Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziś miałam znów podobną sytuację jak ostatnio. Pozwolę sobie wkleić z mojego bloga :

Poszliśmy z Waldkiem na łączkę gdzie planowałam z nim poćwiczyć posłuszeństwo , ale była tam babka z onkiem więc stwierdziliśmy że siądziemy na ławce. Jeszcze nie doszliśmy a pojawiła się druga z małym jamniczkowatym pieskiem bez smyczy. Usiadła nam na ławeczce więc poszliśmy na drugą i mijamy ją a do Waldka podlatuje zjeżony piesek i fika. Ryczy niemiłosiernie i widać że ma zamiar się rzucić, więc tżtowi mówię żeby szedł z Waldkiem i nie pozwalał mu na żadne konfrontacje z tamtym - Waldek nie zwraca na niego uwagi i ładnie z tż idzie, a piesek coraz bardziej próbuje Waldkowi wskoczyć na kark i już wystawia zęby. Na to babcia " o jezusie, a trzymajże pan tego psa bo się rzuci na X(tu padło imię tego pieska) zaraz! No z psem nawet wyjść nie można, tam wilk tu ten...." Już miałam ryknąć że przecież to paniusi piesek chce pogryźć mojego i goni za nim bez smyczy ale stwierdziłam że babcia może już z głową coś ma nie tak, więc pozwoliłam jej sobie gruchać frustracyjnie dalej...

Czasem naprawdę szkoda że mój pies nie potrafi się rzucić i rozszarpać takich fikaczy na strzępy...Albo ich bezmyślnych właścicieli...:mad:

Posted

Ja bym nie mogła milczeć. Zwyzywałabym babę aż miło i dodatkowo, jak evel, postraszyła spuszczeniem psa. Debile dookoła, osobiście już mam ich dość.

Posted

Ja mam jeszcze trochę cierpliwości, może dlatego że Waldek się nie rzuci tylko ominie delikwenta, a ja starszej osobie nie chcę też nerwów szarpać ani robić dymu bo wiadomo jak czasem z takimi babciami jest - chodzą po świecie i wszystko im wkoło przeszkadza a same są wzorem cnót. Właściwie to postraszenie psem by głupie nie było, ale jakoś mi nie przyszło to do głowy że kogoś moją sierociną mogę straszyć :D

Posted

[quote name='evel']Dlatego Ty mu powinnaś podciąć skrzydełka i absolutnie nie dać gnoić innych piesków ;)

robię co mogę - nie puszczam go przecież luzem na psa, do którego jest źle nastawiony. chodzi mi o gnojenie w sytuacjach, kiedy siłą rzeczy muszę go z psem jakoś porozumieć, np. z psem TŻ-ta, w którego domu musieliśmy zostać na noc. nie myśl sobie, on dostaje opiernik ode mnie równy :cool3:

Posted

a takie przysłowiowe 'babcie' są straszne w kontekście nieprzetłumaczalności - skoro polazła gdzieś w krzaki/na polankę,to jest poirytowana, że ktoś inny śmiał się zapuścić w dzicz, więc hulaj dusza - co ślina na język przyniesie.

tak samo jak "a po co to trzymać w domu" z paluchem wycelowanym w ttb, nawet przyjaźnie wyglądającego. wytłumaczyć nijak nie idzie, ja już daaaaawno przestałam próbować nawracać ludzi starszych, bo to walka z wiatrakami. a ochrzan za burackie zachowanie można zebrać niezależnie od wieku - takie moje zdanie.
jakbym coś przeskrobała na "psim" polu, to z pokorną miną wysłucham ochrzanu od 14-latka.

