gojka Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 IvyKat napisał(a):A róbcie sobie jak chcecie, skoro nie potraficie inaczej ;) Ja tam mówię po prostu "Nie, bo piesek tego nie lubi" i to wystarcza. Może to kwestia autorytetu lub cóś... :evil_lol:Dziękuję,że pozwalasz. Czy to nie Ty przypadkiem pisałaś parę postów temu: EOT? Zmierzchnico- skoro Twoje psy nie gryzą gdy nikt ich nie zaczepia to możesz to takiej mamie powiedzieć- nie są niebezpiecznie pod warunkiem,że szanowna pani pilnuje swego dziecka. Wiesz,może ja to piszę z jamniczej perspektywy i mi łatwiej bo mój pies na zbója nie wygląda.Ale, moim zdaniem, warto uświadamiać dzieci,że wszystkie zwierzaki mające zęby mogą ugryźć. Quote
gojka Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 chounapa napisał(a):Poniedziałek rano, zwlec się z łóżka nie mogłam, jak co poniedziałek. Co za tym idzie, zaspałam. Brakło czasu na wybiegnięcie z psem na siku, zanim córkę do szkoły zebrałam, więc trudno. Najwyżej znów naleje na balkonie. Ale nie... Lilo dzielnie trzyma. Czeka, aż zrobię parówki, wepchnę parówki w gardło córce, wrzucę córkę w ubranie a później wyrwę jej szczotką wszystkie włosy. Dzielnie czeka, choć mina coraz bardziej niewyraźna. Córa ubiera buty, ja za ten czas ratuję domowników przed szerszeniem który postanowił ten poniedziałkowy poranek spędzić u nas. Pies wciąż dzielnie czeka. W końcu przychodzi ten moment.... smycz założona, idziemy! Psiak mój mały, młody, głupawy jeszcze. Wypruwa z mieszkania jak torpeda, z ogromnym trudem nie popuszczając na klatce ze szczęścia że to już. Wybiega z klatki, i jeszcze zanim ja zdążyłam ją dogonić z drugim końcem smyczy, siusia na najbliższym klatce trawniczku. Nadchodzi uczucie dumy, dała radę! Dzielna, mądra, kochana, wytrwała. Dała radę i jest najlepszym psiakiem na ziemi! I wszystko trafia szlak, bo jakaś obca mi baba, nie mieszkająca nawet w tym bloku ma czelność nie doceniać poświęcenia mojej suni i walić wyrzuty że ŚMIERDZĄCO SIKA LUDZIOM POD OKNEM. Byłam bliska popełnienia morderstwa ^^.Czytam jakbyś mój poranek opisywała:) Ciekawe czy pani sika konwaliami,hmm. Quote
IvyKat Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 gojka napisał(a):Czy to nie Ty przypadkiem pisałaś parę postów temu: EOT? Owszem, pisałam. Ale skoro ktoś tego nie rozumie i dalej zadaje mi głupie pytania, to kulturalnie odpowiadam. :eviltong: Quote
Majkowska Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 chounapa napisał(a):Poniedziałek rano, zwlec się z łóżka nie mogłam, jak co poniedziałek. Co za tym idzie, zaspałam. Brakło czasu na wybiegnięcie z psem na siku, zanim córkę do szkoły zebrałam, więc trudno. Najwyżej znów naleje na balkonie. Ale nie... Lilo dzielnie trzyma. Czeka, aż zrobię parówki, wepchnę parówki w gardło córce, wrzucę córkę w ubranie a później wyrwę jej szczotką wszystkie włosy. Dzielnie czeka, choć mina coraz bardziej niewyraźna. Córa ubiera buty, ja za ten czas ratuję domowników przed szerszeniem który postanowił ten poniedziałkowy poranek spędzić u nas. Pies wciąż dzielnie czeka. W końcu przychodzi ten moment.... smycz założona, idziemy! Psiak mój mały, młody, głupawy jeszcze. Wypruwa z mieszkania jak torpeda, z ogromnym trudem nie popuszczając na