Czaki Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Ja ostatnio wracam ze spaceru, i centralnie wyszłam na facetkę z psem (z za rogu ,do przejścia ze 2m). Ona tylko mnie zobaczyła, dygnęła i od razu ściągała swojego. Czaks pięknie merda ogonkiem, chce się przywitać ,a jej drze ryjek. Ona do mnie z wyrzutem : No widzisz ! I zawraca (i dziamoli do swego psa) Ja stoję i czekam, aż skończy swoje akrobacje. Przeszłam na drugą stronę, i ta idzie i mówi: Wie pani bo to trzeba je krótko trzymać bo się pogryzą:mdleje:. To jej ostatnie zdanie... chyba się jej głupio zrobiło, że na mnie tak naskoczyła, bo powiedziała to tak miłym głosikem Quote
zmierzchnica Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Koszmaria napisał(a):wiecie co,ja podejrzewam,że z psami jest i tak małe miki,w porównaniu do tego jak niektórzy traktują cudze dzieci. ja byłam dzieckiem z kasztanowymi włoskami[nie rudymi właśnie],kokardki,ładne ciuszki-wiecie ile ja jako dziecko zaliczyłam starych bab które musiały mnie dotknąć?a potem matka się dziwiła,czemu ja wolę siedzieć w domu i przedszkolu:roll: co gorsza,matki zwykle nie bronią swoich dzieci przed takimi napaściami[jak inaczej nazwać taki totalny brak poszanowania dla czyjejś przestrzeni osobistej?],tylko się cieszą,że dzieciak zbiera komplementy. A widzisz, trzeba było zrobić jak bratanek mojego TZa - nieśmiały 3 latek, szedł z mamą. Spotkali koleżankę mamy. Ona do niego dziamgoli, pieje, głaszcze po głowie, gapi się na niego, on się odwraca, usiłuje schować... Mama nie reaguje. Mały nie wytrzymał i babkę zaczął kopać z furią :evil_lol: (Swoją drogą, gdybym widziała, że moje dziecko się czuje niekomfortowo w takiej sytuacji, to bym w ogóle do tego nie dopuściła, tak samo jak z psem :roll:). Pamiętam, jak szłam kiedyś z Frotkiem i mijała nas pani z córeczką. Dziewczynka zaczęła wołać "mama, mama, ja chcę tego pieska prowadzić na smyczy!" :evil_lol: Mama nieco zakłopotana zaczęła jej tłumaczyć, że to przecież nie ich piesek ;) Quote
Pani Profesor Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 zmierzchnica napisał(a): Pamiętam, jak szłam kiedyś z Frotkiem i mijała nas pani z córeczką. Dziewczynka zaczęła wołać "mama, mama, ja chcę tego pieska prowadzić na smyczy!" :evil_lol: Mama nieco zakłopotana zaczęła jej tłumaczyć, że to przecież nie ich piesek ;) ja swojego bym pożyczyła na ten spacer i uciekła galopem w drugą stronę :diabloti: Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 (edited) Koszmaria napisał(a):wiecie co,ja podejrzewam,że z psami jest i tak małe miki,w porównaniu do tego jak niektórzy traktują cudze dzieci. ja byłam dzieckiem z kasztanowymi włoskami[nie rudymi właśnie],kokardki,ładne ciuszki-wiecie ile ja jako dziecko zaliczyłam starych bab które musiały mnie dotknąć?a potem matka się dziwiła,czemu ja wolę siedzieć w domu i przedszkolu:roll: co gorsza,matki zwykle nie bronią swoich dzieci przed takimi napaściami [jak inaczej nazwać taki totalny brak poszanowania dla czyjejś przestrzeni osobistej?],tylko się cieszą,że dzieciak zbiera komplementy. Moje dziecko już spore więc sobie na to nie pozwala ale gdy była maluchem to zdarzało się,że jakaś kobita z rękami jakby przed chwilą skończyła grzebać w ziemi wyciągała je do córki albo w autobusie zamiast pomóc mi np z wózkiem wyrywali mi dziecko na ręce.Córka przerażona płakała a to durnowate zamiast mi dziecko oddać przytulało ją jakby miało zamaiar zgnieść. Te wszystki brudne łapy wyciągane do malucha po prostu wołają o pomstę. Zresztą teraz identycznie mam z psem- bo taki slodki to można brudne łapy w sierść wytrzeć :( 4Łapki napisał(a): Okazało się, że rodzice mają owczarka niemieckiego i nauczyli go, że bez pytania do obcych się nie podchodzi. Może dogomaniacy? :razz: Heh,na dogomanii jestem od paru miesięcy a moja dziewięciolatka od malucha uczona była,że trzeba zapytać o pogłaskanie.Czasem się wstydziła więc pytałam ja.Każdy rodzic powinien dla bezpieczeństwa taki nawyk wyrobić w dziecku. Edited May 18, 2014 by gojka Quote