Posted

Majkowska napisał(a):
Dziś miałam znów podobną sytuację jak ostatnio. Pozwolę sobie wkleić z mojego bloga :

Poszliśmy z Waldkiem na łączkę gdzie planowałam z nim poćwiczyć posłuszeństwo , ale była tam babka z onkiem więc stwierdziliśmy że siądziemy na ławce. Jeszcze nie doszliśmy a pojawiła się druga z małym jamniczkowatym pieskiem bez smyczy. Usiadła nam na ławeczce więc poszliśmy na drugą i mijamy ją a do Waldka podlatuje zjeżony piesek i fika. Ryczy niemiłosiernie i widać że ma zamiar się rzucić, więc tżtowi mówię żeby szedł z Waldkiem i nie pozwalał mu na żadne konfrontacje z tamtym - Waldek nie zwraca na niego uwagi i ładnie z tż idzie, a piesek coraz bardziej próbuje Waldkowi wskoczyć na kark i już wystawia zęby. Na to babcia " o jezusie, a trzymajże pan tego psa bo się rzuci na X(tu padło imię tego pieska) zaraz! No z psem nawet wyjść nie można, tam wilk tu ten...." Już miałam ryknąć że przecież to paniusi piesek chce pogryźć mojego i goni za nim bez smyczy ale stwierdziłam że babcia może już z głową coś ma nie tak, więc pozwoliłam jej sobie gruchać frustracyjnie dalej...

Czasem naprawdę szkoda że mój pies nie potrafi się rzucić i rozszarpać takich fikaczy na strzępy...Albo ich bezmyślnych właścicieli...:mad:


Ja bym reagowała - przecież chodzi o Twojego psa. Super, że on ujadaczy olewa, ale taki nakręcony pies w końcu go uwali i Waldek szybko nauczy się, że nie można małego japacza ignorować, tylko trzeba unieszkodliwić, bo inaczej jest groźny... Może dlatego, że miałam wiele niemiłych sytuacji, włącznie z rzuceniem się takiego ujadacza mojemu psa do gardła, ale ja się nie patyczkuję z nikim, jeśli jakiś pies jest agresywny. Czy to dziecko z psem, czy babcia, czy matka z wózkiem - nie ma znaczenia. Nie obrażam, oznajmiam, że mam gaz pieprzowy i go użyję i że przepisy są jasne - pies na smyczy. Ignorowałam długo babcię, której suka rzuca się na moje psy - rozpowiadała wszystkim, że ona się rzuca, bo moje ją pogryzły. Jak się rzuciła na moje przerażone tymczasy to poszłam kobiecie przemówić do słuchu. Urocza babinka wrzeszczała, że mam "spi..ć", bo jestem "głupią gówniarą"... Przeszły mi wszelkie sentymenty :p Powiedziałam jej, że jest żenująca i kilka takich słów, bez wyzwisk oczywiście. Teraz na mój widok zapina psa - wcześniej nawet nie próbowała. Niektórych można tylko tak nauczyć szacunku, i tutaj wiek nie gra roli.

Ale ja swoimi psami nie straszę, staram się nie wciągać ich w konflikt, bo one w starciu z ludźmi są przegrane. Jeśli babcia powie, że ja szczuję moje psy na nią, to moje psy mają przewalone. Dlatego zawsze "straszę sobą", a psy sadzam na boku, pokazując, jak bardzo są usłuchane. To działa na wyobraźnię, bo suka się pieni, babcia wrzeszczy, a moje psy na lajcie - nawet jak kobiecina opowiada o ich agresji, to ludziom trudno w to uwierzyć.

Posted

Lady P napisał(a):
A tak z ciekawości zapytam w jakiej miejscowości? Może uda się ustalić skąd suczka była brana(z jakiej hodowli) może ktoś z yedowego forum by się tym zajął :)
Ostatnio na forum dziewczyny pisały że ludzie dzwonią po szczeniaki żeby w pseudo je hodować :smhair2:

Z tego co pamiętam to suka jest bez rodowodu, samiec ma rodowód. już na jakimś samojedowym forum właściciel czytał co o nim myślą.

Posted

katik napisał(a):
Z tego co pamiętam to suka jest bez rodowodu, samiec ma rodowód. już na jakimś samojedowym forum właściciel czytał co o nim myślą.


