Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

4Łapki napisał(a):


Drugi przypadek... No cóż, sami im radziliśmy, jak psa ogarnąć, więc poniekąd czuję się odpowiedzialna. Ale sami wiedzą, jakie problemy mają czasem z przywoływaniem, więc nie rozumiem tego puszczania samopas na kilkadziesiąt metrów akurat w TYCH miejscach. Sama nie puszczam psa na odległości, w których nie jestem w stanie jej ogarnąć i nie mam odwagi tego robić, mimo iż Viki sama z siebie potrafi się zachować i "nic nie zrobi".


To też zauważam - ludzie którzy nie mogą przywołać psa puszczają go zwyczajnie i odchodzą. Bo wydaje im się że jak oni się obrażą i pójdą to piesek się zastanowi, poczuje przypływ miłości i pogna za pańciem...

Ludzie nie przejmują się tak samo odholowaniem pupila na koniec osiedla jak i tym że ich piesek właśnie przelatuje za nami 2 pasma jezdni i wskakuje pod tramwaj...:roll:
Kurde, może faktycznie takie pieski powinno sie zapinać i odwozić do schroniska...
Tudzież faktycznie wzywać interwencję po błąkającego się psa. Może jakby tak postawić jednego z drugim przy spisywaniu danych w schroniku to by się zastanowili...

Posted

[quote name='Majkowska']To też zauważam - ludzie którzy nie mogą przywołać psa puszczają go zwyczajnie i odchodzą. Bo wydaje im się że jak oni się obrażą i pójdą to piesek się zastanowi, poczuje przypływ miłości i pogna za pańciem...

Ludzie nie przejmują się tak samo odholowaniem pupila na koniec osiedla jak i tym że ich piesek właśnie przelatuje za nami 2 pasma jezdni i wskakuje pod tramwaj...:roll:
Kurde, może faktycznie takie pieski powinno sie zapinać i odwozić do schroniska...
Tudzież faktycznie wzywać interwencję po błąkającego się psa. Może jakby tak postawić jednego z drugim przy spisywaniu danych w schroniku to by się zastanowili...czy odebrac psa czy zostawić go w cholere

Posted


i przeważnie wtedy słyszę
'pani ma niewychowane psy, one mają na mojego zły wpływ"

nawet mi się odpowiadać nie chce na to


Nie wiesz, ze niewychowanie sie droga kropelkowa przenosi? Musisz uwazac :D

Sama czasem odchodze, gdy Viki ma dzien pt. Mam cie w kuprze. Ale znow - daje jej sygnal, ze idziemy dalej i mam ja na oku, a nie pedze na kilkadziesiat metrow przed psa, bo ma nos i zna okolice, to sam przyjdzie...

Kiedys mamie na spacerze zdarzylo sie, ze wlasciciel psa podbiegacza poszedl w dluga i gdzies zniknal. Przeszla sie po okolicy, pies chetnie poszedl za Viki, po facecie ani sladu, pyta sie przechodniow, czy psa znaja - nie. A to takie tereny, ze ludzie z centrum dojezdzaja na spacery.

Pies sie czegos przestraszyl i nawial, ale mama dlugo to przezywala...

Przepraszam za brak polskich znakow - pisze z telefonu.

Posted

Majkowska napisał(a):
To nie jest świetny sposób, bo trafisz i na takiego co się nie przejmie...
Ja tak czasem nie przejmuję się i idę z psami cudzymi i naprawdę można zajść daleeeeko:roll:A ten człowieczek tam stoi i "Kajusia....wracaj szybciutko" " Kajtuś, bo wpadniesz pod auto" "Zuzia, bo pani idzie do domuuuuuu!!!"...


Jak pójdzie, to zabiorę do siebie, wywieszę ogloszenie, powiem, że znalazłam - i upomnę się o zwrot kosztów utrzymania przez te kilka dni. Pieniądze ludzi bolą ;)

Posted

4Łapki napisał(a):

Kiedys mamie na spacerze zdarzylo sie, ze wlasciciel psa podbiegacza poszedl w dluga i gdzies zniknal. Przeszla sie po okolicy, pies chetnie poszedl za Viki, po facecie ani sladu, pyta sie przechodniow, czy psa znaja - nie. A to takie tereny, ze ludzie z centrum dojezdzaja na spacery.

