Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Majkowska napisał(a):
Dzisiaj idziemy przez osiedle i ja trzymam starszą kundlicę znajomej, a ona prowadzi mojego Waldka.
Babka z drugiej strony ulicy wrzeszczy " jesus, jaki piekny pies! Ma pani pięknego psa!" itd itd.
No cóż, ukłoniłam się , podziękowałam i spojrzałam czulę na parówkowaty kłębek na końcu mojej smyczy i szepnęłam do niej " suniu, podobasz się" :evil_lol:
Babka wyraźnie zmieszała się i zrobiła drugie podejście akcentując już że chodzi o tego dużego :lol:


Ojj, mogła już się nie poprawiać, na pewno suni zrobiło się przykro :evil_lol:


Ja miałam trochę mrożącą krew w żyłach sytuację wczoraj... Jak rzadko. Byłam na terenie starej kopalni wapienia z moimi psami. Tam biega ogrom zwierzyny, od dzików i saren po lisy, kuny, zające itd, bo to zarośnięte tereny, krzaki, stojące długo kałuże, brak myśliwych. Raj, jednym słowem ;)
Dlatego psy miałam na smyczy ciągle. Zrobiliśmy kółko wokół wapienników i wychodzimy już, jeszcze wśród krzaków... Nagle widzę coś przede mną. Nie byłam pewna czy to sarna, dzik, pies? Nagle coś pędzi w moją stronę. Z krzaków wypada drugie coś i też pędzi. Z dzikim szczekaniem. Dwa pędzące z rykiem bydlęta. Serce mi zamarło, zaczęłam wrzeszczeć "WOOOON!!!!", bo kurna z jednym dam sobie radę, ale z dwoma? :roll: Trochę przystopowały. Gdzieś w oddali zamajaczył mi ludzki, beztroski zupełnie kształt z parasolem :loveu: Kundle, które okazały się weimarami, obskakują mnie ze wszystkich stron i drą japę, powstrzymuje je trochę moje "WON, WON!", na szczęście poczuły suki i się podnieciły zamiast wkurzać. Ludzki kształt okazał się facetem zajętym rozmową przez komórkę. Wrzeszczę, żeby zapiął psy. Podszedł, nie umiał ich złapać, oczywiście weimary w kolczatkach. W końcu sam jednego złapał, a ja drugiego :roll:

Sama akcja to jeszcze nic... Późniejsza rozmowa. Bo zaczęłam rozmawiać, jego psy porzuciły mordercze zamiary, a ja wolę w nich mieć przyjaciół niż wrogów, często tam chodzę.
Nooo to tak :evil_lol:
-Pan ma te psy od dwóch miesięcy i ich nie zna jeszcze, jeszcze (!) go nie słuchają.
-Puszczał je od trzeciego dnia, jak je miał, bo pies musi się wybiegać.
-Nie, nie ma problemu z sarnami. Pogonią, nie ma ich pół godziny, potem wracają. TAKI pies musi przecież biegać, rozumiesz! Raz zająca pogoniły to myślał, że nie wrócą, ale wróciły.
-Łagodne są jak baranki, żonie się tylko raz wyrwały i pogryzły z nowofundlandami.
-Żona sobie radzi, pan też, tylko że ona ich nie utrzymuje, bo ledwo chodzi. On jeździ tirem, zwykle to ona bierze je na spacer.
-Pan ma te weimary "z internetów", wcześniej miał dobka, potem nie chciał psa, a potem wziął dwa, bo to bracia i nie wolno rozdzielać.
-Są grzeczne i lubią inne psy, tylko czasem jeden się drugiemu rzuca do gardła, ale to psy, psy tak mają.

