Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja wczoraj byłam z Pandą, pannica była w dość zabawowym nastroju i co chwila próbowała mnie zachęcić do zabawy.

Dwóch mężczyzn w średnim wieku szło za nami jakieś 20 minut, jak my w lewo - oni w lewo, jak my w prawo- oni w prawo. Dość ciemnawo było i się zastanawiałam tylko, czy jak coś się będzie działo, to czy puszczać Pandę żeby się na nich nie rzucała, czy nie puszczać, żeby nie daj Boże przestraszona ich nie pogryzła. Paranoja, ale taka lokalizacja...

W końcu jeden z nich zawołał, i stwierdził że przeprasza, bo z kolegą od dłuższego czasu się zastanawiają jaka to rasa. :oops: Ponoć kłócili się namiętnie po drodze. Odpowiadam, więc zgodnie z prawdą, że to mieszaniec, i że może mieć coś z bernardyna. Ale ogóle to po prostu kundel. I jeden z nich taki zachwycony - "Tak wyglądającego kundla to ja bym chciał mieć". A drugi oburzony -" No przecież tak wyglądają młode azjaty! Może im się bernardyn puścił z jakimś!" Potem po chwili śmiechu sobie poszli.

Posted

[quote name='Madie']Ja wczoraj byłam z Pandą, pannica była w dość zabawowym nastroju i co chwila próbowała mnie zachęcić do zabawy.

Dwóch mężczyzn w średnim wieku szło za nami jakieś 20 minut, jak my w lewo - oni w lewo, jak my w prawo- oni w prawo. Dość ciemnawo było i się zastanawiałam tylko, czy jak coś się będzie działo, to czy puszczać Pandę żeby się na nich nie rzucała, czy nie puszczać, żeby nie daj Boże przestraszona ich nie pogryzła. Paranoja, ale taka lokalizacja...

W końcu jeden z nich zawołał, i stwierdził że przeprasza, bo z kolegą od dłuższego czasu się zastanawiają jaka to rasa. :oops: Ponoć kłócili się namiętnie po drodze. Odpowiadam, więc zgodnie z prawdą, że to mieszaniec, i że może mieć coś z bernardyna. Ale ogóle to po prostu kundel. I jeden z nich taki zachwycony - "Tak wyglądającego kundla to ja bym chciał mieć". A drugi oburzony -" No przecież tak wyglądają młode azjaty! Może im się bernardyn puścił z jakimś!" Potem po chwili śmiechu sobie poszli.[/QUOTE]

Nie dziwię się, że się przestraszyłaś ;) Bardzo nie lubię zaczepek mężczyzn, a jakby jacyś za mną szli to albo bym się biegiem puściła albo coś kombinowała, żeby wejść do jakiegoś bloku i im uciec :diabloti: Nie warto jednak do obrony zaciągać psa, jeśli zrobi napastnikom krzywdę, to będziesz mieć problem, nawet jeżeli mężczyźni byli agresywnie nastawieni :roll:

Ja nieraz się wrogo nastawiam, szczególnie jak idę z całą czwórką psów. Ktoś się na mnie gapi, rozdziawia otwór gębowy... Z doświadczenia wiem, że zaraz padnie "ile to sra!!", "po co z tymi kundlami łazisz tutaj!" i się przygotowuję na atak, a tutaj pada: "takie ładne pieski, skąd ma pani ich tyle?" :razz: Od razu całe powietrze ze mnie schodzi ;) Takie zaskoczenia są miłe, najgorzej jak się zdarza na odwrót - ktoś się sympatyczny wydaje, a tutaj nagle zaczyna zgłaszać pretensje :shake:

Posted

masz rację, zmierzchnico, w naszym kraju pies obronny jest bezużyteczny do obrony jako takiej... chyba że ktoś ma dużo pieniędzy na sprawy sądowe i odszkodowania dla wielce poszkodowanych napastników.
ja się cieszę, że mój pies nauczył się warczeć i burczeć nocami, kiedy ktoś nadchodzi - nie rozdziera się, a ostrzegawczo burczy. u mnie na osiedlu jest bardzo cicho, mam nieopodal leśne tereny i nocą każdy szmer stawia psa w gotowości, jeśli ktoś idzie to cicho warczy, ewentualnie podszczekuje pod nosem - dla mnie bomba, z daleka w ciemności nie widać, że to niewielki pies, a jakby ktoś chciał mi dać w łeb, to się dwa razy zastanowi przez te warczenie ;) (choć wiem, że dureń nic nikomu nie zrobi, wskoczyłby w ramiona na jakikolwiek miły gest ze strony przechodnia).

