Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wracając do zagadnienia stary człowiek- młody pies. Jestem absolutnie na nie. Przy czym mam na myśli ludzi ewidentnie starszych, a nie "strasznie starych po 60" ;) ). No kurcze, przykro mi, ale w tym przypadku potencjalne zagrożenie psa jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś zachcianki, urażone ego, a nawet marzenia.
Jeśli ktoś jest na tyle egoistyczny, żeby patrzeć tylko na swoje widzimisię, a nie na dobro psa, jeśli nie potrafi trzeźwo ocenić rzeczywistości- to niestety ale być może wogóle nie powinien mieć zwierzęcia.....

Bo to mi na rękach umarła Bułeczka, pogryziona w schronie w potwornej depresji po śmierci właściciela, to ja ratowałam kilka a może i kilkanaście innych zwierzaków w podobnej sytuacji. Najczęściej zwierząt już niemłodych, rozpieszczonych, nie umiejących się zupełnie przystosować do nowych warunków, a zarazem już małoadopcyjnych...

Chociażby ostatnie takie dwa "moje" zwierzaki- Amik, pinczerek, 4 lata kupiony babci, a kiedy babcia zaniemogła oddany bez skrupułów do schronu, gdzie natychmiast się poważnie rozchorował. Pimpek, wielki gruby kot, przywieziony z wyprawką "bo babcia idzie do domu opieki, a my mamy już yorka". Miał szczęście że byłam przy tym- nie przeżyłby w schronie kwarantanny (grube kochane koty najczęściej odmawiają ze stresu jedzenia i w ciągu kilku dni zaczyna wysiadać już obciążona wątroba).

A może najtragiczniejsza sytuacja, z jaką miałam do czynienia- samotna starsza pani, zmarła, sąsiedzi zorientowali się po jakimś czasie. Obok ciała pani leżał nieżywy jej stary piesek :( Przerażonego, głodnego kota szukałyśmy w mieszkaniu wiele godzin.......

Posted

Lady P napisał(a):
Chyba ta babcia to z tych co uważają że miejsce psa jest na łańcuchu przy budzie.:roll:

No właśnie nie wiem, bo powiedziała to wesołym tonem, tak jak przeciętny człowiek by powiedział "ale ty jesteś ładny!" albo "ale masz długą smycz!". Może to miał być jakiś żart, a ja po prostu mam kiepskie poczucie humoru? :P

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Wracając do zagadnienia stary człowiek- młody pies. Jestem absolutnie na nie. Przy czym mam na myśli ludzi ewidentnie starszych, a nie "strasznie starych po 60" ;) ). No kurcze, przykro mi, ale w tym przypadku potencjalne zagrożenie psa jest dla mnie ważniejsze niż czyjeś zachcianki, urażone ego, a nawet marzenia.
Jeśli ktoś jest na tyle egoistyczny, żeby patrzeć tylko na swoje widzimisię, a nie na dobro psa, jeśli nie potrafi trzeźwo ocenić rzeczywistości- to niestety ale być może wogóle nie powinien mieć zwierzęcia.....


Jeżeli starsi ludzie chcą szczeniaczka to kiedy są w takim zamyśle sami powinni ocenić swoje możliwości (jeżeli jest to ich zachcianka i nie patrzą na szczęście swojego psa tylko na swoje ego) .Przecież taki szczeniak może zrobić krzywdę starszej osobie ( większy szczyl pociągnie pan/i się przewróci , a kości nie te ...) , albo jakiś obcy pies podbiegający do psiaka ... :shake:
I raczej wątpię aby większość taki osób miała cierpliwość i chęci uczyć szeniaka załatwiania się na zewnątrz czy jakiśpodstawowych komend
No ale jak widać nawet doświadczone życiowo osoby nie zawsze myślą racjonalnie ...