klatce ze szczęścia że to już. Wybiega z klatki, i jeszcze zanim ja zdążyłam ją dogonić z drugim końcem smyczy, siusia na najbliższym klatce trawniczku. Nadchodzi uczucie dumy, dała radę! Dzielna, mądra, kochana, wytrwała. Dała radę i jest najlepszym psiakiem na ziemi! I wszystko trafia szlak, bo jakaś obca mi baba, nie mieszkająca nawet w tym bloku ma czelność nie doceniać poświęcenia mojej suni i walić wyrzuty że ŚMIERDZĄCO SIKA LUDZIOM POD OKNEM. Byłam bliska popełnienia morderstwa ^^. O matkooo :lol: Mam identyczne paniusie na osiedlu, tak to niedowidzą ale wytrzeszczu dostają jak pies idzie i wręcz kibicują żeby nasrał albo obsikał komuś trawnik... Wczoraj idę a mojemu psu się włącza ogon, patrzę, nikogo znajomego , tylko jakaś zmężniała babka wchodzi do bloku. Idziemy dalej i obracam się raz jeszcze czy aby na pewno baby nie znam,czy to nie jakaś właścicielka psiego kumpla a potem pomyślałam że wygląda zupełnie jak Grodzka więc obracam się raz jeszcze i zderzam się prawie twarzą z mijającą mnie starszą panią. Babeczka tak wświdrowała się we mnie wzrokiem że aż się przestraszyłam że coś przeskrobałam :D Za chwilę obracam się raz jeszcze i widzę znów ten świder . Nie wiem o co chodziło ale babka patrzyła na mnie jak na zjawisko, a jak zniknęłam za rogiem to wyleciała za mną na ścieżkę i patrzyła groźnie... I nie na psa a na mnie, dośc niemiło i podejrzliwie, tak sobie pomyślałam że może rozpoznała że jestem celebrytką , choć na co dzień ludzie się nie orientują :diabloti: Quote
chounapa Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Ale kurde nooo... bez woreczków nie ruszam się z domu, mimo że na osiedlu kupsko na kupie, jestem w stanie zebrać zanieczyszczenia mojego psa z pomiędzy innych odchodów... to się do sikania przypierdzieliły. Powiedziałam pani z wielkim wyrzutem, że mój pies ma zdrowe nerki i nie sika śmierdząco :P Niech się czepiają tych, co po swoich psach nie sprzątają, albo wypuszczają za drzwi i mają je gdzieś. Wczoraj spieszyłam się i musiałam za obroże jakiegoś psa odciągnąć i pogonić bo nie dał nam przejść spokojnie, bawić się chciał, ale ja nie miałam czasu, a właściciela brak. Quote
4Łapki Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 U nas są dwie panie sprzątające. Jedna pieje na widok naszej suczki, mimo że Viki usilnie próbuje kotkę, którą się opiekuje zapędzić do kąta, odkąd ta nie chciała się z nią przywitać :diabloti: Z drugą mam na pieńku, mimo że z sąsiadami, którzy po gówienko się nie schylą trajkocze pod blokiem. A może to kwestia wieku, bo jak mama wychodzi z Viki, nie musi nadrabiać drogi, by nie wysłuchiwać uszczypliwych komentarzy, wręcz przeciwnie :diabloti: Quote
omry Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Ja ostatnio tłumaczyłam dwójcefajnych sąsiadów, dlaczego Iwanka głaskać nie wolno, bo bardzo chcieli. Pan stwierdził, że biedny pies i zapytał tylko, czy jest szczepiony, bo nic innego go nie obchodzi :lol: A pani zasmuciła się bardzo, zaczęła przeżywać, jak można psu coś takiego zrobić, że przecież pies jest jak dziecko, skrzywdzony do końca życia itd. Teraz już suki nie są takie fajne, Iwanek jest najbiedniejszym pieskiem na świecie i zawsze trzeba posmutać nad jego losem :evil_lol: A kilka dni temu