...I tak dalej, w ten deseń. Ja tylko kiwałam głową. Podejrzewam "porządną" pseudohodowlę, bo kto, znając poglądy tego człowieka, sprzedałby mu wyżła :roll: Psiaki piękne, jak to weimary, ale to już kolejny raz, kiedy mam z tą rasą złe doświadczenia. A to puszczanie ich we dwójkę za sarnami... Pracujące psy, taa, ganiają dziko po kopalni za zwierzyną, "bo pies nie da rady złapać". A się zdziwi, jak mu kiedyś w mordach przyniosą młodą sarenkę :shake:

Posted

a tak na marginesie, Zmierzchnica, bo dopiero przeczytałam Twój post - umarłabym ze strachu, autentycznie :crazyeye: nie znoszę, jak coś na mnie galopuje, na szczęście zawsze to były laby albo jakieś inne kizi-mizi z krzaków, jeśli już coś na mnie wylatywało z zamiarem zabicia Patryka,to raczej w cywilizacji, zawsze to się człowiek mniej stresuje, niż w lesie..

Posted

Pani Profesor napisał(a):
a tak na marginesie, Zmierzchnica, bo dopiero przeczytałam Twój post - umarłabym ze strachu, autentycznie :crazyeye: nie znoszę, jak coś na mnie galopuje, na szczęście zawsze to były laby albo jakieś inne kizi-mizi z krzaków, jeśli już coś na mnie wylatywało z zamiarem zabicia Patryka,to raczej w cywilizacji, zawsze to się człowiek mniej stresuje, niż w lesie..


Noo, nie powiem, żeby mi było wesoło ;) Jednego jak zobaczyłam to hardo wystąpiłam przed szereg stłoczonych ze strachu psiątek, ale jak drugi doleciał to mi troszkę z tej odwagi uleciało... Głupia gazu nawet nie miałam :roll:

Posted

Tragedia z tym gościem...
Zastanawia mnie co ludzkim mózgiem włada jak decyduje się brać psa myśliwskiego z zerową wiedzą co taki pies powinien robić, weimary co gorsza zauważyłam że wchodzą w modę... Taki fajny piesek na kanapę, spokojny, nie potrzebuje dużo biegać , instynktu nie ma, no i jeszcze ładnie wygląda...:roll:

Na mnie też ostatnio się weimar tak rzucił że myślałam że koniec:roll:
A specjalnie w jego stronę polazłam bo rozpoznałam że to piesek z którym Wald sie kiedyś bawił i stwierdziłam że jak się lubią to mogą sobie pobrykać,ale pieskowi się odmieniło.

Kiedyś też wpadłam na 2 weimary które pogryzły mi psa, własciciel też nie zareagował:roll:

Wiem że moja grupa i powinnam bronić honoru, ale weimary ostatnio zaskakują mnie samymi złymi cechami...

Posted

Majkowska napisał(a):
Kiedyś też wpadłam na 2 weimary które pogryzły mi psa, własciciel też nie zareagował:roll:


I jak to sie skończyło? Właściciel chociaż przeprosił i zapłacił za leczenie (jeśli takie było konieczne)? I jak z psem, nic poważnego? :)

Posted

Wola istnienia. napisał(a):
I jak to sie skończyło? Właściciel chociaż przeprosił i zapłacił za leczenie (jeśli takie było konieczne)? I jak z psem, nic poważnego? :)

Z właścicielem kontaktu nie miałam bo byłam dalekooo od niego, to psy przybiegły do mnie - całośc wyglądała tak że mój był szczeniaczkiem, biegał sobie i spotkaliśmy te weimary. Pomyślałam " o super, pobiegają sobie", pieski bez kagańców, a ja zafascynowana wyżłami,więc się nawet ucieszyłam, one do nas podbiegły,a one obstąpiły mojego młodego (w kantarze) , sierść w górę, ogony w górę i atak - początkowo pomyślałam że przecież szczeniora nie pogryzą, najwyżej ustawią. A tu niespodzianka. Sam atak był dość konkretny i gdyby to był inny piesek to pewnie by dostał taki łomot że skończyłby może nawet i swoje szczenięce życie.Tu Wald na szczęscie im się wywinął bo dość szybko biega, nie został poważniej ranny choć był moment że go we dwa dopadły i zglebiły i wyglądało to strasznie a potem gnały za nim z zębami jak za ofiarą, jak tylko się uwolnił i odbiegł dalej to nawet nie szłam do właściciela tylko odeszłam żeby psa nie narażać na drugą turę, bo mogłabym nawet nie dojśc na odległość 5 metrów. A właściciel widział to wszystko, jeśli chodzi o jego postawę to był całkiem nieporuszony:roll: No przecież nic się nie stało złego, rozszarpałyby go troszeńkę, przecież to pieski myśliwskie , one już tak mają...