Widocznie któryś hodowca dał się nabrać na dobre intencje i dał malucha do nieodpowiedniego domu.Najbardziej szkoda suczki,bo jeśli rozmnażacz (właścicielem takiego człowieka nazwać się nie da) się nie opamięta to będzie kryta co cieczkę :/

Posted

Majkowska napisał(a):
Dziś miałam znów podobną sytuację jak ostatnio. Pozwolę sobie wkleić z mojego bloga :

Poszliśmy z Waldkiem na łączkę gdzie planowałam z nim poćwiczyć posłuszeństwo , ale była tam babka z onkiem więc stwierdziliśmy że siądziemy na ławce. Jeszcze nie doszliśmy a pojawiła się druga z małym jamniczkowatym pieskiem bez smyczy. Usiadła nam na ławeczce więc poszliśmy na drugą i mijamy ją a do Waldka podlatuje zjeżony piesek i fika. Ryczy niemiłosiernie i widać że ma zamiar się rzucić, więc tżtowi mówię żeby szedł z Waldkiem i nie pozwalał mu na żadne konfrontacje z tamtym - Waldek nie zwraca na niego uwagi i ładnie z tż idzie, a piesek coraz bardziej próbuje Waldkowi wskoczyć na kark i już wystawia zęby. Na to babcia " o jezusie, a trzymajże pan tego psa bo się rzuci na X(tu padło imię tego pieska) zaraz! No z psem nawet wyjść nie można, tam wilk tu ten...." Już miałam ryknąć że przecież to paniusi piesek chce pogryźć mojego i goni za nim bez smyczy ale stwierdziłam że babcia może już z głową coś ma nie tak, więc pozwoliłam jej sobie gruchać frustracyjnie dalej...

Czasem naprawdę szkoda że mój pies nie potrafi się rzucić i rozszarpać takich fikaczy na strzępy...Albo ich bezmyślnych właścicieli...:mad:

Jak mnie i Figę tak zaatakował york na parkingu to spuściłam smycz, york nie pierwszy raz rzucił się na moją Figę. :/

Posted

Mam ttb, który nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Zrównoważone psy lubi i akceptuje. Rozwrzeszczane podbiegacze mają przechlapane z mojej i jego strony. Po tym, jak zostałam ugryziona przez takiego bezpańskiego kundla nie mam żadnych oporów, każdy dostanie ode mnie gazem. Policja mnie zapewniła, że moje psy mają dobrą opinię i jak są na smyczy, mają prawo "załatwić sprawę".
Po naszym terenie spacerowym chodzi pani z wodołazem na flexi. Pies rzuca się na wszystko, a ona nie specjalnie nad nim panuje. Ma pretensje do wszystkich, że denerwują jej pieska, który jest rasą ratowniczą. Mój kundel, ostatnio wystąpił w Tv i odpowiedziałam, że mojego też nie można denerwować, bo jest psim celebrytą ;-) Pani zamilkła. Musiałam się mocno pilnować żeby nie parsknąć śmiechem.

Posted

ajeczka napisał(a):
Mam ttb, który nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Zrównoważone psy lubi i akceptuje. Rozwrzeszczane podbiegacze mają przechlapane z mojej i jego strony. Po tym, jak zostałam ugryziona przez takiego bezpańskiego kundla nie mam żadnych oporów, każdy dostanie ode mnie gazem. Policja mnie zapewniła, że moje psy mają dobrą opinię i jak są na smyczy, mają prawo "załatwić sprawę".
Po naszym terenie spacerowym chodzi pani z wodołazem na flexi. Pies rzuca się na wszystko, a ona nie specjalnie nad nim panuje. Ma pretensje do wszystkich, że denerwują jej pieska, który jest rasą ratowniczą. Mój kundel, ostatnio wystąpił w Tv i odpowiedziałam, że mojego też nie można denerwować, bo jest psim celebrytą ;-) Pani zamilkła. Musiałam się mocno pilnować żeby nie parsknąć śmiechem.


