Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja tam bym jamnikom nie wierzyła ;)


A w temacie jamników to jakieś 2-3 dni temu jogginguję wieczorem i leci coś na kształt ratler-jamnik, całkiem skarłowaciałe, bez smyczy. Na nasz widok wskakuje na chodnik i pokazuje ząbki, zsuwam się na trawnik bo chcę przejśc spokojnie, Wald sunie na szelach łądnie do przodu, a piesek raz jeszcze wchodzi przed niego zastępując mu drogę i już ma zamiar się rzucić kiedy odzywa się właściciel " X, nie rzucaj się na pieska bo się piesek przestraszy i cię nie będzie już lubiał..." i chichra a ten pokurcz dalej nas nie chce przepuścić:roll:
Odezwałam się tylko jednym słowem " a to może ja mojego puszczę??" i od razu tamten był na rączkach , jeszcze przy tym chapsnął właściciela...więc facet "odwinął się" do mnie że mój to powinien mieć tak naprawdę kaganiec...
Cholera mnie bierze, człowiek chce kulturalnie pobiegać a wpada na idiotów.

Posted

4Łapki napisał(a):
Majkowska, Ty żyjesz! :multi:

Już wiem, czemu Viki tak się cieszy, jak wracamy do domu. Żarełko przyszło :razz: Na szczęście zamykam drzwi na noc :look3:

A ona nie umie otwierać?;)

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ja mam jeszcze gorzej z moim psem...bo czarne to zło wcielone i oficjalnie wiadomo, że zabija, a szare... no cóż, szare przychodzi pod osłoną nocy i morduje po cichaczu... :shake:


Koty ponoć tak mają:diabloti: Nocą oddech wysysają, czy cuś takiego...:shake: a moja ryża menda 13 lat ma i jakoś nic nie chce odsysać:niewiem:

Posted

gojka napisał(a):
Ale to jasne. Nie wychowasz jednak wszystkich dzieci podchodzących do psa dlatego powiedzenie,że pies może ugryźć jest moim zdaniem bardziej przemawiające do wyobraźni dziecka.

Ja też jak przechodzę obok boiska/placu zabaw z Miłką i widzę hordę biegnących dzieci, to mówię, żeby nie biegły, nie podchodziły, bo "ona może się zdenerować/przestraszyć i ugryźć", zwykle jednak dziecin powyżej 7 roku życia pytają, no i wtedy opowiadam, że nie mogą pogłaskać, bo Miłka się boi i może ugryźć, niektóre dzieci rozumieją, inne powolutku podchodzą, jak myślą, że nie widzę, raz jakaś dziewczynka podeszła bez pytania. Zatrzymałam ją jakieś pół metra od mojego psa, powiedziałam, że nie można głaskać, niby zrozumiała, no ale potem raz po raz podchodziła, bawiła się jakimiś kwiatkami, tanczyła ? Obok obcego psa ? W dodatku z rękami nad głową ? Już jej chcialam po raz trzeci powtórzyć, że "pies może ugryźć", ale w tym momencie Miłka na serio się przestraszyła albo zdenerwowała i kłapnęła zębami, była jakiś metr od dziewczynki, więc nic by jej nie zrobiła, ale ta i tak chyba zrozumiała, o co mi chodziło i wreszcie przestała za nami chodzić. Niestety nie wszystkie dzieci uczą się na błędach, więc chyba zacznę wszystkie obce dzieci chcące pogłaskać mojego psa albo do niego podejść, ostrzegać, że gryzie, a nie, że może ugryźć.

Posted (edited)

Vailet napisał(a):
a ja mam dwa prawie czarne psy, to się wtedy chyba nie zaliczają do groźnych? czy jak mieszkają razem to sie jakoś dopełniają? :evil_lol:

Podziel im kolory tak, że Gruby będzie cały czarny, a Tofik cały rudy...A wiesz, "rudy to fałszywy". Ja mam trzy rude i jednego rudo-czarnego, biedna ja. Shena ma czarno-różowe podniebienia, to dobra czy zła ? Eee tam, przecież to rozdwojenie jaźni.


