4Łapki Posted March 12, 2014 Posted March 12, 2014 gojka napisał(a):Na wieczornym spacerze z moją jamniczką - młodą energiczną psinką,która lubi podbiegać do niekoniecznie odpowiednich ludzi usłyszałam od nastolatki,która z koleżankami i kolegą lansowała się pod trzepakiem: "o mam takiego samego.Tylko,że mój to york." Omal się nie usmarkałam:multi: York cysorski to jest, odmiana jamnikowata :megagrin: Quote
evel Posted March 12, 2014 Posted March 12, 2014 [quote name='gojka']Na wieczornym spacerze z moją jamniczką - młodą energiczną psinką,która lubi podbiegać do niekoniecznie odpowiednich ludzi A zdawać by się mogło, że akurat w tym miejscu ludzie są jakby bardziej kumający niż "przeciętny psiarz Kowalski"... Quote
gojka Posted March 12, 2014 Posted March 12, 2014 A skąd wiesz jacy się u mnie pod trzepakiem zbierają?:) Quote
Majkowska Posted March 12, 2014 Posted March 12, 2014 [quote name='Pani Profesor'] NIE MA JAK KASZTAN Sophisticated Beautiful Banana Shower Time FCI :loveu: A gdzie "to" - nie ma to jak... Bardziej jak po chińsku {niematojakasztan}:lol: A przydomek brzmi słabo :evil_lol: Quote
WiedźmOla Posted March 12, 2014 Posted March 12, 2014 Jeśli chodzi o imiona to nie wiem czy pisałam, ale jak miałam 11 lat to tata kupił mi szczura. Nazwałam go Filip. Cudowny był z niego zwierz, zachowywał się jak psiak. :loveu: Quote
Pani Profesor Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 [quote name='Majkowska']:scream_3::megagrin::megagrin::scream_3: Padlam!! I do tego jeszcze jakiś anglojęzyczny 5-członowy przydomek :evil_lol: [quote name='Majkowska']A gdzie "to" - nie ma to jak... Bardziej jak po chińsku {niematojakasztan}:lol: A przydomek brzmi słabo :evil_lol: NIE MA TO JAK KASZTAN Twoja Matka Pierze w Rzece FCI lepiej? :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Pani Profesor napisał(a):NIE MA TO JAK KASZTAN Twoja Matka Pierze w Rzece FCI lepiej? :diabloti: Genialne :loveu: No właśnie teraz obserwuję znaczący wzrost popularności imienia Majka... Znam już równie dużo Majek-psów, jak i Majek-dzieci ;) Quote
Robokalipsa Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Kumpela kupiła sobie mopsa jakieś 2 tyg temu i nazwała go LUDWIK :loveu: A moja suka jako jedyna z miotu zwie się "papierowo" GLORIA - wszystkie inne szczeniaki maja imiona anglojęzyczne... :roll: A Gaspar to przeciez KACPER :p z portugalskiego ,hiszpańskiego ,angielskiego i jeszcze z paru :D PP - NIE MA TO JAK KASZTAN Twoja Matka Pierze w Rzece FCI Lof ju :loveu: :diabloti: Quote
evel Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 gojka napisał(a):A skąd wiesz jacy się u mnie pod trzepakiem zbierają?:) Chodzi mi o Ciebie. Jak ktoś pozwala swojemu psu "podbiegać do niekoniecznie odpowiednich ludzi" to powinien się puknąć w makówkę czasem. A później będzie płacz, bo ktoś chciał się pobawić z jamniczkiem w Łajkę i podróż w kosmos... Ludzie są różni, nie każdy lubi psy, zwłaszcza podbiegające psy, choćby były dla nas najsłodsze na świecie. Quote
Majkowska Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 PP- słabe i tak :diabloti: Co do podbiegających psów... Ostatnio mój Wald dostał kopa w pysk, bo biegał po parku wieczorem a w "domkach" siedziała grupa chołoty i popijali piwko, demolowali ławki itd... Zaczęli wrzeszczeć coś prowokując psa a Wald podleciał z ujadaniem i natychmiast się odbił od nogi jednego... Nie przejął się specjalnie, wręcz jakby nie poczuł wcale, za to ja podgotowałam się, ale jakoś nie w smak mi było po ciemku lecieć do jakiejś 15 pijanych dresów i ochrzaniać ich że kopnęli mi biednego zakagańcowanego pieska, szczególnie że telefon został w ładowarce w domu... Ale tak naprawdę kopnięty przez kogoś pies może się odwinąć i ugryźć, szczególnie jak kagańca nie ma, równie dobrze cała grupa mogłaby wstać i go skopać... Otoczenie jest nieprzewidywalne, więc to my musimy myśleć za nasze psy i czasem też za innnych ludzi... Quote
