Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czesto slysze dziwaczne komentarze ,szczegolnie od czesci rodziny w Polsce cyt" po co pomagasz zwierzetom,i to tym kundlom skoro nic z tego nie masz"
cyt"po co kastrowac zwierzeta?kastracje robia psy i suczki agresywnymi" wypowiedz gospodarza
Jeden czlonek mojej rodziny kupil papilona z hodowli z wszystkimi papierami,pies byl niesocjalny ,na moja spostrzezenie ,ze nalezy ta hodowle zglosic gdyz psy sa niesocjalne dzikie ,nie wychodza na dwor uslyszalam cyt"po co zglaszac ,ze ta hodowczyni jest zla,ta kobieta jest biedna i musi sobie troche zarobic"
zima nie strzyge mojej sznaucerki ,czesto slysze cyt" och jaki pudel,kiedy pojdzie do fryzjera pani pudel"

Posted

Pamiętam, jak kiedyś szłam z moim dalmatyńczykiem gdzies po plaży. Szła rodzina z chłopczykiem, miał jakieś 5 lat moze. Tatuś do małego "patrz, Perdita!" Na co syn z oburzeniem "Tato! z siusiakiem?!" :D

Posted

hihi :D dobre

mnie się czesto przechodnie pytaja czy Lili sznaucerka mini jest dzieckiem mojego starszego wielkiego kundelka :D
"O spójrz, mama pies z dzieckiem pies" a ja leje :))))

Posted

To mi sie przypomniało jak bylismy w Czechach w Zoo i idę se z moją Lilką i Ganją i idzie dwóch młodych chłopaków,Polaków.Nagle jeden do drugiego:"Tyyy,patrz ku**a lew!!!"A ja myślałam,że siknę:)A tu żeby zobrazować Lila podziwia zebry w tym właśnie zoo:)

Posted

Ja dzisiaj szłam z Frankiem i pod Polo stał AST:lol: Pies zaczął merdać ogonem,Franek też więc postanowiłam,że mogą się przywitać(znamy tego psiaka i zawsze się wąchali z Frankiem,właściciel zawsze chętnie staje żeby psiaki się obwąchały).No i Franek lat,skacze,Ast to samo. No i przechodzi babcia z dziadkiem i babcia:
-Jaki słodki york:loveu:
Na co dziadek
-to nie jest prawdziwy york,jakiś skundlony bo prawdziwe yorki to sie sadzą na duże psy
Zrobiłam takie :crazyeye: oczy i zaniemówiłam..

Posted

Jest w typie briarda:)niestety nie ma rodowodu,wiec jest tylko w typie:)Ale jak była mała,to pyszczek miała b.podony do Twojej Bajki:)Już wczesniej zwróciłam na Twoja maliznę uwagę:)

Posted

Twoja Bajka(a szczególnie z tym wywalonym jęzorem)to tak jak moje suczydła:)Już wcześniej miałam zapytać,czy Twoja czasem z briarda czegoś nie ma:)A foty jak była mała....Briardzik jak nic:)

Posted

Ja kupując dobermana sama się prosiłam o niewybredne komentarze, ale ostatnia sytuacja mnie powaliła. Poszliśmy z TŻ do Kakadu (sklep zoologiczny). Mój doberman ma 8 miesięcy, więc gabaryty ma słuszne, ale psychicznie to jeszcze szczeniak. W sklepie przymierzaliśmy obróżki i takie tam, wszystkim się podobał, obsługa odnosiła się do nas bardzo życzliwie. Dodam, że pies był oczywiście na smyczy i zachowywał się spokojnie. Wybraliśmy co chcieliśmy i stoimy w kolejce do kasy. Sklep jest bardzo duży, więc stanęliśmy sobie z boku i czekamy.

Nagle za plecami słyszymy krzyk "stać, stać, tam jest duży pies" i widzimy tłum ludzi na który składały się 3 dzieci w wieku stojącym i siedzącym w wózku ;), mąż i histerycznie krzycząca mamuśka. Okej, nie każdy musi lubić dobermany, więc z TŻ cofnęliśmy się jak najdalej od rodzinki. Ale to nie wystarczyło. Cały czas mówiła podniesionym głosem "nie podchodźcie, on nie ma kagańca, nie ruszajcie się, chodźcie tu do mnie", chociaż nikt się nie ruszał, a mój dobek stał tyłem do nich ;). Ja rozumiem, można się bać, ale staliśmy z metr od nich i byliśmy w zoologu więc można było się spodziewać, że czasem przychodzą tam psy. W końcu nadeszła nasza kolejka więc podeszłam do kasy zapłacić, smycz dałam TŻ i nagle widzę, że mój dobi zamierza mnie znowu skompromitować, czyli przykucną po suczemu i wesoło sobie siusia (on lubi tak robić, np. po godzinnym spacerze zrobić kupę akurat przy budce ochroniarza na osiedlu pod znakiem "zakaz psów" :lol:, oczywiście zawsze sprzątam, ale wolałabym aby to robił na polu ;) ), jak mamuśka to zobaczyło to ją zatkało... w końcu wykrzyczała "i... i... jeszcze siusia tutaj" :evil_lol:. Czuliśmy się jakby zaraz miała nas kamieniować więc TŻ poprosił kasjerkę o mop, żeby posprzątać, ale ta tylko się uśmiała i powiedziała, żeby się nie martwić, zaraz ktoś przyjdzie i posprząta. Przeprosiliśmy jeszcze raz i wyszliśmy. Na mamuśkę nawet wolałam nie patrzeć ;).