IvyKat napisał(a):
@gojka - otóż wyobraź sobie, że jako (była) nauczycielka, instruktor żeglarstwa i jazdy konnej oraz matka studentki kontakt z nieletnimi miałam i mam wystarczający :P Problem znam aż za dobrze - miałam zjawiskowo pięknego collie, do którego dzieci pchały się z łapkami przez całe jego życie. Jakoś zawsze bez trudu (może właśnie z racji mojego doświadczenia w kontaktach z dziećmi :P ) udawało mi się powstrzymać dzieci przed głaskaniem. Nigdy nie używałam argumentu "bo gryzie" - uważałabym to za osobistą obrazę dla mojego dobrze wychowanego, łagodnego kolaka. Nie używam tego argumentu również teraz, gdy dzieci podlatują do mojego schroniskowego i faktycznie dość agresywnego kundelka - i jakoś udaje mi się zapanować zarówno nad dziećmi, jak i wyciszać agresję psa. Nie mam ochoty, żeby jedna z drugą sąsiadka wytykały mi psa palcami, szepcząc "o, to ten, co się może rzucić na dzieci".
EOT

Też mam kolaka i też dzieci podbiegają, najczęściej z trzech powodów:
1) "Łaaaał, Lassie ! Koli, koli, mogę pogłaskać", zwykle pytanie "czy mogę pogłaskać ?" pada, jak dziecko już wyciąga rękę,
2) "Ale śliczny ! Ale słodki!", to zwykle wrsja dzieci, które jakoś nie wiedzą, co to Lessie,
3) mamusie namawiają swoje dzieci, zwykle te dopiero gadające, ale szybko się przemieszczające, z uśmiechem radości, by pogłaskały pieska. Stereotyp collie sprawdza się często u doroslych, którzy myślą, że taki piesek jest łagodny, więc można pogłaskać.
Z tym, że niestety moje collie są nieufne, jeden jest agresywny, ale z nim chodzę w miejsca, gdzie mam małe szanse spotakania dzieci. Za to gdybym szla z idealnie zsocjalizowanym TTB albo innym psem wyglądającym "groźnie", czy nawet z po prostu dużym, masywnym psem, to rodzicie raczej by nie namawiali dzieci na pogłaskanie, mimo, że mój pies mógłby kochać cały świat.

Edited by Mary&Shena
Posted

Dzisiejsze swieżynki :

Dwóch gości nas mija:
pierwszy : Patrz!! (że jaki ładny)
drugi : no, ale co to takiego?!
- no pies!
- no wiem! ale jaki pies? jaka rasa!!

Robię psu w krzakach zdjęcia, dwóch kolesi siada z piwkiem na skałkach i coś tam titają, Wald usłyszał i zaczął poszczekiwać nieśmiało, a ich widać ze to cieszy i nakręca do dalszego piszczenia. Skończyłam zdjęcia, wychodzę z psem bez smyczy z krzaków i słyszę takie " o k......!!!" i już widzę jak goście podnoszą tyłeczki i chcą się ewakuować,tymbardziej że pies zaciekawiony stał naprężony i patrzał im prosto w oczy gdy tż grzebał sie mu przy obroży :evil_lol:

Posted

[quote name='Handzia55']A ona nie umie otwierać?;)
Nie, jeszcze tego by brakowało :nerwy:
Starsza kotka za to mistrzowsko puka do drzwi tylną łapą, jak chce wejść :eviltong:

Mary&Shena Mi czasem głupio za moją mamę. Choć ona podziwia i tiutia tylko, z łapami nie leci... Ale collie na horyzoncie i od razu "jaki piękny, o matko, o Boże".