Posted

Kur... mać, weimar na kanapę :angryy: Moja znajoma ma suczkę weimara (zresztą dzięki niej jestem na dogo), w porównaniu ze znanymi mi psami (w tym moim), chodzi jak w zegarku. Odwoływalny regulaminowo. Ale to pies czynnie pracujący, kupiony z rozwagą.

Ale znam kobietę, która psa dominanta skaczącego do obcych ludzi puszcza wolno i niech się dzieje wola nieba. Był okres, gdy naprawdę chciałam dzwonić do TOZ i na policję na sam ich widok... Zwłaszcza po tym, gdy prawie przetrącił mi kręgosłup, inną znajomą ugryzł w rękaw i podczas "zabawy" poranił innego psa.

Do mnie już nie skacze, ale do mojej matki tak, a ona nie jest w stanie wypatrzyć go z oddali :shake: Mówię jej, by robiła to co ja - odwracała się tyłem, mówiła stanowczo NIE, ale jeśli robi to tak, jak w stosunku do Viki, gdy ta się czegoś domaga, sukcesu nie wróżę :shake:

Czaki napisał(a):
No u mnie już leci TVN24, czekam na twoją relację :eviltong: Daj znać jak będziesz się szykować, bo nie mogę tego opuścić :evil_lol: :diabloti:

Jak na złość, poranny węgiel zadziałał :placz:

Posted

Majkowska napisał(a):
No przecież nic się nie stało złego, rozszarpałyby go troszeńkę, przecież to pieski myśliwskie , one już tak mają...


No tak, zapomniałam, że jak myśliwskie to nie potrzebują socjalizacji :roll:

Posted

Wola istnienia. napisał(a):
No tak, zapomniałam, że jak myśliwskie to nie potrzebują socjalizacji :roll:

no socjalizacji nie potrzebują :
1. Myśliwskie (one tak mają....)
2. Małe pirdki na kolanka (bo co one mogą zrobić, przecież są takie tycie)

Mnie osobiście wkurzają te drugie. Idę sobie w blokach z naprzeciwka kobitka z joraskiem na flexi. Przeszliśmy koło nich a ten z zębami do mojego psa (dobrze, że ma pół długą sierść, bo miałby dwie dziurki po zębach - sierść była mokra) Typeska jakoś skróciła smycz, co przyszło jej z dużym problemem, no bo flexi. My odeszliśmy, a ta idzie za nami i nie trzyma psa krótko tylko pozwala mu rozwinąć smycz na maxa, ten już nas dogania, ale całe szczęście skręciła w uliczkę do swej córki i tam zaczęła jej narzekać na tego Frania (tak się nazywa, bo usłyszałam :p)

Albo ostatnio normalnie zmarłam jak to zobaczyłam. Taki pies mały, postury jamnika, agresywny, kiedyś latał samopas, ale kiedy znalazła go wolontariuszka fundacji, to właściciele się zainteresowali. I tak pies chodzi ciągle na kolcach. I co najlepsze właściciel jedzie na rowerze, pies biegnie na kolcach i na flexi ... :mdleje:

Posted

Majkowska napisał(a):
Tragedia z tym gościem...
Zastanawia mnie co ludzkim mózgiem włada jak decyduje się brać psa myśliwskiego z zerową wiedzą co taki pies powinien robić, weimary co gorsza zauważyłam że wchodzą w modę... Taki fajny piesek na kanapę, spokojny, nie potrzebuje dużo biegać , instynktu nie ma, no i jeszcze ładnie wygląda...:roll:

Na mnie też ostatnio się weimar tak rzucił że myślałam że koniec:roll:
A specjalnie w jego stronę polazłam bo rozpoznałam że to piesek z którym Wald sie kiedyś bawił i stwierdziłam że jak się lubią to mogą sobie pobrykać,ale pieskowi się odmieniło.

