czi_czi Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 [quote name='motyleqq']chyba właśnie to, bo w prawdziwym świecie, to się nikt tym wszystkim nie przejmuje :evil_lol: Jakbym po każdej pyskówce w jaką wdał się pies sąsiada (of kors york!) z innym albo nie daj boże z moim miała leciec wylewać żale na dogo i psioczyć jakie to zło mnie spotkało i jakie te yorki są złe to bym serio wykitowała od nadmiaru irytacji i ogólnie emocji :D Psy się nie polubiły, jakiś podleciał i była chwilowa kilkusekundowa draka- trudno. Nie wiem w jakim świecie co niektórzy tu żyją, ale jeszcze ani razu nie doświadczyłam osobiście zapierającej dech w piersiach historii z żądnym krwi podbiegaczem który sprawił, że cała więź jaką miałam ze swoim nowym dopiero co przygarniętym psem uleciała hen daleko :D i Muszę zacząć marudzić na te labradory które dostają baty od Oszołoma za swoją niesubordynację życiową i nachalne obwąchiwanie. Ale nie mam w sobie tyle żalu, póki co jestem głównym hejterem wystaw i hodowców maltańczyków :D jak mi się odwidzi to dołączę do ekipy nienawidzącej podbiegaczy [quote name='evel']Ja tam nie puszczam jak widzę cokolwiek usmyczowionego. Jak luzem to inna sprawa, rozważam za i przeciw, różnie bywa, ostatnio Zu stwierdziła, że zje haszczkę (luzem), która się najeżyła na nasz zestaw mikroczipsów (małe czipsy luzem, jedno w trakcie odławiania mimo okrzyków właściciela haszczki PIES TO SUCE NIC NIE ZROBI - spoko luz, co nie, fajnie by było, gdyby to było takie proste ), ale moje GRZECZNIE, URWA rozwiązało sprawę A serio - nie boisz się, że jak go coś przegoni to się to odbije w jakiś negatywny sposób? Moja siora ostatnio puściła Zu na kwękanie jakiegoś faceta, że pani puści i pani puści, sie pobawio. No jak Zu się z pieskiem "pobawiła" to chyba teraz małe słodkie pieski będą się mu kojarzyć niekoniecznie pozytywnie U mnie praktycznie wszystkie psy na smyczach chodzą więc niestety w ogóle nie ma opcji rozważania za czy przeciw haha :D Nie boję się, ten pies i tak jest tak zjechany że gorzej być nie może :) a tak mówiąc serio- ani razu nie dostał w skórę mimo że kilka(dziesiąt) razy z mordą wyskoczył. Jak mniejszy do niego wyskoczy to Oszołom nie rusza, co najwyżej warknie i od razu ucieka. On taki maczo i kozak tylko do większych od siebie :) dlatego do większych mu nie pozwalam podchodzić, no chyba że to duży ruszy w naszą stronę Quote
Pani Profesor Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 [quote name='czi_czi']moze twoj by załatwił, mój tego nie robi ;) czyli jest agresywny tylko na smyczy, a bez już nie? dziwne. i nie mówię tego z ironią - po prostu mnie to dziwi, że pies może na smyczy ujadać, a luzem potrafić zignorować inne psy. to kwestia tego, że się Ciebie wtedy słucha i nie wylatuje z mordą, czy po prostu sam z siebie nie atakuje, jak jest luzem? Quote
Pani Profesor Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 czi_czi napisał(a):I za każdym razem masz rytuał podchodzenia z psem i pytania z pewnej odległości czy się mogą przywitać czy też może krzyczysz gdzieś z daleka? :lol: mi na przykład to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - baba z westem dziś z daleka mnie zapytała "czy agresywny", bo miała go luzem (nie widziałam po ciemku) i odkrzyknęłam jej, że raczej się nie polubią, to go zabrała... a jakby podbiegł, to Pat by wystartował bankowo, jeszcze w ciemności... Quote
