Kaidar Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 asiunia napisał(a):Pod warunkiem że pies bawi się z właścicielem a nie biega bez celu i sam szuka sobie rozrywki:roll: tego zdania akurat nie rozumiem...Mały pies nie musi byc wyszkolony? no ja się ze swoim bawię.. to miałam na myśli że człowiek bawi się ze sowim psem a nie puszcza samopas... poza tym ja swojego szkole z tego zakresu który się przydaje na spacerach tak aby psu nic się nie stało.. Quote
paulina2904 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Pewnie mówię głupotę ,ale według mnie mniej problemu robi pies mały ,który np. jest agresywny do innych psów niż duży z tą samą agresją. Ja mam ten problem ,że mój rzuca się na wszystkie psy/suki i z racji jego wielkości jest to trochę uciążliwe ,a jak naprzykład widzę małe psy które się rzucają i właściciel zamiast się ''szarpac'' z hnim to bierze go na ręce i po sprawie. Pewnie moje zdanie jaest takie ,a nie inne bo czasami zazdroszczę właścicielom małych piesków za to ,że mogą łatwiej sobie poradzic z pupilem ,ale za nic nie zamieniłabym Bingsa na mniejszy model;) PS: Ale najlepiej jest miec wyszkolonego psa ,czy to duży czy mały:cool3: Quote
łamAga Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 asiunia napisał(a):Pod warunkiem że pies bawi się z właścicielem a nie biega bez celu i sam szuka sobie rozrywki:roll: Bzdura...Dla każdego psa priorytetem powinien być właściciel...a wtedy może bawić się i workiem foliowym pod warunkiem że robi to z panem...Paco ma cały kosz zabawek,preferuje zdecydowanie te o dziwacznym kształcie,a mimo to jeżeli ja wezme piłke do reki,żadna nawet najbardziej super zabawka go nie interesuje,bo on chce bawic sie ze mna:roll: Tego akurat ja nie rozumiem , każdy pies potrzebuję czegoś innego , więc jak można twierdzić że dla psa najlepsza jest zabawa z panem kiedy on np woli zabawę z innym psem , po co psa zmuszać do tego żeby widział tylko swojego pana i nic poza nim ?? a co kiedy trzeba iść do pracy?? ja wychodzę do pracy na 8 godzin i mój pies już strasznie tęskni , nic nie chce robić tylko leży wpatrzony w drzwi kiedy wrócę ale jakoś idzie go wyciągnąć na dwór żeby się chociaż przeszedł z kimś innym niż ze mną a co by było gdyby poza mną świata nie widział?? to by była męczarnia dla niego :shake: Quote
łamAga Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 dzieki Kaidar :multi: ale na pewno i tak zostaniemy za tę wypowiedz zjechane :roll: Quote
Kaidar Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 na tym forum (akurat nie na tym wątku) już kilka razy zostałam objechana za swoje poglądy więc się nie zdziwię.. Quote
paulina2904 Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Podłączę się do tej wypowiedzi ,bo z tego co wiem pies który czuje się najważniejszy (bo jest traktowany tak jak niektóre jedynaki) i nie jest często dopuszczany do zabaw z pobratyńcami staje się indywidualistą co prowadzi do izolacji od innych psów. Właściciel powinien sobie zdac sprawę z tego ,że pies potrzebuje kontaktu z innymi psami i nie powinien go izolowac i uważac tylko za swoją własnośc bo psy są zwierzętami stadnymi i muszą miec kumpli;) Mam nadzieję ,że zrozumiale to wyraziłam ,bo piszę w pośpiechu:evil_lol: Ps: Sama jestem jedynakiem-bez urazy dla innych edynaków:lol: za wyżej napisane ,ale zdażają się tacy ludzie. Quote
