Yorkomanka Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Ta pani bała się że twoja sunia jej kundelka rasowością zarazi:evil_lol: Quote
Greven Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 nataliahexe napisał(a):Ostatnio usłyszałam coś takiego po tym jak moja łysa kochająca cały świat podbiegła do małego kundelka (takiego niskopodłogowego): -niech pani zabierze ją, bo mój pies to kundelek (odciągając swojego tak, że prawie go powiesiła na tej smyczy) -no i co, że kundelek? (pytam zmieszana) -no, że pani pies jest rasowy -ale co związku z tym?? (już w ogóle zgłupiałam!) -no to, że rasowe są delikatne a ja mam kundelka... Jak jej powiedziałam, że to nie ma znaczenia czy rasowy czy nie popatrzyła na mnie jak na jakąś idiotkę! Może kobieta bała się, że jej pies w jakiś sposób (np. w zabawie) uszkodzi Twojego i ona będzie miała kłopoty - bo Twój rasowy, czyli drogi i np. zarządasz odszkodowania. Rozumiesz? Skoro prosi, żebyś zabrała psa, to go zabieraj, a nie wdajesz się w dyskusje. Jak chcesz podyskutować, to zrób to, o co Cię prosi i dopiero drąż temat. Quote
Balbina. Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Twój pies podlatuje do wszystkich napotkanych psów?No to radziłabym Ci zmienić przyzwyczajenia bo -jakiś pies może nie lubić Twojego -jakiś pies może sie Twojego psa bać -jakiś pies może go zaatakować -KTOŚ MOŻE SOBIE NIE ŻYCZYĆ ABY TWÓJ PIES PODBIEGAŁ DO NIEGO mało?Kultura chyba wymaga najpierw się zapytać czy ktoś ma ochotę na bliższe spotkanie z Twoim psem...:roll: Quote
nataliahexe Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 hm.. dlaczego mnie nie dziwi, że osoba, która piszę o tym, że można sobie po prostu nie życzyć spotkania z innym psem ma w avatarku Yorka?? Może dlatego, że właściciele Yorków nigdy sobie tego nie życzą? :-D I każdy o tym znakomicie wie. No ale macie rację oprawię mojego drogiego rasowego spa w ramkę- a co mi tam w złotą ramkę i będę tylko patrzeć co aby mi się nie uszkodził albo nie zepsuł :-D Quote
Daga&Maks Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 ja ostatnio zaczynam wątpić czy na pewno mam psa, bo wczoraj już chyba z 3 raz usłyszałam że mam kota :lol: Quote
evel Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Wiesz co, natalia... Jakby Twój pies podbiegł do mojego, który byłby na smyczy (na osiedlu zawsze jest) i mój przetrzepałby Twojego psa o chodnik, to do kogo miałabyś pretensje? Quote
nataliahexe Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Mogłabym mieć tylko i wyłącznie do siebie, bo Twój był na smyczy a mój podbiegł, spuszczam psa tylko w parku a pozwalam jej na kontakt z psami, które są przyjaźnie nastawione a tak to zawsze ją odwołuje. Quote
evel Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 nataliahexe napisał(a):Mogłabym mieć tylko i wyłącznie do siebie, bo Twój był na smyczy a mój podbiegł, spuszczam psa tylko w parku a pozwalam jej na kontakt z psami, które są przyjaźnie nastawione a tak to zawsze ją odwołuje. To inaczej - skąd wiesz, że pies jest przyjaźnie nastawiony? Miałam na DT akitę, który jak widział inne psy to merdał ogonkiem i popiskiwał, ale jak jakiś nieszczęśnik dał się na to nabrać to akit walił nim o glebę i wcale nie miał przyjaznych zamiarów, raczej konsumpcyjne ;) Jeśli właściciel prosi o odwołanie psa to powinno się NATYCHMIAST spełnić jego prośbę, bo nigdy nie wiesz, jaki ten drugi pies jest, może jest agresywny, a może chory, a może... i tak dalej. Quote
nataliahexe Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 W porządku a gdzie ja napisałam, że rozmawiając z panią mój pies skakał tamtemu po grzbiecie? Pani powiedziała żebym zabrała psa to zabrałam, ale zaciekawił mnie jej zabawny argument, że jej to kundelek to zapytałam co i jak. Mnie to po prostu śmieszy, co ludzie wymyślają. Quote