Małgonia Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Moi znajomi mieli suczke o imieniu Sandra. Sąsiedzi czarnego pudla miniaturke o imieniu Stefan, a mama za młodu miała za siatką kundla Wojciecha :D Quote
gojka Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Evel- nie masz wrażenia,że przesadzasz? Akurat jedną z tych panienek znam z faktu,że ma psa i widzę jak z nim wychodzi.Co do niechęci- gdyby nie chcieli by pies do nich przybiegł to raczej by go nie wołali.Nie wiem z jakiego powodu uzurpujesz sobie prawo do nazywania mnie głupszą od Ciebie...Uzywająć określenia "niekoniecznie odpowiedni" miałam na myśli,że może niezbyt bystrzy niektórzy,skoro utożsamają yorka z jamnikiem. Quote
gojka Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Majkowska napisał(a):PP- słabe i tak :diabloti: Co do podbiegających psów... Ostatnio mój Wald dostał kopa w pysk, bo biegał po parku wieczorem a w "domkach" siedziała grupa chołoty i popijali piwko, demolowali ławki itd... Zaczęli wrzeszczeć coś prowokując psa a Wald podleciał z ujadaniem i natychmiast się odbił od nogi jednego... Nie przejął się specjalnie, wręcz jakby nie poczuł wcale, za to ja podgotowałam się, ale jakoś nie w smak mi było po ciemku lecieć do jakiejś 15 pijanych dresów i ochrzaniać ich że kopnęli mi biednego zakagańcowanego pieska, szczególnie że telefon został w ładowarce w domu... Ale tak naprawdę kopnięty przez kogoś pies może się odwinąć i ugryźć, szczególnie jak kagańca nie ma, równie dobrze cała grupa mogłaby wstać i go skopać... Otoczenie jest nieprzewidywalne, więc to my musimy myśleć za nasze psy i czasem też za innnych ludzi...Błagam- bez puszczania wodzów fantazji.Ja rozumiem,że może być tak,że jak szczekający duży pies podbiegnie do grupki pijących chłopaczków to może zostać kopnięty.Z tym,że moja suczka nie podbiega do obcych,no chyba,że ją wyraźnie wołają.Jest nieduża- wzbudza raczej sympatię niż strach.Gdy jestem w jakimś publicznym miejscu- w banku,w szkole po córkę to raczej wszyscy od klientów,pracowników, dzieciaków po nauczyciel rwą się by ją pogłaskać. Jeśli widzę,że ktoś sobie kontaktu z psem nie życzy przywołuję ją i biorę na smycz. Quote
3 x Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 odnośnie małych piesków podbiegających do innych psów/ludzi gojka - nic personalnie do ciebie po prostu nie cierpię, nie cierpię małych jazgoczących pieseczków latających samopas i podbiegających do mnie i moich psów choć moje są wyjątkowo cierpliwe i przyjacielskie - nie cierpię tego bo właścicielom tych małych jazgoczących pieseczków wydaje się że ich sa małe ti ti ti bobaski i mogą robić wszystko co chca i podbiegac gdzie im się podoba bo sa małe dla mnie sa poprostu nijak nie wychowane i nie jest to ich wina a włascicieli którzy mają takie a nie inne wyobrażenie o swoich pupilach nasz jeden wielki jest zawsze na smyczy bo nie ma potrzeby latania młody jest puszczany na polance/w lesie jak sa inne psy, żeby się wybiegał (jak psa nie znamy to zawsze ale to zawsze najpierw rozmawiamy z włascicielem) i zdarza się, że podleci do psa przechodząceo obok (nigdy do samego człowieka) ale tylko i wyłącznie wtedy kiedy on zauwazy psa pierwszy i my nie zdązymy go zapiac na smycz