Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja mama regularnie mówi do mojego Waldka ADOLFIK... :lol:
Za to kotkę (którą po domowemu nazywamy... Sralnik :D) ochrzciła Eminemkiem [od Amy ]

Pani Profesor napisał(a):
mój TŻ woła Patryka różnymi męskimi imionami, m.in. Dominik, Mariusz i tak dalej - to chyba w ramach jakiegoś durnowatego żartu, nie rozumiem tego, ale go to okrutnie bawi, więc niech sobie woła dalej :D

kiedyś mi Pat zwiał na skałkach w lecie, wołam go, wołam, szukam po krzakach i drę się PAAATRYYYYK na cały regulator, siedziała jakaś grupka małolatów i piwkowała nad zalewem i jak zobaczyli, że wrócił do mnie PIES a nie syn/brat, to tak ryknęli śmiechem, że mi się aż głupio zrobiło :diabloti: no ale to nic, uszczęśliwiamy otoczenie :loveu:

Mój tż woła Władziu,Wiesiu, Wituś, Wojtuś itd... czyli cały kanon imion na W...

Ja też zawsze "Waldkiem" rozbawiam otoczenie i szczerze czasem jak wpadam na grupę podpitych dresów w ciemnej uliczce to chyba wybawiam się testami typu " Waldemar!! Opamiętaj się!!" , "Warchlak,poj**** cię?! Czemu mnie tak ciągniesz!!?"
Zaraz śmichychichy i Waldek staje się bohaterem dnia a ja schodzę gdzieś na drugi plan ;)

Pani Profesor napisał(a):
ja poznałam BF Mariana :cool3: i nie wyobrażam sobie bardziej pasującego imienia do bulwy :D

Ciotka tż ma buldożka Franka (Franciszek ;))

Posted

Zaczepiły mnie dzisiaj dwie panie, które stały i rozmawiały. Jedną kojarzyłam drugiej nie. Wcześniej musiałam swojego kundla sprowadzic na ziemie, bo zobaczył teriera którego nienawidzi. Przechodząc koło pań musiałam psa skłaniać do zostawienia małej pudlowatej suni, która się tam kręciła. Panie mnie zaczepiły słowami: "Ugryź panią" skierowanymi do mojego psa. BO JESTEM ZŁA I NIEDOBRA I CHCE ŻEBY PRZESTAŁ MNIE CIĄGAĆ. No nic. Nawiązała się rozmowa i właścicielka suni pyta czy mój pies jest taki agresywny, że go zawsze ściągam do siebie. Na to tłumaczę, że nie jest agresywny tylko nie umie się witać normalnie tylko się "rzuca" do witania bla bla bla. I tu w temacie imion: A jak się wabi? Mówię, że Bestia. O jej! Dlaczego tak brzydko?!
Dodam jeszcze, że jego imię często wywołuje albo uśmiech albo reakcję wyżej opisaną:evil_lol:

Posted

nam dzisiaj na porannym spacerze zostało zadane jedno z moich ulubionych pytań:
pani: oo jakie duże, pewnie zajmują jede pokój?
ja: nie, mają osobne pokoje
pani: osobne!?!

Posted

Ja do naszych burków (trzy suczki) zazwyczaj mowie "dziewczynki idziemy na spacer", Albo "dzieciaki".
Do Shiry zazwyczaj mowimy Szogun, Czarny nos albo Szirnado, A na Rijkę "Ryju" albo Pychol. Nuka, najstarsza została nazwana księżniczką ;)
Poznałam też kiedyś doga niemieckiego o imieniu Pikuś :loveu::loveu:
A takze ogromnego czarnego kudłatego psa o imieniu Putin (niestety tydzien temu odszedl za TM bo jakis idiota wysypal karmę z trutką w miejscu spacerowym psiaków:angryy:)

Posted

U mnie psy są zwane następujęco :
Kasta - Kastor,Kastucha ,Kaścin/ka , Idiotka lub #@@%!!***
Gaspar - Ronson,Białas,Hitler bardzo żadko Kacper lub ##$%^&**

A jak idziemy na dwór hurtem to zwykle "Ej Czuby" działa jako przywołanie chyba ,że robią sobie co chcą to wtedy rzucam @#@$#$%%^^&!! i leeecąą :D

Posted

3 x napisał(a):
nam dzisiaj na porannym spacerze zostało zadane jedno z moich ulubionych pytań:
pani: oo jakie duże, pewnie zajmują jede pokój?
ja: nie, mają osobne pokoje
pani: osobne!?!