czi_czi Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 [quote name='Pani Profesor']mi na przykład to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie - baba z westem dziś z daleka mnie zapytała "czy agresywny", bo miała go luzem (nie widziałam po ciemku) i odkrzyknęłam jej, że raczej się nie polubią, to go zabrała... a jakby podbiegł, to Pat by wystartował bankowo, jeszcze w ciemności... Mi też nie przeszkadza ale szczerze mówiąc jeszcze się nie zetknęłam z pytaniem o to czy mogą się psy przywitac :) zwykle jest "pies czy suka?" -jakby to robiło różnicę :D [quote name='Pani Profesor']czyli jest agresywny tylko na smyczy, a bez już nie? dziwne. i nie mówię tego z ironią - po prostu mnie to dziwi, że pies może na smyczy ujadać, a luzem potrafić zignorować inne psy. to kwestia tego, że się Ciebie wtedy słucha i nie wylatuje z mordą, czy po prostu sam z siebie nie atakuje, jak jest luzem? On nie ujada na smyczy ;) idzie zjeżony, wpatrzony w drugiego psa (jeśli mijamy się blisko), uszy na ogół klapnięte na boki (normalnie ma sterczące), łeb na wysokości zjeżonego karku. Jeśli wita się z innym psem na smyczy to zdecydowanie częściej dochodzi do pyskówki niż jak biega luzem. Jak idziemy luzem i zobaczy innego psa to od razu gapi się na mnie po czym wraca do robienia tego co robił, nie podbiega. Chyba że inny pies jest wyjątkowo blisko wtedy wystarczy moje "NIE" i ignoruje. Jeśli mijamy się z innym psem luzem, bez smyczy, przy nodze to znowu jest to samo co wyżej- napinka, aale nie rzuca się czy coś, chyba że drugi pies podejmie wyzwanie i zareaguje na napinkę rzuceniem się. Takie nie wiadomo co z tego mojego psa. Pewnie stąd to jego imię- Oszołom :D Quote
Pani Profesor Posted November 12, 2013 Posted November 12, 2013 "pies czy suka" to żenada i też mnie trzepie, ale prosty komunikat typu "mińmy się" jest super czytelny, ja zgarniam Patryka na bok, druga osoba psa na swoją stronę i mijamy się bez ofiar. u mnie do pyskówki dochodzi w 99% przypadków, ale na smyczy ujada zacieklej i 'groźniej' (bo to pewnie kozaczenie, a nie chęć mordu, ale nie mam zamiaru sprawdzać :roll:), poza tym luzem jestem w stanie go zbarować/odwrócić uwagę piłką, a na smyczy nie ma szans. tyle tylko, że te ćwiczenia luzem przeprowadzam zawsze z TŻ-tem, który w razie czego rzuci się na psa i uniemożliwi mu atak :cool3: no i ćwiczymy to oczywiście z pewnej odległości od drugiego psa... na smyczy - postępów nie ma ŻADNYCH. luzem się po prostu bardziej słucha, ale nie odważyłabym się tego sprawdzać na chodniku, przy psie, który przechodzi obok, bo wtedy na bank by wyskoczył. z pewnej odległości umie nad sobą zapanować, ale na smyczy - nigdy. Quote
asiak_kasia Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 czi_czi napisał(a):Nie ciśnieniuj się kobieto :evil_lol: czytaj ze zrozumieniem. Mój pies gdy chodzi bez smyczy nie zaczepia innych psów, ZDARZA MU SIĘ (mam zacytowac żeby było wyraźniej? ;)) podbiec do psów, które JA wybieram. A wybieram nie na hip hip hurra bo mi wpadły w oko ich słitaśne szeleczki lecz dlatego że je kojarzę ze spacerów i wiem że potrafią się zachować a nawet jak będzie lekka spina to właściciel nie przyjmie postawy a la wyżej sram niż dupe mam tylko podejdzie do tematu z luzem zamiast rzucać mięchem. Ja zresztą też mam wyjątkowo luzackie podejście jak leci w moją stronę wściekły york chcąc dziabnąć moja sukę w lapsko. Może dlatego nie mam z nią żadnego problemu. Więc zluzuj ze swoimi kur**mi. Inna sprawa, że dzięki takiemu podbieganiu właśnie się robi wychowany, czasami trzeba poświęcić innych ludzi i ich psy :evil_lol: do tej pory ani jednego opieprzu nie zebrałam, mój pies nie został skopany, popryskany gazem i więc chyba spotykam na spacerach albo mega luzaków albo bogu dzięki żadnych dogomaniaków Mój pies jak jest luzem to nie robi przyczajek, nie wgapia się i nie robi kill-em-all tylko normalnie się wita i spieprza w podskokach z powrotem do mnie. Więc raczej wiadomo o co mu chodzi :D Ja tak trochę z dupy może odniosę się do tego posta i powiem, że perspektywa zmienia się diametralnie względem tego co my mamy na smyczy. Jak wychodziłam na spacery z Rotem to każdy podbiegacz, kazdy agresor, kazdy piesek "który costam" powodował u mnie mega wkurwa, irytacje i złość, bo Rot mi się cofał w