Pies sie czegos przestraszyl i nawial, ale mama dlugo to przezywala...

Jakieś 2 tyg temu może łapałam z facetem przerażoną sukę w typie onka. Widziałam jak babka z nią szła, a potem babka zniknęła a pies został na wałach i się miotał w te i nazad...
Okazało się że to jest regularne - pani wychodzi z psem nie biorąc nawet smyczy więc w razie wu nie ma jak jej złapać, obchodzi osiedle, a kiedy dochodzą do jezdni suka w panice ucieka, więc pani wychowawczo idzie dalej, a suka zostaje na wałach.... I teraz albo obchodzi osiedle wkoło i wraca do domu, albo pani po oczekiwaniu na nią idzie spowrotem na osiedle gdzie się wkońcu spotykają....

LadyS napisał(a):
Jak pójdzie, to zabiorę do siebie, wywieszę ogloszenie, powiem, że znalazłam - i upomnę się o zwrot kosztów utrzymania przez te kilka dni. Pieniądze ludzi bolą ;)

To jest może rozwiązanie.
Choć zawsze jest "ale" - jak właściciel stwierdzi że pies mu się należy bo był jego , albo stwierdzi że jak ma za swojego głupiego psa płacić to już se go weź a on znajdzie nowego mądrzejszego...?

Posted

Majkowska napisał(a):

To jest może rozwiązanie.
Choć zawsze jest "ale" - jak właściciel stwierdzi że pies mu się należy bo był jego , albo stwierdzi że jak ma za swojego głupiego psa płacić to już se go weź a on znajdzie nowego mądrzejszego...?


W pierwszym przypadku - porozmawiajmy z policją, dlaczego jego pies biegał luzem bez oznaczenia, czyli właściciel zaniedbał swoje ustawowe obowiązki :diabloti: W drugim - nie ma sprawy, będę wyłapywać każdego jego psa, zacieśnimy stosunki :lol:

Posted

zawsze istnieje ryzyko, że jednak nikt po takiego psa się nie zgłosi
a już tym bardziej za zwrotem kosztów utrzymania

wiec szybko możesz mieć piwnice pełną psów

Posted

przecież miałyśmy z Majkowską sytuację po spacerze, że spotkałyśmy przerażoną sukę latającą przy ruchliwej ulicy...Majkowska łapała ją z 2 godziny, przyjechał gość ze schroniska, zapakowali ją w końcu do auta, miała adresówkę - przyjechał facet śliczną furą, taki podtatusiały Wodecki-podrywacz i do suki "gdzie ty się znowu szlajasz, latawico" :roll: i że trzeba było puścić w cholerę, ona sama wróci, bo to nie pierwszy raz :roll:


...już nie wspomnę, że Majkowska delikatnie agitowała na rzecz zabrania tejże suki do domu, "pasowałaby do mojego psa" :evil_lol:

Posted

pewnie
wyciąć i zaszczepić za swoja kasę
podleczyć
i zsocjalizować
potem ogłaszać i zrobić pa

ja jednak wolę żeby został przy włascicielu, nawet jak sie muszę z nim wrócic do właściciela

Posted

Pani Profesor napisał(a):
przecież miałyśmy z Majkowską sytuację po spacerze, że spotkałyśmy przerażoną sukę latającą przy ruchliwej ulicy...Majkowska łapała ją z 2 godziny, przyjechał gość ze schroniska, zapakowali ją w końcu do auta, miała adresówkę - przyjechał facet śliczną furą, taki podtatusiały Wodecki-podrywacz i do suki "gdzie ty się znowu szlajasz, latawico" :roll: i że trzeba było puścić w cholerę, ona sama wróci, bo to nie pierwszy raz :roll:


...już nie wspomnę, że Majkowska delikatnie agitowała na rzecz zabrania tejże suki do domu, "pasowałaby do mojego psa" :evil_lol:


Z tejze historii mam tylko jedna nadzieje - ze ten "pan Wodecki " poczul sie kiepsko w obliczu gdzie ktos zlapal jego suke jako bezdomna a on musial podpisywac jej odbior z interwencji schroniskowej...