*kleo* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Ja też popieram. Ja np. czasem wolałabym, żeby młoda nie była ze mną aż tak związana, chociażby jeśli chodzi np. o moją długą i częstą nieobecność w ciągu roku akademickiego. Pewnie sobie wyobrażacie co się dzieje, kiedy przyjeżdżam na weekend i w niedzielę wychodzę na pociąg... A co do innych psów - chociaż jest mała to jej nie izoluję, jeżeli inny, nawet większy pies jest nastawiony przyjaźnie i nie "chamski" - tzn. nie łapie jej w zęby i nie przygniata łapami, to pozwalam się bawić. A jak to jest sznaucer albo pinczer to już w ogóle - Gracja je uwielbia :loveu: A i jeszcze żeby za bardzo nie offować - od niedawna Gracja jest cała zawinięta w papiloty. Za jakieś 2 godzinki wychodzimy na spacer do parku, już jestem ciekawa, jakie komentarze będą padać :P Jak usłyszę coś ciekawego to wieczorem czym prędzej się podzielę ;) Quote
Dacote Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 dOgLoV napisał(a):Jejku ale co wy się tak uczepiliście tej butelki po kubusiu :roll: 100 razy już pisałam że to był filmik z zabawy :shake: Mogę poprosić o adres filmiku?:lol:Na pewno ciekawy:p Quote
Kaidar Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 paulina2904 napisał(a):Podłączę się do tej wypowiedzi ,bo z tego co wiem pies który czuje się najważniejszy (bo jest traktowany tak jak niektóre jedynaki) i nie jest często dopuszczany do zabaw z pobratyńcami staje się indywidualistą co prowadzi do izolacji od innych psów. Właściciel powinien sobie zdac sprawę z tego ,że pies potrzebuje kontaktu z innymi psami i nie powinien go izolowac i uważac tylko za swoją własnośc bo psy są zwierzętami stadnymi i muszą miec kumpli;) Mam nadzieję ,że zrozumiale to wyraziłam ,bo piszę w pośpiechu:evil_lol: Ps: Sama jestem jedynakiem-bez urazy dla innych edynaków:lol: za wyżej napisane ,ale zdażają się tacy ludzie. popieram.. ja swojego nawet nakłaniam żeby poznawał nowe psy o ile wyglądają i zachowują się łagodnie.. sama jestem jedynaczką i wiem co oznacza gdy ktoś zachowuje się jak pępek świata (osobiście taka nie jestem ale spotkałam się z takimi osobami).. to też tyczy i psów... co do butelki to mój uwielbia bawić się plastikowymi butelkami.. ma też i inne zabawki którymi lubi się bawić.. Quote
Kaidar Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 *kleo* napisał(a):Ja też popieram. Ja np. czasem wolałabym, żeby młoda nie była ze mną aż tak związana, chociażby jeśli chodzi np. o moją długą i częstą nieobecność w ciągu roku akademickiego. Pewnie sobie wyobrażacie co się dzieje, kiedy przyjeżdżam na weekend i w niedzielę wychodzę na pociąg... A co do innych psów - chociaż jest mała to jej nie izoluję, jeżeli inny, nawet większy pies jest nastawiony przyjaźnie i nie "chamski" - tzn. nie łapie jej w zęby i nie przygniata łapami, to pozwalam się bawić. A jak to jest sznaucer albo pinczer to już w ogóle - Gracja je uwielbia :loveu: A i jeszcze żeby za bardzo nie offować - od niedawna Gracja jest cała zawinięta w papiloty. Za jakieś 2 godzinki wychodzimy na spacer do parku, już jestem ciekawa, jakie komentarze będą padać :P Jak usłyszę coś ciekawego to wieczorem czym prędzej się podzielę ;) no mój się cieszy strasznie... nawet raz jak wyjechałam na trzy dni do Lublina bo musiałam coś załatwić to mój Max olał rodziców i do mnie leciał.. co do przywiązania to staram się z nim przebywać ile mogę ale na spacerkach to pozwalam się spotykać z innymi psami.. zresztą pisałam wyżej... Quote