Posted

Może nie do końca komentarz ale miałam dzisiaj bardzo miło zaskakujące zdarzenie. Koleżanka uparła się na psa, oczywiście było "Monika weź mi znajdź psa, ja chcę rasę jakąś, np. labrador, ON albo coś takiego". No to zaczęło się wybijanie z głowy dużych ras (mama owej koleżanki mogła by sobie nie dać rady podczas spacerów) i szukanie czegoś mniejszego. Stanęło na cocker spanielu. No i skąd takiego wytrzasnąć? Kazałam koleżance odłożyć przykładowe 1500 zł i udać się do hodowli. Na co koleżanka "ale ja nie chcę za tyle, po co mi taki drogi, znajdę taniej". I tu wtrącili się znajomi "no chyba nie kupisz psa z pseudohodowli? Przecież pies musi mieć rodowód albo możesz sobie adoptować kundelka bądź poszukać rasowego w schronisku ". Mnie zażyło, bo nie spodziewałam się po nich takiego ogarnięcia w temacie, myślałam że sama będę musiała się gimnastykować z tłumaczeniem a tu taki zaskok ze strony nie psiarzy :loveu:.
Koleżance proponowałam pożyczenie Hexy na 2 dni żeby zobaczyła jak to się mieszka z psem pod jednym dachem, ale po wysłuchaniu wielu opowieści z życia czarnuchy nie wyraziła chęci na zamieszkanie z moim idealnym psem na tak długo :evil_lol:

Posted

bellatriks napisał(a):
No właśnie nie wiem, bo powiedziała to wesołym tonem, tak jak przeciętny człowiek by powiedział "ale ty jesteś ładny!" albo "ale masz długą smycz!". Może to miał być jakiś żart, a ja po prostu mam kiepskie poczucie humoru? :P


W takim razie to i ja nie wiem :) Chyba że babcia już żyje w "swoim" świecie i ma odpały.

Posted

Majkowska napisał(a):
To nie jest dyskryminacja ludzi starszych tylko wydaje mi się, logiczne myślenie...
Niestety, nie wolno krzywdzić zwierząt swoimi zachciankami. To ze ktoś chce mieć przyjaciela i jest samotny, owszem, jest przykre, ale to nie znaczy żeby od razu przyklaskiwać braniu szczeniąt ( i to często jest kupno od pseudo bo przecież babulinka chce rasowego jorkiego, ale fanaberii żeby kupować z hodowli za kilka tysięcy robić nie będzie, szczegolnie z jej marną renciną).
Jasne że każdy człowiek jest inny (bo zaraz mi ktoś powie że napisałam to o wszystkich ludziach którzy nie mają 20 lat) ale każdy z nas zna historie pt " umarł właściciel, pies trafia do schroniska i załamuje się".


piszesz "to nie jest dyskryminacja", a jednoczesnie wyrazasz sie tak jak powyzej o "babulinkach", o "marnej rencinie"...
gdzies tu jest chyba cos nie w porzo, nie sadzisz?

Posted

a_niusia napisał(a):
piszesz "to nie jest dyskryminacja", a jednoczesnie wyrazasz sie tak jak powyzej o "babulinkach", o "marnej rencinie"...
gdzies tu jest chyba cos nie w porzo, nie sadzisz?


a_niusia, nie martw się,:lol: ona też kiedyś zostanie nazwana babulinką;), też jej będą wmawiać, że jest za stara na młodego psa:evil_lol: Za moich młodych lat było takie powiedzonko " i hipisi będą łysi " co tłumacząc na język współczesny oznacza, że wszyscy się kiedyś zestarzeją:diabloti:

Posted

Dla mnie czasami ludzie po prostu źle oceniają starość, bo taka osoba w pełni zdrowa która ma te 60 lat wcale stara nie jest, co innego taka babulina pod 90 :)
Moja Babcia ma obecnie 80 lat i jest w 100% sprawna.
No i jeszcze jedna ważna kwestia, jak już dajemy psa osobie starszej ( nie ważne czy to pies 2 miesięczny, czy 5 letni ), dobrze by było gdyby przy adopcji był ktoś z najbliższej rodziny i zadeklarował się że w razie wypadku, wizyty w szpitalu czy innych tego typu problemów ktoś się psem zajmie.

Posted

pomijajac fakt, jakiego kto powinien miec psa, wypowiadanie sie o "babulinkach" i "rencinach" dla mnie swiadczy o tym jak obrzydliwe jest traktowanie starosci w naszym spoleczenstwie.

