Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']tyle że Pat jest bardziej agresywny na smyczy, a nawet jeśli nie agresywny, tylko zaniepokojony/zestresowany, to po odpięciu go - trochę luzuje. oczywiście mówię o eksperymentach w kontrolowanych warunkach, np. kiedy zapoznajemy go z jakimś innym psem, którego musi polubić z takich czy innych powodów (np. pies TŻ-ta). na smyczy darłby japę godzinę, a puszczony - podejdzie, powącha, spróbuje wszcząć burdę, ale szybko toleruje obecność drugiego psa obok siebie. na smyczy - za nic w świecie, będzie regularna wojna.

Agresja smyczowa ma różne postaci, u mnie suka też ma z nią problem chociaż dramatu nie ma. Moja z jednej strony chce się z innym psem przywitać (widzę tę radość jak się jej uda pokojowo nawiązać znajomość i od razu uciec zająć się swoimi sprawami-od razu się robi rozbrykana i radosna), a z drugiej wysyła sygnaly grożące, takie ostrzeganie na wszelki wypadek. Może to są jakieś pozostałości agresji lękowej z która wcześniej mocno walczyłyśmy?

Ja nie pytam innych ludzi czy moja suka może się witać z ich psem, na ogół to jakoś mniej lub bardziej naturalnie wychodzi :) kilka razy się spotkałam z takimi pytaniami, niestety ale zawsze odmawiałam bo na ogół były to psy nabuzowane, widać że problemowe a starcie z rudzielcem by nie pomogło ani im ani nam.

Inna sprawa, że też nigdy nie miałam problemów jak mi moja suka zwiewała a zwiewała często na początku gdy jeszcze pracowałyśmy nad przywołaniem. Nieraz na spacerze pozwolę jej polecieć kilkanaście metrów do jakiegoś zasmyczowanego psa jak widzę że właściciel z nim stoi i się na nas oboje gapią a ruda wykazuje chęć zapoznania się. Do tej pory nie zdarzyło się żeby zaatakowała psa do którego podbiegła albo jakiś zaatakował ją, bywały ścięcia i ostrzegawcze wrzaski ale szybko po popisie uciekała z powrotem do mnie. I nikt nigdy nie robił problemów- ot psy nie przypadły sobie do gustu i tyle.

Ja raz zrobiłam awanturę za psiego podbiegacza, skończyło się na wyzwiskach i jednak to nie moje klimaty :evil_lol: z czasem stwierdziłam że nie ma co sobie psuć nerwów

Posted

nic dziwnego, ja tez unikam tego typu psów bo przedstawienie rudej drugiemu podobnemu psu skończyloby sie nieprzyjemnie, tak mi sie przynajmniej wydaje a nie mialam do tej pory odwagi zaryzykowac :razz:

Posted

klaki91 napisał(a):


Ja raz zrobiłam awanturę za psiego podbiegacza, skończyło się na wyzwiskach i jednak to nie moje klimaty :evil_lol: z czasem stwierdziłam że nie ma co sobie psuć nerwów


ja awantury na koncie mam dwie. jedną z babsztylem, która miała luzem kundla w typie BC, tylko większego, a ów kundel podleciał do Patryka (na smyczy) i oszczekiwał z kłapaniem co jakiś czas, mój Pat też świrował, kundel nie chciał odbiec, a babka na moje wrzaski szła z głupawym uśmiechem - powoli. nic, ani nie podbiegła, ani się nie zainteresowała - dostała wiąchę, choć było mi trochę głupio, ale nie wyrobiłam - totalna obojętność, a pies nie był ani mały, ani nie urządzał pokazówy, to miał być atak.

drugi raz ochrzan dostała sąsiadka za wypuszczenie agresywnej suki z kilkuletnią córką... wtedy Pat został mocno poharatany, suka dostała parę kopów i nic - a to taki pulpet w typie corgi. rozdzielałam psy na spółę z dziewczynką :roll:, dobrze, że przytomnie krzyknęłam jej "ZA OBROŻĘ", bo gdyby nie to, to pewnie ona też by była pogryziona, ja na szczęście zabrałam rękę. babka miała zaświadczenie o szczepieniu p.wściekliźnie na wierzchu w przedpokoju (robione z pół roku wstecz), więc chyba to o czymś świadczy...

