Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

teoretycznie robota jak każda inna. dadzą normę, "napisz tu i tam na forach", ale jak trafia ktoś nie w temacie, to mamy potem kwiatki typu bokser angielski :D albo to prowo, żeby wzbudzić zainteresowanie, bo wówczas na pewno każdy kliknie w tę reklamę w podpisie i zostanie oczarowany ofertą...

Posted

[quote name='Pani Profesor']to samo. ja kocham asty, a też z wielu 'społecznych' powodów wzięłam innego psa - ale tylko 'póki co' :razz: bo jak ogarnę sobie sytuację życiową, to zamieszkam ze sforą 'morderców' :loveu: i też właśnie podróżowanie mnie przerosło, bo ja czasem zabieram Patryka w takie miejsca, że aż podziw bierze, na jakich cierpliwych ludzi trafiam :razz: zawsze to to pokaże jakąś sztuczkę i ludziom miękną serca, a ast mógłby pewnie stawać na głowie i... no właśnie.[/QUOTE]




wygląd , wyglądem ale moja jest szurnięta ciągnie i piszczy do wszystkiego i wszystkich... tooo dopiero słysze komentarze :razz:
a największy ubaw mam jak idę przez plac gdzie pełno dzieciaków a mamuśki blade tylko obserwują bo co mają zrobić .. kaganiec , smycz jest ;) jak ktoś przegnie to wdaje się w temat albo puknę w głowę palcem :diabloti:
a co do sztuczek to uwierz że ludzie oszaleliby gdyby morderca ładnie wykonał "poproś" ;)

Posted

Maszeruję sobie z moim psem po osiedlu a mija mnie babcia o laseczce, ledwo idzie, kuśtyka, zgięta w pół, więc przytrzymuję psa żeby przypadkiem jej nie trącił, bo sprawiała wrażenie absolutnie mało stabilnej...
Babcia podnosi głowę i patrzy na Waldka, który leci jak pomylony, i odzywa się słabiutkim głosikiem : " ojej jaki miły ten piesek! A co to za rasa?"
"pointer"- odpowiadam -"myśliwski".
Babcia na to : no bardzo jest on miły, wesoły taki. Oj przydałby mi się taki sam piesek...
Cóż miałam powiedzieć. Uśmiechnęłam się tylko.

Dziw mnie bierze że ludzie w tym wieku mają ochotę na sporty ekstremalne ;D To już lepiej się opić i wpaść w krzaki samodzielnie - przynajmniej bezpieczniej :D

Posted

Może miała na myśli wesołego psa do towarzystwa? Może jest samotna. Z reguły takie babuńki same mieszkają...

Wczoraj siedziałam sobie na ławce przy boisku i nagle z nikąd pojawił się obok mnie dziewczynka na oko 3 latka. Dosłownie pojawiła się :O
I coś tam zaczęła gadać o boisku o chłopcach grających w piłkę, patrzyła się na Bestiowatego, ale nie pchała łapek na szczęście. Dobre dziecię :loveu: Może się bała, bo Bestiowaty jest jej wzrostu :lol:

Posted

Dzisiaj szlam z Frodem, ktory mial na sobie juliusy. Patrze ze obserwuje nas jakis starszy Pan, wkoncu podszedl:
- a ten pies to do czegos nalezy?
- ee...nie a dlaczego?
- a no bo to takie ma zalozone i z tym napisem
- ten napis oznacza 'poza kontrola' ( ma napis na julkach out of control)
- o matko, to ze agresywny
- nie, nie. W sensie ze taki szalony, zwariowany
- szalony? To ze wscieklizne ma?
I uciekl...no to teraz bedzie, ze agresywny i ze wscieklizna po osiedlu lazi :P

Posted

WiedźmOla napisał(a):
Może miała na myśli wesołego psa do towarzystwa? Może jest samotna. Z reguły takie babuńki same mieszkają...



Niech ma na myśli co chce, ale wyobraziłam sobie mojego Waldka i ją jak go prowadzi. Ja mimo że mam siłę to czasem za nim frunę, a co dopiero taka babcia ;D

A odnośnie tematu to moje zdanie jest takie że jak już ma się te 70 lat wzwyż to się o energicznym szczeniaczku myśleć nie powinno...