Mogłaś powiedzieć, że każdemu kupiliście osobne mieszkanie z aneksem kuchennym i prysznicem :loveu::diabloti:

Posted

Ja nie przepadam za nadawaniem zwierzakom ludzkich imion, nie tyle ze mi przeszkadza ale można naprawdę fajne wymyślić. Kryska tak jak Bemola dostalam z mieniem i zostało. Normalnie jest Kryś, Krystek albo hłystek Ale jakos tak wyszło że jak przegina mowie groznym głosem Krystian ludzi to bawi chociaz nie aż tak jak wołanie na sznaucera olbrzyma malenstwo albo słoneczko :)
PS: zawsze podobało mi się imię Krystian TŻ ma nba drugie. Myślałam że jakbym miała syna tak bym mu dala teraz stwierdzilam ze los tez woli bym miala psy a nie dzieci :p

Posted

Moje koty mają "swój" pokój:roll: Odkąd wyprowadziłąm się z domu rodzinnego wszelkie pomieszczenia które ja użytkowałam przejęły koty. I tak przyjeżdzam do rodziców i oznajmiam że kładę dziecko w moim pokoju i dowiaduję się że przecież nie mogę , bo to pokój kotów i dziecko będzie je stresować :roll:
Czasem mój tata robi wielkie oczy i pyta "a koooty gdzie damy??!" więc odpowiadam że zamkniemy je w kiblu, albo wogóle wywalimy:evil_lol:

Posted

Kiedyś gdy jeszcze miałam bokserkę wpadał do mnie wciąż pan dzielnicowy a bo włamali się do piwnicy i ją okradli a to rozbili szybę w aucie i ukradli radio- jakiś taki pechowy rok.Kiedy witał go mój rudzielec pan mundurowy wołał od progu: niech pani weźmie tego WILCZURA!:))

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
Ja nie przepadam za nadawaniem zwierzakom ludzkich imion, nie tyle ze mi przeszkadza ale można naprawdę fajne wymyślić. Kryska tak jak Bemola dostalam z mieniem i zostało. Normalnie jest Kryś, Krystek albo hłystek Ale jakos tak wyszło że jak przegina mowie groznym głosem Krystian ludzi to bawi chociaz nie aż tak jak wołanie na sznaucera olbrzyma malenstwo albo słoneczko :)
PS: zawsze podobało mi się imię Krystian TŻ ma nba drugie. Myślałam że jakbym miała syna tak bym mu dala teraz stwierdzilam ze los tez woli bym miala psy a nie dzieci :p


słyszałam w parku, jak na jednego psa wołali łokieć :-) :-)

Posted

Teraz mi się przypomniała taka sytuacja (mama mi ją opowiadała), jak kiedyś po ogrodzie latała moja suczka collie, dosyć wygadana. Szczekała dosyć niskim, groźnie brzmiącym głosem. Wtedy mieliśmy wysoki płot, a że mieszkamy nieco nad poziomem ulicy, to psa z ulicy nie było widać, tylko słychać. Suczka lata, szczeka i nagle z ulicy słychać " O k....a, co to za rottweiler !". Ale się wtedy uśmiałam :')

Posted

My dziś na spacerze z Diego usłyszeliśmy ciekawy komentarz.. Idzie kobieta z Dogiem niemieckim, pies super ;) jak zawsze Diego ( 4 miesięczny ) pragnął się przywitać :) nagle wychodzi jakaś stara baba z grubym jamnikiem i mówi : No proszę, toż się porobiło.. Uważaj dziewczyno na tego pieska ( Diego ) bo ten wielkolud to jakiś morderca a nie pies !! My zignorowaliśmy tę babe i psy bawiły się dalej.. a babcia odchodząca ze swoim grubaskiem powiedziała : co za nie wychowanie.. jakie właścicielki, takie psy.!! Dodam, że ten Dog był bardzo dobrze wychowany..

Posted

[quote name='Diego i ja :)']My dziś na spacerze z Diego usłyszeliśmy ciekawy komentarz.. Idzie kobieta z Dogiem niemieckim, pies super ;) jak zawsze Diego ( 4 miesięczny ) pragnął się przywitać :) nagle wychodzi jakaś stara baba z grubym jamnikiem i mówi : No proszę, toż się porobiło.. Uważaj dziewczyno na tego pieska ( Diego ) bo ten wielkolud to jakiś morderca a nie pies !! My zignorowaliśmy tę babe i psy bawiły się dalej.. a babcia odchodząca ze swoim grubaskiem powiedziała : co za nie wychowanie.. jakie właścicielki, takie psy.!! Dodam, że ten Dog był bardzo dobrze wychowany..

ktoś tu nie będzie powieściopisarzem :razz:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ktoś tu nie będzie powieściopisarzem :razz:


Nie rozumiem o co Ci chodzi.. ? Na osiedlu mam kilku takich sąsiadów, którzy wiecznie o coś się czepiają.. :/ piszesz na forum i to samo.. :(

Posted

zluzuj, żartuję.