Kiedyś też wpadłam na 2 weimary które pogryzły mi psa, własciciel też nie zareagował:roll:

Wiem że moja grupa i powinnam bronić honoru, ale weimary ostatnio zaskakują mnie samymi złymi cechami...


Ja kiedyś, dzięki dogo, byłam zafascynowana wyżłami. Szczególnie węgrami, oglądałam godzinami kilka galerii z wyżłami :cool3: Przeszło mi - nie spotkałam ani jednego normalnego wyżła, ani weimara, ani węgra. Z tymi dwoma weimarami z przedwczoraj skończyło się dobrze tylko dlatego, że mam suki i wyczuły końcówkę cieczki Hery. Były bardzo bojowo nastawione, zresztą, skoro sprały dwa nowofundlandy, większe psy od nich przecież... Innego weimara poznałam, to facet wrzeszczał na mnie, że jego pies zagryzie moje. Inna suka jest dziwna, nie respektuje CSów, ma słabą komunikację z psami i nie jestem jej w ogóle pewna.
Węgierka mało mi nie zabiła Chibi, rzuciła się w ciszy proso do gardła.

Nie rozumiem tej popularności psów myśliwskich, a najbardziej nie rozumiem ludzi, którzy sobie je sprawiają i pozwalają im biegać za sarnami "bo są myśliwskie". Tak jakby tępa pogoń za zwierzyną była celem hodowania psów tej grupy. A wiecie, że ludzie tak myślą? Pies myśliwski - goni zwierzynę, w końcu jest myśliwym :shake:

Dla poprawienia humoru :diabloti: Spotkałam dziś dziadka na rowerze, który nie znosi psów. Wiecznie mnie zaczepia i gada coś w stylu "zabiłbym te psy", "po co te kundle, wszystko potopić" i tym podobne. Dzisiaj znowu.

On: Znowu z tymi psami, po co wam te psy!
Ja: Nie pana interes. Jedź pan już.
On: Żeby one chociaż rasowe były, a to takie brzydkie!
Mama: A pan to rasowy jest?
On (szczerze całkiem): Oczywiście! Ja jestem...
Ja: Czysta rasa aryjska :diabloti:

Już się nie odezwał, pojechał dalej :evil_lol:

Posted

Ja miałam okazję poznać węgierkę, która w sumie jest niekonfliktowa z innymi psami, ale za to ma fisia na punkcie piłeczki i... śmieci pod blokami :evil_lol: Za to raz nad morzem gigantyczny weimar bardzo wytrwale próbował się zerwać z linki i wtłuc naszym psom - modliłam się wtedy, żeby go facet utrzymał, bo zostałyby nam z piesków ogonki co najwyżej :roll:

Mnie zachwycają gładkie wyżły, zwłaszcza węgry, ale myślę, że taki pies byłby ze mną zwyczajnie nieszczęśliwy a mnie by się nie chciało pracować nad jego pasją myśliwską tak, żeby ją trzymać w ryzach :P

Posted

Panna Cotta napisał(a):
Sąsiadka, właścicielka jakiegos tam kundla co piane toczy na widok mojeo psa, spotkana bez tego swojego na szczescie wiec zagadała:
-Duzy on będzie?
-Nieee, on taki juz zostanie, ze 3 lata juz ma to nie rosnie.
-A... bo ta czarna rasa to agresywna jest.

A wiec, strzeżcie się czarnej rasy :cool3:


O cholercia, mam jednego całego czarnego i drugiego w połowie. Demony mam w domu. :evil_lol:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Dla poprawienia humoru :diabloti: Spotkałam dziś dziadka na rowerze, który nie znosi psów. Wiecznie mnie zaczepia i gada coś w stylu "zabiłbym te psy", "po co te kundle, wszystko potopić" i tym podobne. Dzisiaj znowu.