chounapa Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Moja córa też od małego uczona że trzeba zapytać. A teraz dodatkowo uczy się, że należy zapytać zanim się podejdzie z pieskiem, by się poznały ;). Choć dziś pierwszy raz usłyszałam "lepiej nie", u nas zdecydowana większość psów chce się bawić lub chociaż zapoznać. Quote
zmierzchnica Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 chounapa napisał(a):Moja córa też od małego uczona że trzeba zapytać. A teraz dodatkowo uczy się, że należy zapytać zanim się podejdzie z pieskiem, by się poznały ;). Choć dziś pierwszy raz usłyszałam "lepiej nie", u nas zdecydowana większość psów chce się bawić lub chociaż zapoznać. A powiedzcie, jak najlepiej odmówić dziecku, żeby mu nie było przykro? U mnie jest tak, że Hera jest niepewna, a Chibi panicznie się boi dzieci. Fro i Luka dadzą się głaskać. Jak idę z czwórką to raczej nie lubię, żeby dzieci głaskały psy, bo jednak stado to stado, a dzieciom ciężko przetłumaczyć, że "tego mogą, tego nie mogą", bo zwykle nie słuchają :diabloti: Głaszczą Frotka, są podekscytowane, zapominają co mówiłam i sruuu łapki do Chibi, a ta panikuje. Zwykle mówię "spieszymy się", "za dużo ich" albo coś takiego. Nie chcę straszyć psami, ale kontaktu w takiej sytuacji chcę uniknąć ;) Jak najlepiej odmówić? Quote
chounapa Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 To jak dziecko zareaguje na odmowę to kwestia raczej indywidualna, ale wg mnie wystarczyłoby "przykro mi, ale one się boją dzieci" albo coś w ten deseń :P Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 zmierzchnica napisał(a):A powiedzcie, jak najlepiej odmówić dziecku, żeby mu nie było przykro? U mnie jest tak, że Hera jest niepewna, a Chibi panicznie się boi dzieci. Fro i Luka dadzą się głaskać. Jak idę z czwórką to raczej nie lubię, żeby dzieci głaskały psy, bo jednak stado to stado, a dzieciom ciężko przetłumaczyć, że "tego mogą, tego nie mogą", bo zwykle nie słuchają :diabloti: Głaszczą Frotka, są podekscytowane, zapominają co mówiłam i sruuu łapki do Chibi, a ta panikuje. Zwykle mówię "spieszymy się", "za dużo ich" albo coś takiego. Nie chcę straszyć psami, ale kontaktu w takiej sytuacji chcę uniknąć ;) Jak najlepiej odmówić? Od razu powiedz,że tego psiaka lepiej nie głaskać bo może ugryźć, I tyle,myslę,że nawet najbardziej śmiałe dziecko nie będzie próbowało.Mojej córce nigdy nie było przykro kiedy usłyszała od właściciela,że pies może ugryźć. Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 chounapa napisał(a):To jak dziecko zareaguje na odmowę to kwestia raczej indywidualna, ale wg mnie wystarczyłoby "przykro mi, ale one się boją dzieci" albo coś w ten deseń :P Z doświadczenia wiem,że to nie zawsze działa.Bo dziecko nie wie co może zrobić pies bojący się dzieci.Dlatego moim zdaniem lepiej powiedzieć,że może ugryźć bo się boi. Quote