w nocy jakiś facet wyszedł zza rogu i pijany totalnie, wręcz ledwo stał, zaczął cmokać, wyciągać łapy i podchodzić do Iwana.. Jak ja się wydarłam, pewnie pół osiedla obudziłam :diabloti: Iwan by się wgryzł w tę rękę soczyście najpewniej i mielibyśmy problemy. Chociaż ostatnio muszę go pochwalić, bo jak już chwile z kimś postoi to nawet daje się pogłaskać bez problemu, ale tylko trochę. Ostatnio zagadał do nas pan z agresywną suką puli, mieszkają obok nas. Szłam z Iwanem, bo tż miał suki kawałek dalej, podszedł do mnie ten facet i się zapytał, czy mój pies jest spokojny i czy może z naszą pomocą poćwiczyć. Zapytałam, czy pies czy suka. Okazało się, że suka, więc spokojnie podeszliśmy, suka na początku wgryzała się w Iwana, ale suczka może wszystko, także się nie bałam. Po chwili się uspokoiła, więc pozwoliłam podejść swoim dziewczynom i też było ok. Umówiliśmy się, że będziemy się widywać częściej, bo państwo chcą socjalizować sukę, chodzą z nią do psiej szkoły i są bardzo fajni i odpowiedzialni. Myślenie trochę się zmienia. Quote
4Łapki Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Viki nie da się pogłaskać znajomym psiarzom, których widzi kilka razy w tygodniu, ale do agentki ubezpieczeniowej to się wczoraj garnęła tak, że prawie w papióry wchodziła. Na szczęście to znajoma moich rodziców, więc wszystko było na luzie i chyba to wyczuła. Nawet nie szczeknęła przy otwieraniu drzwi, co robi, gdy ktoś idzie do nas ;) Opowiadała, jak jeszcze w latach 90. przyjechała do klienta z mężem, na furtce "wchodzisz na własną odpowiedzialność" + wizerunek pieska, a tu ani dzwonka, ani nic... 15 minut stali i pertraktowali kto idzie pierwszy :diabloti: Okazało się, że psa nie ma, ale sama tabliczka działa cuda :diabloti: Quote
Majkowska Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Iwan jest biedny bo wykastrowany? Bo nie zrozumiałam do końca... Quote
omry Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Majkowska napisał(a):Iwan jest biedny bo wykastrowany? Bo nie zrozumiałam do końca... Iwan jest po przejściach i na dotykanie przez obcych ludzi może zareagować bardzo różnie, dlatego nie pozwalam go głaskać. A wykastrowany na moje nieszczęście nie jest właśnie :evil_lol: Zawsze przy pisaniu popełniam ten sam błąd - podświadomie stwierdzam, że wszyscy czytający znają moje psy, wybaczcie :lol: Quote
Pani Profesor Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 ja mam na szczęście mało problemów z głaszczącymi dziećmi, bo mój pies jest brzydki :diabloti: chociaż świeżo po strzyżeniu wygląda atrakcyjnie przez różnokolorowe placki,to i się zdarzają 'podbiegacze'. raz tylko jedyny miałam dreszcz przerażenia, kiedy rzucałam piłkę Patrykowi na odludnej polanie, pojawiła się mama z córką i obserwowały z daleka zabawę, oczywiście dziewczynka podniecona na całego, pisk, podskakiwała w momencie, kiedy Pat doskakiwał do piłki - pełna radocha. mama coś tam tłumaczy, "zobacz jak piesek przynosi", blebleble.. i w pewnym momencie miotnęłam dość daleko, Pat szuka piłki w trawie a dziewczynka ni z gruszki ni z pietruszki SRRRRUUU w jego stronę... :roll: jakby nie patrzeć - była bliżej psa niż ja, uznałam, że nie będę się wydzierać,bo wnerwię Patryka, więc truchcikiem dogoniłam dziewczynkę, wyleciałam przed nią i KLIK - Patryka na smycz :diabloti: później dostała lekcję uświadamiającą pt. "piesek był zajęty, szukał piłki i mógł cię pogonić, nie wolno pieskowi przeszkadzać" - najmniej przejęła się mama :diabloti: Quote