rozwoju i ciężko było zluzowac. Adrenalinka skakała, emocje brały góre i dopiero z czasem nauczyłam się panowac nad sobą-w efekcie luzował tez pies. No i oczywiscie kolce nam bardzo pomogły :diabloti: Przy rocie, podbiegacze to było najgorsze ścierwo i najchętniej bym zlikwidowała kazdego psa bez smyczy. Od czasu kiedy jest u mnie Pola, która pieski i ludzi, i kotki, i wszystko kocha, to mnie podbiegacze nie ziębia i nie grzeją. Wiem, że ona się nie spina, ładnie się przywita, zaprosi do zabawy i jest luz, sielanka i tecza z motylkami :evil_lol: Automatycznie ja mam wiekszy luz przy takich spotkaniach, bo moj piesek nawet na agresora zareaguje pozytywnie. Także przestały mi przeszkadzac biegajace pimpki, azorki i inne jebiki. Jak idziemy na spacer w duecie Joko+Pola to musze byyc ciut ostrożniejsza, ale nadal nie ma takiego spinania pośladów jak z Rotem, bo wiem, że nad sukami panuje i one oleją. Majac agresora, z problemami podbiegacze były dla mnie strasznym problemem. Takze punkt widzenia zmienia się względem punktu siedzenia :diabloti: motyleqq napisał(a):chyba właśnie to, bo w prawdziwym świecie, to się nikt tym wszystkim nie przejmuje :evil_lol: no to tez nie do konca tak, bo ja staram się jednak pieska miec zawsze przy tyłku, i unikam sytuacji pt "biegam sobie do każdego pieska" bo wiem, że po tej drugiej stronie może byc ktoś kto ma psa jednak problematycznego i taka wesolutka Pola mu podnosi ciśnienie lepiej niz kawa z redbullem. Jak zgarnęłam opr za to ze mi się suka jednak nie odwołała, przeprosiłam i sobie nawet pogadaliśmy z właścicielem pieska. I tak samo jak widze, że ktoś ma problem z odwołaniem swojego, to poczekam spokojnie, albo pomoge złapać futro. Gorzej jak brakuje tego przeproszam i za normę się traktuje to, że pieseł sobie biega gdzie chce i jak chce-bez kontroli. Notorycznie. ;) Quote
motyleqq Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 [quote name='evel']Ja tam nie puszczam jak widzę cokolwiek usmyczowionego. no ja też nie. znaczy, raczej w drugą stronę, zapinam jak widzę że idzie coś na smyczy, bo moje raczej chodzą luzem ;) poza miastem oczywiście kiedyś jedna pani powiedziała do mnie 'pani nie zapina, ja zapięłam bo jakiś facet się do nas przyczepił' :evil_lol: [quote name='Pani Profesor']czyli jest agresywny tylko na smyczy, a bez już nie? dziwne. i nie mówię tego z ironią - po prostu mnie to dziwi, że pies może na smyczy ujadać, a luzem potrafić zignorować inne psy. to kwestia tego, że się Ciebie wtedy słucha i nie wylatuje z mordą, czy po prostu sam z siebie nie atakuje, jak jest luzem? to nie jest dziwne, to jest właśnie agresja smyczowa. [quote name='asiak_kasia'] no to tez nie do konca tak, bo ja staram się jednak pieska miec zawsze przy tyłku, i unikam sytuacji pt "biegam sobie do każdego pieska" bo wiem, że po tej drugiej stronie może byc ktoś kto ma psa jednak problematycznego i taka wesolutka Pola mu podnosi ciśnienie lepiej niz kawa z redbullem. Jak zgarnęłam opr za to ze mi się suka jednak nie odwołała, przeprosiłam i sobie nawet pogadaliśmy z właścicielem pieska. I tak samo jak widze, że ktoś ma problem z odwołaniem swojego, to poczekam spokojnie, albo pomoge złapać futro. Gorzej jak brakuje tego przeproszam i za normę się traktuje to, że pieseł sobie biega gdzie chce i jak chce-bez kontroli. Notorycznie. ;) w sumie nie za wiele razy mi się zdarzyło, żeby mój pies podbił do innego... do takiego obcego na smyczy, to ani razu chyba(wynika to z tego, że jak Etna była mała i durna, to wszystkie psy na osiedlu znałyśmy i wiedziałam, że może sobie luzem latać. zresztą, tam mało który na smyczy chodził :evil_lol:) ale i tak wydaje mi się, że zazwyczaj ludzie olewają takie sprawy, że piesek do nich podleciał. i to nie chodzi tylko o to, co mają na smyczy. wielu ludzi nie przejmuje się tym, że ma agresywnego psa ;) niektórzy wręcz są dumni. w sumie raz miałam taką sytuację, że pan z psem mnie poprosił, żebym przeszła możliwie najdalej od niego na chodniku, bo jego pies jest niemiły. wszystko grzecznie, kulturalnie, jakoś się minęliśmy, chociaż Etna była rozbrykanym szczeniaczkiem z opcją 'chcę się bawić ze wszystkimi' :evil_lol: i też czasem pomagałam ludziom złapać ich pieska. ogólnie, jak sama napisałaś, im bardziej my luzujemy, tym luźniejszy jest nasz pies. jak nas ponoszą emocje, to i pies się bardziej frustruje. ja czasem biorę głęboki wdech i dopiero idę, jak widzę samowyprowadzającego się pieska :evil_lol: ale to tylko jak z małym idę. z Etną już mam wywalone na te wszystkie pieseczki, mimo że to ją więcej złego spotkało od psów, niż Timiego ;) Quote
asiak_kasia Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 [quote name='motyleqq'] w sumie nie za wiele razy mi się zdarzyło, żeby mój pies podbił do innego... do takiego obcego na smyczy, to ani razu chyba(wynika to z tego, że jak Etna była mała i durna, to wszystkie psy na osiedlu znałyśmy i wiedziałam, że może sobie luzem latać. zresztą, tam mało który na smyczy chodził :evil_lol:) ale i tak wydaje mi się, że zazwyczaj ludzie olewają takie sprawy, że piesek do nich podleciał. i to nie chodzi tylko o to, co mają na smyczy. wielu ludzi nie przejmuje się tym, że ma agresywnego psa ;) niektórzy wręcz są dumni. w sumie raz miałam taką sytuację, że pan z psem mnie poprosił, żebym przeszła możliwie najdalej od niego na chodniku, bo jego pies jest niemiły. wszystko grzecznie, kulturalnie, jakoś się minęliśmy, chociaż Etna była rozbrykanym szczeniaczkiem z opcją 'chcę się bawić ze wszystkimi' :evil_lol: i też czasem pomagałam ludziom złapać ich pieska. ogólnie, jak sama napisałaś, im bardziej my luzujemy, tym luźniejszy jest nasz pies. jak nas ponoszą emocje, to i pies się bardziej frustruje. ja czasem biorę głęboki wdech i dopiero idę, jak widzę samowyprowadzającego się pieska :evil_lol: ale to tylko jak z małym idę. z Etną już mam wywalone na te wszystkie pieseczki, mimo że to ją więcej złego spotkało od psów, niż Timiego ;) Mi w sumie zdarzyło się to 3 razy z Pola. Z czego 2 razy na ostatnim spacerze, do tego samego psa z resztą :diabloti:(wyjątkowo Pańcio poszedł na spacer i się pieskowi chyba zapomniało, że to nie zwalnia z myślenia. Bartek w ogole psa olewa na spacerze i wychodzi z założenia, że to pies powinien pilnować się człowieka, a nie na odwrót :roll:) I fakt, nie było zadnej spiny, chociaz sucz zgarneła OPR za olewanie. No cóż, zdarza się, i nie jestem z tego dumna, ale nikt sie nie ciał, nie było wojny i pyskówek. a to ostatnie zdanie po prostu potwierdza, że wiele zalezy od tego co masz na smyczy. Jeżeli piesek jest spoko-luz-mam olew to i ja mam olew, gorzej jak na smyczy idzie "zamorduje wszystko co się rusza", wtedy juz takie drobne akcje działają jak płachta na byka. Przynajmniej dopoki sie pieska nie ogarnie. Quote
motyleqq Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 asiak_kasia napisał(a):Mi w sumie zdarzyło się to 3 razy z Pola. Z czego 2 razy na ostatnim spacerze, do tego samego psa z resztą :diabloti:(wyjątkowo Pańcio poszedł na spacer i się pieskowi chyba zapomniało, że to nie zwalnia z myślenia. Bartek w ogole psa olewa na spacerze i wychodzi z założenia, że to pies powinien pilnować się człowieka, a nie na odwrót :roll:) I fakt, nie było zadnej spiny, chociaz sucz zgarneła OPR za olewanie. No cóż, zdarza się, i nie jestem z tego dumna, ale nikt sie nie ciał, nie było wojny i pyskówek. a to ostatnie zdanie po prostu potwierdza, że wiele zalezy od tego co masz na smyczy. Jeżeli piesek jest spoko-luz-mam olew to i ja mam olew, gorzej jak na smyczy idzie "zamorduje wszystko co się rusza", wtedy juz takie drobne akcje działają jak płachta na byka. Przynajmniej dopoki sie pieska