On: Znowu z tymi psami, po co wam te psy!
Ja: Nie pana interes. Jedź pan już.
On: Żeby one chociaż rasowe były, a to takie brzydkie!
Mama: A pan to rasowy jest?
On (szczerze całkiem): Oczywiście! Ja jestem...
Ja: Czysta rasa aryjska :diabloti:

Już się nie odezwał, pojechał dalej :evil_lol:

:evil_lol::diabloti:


Ja ostatnio byłam nad zalewem i Figa pływała po piłkę. Był jeden gościu któremu to się nie podobało i coś tam do mnie gadał, a ja go olewałam. W końcu kilkanaście osób (młodzież o_o) wstawiła się za mną. Jeden koleś powiedział że jak mu się nie podoba to niech wraca do domu. On się kąpał poza strefą, mój pies poza strefą. On coś krzyczał o kupach na trawie i w piasku-mój pies nawet się nie załatwił nawet gdyby to zrobił, sprzątnęłabym. Ale jaja z nim były, naprawdę. :diabloti: Takie rzeczy opowiadał, że tylko turlać się ze śmiechu. :evil_lol:

Posted

Czaki napisał(a):


Mnie osobiście wkurzają te drugie. Idę sobie w blokach z naprzeciwka kobitka z joraskiem na flexi. Przeszliśmy koło nich a ten z zębami do mojego psa (dobrze, że ma pół długą sierść, bo miałby dwie dziurki po zębach - sierść była mokra) Typeska jakoś skróciła smycz, co przyszło jej z dużym problemem, no bo flexi. My odeszliśmy, a ta idzie za nami i nie trzyma psa krótko tylko pozwala mu rozwinąć smycz na maxa, ten już nas dogania, ale całe szczęście skręciła w uliczkę do swej córki i tam zaczęła jej narzekać na tego Frania (tak się nazywa, bo usłyszałam :p)

Albo ostatnio normalnie zmarłam jak to zobaczyłam. Taki pies mały, postury jamnika, agresywny, kiedyś latał samopas, ale kiedy znalazła go wolontariuszka fundacji, to właściciele się zainteresowali. I tak pies chodzi ciągle na kolcach. I co najlepsze właściciel jedzie na rowerze, pies biegnie na kolcach i na flexi ... :mdleje:


Kolce i flexi:loveu:

Co do sytuacji, miałam bardzo podobną. Idę z moim kundlem (przerośnięty DON) chodnikiem po wsi, z naprzeciwka idzie pani z kundelkiem wielkości jamnika na flexi właśnie. Usadziłam psa z boku, bo na 'swoim' terenie wiem, że różnie reaguje na inne spacerujące pieski. Pani podchodzi, oczywiście zatrzymanie flexi okazało się zbyt trudne, kundelek prawie wszedł pod mojego, mój się wpienił i musiałam go trzymać w powietrzu żeby pieseczka nie skonsumował. Co zrobiła Pani? Stała w miejscu powtarzając 'pusia, no ale pusia przecież piesek cie nie lubi, no pusia nie widzisz? no chodź no pusia pusia". 15 min później sytuacja się powtórzyła, tym razem z westem Rózią :loveu: Ludzie chyba nie lubią tych swoich piesków....

Posted

zmierzchnica napisał(a):

Nie rozumiem tej popularności psów myśliwskich, a najbardziej nie rozumiem ludzi, którzy sobie je sprawiają i pozwalają im biegać za sarnami "bo są myśliwskie". Tak jakby tępa pogoń za zwierzyną była celem hodowania psów tej grupy. A wiecie, że ludzie tak myślą? Pies myśliwski - goni zwierzynę, w końcu jest myśliwym :shake:


Nie będę w temacie ale zauważam tendencję "psa można zgasić i zadowolić go czymś innym" i trwają aktywne poszukiwania psów bez instynktu, bo przecież takie są i są cenne do robienia wszystkiego poza polowaniem... To się propaguje tu i ówdzie i być może to stąd.
Czasem boję się opowiadać o moim psie, bo już wielokrotnie ktoś tak się zafascynował że "musi sobie koniecznie kupić",ludzie pytają, wiercą dziurę w brzuchu, a że Wald jest fajnym pieskiem w życiu codziennym to się podoba. Wtedy okazuje się ze on właściwie jest idealny - biega przy rowerze, można z nim joggingować, wycieczkować, jest posłuszny, nie ucieka, zgadza się z innymi psami... a to że tam sobie trochę wącha... ahhh co tam, nie da się mu możliwości to się zajmie czym innym...Zgodnie z zasadą - jakoś to będzie :roll:


Często spotykam ludzi którzy mi wmawiają że mój pointer to jest gończy, wtedy prostuję że nie nie nie, on nie goni, nie łapie, nie zabija, że go szkolę żeby tego nie robił i w przeznaczeniu ma wystawianie ptactwa lądowego i nie powinien właśnie gonić, wiec jest nagle zachwyt że nie goni ( sam z siebie:roll:) i jakoś przyjaźniej na niego patrzą.
Ale na ulicy jest mit psa myśliwskiego, tak jak napisałaś : myśliwy więc zabija. Ludzie często wrzeszczą po krzakach że gdzieś tam sobie dzwonią bo to pies myśliwski i zwierzyny szuka żeby zabić i kłusować.:loveu:

Posted

Majkowska napisał(a):
Nie będę w temacie ale zauważam tendencję "psa można zgasić i zadowolić go czymś innym" i trwają aktywne poszukiwania psów bez instynktu, bo przecież takie są i są cenne do robienia wszystkiego poza polowaniem... To się propaguje tu i ówdzie i być może to stąd.
Czasem boję się opowiadać o moim psie, bo już wielokrotnie ktoś tak się zafascynował że "musi sobie koniecznie kupić",ludzie pytają, wiercą dziurę w brzuchu, a że Wald jest fajnym pieskiem w życiu codziennym to się podoba. Wtedy okazuje się ze on właściwie jest idealny - biega przy rowerze, można z nim joggingować, wycieczkować, jest posłuszny, nie ucieka, zgadza się z innymi psami... a to że tam sobie trochę wącha... ahhh co tam, nie da się mu możliwości to się zajmie czym innym...Zgodnie z zasadą - jakoś to będzie :roll:


Często spotykam ludzi którzy mi wmawiają że mój pointer to jest gończy, wtedy prostuję że nie nie nie, on nie goni, nie łapie, nie zabija, że go szkolę żeby tego nie robił i w przeznaczeniu ma wystawianie ptactwa lądowego i nie powinien właśnie gonić, wiec jest nagle zachwyt że nie goni ( sam z siebie:roll:) i jakoś przyjaźniej na niego patrzą.
Ale na ulicy jest mit psa myśliwskiego, tak jak napisałaś : myśliwy więc zabija. Ludzie często wrzeszczą po krzakach że gdzieś tam sobie dzwonią bo to pies myśliwski i zwierzyny szuka żeby zabić i kłusować.:loveu:


O słodka ignorancjo :loveu: Czasem myślę, że naprawdę na psy powinno być pozwolenie, szczególnie takie pracujące...:roll:

Posted

Majkowska napisał(a):
Nie będę w temacie ale zauważam tendencję "psa można zgasić i zadowolić go czymś innym" i trwają aktywne poszukiwania psów bez instynktu, bo przecież takie są i są cenne do robienia wszystkiego poza polowaniem... To się propaguje tu i ówdzie i być może to stąd.
Czasem boję się opowiadać o moim psie, bo już wielokrotnie ktoś tak się zafascynował że "musi sobie koniecznie kupić",ludzie pytają, wiercą dziurę w brzuchu, a że Wald jest fajnym pieskiem w życiu codziennym to się podoba. Wtedy okazuje się ze on właściwie jest idealny - biega przy rowerze, można z nim joggingować, wycieczkować, jest posłuszny, nie ucieka, zgadza się z innymi psami... a to że tam sobie trochę wącha... ahhh co tam, nie da się mu możliwości to się zajmie czym innym...Zgodnie z zasadą - jakoś to będzie :roll:


Często spotykam ludzi którzy mi wmawiają że mój pointer to jest gończy, wtedy prostuję że nie nie nie, on nie goni, nie łapie, nie zabija, że go szkolę żeby tego nie robił i w przeznaczeniu ma wystawianie ptactwa lądowego i nie powinien właśnie gonić, wiec jest nagle zachwyt że nie goni ( sam z siebie:roll:) i jakoś przyjaźniej na niego patrzą.
Ale na ulicy jest mit psa myśliwskiego, tak jak napisałaś : myśliwy więc zabija. Ludzie często wrzeszczą po krzakach że gdzieś tam sobie dzwonią bo to pies myśliwski i zwierzyny szuka żeby zabić i kłusować.:loveu:

Majkowska to nie wiesz co naglym zapalencom na rase odpowiadac? Powiedz jak wiele czasu trzeba psu poswiecic na spacery i prace nad nim. Zaokraglij to do 6 godzin dziennie plus w weekendy dluzej na nauke wystawiania zwierzyny po lasach bez wzgledu na pogode i pore roku i kazdemuchwilowemu napalencowi sie odechce. :diabloti: A jak nadal nie trafi to dodaj ze bez tego pies calkowicie potrafi zdemolowac mieszkanie (to juz wersja dla ekstremalnych napalencow chwilowych).

Posted

Iii tam, jak ja brałam psa, najbardziej przerażały mnie spacery w deszczu i śniegu. Psa jednak wzięłam, z cukru nie jestem, a zimą można się śniegiem pobawić (w końcu mam z kim!) i się rozgrzać ;)

Tylko ten podszerstek... co prawda nie marznie tak, jak jej bezpodszerstkowe koleżanki, ale spróbuj ją dokładnie wytrzeć po spacerze :diabloti: Kiedyś na widok ręcznika się chowała, teraz sama łeb do wycierania pcha i szaleje, bo pańcia takie przyjemne rzeczy robi :diabloti:

Posted

Wola istnienia. napisał(a):
No tak, zapomniałam, że jak myśliwskie to nie potrzebują socjalizacji :roll:

no i ponieważ są stosunkowo nieduże (w porównaniu z moimi czyli kaukazem i tybciem) to mogą spokojnie miszkac w bloku bez odpowiedniej dawki ruchu
bo tylko duże psy potrzebują ruchu
a moję to już potrzebują biegac że ho ho ;)
(ja to się cieszę jak kaukaz łep podniesie jak wracam po robocie do domu ;) )


evel napisał(a):

Mnie zachwycają gładkie wyżły, zwłaszcza węgry, ale myślę, że taki pies byłby ze mną zwyczajnie nieszczęśliwy a mnie by się nie chciało pracować nad jego pasją myśliwską tak, żeby ją trzymać w ryzach :P

i właśnie o to chodzi, dobrac psa pod względem charakteru do właściciela chęci i możliwości
a nie pod względem jego (psa) urody
dlatego my mamy dwa leniwce ;)
w sumie z nami to 4 sztuki tego w domu jest :evil_lol:

Yuki_ napisał(a):
O cholercia, mam jednego całego czarnego i drugiego w połowie. Demony mam w domu. :evil_lol:

bo czarne to wogole dizwne są
ja się kiedyś dowiedziałam jak czarny jamnik startował do nas z zębam, że: "CZARNE jamniki nie lubią dużych psów" :evil_lol:

Posted

colirya napisał(a):
W mojej okolicy natomiast ostatnio, niestety, na popularności zyskały wyżły węgierskie. Kręci się jeden dorosły i trzy szczyle, z czego dwa już zaczynają dostawać, za przeproszeniem, *******ca :roll:. Na spacerach wyskakują z pyskiem do każdego mijanego psa, próbują skakać na ludzi i tak dalej...


W hodowli Wspaniały Przyjaciel (Poznań) ostatnio były mioty, więc pewnie stąd ten natłok.
Ja mam w okolicy jednego węgra-sukę i jest tak niewybieganym, poschizowanym psem, że robi za anty reklamę rasy :p jest też porąbany weimar, który kilka razy stratował mi sukę. Raz w lesie wyleciały na nas 2 bracco italiano (nie wiedziałam, że TO takie wielkie jest :cool1:), ale odwoływalne (na szczęście).