Małgonia Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 :roll: Jak dobrze mieszkać na jakimś odludziu, gdzie dziecko uraczyć to cud :D A jak już to chyba są nauczone, bo tu psów samopas pełno, że psy moga zrobić kuku. Jeszcze żaden dzieciak nie chciał kundla mojego pogłaskać. Za to panowie z zabójczym, ziejącym oddechem- wszem. Rico chyba ich lubi, bo zawsze leci i daje się pogłaskać, chociaż ogólnie okazuje strach przed obcymi łapskami w jego strone. Ost takiego mieliśmy, zrobił mi wykład o psach, nastepnie o swojej rodzinie. Zaczęło się oczywiście, że jaka to rasa, ale łądny, o a jaki chudy! Quote
gojka Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Toteż sądzę,że na widok przymilaśnego jamnika na smyczy by Cię nie sparaliżowało :). Quote
Wasylek Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Niedzielnym popołudniem idę sobie z siostrą i piesełem. Idziemy przez bloki a tu dziewuszka 7/8 lat wybiega z wydeptanej ścieżeczki odchodzącej od placu zabaw, biegnie widzi psa zwalnia, wgapia się w piesa po czym będąc przed nami ze 4 metry zaczyna z piskiem i wymachiwaniem łapkami biec w naszą stronę :roll:. Okazało się że dziwuszka biegła tak do kumpli, bo chciała "się kajtnąć" na rowerze .... Następnie przechodząc koło cmentarza (ja weszłam na cmentarz siostra stała koło bramy) z naprzeciwka idzie pani z joreczkiem z daleka bierze pieseczka na rączki i ocha : -Nie nie możesz się przywitać z t a k i m pieskiem .... Ja wychodzę z bramy mijam się z paniusią ona stawia jorasia na ziemi ,a pieseczek hop i już do mojego piesa .... Pani krzyczy : -Franek , chodź tu. Franek. Franek co ja mówię (itp,itd) . Kiedy pieseczek postanowił ,po uprzednim przewąchaniu całego chodnika i mojego psa , wrócić do Pańci, ona kontynuując inteligentną rozmowę ze swym pieskiem , umoralnia go i próbuje wzbudzić w nim wyrzuty sumienia , mówiąc: -Franek jak ty się zachowujesz. Co ja mam za tobą przez pół miasta biegać. Franek, co to się z tobą dzieje ? A co by było jakby ten piesek cię zjadł ?! O nie ,proszę panią mój pies jorki zjada na śniadanie a jest już wieczór :diabloti: a zwłaszcza takie, których smycze niosą Pańcie w rączce, zapominając na karabińczyk przypiąć piesia :grin: Co się dzisiaj okazało że ten jorasek wolałby zjeść mojego piesa ... Dzisiaj siostra z nim była i mówi ,że pani wołała kogoś i stanęła w bocznej uliczce, wyszła akurat na nią , a jorasek oczywiście od razu do mojego psa, ale żeby tylko , jako że paniusia ściąga podekscytowanego pieska , to pieseczek zatapia ząbki w moim futrze :angryy: (jak to dobrze że on ma długie kłaki)... Ale jakby mój mu oddał (mimo że nie jest duży , mógłby mu zrobić krzywdę) to by była rozpacz ...:nonono2: I żeby nie było że może jorczik nie może się witać, bo jest coś tam, itp... Tak on nie może się witać ale z "kundlim plebsem" :puppydog: Quote