Posted

Majkowska napisał(a):
Niech ma na myśli co chce, ale wyobraziłam sobie mojego Waldka i ją jak go prowadzi. Ja mimo że mam siłę to czasem za nim frunę, a co dopiero taka babcia ;D

A odnośnie tematu to moje zdanie jest takie że jak już ma się te 70 lat wzwyż to się o energicznym szczeniaczku myśleć nie powinno...


To mi przypomniało fajną historię.
Pani - starsza - chciała pieska. Akurat do schronu był wywożony mały, łagodny psiak, więc uznaliśmy, że ok. Była wizyta przedadopcyjna, dużo tłumaczenia, że to trudne, że trzeba będzie wychować psiaka, wychodzić... Że w razie potrzeby pomożemy, ale to na pewno nie będzie tak hop-siup. Pani na wszystko się zgodziła, z psem wychodzić będzie, a będzie miała towarzysza, bo czuje się samotna. Wydawała się 100% logiczna.
Jak się domyślacie, po jednym dniu Pani uznała, że nie da rady. Opowiada:
-No, wysadziłam go za drzwi i powiedziałam: idź do tej pani, co cię tu przyprowadziła! Ale on nie chciał iść...

:mdleje: Całe szczęście, że nie poszedł... Pies ma teraz inny, świetny dom ;) Ja bym nigdy takiej osobie psiaka nie dała, ale to akurat nie był mój pomysł. W każdym razie, to ludzki odruch - pies ma trafić do schronu, pani mówi o samotności - czemu nie? Ale niestety, trzeba mierzyć siły na zamiary. Przyznam, że mniej mi się żal zrobiło, gdy zaproponowaliśmy kota, ale ona "kotów nie znosi". Gdyby faktycznie czuła potrzebę towarzystwa, to przecież w jej przypadku kot by się sprawdził idealnie ;)

Posted

Ja juz mam rezerwę przy takich ludziach.
A bardzo nie lubię gadania pt " a jakbym ja niedomagała to syn sobie go weźmie"...
Niestety realia są takie że starsi ludzie nie chcą brać psów powyżej 5 roku życia, a przeważnie chcą szczeniaka. I nie jest to mądre, bo egoistyczne jest wychować psa w wielkiej miłości przez kilka dobrych lat, a potem nagle zniknąć sobie ot tak poprostu...
Kiedyś wydałam jednemu starszemu państwu mini pieska 10 letniego. Piesek ideał. Zwrócili go do schroniska następnego dnia różnie to tłumacząc, potem w rozmowie wyszło że ten pies był fajny tylko za stary...pani przyznała mi się że oni to jednak chcą szczeniaka, bo chcą się " odmłodzić"...Mieli coś 85 lat...

Posted

Wydawanie starszym ludziom szczeniaków jest idiotyczne, krótkowzroczne i płytkie. Niestety, często spotykane w światku adopcyjnym :roll:

Posted

Handzia55 napisał(a):
A młodzi to nie umierają?


Wszyscy umierają, tylko to jest kwestia prawdopodobieństwa. I wydawanie szczeniaka 80latkowi jest nieodpowiedzialne.

(osobiście sama doskonale wiem, kto zajmie się psami, gdybym nagle umarła, ba, jest też wybrana rezerwa, jakbym jakimś cudem umarła razem z opiekunami pierwszego wyboru :P)

Posted

[quote name='Szura']

(osobiście sama doskonale wiem, kto zajmie się psami, gdybym nagle umarła, ba, jest też wybrana rezerwa, jakbym jakimś cudem umarła razem z opiekunami pierwszego wyboru :P)

też powinnam o to zadbać... w końcu umrzemy na weganizm:diabloti:

Posted

Handzia55 napisał(a):
A młodzi to nie umierają?

Umierają, ale sądzę że przykładowo u mnie to ja przeżyję psa a nie odwrotnie...
Tu głównie chodzi o to żeby pies nie zostawał sam na świecie. I żeby sytuacje że pies zmienia właściciela były ostatecznością i rzadkością, a nie działaniem na zasadzie że jak umrę to se go ktoś napewno weźmie...