Posted

Zmierzchnica, ale ja właśnie nie chciałam jej do czegokolwiek wykorzystywać. Bardziej się bałam, bo ona ma takie inklinacje, że na własną rękę będzie chciała mnie bronić. :roll:

Nie chciałabym, żeby przez to, że jest duża i burczy zarwała kopa gdyby naprawdę ktoś chciał coś zrobić. Zazwyczaj noszę kaganiec ze sobą, ale wtedy miał to być króciuteńki spacerek, który nam się wydłużył. Z resztą wieczorem bardzo mało ludzi jest i rzadko jej ten kaganiec zakładam. Ona już się nauczyła nie reagować na ludzi, którzy bardzo blisko nas przechodzą, nawet pijaków. Ale jak ktoś się szarpie, albo wrzeszczy albo robi gwałtowne ruchy w naszym kierunku to się denerwuje. Pracujemy nad tym.

No i zaczęłam gaz ze sobą nosić, pewnie nigdy nie użyję, ale czuję się lepiej, tym bardziej, że ostatnio sąsiadom uciekają dwa NAPRAWDĘ wielkie kaukazy. :/ Przeskakują ogrodzenie i sieją postrach:roll:

Posted

[quote name='Madie']Zmierzchnica, ale ja właśnie nie chciałam jej do czegokolwiek wykorzystywać. Bardziej się bałam, bo ona ma takie inklinacje, że na własną rękę będzie chciała mnie bronić. :roll:

Nie chciałabym, żeby przez to, że jest duża i burczy zarwała kopa gdyby naprawdę ktoś chciał coś zrobić. Zazwyczaj noszę kaganiec ze sobą, ale wtedy miał to być króciuteńki spacerek, który nam się wydłużył. Z resztą wieczorem bardzo mało ludzi jest i rzadko jej ten kaganiec zakładam. Ona już się nauczyła nie reagować na ludzi, którzy bardzo blisko nas przechodzą, nawet pijaków. Ale jak ktoś się szarpie, albo wrzeszczy albo robi gwałtowne ruchy w naszym kierunku to się denerwuje. Pracujemy nad tym.

No i zaczęłam gaz ze sobą nosić, pewnie nigdy nie użyję, ale czuję się lepiej, tym bardziej, że ostatnio sąsiadom uciekają dwa NAPRAWDĘ wielkie kaukazy. :/ Przeskakują ogrodzenie i sieją postrach:roll:[/QUOTE]

Ja wiem, wiem, zrozumiałam, że nie chciałaś jej użyć do obrony :) Tak tylko przestrzegam, że to nie jest dobry pomysł.

Co do kaukazów.. Jeśli będą chciały zrobić krzywdę, to żaden gaz Ci nie pomoże. Na jednego nie pomoże, a co dopiero na dwa. Pomówcie z sąsiadami, a jeśli są niekumaci to zostają telefony na policję (albo straż miejską jeśli macie) do skutku. Oczywiście można to olać i unikać i ciągle się bać, ale pewnie ktoś - jakiś przypadkowy pies - mocno ucierpi na takiej niechęci zaszkodzenia sąsiadom.

Moja najmłodsza suka ma taki wzrok, że nie musi ani szczekać ani warczeć :loveu: Jak łypnie spode łba to i tak ludzie ją omijają :diabloti: Śmieszne, bo nawet mój brat się jej obawia, kiedy ona po prostu tak się gapi... Za to był zachwycony sunią znajomej, ma taki sympatyczny pyszczek :loveu: Tylko Hera ma usposobienie całkiem przyjazne, a owa sympatyczna sunia ma na koncie dwa ugryzienia i kilka prób :evil_lol:

Posted

A to przepraszam, nie zrozumiałam:oops:

Te kaukazy to dziwna sprawa...Ludzie mieszkają po drugiej stronie torów. Mają zakład, chyba samochodowy, i psy są typowo stróżujące. Ja się psów nie boję żadnych, ale raz jak przechodziłam przy ogrodzeniu - siatka porośnięta bluszcze/krzaki to prawie dostałam zawału, bo oba się jednocześnie na nią rzuciły. Z pianą na pyskach. W ciągu dnia są trzymane w kojcu, ale wieczorem i w weekendy puszczone luzem. Raz mój tż szedł i zwiewał z tamtąd, bo siatka była naruszona, a suka (mniejsza) próbowała wygryzać ogrodzenie dalej i już łeb miała za ogrodzeniem.

