Majkowska Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Nie wiem na ile to śmieszne ale dodaję , bo osobiście mnie to rozbawiło jak usłyszałam z perspektywy widza : Idziemy dziś z tż zaroślami nad rzeką między działkami, teren pusty więc odpinam psa żeby pobiegał, a ten wpada pod drzewo i znajduje ludzkie gówno :loveu: Wrzasnęłam że nie wolno i poszliśmy dalej mimo że miał na nie ochotę i pozostawił je w pamięci... Wracamy z powrotem, pies biega dołem wału , a my idziemy górą, sprzed nas nadjeżdza rowerzysta. Pies biega dołem więc nie zwracam uwagi, normalnie sadzam go,zapinam albo puszczam w drugą stronę. Na wysokości tego obsranego drzewa pies podnosi głowę i widzę jak już się oblizuje i gna w zapamiętane miejsce, więc wyrywam do przodu z wrzaskiem " nieee!!!!!!!stóóóóój!!!! Zostaaaawww!!!!" a Wald pędzi z obłędem w oczach do góry gdzie akurat dojeżdza rowerzysta i przy tym drzewie się spotykamy. Słuchajcie, facet zamarł, chyba przewidywał najgorsze, zaczął się zasłaniać, zbladł, przerażony chyba był pewien że już ma psa w gardle. A ja nieświadoma planowania mordu przepędziłam psa dalej i wymyślam mu od najgorszych świń, więc facet się zabrał roztrzęsiony nie odzywając się nic pojechał... Dopiero tż idący za mną uświadomił mi powagę sytuacji, z której sobie nawet sprawy nie zdawałam:oops: Biedny człowiek, nastraszyłam go okrutnie. Quote
Baski_Kropka Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Trolejbus, wsiadam sobie z pieskiem elegancko obok miejsca dla wózków, na przeciwko mnie babsko. Zbiera ostetnatyjnie torby i przesiada się wyżej. -On Pani nie zje, jest po śniadaniu - rzekłam do babska z uśmiechem - Nie! Ja nie lubię psów. One są brudne i smierdzą. Ile razy psa się kąpie? No ile? Człowiek się myje codziennie, a to to brudne pełno zarazków. Małżon owego babsztyla siedzi na siedzeniach po drugiej stronie zblazowany, wstyd mu za żone... coś tam zagadywał, że na kolei pracował, że często sochiści z takimi fajnymi owczarami jeździli...chciał sytuacje ratować :P Tymczasem babsko: - Pies to się tylko do budy nadaje! Nie do mieszkania... gdzie taki brudny. Wkurzyłam się delikatnie. - Z całym szacunkiem do Pana, ale z Panią to ja się stanowczo nie zgadzam i dyskutować na ten temat nie będę! Się zamknęło babsko, małżon owej się uśmiechnął... ale owe kobiecisko niezadowolone bo pies brudny śmierdzi i pewnie morduje każdego przechodnia ^^ Quote
Koszmaria Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 mogłaś powiedzieć,że kąpiesz psa częściej niż się ona myje i używasz do tego lepszych kosmetyków-ciekawe co ona by na to powiedziała:p? Quote
Baski_Kropka Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Eee nieee.. już sie nauczyłam że takie debilne komentarze i dyskusje należy szybko ucinać... bo co mam się wkur...denerwować... Już wystarczy, że psa muszę ogarniać bo podróżować nie lubi... Quote
Pani Profesor Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 mój pies akurat jest kąpany mniej więcej raz na tydzień, więc pewnie częściej, niż lwia część społeczeństwa :diabloti: (i tak by mi nie uwierzyła, bo jedzie od mojego pieseczka jakby wylazł z obory, jeśli ten tydzień przeciągnę o parę dni :roll:) Quote
gojka Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 (edited) Ja też swoją sucz kąpie raz w tygodniu i parę już razy słyszałam od właścicieli psiaków,że tak często nie wolno bo to może psa zabić :).Przypomniała mi się rozmowa z psiarzem jakiś czas temu.Zobaczyłam gościa z mieszańcem spaniela i zapytałam czy mogę puścić moją.Pan,jak najbardziej, się zgodził. Skomentował,że bardzo dobrze,że mój pies bez smyczy chodzi i głupi są ci co prowadzają psy na smyczy bo przecież pies musi się wybiegać. Ja na to,że owszem ale psa trzeba uczyć by przychodził. Na co pan,że on swoją suczkę- dostał