Koreksonowa Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Daga & Maks napisał(a):ja ostatnio zaczynam wątpić czy na pewno mam psa, bo wczoraj już chyba z 3 raz usłyszałam że mam kota :lol: Kota?! Jeny, mój Korczysław to by chyba zawału dostał na taką obelgę!:D Quote
LadyS Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 nataliahexe napisał(a):W porządku a gdzie ja napisałam, że rozmawiając z panią mój pies skakał tamtemu po grzbiecie? Pani powiedziała żebym zabrała psa to zabrałam, ale zaciekawił mnie jej zabawny argument, że jej to kundelek to zapytałam co i jak. Mnie to po prostu śmieszy, co ludzie wymyślają. Czego by nie wymyślali - mogą sobie nie życzyć, aby Twoj pies podchodził od ich psa, bo ich pies może być chory/lękliwy/w trakcie nauki/starszy/agresywny. I jako włascicielka psów, nie powinnaś puszczać swojego psa do innego, jeśli nie znasz właściciela - tego wymaga kultura. Nie wyobrażam sobie puszczenia psa pod moją opieką do jakiegokolwiek innego, choćby ze względu na strach o jego zdrowie i życie czy szacunek do innych ludzi. Nie każdy piesek musi zaprzyjaźniać się z Twoim, czy Ci się to podoba, czy nie. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek, nawet najbardziej przyjazny i niegroźny pies pod moją opieką podbiegał do innego psa na spacerze - choćby dlatego,że miewam też psy agresywne czy o niepożądanych zachowaniach ze schronisk i chciałabym z nimi móc wyjść po prostu na spacer, bez dodatkowego kontaktu z innymi psami. Quote
nataliahexe Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Widzę, że dużo osób bardzo zakuło to co napisałam i bardzo bardzo chciało by mnie pouczać. I będzie się to ciągnąć i ciągnąć... Tylko może lepiej napisać na pw? Nie każdy ma ochotę czytać to co piszecie do mnie a chciałabym wam przypomnieć, że temat jest zupełnie inny a zaśmiecacie go równo! Ja np wchodziłam na ten wątek żeby się pośmiać jaką ktoś miał zabawną historię idąc ze swoją pociechą a nie czytać kto się kłóci, o co i inne mądrości. Quote
Balbina. Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 nataliahexe napisał(a):hm.. dlaczego mnie nie dziwi, że osoba, która piszę o tym, że można sobie po prostu nie życzyć spotkania z innym psem ma w avatarku Yorka?? Może dlatego, że właściciele Yorków nigdy sobie tego nie życzą? :-D I każdy o tym znakomicie wie. No ale macie rację oprawię mojego drogiego rasowego spa w ramkę- a co mi tam w złotą ramkę i będę tylko patrzeć co aby mi się nie uszkodził albo nie zepsuł :-D hmmmm...a nie przyszło ci do głowy,że york może być agresywny?tak jak każdy inny pies?Nie miałaś nigdy mało towarzyskiego psa?To nie wiesz co znaczy ciągłe użeranie się z podbiegającymi pieseczkami i ich właścicielami którzy uważają ,że jesteś przewrażliwiona, bo ich piesek chciał się tylko przywitać.A co do tego czy sobie życzę czy nie...Jak znam psa i wiem,że Franek go lubi to proszę bardzo ale uwierz ,że szarpnie się z Frankiem który chce zeżreć rude kundelki nie należy do najprzyjemniejszych:roll: Quote
Martens Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 nataliahexe napisał(a):hm.. dlaczego mnie nie dziwi, że osoba, która piszę o tym, że można sobie po prostu nie życzyć spotkania z innym psem ma w avatarku Yorka?? Może dlatego, że właściciele Yorków nigdy sobie tego nie życzą? :-D I każdy o tym znakomicie wie. No ale macie rację oprawię mojego drogiego rasowego spa w ramkę- a co mi tam w złotą ramkę i będę tylko patrzeć co aby mi się nie uszkodził albo nie zepsuł :-D No patrz, a ja się w pełni zgadzam z Balbiną, mimo że moje psy koło yorka w sumie nigdy nie stały. I o dziwo mój staffik większość swojego socjalu odbył właśnie na yorkach i jakoś nikt się nie rzucał ani nigdy mi nie odmówił zabawy yorka z moim - może dlatego że pytałam czy pieski mogą się zapoznać, a nie radośnie puszczałam swojego, bo zakładałam że inny pies i jego właściciel na pewno będą happy. Quote