nie ogarnie. a, to Twój Bartek zadowolony byłby z Etny, jej nie trzeba w ogóle pilnować, a nie ma dla niej gorszej tragedii niż się zgubić :evil_lol: dlatego zawsze, ale to zawsze jest w zasięgu wzroku. chociaż przyznaję, w takim miejskim lasku w Wawie zdarzyło jej się przelecieć wszystkie drzewa na drugą stronę lasu, bo doskonale znała teren :mdleje: tylko że ja po prostu wiem, że ona nie leciała komuś spuścić łomotu, to jakoś tak inaczej... jakby mały tak zrobił to bym chyba eksplodowała :eviltong: wiadomo że dużo zależy od tego, co się ma na smyczy, ale też stresowanie się czy irytowanie to trochę błędne koło, wzajemnie z psem się właściciel nakręca Quote
a_niusia Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 moje psy sie super pilnuja i doskonale zapamietuja topografie terenu mimo ze w ogole nie trzymaja sie przy dupie. moga nie trzymac sie tylka, bo nikogo nie zaczepiaja, do nikogo nie podlatuja i ogolnie maja w dupie inne pieski i dzieci. czasem jeszcze gret sie zatrzyma jak cos ja zainteresuje np. dzis jakis gosc robil pomki wsrodku pola to uznala to za dziwne i dokladnie obejrzala go z bezpiecznej odleglosci, ale ona ma pol roku i rozne rzeczy sa dla niej nowe. jest kilka psow, do ktorych moje leca na zlamanie karku, ale te psy tez tak leca do moich, bo sa po prostu stara gwardia spacerowa i sie strasznie lubia. Quote
omry Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 Moje też się pilnują zawsze i nawet na nie nie patrzę :lol: Quote
Majkowska Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 czi_czi napisał(a):I za każdym razem masz rytuał podchodzenia z psem i pytania z pewnej odległości czy się mogą przywitać czy też może krzyczysz gdzieś z daleka? :lol: Za długo w psach siedzę :evil_lol: i za bardzo już znam mojego życie wymaga poświęceń, jak mi coś zje Oszołoma to nie będę płakać haha :D jestem ciekawa kiedy jakas wściekła dogocioteczko-samozwańczo-szkoleniowa osoba zacznie po mnie jeździć na psim chamstwie :D Nie mam żadnych rytuałów. Mam psa na smyczy, steruję nim, tamten właściciel również. Jeśli się zatrzyma to psy się przywitają, jeśli zechce puścić psa to jestem jak najbardziej chętna żeby pobiegały. Ale nie pytam nigdy nikogo czy się mogą przywitać, bo to samo wynika z zachowania psów. Przykre to co napisałąś, mam nadzieję że to niesmaczny żart, bo jak Ci coś naprawdę psa dobrze pokiereszuje i będziesz patrzała jak cierpi, pojedziesz z nim na szycie, będzie gasł w oczach przyjmując setki leków - ciekawe co wtedy powiesz.... Quote
czi_czi Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 (edited) Majkowska napisał(a):Nie mam żadnych rytuałów. Mam psa na smyczy, steruję nim, tamten właściciel również. Jeśli się zatrzyma to psy się przywitają, jeśli zechce puścić psa to jestem jak najbardziej chętna żeby pobiegały. Ale nie pytam nigdy nikogo czy się mogą przywitać, bo to samo wynika z zachowania psów. Przykre to co napisałąś, mam nadzieję że to niesmaczny żart, bo jak Ci coś naprawdę psa dobrze pokiereszuje i będziesz patrzała jak cierpi, pojedziesz z nim na szycie, będzie gasł w oczach przyjmując setki leków - ciekawe co wtedy powiesz.... Mam specyficzne poczucie humoru, wybacz :evil_lol: Nic mi psa nie pokieraszuje, spokojnie :evil_lol: nie pozwalam mu na akcje dywersyjne w kierunku psów które byłyby w stanie mu cokolwiek zrobić :evil_lol: no i spotykam samych wporzo psiarzy na spacerach. Wzglednie- kojarza mnie dzieki mojej bullicy :) Edited November 13, 2013 by czi_czi Quote