chounapa Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Ale dziecko nie musi zrozumieć co znaczy "boi się", dziecko ma zrozumieć "nie można". Jeśli dziecko nie jest usatysfakcjonowane wytłumaczeniem, tu pomóc powinien rodzic i wytłumaczyć. Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 chounapa napisał(a):Ale dziecko nie musi zrozumieć co znaczy "boi się", dziecko ma zrozumieć "nie można". Jeśli dziecko nie jest usatysfakcjonowane wytłumaczeniem, tu pomóc powinien rodzic i wytłumaczyć.Ale to jasne. Nie wychowasz jednak wszystkich dzieci podchodzących do psa dlatego powiedzenie,że pies może ugryźć jest moim zdaniem bardziej przemawiające do wyobraźni dziecka. Quote
IvyKat Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Owszem, przemawia do wyobraźni dziecka i potem wyrastają takie jednostki reagujące patologicznym strachem na sam widok psa. Nie mówiąc już o tym że typową reakcją matek/babć słyszących, że pies może ugryźć, jest "proszę mu założyć kaganiec, to agresywny pies, a w ogóle to najlepiej go uśpić". Takie straszenie w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej powszechna jest niechęć do psów, to po prostu podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 IvyKat- proszę Cię,chyba nie masz dzieci i generalnie kontakt z nimi masz niewielki.Z dzieci nie wyrastają potencjalni przerażeńcy psami dlatego,że ktoś im powie,że pies może ugryźć.Co zresztą jest prawdą- bo tak może zareagować pies,który się boi.Przeczytaj co napisała zmierzchnica-że dzieciaki podchodzą i głaszczą jednego z jej psów a potem chcą głaskać i drugiego,który tego nie lubi.Sadzisz,ze jak im powie,że ten drugi może ugryźć bo tak reaguje pies gdy się boi to w panice będą uciekać przed jakimkolwiek psem? Będziesz mówić wszystkim chcącym głaskać Twego psa dzieciakom,że na pewno nie ugryzie nawet jak mu paluchy będą pchać w oczy? Quote
Majkowska Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 zmierzchnica napisał(a):A powiedzcie, jak najlepiej odmówić dziecku, żeby mu nie było przykro? Szczerze? Ja na to nie patrzę, bo wiem że jak nie powiem dosadnie to dzieciak i tak zrobi co chce. Niestety nie pomagają tu matki wrzeszczące "ale podejdź, nie bój się bo piesek to wyczuje, no idź!" , a w dyskusje nie mam zamiar wchodzić i tłumaczyć czemu pies burczy. U mnie to wygląda tak że albo dziecko olewam i mijam, albo równam psa i na "prooooszeee paaaani, a możemy go pogłaskać?????" mówię " NIE!" . I kuniec. Dzieci czują się zawiedzione ale wolę to niż żeby mój piesek je zawiódł. Czasem pozwalam pogłaskać ale tylko jak widzę że dziecko jest chętne do współpracy i nie jest to dziecko wyrwane z tłumu kiedy lecimy na fizjologię. Do takich dzieci mogę wtedy się wdać w dyskusję, poprosić dzieciątko zachowaj się tak a tak, pomóż pieskowi bo on się boi , bo mu kiedyś dziewczynka zrobiła krzywdę ale ty potrafisz się obejść z pieskami itd. Jeśli ja realizuję teatrzyk to z dzieckiem rozmawiam na spokojnie tłumacząc wszystko i zadając mu dużo pytań żeby samo wywnioskowało jak się ma zachować, ale na taką zabawę nie ma czasu kiedy taka wyderka leci żeby się rzucić na szyję psu mimo że ten warczy... Quote
IvyKat Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 (edited) @gojka - otóż wyobraź sobie, że jako (była) nauczycielka, instruktor żeglarstwa i jazdy konnej oraz matka studentki kontakt z nieletnimi miałam i mam wystarczający :P Problem znam aż za dobrze - miałam zjawiskowo pięknego collie, do którego dzieci pchały się z łapkami przez całe jego życie. Jakoś zawsze bez trudu (może właśnie z racji mojego doświadczenia w kontaktach z dziećmi :P ) udawało mi się powstrzymać dzieci przed głaskaniem. Nigdy nie używałam argumentu "bo gryzie" - uważałabym to za osobistą obrazę dla mojego dobrze wychowanego, łagodnego kolaka. Nie używam tego argumentu również teraz, gdy dzieci podlatują do mojego schroniskowego i faktycznie dość agresywnego kundelka - i jakoś udaje mi się zapanować zarówno nad dziećmi, jak i wyciszać agresję psa. Nie mam ochoty, żeby jedna z drugą sąsiadka wytykały mi psa palcami, szepcząc "o, to ten, co się może rzucić na dzieci". EOT Edited May 18, 2014 by IvyKat Quote