i przytrzymac wiem, ze on podbiega w celach towarzystkich, obwącha obskacze i wróci i krzywdy nie zrobi ale zdaję sobie sprawę, że przechodzący pies niekoniecznie może być towarzyski i że właściciel może sobie nie zyczyc żeby mój pies podbiegał do jego psa tak samo jak ja sobie zycze, żeby wszystkie malutkie pieseczki syneczki i córunie swoich pańciów nie podbiegaly do moich psów gdy idziemy sobie spokojnie na spacer co do ostatnich komentarzy to u nas jakas posucha poza tym że wszystkie okoliczne dzieciaczki martwią się jak to pieskowi będzie goraco w lecie ;) albo : "mamo mamo ale grube psy" grube w sensie futrzaste, ale mina i 'zażenowanie' matki bezcenne ;) Quote
gojka Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Och,ja też nie cierpię małych jazgotów.Mój pies czasem tak reagował jak widział większego od siebie- jazgotał chwilę,gdy ten podbiegł lub podszedł moja kładła się grzecznie na grzbiet i dawał się obwąchać.Od samego początku starałam się wyeliminować taką reakcję jak szczekanie- zwłaszcza na inne psy bo wiadomo- nie każdy pies zachowa wtedy stoicki spokój.I udaje się- dziś psina żadnego psa nie objazgotała- dała się powąchać,grzecznie stuliła uszy gdy jeden z psów pokazał zęby i pobiegła za mną. Z moją psiną super się pracuje- jakoś tak wszystko łatwo idzie.Mnie najbardziej wkurza jak ktoś puszcza psa- małego czy dużego i nie wie jak jego pies zareaguje.Parę razy już miałam sytuację,że np. owczarek rozłożył moją jamniczkę na łopatki i warczał pokazując zęby nad jej szyją.Dziś też nieduży kundelek podbiegł do mojej i od razu zęby pokazuje.Moja psina zapamiętuje na szczęście takie spotkania i jak widzi agresora podbiegającego to od razu bryk na grzbiet albo za moje nogi. Quote
Pani Profesor Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 [quote name='3 x'] i zdarza się, że podleci do psa przechodząceo obok (nigdy do samego człowieka) ale tylko i wyłącznie wtedy kiedy on zauwazy psa pierwszy i my nie zdązymy go zapiac na smycz i przytrzymac wiem, ze on podbiega w celach towarzystkich, obwącha obskacze i wróci i krzywdy nie zrobi ale zdaję sobie sprawę, że przechodzący pies niekoniecznie może być towarzyski i że właściciel może sobie nie zyczyc żeby mój pies podbiegał do jego psa właśnie to mnie często wytrąca z równowagi, bo właściciele często krzyczą "on nic nie zrobi" (jeśli to duży pies), albo "to suczka!", a mój Pat stoi najeżony i gotowy do ataku :shake: jest mi żal tego psa, że zaraz dostanie zębami (ostrzegacza, ale zawsze), jest mi żal swojej pracy nad kontrolowaniem Patryka (bo już ładnie olewa, ale jak pies mu wleci z nosem w dupsko, to nie ma mocnych) i żal właściciela oraz psa "na przyszłość", bo co by było, gdyby podleciał do mega agresora, który wyjątkowo jest bez kagańca? dlatego omijam jak mogę TTB puszczone luzem, guzik mnie obchodzi, czy przyjacielska sunia, czy nie - zawsze może się odwinąć sprowokowana buractwem Patryka, to jest instynkt, a jak się zakleszczają TTB to chyba wszyscy wiedzą (i co zostanie z mojego psa), to samo ON-ki - zakaz podchodzenia i koniec :D drę się z daleka "zabieraj pan/pani psa" i nie ma przeproś, może to naiwne, ale statystycznie mniej się boję berneńczyka, goldena, rhodesiana (bo mnie raz facet z daleka uspokajał, że to "duży misio", kij mnie to obchodzi, jak zaraz będę wyciągać Patryka z jego paszczy :diabloti:) niż TTB czy ON-ka. Quote