Pani Profesor Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 [quote name='czi_czi']a on też jest ze schroniska? ze schroniska. mam go prawie pół roku. [quote name='motyleqq'] to nie jest dziwne, to jest właśnie agresja smyczowa. i agresja smyczowa jest taką dolegliwością, że objawia się tylko na smyczy? bo u nas luzem jest kiepsko, a na smyczy bardzo kiepsko, widocznie to nie jest typowa agresja smyczowa. [quote name='czi_czi']Mam specyficzne poczucie humoru, wybacz :evil_lol: Nic mi psa nie pokieraszuje, spokojnie :evil_lol: nie pozwalam mu na akcje dywersyjne w kierunku psów które byłyby w stanie mu cokolwiek zrobić :evil_lol: no i spotykam samych wporzo psiarzy na spacerach. Wzglednie- kojarza mnie dzieki mojej bullicy :) ja spotykam debili notorycznie, szczególnie w rodzinnym mieście, albo jak jestem na dużym blokowisku, gdzie mają dziesiątki psów. wtedy napotykam sąsiada - katatonika, który staje jak debil z bokserem ujadającym na smyczy i uniemożliwia nam przejście w żadną stronę, widzę dzieciaki z dużymi psami bez smyczy (raz suka ostro pokiereszowała Pata, rozdzielałam walczące psy wraz z ośmioletnią dziewczynką...), a także wszelkiej maści uśmiechniętych pewniaków pt. "to suka, nic nie zrobi", a wtedy dostaję k**wicy i wyżywam się na wątku o chamstwie :diabloti: o dziwo, na moim osiedlu jest spokojnie w miarę i tutaj waśnie zdarzają się rzadko, jest tylko jeden niby-pinczer, który się sam wyprowadza i on często podskakuje do Patryka, ale nigdy się nie odważył dobiec i dziabnąć... Quote
ailema Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 czi_czi napisał(a):Mi też nie przeszkadza ale szczerze mówiąc jeszcze się nie zetknęłam z pytaniem o to czy mogą się psy przywitac :) zwykle jest "pies czy suka?" -jakby to robiło różnicę :D Jak dla mnie jest to wielka różnica ponieważ moja nie toleruje żadnej suki i zawsze jest draka jednak jeśli suka jest bardzo uległa i od razu padnie przed moją to ją powącha . Ja też nie lubię pod biegaczy ponieważ sama się nie pewnie czuję (boję się obcych psów ) a moja to wyczuwa .I wystarczy jedną postawienie się obcego psa i mnie broni ...na szczęście robi to dyplomatycznie na zasadzie "odejdź bo już nie będę taka miła " Quote
Czaki Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 Przed chwilą wróciłam ze spaceru..... Idziemy przez bloki, wszystko ładnie pięknie i uroczo, nagle wychodzi facet z psem zza rogu. Ok myślę. Psy się witają, ten nagle : Niko nie ! i ciągnie pieska (oczywiście na fleksji) , ale nie zauważył, że psy zaplątały się smyczami... dopiszcie sobie koniec :angryy: (oczywiście była jatka, po za tym gdyby psy nie splątałyby się to rozstalibyśmy się pokojowo) Quote
zmierzchnica Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 Ech, dla mnie czasem i to "przepraszam" od właściciela podbiegacza nie jest wystarczające... Dzisiaj je usłyszałam, ale co z tego, skoro właściciel nie raczył ruszyć tyłka zanim jego suka wgryzła się w moją. Była luzem, moje dwa psy też (a dwa na smyczy). Mojej Chibi niestety podbieganie czasem się zdarza mimo mojej kontroli i oczu w tyłku, wiem jak to jest, dlatego nie dostaję piany przez podbiegaczy - czasem nawet lepiej, jak jakiś pies podbiegnie, bo jak jest właściciel to zaburza okropnie psią mowę, ciągnąc psa, gadając do niego itd ;) Tylko kurczę, żaden mój pies w najśmielszych poczynaniach nie próbował wyeliminować drugiego. A ta suka, miks wyżła, mierzyła moje psy wzrokiem - właściciel miał dużo czasu na reakcję, ale stał jak kołek z drugim wyżłem - potem wybrała Chibi (była zasmyczona) i rzuciła się na nią bezgłośnie. Na kopanie i krzyk nie zareagowała, dopiero właściciel ją odciągnął. Wcześniej ta sama suka podbiegła luzem i rzuciła się do Hery gardła, mimo że moje psy były nastawione do niej i drugiej suki jak najbardziej pozytywnie. Musiałam kopać i wrzeszczeć. Za każdym razem usłyszałam "przepraszam", ani wtedy, ani dziś, nie zrobiłam żadnej awantury, nic nie powiedziałam, no bo w sumie - zdarza się. Ale kurdę, gdybym wiedziała, że mój pies jest agresywny w TEN sposób, w sposób poważny, to nie pozwalałabym sobie na coś takiego. Dopóki nie byłam pewna Frotka, nigdy-przenigdy go nie