Vailet Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 Ale to tez kwestia tego, czy komuś chce sie tlumaczyc dziecku ze piesek nie lubi, ze nie sprawia mu to przyjemności. Krótkie "nie" albo "moze ugryzc" jest prostsze, i bardziej efektywne. Ja na osiedlu mam kilka dzieci ktore byly wrecz bezczelne, nie pytaly sie i nie sluchaly jak mowilam ze moj pies sie boi, a ze jest maly i słodziutki to i mamy nie reagowały jak widzialy ze ich dziecko do mnie podbiega. Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 To tym bardziej zaskakujesz mnie swoimi teoriami IvyKat.Znasz kogoś takiego,który nabawił się fobii bo powiedziano mu by psa nie głaskał bo ugryzie? Mój pies bardzo dzieci lubi i uwielbia pchające się do niego łapki jednak rozumiem,że jakiś właściciel nie chce takich sytuacji bo nie wie jak przestraszony pies zareaguje.Nie mówimy o rzucaniu się na dzieci (chyba,że coś przeoczyłam) tylko o nerwowym zachowaniu psa. Ja raczej sama proponuję bojaźliwym dzieciom by mojego psa pogłaskały by przekonać je,że nie się czego bać. Mimo że nieraz trzyma psu pysk to dzieciaki się boją.Czasem wdaję się w rozmowę z rodzicem i w większości wypadków rodzice mówią,że "ono takie bojaźliwe od małego" i próbują coś z tym robić a inni mówią "dobrze,niech się psów boi,nie będzie podchodzić to go nie ugryzie".Jeszcze nikt nie powiedział,że dziecko się bo właściciel psa powiedział mu,że ma nie głaskać bo jego pies gryzie. Majkowska- też nieraz urządzam takie "pogadanki edukacyjne" ale generalnie tylko wtedy kiedy dziecko samo chce czegoś się dowiedzieć a nie bezmyślnie leci by potłuc mi psa po głowie albo pociągać za ogon.U mnie generalnie jest tak,że są dzieciaki widzące małego jamnika-czyli generalnie można go zamęczyć bo jest mały i co on może zrobić albo takie co widząc psa nawet w pewnej odległości i na smyczy i do tego jamnika uciekają w panice za mamę.Na szczęście większość dzieci ( w przeciwieństwie do dorosłych) pyta czy może psa pogłaskać i zachowują się normalnie. Quote
IvyKat Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 (edited) @gojka - nie chce mi się czytać całego Twojego postu, więc odpowiem tylko na pierwsze pytanie: "Znasz kogoś takiego,który nabawił się fobii bo powiedziano mu by psa nie głaskał bo ugryzie?" Znam wiele osób, które panicznie boją się psów, mimo że nigdy nie zostały pogryzione ani zaatakowane. Skądś się ta fobia wzięła, prawda? Podobnie jak skądś się bierze coraz większa niechęć do psów, nawet najłagodniejszych. Może u źródeł leży między innymi właśnie takie głupie gadanie "nie podchodź do pieska, bo cię ugryzie"? Dodaj do tego faktyczne przypadki pogryzień i masz efekt - mały Jasio wyrasta w świętym przekonaniu, że każdy pies to z założenia dzika bestia, która tylko patrzy, żeby odgryźć komuś rękę lub głowę. Jeśli dalej nie widzisz związku, to trudno. Nie będę się kopać z koniem. Edited May 18, 2014 by IvyKat Quote