Madie Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 To sie sie pochwale choć srednio jest czymmm:) Dwa dni temu w lecznicy Harley wytrzymal na moich kolanach równo 2,5h. Siedzac zawiniety w recznik i spiac mi na kolanach itd. W pewnym momencie sie przebudził, ziewnal i zaczal popiskiwac i sei wiercic. Na co ja: " No juz dobrze, sliczny kotek, taki madry , niesamowity, cudowny itd.Moja kiciaaa..." Na co takis tarszy Pan siedzacy obok z zona i kotem w kontenerze: "Boże...Przysiągłbym, ze to pies..." Quote
wenia41 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Witam. Bardzo podoba mi się ostatni wpis..."Boże...Przysiągłbym, że to pies..." Quote
Greven Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Madie napisał(a):(...) Na co takis tarszy Pan siedzacy obok z zona i kotem w kontenerze: "Boże...Przysiągłbym, ze to pies..." Świetne ;) Ja kiedyś próbowałam wytlumaczyć jednej panci od małego pieska w nosidełku, jednej od fretki w transporterze i jednej od królika (a może to była świnka morska?), czemu tłumaczę swojemu pitbullowi, że to jest kotek i "kotek nie lubi". Czy dla posiadaczy tych zwierzątek ujmą jest, gdy ktoś - na użytek swojego niezdrowo pobudzonego psa - nazywa je kotkiem? Tanga wie, że "kotek nie lubi" i kotkowi się nie narzucamy.... I smucimy się, że reszta świata nas nie rozumie :diabloti: Quote
evel Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Greven napisał(a):Ja kiedyś próbowałam wytlumaczyć jednej panci od małego pieska w nosidełku, jednej od fretki w transporterze i jednej od królika (a może to była świnka morska?), czemu tłumaczę swojemu pitbullowi, że to jest kotek i "kotek nie lubi". Czy dla posiadaczy tych zwierzątek ujmą jest, gdy ktoś - na użytek swojego niezdrowo pobudzonego psa - nazywa je kotkiem? Tanga wie, że "kotek nie lubi" i kotkowi się nie narzucamy.... I smucimy się, że reszta świata nas nie rozumie :diabloti: Ja używam hasła "kicia" na wszelkie zwierzęta niebędące psami poczynając od kota a kończąc na... kozie i krowach :evil_lol: Quote
cobrad Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 O matko "kotek nie lubi" super:)))) szkoda, że na moje nie działa:) Czy śmieszna historia nie wiem, ale mnie śmieszy - otóż posiadając amstaffko-bokserkę i bullterierkę zgodnie ze sobą żyjące zazwyczaj zabieramy je razem na spacer. Któregoś dnia małż wracał z nimi ze spaceru i koło wind w bloku natknął się na dwóch przedstawicieli społeczności lokalnej w strojach ludowych ( czytaj dresiarze czy inna grupa ) w wieku około 17 - 18 napakowanych z lekka. Młodzieńcy rzucili okiem na nasze pieski , które tyłeczkami lambadę tańczyły na widok ludzi , po czym rzucili tekstem do małża: Mógłby pan pojechać drugą windą, ona ma taki uścisk szczęk:))))) Ostatnio miałam na tymczasie spanielkę, na spacerze spotkałam dziadka z przerośniętym pitem/skarłowaciałym dogiem niemieckim ( ciężko powiedzieć, ale młode to jeszcze a już widać , że jako pot sprzedane , niekoniecznie nim jest ) i z wnuczkiem. Wnuczek na widok spanielki :" o jaki ładny piesek" a dziadek do wnuczka: " Ładny ale kundelek ". Biedna spanielka - psiego psychoanalityka jak nic potrzebować będzie. Quote
gops Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 ja mialam dziwna sytuacje niedawno wychodze z bloku z moim 17kg burkiem sucza a na polance pod blokiem jest pan z beaglem , szybko beagla na rece (beagl podobnej wielkosci co moja) i idze w moja strone... nie wiedizalam wogole o co chodzi bo moja suka na smyczy , kaganiec w reku , ogolnie beagle lubi i nawet by nie warknela zapewne , ale widocznie pan mial sowje powody aby psa ratowac jak juz podszedl , zaczal ze mna rozmawiac czy to suczka itd i spytal czy nie chcialabym aby jego pies pokryl moja suke padlam , bo moja suka do beagla nijak nie podobna , wystrerylizowana juz dawno grzecznie odmowilam , ale nadal zastanwiam sie jak on chcial zeby jego pies kryl suke ktorej sie panicznie boi :) oczywisice pies byl bez rodo , pana widuje dosc czesto i zawsze sie do mnie usmiecha z beaglem na rekach ;p Quote