***kas Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 dziewczyny, troszkę chyba nie rozumiecie o co chodzi. Asiunia mówi o tym, że dla psa przewodnik ma być alfa i omega, ma być najbardziej atrakcyjny, najciekawszy, najważniejszy. Nie chodzi o to by psa izolowac i nie pozwalać mu na kontakty z innymi. Ba! pies MUSI być odpowiednio zsocjalizowany, bo dzisiaj nie ma miejsca bez psów, wiec jest to konieczność. Tyle, tylko, że kiedy dla pieseczka inny pieseczek/zapaszek/patyczek/ptaszek będzie ciekawszy niż pańcio, zaczynają się problemy z posłuszeństwem, być może agresja. Pies zaczyna decydować co i kiedy będzie robił. A wtedy jest źle. ja mam 3 psy. każdy inny charakter i inne problemy, nazwijmy to. Suka kaukaza indywidualistka, zawsze ma własne zdanie chodzi swoimi drogami. Rotek,pies, typowy facet, maczo, lubi sobie od czasu do czasu sprawdzić gdzie leży granica. suka, spaniel, znajda, mały kundel a masa problemów-agresja lekowa w stosunku do obcych dużych psów, nie lubi ludzi, nie lubi dzieci, znosi bo musi i tyle. Ma bardzo silny instykt pogoni. Ale każdy jeden z moich psów, uważa mnie za najciekawszą, i najważniejszą część swojego życia, bo to ja proponuję zabawy, ja decyduje gdzie pójdziemy, ja szkole, ja trenuję, ja daję zabawki, ja zapewniam im nowe doznania (no TZ tyż po równo ze mną, ale jakoś wiecie, ja jestem "mamuśka"). Nie ma nic co było by bardziej absorbujące niż zabawa z pańcią, każdego psa/patyczka/zapaszek zostawią bo JA wołam. I tu nie chodzi o jakieś niewolnicze poddanie i toksyczne uzależnienie, nikt nie każe zamykać psa w złotej klatce. ;) Niemniej jednak NIGDY nie uwierzę, że ON jest szczęśliwszy latając bez celu po lesie, niz ON, który jest gnębiony/maltretowany wręcz szkoleniem:diabloti: Bo to jest ON, rasa użytkowa, pies PRACUJĄCY, gdzie specyfika rasy jest taka a nie inna i o tym trzeba niestety wiedzieć, gdy pieseczka kupujemy. i NIC nie zwalnia z posiadania choćby minimum wiedzy nt. naszego psa. Quote
Aussie Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Dok-ład-nie! Podpisuję się czterema kończynami pod powyższym :-) Quote
*Monia* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 [quote name='***kas']Niemniej jednak NIGDY nie uwierzę, że ON jest szczęśliwszy latając bez celu po lesie, niz ON, który jest gnębiony/maltretowany wręcz szkoleniem Bo to jest ON, rasa użytkowa, pies PRACUJĄCY, gdzie specyfika rasy jest taka a nie inna i o tym trzeba niestety wiedzieć, gdy pieseczka kupujemy. i NIC nie zwalnia z posiadania choćby minimum wiedzy nt. naszego psa. Mój podopieczny ON (poznałam go jak miał rok) nie mial ochoty na szkolenia żadne, bo dla niego celem w życiu był kijek i osoba do rzucania. Próbowałam go uczyć na spacerach, ale on tylko szukał kija i nic nie docierało. Nauczyłam go tylko obrotu wokół własnej osi i chodzenia przy nodze bez smyczy. Oczywiście podczas biegania za kijem było siad, waruj i stój wałkowane na przemian, ale to był szczyt tego co można było z tym zakręconym wariatem osiągnąć. Tęskni mi się momentami za nim :roll:. Chyba Hexi kupię transparent 'Nie jestem matką tego sryla' :evil_lol:. Każda napotkana osoba pyta czy to jest Hexy dziecko i każdego informuję, że Hexa jest wysterylizowana i dzieci mieć nie będzie. Cycoli obwisłych nie ma ;). [SIZE="1"]Mnie jak z chrześniakiem spacerowałam też posądzali, że to moje (mój młody wygląd i to politowanie w oczach ludzi pytających..). A na jego chrzcie jedna pani się oburzyła, że nie matka tylko chrzestna dzieciaka trzyma :evil_lol: Quote