nie zmienia to faktu, że za długo siedzę w analizie słowa pisanego, żeby wyczaić, że coś tu nie gra ;) tacy ludzie "ze stereotypów" się w praktyce nie zdarzają, bo stereotyp (czyli stara, oczywiście gruba i wredna baba z zapasionym jamnikiem, na dodatek wygrażająca "złemu światu i tej młodzieży" aka "co to się porobiło") to wypadkowa wszystkich jednostek z pojedynczymi cechami.

już nie wspomnę, że rolę 'złego, groźnego psa' gra dog niemiecki - bo największy, jaki przychodzi do głowy w pierwszej chwili.
eot, nie chcę się pieklić, tak mi się tylko butnie wytknęło, bo lubię ten wątek i bardzo żałuję, jak nie ma czego poczytać :)

proponuję założyć wątek/bloga swemu psu, to o wiele lepsze ujście dla grafomanii ;)

Posted

A mnie strasznie denerwuje używanie określeń typu "stara baba" " młoda g.....ara" co na tych wątkach jest na porządku dziennym. Obrażanie ludzi za to, że się zestarzeli albo nie zdążyli dorosnąć świadczy o chamstwie piszących.Niestety, chamstwo nie ma metryki i jest niezależne od wieku piszącego. Ciekawa jestem jak się poczuje taka gwiazda gdy na nią kiedyś, ktoś powie "stara baba".

Posted (edited)

Ja się ostatnio dowiedziałam od pani z dzieckiem, że ten piesek (staruszek Maksiu) ma to coś na głowie (kołnierz po operacji łapy), żeby nie gryzł :loveu:
Oczyma wyobraźni już widziałam agresywnego dobka czy asta w kołnierzu "żeby nie gryzł" :evil_lol:

Handzia55 - zgadzam się... Ani jedno, ani drugie nie jest miłe. Mi ta "gówniara" bardzo się kojarzy z patologią, bo bardzo często to słyszę (jako określenie mojej osoby) podczas interwencji TOZowskich u rodzin alkoholików czy ogólnie tzw. marginesu społecznego. Ja wiem, że to znaczy, że wyglądam na młodszą i to w sumie dobrze i takie trele-morele, ale interwencję utrudnia. Mogę mówić na temat policji, praw zwierzęcia i słyszę: "jesteś młodą gówniarą, nic nie wiesz, zamknij się!". Gdy jestem na interwencji ze starszymi wolontariuszami to widzę, że z nimi się liczą, ze mną nie. Nie jest to przyjemne. Tak samo jak "stara baba", to akurat jest paskudne określenie. Ale cóż, obawiam się, że każdy z nas je w życiu usłyszy, bo raczej nikt z nas nie młodnieje...;)

Edited by zmierzchnica
Posted

Pani Profesor napisał(a):
zluzuj, żartuję.

nie zmienia to faktu, że za długo siedzę w analizie słowa pisanego, żeby wyczaić, że coś tu nie gra ;) tacy ludzie "ze stereotypów" się w praktyce nie zdarzają, bo stereotyp (czyli stara, oczywiście gruba i wredna baba z zapasionym jamnikiem, na dodatek wygrażająca "złemu światu i tej młodzieży" aka "co to się porobiło") to wypadkowa wszystkich jednostek z pojedynczymi cechami.

już nie wspomnę, że rolę 'złego, groźnego psa' gra dog niemiecki - bo największy, jaki przychodzi do głowy w pierwszej chwili.
eot, nie chcę się pieklić, tak mi się tylko butnie wytknęło, bo lubię ten wątek i bardzo żałuję, jak nie ma czego poczytać :)

proponuję założyć wątek/bloga swemu psu, to o wiele lepsze ujście dla grafomanii ;)


Aby nikogo nie denerwować, uwierz po parku chodzą psy zaczynając od yorków, kończąc na dogach i bernardynach.. W życiu codziennym nie nazwałabym straszej pani - starą babą. Aczkolwiek czasami tracę nerwy ;)

Posted

Ech, to po prostu panujący powszechnie kult niedojrzałości (który powoduje, że nawet dorośli ludzie coraz częściej zachowują się jak nastolatki przechodzące burzę hormonów) sprawia, że zamiast użyć merytorycznych argumentów - ludzie rzucają dyskutantowi w twarz "ty staruchu" (stara babo, jesteś stary itd) i wydaje im się, że to załatwia sprawę.

Stary - czyli ktoś poza marginesem, stary z definicji jest głupi, nie ma racji i jest odrażającym zjawiskiem które na dobrą sprawę powinno zniknąć z powierzchni ziemi, a jak już niestety egzystuje, to nie należy go zauważać.