To samo tyczy się malutkich piesków. Aaaa kupie babci yorczka bo mały -I tak trafia do osoby ledwo chodzącej szczeniaczek którego energia roznosi, a babcia nawet nie jest w stanie schylić się i rzucić mu piłeczki, bo ją boli kręgosłup...Nie mówiąc już o żadnych innych potrzebach ruchowych, pracy itd.
Czasem trzeba spojrzeć gdzieś głębiej niż w swoje " chcę mieć"....


evel napisał(a):
Wydawanie starszym ludziom szczeniaków jest idiotyczne, krótkowzroczne i płytkie. Niestety, często spotykane w światku adopcyjnym :roll:

Starsi ludzie bardzo irytują się kiedy sugeruje się im starsze pieski...
"cooo?! Mam brać starego psa?! To ja chcę adoptować a ktoś mi wpycha jakiegoś ramola, którego nikt nie chce? Zdechnie mi zaraz czy zachoruje i po co mi to. Ja chcę adoptować to ja rządzę, nikt mi nie będzie mówił co ja mam robić, bo to nie łaska że mi ktoś da psa! Ja będę jeszcze żył długo w zdrowiu, bo ja nawet kataru nigdy nie miałem!".

Posted

Handzia55 napisał(a):
A młodzi to nie umierają?


Naprawdę nie widzisz różnicy między wydaniem szczeniaka młodej osobie, a starszej? Ja idę dalej - osobie starszej nie wydałabym dużego czy średniego, ale już podstarzałego psa. Pies zachoruje, kto go zaniesie do lecznicy, zniesie ze schodów, podniesie, zrobi zastrzyk? Mój znajomy miał kiedyś CTRa, opowiadał, jak pies zachorował na raka i on go nosił po schodach z 3 piętra... Wyobraźcie to sobie. Ale myśli logicznie, jako że jest już starszy, kupił sobie sznaucera miniaturkę. Wie, że już większego psa, chorego i bezwładnego, nie da rady zanieść do auta. Jeszcze dobrze, jak taka starsza osoba ma auto i ogród - pies się w ogrodzie wysika, autem się go do weta zawiezie. Ale w bloku? Szczeniak to samo, przecież trzeba go po schodach ponieść. Jasne, że mi żal starszych osób, które marzą o szczeniaku. Ale sama rezygnuję z konkretnych psów, bo znam swoje warunki, a jestem młoda, tak samo powinni oni. Na tym polega odpowiedzialność.

Znam dwoje starszych ludzi, którym podtykałam psy do adopcji, ale niby psa już nie chcieli. A jednak! Kupili sobie... Szczeniaka goldena, rodowodowego (brawa dla hodoffcy). Teraz szczeniak podrósł, ludzie za nim fruwają, nie mają siły się z nim szarpać. Pies lata nieraz luzem, podbiega do obcych psów i prowokuje utarczki, ściągałam go kilkakrotnie z ruchliwej ulicy. Tak to potem wygląda, pies jest puszczany luzem, a po śmierci właścicieli trafia do schroniska - jako TOZ miałam kilkakrotnie takie przypadki, psy pochodziły od ludzi starszych, nie młodych.

Posted

To jest właśnie najsmutniejsze, jak do schroniska nagle trafia dziesięcioletni wychuchany pies, który całe życie jadł rarytasy, spał w łóżeczku i był rozpieszczany, bo właściciel umiera i nikt go nie chce wziąć. Nawet sobie nie potrafię wyobrazić co taki pies czuje.

Posted

Zmierzchnica - to co napisałaś to racja, ale w gruncie rzeczy każdy pies zachorować może. Choć jeszcze głębiej rozpatrując to starsi ludzie często niedwowidzą, niedosłyszą i powiedzmy nie kapują wszytskiego tak jak powinni.
Daję przykład - moi rodzice i koty. Nie mają może 80 lat (jeszcze) ale jak kotu się coś dzieje to nie widzą nic niepokojącego dopóki ja się nie pojawię. Dla nich jak kot śpi jest ok - tak całkiem niedawno przesypiała dni nasza kotka, jak się okazało spała na wielkiej wypełnionej ropą ranie, której moi rodzice mimo ciągłego kontaktu z kotami nie zauważali.
Gdybym nie przyjechala to może by kota już nie było...
Człowiek młody więcej się interesuje, więcej analizuje, więcej czyta- no spójrzcie choć na nas jak siedzimy na forum całymi dniami :evil_lol: A starsi ludzie jakoś tak mają już swój pogląd na wszystko i nic im tego nie zmieni...