Ktoś zgłosił, sąsiad naprawił ogrodzenie, nie powiem. obok jest osiedle nowoczesne i matki z dziećmi tamtędy do lasu chodzą.
Potem psy nauczyły się wyskakiwać po złomie i próbują przechodzić przez siatkę ( nie wiedziałam, że takie krowy są zdolne przeskoczyć ogrodzenie 2metrowe:roll:).

Jakiegoś pijaczka ponoć pogryzły, ale że są szczepione, a właściciel dał w łapę to się rozeszło. Teraz ponoć właściciel posprzątał złom i ogrodzenie podwyższa, ale w zeszłym tygodniu jakiś biedny jamnik przeszedł jakoś pod bramą i został rozszarpany na strzępy...:-(

Wiem, że gaz niewiele by dał, ale to najlepszy jaki mogłam znaleźć na rynku i może chociaż by ich nie rozwścieczył. Poza tym, jak nie kaukazy, to na drobnych natretów w razie potrzeby dobrze zadziała:)

Posted

Lepiej monitoruj sprawę i nie ma co liczyć na "ponoć podwyższa", tylko w ciągu dnia tam idź i zobacz czy rzeczywiście to robi. To nie jest zabawne, możesz stracić psa i/lub własne zdrowie. Jeśli podwyższa to ogrodzenie zbyt opieszale, a psy nadal stanowią zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi czy psów, dzwoniłabym na policję za każdym razem, gdy wypuszcza je z kojca :shake: Myśmy mieli taką akcję z malamutem, pies zabijał psy i atakował ludzi, w końcu go chyba uśpili... I dobrze, bo był tak walnięty jak mało który pies.

Gaz różnie działa, zależnie od psów :) Niektóre nie reagują, ale większość odpuści. Ja mam zawsze ze sobą, ale na szczęście nigdy nie musiałam użyć. Jak raz przeżyłam atak na moje psy mieszańca asta, to o tym gazie nawet nie było mowy... Jeśli pies chce dorwać ofiarę to nie ma co się łudzić, że zdążymy użyć gazu :shake: Tamten wybiegł zza aut i władował się w moje psy, nie miałam nawet sekundy na reakcję, na szczęście bał się ludzi, a nas było więcej, zaczęliśmy wrzeszczeć i spasował. Innego psa dzień wcześniej mało nie zabił :roll: Też na policję dzwoniłam, właściciel astowatego dostał mandat 300 zł.

Posted

My mamy działke na wsi i x lat temu (pewnie będzie koło 11 bo miałam max 12 lat wtedy) sąsiad kupił rottweilera (przed nim miał dobermana) .
Nie byłby w tym nic dziwnego gdyby nie jego płot który miał 1,40 (mierzyliśmy ...) .
Pies bez żadnego problemu z miejsca potrafił go przeskoczyć a lubił pogonić sobie jakiś motor czasem rower i bywało że wyskoczył do innego dużego psa który szedł po drodze z ludźmi .
Zwracanie uwagi nic nie dawało , policja tam nie przyjeżdzała bo to wieś zabita dechami i ludzie nie byli stamtąd tak jak zresztą i my tylko mieli tam działke .
Mieliśmy tyle szczęścia że jakoś nie zwracał uwagi na naszego pudla i mogliśmy sobie z nim swobodnie przechodzić pod ich działką , tak samo nie zwracał uwagi na mnie jeżdzącą na rowerze (może to efekt dokarmiania go kiełbasą jak podłaził nam pod płot ) .
Ogólnie to go bardzo lubiłam , dawał mi się głaskać i musieliśmy uważać na brame bo jak tylko zobaczył otwartą to sobie do nas przychodził .
Ignorował mojego 5 kg pudla i nie chciał od nas wyjść .
Obstawiam że tamten właściciel go bił , jednak nie byłam tego świadkiem nigdy .
Rozmawiałam z tym człowiekiem (mimo że byłam dzieckiem) i moi rodzice też rozmawiali bez efektów .
Miał tego psa 4 lata , nie było chyba osoby we wsi która by się nie bała przejść obok ich płotu (mimo że na ludzi idących piechotą nie reagował) .
Oddał go dopiero jak poznał jakąś kobiete która się go bała , nie mam pojęcia gdzie go oddał , czy może uśpił ? .
Od tamtej pory nie miał już żadnego psa na szczęście , widząc jego wybory rasowe .
Może to głupie ale było mi strasznie szkoda tego psa , zwyczajnie go lubiłam i wiedziałam że w innych rękach byłby świetnym psem.
I chyba nawet przez tego psa jednym z moich psich planów jest rottweiler , nawet pamiętam jak się nazywał . Rolf .

Posted

Pewnie dziecko dostało encyklopedię psów na urodziny,tatusiowi się spodobała bo z obrazkami i chciał przyszpanować bo akurat ta rasę zapamiętał.