Stąd tak łatwo ludziom przechodzi przez klawiaturę "stara baba", "stary dziad"... :razz:

Posted

Berek, ja zostałam wychowana w duchu szacunku do wieku podeszłego, co więcej- wychowywała mnie babcia.
Niestety starsi ludzie sami pracują sobie na opinię "głupich i wrednych staruchów". Tak, w ciągu wielu lat posiadania psów, a szczególnie Kraksy nie spotkałam się z tyloma nieprzychylnymi, agresywnymi, złośliwymi komentarzami, czy zachowaniami ze strony żadnej grupy wiekowej jak ze strony psów mocno starszych. Nie mam pojęcia czemu- czy to jakiś sposób na odreagowanie frustracji związanej z tym, ze nie są już piękni i młodzi, a warunki życia mają jakie mają...?

Oczywiście nie znaczy to, ze nie ma starszych ludzi miłych i przyjaznych, ale naprawdę ilość tych "złych" jest zastanawiająca.

I od razu mówię, należę do tych co owszem, ustępują miejsca, przepuszczają, starają się pomóc. Ale niestety już jakiś czas temu stwierdziłam, że nie- nie będę miła wobec złośliwości.

Posted

[quote name='ulvhedinn']Berek, ja zostałam wychowana w duchu szacunku do wieku podeszłego, co więcej- wychowywała mnie babcia.
Niestety starsi ludzie sami pracują sobie na opinię "głupich i wrednych staruchów". Tak, w ciągu wielu lat posiadania psów, a szczególnie Kraksy nie spotkałam się z tyloma nieprzychylnymi, agresywnymi, złośliwymi komentarzami, czy zachowaniami ze strony żadnej grupy wiekowej jak ze strony psów mocno starszych. Nie mam pojęcia czemu- czy to jakiś sposób na odreagowanie frustracji związanej z tym, ze nie są już piękni i młodzi, a warunki życia mają jakie mają...?

Oczywiście nie znaczy to, ze nie ma starszych ludzi miłych i przyjaznych, ale naprawdę ilość tych "złych" jest zastanawiająca.

I od razu mówię, należę do tych co owszem, ustępują miejsca, przepuszczają, starają się pomóc. Ale niestety już jakiś czas temu stwierdziłam, że nie- nie będę miła wobec złośliwości.

Psy są dokuczliwe czy ludzie?
:lol:

Hm, ja z kolei wyjątkowo męczę się z przedstawicielami bardzo młodego (powiedzmy - starsi nastolatkowie do takich 20+) pokolenia. Tzw. pokolenie facebooka. :razz:

Nawet nie mogę powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, bo powiedzmy, jestem raczej taki młodszy średniak, jeśli chodzi o wiek.
Może doświadczenie życiowe trochę mi pozwala zrozumieć starszych ludzi?
Pewnie mało kto zachowuje nieskalaną pogodę ducha, kiedy wszystko boli, kasy mało, świat przyspieszył a Ty nagle odkrywasz że jesteś gdzieś na marginesie.

Dlanaprzykładu: rzadko jeżdżę teraz komunikacją miejską, ale kiedy mi się to zdarzy, z osłupieniem obserwuję np. zjawisko rozgniatania staruszek w walce o miejsce siedzące przez młodych zdolnych z wielkich miast :lol: :evil_lol: ze słuchawkami w uszach.
Kurczę... jeszcze parę lat temu strasznym dyshonorem dla młodego faceta było siedzenie w autobusie - do kanonu należało raczej popisywanie się że jest się silnym bykiem który "nie musi" siedzieć bo ma sił życiowych za pięciu. Taki młody samiec ze zwierzęcym seksapilem, że tak powiem. :eviltong:

A teraz, hm, młodzieńcy wszyscy, jak jeden mąż, cierpią chyba na - pardon my french - bolesne miesiączki... słabują, ledwo żyją i dlatego potrafią przejechać całą trasę siedząc sobie i nie widząc staruszka o lasce albo ciężarnej kobitki tuż obok.

Ta postawa "JA jestem najważniejszy" przekłada się też na swój dobytek, także psy. MÓJ pies może zjeść innego psa. MÓJ pies może wyć i szczekać godzinami. MÓJ pies może robić, co chce - przez sam fakt, że jest mój. :multi: Mój, czyli ważniejszy od tych wszystkich innych psów. Tych innych nieważnych ludzi. :cool1:

P.S. Uważam, że od języka wszystko się zaczyna. Od tego, jak ustawiamy sobie "przeciwnika", zależy czy postrzegamy go jeszcze w ogóle jako człowieka. Kiedy ktoś pisze o "staruchach", to robi mi się trochę zimno.
Ktoś kto mnie wmurwił MUSI od razu, z definicji być przeze mnie poniżony pejoratywnymi określeniami? I to jeszcze tak bez sensu? Dlaczego akurat wiek ma być przy tym brany pod uwagę?

Jeśli zacznę mówić o tłustych kretynkach w za ciasnych legginsach to połowa damskiej publiki się oburzy... :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...