LadyS Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Ja nie obczajam Waszego przerzucania się tym, co gorsze - TTB, duży pies czy mały pies. Każdy podbiegający bez mojego pozwolenia pies jest dla mnie tak samo upierdliwy. A ludzie puszczają "bo tak" - mam sąsiada, który smyczy w ogóle nie ma. I denerwuje mnie to, jak idę z psem i gdzieś się spieszę, czy jak pies jest puszczony i się ze mną bawi - bo to, że jest puszczony nie sprawia, że każdy pies może do nas podbiec. Quote
Pani Profesor Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 LadyS napisał(a):Ja nie obczajam Waszego przerzucania się tym, co gorsze - TTB, duży pies czy mały pies. Każdy podbiegający bez mojego pozwolenia pies jest dla mnie tak samo upierdliwy. A ludzie puszczają "bo tak" - mam sąsiada, który smyczy w ogóle nie ma. I denerwuje mnie to, jak idę z psem i gdzieś się spieszę, czy jak pies jest puszczony i się ze mną bawi - bo to, że jest puszczony nie sprawia, że każdy pies może do nas podbiec. ja przerzucam i hierarchizuję, bo są psy, które Patryk lubi z definicji (starsze, dużo większe od niego, pewne siebie suki, w 90% przypadków akceptuje) i to jest działanie 'terapeutyczne', bo mam szansę wtedy go wygłaskać, wychwalić, wycałować i nakarmić z okazji tego, jak się ślicznie zachował. lubi większość haszczaków, bo ma przyjaciółkę niby-husky i już z daleka macha ogonem, a z kolei nienawidzi labradorów i od takiego psa spieprzam jak mogę, o małych yorkach i jamnikach nie wspomnę. dla mnie to ogromna różnica, co do nas podbiega, bo niektóre psy i sytuacje mogę wykorzystać, więc czemu się mam od razu spinać - nigdy nie przeszkodził nam podbiegacz w nauce, bo uczę go naprawdę w zaroślach bez śladów życia - jak już coś podbiegnie, to w trakcie piłki/spaceru, więc kij w to, skoro może mieć wymiar "edukacyjny" :cool3: a że TTB się zwyczajnie boję w konfrontacji z moim psem, to samo ON-ków, dlatego sobie wymyśliłam taką zasadę i jej się trzymam (bo mój dureń nie ma instynktu samozachowawczego, wczoraj wywalił zęby na wielkiego cane corso, na szczęście ten go olał) Quote
gojka Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 O przepraszam niczym się nie" przerzucam"- napisałam wyraźnie w ostatnich zdaniach postu:).Zawsze można powiedzieć właścicielowi żeby zabrał psa bo się śpieszysz.Ja tak zawsze mówię,nawet jak spotykam zaprzyjaźnione psy.I jest ok- zabierają. Quote
LadyS Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Pani Profesor napisał(a):ja przerzucam i hierarchizuję, bo są psy, które Patryk lubi z definicji (starsze, dużo większe od niego, pewne siebie suki, w 90% przypadków akceptuje) i to jest działanie 'terapeutyczne', bo mam szansę wtedy go wygłaskać, wychwalić, wycałować i nakarmić z okazji tego, jak się ślicznie zachował. lubi większość haszczaków, bo ma przyjaciółkę niby-husky i już z daleka macha ogonem, a z kolei nienawidzi labradorów i od takiego psa spieprzam jak mogę, o małych yorkach i jamnikach nie wspomnę. dla mnie to ogromna różnica, co do nas podbiega, bo niektóre psy i sytuacje mogę wykorzystać, więc czemu się mam od razu spinać - nigdy nie przeszkodził nam podbiegacz w nauce, bo uczę go naprawdę w zaroślach bez śladów życia - jak już coś podbiegnie, to w trakcie piłki/spaceru, więc kij w to, skoro może mieć wymiar "edukacyjny" :cool3: a że TTB się zwyczajnie boję w konfrontacji z moim psem, to samo ON-ków, dlatego sobie wymyśliłam taką zasadę i jej się trzymam (bo mój dureń nie ma instynktu samozachowawczego, wczoraj wywalił zęby na wielkiego cane corso, na szczęście ten go olał) Dla mnie nie ma znaczenia, jaki pies podbiega, bo zwykle dekoncentruje mojego - choć nie tak, jak kiedyś, to jednak nadal. Mój by się z każdym bawił, i o ile jestem w stanie go sprowadzić do pionu, gdy