Posted

[quote name='ulvhedinn']
A może najtragiczniejsza sytuacja, z jaką miałam do czynienia- samotna starsza pani, zmarła, sąsiedzi zorientowali się po jakimś czasie. Obok ciała pani leżał nieżywy jej stary piesek :( Przerażonego, głodnego kota szukałyśmy w mieszkaniu wiele godzin.......

Okropnie to smutne :-( My tak mieliśmy z suczką, ale młodą - 3letnią. Właścicielka umarła, nikt nie zauważył, a to biedne stworzenie kilka dni tam koczowało z ciałem martwej kobiety :roll: Na szczęście sąsiedzi zgłosili na czas, suczka ma teraz świetny domek. Ale była okropnie wylękniona, miała bardzo silny lęk separacyjny i mało tego nowego domu przez to nie straciła. Na szczęście jest już ok, ale groziło jej schronisko.

*Monia* - ja się teraz zajmuję wybijaniem z głowy koleżance z roku akity. Uznała, że skoro ma mieć psa "to jakiegoś ciekawego" i oczywiście "nie za drogiego, bo to bez sensu". Ciekawa akita... No. Ciekawie by było na pewno, szczególnie, jak zaczęłyby dochodzić do głosu hormony podrastającego młodzieniaszka o niestabilnym charakterze z pseudo :roll: Na razie jej podpowiedziałam samojeda, teraz muszę nakierować na hodowlę. Tylko widzę, że jej trochę przeszło, kiedy opowiadałam jak myję moje psy po każdym spacerze w bardziej mokry dzień :diabloti:


Ja miałam uroczą sytuację wczoraj. Trochę mnie przytkało.
Jestem na ogrodzonym i opuszczonym boisku, które na razie stało się wybiegalnią psów. Z jednej strony jakieś panie z sznupem i czarną suką, poszłam na drugą stronę koło siatki. Ćwiczę z Frotkiem i Herą komendy, sztuczki, aport, takie tam. I nagle Fro burczy, a ja słyszę...
-Widzę to.
Kątem oka spojrzałam w stronę siatki, stoi jakiś starszy pan. Udałam, że nie słyszę. Nadal ćwiczę.
-Ja to ciągle obserwuję.
Ignoruję dalej.
-Patrzę i widzę, ciągle tu jestem.
Już miałam coś powiedzieć, kiedy widzę, że panie z psami idą do mnie, pytają czy szkolę psy i takie tam bździu-bździu. Kiedy poszły, odwróciłam się, dziadka już nie było :roll:

Nie wiem, co to miało znaczyć, ale muszę znowu zacząć nosić gaz :diabloti:

Posted

Nie wydawajmy też psów do adopcji osobom młodym które jeszcze nie mają dziecka- bo wiele psów trafia do schroniska gdy się urodzi dziecko

darujmy sobie wydawanie psów studentom (a już nie daj boże studenckim parom!)- bo mają pstro w głowie, częso są na utrzymaniu rodziców i nie wiadomo w sumie jak z ich przyszłością, czy znajdą dobrą pracę itd.

unikajmy też młodych mężczyzn, bo to oni są najczęściej sprawcami drastycznych wypadków samochodowych- i co wtedy z psem jak jego pan zginie?

omijajmy szerokim łukiem rodziny z małymi dziećmi (tak do 4 roku życia)- bo na pewno dziecko będzie psu robiło krzywde, ewentualnie dostanie uczulenia i znowu pies w odstawkę

uwaga na kobiety w ciąży! one w ogóle nie mogą dostać psa, bo bądźmy szczerzy- która sobie poradzi z wielkim brzuchem, psem a potem absorbującym dzieckiem?

A już nie daj boże adoptować psa osobie samotnej! kto się nim wtedy zajmie jak się panu/pani coś przytrafi?

Posted

Szura napisał(a):
Jeśli ktoś nie widzi nic złego w wydawaniu szczeniaka 80letniej osobie, to dla mnie coś jest nie halo.