Majkowska Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 gojka napisał(a):To tym bardziej zaskakujesz mnie swoimi teoriami IvyKat.Znasz kogoś takiego,który nabawił się fobii bo powiedziano mu by psa nie głaskał bo ugryzie? Mój pies bardzo dzieci lubi i uwielbia pchające się do niego łapki jednak rozumiem,że jakiś właściciel nie chce takich sytuacji bo nie wie jak przestraszony pies zareaguje.Nie mówimy o rzucaniu się na dzieci (chyba,że coś przeoczyłam) tylko o nerwowym zachowaniu psa. Ja raczej sama proponuję bojaźliwym dzieciom by mojego psa pogłaskały by przekonać je,że nie się czego bać. Mimo że nieraz trzyma psu pysk to dzieciaki się boją.Czasem wdaję się w rozmowę z rodzicem i w większości wypadków rodzice mówią,że "ono takie bojaźliwe od małego" i próbują coś z tym robić a inni mówią "dobrze,niech się psów boi,nie będzie podchodzić to go nie ugryzie".Jeszcze nikt nie powiedział,że dziecko się bo właściciel psa powiedział mu,że ma nie głaskać bo jego pies gryzie. Majkowska- też nieraz urządzam takie "pogadanki edukacyjne" ale generalnie tylko wtedy kiedy dziecko samo chce czegoś się dowiedzieć a nie bezmyślnie leci by potłuc mi psa po głowie albo pociągać za ogon.U mnie generalnie jest tak,że są dzieciaki widzące małego jamnika-czyli generalnie można go zamęczyć bo jest mały i co on może zrobić albo takie co widząc psa nawet w pewnej odległości i na smyczy i do tego jamnika uciekają w panice za mamę.Na szczęście większość dzieci ( w przeciwieństwie do dorosłych) pyta czy może psa pogłaskać i zachowują się normalnie. Ona nie napisała do końca takiej głupiej rzeczy, bo fakt notorycznego straszenia dzieci że pies jest ugryzie jest niemalże głupi. Ale to jest kwestia RODZICA, nie WŁAŚCICIELA. Ja idąc z psem wymagam żebym sobie mogła przejść po osiedlu spokojnie, mój pies może być agresywny, może mieć tragiczne przeżycia, mogę go komuś wyprowadzać i go nie znać, może być po operacji obolały, albo się może zwyczajnie bać. Obce dziecko nie musi go głaskać. Nie jest dla mnie niczym nietaktownym w tej chwili powiedzieć dziecku NIE jeśli mi sie pcha do psa. Szczególnie że są naprawdę namolne dzieciaki i bezmyślni opiekunowie. Quote
gojka Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 IvyKat napisał(a):Owszem, przemawia do wyobraźni dziecka i potem wyrastają takie jednostki reagujące patologicznym strachem na sam widok psa. Nie mówiąc już o tym że typową reakcją matek/babć słyszących, że pies może ugryźć, jest "proszę mu założyć kaganiec, to agresywny pies, a w ogóle to najlepiej go uśpić". Takie straszenie w dzisiejszych czasach, gdy coraz bardziej powszechna jest niechęć do psów, to po prostu podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Majkowska-przeczytaj to proszę. Ja nie pisałam nigdzie o straszeniu lecz o powiedzeniu- zgodnie z prawda zresztą-że pies może ugryźć. Quote
Pani Profesor Posted May 18, 2014 Posted May 18, 2014 a ja uważam, że to czcza demagogia, jeśli chodzi o te "straszyć czy nie straszyć". mówiąc "piesek może cię ugryźć" nie straszymy dziecka,tylko mu coś uświadamiamy. to nie jest "zabierze cię dziad do wora" albo, nie wiem, słynna czarna wołga, tylko zwrócenie dziecku uwagi na fakt - to racjonalizm we wczesnym wydaniu, nie widzę w tym nic złego. o wiele gorsze jest wg. mnie reagowanie stresem na dane zachowania w okresie, kiedy dziecku tworzy się hipokamp (bodajże do 18 miesiąca życia). jest wiele badań dowodzących, że dziecko zapamięta reakcję matki na np. dane zwierzę i jest duża szansa, że będzie to podświadomie odtwarzać w dorosłym życiu - zależy od intensywności reakcji matki. moja mama mi zafundowała arachnofobię, drąc się wniebogłosy na widok pająka, na co, najwyraźniej, musiałam się napatrzeć, bo odtwarzam wg. taty wzorowo :cool3: stąd też moje zdanie, że uświadomienie dziecku, że pies może ugryźć to nic złego, tak samo się uświadamia przecież, że woda w czajniku może być gorąca i lepiej zachować ostrożność. Quote