W sumie to szkoda mi tych dzieciaków, wyglądały sympatycznie i uśmiechały się. Chłopczyk trzymał rybkę w torebce, więc mamuśka jest pewnie w stylu "żadnych zwierząt w domu, jak już to akwarium". :roll:

Posted

A później dziwne, że wyrastają dzieci wskakujące w krzaki na widok pierwszego lepszego psa, nawet jeśli tak jak mój ma 40cm w kłębie, 10kg i absolutnie mu zwisają przechodnie... :roll:

Posted

To może ja się dopiszę.

Na spacerze zaczepiły mnie dwie kobitki, tak ok 35-40 lat. Podeszły bo mam szczeniaka więc wszyscy chętnie go głaskają itd i mówi jedna do drugiej:
- Ooo taki śliczny, ma niebieskie oczy, to jest pewnie husky.
- No tak, husky ale na pewno bez rodowodu bo te z niebieskimi oczyma to są niepoprawnie wyglądające, u nich nie dupuszcza się tego koloru oczu.
- Achaa, no to co że bez rodowodu i tak jest śliczny.

Inna sytuacja. Idę na spacerze, po raz kolejny ktoś mnie zaczepił i pyta co to za rasa, taki ładny itd. Ja na to że to border collie. A gość na to "to chyba pani kupiła w jakiejś niespawdzonej, słabej hodowli bo one są przecież czarno białe, ten pani to jest źle wybarwiony."

Innym razem idzie gość z czarnym terierem rosyjskim. Zaczepia mnie, głaszcze psa, pyta co to za rasa, ja odpowiadam że border collie, a on "aaa, no tak border collie, ale to on się musi jeszcze dobrze wybarwić żeby czarnego dostać. Do którego miesiąca one się porządnie wybarwiają?"

A tak wygląda mój źle wybarwiony husky bez rodowodu o niebieskich oczach:

Posted

Rozumiem twój ból Lottie ;)
Sama mam ślepego dalmatyńczyka ( skrajnie łaciaty boksio o niebieskich oczach)
Tak to jest jak się szczeniaki byle gdzie kupuje. A jakbyśmy się przechodniów poradziły, to by wszystko cacy było :D

Guest Elżbieta481
Posted

Czytałam wpis Amber i przypomniało mi się coś...
Wyszłam na spacer z naszym Guciem.Jest to mieszaniec,średni waży 25 kilo...Dla mnie drobina,dla innych wielki pies..
Idziemy sobie grzecznie,pies przy nodze,na smyczy w kagańcu..Idziemy w kierunku łaki-wtedy jeszcze była..Nadchodzi grupa przedszkolaków.Niedaleko nas jest przedszkole prowadzone przez zakonnice-takie przy kościele..Jeszcze czegoś takiego nie spotkałam,bo przed grupę dzieci wyskoczyłą-dosłownie!-jedna z zakonnic,rozłożyła ręce tak,że zasłoniła dzieci sobą i zawróciła dzieci,,uwaga pies,wycofujemy się,,Gucio nic nie robił-dzieci w popłochu uciekły na czele z siostrą zakonną..
Elżbieta

Posted

Co do dziwnych dzieci, to moja mama podobno jako dziecko panicznie bała się psów, na widok szczeniaka dostawała palpitacji. Pocieszę Was może tym, że teraz ma w domu 2 psy na stałe i co jakiś czas tymczasy, a wszystkie psiaki w ogóle do niej lgną (a ona do nich ;) ) Tak więc wiecie, nadzieja...