A już jak najbardziej "halo" jest stawianie jakiejś granicy wiekowej?
To co, ile lat musi mieć facet a ile kobieta żeby uznać ją już za nieodpowiednią osobę do adopcji szczenięcia? 65, czy może 70 a 71 już ją będzie skreślać?
Może ma przedstawić zaświadczenie od lekarza jakim cieszy się zdrowiem?

Posted

Szura napisał(a):
Jeśli ktoś nie widzi nic złego w wydawaniu szczeniaka 80letniej osobie, to dla mnie coś jest nie halo.


dla mnie rownie bardzo nie halo jest pisanie o babulince, co chce jorkiego i ma nedzna rencine. serio to mnie zaszokowalo nawet bardziej niz wydawanie szczeniat osobom starym.

Posted

Szura napisał(a):
Jeśli ktoś nie widzi nic złego w wydawaniu szczeniaka 80letniej osobie, to dla mnie coś jest nie halo.


Popieram w pełni.

Może pora zająć się adopcjami, jeśli jeszcze tego nie robicie - naprawdę nie macie przypadków, że oddawany jest pies kilkuletni, bo osoba zmarła albo zaniemogła? Naprawdę nie macie zwrotów z adopcji, bo "mama sobie jednak nie radzi"? Ja mam to non stop. Ostatnio wychuchany 2letni pies trafił do schroniska, bo starszy pan dostał udaru. Znajoma chciała go wziąć, ale zwierzak jest makabrycznie rozpieszczony i nienauczony chodzenia na smyczy, a że jest duży - nikt sobie z nim nie radzi. Mam dużo takich historii, ile potrzebujecie jeszcze przykładów?

Aha, i nie wydajemy zazwyczaj psów ludziom z rocznymi-dwuletnimi dziećmi. Moja suka poszła do adopcji do takiej właśnie rodziny, dziecko zachorowało, pies zamknięty na cały tydzień w komórce. Odebraliśmy sukę, została u mnie. Są na dogomanii osoby z małymi dziećmi i psami - radzą sobie świetnie i to jest super. Ale ile osób, które się do nas zgłaszają, to dogomaniacy, a ile to zwykłe osoby, chcące pieska dla dziecka - pewnie się domyślacie. Zwykle się tłumaczy takiej osobie to i owo, i sama rezygnuje.

Ja wiem, że osoby starsze nie powinny być dyskryminowane. Ale zajmujemy się POMOCĄ PSOM a nie spełnianiem marzeń ludzi. I taki cel powinien nam przyświecać, kiedy oddajemy 85-letniemu człowiekowi psa. Bo szansa, że będzie żyć dłużej niż szczeniak - jak wynika z prostego rachunku prawdopodobieństwa!!! - bardzo mała. Jeśli w domu jest jeszcze córka/syn/wnuk, który się psem zajmie - jasne, super. Jeśli to osoba samotna, która nawet znajomych nie ma, to będzie taka sytuacja jak opisywałam - smutny koniec człowieka i tragedia psa.

Posted

[quote name='zmierzchnica']Popieram w pełni.

Może pora zająć się adopcjami, jeśli jeszcze tego nie robicie - naprawdę nie macie przypadków, że oddawany jest pies kilkuletni, bo osoba zmarła albo zaniemogła? Naprawdę nie macie zwrotów z adopcji, bo "mama sobie jednak nie radzi"? Ja mam to non stop. Ostatnio wychuchany 2letni pies trafił do schroniska, bo starszy pan dostał udaru. Znajoma chciała go wziąć, ale zwierzak jest makabrycznie rozpieszczony i nienauczony chodzenia na smyczy, a że jest duży - nikt sobie z nim nie radzi. Mam dużo takich historii, ile potrzebujecie jeszcze przykładów?

ja się czynnie zajmuję adopcjami. O wiele więcej mam zwrotów od młodych ludzi, których przerosła opieka nad psem gdy pojawiło się dziecko albo gdy okazało sie, że trzeba dostosowywac do psa plany wakacyjne, sylwestrowe czy inne.