Beagle wychodzą chyba z mody, miałam ich sporo na osiedlu a teraz widuję tylko 2....

Posted

Idziemy sobie do domku ze spaceru, z krzaków wyłazi jakaś babka- widać że albo biedna albo lubi wypić. Albo to i to.
Wzięłam psa na krócej bo widzę, że tak nie za bardzo z tych krzaków chce wyjść i chyba psa się bała. Wyszła, idzie za nami, pies coś wącha wiec wyprzedza.
-rasowy ten pies?
- Nie, kundel. Ale ma sporo z jednej rasy.
- Podobny do mojego,tylko z 5 razy wyzszy, inna sierść no i ma ogonek.

Zasanawiałam sie potem jak musi wygladac taki Rico na krócióteńkich łapkach bez ogonka i z inna sierscia :D Faktycznie, musi być w cholere podobny do psa tej pani :diabloti:

  • 3 weeks later...
Posted

Uśmialiśmy się z Tż wychodząc z biedronki .W drzwiach ktoś postawił cudownego szczeniora, ja wiem, jakieś 5-6 mcy, długie łapki, jedno ucho stojące , drugie klapnięte, kundelek taki w typie tzw wilczurka, ale na pierwszy rzut widać że z onem ma wspólnego bardzo mało. Zwróciłam od razu uwagę na tego pieska i pakując zakupy spoglądałam na niego czule jak pojawiła się jakaś tęga starsza kobieta, a za nią facet i rozpoczęła się rozmowa. Pan okazał się właścicielem pieska , pani znawczynią psów, więc podeszła od razu i zaczęła udzielać wskazówek odnośnie ucha - " pan musi mu to ucho masować! bo ono inaczej nie stanie!, ja podejdę i pokażę jak trzeba", dorwała się do tego biednego maleństwa nim pan zdązył podejść, piesek ogon wsadził sobie niemalże do tyłka, a ona udzielając fanatycznie rad na temat masażu psów majtała mu tym uchem na prawo i na lewo. Potem dopiero zapytała...co to za rasa i uwierzyć nie mogła że kundelek, ale najważniejsze żeby mu ucho stanęło. Gośc wyraźnie był zdezorientowany ( a może nawet trochę pod wpływem) bo czemu ważne ma być masowanie kundlowi ucha i walka na śmierć i życie żeby stało, za to kobiecina szła za nim i o tym uchu, o tym uchu, bo to ważne, niech pan nie zapomni... Kosmiczne.Chciałabym ją widzieć jak podchodzi wymasować mojego pieska, ciekawe czy taka dziarska by była...

Posted

Walda wymasować się już nie da :diabloti: Jak mi ktoś jakieś prawdy wciska, to też wyglądam nie za ciekawie, całą sobą mówię "ależ bzdury" i nie da się tego zamaskować :D Ostatnio nie wytrzymałam, bo pożyczyliśmy znajomemu karmę, bo zamówienie jeszcze szło, a w michach pusto. I mówię, że karma dobra, ma procentowo więcej białka i lepszy skład. Usłyszałam, że psy muszą jeść jak najmniej białka. No tak, gdyby nie zła pańcia, to Viki samą trawę by żarła :evil_lol:

A jak powiedziałam, że Viki je jej mniej, to w żartach co prawda, ale usłyszałam, że psu żałuję i oszczędzam na nim. Tak, całe 80 groszy na kilogramie :diabloti:

Posted

4Łapki napisał(a):
Walda wymasować się już nie da :diabloti:
Tamtemu nie sądzę też żeby masaż coś pomógł, bo to kundel był, taka już chyba jego uroda.Miałam ochotę się wtrynić i podważyć babę że nie samym masażem ucho staje, że jeszcze ważne jest odzywianie itd, ostatecznie stwierdziłam że po pierona chłopu druga taka astystentka :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...