to potrzebne, to jest to trudniej robić, gdy wokół Ciebie skacze pies, który chce koniecznie wyjść Ci suszone mięso z kieszeni, bo właśnie je poczuł. Jak widzę innego psa, który biegnie w naszą stronę - i gdy znam tego psa, a mam czas, nie robię z psem nic pilnego - to daję się bawić, bo wiem, że mój i tak po 5 minutach się zwyczajnie znudzi, a jego zabawa to głównie bieganie dookoła, więc większość psów za nim nie nadąża. Natomiast z zasady wkurzają mnie ludzie, którzy idą z psem widząc, że coś robię, albo że się spieszę - a i tak puszczają swojego. Albo, co się zdarza bardzo często tutaj, gdzie teraz mieszkam - popuszczają smycz psu, który z pianą na mordzie rzuca się do mojego. Mój pies unika konfliktów jak może, ale jest już dorosły, więc jak inny pies nie chce iść "na ugodę", a cały czas go maltretuje, to robi się niemiły. Ja potrafię swojego uspokoić - inni ludzie rzadko kiedy. Oczywiście, zdarza się, że ktoś sam z siebie przyjdzie, przeprosi, że pies podbiegł - no cóż, wypadki chodzą po ludziach. Ale nie o takich ludziach i podbiegaczach mówię - tylko o tych, które zwyczajnie mi przeszkadzają. Z ostatnich dni: pies, który próbował ukraść mojemu piłkę, a nie widziałam go, bo właściciel puścił go za moimi plecami; pies, który uświnił mnie dokumentnie, kiedy szłam z psem na kawę do teściów - bo postanowił po mnie poskakać; pies, który próbował kryć mojego samca, bo "on tak ma". Wszystkie z właścicielami. Reakcja? "ale on nic nie zrobi", "ojej, jak on się cieszy, aż skacza" (to ten, co mnie wybrudził), "bo on lubi piłeczki". No świetnie, tylko co mnie to kurde obchodzi? gojka napisał(a):O przepraszam niczym się nie" przerzucam"- napisałam wyraźnie w ostatnich zdaniach postu:).Zawsze można powiedzieć właścicielowi żeby zabrał psa bo się śpieszysz.Ja tak zawsze mówię,nawet jak spotykam zaprzyjaźnione psy.I jest ok- zabierają. Ja z zaprzyjaźnionymi psami problemu nie mam - też mówię, że się spieszę, poza tym zwykle spotykamy się z włascicielami na spacerach. Ale jak mam prosić o zabranie psa pana, który dopiero wynurza się zza rogu bloku 50 metrów dalej? I twierdzi, że "jego nic nie zrobi" albo "pieski musza sie przywitać"? We Wrocławiu było już dobrze, bo sobie wychowałam sąsiadów - tu muszę jeszcze wiele przerobić z tymi obecnymi ;) Quote
Pani Profesor Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 LadyS napisał(a): Albo, co się zdarza bardzo często tutaj, gdzie teraz mieszkam - popuszczają smycz psu, który z pianą na mordzie rzuca się do mojego. Mój pies unika konfliktów jak może, ale jest już dorosły, więc jak inny pies nie chce iść "na ugodę", a cały czas go maltretuje, to robi się niemiły. Ja potrafię swojego uspokoić - inni ludzie rzadko kiedy. Oczywiście, zdarza się, że ktoś sam z siebie przyjdzie, przeprosi, że pies podbiegł - no cóż, wypadki chodzą po ludziach. tylko raz trafiłam na kogoś, kto popuścił smycz z agresorem - amstaffa na flexi, pisałam o tym kiedyś, pod moim własnym blokiem, myślałam, że się zesram ze strachu jak usłyszałam KRRRRT wyciąganej na siłę flexi... mój pies by tego nie przeżył na bank, bo ast leciał z otwartą japą, a Patryk ujadał wściekle :roll:, ale to był jakiś totalny bezmózg (właściciel), poza tą akcją nie miałam nigdy celowego podjudzania. ostatnio tylko wyleciał z krzaków lab-rottek, taki przysadzisty, słyszałam, że właściciel gada do niego "co tam jest? co tam jest?" i podjudza, żeby podleciał, ale to było raczej na zasadzie "idź się zapoznaj", poprosiłam o zabranie, bo Pat zaczął furczeć, to szybko odwołał tego psa. Quote