Buahahaha, zostałaś Mistrzem Ciętej Riposty, gratuluję refleksu! :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']ej ej, ja też tak czasem mówię, że chciałabym, żeby któryś pies odpowiedział na patrysiowy atak, nie chodzi mi o to, że mam ochotę na krwawe igrzyska i nienawidzę swego psa, tylko jeśli u niego to jest kozaczenie, a nie taka prawdziwa agresja (a właśnie na kozaczenie to wygląda), to fajnie byłoby, żeby któryś pies, do którego Patryk wyskoczy, chociaż się odwinął, a nie schował ogon i zwiał.

póki co, mój królewicz czuje się bezkarny, ale to dlatego, że ja go nie puszczam do agresorów albo psów potencjalnie mu zagrażających, a właśnie do takich, z którymi próbuję zapoznać w celach przyjacielskich... a takie zazwyczaj gnoi i nie czuje żadnego respektu, potrafi wyżerać labowi TŻ-ta z miski i ustawiać go we własnym domu...ale śmiechem żartem, lab raz się odwinął (nie - ugryzł, ODWINĄŁ) i w zasadzie od tego czasu nabrał do niego nieco :diabloti:respektu, bo początki były trudne...


to tak jak moja sznaucerzyca kilo 6 zawsze stara się zdominować każdego innego psa i odgryza się. i też zawsze sobie myślę, że mógłby jej się któryś wreszcie nie dać. aale do dużych i to suk jej nie dopuszczam inne akceptują ją. no a jak była sunia nie agresywna i podeszła do mojej do moja w taki pisk, żebym ją tylko od tej drugiej zabrała, bo zaczęła się bać bo tamta większa, spooro większa ;) Taki cwaniak mały.

Posted

A czy sznaucery nie mają właśnie takiej skłonności do "rzucania się na psy bez złych zamiarów" :D
Nie wiem czy się jasno wyraziłam, ale zauważyłam że sznaucer to sobie lubi tak doskoczyć, dziabnąć, powarczeć i poszczekać na powitanie, a w efekcie jest całkiem miły ;)

Posted

Majkowska napisał(a):
A czy sznaucery nie mają właśnie takiej skłonności do "rzucania się na psy bez złych zamiarów" :D
Nie wiem czy się jasno wyraziłam, ale zauważyłam że sznaucer to sobie lubi tak doskoczyć, dziabnąć, powarczeć i poszczekać na powitanie, a w efekcie jest całkiem miły ;)



tak, coś w tym jest, jak moja była młodsza to miała koleżanką na którą cały czas warczała i bawiła się zarazem, ale teraz to jest masakra, nie lubi innych psów i koniec, chociaż miała z nimi kontakt. Tak zazdrosna jest, że szok. i nie zabiega o nasze względy - jak zajmujemy się innym psem ona najpierw próbuje go ostrzec a widząc, że nam sie to nie podoba - odchodzi i jakby zamyka się w sobie. zresztą w ogóle cała jest dziwna :D

Posted

to mój Pat ma więcej ze sznaucera, niż mi się wydawało... :) też warczy w zabawie, dźwiękowo nie idzie odróżnić, czy jest serio wściekły, czy tylko sobie burczy - my już wiemy, ale goście albo znajomi zawsze wycofują rękę (np. przy szarpaku) bo boją się, że to ostrzegawcze, a to tylko królewicz się tak bawi :loveu: i najlepsze jest to, że warczy przy próbie zabrania mu np. kości tak samo, jak przy zabawce,z tą różnicą, że za kość kłapnie i będzie próbował bronić, a zabawkę można mu wyjąć z gęby, nawet jak warczy - wtedy to tylko droczenie się.

i do psów jest taki sam, jak Wasze sznupy, drze mordę z daleka, wystawia kły, kłapnie, a po jakimś czasie najlepszy przyjaciel :D no, ale na ulicy do etapu "przyjaciel" nie przechodzi :roll:

błagam, pocieszcie - to im kiedyś mija? :diabloti:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
to mój Pat ma więcej ze sznaucera, niż mi się wydawało... :) też warczy w zabawie, dźwiękowo nie idzie odróżnić, czy jest serio wściekły, czy tylko sobie burczy - my już wiemy, ale goście albo znajomi zawsze wycofują rękę (np. przy szarpaku) bo boją się, że to ostrzegawcze, a to tylko królewicz się tak bawi :loveu: i najlepsze jest to, że warczy przy próbie zabrania mu np. kości tak samo, jak przy zabawce,z tą różnicą, że za kość kłapnie i będzie próbował bronić, a zabawkę można mu wyjąć z gęby, nawet jak warczy - wtedy to tylko droczenie się.