***kas Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 [quote name='*Monia*']Mój podopieczny ON (poznałam go jak miał rok) nie mial ochoty na szkolenia żadne, bo dla niego celem w życiu był kijek i osoba do rzucania. Próbowałam go uczyć na spacerach, ale on tylko szukał kija i nic nie docierało. Nauczyłam go tylko obrotu wokół własnej osi i chodzenia przy nodze bez smyczy. Oczywiście podczas biegania za kijem było siad, waruj i stój wałkowane na przemian, ale to był szczyt tego co można było z tym zakręconym wariatem osiągnąć. Tęskni mi się momentami za nim :roll:. Chyba Hexi kupię transparent 'Nie jestem matką tego sryla' :evil_lol:. Każda napotkana osoba pyta czy to jest Hexy dziecko i każdego informuję, że Hexa jest wysterylizowana i dzieci mieć nie będzie. Cycoli obwisłych nie ma ;). Mnie jak z chrześniakiem spacerowałam też posądzali, że to moje (mój młody wygląd i to politowanie w oczach ludzi pytających..). A na jego chrzcie jedna pani się oburzyła, że nie matka tylko chrzestna dzieciaka trzyma :evil_lol: no, ale to było już coś, cokolwiek, minimum:diabloti:. A nie pies samopas,który musi sam sobie szukać zajęcia... No i zapominam:oops:, że większość polskich ONów to psy z pseudo z zerowymi popędami :shake: Quote
*Monia* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Jego zostawić samopas to by był pogromcą piesków albo by sfrustrowany biegał w kółko :shake: (na moim podwórku go na chwilę zostawiłam i biedny się odnaleźć nie mógł..). Resiak jest z pseudo, ale u niego większość agresywnych zachowań to kwestia nieodpowiedniej pani szkoleniowiec szarpiącej podrostka kolcami za wszystko :cool1: (tresura byla zanim go poznałam). Quote
***kas Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 ale się off top zrobił:eviltong: i właśnie w tym rzecz, ON, bez zajęcia sam je sobie znajduje i najczęściej jest to właśnie gnębienie pieseczków:diabloti: A potem Kowalski się dziwi, że miał być szarik, a jest pies morderca i głupi kundel. :shake: Byliśmy na kontroli u weta, rudzielec został nazwany kotem perskim:crazyeye:. Owszem młoda jest mała, owszem miałam ją na rekach, ale żeby zaraz od kota wyzywać:evil_lol: Quote
*kleo* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Nooo, tak jak pisałam, ludzie mnie na spacerze nie zawiedli. Chociaż komentarzy było mało, ale spojrzeń od groma :eviltong: ale jeden komentarz powtarzający się często i dziś padł - "zobacz, jak piesek ubrany, żeby nie zmarzł" (o koszulce na papiloty). I to słyszę zawsze, choćby nawet na dworze 30 stopni było :eviltong: Quote
***kas Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 do naszego sąsiada przyjeżdża kuzynka, właścicielka joreczka, oczywiście z pseudo. Którego to joreczka ubiera w sukieneczki, koszuleczki, żakieciki. :diabloti: Zasadniczo nie mam nic przeciwko, ale kiedyś stwierdziła, że jej pieseczek nie może się z moimi przywitać, bo ona z wiejskimi kundlami nie może mieć nic wspólnego. To uświadomiłam właścicielkę, że yorki były wykorzystywane do polowania na szczury :diabloti: Była ogromnie oburzona, zdegustowana i przerażona. Od tego momentu zaczęła schodzić na dobrą drogę, traktuje sunię jak psa, ba! nawet sztuczek uczy:loveu: Śmiejemy się obie jak to wspominamy, i teraz malutka Lulu maltretuje mi rotka, do którego zapałała ogromną sympatią:loveu:. Taka naprawdę szczerą symaptią, bez ironii ;) Quote
*Monia* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Przed chwilą podpite towarzystwo na spacerze z psami mnie zobaczyło i usłyszałam: "Patrzcie, takie dziecko i z dwoma psami sobie jakoś radzi" (szczeniak i Hexa ;)), a druga osoba: "I takie dziecko same o tej porze wypuszczają" :evil_lol:. To 'dziecko' jest już dawno pełnoletnie ;). Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 *Monia* napisał(a):Przed chwilą podpite towarzystwo na spacerze z psami mnie zobaczyło i usłyszałam: "Patrzcie, takie dziecko i z dwoma psami sobie jakoś radzi" (szczeniak i Hexa ;)), a druga osoba: "I takie dziecko same o tej porze wypuszczają" :evil_lol:. To 'dziecko' jest już dawno pełnoletnie ;). Hah ;D Fajnie :lol: Quote