spuszczałam. Jasne, że teraz raz na tysiąc przypadków mu się zdarzy do psa podejść (jak pomyli go ze znajomym psem), ale jeśli tamten tylko kłapnie to odchodzi. Chibi zdarzy się obszczekać (niestety :oops: walczę z tym, ale z nią walka jest ciężka - z jednej strony się wyłącza i łapie zawiechę, potrafi cały dzień spędzić w stanie bliskim katatonii, z drugiej strony jak się nakręci na pracę/zabawę, to prędzej obszczeka obcego psa), ale zawsze ją odwołuję, przepraszam właściciela, no i ona drze mordę z odległości i wraca na wołanie, a nie... Próbuje zabić. Szczerze mówiąc, chyba taki pies, który czuje radość z prób zabicia innych, za długo by po ziemi nie pochodził, gdyby trafił do mnie. A może tylko tak gadam, bo nigdy nie trafiłam na psa, który na poważnie chce jakiegoś zabić. I mam nadzieję, że nie trafię. Ale przyznam, że faktycznie, tylko na dogo spotykam się z takim zacietrzewieniem, gdy rozmowa schodzi nt. podbiegaczy ;) Jakiś czas temu, dawno już, moje psy pomyliły jakiegoś innego psiaka ze swoim znajomym psem, ja też pomyliłam ;) No ale to nie był on, więc poszłam przepraszać... Właściciel nie wiedział zupełnie, o co mi chodzi :cool3: Musimy pamiętać, że niektórzy nie mają żadnej wiedzy nt. psów. Znam ludzi, których to ja uświadamiałam, że pies nie powinien tak bez ceregieli do innych podchodzić.. Bo oni na osiedlu zawsze widzieli takie akcje, psy luzem, podbiegały, witały się, czasem kłaki pofrunęły. I taki mieli obraz posiadania psa :razz: No i są dwie strony, jak opieprzamy kogoś z góry na dół za podbieganie psa, musimy pamiętać, że i nam i naszemu psu różne rzeczy mogą się zdarzyć. Miałam kiedy sytuację, że czyjś pies luzem mnie obszczekał, a potem mój pies go pomylił z kumplem i do niego polazł.. Gdybym wtedy miała problem z tamtym szczekaniem, to dwa razy więcej wstydu bym się najadła :eviltong: Ale jest typ ludzi z psami-podbiegaczami, których nie cierpię - tacy, którzy mają złą wolę. Na prośbę o odwołanie/złapanie psa nie reagują albo mają pretensje, że ja śmiem chodzić tam, gdzie oni ZAWSZE chodzą, jakby wykupili sobie tereny zielone. Tacy, którzy wyśmiewają moje próby odgonienia ich nachalnego psa od siebie. Tacy, którzy zaczynają klnąć, gdy wołam, żeby łapali psa. I tak dalej. I takich gnębię :diabloti: Ale tylko takich ;) Quote
Pani Profesor Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 a mój ulubiony typ psiarza to "jestem życiową ofiarą", czyli taki, który stoi i gapi się bez reakcji - ani nie podejdzie, ani nie zaklnie, ani się nie przestraszy, że psy się żrą - nic,po prostu zero. czasem cieszy mnie jakakolwiek reakcja (choćby "Azor,nie!"), albo odciągnięcie psa, jakieś porozumienie - COKOLWIEK. najgorsze jest, jak się do kogoś mówi, a ktoś wywala gały i patrzy. i nic. wtedy dostaję świra, a sąsiada z rodzinnego miasta kiedyś uduszę. to taki gość, że jakby przejechało po nim auto, to by zapytał sanitariusza z karetki, co się stało. ma z 50-kilka lat, nie wiem, jakim cudem się tyle czasu uchował i nie zrobił sobie krzywdy np. sztućcami przy obiedzie. a dodatkowo ma psa, dzikiego boksera, chociaż tyle oleju ma we łbie, że go prowadza na smyczy, ale to pewnie po to, żeby nie uciekł, "bo rasowy, to szkoda"... Quote
motyleqq Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 [quote name='Pani Profesor'] i agresja smyczowa jest taką dolegliwością, że objawia się tylko na smyczy? bo u nas luzem jest kiepsko, a na smyczy bardzo kiepsko, widocznie to nie jest typowa agresja smyczowa. no wiesz, raczej trudno mówić o agresji smyczowej, jak pies jest luzem :evil_lol: ale jak najbardziej może być tak, że pies jest agresywny i na smyczy i luzem. chyba zwykle tak jest ;) Quote