IvyKat Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 A róbcie sobie jak chcecie, skoro nie potraficie inaczej ;) Ja tam mówię po prostu "Nie, bo piesek tego nie lubi" i to wystarcza. Może to kwestia autorytetu lub cóś... :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Ja nie mam zamiaru mówić dzieciom, że moje psy mogą ugryźć. Głównie ze względu na ich rodziców - wtedy jest panika, jak takie psy mogą chodzić bez kagańca!!! Wyobraźcie sobie sytuację, że idę z 4 psami, podbiega dziecko i mówię: "mogą ugryźć!". Czyli prowadzę cztery bestie, które mogą potencjalnie zaatakować dziecko. Nieraz puszczam psy luzem, czasem 2 psy, a dwa są na smyczy itd. Podbiega dziecko i ja mówię, że psy mogą ugryźć :evil_lol: To dlaczego w ogóle je puszczam w miejscu, gdzie bywają dzieci? Dlaczego nie mają kagańca? Iiii tak dalej ;) Poza tym wieści się roznoszą i potem idę z psami i słyszę za plecami "to te psy, które gryzą, ta pani tak mówiła". Jak na festynie wystąpiłam z psami to non stop słyszałam "to te psy co tak ćwiczą!". Jak w parku poćwiczę sztuczki to zaraz jest "ooo to te psy, takie wychowane". Tym bardziej zapamiętaliby fakt gryzienia, bo ono jest na tyle rzadkim zjawiskiem, że dzieci i ich rodzice zapamiętaliby dobrze, że "ta z 4 psami" jest niebezpieczna :roll: Pamiętam panikę rodziców, jak powiedziałam, gdy szli z dzieckiem "głaskać pieska", że mogą ich obszczekać. Usłyszałam za plecami "chodź stąd, są agresywne" :shake: Poza tym, oprócz tego, że "psy mają zęby" i zawsze mogą ugryźć, moje psy do gryzienia skore nie są... Zwykle jak mówię "nie" to działa, nie muszę straszyć dzieci. Czasem tylko takie 4latki mają tak zawiedzione pyszczki, że mi ich szkoda :evil_lol: Stąd moje pytanie. Ale zostanę chyba przy "Nie, bo ich za dużo" czy "Nie, bo się spieszymy" ;) Quote
Dardamell Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 W zależności od płci dziecka. Dziewczynkom mówię, że bardzo bardzo ślini i zaraz je ubrudzi a chłopcom, że pies zeżarł kupę/wytarzał się w kupie i śmierdzi. Na koniec dodaję, że "może innym razem". Zazwyczaj już nie chcą głaskać takiego obrzydliwca. Quote
chounapa Posted May 19, 2014 Posted May 19, 2014 Poniedziałek rano, zwlec się z łóżka nie mogłam, jak co poniedziałek. Co za tym idzie, zaspałam. Brakło czasu na wybiegnięcie z psem na siku, zanim córkę do szkoły zebrałam, więc trudno. Najwyżej znów naleje na balkonie. Ale nie... Lilo dzielnie trzyma. Czeka, aż zrobię parówki, wepchnę parówki w gardło córce, wrzucę córkę w ubranie a później wyrwę jej szczotką wszystkie włosy. Dzielnie czeka, choć mina coraz bardziej niewyraźna. Córa ubiera buty, ja za ten czas ratuję domowników przed szerszeniem który postanowił ten poniedziałkowy poranek spędzić u nas. Pies wciąż dzielnie czeka. W końcu przychodzi ten moment.... smycz założona, idziemy! Psiak mój mały, młody, głupawy jeszcze. Wypruwa z mieszkania jak torpeda, z ogromnym trudem nie popuszczając na klatce ze szczęścia że to już. Wybiega z klatki, i jeszcze zanim ja zdążyłam ją dogonić z drugim końcem smyczy, siusia na najbliższym klatce trawniczku. Nadchodzi uczucie dumy, dała radę! Dzielna, mądra, kochana, wytrwała. Dała radę i jest najlepszym psiakiem na ziemi! I wszystko trafia szlak, bo jakaś obca mi baba, nie mieszkająca nawet w tym bloku ma czelność nie doceniać poświęcenia mojej suni i walić wyrzuty że ŚMIERDZĄCO SIKA LUDZIOM POD OKNEM. Byłam bliska popełnienia morderstwa ^^. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.