i do psów jest taki sam, jak Wasze sznupy, drze mordę z daleka, wystawia kły, kłapnie, a po jakimś czasie najlepszy przyjaciel :D no, ale na ulicy do etapu "przyjaciel" nie przechodzi :roll:

błagam, pocieszcie - to im kiedyś mija? :diabloti:


U mnie też zabawa to ryki, kwiki, warkoty, szczekanie... Czy to zabawa ze mną, czy gdy psy bawią się ze sobą :) Frotek ma niewiele ze sznupa (może trochę), ale podobnie - nowo spotkany pies musi być oburczany i ofukany, a jak się podejdzie przywitać, to jest super kumpel ;) I nie, nie minęło mu to, ma już 6 lat :diabloti: U mnie Hera szczeka na powitanie, to się nawet czasem TZ obawia, bo ma taki ostry szczek - a ja doskonale umiem odróżnić szczek powitalny, szczek "daj mi miskę", szczek "widzę kogoś znajomego". Szczek "won stąd" słyszałam kilka razy w jej wykonaniu i ma naprawdę inne brzmienie, o wiele bardziej nieprzyjemne. Ale trudno się spodziewać, że ktoś obcy będzie to odróżniał ;)


Pisałam już na fb, ale tutaj też opiszę :)
Cudowna sytuacja, najlepsza jaka mi się przytrafiła.
Idę z suczkami na spacer. Wychodzi też łysy pan w dresiku z amstaffem na kolczatce, tak naprawdę stereotypowo. Pan zagadany przez telefon, ast nas zauważa i ciąąągnie pana przez trawnik.
Słyszę: K...a! K...a! Ja p...ę!
Pan wpadł w kupę :diabloti: Pies dalej ciągnie go w stronę moich suczek...
Facet szarpie go do siebie i wrzeszczy prosto w pysk: Czy wy musicie wszędzie srać?!

:mdleje:

Posted

Ale mnie dzisiaj zdenerwował .... :angryy:
Szłam z Czaksem przez bloki a tu z bramki wylatuje jakiś piesek mniejszy od mojego my idziemy a on leci się przywitać no to wąchu ,wąchu i nagle chap mojego za pysk :shake:, zero powtarzam zero sygnałów że mu się coś nie podoba .... na szczęście mojemu nic wielkiego się nie stało, tylko rozciął mu troszeczkę wargę :angryy:
Pies sam z obrożą ale właściciela ze świecą szukać :candle:

Posted

ja u swojego na początku też nie widziałam sygnałów i pozornie dobrze rokująca znajomość kończyła się CHAP 'znienacka'...jak się przyjrzałam to wiem już, że to nijak nie jest znienacka :diabloti: tylko teraz umiem odczytać sygnał i zabieram go, zanim dojdzie do "chap"...

Posted

Ja ostatnio z Waldkiem szłam ,a z bloku przedemną wyszła babka z takim średnim rudym kundelkiem. Już zakręcała w bok, a nagle pies jej się wyrwał, wywalił ją w kałużę błota i z rozpędu wpił się w kark mojego Waldka zębiskami :crazyeye: Dzięki Bogu Wald i tu wykazał się cierpliwością ( choć już coraz bardziej tego żałuję że jest taki łagodny i opanowany...) i nie odgryzł się, bo byłaby krwawa jatka z tego, odstawiłam go na bok, a tamtego nadepnęłam pieronem na smycz i darłam się żeby w te pędy zabierała psa. Pani się po niego nie kwapiła - wyglądała jakby się bała go złapać... a jak już podeszła i zaczęłam jej reprymendę co powinna uświadomić sobie jak ma takiego psa to rozryczała się okropnie i powiedziała że go uśpi bo już nie może z nim wytrzymać... Dość jej wtedy niemiło przygadałam i już miałam przemaglować ją o książeczkę zdrowia, aktualne szczepienia i pokrycie kosztu przeglądu weterynaryjnego mojego psa czy aby napewno nic mu tamten nie zrobił , ale pies zaczął znów szaleć do mojego i oddaliła się...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...