Posted

Z racji tego, że mała jest owczarkiem szkockim tricolorem, wiele razy słyszę komentarze typu :
''Ej to Lessie!''
- ''Nie, Lessie była brązowa, to jakiś śmieszny kundel''
(pomijajaąc fakt, że filmowa Lessie to był pies, nie suczka :P)

Teksty dzieci pt : Śmieszny pies, dziwny pies, czemu cały czarny a szyja biała - na porządku dziennym :D

Chociaż...ost. szły 3 odpicowane 'dziunie', jedna z maltańczykiem, dwie z Yorkami, moja suczka podbiegła do ich miniaturek się przywitać na co jedna stwierdziła - ''Proszę wziąć tego kundla, bo mój York się zarazi'' , po czym mój ojciec skomentował ''Głupotą, ale to chyba już za późno'' - Pani aluzji nie zrozumiala :angryy:

Posted

skoro ona ma YORKA, a ja wg. niej mam KUNDLA - to może wg. niej mój jest jakiś 'gorszy' , niewiem.
Wiesz, spacer z psem, szpileczki, żucie gumy i bajerka z koleżankami - nie drążyłem tematu, bo szkoda czasu :)
tak czy siak - jej pies dalej śmiga, więc chyba niczym go moja KUNDLICA nie zaraziła :eviltong:

Posted

Pewnie jakąś chorobą nagłego wzrostu yorków. Bardzo popularne schorzenie w moich okolicach, gdzie co drugi yorkopodobny jest większy od mojego 6 kilogramowego Bandziorka.

Posted

U mnie wszechobecna choroba w okolicy to LABRADORUS-SPASIONUS-PRZEDDOMEK-I-DO-DOMU oraz YORKUS-POSPOLITUS-GRUBY-JAK-SWINIA-ALE-WAŻNE-ŻE-JEST-KOKARDKA-I-ROZOWY-SWETEREK :angryy:

Posted

[quote name='gojka']Pewnie dziecko dostało encyklopedię psów na urodziny,tatusiowi się spodobała bo z obrazkami i chciał przyszpanować bo akurat ta rasę zapamiętał.[/QUOTE]

Tyle że to był dorosły facet, który się z argentyńczykiem zetknął(bo pytałam i bodajże miał).


Jeszcze mam 2dość ciekawe:
kilka dni temu jechałam z psem do weta, miałam iść pieszo, ale podjechał mi pod nos autobus, więc go dogoniłam, wskoczyłam i zakładam psu kaganiec już w srodku .
Jakiś chłopczyk komentuje " mamoo, a po co temu pieskowi kaganiec?"
- " żeby nikogo nie ugryzł".
- " a ja myslałem że tylko duże psy muszą nosić kagańce "
- " ale ten jest duży ,?"
- " nie, jest malutki".



Innym razem mijam starszą panią, której piesek na całej rozciągliwości flexi ujada skacząc do mojego psa maszerującego przy wózku. Na to pani spogląda na mojego (ignorującego absolutnie tamtego furiata) i rzuca oburzona " dobrze że ma chociaż kolczatkę!".
Już miałam się odezwać ale wyhamowałam, a pani coś jeszcze dodała że jej jest zaczepny i inny pies może go pogryźć, więc lepiej żeby TAMTEN miał kolczatkę i kaganiec....:roll:

Posted

[quote name='adiiszek']
Chociaż...ost. szły 3 odpicowane 'dziunie', jedna z maltańczykiem, dwie z Yorkami, moja suczka podbiegła do ich miniaturek się przywitać na co jedna stwierdziła - ''Proszę wziąć tego kundla, bo mój York się zarazi'' , po czym mój ojciec skomentował ''Głupotą, ale to chyba już za późno'' - Pani aluzji nie zrozumiala :angryy:[/QUOTE]

A wszystkie psy były luzem? U mojego TŻta na osiedlu biega yorczek XXS, oczywiście bez smyczy i facet go przegania jak kurę, gdy widzi inne psy (Uciekaj! Uciekaj, SIO!!!), a babka zaczyna histerycznie wrzeszczeć "TOFFI! Aleś Ty niegrzeczny!". Ostatnio chyba wpadła w panikę totalną, bo Toffi jak tylko nas zobaczył to ruszył z kopyta, więc puściłam jedną swoją sukę, która postanowiła mu wybiec na powitanie. Pańcia porwała yorczka na rączki, zbeształa go, że jest głupi i zacznie na smyczy chodzić jak jest taki niewychowany i tak się zastanawiam... czy ona ma w głowie podział, że wychowane psy chadzają w ogóle bez smyczy a na smyczach tylko te durne czy co? :D