ją jako półrocznego psa- puścił od razu ze smyczy- "najwyżej ucieknie"- no ale nie uciekł.I teraz chodzi cały czas bez smyczy.I to jest według niego najlepsza metoda.Chwalił się także,że jego pies nie jest nigdy agresywny- można mu wszystko robić.I chcąc sprawdzić czy moja sucz jest agresywna zaczął ją ciągnąć za ogon.Moja psina nie reagowała do momentu kiedy ten podniósł ja za ogon do góry.Krzyknęlam na gościa by dał spokój.Typ puścił ją na ziemię z półmetrowej wysokości.Opierdzieliłam gościa a on na to,żebym nie przesadzała bo ludzie wyrzucają psy z pierwszego piętra i nic im się nie dzieje.Pan doprowadził mnie do wk....wu więc wzięłam psinę na ręce i oddaliłam się.Na szczęście nie będzie mi dane go spotykać bo mieszka na innym osiedlu a tu był tylko na "gościnnych występach". Edited May 22, 2014 by gojka Quote
Martuchny Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 Opowiem Wam hicior - mój pies ze schroniska ma agresję smyczową. Walczymy z tym, również z pomocą behawiorysty, ale przy jego strachliwości jest ciężko, jak to praca z psem po sporych przejściach. Ostatnio jakaś pani widząc mojego psa rzucającego się na smyczy do jej suczki( już pomijając, że miał ten pies wielkiego guza a na widok moich psów schowała się za kobietą dziwnie dysząc) stwierdziła, że powinnam go uśpić, bo ma, uwaga, wściekliznę, a ja wyzwana od głupich gówniar (mam 20 lat, wystarczyło założyć krótkie spodenki i już jestem hehe gówniarą) nie powinnam nigdy mieć zwierząt. Ot, osiedlowi znawcy,a jak spokojnie powiedziałam, że problem mojego psa nazywa się agresja smyczowa to puściła mi bardzo niecenzuralną wiązankę. Osoby walczące z agresją smyczową swoich pupili - strzeżcie się przed znawcami ;) gojka - tacy znawcy są wszędzie, tylko szkoda, że na ich znawstwie cierpią zwierzaki :( Quote
4Łapki Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 Znawcy :loveu: Ja wychodzę z założenia, że mogę wypowiadać sądy na temat, co mu jest, jak mu pomóc jedynie w kwestii własnego psa, bo go ZNAM. I nie wtryniam się w wychowanie innych - chociaż sama rad od osób, które uważam za bardziej doświadczone chętnie słucham, ale nie bezkrytycznie. Viki na widok osobnika, który wybitnie jej nie pasuje włącza tryb "będę szczekać tak długo, aż nie znikniesz". Głupio mi, bo wychodzi na agresorkę, staram się ją skupić na sobie, nie zawsze wchodzi. I szczeka, bo się boi, np. na czarne psy o określonej posturze, bo kojarzy je z osiedlową agresorką, która nie raz chciała ją zagryźć i w szale często sama robiła sobie krzywdę :shake: Quote
Martuchny Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 4Łapki, widzę, że wiesz, co czuję zatem... dokładnie mam takie samo zdanie, nie lubie jak ktoś mi się wtrąca do mojego psa bo ja do obcych psów nie wtrącam. Mój pies jest np. wyjątkowo cięty na foksteriera sąsiada ( a może to na sąsiada? :P). Sąsiad go nie lubi, bo Scrat jest.... ze schroniska ;) co za dziwna antypatia. Quote
4Łapki Posted May 22, 2014 Posted May 22, 2014 Przypomniało mi się, jak Viki szczekała na jack russell teriera... bo facet wchodził po zboczu górki (i to spowodowało, że Viki uznała go za niebezpieczeństwo... :roll: - faceta, nie psa) i oczywiście psa wziął na ręce... Nawet nie zdążyłam się odezwać, gdy matka wypaliła "to pies czy kotek" :smhair2: Też mam 20 lat i widzę, jak niektórzy na mnie patrzą, zwłaszcza, gdy idę z psem. I o ile pies zafiksowany na kaczki nie budzi zainteresowania, to idący spokojnie przy nodze przy tak młodej osobie - i owszem. Podkreślę, niektórzy, nie wszyscy ;) Chyba każdy pies ma coś, czego wybitnie nie lubi... Moja jest bardzo lękliwa i wszystko, co wyrządziło jej krzywdę/wystraszyło zapamięta. Wczoraj oglądała się za panią z kijkami. Czemu? Bo jakiś kretyn 3-4 miesiące temu postanowił ją przepędzić, machając kijkami i wydając dziwne dźwięki, gdy usunęłyśmy się na trawę, by spokojnie przeszedł... Quote