Swoją drogą ja raz taką jedną rozhisteryzowana mamusię opieprzyłam, szłam z moją Fisią
[*], która była wspaniała, tak ze 20 kg, blondynka w stylu border collie skrajcowanego z jakimś goldenem czy czymś takim - generalnie piękna, łagodna, mądra (troszkę ladacznica, ale wydrylowana). Stanęłyśmy sobie przy kiosku, do Fiski zaraz przylazła dwójka dzieciaków, POPROSIŁY, czy mogły by pogłaskać pieska, na co ja się zgodziłam, zresztą Fisieńka i tak już wlazła między maluchy i zaczęła się podstawiać. Mamusia nie zauważyła, gdzie są dzieci, bo gadała przez telefon. Jak w końcu zauwazyła, że dzieciaki zadają sie z psem, zaczęła się drzeć, że dzieci jej pies zaatakował i tak dalej. Dzieciaki się przestraszyły, a ja bardzo uprzejmie zapytałam, czy zapomniała wziąć proszki na uspokojenie. Zaraz pojawiła się też znajoma psiara, wymiziała moją piękną i tez skomentowała babę, która w tym czasie holowała parę bardzo wystraszonych dzieciaków do tramwaju.

Czasem zastanawiam się, kto tu jest tym "agresywnym bydlakiem", bo raczej nie pies :|

Posted

waldi481 napisał(a):
Czytałam wpis Amber i przypomniało mi się coś...
Wyszłam na spacer z naszym Guciem.Jest to mieszaniec,średni waży 25 kilo...Dla mnie drobina,dla innych wielki pies..
Idziemy sobie grzecznie,pies przy nodze,na smyczy w kagańcu..Idziemy w kierunku łaki-wtedy jeszcze była..Nadchodzi grupa przedszkolaków.Niedaleko nas jest przedszkole prowadzone przez zakonnice-takie przy kościele..Jeszcze czegoś takiego nie spotkałam,bo przed grupę dzieci wyskoczyłą-dosłownie!-jedna z zakonnic,rozłożyła ręce tak,że zasłoniła dzieci sobą i zawróciła dzieci,,uwaga pies,wycofujemy się,,Gucio nic nie robił-dzieci w popłochu uciekły na czele z siostrą zakonną..
Elżbieta


Sytuacja miała miejsce kilka dni temu - miejsce akcji łąką okolice Wielkiej Krokwi, Zakopane. Spacerujemy, troje dorosłych, dziecko i dwa psy - w tym jeden (mój osobisty) mega kochający dzieci... Odwróciłam się tylko na moment za moją córeczką a moja psina podbiegła do grupy "turystów" - tzw. 2+2. Z całej grupki "turystów" najmłodsze dziecko na końcu. Mój psiak podbiegł - przywitać się z rozsądnej odległości z całą gromadą ;) Ojciec rodziny - przywitał psa gromkim - JAKI SŁODZIAK NO CHODŹ, NO CHODŹ ;) Mój psiak stoi w bezruchu, rozgląda się czy aby może podejść ;) Widząc mnie ruszającą w kierunku "zgromadzenia" zaczyna merdać ogonkiem z radości - podchodzimy oboje na co ojciec rodziny raptownie podrywa dziecko na ręce i krzyczy wystrachanym głosem "No nie bój się - przecież piesek nic ci nie zrobi . . ." Dzieciak uderza w płacz (a raczej ryk) bo przecież usłyszał "no nie bój się...". Ręce i reszta opadły . . .

Posted

Mam sunię w typie nagiego chińskiego grzywacza i "najlepsze" komentarze jakie słyszałam:

1. "O, ta pani ogoliła pieska, żeby mu gorąco nie było"
2. "Ojej, ten pies jest taki schorowany, że wyliniał"
3. "Ooooo! PUDELEK!" a innym razem "Czy to chihuahua?" (tak, ogromne podobieństwo ;P)
4. "Co to za rasa?" - ja: w typie chińskiego grzywacza - "yyy... to pani aż z chin go przywiozła?"
5. "Mamo, patrz, osiołek!"

I raz jedna kobieta kazała mi się leczyć, bo psa krzywdzę, że jestem nienormalna by coś takiego psu zrobić (i nie dała sobie przetłumaczyć, że ten pies tak ma od urodzenia)...

Posted

Ostatnio usłyszałam coś takiego po tym jak moja łysa kochająca cały świat podbiegła do małego kundelka (takiego niskopodłogowego):
-niech pani zabierze ją, bo mój pies to kundelek (odciągając swojego tak, że prawie go powiesiła na tej smyczy)
-no i co, że kundelek? (pytam zmieszana)
-no, że pani pies jest rasowy
-ale co związku z tym?? (już w ogóle zgłupiałam!)
-no to, że rasowe są delikatne a ja mam kundelka...
Jak jej powiedziałam, że to nie ma znaczenia czy rasowy czy nie popatrzyła na mnie jak na jakąś idiotkę!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...