Madie Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 "kotek nie lubi" dla nas to hasło jak znalazł...:) Quote
Martens Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Komentarz mojego życia. Wracam z Baryłą w porannego spaceru. 7 rano, mijam sąsiedni blok i jakiegoś starszego faceta w stanie lekko wskazującym, sterczącego pod oknami. Na nasz widok powoli się wynurza, gapi się na mojego psa i cmoka. Baryła warczy, jak zwykle gdy zaczepia ją ktoś obcy i "podcięty", ale idziemy dalej. Faceta wyraźnie zbulwersowało jej warknięcie, bo nagle powiedział do niej "Ooo! Tatusia nie pilnujesz, tylko łazisz!"... Potrzebowałam kilku minut, żeby przetrawić ten tekst. Mój ojciec nie żyje od 8 lat. Czasami na spacerze z psem zaczepia mnie ktoś z jego znajomych, mówi że go znał, pyta co słychać; w tym pan z przemiłym red nose'm, z którym bawi się moja sunia - nikt nigdy nie był tak bezczelny jak ten facet dziś - bądź co bądź obcy, bo ja osobiście go nie znam. Ten facet chyba zasugerował, że moja suka łazi na spacery zamiast leżeć na cmentarzu i pilnować swojego pana - mimo że to zawsze był mój pies, a ojciec wychodził z nim tylko z rzadka w weekendy, kiedy rano dłużej spałam. Czy to było chamskie? Bo dla mnie ten tekst był przykry, ale może jestem przewrażliwiona po tekstach mojej babki, która po śmierci mojego ojca przy każdej okazji podchodziła do mnie na spacerach z psem, głaszcząc go i lamentując, że nie ma już pana, jakbym ja była zerem, a pies nigdy nie był mój i teraz został sam jak palec... Quote
awaria Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Martens, może facet powiedział ten tekst zupełnie "od czapy" (podblokowe żulki tak niestety mają) i przypadkowo trafił w czuły punkt, bo jeśli faktycznie zna twoją sytuację rodzinną i pozwolił sobie na coś takiego to eh... słów brak. Quote
Martens Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Nie sądzę, żeby to był przypadek... Mieszkam od urodzenia w małym mieście na osiedlu składającym się z kilkunastu bloków, tu mieszkał też mój ojciec przez prawie 20 lat i miał mnóstwo znajomych, wszyscy się znają, facet był na oko w jego wieku i też tu mieszka, bo kojarzę go trochę z widzenia. Mi tez zabrakło słów, bo w pierwszej chwili nawet nie załapałam o co mu u diabła chodzi; też pomyślałam przez moment że tak coś sobie odpalił, ale za duży zbieg okoliczności. I tak nie wiem, co miałabym odpowiedzieć, bo mi się w głowie nie mieści taka bezczelność - ja w życiu z tym człowiekiem nie rozmawiałam, nie wiem jak się nazywa, a on wyskakuje z takimi komentarzami... Quote
kasia_owczarzak Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Martens - byłam w podobnej sytuacji jak Ty. Różnica jest taka, że ja z ojcem przed jego śmiercią nie mieszkałam i nie miał on psa (na szczęście). W tym roku mija 10-ta rocznica jego śmierci, a nadal zdarza się (na szczęście już bardzo rzadko), że zaczepiają mnie jacyś jego koledzy z wypisaną "metryką alkoholika" na twarzy i próbują wdać się ze mną w dyskusję "jaki to mój ojciec był fajny facet" próbując pogłaskać moją Czinę i biorąc nie wiadomo skąd stwierdzenia, że Czinę dostałam od ojca na "ostatni" prezent (Czina ma 2,5 roku). Mnie też drażnią takie zagrania i też wstępuje we mnie coś dziwnego. Gdybym mogła, to zrobiłabym takiemu komuś krzywdę ze złości. Staram się, nie zwracać na to uwagi ale czasem po prostu się nie da i kończy się to dość ostrą wymianą zdań. Na koniec, zazwyczaj, zostaję obrażona i pada tekst "taki sam charakterek jak ojca". Nie ważne, że parę minut wcześniej wychwalał go pod niebiosa. Rozumiem Cię i nie mam zamiaru pocieszać Cię pisząc, żebyś nie reagowała i próbowała udać, że nic się nie dzieje, bo się nie da !!! www.czina.pl Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.