Majkowska Posted May 23, 2014 Posted May 23, 2014 4Łapki napisał(a): I o ile pies zafiksowany na kaczki nie budzi zainteresowania, to idący spokojnie przy nodze przy tak młodej osobie - i owszem. Podkreślę, niektórzy, nie wszyscy ;) Oj budzi i to jak :lol: Czasem obserwuję reakcje ludzi jak moj wystawia, zaglądają w krzaki, wypytują co się dzieje, generalnie czasem śmieję się że starsze panie mu sekundują :evil_lol: No i tradycyjnie komórki w dłoń i cykają fotki, stoją , gapią się, a mnie jest głupio cokolwiek zrobić :D Quote
4Łapki Posted May 23, 2014 Posted May 23, 2014 Kaczki ostatnio opanowały kałuże na osiedlach. Idąc do zoologa musiałyśmy przejść koło dość zatłoczonego targowiska i zbiornika przeciwpożarowego, który chyba sobie upatrzyły, bo zauważyłam, że pojawiła się tabliczka, by ich nie dokarmiać. Idziemy, a one lądują z pluskiem :loveu: Więc Viki staje jak wryta i dobrych kilkanaście minut jest absolutnie nie do ruszenia. Jedna osoba tylko spojrzała i rzuciła "pogoniłbyś sobie?", więc statystycznie wychodzi, że mało ;) Quote
Majkowska Posted May 23, 2014 Posted May 23, 2014 U nas przeważnie są teksty podkreślające morderczośc Waldka, że to przecież gończy:cool3: że on łapie i zabija zwierzynę, że jego puszczać nie można bo leci za tropem, że dogania sarny...o takie cuś ;) Ostatnio wzięłam głęboki oddech i zaczęłam tłumaczyć sfrustrowanym kobietom które zaraz podeszły litościwie do ptaszków że on nie goni i nie zjada a wystawia i nie może się własnie ruszyć po zerwaniu ptaka, naprodukowałam się a panie na to...odeszły stwierdzając "aaaa to my się na takich rzeczach nie znamy"... Quote
Martuchny Posted May 23, 2014 Posted May 23, 2014 hahah, uśmiałam się :) najczęsciej nie ma co tłumaczyć bo albo nie zrozumieją albo powiedzą, że się wymądrzam, więc ostatnio dałam sobie spokój z uświadamianiem społeczeństwa na temat zachowania psów. Chyba najnormalniejsi ludzie w moim mieście mieszkają na osiedlu gdzie jest schronisko ;) żadnych uwag, komentarzy, przyzwyczajeni że kupa ludzi i gdzieś trzy razy więcej psów przemierzają ulicę w stronę lasu :) Quote
4Łapki Posted May 23, 2014 Posted May 23, 2014 Majkowska, ci, co w temacie nie siedzą mają różne dziwne sądy. Kupiłam ostatnio na giełdzie bibliotecznej książkę z lat 70. o psach. Jakie tam rzeczy powypisywali momentami... I nie chodzi o to, że autorzy karmią czytelników bzdurami, tylko czuli potrzebę wyjaśnienia ludziom, którzy teoretycznie powinni coś wiedzieć (skierowana jest do psiarzy), np. że suka pokryta kundlem urodzi kundelki, a rodowodowym psem - rodowodowe, że pies nie dziedziczy umiejętności po przodkach, tylko trzeba go wychować i wyszkolić. Albo że pies nie zachoruje na wściekliznę jedząc ciepłe posiłki, ani nie zaraża się pasożytami przez jedzenie chleba :crazyeye: Poza tym pointery są raczej rzadko spotykane (chyba). Ja żadnego na żywo nie widziałam jeszcze :-( I jeszcze w temacie ludzi - ostatnio na spacerze ze znajomą zaczepiła nas starsza pani ("pani tu podejdzie z tym psem" :D), zachwycona psem koleżanki - wyżłem. Mąż kiedyś polował i pani jest zakochana w psach myśliwskich :D Quote
Wasylek Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Może nie komentarz ale W zoologu kupowałam miskę dla kota i pani do nas : Ale ta miseczka to chyba za mała będzie dla tego pieska :lol: Ja : Tak ale to dla kotka P: Ach dla kotka? Mina pani bezcenna :loveu: Quote
IvyKat Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Wasylek napisał(a):Mina pani bezcenna :loveu: Jakaś nieobyta ta pani. U nas w zoologu nikt nigdy nawet okiem nie mrugnął, gdy swojego czasu robiłam za jednym zamachem zakupy dla psa, kota, dwóch domowych akwariów i oczka wodnego. A czasem zdarzało mi się też dorzucić do tego jakieś kolby dla kanarka sąsiadów i przysmaki dla świnek morskich i żółwia chłopaka mojej córki :evil_lol: Quote