Pani Profesor Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 tyle że Pat jest bardziej agresywny na smyczy, a nawet jeśli nie agresywny, tylko zaniepokojony/zestresowany, to po odpięciu go - trochę luzuje. oczywiście mówię o eksperymentach w kontrolowanych warunkach, np. kiedy zapoznajemy go z jakimś innym psem, którego musi polubić z takich czy innych powodów (np. pies TŻ-ta). na smyczy darłby japę godzinę, a puszczony - podejdzie, powącha, spróbuje wszcząć burdę, ale szybko toleruje obecność drugiego psa obok siebie. na smyczy - za nic w świecie, będzie regularna wojna. Quote
evel Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 [quote name='Pani Profesor']tyle że Pat jest bardziej agresywny na smyczy, a nawet jeśli nie agresywny, tylko zaniepokojony/zestresowany, to po odpięciu go - trochę luzuje. oczywiście mówię o eksperymentach w kontrolowanych warunkach, np. kiedy zapoznajemy go z jakimś innym psem, którego musi polubić z takich czy innych powodów (np. pies TŻ-ta). na smyczy darłby japę godzinę, a puszczony - podejdzie, powącha, spróbuje wszcząć burdę, ale szybko toleruje obecność drugiego psa obok siebie. na smyczy - za nic w świecie, będzie regularna wojna. A spacer równoległy? I karcenie KAŻDEGO wyskoku do drugiego pieska? Quote
Pani Profesor Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 też działa, ale wolniej - z Waldkiem Majkowskiej tak zapoznawałam, że najpierw wyjechał do biedaka z zębami, po chwili szły obok siebie na smyczy, ale Pat go raczej ignorował, a każdy bliższy kontakt (typu "wychylę się i powącham") kończył się zębami. Waldek go zlewał, a Patrykowi się szybko znudziło, toteż jeszcze tego samego dnia biegały razem i taplały się w wodzie. Następny spacer - przywitał zębami, ale szybko się odczepił. Trzecim razem już przywitanie z machającym ogonem, puszczone luzem - zero agresji. jakby się widywały na co dzień, to by zostały kumplami - tak Patryk ma, że każdy napotkany pies = wojna, burzliwy przebieg, ale krótki dystans. Quote
zmierzchnica Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 Pani Profesor napisał(a):też działa, ale wolniej - z Waldkiem Majkowskiej tak zapoznawałam, że najpierw wyjechał do biedaka z zębami, po chwili szły obok siebie na smyczy, ale Pat go raczej ignorował, a każdy bliższy kontakt (typu "wychylę się i powącham") kończył się zębami. Waldek go zlewał, a Patrykowi się szybko znudziło, toteż jeszcze tego samego dnia biegały razem i taplały się w wodzie. Następny spacer - przywitał zębami, ale szybko się odczepił. Trzecim razem już przywitanie z machającym ogonem, puszczone luzem - zero agresji. jakby się widywały na co dzień, to by zostały kumplami - tak Patryk ma, że każdy napotkany pies = wojna, burzliwy przebieg, ale krótki dystans. Frotek zachowywał się bardzo, ale to bardzo podobnie. Nie mogłam po prostu zapoznać go z psem - najpierw potrzebny był spacer równoległy, jednoczesne wykonywanie komend Fro i tego drugiego, powąchanie sików tego drugiego :diabloti: i ew. powąchanie siebie wzajemnie. Potem było już ok, zlewał drugiego psa lub się bawił. A przy następnym spotkaniu i tak musiałam na nowo robić ten sam rytuał, bo nie zapamiętał, że to psi kumpel, a nie psi wróg :roll: U niego pomogła kastracja, intensywne szkolenie, duuużo resocjalizacji (spotkania na obcym terenie w grupie psów) i porządne wybieganie na co dzień (jogging, cani-cross). Tylko że to szkolenie chyba było jako pierwsze - najpierw nauczyłam się go opanowywać w każdej sytuacji, szczególnie przy obcych psach. Jak już wiedziałam, że zareaguje na komendy nawet w dużym pobudzeniu, to mogłam go resocjalizować... Quote
Pani Profesor Posted November 13, 2013 Posted November 13, 2013 u niego "siad" (jako najprostsza) działa przy psie w zależności od odległości - siedząc i tak jęczy i skomle, widać, że się denerwuje, ale w miarę wytrzymuje przejście psa z ok. 10 metrów. bliżej - póki co nie ma szans :shake: a posłuszeństwo tłukę, ile wlezie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.