*kleo* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 ***kas napisał(a):do naszego sąsiada przyjeżdża kuzynka, właścicielka joreczka, oczywiście z pseudo. Którego to joreczka ubiera w sukieneczki, koszuleczki, żakieciki. :diabloti: A na mnie patrzą jak na głupka, jak moja ma ubraną koszulkę na papiloty :eviltong: A sweterki ma całe 2 - na zimę. A co do koszulki to przypomniał mi się jeszcze jeden tekst. Moja mama będąc z młodą na spacerze mijała ludzi z dzieckiem, oczywiście zaczęło z zaciekawieniem patrzeć na pieska w czerwonym ubranku i chciało pogłaskać, na co jego tatuś zaczął mu tłumaczyć, że nie wolno głaskać pieska bo jest chory :eviltong: Pewnie gdzieś widział ubranko pooperacyjne :eviltong: Quote
łamAga Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 ***kas - i tu sie mylisz , mój ON będąc na spacerze nigdy się nie nudzi , dla niego zabawa i bieganie to najlepsze zajęcie ale to nienaczy że ma pozwalane tylko na zabawę, bo nawet kiedy już znajdzie tą słynną "butelke po kubusiu " to ma ją rzucaną i aportuję no i jak mu wrzucę ją w las to jej szuka więc tym też się uczy tropienia i aportowania , poza tym w czasie spaceru dostaje komendy stój , zostań , siad , waruj , noga itd to nie jest tak że cały spacer się bawi i nic poza tym , a ten filmik z którego powstało określenie " butelka po kubusiu" przedstawia 5 minut samej zabawy wyciętej z 5 godzinnego spaceru , więc jak można z tego wyciągnąć że on podczas spaceru niczego się nie uczy :shake: Quote
łamAga Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 [quote name='Tosa_Inu&Husky']Mogę poprosić o adres filmiku?:lol:Na pewno ciekawy:p Quote
asiunia Posted September 19, 2009 Posted September 19, 2009 ***kas napisał(a):dziewczyny, troszkę chyba nie rozumiecie o co chodzi. . Dzieki Kasiu,myślałam już że piszę po chińsku:roll:Ale w sumie chyba każdy czyta to co chce przeczytać:roll:.Nigdzie nie napisałam że trzeba psa separować i zabraniać mu kontaktów psich,bądź też w ogóle zrezygnować ze spacerów bo wszystko ma się kręcić wokół Pana i Władcy:shake:. Mój szczeniak uwielbia zabawy z psami,ale non stop obserwuje mnie,przybiega się "zameldować" i bez najmniejszego oporu rezygnuje z zabawy,jeżeli ja go oto poprosze. Absolutnie nie uważam go za "niesamodzielnego",czy też uzależnionego ode mnie.Kiedy gdzieś wychodzę psiak po prostu idzie spać bo jest zajechany spacerami-od razu uprzedzam pytanie-pracuje i studiuje,mam też swoje życie niepsie-wszystko zależy od dobrej organizacji i chęci:p *Monia* napisał(a):Mój podopieczny ON (poznałam go jak miał rok) nie mial ochoty na szkolenia żadne, bo dla niego celem w życiu był kijek i osoba do rzucania. Próbowałam go uczyć na spacerach, ale on tylko szukał kija i nic nie docierało. Nauczyłam go tylko obrotu wokół własnej osi i chodzenia przy nodze bez smyczy. Oczywiście podczas biegania za kijem było siad, waruj i stój wałkowane na przemian, ale to był szczyt tego co można było z tym zakręconym wariatem osiągnąć. Tęskni mi się momentami za nim :roll: Bo nie został tej pracy z człowiekiem nauczony...Przypuszczam że właściciel wychodził z założenia że aportowanie kijeczka wystarczy i uczyni z jego pieska szczesliwego,a tymczasem zrobił z niego emocjonalnego kaleke,który nie potrafi obejść się bez kijka:roll:.Tak jak uczy się psa warowania czy siadania,tak samo uczy się tego że zabawa i współpraca z panem jest najfajniejsza na świecie:p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.