Posted

U mnie albo 'niunie' mają Yorki albo starsi ludzie...
Niestety - i jedni i drudzy jakoś średnio Sobie z tym radzą...
Myślą, że jeśli pies jest trochę większy to połknie im tego yorka ;)

Posted

[quote name='Bandyta']Pewnie jakąś chorobą nagłego wzrostu yorków. Bardzo popularne schorzenie w moich okolicach, gdzie co drugi yorkopodobny jest większy od mojego 6 kilogramowego Bandziorka.[/QUOTE]Z kolei ja widuję dużo tak zminiaturyzowanych "yorków", że paniusie zamiast trzymać je w torebkach to mogłyby je włożyć do kieszeni :evil_lol:

Posted

adiiszek napisał(a):
U mnie albo 'niunie' mają Yorki albo starsi ludzie...
Niestety - i jedni i drudzy jakoś średnio Sobie z tym radzą...
Myślą, że jeśli pies jest trochę większy to połknie im tego yorka ;)



Masz racje, Adiiiszek. Ja zauważyłam bardzo dużą skrajność jeśli chodzi o prowadzanie psów wielkości yorków. W mieście obok mnie dzieli się to na dwa sposoby:
Ala husky- pies ciągnie się na całkowicie rozciągniętej flexi (wierzcie czy nie, ale nie wiem, czy widziałam choć raz yorka na smyczy zwykłej, która nie byłaby smyczą automatyczną)
Swoboda - Piesek biegnie bez smyczy, bo przecież nikogo nie zaatakuje. Jest na to za mały. Niedawno widziałam Panią, która spacerowała z yorkiem bez smyczy, po chodniku- przy bardzo ruchliwej ulicy.

Posted

Ja bardzo rzadko widuję yorka na smyczy ale zdarza mu się chodzić na zwykłej jeśli już musi... :roll:
Ostatnio trzymałam coś ala ON na automacie i nie było źle :p więc nie wiem skąd to narzekanie na automaty :eviltong:

Posted

Nie, nie narzekam na automaty, ba- ja nawet chciałabym, żeby mój pies chodził tak grzecznie, żebym sobie mogła pozwolić na smycz tego typu, ponieważ uważam, że są dosyć praktyczne- nie brudzą się, nie plączą wokół łap psa, ale niestety jeszcze nie jesteśmy na tym etapie. Zmierzałam do tego, że często ludzie, którzy są nieświadomi tego, że ich pies nie potrafi chodzić na smyczy, zapinają go na smycz automatyczną. I są to zazwyczaj małe psy, ponieważ przez swoją wagę i wielkość nie ciągną na tyle, żeby zmusić nieświadomych ludzi do myślenia nad korygowaniem ich. Nie chcę Cię urazić, bo nie mam zwyczaju ogólnikowania i sama mam słabość do krótko obciętych yorków, z apaszką na szyi ;)

Posted

Ostatnio byłam w szoku, 2 yorki wyskoczyły z auta i chciały mi zeżreć mojego :angryy: a co pańcio zrobił? Stał i wołał flegmatycznym głosem...
Szybko wzięłam Odinka na ręce ale Urwisa puściłam na całą długość flexi może i nie jest dużo większy od yorka ale paszcze ma większą i gryzie mocniej a do tego w przeciwieństwie do Odinka potrafi się bronić. Jeden yorek uciekł, 2 wylądował na glebie a ja wołałam Urwisa tak samo flegmatycznym głosem jak pańcio swoje yorki :diabloti:
A przy okazji grzeczne pieski czasami robią się niegrzeczne na flexi jak mój york... teraz chodzi na niej tylko jak zabieramy na spacer psy które nawet nie mają innej smyczy :roll:

Posted

Yorkomanka napisał(a):
Ostatnio byłam w szoku, 2 yorki wyskoczyły z auta i chciały mi zeżreć mojego :angryy: a co pańcio zrobił? Stał i wołał flegmatycznym głosem... Szybko wzięłam Odinka na ręce ale Urwisa puściłam na całą długość flexi może i nie jest dużo większy od yorka ale paszcze ma większą i gryzie mocniej a do tego w przeciwieństwie do Odinka potrafi się bronić. Jeden yorek uciekł, 2 wylądował na glebie a ja wołałam Urwisa tak samo flegmatycznym głosem jak pańcio swoje yorki :diabloti:


O, i tak powinna wyglądać lekcja wychowawcza udzielona niegrzecznym pieskom, widziana okiem psa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...