zmierzchnica Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Odnośnie ras... Wczoraj idziemy na spacer z psiakami. Z klatki wychodzi sąsiadka. Sąsiadka: Fajne te psy. To rasowe czy jakieś dzikie? Mama: Dzikie, noo, zwyczajne, kundle. Sąsiadka: A, to te... Dusiłyśmy się ze śmiechu przez 5 minut i do teraz nie wiadomo o jakie "te dzikie" psy chodziło :evil_lol: Quote
Czaki Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 rosa napisał(a):Jak poszłam sunię od weta odebrać to w poczekalni siedział Pan z przerażonym yoreczkiem. Trochę pogadaliśmy (byłam strasznie zestresowana czy wszystko ok. z małą) pytał co mojej jest powiedziałam, że sterylka spytał ile kosztuje powiedziałam, że 400 no i w końcu spytał jakiej rasy mam psa jak mu odpowiedziałam, że kundel to się jakoś tak zniesmaczył odwrócił się i rozmowa się skończyła. Nie mam zupełnie pojęcia dlaczego. :roll: Bo ten jej jorek to "gaz szlachetny" :-P Sytuacja z wczoraj. Idę sobie z psem koło sklepu gdzie są dwa duże psy (kaukaz i leon). Jak zwykle kaukaz urządza scenę za płotem, minęłam ogrodzenie, patrze a jakaś starsza pani mi się przygląda. I mówi: Pani, z takim psem to strach chodzić (wskazuje na mojego czterołapa - 10kg), jakby takie bydle wyskoczyło to zadusiło by na miejscu. :loveu: Kocham takie babcie, jak one się troszczą :loveu: Quote
Robokalipsa Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Sąsiadka (mająca w domu coś jakby suke ast 10lat) : - Ojej (autentyczne zdziwnienie) ona zjada kupy??? Ja (zdezo na pysku) : - Słucham?? Ona (zmartwiona) - A no bo widze kaganiec ma Ja : - .. Ją obrzydzają (..) Ona : - No ja to bym stafordom nie ufała! Same gównojady ! :p Quote
evel Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Na nas ostatnio nakrzyczała jakaś pani, że "ojojoj pan trzyma tego psa, bo ja się boję!". Straszny straszliwy pies Zuzanka, szalone 40cm wzrostu w różowych szelkach, stał w tym momencie w krzakach i coś wąchał stojąc tyłem do nas wszystkich, mając panią daleko i głęboko, ale OK - psa zawołałam, więc przeszedł koło babki dwa razy, bo za pierwszym razem postanowiła jednak ją obejść z drugiej strony, przeszliśmy z Zu przy nodze kawałek i puściłam ją znowu. Na co babka zaczęła się tłumaczyć, że ostatnio ją ugryzł jakiś mały kundel, a właściciel mówił, że on nic nie zrobi... Także nie, fobie nie biorą się znikąd. Quote
Wasylek Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 evel napisał(a):Na nas ostatnio nakrzyczała jakaś pani, że "ojojoj pan trzyma tego psa, bo ja się boję!". Straszny straszliwy pies Zuzanka, szalone 40cm wzrostu w różowych szelkach, stał w tym momencie w krzakach i coś wąchał stojąc tyłem do nas wszystkich, mając panią daleko i głęboko, ale OK - psa zawołałam, więc przeszedł koło babki dwa razy, bo za pierwszym razem postanowiła jednak ją obejść z drugiej strony, przeszliśmy z Zu przy nodze kawałek i puściłam ją znowu. Na co babka zaczęła się tłumaczyć, że ostatnio ją ugryzł jakiś mały kundel, a właściciel mówił, że on nic nie zrobi... Także nie, fobie nie biorą się znikąd. A no nie biorą się znikąd. Mam kuzynkę, która panicznie boi się psów (obcych), bo kiedyś mały podbiegacz jak była dzickiem "ją pogonił" . tak więc teraz kiedy tylko przechodzi koło jakiegoś wolnobiegającego psa spina się i zaczyna jak najszybciej iść, kiedyś sama doszła do wniosku że może to prowokować inne psy ale nie panuje nad tym .... taki odruch bezwarunkowy. :roll: Najbardziej uwielbiam chodzić z nią na spacery :loveu: jak tylko podbiega jakiś piesek albo tylko patrzy na naszego to od razu jest gadka żebyśmy stamtąd uciekały bo się pogryzą :loveu: najmniejszy warkocik i panika kuzyneczki :loveu: I Love it :iloveyou: Quote