3 x Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 [quote name='Pani Profesor']właśnie to mnie często wytrąca z równowagi, bo właściciele często krzyczą "on nic nie zrobi" (jeśli to duży pies), albo "to suczka!", a mój Pat stoi najeżony i gotowy do ataku :shake: jest mi żal tego psa, że zaraz dostanie zębami (ostrzegacza, ale zawsze), jest mi żal swojej pracy nad kontrolowaniem Patryka (bo już ładnie olewa, ale jak pies mu wleci z nosem w dupsko, to nie ma mocnych) i żal właściciela oraz psa "na przyszłość", bo co by było, gdyby podleciał do mega agresora, który wyjątkowo jest bez kagańca? dlatego ja pracuję tez na tz'tem bo ja jak tylko widzę, że nasz chce podlecieć do psa to staram się go zapiąć a jak juz leci to ja za nim, żeby jak najszybciej go zabrać a tz niekoniecznie [quote name='LadyS']Ja nie obczajam Waszego przerzucania się tym, co gorsze - TTB, duży pies czy mały pies. Każdy podbiegający bez mojego pozwolenia pies jest dla mnie tak samo upierdliwy. A ludzie puszczają "bo tak" - mam sąsiada, który smyczy w ogóle nie ma. I denerwuje mnie to, jak idę z psem i gdzieś się spieszę, czy jak pies jest puszczony i się ze mną bawi - bo to, że jest puszczony nie sprawia, że każdy pies może do nas podbiec. LadyS nie wiem jak jest u Ciebie ale u mnie większośc psów chodzących samopas bez smyczy to małe jazgoczące coś duże (a dla mnie nawet średniaki) sa w 99% na smyczy bo wielu ludzi boi się dużych psów a ich właściciele zdają się to rozumiec i nie puszczają swoich miśków luzem w przeciwieństwie do znaczej większości właścicieli psów małych bo ich piesek jest mały i przeciez krzywdy nie zrobi u mnie jest tak, ze duże psy puszczane sa luzem w miejscach psich schadzek las czy łączka co nie przeszkadza innym włascicielom psów wejśc w gromade bawiących się psów, przejśc przez polankę ze swoim psem luzem i miec pretensje do wszystkich innych że nasze psy podbiegly do niego a niestety i tacy nam sie na drodze trafiają ja rozumiem, ze mój nie powinien podbiegac ale nie rozumiem, ze ktos kto nie chce zeby do jego psa podbiegały inne pcha się w sam srodek polanki gdzie te warjują ze sobą raz naewt mialam sytuację gdy chcielismy puscić psy ze znajomymi ale obok był pies na smyczy wiec kulturalnie się zapytałam panstwa czy nie będzie im przeszkadzać jak puścimy psy i w zabawie któryś podbiegnie do ich psa panstwo powiedzieli, ze woleliby nie bo róznie reaguje ok, rozumiem poszlismy na drugą polankę kilkadziesiat m dalej ale na tyle daleko ze nasze psy nie były już zainteresowany tamtym i co ? panstwo od psa na smyczy zebrali się i dawaj w naszym kierunku na 'naszą' polankę a mieli conajmniej 3 inne mozliwosci obejscia nas tak że nie nadkładaliby drogi ani nie nie doprowadzali do konfrontacji psów :shake: edit. ja jestem z tych co to przeproszą że pies podbiegł bo jak Lasy napisala, wypadki się zdarzaja Quote
LadyS Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 Ale to, o czym mówisz, to jest w ogóle kosmos. Jeśli widzę, że gdzieś biegają sobie psy i się bawią, a nie chcę wchodzić w grupę, bo psów nie znam, czy chce puścić swojego i coś z nim porobić, to idę w inną stronę i szukam miejsca, gdzie nikogo nie ma. I trzeba pamiętać, że taka sytuacja, że ktoś pakuje się w grupę bawiących się psów działa w obie strony - skoro ja ze swoim psem gdzieś coś robię (przykład z ostatnich dni: za miastem, środek pola, jakieś 20 metrów od ścieżek prowadzących w różne strony), to dlaczego ktoś, kto ma mnóstwo innych możliwości i dróg do pójścia z psem idzie akurat w moją stronę, prosto na mnie, ze swoim psem, albo puszcza go właśnie