Aha, i nie wydajemy zazwyczaj psów ludziom z rocznymi-dwuletnimi dziećmi. Moja suka poszła do adopcji do takiej właśnie rodziny, dziecko zachorowało, pies zamknięty na cały tydzień w komórce. Odebraliśmy sukę, została u mnie. Są na dogomanii osoby z małymi dziećmi i psami - radzą sobie świetnie i to jest super. Ale ile osób, które się do nas zgłaszają, to dogomaniacy, a ile to zwykłe osoby, chcące pieska dla dziecka - pewnie się domyślacie. Zwykle się tłumaczy takiej osobie to i owo, i sama rezygnuje.


Aha, więc X przypadków świadczy o tym, że rodziny z małymi dziećmi nie dadzą sobie rady, tak? A co z pozostałym Y ktore jednak sobie poradziły? Skreślajmy od razu takie rodziny bo na bank pies im się znudzi po paru miesiącach prób połączenia opieki nad czworonogiem z opieką nad dzieckiem.

Ja wiem, że osoby starsze nie powinny być dyskryminowane. Ale zajmujemy się POMOCĄ PSOM a nie spełnianiem marzeń ludzi. I taki cel powinien nam przyświecać, kiedy oddajemy 85-letniemu człowiekowi psa. Bo szansa, że będzie żyć dłużej niż szczeniak - jak wynika z prostego rachunku prawdopodobieństwa!!! - bardzo mała. Jeśli w domu jest jeszcze córka/syn/wnuk, który się psem zajmie - jasne, super. Jeśli to osoba samotna, która nawet znajomych nie ma, to będzie taka sytuacja jak opisywałam - smutny koniec człowieka i tragedia psa.


No i dlatego takie osoby kupują psy od pseudo. I trudno im się dziwić- ja się nie dziwię.

Posted

No i dlatego w naszym kraju powinny być jakieś testy na opiekuna psa ... a nie tak że kto jest młody może sobie brać jakiego chce a kto stary już nie ... ludzie w każdym wieku mają zachcianki

A dziewczyny piszą właśnie o zachciankach starszych ludzi ( bo rodzina nie odwiedza, albo nie ma rodziny) , wiadomo jeśli jest to przemyślana decyzja, znaleziona osoba która w razie wypadku psem się zajmie to jestem na TAK,
więc proponuję zakończyć temat i wrócić do dziwnych komentarzy a nie rozmyślać kto jest odpowiedni do adopcji psa

Posted

Wasylek napisał(a):
No i dlatego w naszym kraju powinny być jakieś testy na opiekuna psa ... a nie tak że kto jest młody może sobie brać jakiego chce a kto stary już nie ... ludzie w każdym wieku mają zachcianki

A dziewczyny piszą właśnie o zachciankach starszych ludzi ( bo rodzina nie odwiedza, albo nie ma rodziny) , wiadomo jeśli jest to przemyślana decyzja, znaleziona osoba która w razie wypadku psem się zajmie to jestem na TAK,
więc proponuję zakończyć temat i wrócić do dziwnych komentarzy a nie rozmyślać kto jest odpowiedni do adopcji psa


Jasne, tylko że nie tylko osobe starszą mogą spotkać różne wypadki. Wymagajmy zatem wskazania osoby która się psem zajmie także od innych adopujących, niekoniecznie w wieku 60 +

Posted

czi_czi napisał(a):
Jasne, tylko że nie tylko osobe starszą mogą spotkać różne wypadki. Wymagajmy zatem wskazania osoby która się psem zajmie także od innych adopujących, niekoniecznie w wieku 60 +


Ale dziewczyny, przecież tu nie chodzi o osobę 60letnią... Tylko o kogoś naprawdę starszego, bo naprawdę są przypadki, że osoba 80-letnia bierze sobie szczeniaka, a potem za nim nie nadąża. Potem albo go puszcza na ulicę i pies biega, póki go auto nie zabije, albo go oddaje. Naprawdę dalibyście takiej starszej osobie szczeniaka, który może żyć i 15 lat? Przecież szansa, że ktoś dożyje 95 lat - przykro mi, że tak jest - jest niewielka. Jasne, jak taka osoba jest bardzo sprawna fizycznie i umysłowo, to 6-7 letniego psa bym dała, ryzykując. Ale nie szczeniaka!