A propos komentarzy, pani pochwaliła Viki, że ładnie chodzi na luźnej smyczy i nie ciągnie, to prukwa ciągnąć zaczęła, jak na komendę :mad:

Posted

Jak ja Wam współczuje z tymi dziećmi! :roll:
Mieszkam z większej wsi, gdzie spotkanie kogoś z psem na spacerze towarzyszy wielkiemu zdziwieniu (wyjście przed blok bez smyczy- chyba tego nie możemy nazwać spacerem, prawda?). Na szczęście nigdy w swoim regionie nie napotkałam na żadne dziecko, które chciałoby pogłaskać Dżordża
[*], ale w pobliskim miasteczku się ktoś taki znalazł (choć rodzice szybko zdążyli zareagować, kiedy mała chciała włożyć psiakowi palec w ranę). Kiedyś, kiedy jeszcze spacerowałam z poprzednim pupilem usłyszałam: "Taka duża działka i podwórko to po co tak....". To zdane wydawało mi się tak głupie, że aż nie wiedziałam co mam odpowiedzieć temu delikwentowi. To znaczy, że jeśli mam duży dom to nie powinnam nigdzie dalej wychodzić? Albo chodzić zawsze w jedno miejsce? (mam na myśli działkę.)

Posted

Mi czasem głupio za moją mamę. Choć ona podziwia i tiutia tylko, z łapami nie leci... Ale collie na horyzoncie i od razu "jaki piękny, o matko, o Boże".


hahha moja z kolei wszędzie widzi pointera, zawsze wraca ze sklepu i " wiesz co się stało! Widziałam takiego psa jak nasz!!!". :evil_lol:
Początkowo bardzo podniecałam się że jesus gdzieś pies tej samej rasy jest, ale jak już widziała tych pointerów xset to zaczęłam brać to mniej poważnie ;)
Ale śmiech śmiechem, ja też widzę pointera tam gdzie go nie ma, ale przeważnie z daleka , na zdjęciach itd :P

Posted

a ja mieszkam w centrum miasta i codziennie idę na spacer do parku i w łąki przez duuuzy deptak-rynek, pełen ludzi i dzieci
zdarza się że dziecko podejdzie, czasem podbiegają maluchy i łaps psa za szyję
mój pies się do tego przyzwyczaił, bez problemu możną go zabrac w miejsce gdzie jest dużo dzieci; wiec wszędzie gdzie można iśc z psem -zabieram go.

kiedy jesteśmy w górach i w schronisku górskim jest dużo ludzi i dzieci -bez problemu możemy w razie potrzeby przejśc przez środek całego tłumu w jadalni -dzięki mieszkaniu w mieście dzieci mamy przećwiczone

Posted

Ja sie tak Was dzisiaj naczytałam i na spacerze musiałam uciekać przez całą grupą przedszkolną :D Szła za mną, wyłonili się zza zakrętu i usłyszałam zaraz " Psze paniąąąą, moge isc pogłaskać?" Chyba mu jednak pani nie pozwoliła, ale spiełam sie i jakos szybciej sie zabraliśmy stamtad. Małą w wózku mi wytrzęsło aż zasnęła.


Wczoraj jeszcze, pan chyba miał pretensje do mojego psa, bo jego pies do żadnego nie warczy a na mojego warknał... Moj tylko stał :roll:
Potem przyszedł jakiś staruszek, moj zamerdał ogonkiem a stary jak się nie rzucił, jak nie zaczał podbiegać- a bez smyczy był. Ja mojego na rece bo zaplątał mi się w wózek prawie juz, a włascicelka tego starego ( również wiekowa babulka ) tylko marnie mówiła " Kubuś no co ty, kubuś przestan, kuba no!"

Posted

My w górach spotykamy czasem wycieczki czeskich przedszkolaków -no w kazdym razie takich niebyt dużych dzieci
Czeskie dzieci tez chętnie głaszczą psa i mówią po czesku, że jest śliczny.

Kiedyś w czeskiej boudzie zdarzyło mi się, że młody kelner przyniósł nam lody , a następnie kucnął żeby wygłaskać psa .