a_niusia Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 nie komentarz, ale...wczoraj moje dwa pieski synchronicznie robily kupe, a jacys ludzie na ich tle zrobili fote komorka swojemu dziecku w stroju komunijnym... Quote
4Łapki Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Jak byłam młodsza to pieseczki fajne były tylko na obrazkach. Mam autystycznego kuzyna, który panikował na widok psów (też pies go pogonił), więc i mi się udzieliło i jak miałam przejść obok, przechodziłam spięta, jakbym tylko czekała na atak. Kuzyn teraz ma psa w domu i żyją sobie zgodnie, a pieski przestały być takie straszne :razz: Mam wokół siebie kilka przykładów ludzi, którzy wcześniej bali się psów (np. mój tż), a odpowiedni pies sprawił, że dawne lęki odeszły w niepamięć. Zdrowy dystans zawsze trzeba mieć i nie rozumiem, jak można tiutać do każdego napotkanego zwierzaka... ale lęki nas ograniczają. Sama mam lękliwego psa, więc gdy widzę pozytywne zmiany, ogarnia mnie radość. Z drugiej strony, opatrzność nad nami czuwała, gdy poszłyśmy do schronu po psa. Z psem z innym charakterem trudniej byłoby mi wejść w psi świat i wciąż pewnie na widok obcych psów z automatu spuszczałabym głowę i szła przed siebie, byle dalej... Quote
Pani Profesor Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 a_niusia napisał(a):nie komentarz, ale...wczoraj moje dwa pieski synchronicznie robily kupe, a jacys ludzie na ich tle zrobili fote komorka swojemu dziecku w stroju komunijnym... mistrz!!! :grin: Quote
gojka Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 A propos zachowań mających źródło w strachu przed psami: po porannym spotkaniu z psimi kumplami zabrałam moją suczkę do ludzkiego fryzjera. Fryzjer osiedlowy,zakochany w mojej psinie z wzajemnością.Suczka dostaje wodę,grzecznie czeka aż mnie fryzjer obciacha.Wchodzi kobieta z potężnym pięciolatkiem. Chłopiec podbiega do mojego wymęczonego spacerem psa i zaczyna go okładać łapkami po głowie. Widzę,że zero reakcji mamusi.Mówię więc chłopcu,że nie wolno psa bić na co mamusia,że on tak głaszcze.Pies spierdzielił pod mój fotel.Chwila spokoju ale widzę w lustrze młodzieńca podchodzącego do mojego fotela od tyłu i próbującego- tym razem pulchną nóżką psa wykopać spod fotela.Moja mega grzeczna psina warknęła i pokazała zęby.Podeszłam,wzięłam psa na ręce i zapięłam smycz a chłopiec pobiegł do mamy rycząc histerycznie,że pies go ugryzł.Mówię chłopcu,że widziałam,że pies go nie ugyzł i proszę by pokazał gdzie go ugryzł.Chłopiec pokazuje rękę- ugryzienia ani zaczerwienienia ani śladu.Na co mamusia mówi,że go kiedyś jamnik ugryzł i dlatego ona tak nerwowo na jamniki reaguje :). W sumie nie wiem czy śmiać się z tej "nerwowej" reakcji czy płakać nad tą mamusią... Quote