Posted

klaki91 napisał(a):
nic dziwnego, ja tez unikam tego typu psów bo przedstawienie rudej drugiemu podobnemu psu skończyloby sie nieprzyjemnie, tak mi sie przynajmniej wydaje a nie mialam do tej pory odwagi zaryzykowac :razz:


jedyne miejsce, gdzie mogę go względnie socjalizować, to krakowskie Błonia, tam jakoś się dziwnie uspokaja, może dlatego, że wokół jest mnóstwo psów - podobnie zachowywał się w schronisku, jak pojechałam z nim do tamtejszej wetki na szczepienie. duża ilość zwierząt wokół go chyba onieśmiela, bo nawet się nie drze, ale i tak, jeśli któryś podejdzie, to dostaje zębami. kilka razy tylko zdarzał się cud i olewał innego psa, ale raz to był rhodesian - ogrooomny, puszczony luzem, podlazł powąchać, a drugi raz - potężny ctr. może ma resztki instynktu samozachowawczego i uznał, że nie ma co się rzucać :razz:

Posted

[quote name='Pani Profesor']ja awantury na koncie mam dwie. jedną z babsztylem, która miała luzem kundla w typie BC, tylko większego, a ów kundel podleciał do Patryka (na smyczy) i oszczekiwał z kłapaniem co jakiś czas, mój Pat też świrował, kundel nie chciał odbiec, a babka na moje wrzaski szła z głupawym uśmiechem - powoli. nic, ani nie podbiegła, ani się nie zainteresowała - dostała wiąchę, choć było mi trochę głupio, ale nie wyrobiłam - totalna obojętność, a pies nie był ani mały, ani nie urządzał pokazówy, to miał być atak.

drugi raz ochrzan dostała sąsiadka za wypuszczenie agresywnej suki z kilkuletnią córką... wtedy Pat został mocno poharatany, suka dostała parę kopów i nic - a to taki pulpet w typie corgi. rozdzielałam psy na spółę z dziewczynką :roll:, dobrze, że przytomnie krzyknęłam jej "ZA OBROŻĘ", bo gdyby nie to, to pewnie ona też by była pogryziona, ja na szczęście zabrałam rękę. babka miała zaświadczenie o szczepieniu p.wściekliźnie na wierzchu w przedpokoju (robione z pół roku wstecz), więc chyba to o czymś świadczy...

widocznie mieszkam w spokojniejszych rejonach bo do tej pory wszystkie atakujace nas psy skutecznie udawalo mi sie odgonic bez udzialu wlascicieli bo akurat na wsi rzadko kiedy biegajacemu luzem psu towarzyszy ktokolwiek :) w mieście jest gorzej rzeczywiście ale ja po prostu staram się unikać spędów i jak widzę że ktoś idzie z puszczonym luzem psem, zwłaszcza dużym to schodzę takiej osobie z drogi, chocbym musiała zawrócić.

a tak btw to kolega z podwórka za dzieciaka miał sposób na biegnące w stronę jego psa agresory polegający na ostrym ruszeniu (on zasuwał najszybciej jak potrafił) w kierunku biegnącego psa i wymachiwaniu rękoma + wrzeszczeniu,
ostatnio mi się to przypomniało jak pędziła w naszą stronę trójka owczarkopodobnych kundli a ja byłam sama z rudą :cool1: pomogło, tego się chyba nie spodziewały kompletnie bo ogony pod siebie i dzida w druga stronę :evil_lol:


[quote name='Pani Profesor']jedyne miejsce, gdzie mogę go względnie socjalizować, to krakowskie Błonia, tam jakoś się dziwnie uspokaja, może dlatego, że wokół jest mnóstwo psów - podobnie zachowywał się w schronisku, jak pojechałam z nim do tamtejszej wetki na szczepienie. duża ilość zwierząt wokół go chyba onieśmiela, bo nawet się nie drze, ale i tak, jeśli któryś podejdzie, to dostaje zębami. kilka razy tylko zdarzał się cud i olewał innego psa, ale raz to był rhodesian - ogrooomny, puszczony luzem, podlazł powąchać, a drugi raz - potężny ctr. może ma resztki instynktu samozachowawczego i uznał, że nie ma co się rzucać

Moja jak ją spory pies próbuje obwąchać wpada w panikę, spieprza, ogon pod siebie, wrzaski, kłapanie zębami. Większość stwierdza od razu że to wariatka i lepiej ją olać :) a ona wtedy cichcem stara się obwachac takiemu psu dupsko odskakując od razu jak się odwróci w jej stronę :) choć kilka razy się zdarzyło że jak duży pies zauwazył ze sie ona boi to dawał się normalnie obwąchać poczym odchodził :)

Posted

a Pat właśnie chyba czuje jakiś respekt do dużych psów, ale takich naprawdę dużych - labradorów nienawidzi :cool3:, ale rhodesian czy dog niemiecki pobudzają jego zwoje mózgowe do bycia kulturalnym :cool3:

a odnośnie tej metody na odganianie sfory, to TŻ mi opowiadał historię, jak jeszcze miał asta (teraz za TM) i wyskoczyła sfora dużych kundli, na odludziu... opowiadał, że na czuja stwierdził, że na nie wybiegnie, Brutka wziął na smycz i hejaaaa w ich stronę - wszystkie pospieprzały, ale wracał na miękkich nogach. nie wiem, czy bym się odważyła :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']a Pat właśnie chyba czuje jakiś respekt do dużych psów, ale takich naprawdę dużych - labradorów nienawidzi :cool3:, ale rhodesian czy dog niemiecki pobudzają jego zwoje mózgowe do bycia kulturalnym :cool3:

Moja miała epizodyczną znajomość z dogiem niemieckim i normalnie się z nim bawiła, świetnie to wygladało :) potem staranowały ją na spacerze labradory i inny dog i zdecydowanie milośc do dużych psów jej przeszła :)

a odnośnie tej metody na odganianie sfory, to TŻ mi opowiadał historię, jak jeszcze miał asta (teraz za TM) i wyskoczyła sfora dużych kundli, na odludziu... opowiadał, że na czuja stwierdził, że na nie wybiegnie, Brutka wziął na smycz i hejaaaa w ich stronę - wszystkie pospieprzały, ale wracał na miękkich nogach. nie wiem, czy bym się odważyła :D


To się serio sprawdza! :) za moim kolegą na odludziu wyskoczyły dwa kaukazy jak jechał na rowerze, jak go doganiały to zeskoczył z roweru, złapał pierwszy lepszy kamień co by się pewniej czuć (:D) i zaczął lecieć w ich stronę- spieprzały aż się kurzyło, w dodatku ich właściciel to zauwazył i wyskoczył z bluzgami :)

Posted

klaki91 napisał(a):
To się serio sprawdza! :) za moim kolegą na odludziu wyskoczyły dwa kaukazy jak jechał na rowerze, jak go doganiały to zeskoczył z roweru, złapał pierwszy lepszy kamień co by się pewniej czuć (:D) i zaczął lecieć w ich stronę- spieprzały aż się kurzyło, w dodatku ich właściciel to zauwazył i wyskoczył z bluzgami :)


Dupy wołowe, nie kaukazy to były :evil_lol:

Posted

Raczej mało ludzi jest na tyle odważnych że się nie wystraszą wielkiego psiska z irokezem i kompletem zębów na wierzchu :)

A propos komentarzy nt psów to mi ostatnio mały chlopiec (tak z 7 lat) pojechał że mam strasznie niewychowanego psa bo ruda na niego ostro szczeknęła i odskoczyła jak do nas nagle podszedł i się pochylił zeby ją bez pytania pogłaskać. No miał rację chłopak nie ma co ukrywać :razz:

omry napisał(a):
Dupy wołowe, nie kaukazy to były :evil_lol:


Jak wbiegły za brame to chojrak się znowu im załaczył :diabloti:
może to dlatego że kumpel przypakowany jest i łysy, jakbym ja zaczela je gonic to by miały ze mnie ubaw :cool1:

Posted

[quote name='Pani Profesor']dodam też, że socjalizowanie nie jest łatwe, bo mało kto chce podstawiać swojego pieseczka jako obiekt treningowy dla mojego :cool3:

Ja tam wystawiam Waldka chętnie :diabloti:
Jakby co jest przecież tyle innych psów - coś sobie wybierzemy :diabloti:

[quote name='klaki91']widocznie mieszkam w spokojniejszych rejonach bo do tej pory wszystkie atakujace nas psy skutecznie udawalo mi sie odgonic bez udzialu wlascicieli bo akurat na wsi rzadko kiedy biegajacemu luzem psu towarzyszy ktokolwiek :) w mieście jest gorzej rzeczywiście ale ja po prostu staram się unikać spędów i jak widzę że ktoś idzie z puszczonym luzem psem, zwłaszcza dużym to schodzę takiej osobie z drogi, chocbym musiała zawrócić.


Wiejskie burki zauważyłam że wcale problemem nie są. Może właśnie przez to że nie stoi obok nich człowiek...
Wyjeżdzam na wieś regularnie i spotykam watahy wolnobiegających psów - zarówno z wściekłym Amorem jak i ze spokojnym Waldkiem - mało kiedy zdarzyło mi się żeby któryś pies wszczął bójkę. No chyba że to jakiś furiat który urwał się z łańcucha i wyleciał na wieś po 100 latach stania w miejscu, ale takich nie spotkałam jeszcze. Tylko raz miałam na wsi bójkę, ale z "mojej" winy bo Amor na widok biegnącego wyżła wywinął się koleżance z szelek i zaliczył 2 rundy z dwoma psami, bo potem skoczył do drugiego :roll: i nikt tego rozczepić nie mógł... Z Waldkiem natomiast nigdy nie było problemu takiego jak w mieście że ktoś się wyrwał i rzucił na niego mimo że on wcale bojowy nie jest... Raz nawet widziałam "pouczenie" w wykonaniu wiejskich psów - podszedł do Waldka mały i już się stawiał, aż tu nagle podleciał do niego większy, wbił go w ziemię, szybko puścił i jak za odjęciem czarodziejskiej różdżki małemu przeszło.

Ja awantury takie ostre zrobiłam dwie - raz jak zatakowała Amora suka sąsiada (pisałam już o tym : jechaliśmy z nim po ataku padaczki do weta, a ta spuszczona luzem skoczyła mu do gardła i przewróciła w krzaki ledwo żywego), wtedy chłopa tak zbluzgałam że ludzie z sąsiednich bloków wyglądali przez okna co to za burda pijacka się w biały dzień odbywa. Najbardziej wkurzyło mnie wtedy że złapał ją i sponiewierał uznając tylko i wyłącznie jej winę - w żadnym wypadku nie zawinił on puszczając agresorkę luzem i wkładając łeb do auta gdzie szedł odkurzacz.... Sama się wtedy zdziwiłam że mam taką różnorodność niecenzuralnych słów...

Drugi raz wypaliłam ostro do baby, która szła z puszczonym weimarem pod naszym ogrodzeniem i weimar wszczął z Amorem jatkę przez płot, kilka razy złapały się za pyski i poszarpały tak że na siatce zostawała tylko spieniona krew, a baba... poszła sobie dalej, a pies został i żarł się dalej z moim biegając wzdłuż płotu. Goniliśmy wtedy całą rodziną za psami żeby to jakoś przerwać... Baba na moje ostre apele żeby psa zabrała bo dzwonię po policję potraktowala mnie wtedy " zamknij się mała!"... Dobrze że była wtedy moja mama i zatrzymała mnie , bo już byłam w bramie gdzie zresztą chcial doskoczyć do mnie jej weimar (ale dostał w bark kantem bramy i odpuścił) i nie wiem co bym wtedy zrobiła...