tutaj, jeśli wie, że ten zaraz do nas przybiegnie? Chyba fakt, że poszłam w dzicz, gdzie mało kogo można spotkać, sam doskonale potwierdza to, że nie mam ochoty na jakiekolwiek kontakty? Tutaj w zasadzie smycz nie obowiązuje wcale. Na smyczy są zwykle yorki i yorkopodobne (może ze 3 w sąsiedztwie, w tym szczeniak), staruszka spanielka, która ledwo chodzi, jeden CC, któremu smycz w ogóle nie przeszkadza - ostatnio z pianą na mordzie przeciągnął swoją właścicielkę do nas ładne kilkanaście metrów, musieliśmy się szybko ewakuować, a wiem, że to jest typowe dla niego zachowanie. A, i jedna suczka, ale jak sama pani przyznała - jest na smyczy tylko dlatego, że po sterylizacji. Reszta, czy duże, czy małe - chodzi generalnie luzem. Jest mniej dużych psów, bo mieszkam na końcu osiedla bloków - duże latające luzem psy zwykle nawiały komuś z posesji domków, które są z drugiej strony. Plus, ja nie rozróżniam aż tak mały-duży pies, bo mój pies jest mniejszy od większości spotykanych, więc każdy jest w stanie zrobić mu krzywdę. Po prostu, wychodzę z założenia, że chciałabym, aby inni ludzie nie uprzykrzali mi życia sobą i swoimi psami tak, jak ja staram się im go nie uprzykrzać. Szkoda, że nie wychodzi. Quote
Pani Profesor Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 [quote name='3 x'] nie wiem jak jest u Ciebie ale u mnie większośc psów chodzących samopas bez smyczy to małe jazgoczące coś duże (a dla mnie nawet średniaki) sa w 99% na smyczy bo wielu ludzi boi się dużych psów a ich właściciele zdają się to rozumiec i nie puszczają swoich miśków luzem w przeciwieństwie do znaczej większości właścicieli psów małych bo ich piesek jest mały i przeciez krzywdy nie zrobi a ja właśnie mam odwrotnie- mało widzę drobniaków luzem (może w obawie przed tymi większymi), za to duże psy chodzą często luzem i właśnie pewnie stąd te krzyki "on nic nie zrobi" - może właściciel takiego goldena myśli, że się spinam i zabieram psa naprędce ze strachu przed "dużym psem", a tu zupełnie nie o to chodzi, tylko czasem nie zdążę wyjaśnić, bo Patryk już pogoni delikwenta :cool3: zadziwiające jest to, że znakomita większość psów się go boi i odpuszcza :cool3: Quote
3 x Posted March 13, 2014 Posted March 13, 2014 ech może się zamienimy miejscami zamieszkania ja jako właścicielka dwóch dużych psów spotykam się z tym, ze moje z założenia, że sa duże to na pewno zechcą zjeśc ich małego pieska mieliśmy tez sytuację, ze pani wychodząca z jorkiem albo westem (już nie pamiętam dokładnie) i widzaąc nasze (na smyczy bo to między blokami było a nie na lużnym terenie) z przestrachem w oczach zabrała swojego na ręce bo "nasze sa duże" na szczęscie byliśmy razem z TZ więc tz naszego mniejszego (40 kg) też wziął na ręce ;) mina pani i osób stojących nieopodal - bezcenna ;) bo niby skąd mielismy wiedziec co mu tamten może zrobić :evil_lol: Lady S mamy w lesie koleżankę w typie Twojego psiaka za pierwszym razem pan miał obawy czy pozwolic się mojemu bawić z jego sunią (40 kg - 3 kg) ale po zapewnieniu że jakby się bał ze mój coś zrobi (niechcący) to zapnę swojego na smycz i ni ebedzie problemu teraz jak spotykamy pana z sunią ta sami pochodza nawet jak jest więcej dużych psów co prawda suńka jest na poczatku przestraszona/oniesmielona ale pozniej sobie chwilę brykają razem od lewej 40 kg, 50 kg, 70 kg i mała biała kruszynka :) dobra, koniec żalów pomimo, że jestesmy wielcy to wiekszośc osób odbiera nas pozytywnie ale nie wszyscy negatywnie jestesmy tez odbierani ze względu na wielkośc własnie ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.