czi_czi - brak domów tymczasowych, brak jakiegokolwiek miejsca, żeby psa wziąć z powrotem, wymusza większe wymagania, a tak jest u mnie w gminie. Marzy mi się tutaj choćby 5 kojców, w których moglibyśmy awaryjnie psa przetrzymać i szukać nowego domu, ale na to nie ma szans, nie tutaj :roll: To grubsza sprawa, zresztą.
Wiesz, to nie jest tak, że nie oddam psa osobie z dzieckiem BO NIE! Ale zazwyczaj jest długa rozmowa przedadopcyjna, a wtedy okazuje się, że ta osoba nie była świadoma, na co się pisze. 1 osoba na 5 okazuje się jak najbardziej okej i dostaje psa mimo malutkich dzieci - ostatnio pani adoptowała malutką suczkę, która kocha jej dzieci, do dziś dzwoni i dziękuje za nią ;) Ale w głowie mi się włącza alarm, jeżeli ktoś dzwoni i mówi, że ma 80 lat albo że ma malutkie dziecko i na pewno będę bardziej ostrożna w takim przypadku.

Posted

Proszę bardzo - najlepszy przykład - suczka czekająca na dom, trafiła do schronu by "stan liczebny rodziny" nie uległ zmianie - w sensie - pani urodziła dziecko. Mała, kompaktowa, milutka, do rany przyłóż sunia w betonowym boksie. Maja szuka domu. Pilne.

https://www.facebook.com/events/226900640810677

Ile razy za mojej wolontariackiej kariery miałam do czynienia z rocznym, dwuletnim psem który trafił do schronu bo właściciel zmarł... zrozumiałabym zawał, czy inne, ale nie - to był przyjaciel 75-90 letnich osób, sprezentowany najczęściej przez rodzinę, by zapełnić miejsce u starszej osoby po śmierci współmałżonka.
Największą hipokryzją było dla mnie oddanie psa do schroniska przez rodzinę - zwykły duży kundel jakich wiele. Bo chory na raka (właściciel) leży w hospicjum. O ironio facet wyzdrowiał i zaprał psa z powrotem - po jakimś pół roku. Tylko czy dobrze postąpił? Pies tolerowany tylko przez jedną osobę w rodzinie raczej długo w niej miejsca nie zagrzeje...

Posted

Ponieważ to ja wywołałam te dyskusję, pozwolę sobie dodać jeszcze kilka słów. W moim 50 tys. mieście nie ma schroniska,ani żadnej zinstytucjonalizowanej formy pomocy zwierzętom.:shake: Ratowałam już psy przeznaczone do uśpienia po śmierci właścicieli (raz musiałam zapłacić wetowi za dojazd, bo już przyjechał uśmiercić zdrowego psa:angryy:) ale też pomagałam szukać domu dla suni przeznaczonej do uśpienia bo się znudziła właścicielom (wcale nie starym). Pomagałam ratować sukę wywaloną na ulicę, w trakcie porodu albo tuż po, 8 szczeniąt uspionych, właściciele młodzi:mad:. Życie jest całkowicie nieprzewidywalne i rzeczą najważniejszą jest zdrowy rozsądek, a nie uprzedzenia i bujna wyobrażnia.

Posted

[quote name='zmierzchnica']*Monia* - ja się teraz zajmuję wybijaniem z głowy koleżance z roku akity. Uznała, że skoro ma mieć psa "to jakiegoś ciekawego" i oczywiście "nie za drogiego, bo to bez sensu". Ciekawa akita... No. Ciekawie by było na pewno, szczególnie, jak zaczęłyby dochodzić do głosu hormony podrastającego młodzieniaszka o niestabilnym charakterze z pseudo :roll: Na razie jej podpowiedziałam samojeda, teraz muszę nakierować na hodowlę. Tylko widzę, że jej trochę przeszło, kiedy opowiadałam jak myję moje psy po każdym spacerze w bardziej mokry dzień :diabloti:


Najtańszy samek z hodowli ZKwP kosztuje 2500 zł ,więc taki tani to on nie jest. Z pseudo się nie spotkałam,na szczęście.