I też nie lubię ostro i agrsywnie, bo to zawsze budzi to samo.
Zawsze staram się jednak mówić spokojnie, ale konsekwentnie tak żeby ktoś widzial że stoi przed nim poważna i zdecydowana osoba, która nie da sobie w kaszę dmuchac, a nie pieniacz który powrzeszczy , poklnie i sobie pójdzie.

Posted

ja mam inne wiejskie doświadczenia, bo właśnie na wsi Etna została pogryziona do krwi. wczoraj w nocy wyszłam z Timim, ledwo przekroczyliśmy bramę, patrzę a tu ten pies co Etnę pogryzł :crazyeye: tak szybko zawróciłam, że mnie kostka potem bolała, a na dodatek wbiłam sobie paznokieć w dłoń :evil_lol:

Posted

Miniony weekend spędziliśmy w rozjazdach z psem. Teściowie mieszkają w centrum miasta i rudy musi chodzić na smyczy. Tam nie jest na swoim terenie i raczej nie fika. Żeby go wybiegać poszłam z nim do parku, który jest raczej ogromną łąką, nawet krowy się tam pasą (w centrum miasta). Wokół nas dużo spacerujących ludzi i psów więc zamiast gonienia piłki był trening posłuszeństwa. Tak z pół godziny chodził przy nodze, zostawał, przybiegał do nogi itd. W końcu zatrzymała się grupa ludzi i podziwiała "przedstawienie". Jakiś chłopak stwierdził, że "ten pies to chyba jest z policji" ;-)
Inny pan z goldenką ciągnącą na smyczy powiedział do niej: kiedy ty tak będziesz umiała. W myślach mu odpowiedziałam: jak ją tego nauczysz ;-)
Taka akcja nie przeszłaby na naszym terenie. Tam rudy był skupiony na mnie i nie interesowały go inne burki, w domu każdego chciałby poznać.

  • 1 month later...
Posted

To ja odświeżę temat.

Idę na spacer i przy wózku prowadzę mojego psa - pointera.
Mija mnie kobieta i wszczyna lament : " o jesssuuu, nie dość że dziecko to jeszcze pies!!! a zdaje sobie pani sprawę co będzie jak on urośnie?! Przecież on będzie dwa razy tyle większy!!! ..." Później rzuciła w swoich lamentach hasło "dog" i rozjaśniła mi dlaczego moj 2letni pies ma jeszcze dziwnym sposobem jeszcze 2 razy urosnąć i zabić mi dziecko :lol:

Posted

pointer w charakterze doga, no gratuluję :lol:

mam holendra, i kiedyś usłyszałam od "znawcy" - "to jest maliniak, tylko z domowej hodowli, więc mu paski nie zeszły" :megagrin:

Posted

A to akurat porównywanie go do szczenięcia doga już mi się zdarzyło kilkakrotnie, raz nawet sprzedawca w sklepie zologicznyn powiedział o nim coś w stylu : "one, dogowate" mają jakaś cechę :D

W ostatnim czasie usłyszałam dośc dużo fajnych komentarzy , tyle że skleroza działa intensywnie ;)

Posted

Obecnie jestem wesołą posiadaczką 4 cziłek i jednej "cziłki honorowej" więc w zasadzie większość komentarzy jest prześmieszna ;)
Od "ojej a gdzie ich mamusia?" "to rodzinka?" przez różne warianty "popatrz mrówki/wiewiórki/myszy na spacerze", oraz nieśmiertelne "a ile one mają?" "to już większe nie będą????" aż do "...to są te...no... ciułałały?" :)

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Obecnie jestem wesołą posiadaczką 4 cziłek i jednej "cziłki honorowej" więc w zasadzie większość komentarzy jest prześmieszna ;)
Od "ojej a gdzie ich mamusia?" "to rodzinka?" przez różne warianty "popatrz mrówki/wiewiórki/myszy na spacerze", oraz nieśmiertelne "a ile one mają?" "to już większe nie będą????" aż do "...to są te...no... ciułałały?" :)