Pani Profesor Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 gojka napisał(a):A propos zachowań mających źródło w strachu przed psami: po porannym spotkaniu z psimi kumplami zabrałam moją suczkę do ludzkiego fryzjera. Fryzjer osiedlowy,zakochany w mojej psinie z wzajemnością.Suczka dostaje wodę,grzecznie czeka aż mnie fryzjer obciacha.Wchodzi kobieta z potężnym pięciolatkiem. Chłopiec podbiega do mojego wymęczonego spacerem psa i zaczyna go okładać łapkami po głowie. Widzę,że zero reakcji mamusi.Mówię więc chłopcu,że nie wolno psa bić na co mamusia,że on tak głaszcze.Pies spierdzielił pod mój fotel.Chwila spokoju ale widzę w lustrze młodzieńca podchodzącego do mojego fotela od tyłu i próbującego- tym razem pulchną nóżką psa wykopać spod fotela.Moja mega grzeczna psina warknęła i pokazała zęby.Podeszłam,wzięłam psa na ręce i zapięłam smycz a chłopiec pobiegł do mamy rycząc histerycznie,że pies go ugryzł.Mówię chłopcu,że widziałam,że pies go nie ugyzł i proszę by pokazał gdzie go ugryzł.Chłopiec pokazuje rękę- ugryzienia ani zaczerwienienia ani śladu.Na co mamusia mówi,że go kiedyś jamnik ugryzł i dlatego ona tak nerwowo na jamniki reaguje :). W sumie nie wiem czy śmiać się z tej "nerwowej" reakcji czy płakać nad tą mamusią... najgorsze jest to, że gdyby Twoja suczka jednak nie wyrobiła nerwowo i kłapnęła chłopca, to miałabyś okropne problemy... ja zauważyłam coś takiego, że ludzie, którzy mają podejście pt. "taka mądra, pomaga psom, a ile dzieci głoduje" (co jest kretyńskim postulatem, chyba nie muszę dodawać dlaczego) traktują psy jako coś "niższego" i "mniej ważnego", niż dzieci. nie mówię, że trzeba stawiać znak równości między psem i dzieckiem (choć ja stawiam póki co :diabloti: bo nie mam dzieci), ale mam wrażenie, że tacy ludzie nie widzą swojego błędu, bo w końcu dziecko - ważniejsze - chciało dotknąć psa, CHCIAŁO i nie można przecież dziecku odmówić ze względu na jakieś tam humorki mniejszej i nieważnej kreatury. już nie chcę myśleć, jak bardzo nisko znalazłby się pies w hierarchii wartości takiej baby, jakby kłapnął synka..mój królewicz uwalił w rączkę kuzynkę TŻ-ta, oczywiście nie został nawet ślad, młoda tylko stanęła w szoku (4-latka) i na szczęście, jako rozumne dziecko, przestała zaczepiać leżącego Patryka. myślałam, że się spalę ze wstydu, przeprosiłam jej mamę, która powiedziała, że to w zasadzie dobra lekcja, bo młoda więcej nie przytuli znienacka psa, przed którym ostrzegano ją, że "nie lubi jak się zaczepia". to tak w ramach kontynuacji dyskusji o dzieciach, psach i "straszeniu psami" - młoda przekonała się na własnej skórze i teraz PYTA, czy może pogłaskać, kiedy przyjdę z Patrykiem (a jest przyzwyczajona do asta-niańki i labradora-konika-radosnego przytulaka z którym można robić co się tylko chce). dzieciak u fryzjera był wg. mnie nie uświadomiony, tylko nastraszony - wiedział przecież, że psy gryzą, skoro symulował ugryzienie, a mimo to nie było mu to na tyle wytłumaczone, żeby przestał zaczepiać psa, bo faktycznie do tego dojdzie. ogólnie - porażka. Quote
Yorkomanka Posted May 20, 2014 Posted May 20, 2014 Komentarz co prawda nie o psie ale mimo że chamski to mnie rozbawił :p F1: Obczaj sobie tą F2: gruba ale są zalety latem cień, zimą grzeje F1: tylko lepiej jej nie wku*** bo jak ci cycem przyp... to nie wstaniesz Nachlani byli :lol: ale nie wiedziałam że jestem aż tak gruba :angryy: :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.