Wola istnienia. Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 IvyKat napisał(a):Jakaś nieobyta ta pani. U nas w zoologu nikt nigdy nawet okiem nie mrugnął, gdy swojego czasu robiłam za jednym zamachem zakupy dla psa, kota, dwóch domowych akwariów i oczka wodnego. A czasem zdarzało mi się też dorzucić do tego jakieś kolby dla kanarka sąsiadów i przysmaki dla świnek morskich i żółwia chłopaka mojej córki :evil_lol: To chyba nie tak łatwo było wyjść z taką ilością toreb? :D Quote
4Łapki Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Wola istnienia. napisał(a):To chyba nie tak łatwo było wyjść z taką ilością toreb? :D Pewnie miała pomocnika/ów :D Quote
zmierzchnica Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 A wiecie, że dzieci nieraz są lepiej wychowane niż dorośli? :diabloti: Sytuacja z przedwczoraj. Idę z suczkami wąskim chodnikiem, obok ruchliwa ulica. Siłą rzeczy zajmujemy cały chodnik, szczególnie, że obok krzaki i nijak nie da się nikogo przepuścić. Za mną idzie starsza pani i jedzie dziewczynka (ok 6 lat) na rowerku. Dziewczynka dogania nas, zwalnia, dogania, zwalnia, ja przyspieszam, żeby dojść do szerszej części chodnika i ją przepuścić. Mała chyba to zauważyła, bo zatrzymała się. Jej babcia na to: "Czemu stajesz?!! No jedź dalej!", na co dziewczynka: "Bo nie chcę przejechać piesków". Urocza kobiecina odpowiedziała: "Jak wjedziesz w psa, to odskoczy" :loveu: Gdzie odskoczy, na ulicę, gdzie pędzą auta? Nie mówiąc o tym, że wjechanie w psa nieraz równa się ugryzienie, przecież nie zna moich zwierząt :roll: Posłałam jej najbardziej mordercze spojrzenie z mojego repertuaru, poszłam dalej i jak się tylko dało, przepuściłam dziecko. Jak to dobrze, że młode pokolenie ma więcej oleju w głowie niż to "wychowane i mądrzejsze" starsze :diabloti: Quote
margherita Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Martuchny napisał(a):Opowiem Wam hicior - mój pies ze schroniska ma agresję smyczową. Walczymy z tym, również z pomocą behawiorysty, ale przy jego strachliwości jest ciężko, jak to praca z psem po sporych przejściach. sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem Quote
margherita Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Martuchny napisał(a):Opowiem Wam hicior - mój pies ze schroniska ma agresję smyczową. Walczymy z tym, również z pomocą behawiorysty, ale przy jego strachliwości jest ciężko, jak to praca z psem po sporych przejściach. sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem :roll: Quote
4Łapki Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 Pies będąc na smyczy się rzuca do innych; chodząc bez smyczy - nie, olewa, a nawet jest przyjazny w stosunku do innych ;) Quote
zmierzchnica Posted May 24, 2014 Posted May 24, 2014 margherita napisał(a):sorki ale co to jest -agresja smyczowa? pierwszy raz spotykam sie z takim terminem :roll: Pies na smyczy czuje, że nie może uciec czy obronić się przed innym psem i prewencyjnie rzuca się na zbliżające się inne psy w celu ich odstraszenia. Niektórzy behawioryści czy szkoleniowcy nie uznają czegoś takiego jak "agresja smyczowa" i wyśmiewają lub lekceważą ten problem. Ja uważam, że taki problem istnieje, jest sporo psów, które luzem wykazują pełną gamę sygnałów uspakajających i potrafią się ładnie bawić z psami, a na smyczy zmieniają się nie do poznania. Wynika to też z tego, że właściciel źle obsługuje smycz, traktując ją jako narzędzie kontroli (zamiast komendy i posłuszeństwa) i zwierzę się uczy, że smycz = szarpanie i ciągnięcie przez właściciela = podenerwowanie = rzucanie się na psy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.