Posted

my swego czasu mieliśmy nalot wszelkiej maści agentów nieruchomości, po 4-5 osób tygodniowo - oglądali i wyceniali mieszkanie, trwało to wieki, a Pat oczywiście zadowolony krążył od człowieka do człowieka.
większość (wiadomo, garniturek, te sprawy :diabloti:) odganiała go od siebie z kulturalną miną skrywającą głęboką odrazę :evil_lol: ale jeden gość trafił się super - zamiast robić, co miał robić, to kucał, przytulał Patryka, miział i szarpał się z nim zabawką :D mówił, że jego dziewczyna ma asta i za nim strasznie tęskni :eviltong:

Posted

I Pat mu tego asta przypomniał? :lol: Viki trzyma dystans. Za to kotka podczas którejś kampanii wyborczej dała czadu. Wybory samorządowe były, jeden z kandydatów chodził obstawiony dwoma pięknymi niewiastami po domach. Otwieram drzwi, kot za mną. Pan kandydat robi krok w przód - kotka się zjeżyła, syczy, pan kandydat mina niepewna, krok w tył :lol:

Już do nas nie przychodzą bratać się z elektoratem, chyba się rozniosło, że wściekły kot broni domostwa :loveu: Za to otwieracz z podobizną kandydata służy nam do dziś.

Posted

[quote name='4Łapki']Nie, jeszcze tego by brakowało :nerwy:
Starsza kotka za to mistrzowsko puka do drzwi tylną łapą, jak chce wejść :eviltong:

Mary&Shena Mi czasem głupio za moją mamę. Choć ona podziwia i tiutia tylko, z łapami nie leci... Ale collie na horyzoncie i od razu "jaki piękny, o matko, o Boże".

A propos komentarzy, pani pochwaliła Viki, że ładnie chodzi na luźnej smyczy i nie ciągnie, to prukwa ciągnąć zaczęła, jak na komendę :mad:


Oj, ja też tak reaguję na widok colaków, sheltie i pekińczyków. Dopóki ktoś nie podchodzi pogłaskać, ani nie woła psa, to jest ok.
Też miałam taką sytuację, jak Ty z Viki, szłam sobie z Miłką, która kompletnie olewała ujadającą onkowatą weterankę za płotem po drugiej stronie ulicy, właściciel psa pochwalił, że Miłka taka grzeczna... w momencie, gdy zaczęła się załatwiać pod jego płotem.

Posted

[quote name='Mary&Shena']Oj, ja też tak reaguję na widok colaków, sheltie i pekińczyków. Dopóki ktoś nie podchodzi pogłaskać, ani nie woła psa, to jest ok.
Też miałam taką sytuację, jak Ty z Viki, szłam sobie z Miłką, która kompletnie olewała ujadającą onkowatą weterankę za płotem po drugiej stronie ulicy, właściciel psa pochwalił, że Miłka taka grzeczna... w momencie, gdy zaczęła się załatwiać pod jego płotem.


Mieliśmy kiedyś podobną sytuacje. Dżordż całkowicie ignorował szczekaczy zza płotu. Jednak kiedyś stanął na przeciwko siatki, pokręcił się, pokręcił i... uniósł nogę, obsikując psiaki zza siatki.

Posted

Myśmy mieli księdza zwierzoluba, jedyny ksiądz którego tolerował mój pies, zawsze po kolędzie wychodził od nas biały od kłaków, bo Amor bardzo lubiał siedzieć albo obok niego na kanapie albo mu pod sutanną:diabloti:

Posted

Pies pod sutanną - brzmi złowrogo :-D
Nawiązując do tego, że wszyscy lubią głaskać collie, sheltie i psy uważane za śliczne. Po części też to mam bo mam spanielkę :P. Dzieci zawsze do niej a mój czarny szczotek uchodzi niezauważony. Ale to dla niego na plus, dzieci mnie nie słuchają, że pieska po głowie nie wolno, a on by niestety zareagował...

Posted

to teraz ja - zostałam wyrwana przez robotników pod blokiem na hasło "fajny pekińczyk" :cool3: mój pies, rzecz jasna, koło pekińczyka nawet nie stał, więc łudzę się, że to był podryw, a nie skrajna ignorancja względem psich ras :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...