Myślę, że też bym coś powiedziała na taki uroczy widok :cool3: Najlepszy widok, jaki miałam ever, był nad jeziorem. Siedzę z psami na kocyku, podpływa taka większa łódka. A na łódce... trzy yorki w kapokach, za sterami pani w średnim wieku! :lol: Widok był prześwietny, szczególnie, że yoraski bardzo ogarnięte i grzeczne, jak na marynarzy przystało...:p

Posted

[TABLE="width: 480"]
[TR]
[TD="width: 192, colspan: 3"]To ja tez coś dorzucę ;)[/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 8"]Kasta miała jakieś 5 mieś jak szłam z koleżanką do lasu na spacer. Ona "bez psia"[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 10"]ja zaś aż z trzema :D Suka - Mojej matki Cane Corso 7 lat,Mój Białas 8 lat + mój mały 5 miesięczny gnojek.[/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 8"]Idzie na przeciwko babeczka z psem,"dorośli" idą grzecznie a gnojówa poszczekuje. [/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 6"]Przeszłyśmy a za 5 min kumpela wyjeżdza do mnie z tekstem:[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 7"]-Będziesz musiała ją uśpić ona juz jest agresywna ! :crazyeye: :mad:[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl22, colspan: 7"]To ja się miałam okazję odwdzięczyć pare dni temu.. :diabloti:[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl22, colspan: 7"]Jej 3 letnia córka ugryzła ją w rękę :D Mój komentarz do sytuacji :[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 6"]- Będziesz musiała ją uśpić ona juz jest agresywna ![/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl23"][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl23, colspan: 4"]Mina kumpeli bezcenna :loveu: :loveu: :loveu:[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[/TABLE]

Posted

Robokalipsa napisał(a):
[TABLE="width: 480"]
[TR]
[TD="width: 192, colspan: 3"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[TD="width: 64"][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl22, colspan: 7"]Jej 3 letnia córka ugryzła ją w rękę :D Mój komentarz do sytuacji :[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="colspan: 6"]- Będziesz musiała ją uśpić ona juz jest agresywna ![/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl23"][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="class: xl23, colspan: 4"]Mina kumpeli bezcenna :loveu: :loveu: :loveu:[/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[TR]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[TD][/TD]
[/TR]
[/TABLE]



Pociesz kumpelę, że przecież zrobi sobie nowe :diabloti:

od znajomej właścicielki setera - często spotykała się z zarzutem - co ten pies taki chudy? Na co odpowiadała - a bo to zoo uciekło i nie wiem, czym karmić :lol:

Posted

Itske napisał(a):


od znajomej właścicielki setera - często spotykała się z zarzutem - co ten pies taki chudy? Na co odpowiadała - a bo to zoo uciekło i nie wiem, czym karmić :lol:


oo bardzo dobre :)
Spróbuję kiedyś przy moim jak będą się nad nim użalać.

A nie wiem czy pisałam, ale mój tż wkurzył się ostatnio gadkami ze "znawcami" typu :
"- a co to za rasa?
- pointer.
- a to chart jest tak?
- nie, pointer. wyżeł angielski.
- a wyżeł? To on kolor ma jakiś nietypowy, one przecież takie brązowe w kropki są!.
- bo to jest wyżeł angielski - pointer, nie niemiecki.
- aha, ale to on musi dużo biegać jak to wyżeł jest!!!!
- no biega.
- to myśliwy to jest! to pewnie zwierzynę goni i przynosi
- nie, bo pointer tylko wystawia, nie goni ,nie zagryza i nie aportuje.
- nooo właśnie, to on pewnie za sarną goni...."


itd itp.

Więc mój tż teraz robi krótką piłkę :
"
- co to za rasa?
- a kundel
- kundel?! niemożliwe, taki ładny?
- tak.
"
:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...