Posted

Patmol napisał(a):
pewnie
wyciąć i zaszczepić za swoja kasę
podleczyć
i zsocjalizować
potem ogłaszać i zrobić pa

ja jednak wolę żeby został przy włascicielu, nawet jak sie muszę z nim wrócic do właściciela


A ja mam dość wychowywania obcych psów, zwłaszcza że zwykle jednak ludzie, których spotykam, przejmują się tym, że coś im się stało z psem. Zwykle dlatego, że chcą brać kolejnego od szczeniaka, bo obszcza im pół domu ;) A dorosły dla nich to się nie nadaje, bo taki to się niczego nie nauczy... ;)

Majkowska napisał(a):
Z tejze historii mam tylko jedna nadzieje - ze ten "pan Wodecki " poczul sie kiepsko w obliczu gdzie ktos zlapal jego suke jako bezdomna a on musial podpisywac jej odbior z interwencji schroniskowej...


U nas w schronie trzeba też zapłacić za odbiór psa, a dochodzą po chipach, który czyj - i nawet, jeśli ktoś odebrać nie chce, to dostaje kare za porzucenie ;)

Posted

LadyS napisał(a):
A ja mam dość wychowywania obcych psów, zwłaszcza że zwykle jednak ludzie, których spotykam, przejmują się tym, że coś im się stało z psem. Zwykle dlatego, że chcą brać kolejnego od szczeniaka, bo obszcza im pół domu ;) A dorosły dla nich to się nie nadaje, bo taki to się niczego nie nauczy... ;)


to wygodniej by Ci było tego samego psa wychowywać pod swoim dachem? :evil_lol: i jeszcze wydawać na niego kasę? :evil_lol:

mi tam jest wygodniej stanąć, poczekać aż właściciel złapie pieska, a potem pójść w swoją stronę. a jak właściciel nie chciałby złapać, to po prostu bym sobie poszła, nie mój pies, nie moja sprawa ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
to wygodniej by Ci było tego samego psa wychowywać pod swoim dachem? :evil_lol: i jeszcze wydawać na niego kasę? :evil_lol:

mi tam jest wygodniej stanąć, poczekać aż właściciel złapie pieska, a potem pójść w swoją stronę. a jak właściciel nie chciałby złapać, to po prostu bym sobie poszła, nie mój pies, nie moja sprawa ;)


Ale ja o tym właśnie na początku mówiłam - że jak pan nie odłapuje, a pies chętny, żeby iść z nami, to ja się nie zatrzymuje, tylko idę przed siebie i mi nie przeszkadza, że pies idzie ze mną, a jeśli zbliżalibyśmy się do drogi - to zapięłabym również obcego psa na smycz.

Posted

My z TZ pojechaliśmy do jego rodzinnego domu pod Opolem. Oczywiście pies z nami, więc wzbudzamy jeszcze większą sensację, niż gdy przyjeżdżałam tutaj sama :cool3: Viki na smyczy, zapachy ją noszą, stójki robi co chwilę. Na wszelki wypadek ma oprócz szelek obrożę z dodatkową adresówką, więc to jeszcze większe zjawisko. Dzisiaj dowiedziałam się od sąsiada, że pewnie jest groźna, skoro na smyczy prowadzam i ma całe oprzyrządowanie na sobie :evil_lol:

Posted

Kilka dni temu śmiałam się z mojej mamy , bo szłyśmy na spacer i leciała staficzka. Moja mama się przygląda jej i pyta mnie po cichu " a to amstaff jest taki mały???" . Odpowiadam że nie , że to nie amstaff, ale też taki terrier w tym typie, tylko nazywa się stafik. Na to moja mama : " jak? Faffik?" :lol:
Opowiedziałam w domu tż, a ten odparł mi że to nic przy tym jak jego babcia przekręca notorycznie naszego "pointer'a" nazywając go "holter", ale przynajmniej pamięta że coś gdzieś w tym kierunku :evil_lol:

  • 2 weeks later...
Posted

Jakieś 16 lat temu bylam z moim poprzednim wielorasowcem na wakacjach. To był taki ośrodek zamknięty, leśny z domkami :) Jak pieseł wyglądał można zobaczyć w galerii poniżej (Jarpen), do tego był jeszcze młody, jakoś pół roku miał. Podjeżdżamy ze znajomymi pod ośrodek a tam pod sąsiednim domkiem, cała rodzina stoi z psem (jamnik szorstkowłosy) i czeka. Ludzie w komplecie, przerażeni, jamnior na rękach i wyczekują :D Okazało się potem, że oni z takim przerażeniem wyczekiwali mojego Jarpena, bo właścicielka ośrodka powiedziała im, że to Rottweiler. Sikaliśmy ze śmiechu cały pobyt, szczególnie, że psy się zaprzyjaźniły.

Mnie na ogół spotykają komentarze zarówno z poprzednim jak i obecnym szkodnikiem, raczej pozytywne, że ładny itd. Najzabawniejsze, że ludzie myślą że szkodniki są rasowe, no w sumie są to jak najbardziej rasowe mixy :D Nie przeszkadza mi jak ktoś do nich zagaduje czy podchodzi, najchętniej z przyjaznym psem. Co mnie natomiast wpieprza ? Tzw. ciotki dobra rada...

A czemu ten pies tak bez kagańca ? A czemu ten pies tak w kagańcu, przecież ciepło udusi się
A czemu ten pies tak bez smyczy ? A czemu ten pies tak na metalowej smyczy jak krowa, A czemu ten pies tak na smyczy, pani go puści bo się męczy.

Najbardziej mnie wkurzał taki stary pijak z osiedla, który non stop wrzeszczał, że mam psa spuścić ze smyczy bo na pewno nie ucieknie a raz nawet mi zaczął manipulować przy obroży, żeby go spuścić - idiota.

  • 3 weeks later...
Posted (edited)

Teraz mi się przypomniała taka sytuacja sprzed paru tygodni, chociaż nie dotycząca mojego psa. Byłam w zoologu w CH, oglądałam smycze/obroże/szelki itp., przychodzi jakaś pani - już na pierwszy rzut oka można było podejrzewać, że to pańcia z rodzaju "ja nie mam psa, ja mam yorka !". Podchodzi do lady i zaczyna się dialog ze sprzedawcą.
Pani: Chciałabym jakiś szampon, bo wie pan, widziałam jakieś robaczki u piesia, wie pan, co to może być, jakieś pchły nie pchły ?
Sprzedawca: Tak, zaraz zobaczę czy coś tu mamy. [coś w tym rodzaju powiedział]
P: Ale to są pchły ???
S: Tak, zaraz dam pani jakiś szampon.
P: Ale jak to pchły ?! Przecież to york, taki malutki piesek, jak on może mieć ? [ z lekką paniką i miną typu "panie, ja wiem, to york, a nie kundel"]
W tym momencie wtrąciła się inna pani, która stała za nieuświadomioną właścicielką w kolejce.
" Ale to każdy pies może mieć, nawet człowiek !", a Pani od yorka " O JEEEZU ! ". Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie powiedzieć jej, że pchły mogą żyć nawet przez jeszcze 2-3 lata w tkaninach, dywanach, fotelach, ale uznałam, że nie będę jej bardziej straszyć.

Edited by Mary&Shena
skleroza :)
  • 3 weeks later...
Posted

[quote name='malgosia22']"niech pani zrobi żeby pies przestał sikać na trawę,bo to kosztuje..." [/QUOTE]
[quote name='zmierzchnica']Usłyszałam od pana, który przechodził obok, jak byłam z moimi psami: "Ludzie, opamiętajcie się!" :diabloti:[/QUOTE]
Padłam, cudowne! :loveu::loveu:

Posted

[quote name='chounapa']- Jaki ładny! Jaka to rasa?
- Kundelek proszę Pani
- Ojj szkoda...a taka śliczna...[/QUOTE]

:grin:

Ja na takie pytania odpowiadam z całą powagą i dumą: "kundel polski krótkołapy" albo "gończy wiejski standardowy". Fajne są reakcje ludzi - niektórzy nie łapią żartu i sądzą, że to faktycznie "rasa". :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...