale zapadło mi w pamięć bardzo mocno. Religię prowadził katecheta, a lekcję zaczynał od "pomódlmy się za..." i tu można było proponować, za kogo się całą klasą modlimy. Akurat tego dnia umarła malutka koteczka Warka podrzucona pod garażami, którą ja i moja Mama próbowałyśmy wykarmić butelką. Poprosiłam więc, żeby pomodlić się za kicię. A katecheta zjeb* mnie od góry do dołu przy całej klasie, bo zwierzęta to syf, nie mają duszy, co ja sobie wyobrażam... Myślę, że to właśnie ostatecznie zniechęciło mnie do religii w każdej formie. A Warka była maleńka, ledwo oczy otworzyła, czarna... Pamiętam jak biegłam do apteki po mleko dla niemowląt, bo o mleku dla kociaków można było wtedy pomarzyć.

Posted

Greven napisał(a):
A katecheta zjeb* mnie od góry do dołu przy całej klasie, bo zwierzęta to syf, nie mają duszy, co ja sobie wyobrażam...

I teraz weź tu człowieku wierz w cokolwiek, a ludzie się dziwią, że dzieci do kościoła nie chcą chodzić, ze na religię też nie chcą, w sumie się nie dziwię :shake:

Ale za to ja miałam zawsze fajnych nauczycieli i jak kiedyś idąc do szkoły z koleżanką na środku chodnika znalazłyśmy wróbelka no to my go w chusteczkę i do księdza, że musimy iść do weta i niech nas usprawiedliwi to ten od razu tekst "oczywiście, bez gadania szybko macie iść z tym ptaszkiem do weterynarza" :loveu:

Posted

Ostatnio poszłam z Loco na rynek bo miałam parę rzeczy do kupienia i przy okazji chciałam ją przyzwyczaić do większych skupisk ludzkich.
Co chwile ktoś pytał za ile chcę ją sprzedać pomimo, że byłyśmy w ciągłym ruchu i moim zdaniem nie wyglądało to jakbym handlować przyszła (ale do owych pytań już jestem przyzwyczajona bo mego poprzedniego psa nie tylko na rynku ludzie starali się ode mnie odkupić). Pewna grupka starszych facetów (którzy też na początku chcieli odkupić) zaczęła Loco głaskać, machać do niej rękami z okrzykami 'broń panią'... no i koniec grzecznego zachowania mojej wariatki:eviltong: Zaczęła się cieszyć, podskakiwać, starać się wbić mi na ręce i zabierać machającym dłoniom rękawiczki:evil_lol: Pogadałam z facetami i jak już odchodziłyśmy stanął nam na drodze (zapewne podchmielony) gościu w kapturze na głowie i ani myślał się przesunąć (wyglądało to jakby zaczepki szukał albo okraść chciał). Na wszelki wypadek wsadziłam rękę do kieszeni żeby móc w razie czego szybko gaz wyciągnąć. Loco pewnie przyuważyła moje zdenerwowanie bo wlazła między mnie a faceta, zjeżyła się i zaczęła szczekać. Facet się szybko oddalił a mnie znów goniła grupka ludzi wręcz błagając żebym im Loco sprzedała bo 'widać, że pies mądry', 'obronny', 'groźny', 'pilnować potrafi', 'na ludziach się zna' itd. A ofertami kupna zaczęli sypać jak za rodowodowego:diabloti: Musiałyśmy szybko uciekać z rynku:eviltong:

Posted

Wybaczcie, że off topic, ale mnie to strasznie intryguje.

Dlaczego Twoja sunia nie nazywa się Loca, tylko w rodzaju męskim?
Oczywiście to jest psie imię i każdy może dać jakie mu się podoba, ale ciekawa jestem czy był jakiś konkretny powód?

Posted

Ja mojemu obecnemu futrzakowi zaczęłam teraz dawać dla wygody sucha karmę zmieszana z karma z puszki lubi to, wcześniej jemu i poprzednim zawsze gotowałam na drobiowym lub za serduchach ryż z warzywami. Kupowałam w dużych ilościach, gotowałam od razu więcej i porcje mroziłam też dla wygody, nikt nigdy w sklepie nie wciskał mi nieświeżego mięcha, a nawet wybierali takie ładniejsze obłożone mięchem coby pieso się dobrze najadł, fakt kupowałam w normalnej cenie. Ale ten cholernik wyobraźcie sobie najszczęśliwszy jest gdy dostanie cosik z obiadu, a gdy to jest zupa to jest w psim raju, on jest chyba z upodobań wiejskim burkiem z budy, który gustuje w "zlewkach". Ja mu frykasiki, mięsko, a on zupkę wybiera. Coś z nim chyba nie tak :evil_lol:

Posted

Mnie tez sie pytali pare razy co bedzie z tego miesa a ja mówiłam tylko tyle ze zostanie ugotowane nie mówiłam ze dla psa. Raz chyba nawet mi podali pomysł jak mozna przyzadzic juz nie wiem co.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...