Posted

a_niusia napisał(a):
piszesz "to nie jest dyskryminacja", a jednoczesnie wyrazasz sie tak jak powyzej o "babulinkach", o "marnej rencinie"...
gdzies tu jest chyba cos nie w porzo, nie sadzisz?

Nie sądzę. W nazywaniu kogoś "ułomem" czy "daunem" nie ma wg Ciebie absolutnie nic rażącego, ale napisać babulinka - wyzwiska, aż dziw że mnie nie ocenzurowało.
Babulinka wydaje mi się całkiem poczciwym określeniem, wręcz powiem szczerze - rozczula mnie. A marna rencina to absolutne odzwiercielenie naszych realiów -czyż nie
Widzę tylko jak u nas starsi ludzie żyją, kokosów z emerytur i rent nie mają, często brak im na leki,nie mają warunków mieszkalnych do swoich potrzeb (typu barierki itd) pomijając już to że cała rodzina wypina się na nich w momencie kiedy są w największej potrzebie. To nie jest marne? Współczuję tym ludziom z całego serca, bo znam te realia. Swojego czasu dość aktywnie odwiedzałam i pomagałam starszym ludziom i znam wiele takich babulinek które ledwo chodzą, bidę klepią i nie mają się nawet do kogo odezwać,więc chciałyby pieska żeby usiąść z nim na fotelu, przytulić się, pogłaskać go po łbie, porozmawiać, zwyczajnie nie być samotnym... To są bardzo przykre realia,ale uważam że w tym miejscu lekiem na to pies nie jest. W ogóle to strasznie smutne że ludzie mają rodziny, wychowują dzieci, a kiedy przychodzi pewien wiek dla nich że zaczynają niedomagać to zostają sami jak palec.


Handzia55 napisał(a):
a_niusia, nie martw się,:lol: ona też kiedyś zostanie nazwana babulinką;), też jej będą wmawiać, że jest za stara na młodego psa:evil_lol: Za moich młodych lat było takie powiedzonko " i hipisi będą łysi " co tłumacząc na język współczesny oznacza, że wszyscy się kiedyś zestarzeją:diabloti:

Starość dopadnie nas kiedyś wszystkich i mnie i was, ale zapewniam was że jeśli bedę miała te lat 80 to szczeniaka nie wezmę, bo nie rajcuje mnie opuszczanie moich przyjaciół.


A apropos odstępowania psu rodzinie, to myślicie że jest to tak do końca wobec psa fair?
Ja widzę to tak - wychowuję mojego psa od małego, rozpieszczam go, wpajam mu do łba jakieś zasady albo i nie, jestem jego jedyną i ukochaną pańcią, aż tu nagle po wielu latach wspólnie spędzonych w miłości znikam sobie, a jego zabiera dajmy na to moja mama - u której panują inne zasady, która nie do końca umie sobie z psem poradzić i to dla psa taki trochę rzut na głęboką wodę. Równie dobrze mogę napisać że całkiem fajną opcją mogłoby być branie psów "na próbę" - jak właściciel się nie sprawdzi to go odda komuś w rodzinie i spokój ;) Tak nie można, a wiele ludzi niestety patrzy na psa jako na "chwilówkę" a nie na zobowiązanie na kilka następnych lat. I tyczy się to wszystkich i młodych i starszych, choć niestety w przypadku tych drugich jest nieco bardziej do przewidzenia przyszłość.

Temat jest nieco rzeką, myślę że fajnie by było dyskutować o tym na osobnym wątku, bo chyba warto...

Posted

ja kiedyś obserwowałam przykry przypadek tego, że nie każdy powinien dostać każdego psa. ludzie wprawdzie nie byli starsi, ale kobieta była chorobliwie otyła(nie przesadzam, ledwo się poruszała), a dostała... BARDZO aktywnego szczeniaczka. zupełnie nie byli w stanie sobie z tym psem poradzić. i oczywiście musiał zmienić dom. mieli jeszcze drugiego psa, spokojnego, dorosłego i zero problemów z nim.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...