Posted

Hej dziewczyny! Widzę, że wsadziłam kij w mrowisko.:shake: Sama nie jestem młoda, może nawet powinnam gdzieś w domu spokojnej starości siedzieć, a nie po dogomaniach sie włóczyć:diabloti: Wkurza mnie dyskryminacja ludzi starszych, w każdej dziedzinie życia, niestety, w psich sprawach też.:mad: Wszystko zależy od konkretnego człowieka, jego nastawienia do życia, do psów, a nie tylko od metryki. Jak ktoś za młodu nie potrafił się psem zająć, to i na starość nie potrafi. Mnie od urodzenia towarzyszył domowy pies, więc i teraz nie mam problemów. Mój pies jest wybiegany, wyspacerowany, a i ja jestem w lepszej formie, niż osoba w moim wieku siedząca tylko w fotelu przed telewizorem. Z jednym tylko się zgadzam. Starszy człowiek nie powinien brać dużego psa. Mój poprzedni pies
[*] cudowny bokser przeżył ze mną 10,5 roku. Nie miałam problemów z opanowaniem psa, kto zna boksiowy temperament, wie jak to jest. Dopiero choroba psa, noszenie i wnoszenie po schodach, wnoszenie na rękach do gabinetu, otworzyło mi oczy i na ten aspekt życia z psem. Dlatego też po śmierci Lorda, adoptowałam małego psiaka, 6 kg żywej wagi, chociaż serce mi wyło aby adoptować boksia. Jesteśmy razem już prawie 4 lata i oboje jesteśmy szczęśliwi.:loveu:

Posted (edited)

Majkowska napisał(a):


To samo tyczy się malutkich piesków. Aaaa kupie babci yorczka bo mały -I tak trafia do osoby ledwo chodzącej szczeniaczek którego energia roznosi, a babcia nawet nie jest w stanie schylić się i rzucić mu piłeczki, bo ją boli kręgosłup...Nie mówiąc już o żadnych innych potrzebach ruchowych, pracy itd.
Czasem trzeba spojrzeć gdzieś głębiej niż w swoje " chcę mieć".....


A propos starszych pań z pieskami to u mniew mieście są 2 babcie jedna z takim trochę szczekliwym a druga z naprawdę dobrze ułożonym psiakiem obie po 70 :cool3: i codziennie widzę je na spacerku ( dodam tylko że ta pani z ułożonym pieskiem mieszka w domu jednorodzinnym :fadein:)

Edited by Wasylek
dopis
Posted

Handzia55 napisał(a):
Hej dziewczyny! Widzę, że wsadziłam kij w mrowisko.:shake: Sama nie jestem młoda, może nawet powinnam gdzieś w domu spokojnej starości siedzieć, a nie po dogomaniach sie włóczyć:diabloti: Wkurza mnie dyskryminacja ludzi starszych, w każdej dziedzinie życia, niestety, w psich sprawach też.:mad: Wszystko zależy od konkretnego człowieka, jego nastawienia do życia, do psów, a nie tylko od metryki. Jak ktoś za młodu nie potrafił się psem zająć, to i na starość nie potrafi. Mnie od urodzenia towarzyszył domowy pies, więc i teraz nie mam problemów. Mój pies jest wybiegany, wyspacerowany, a i ja jestem w lepszej formie, niż osoba w moim wieku siedząca tylko w fotelu przed telewizorem. Z jednym tylko się zgadzam. Starszy człowiek nie powinien brać dużego psa. Mój poprzedni pies
  • cudowny bokser przeżył ze mną 10,5 roku. Nie miałam problemów z opanowaniem psa, kto zna boksiowy temperament, wie jak to jest. Dopiero choroba psa, noszenie i wnoszenie po schodach, wnoszenie na rękach do gabinetu, otworzyło mi oczy i na ten aspekt życia z psem. Dlatego też po śmierci Lorda, adoptowałam małego psiaka, 6 kg żywej wagi, chociaż serce mi wyło aby adoptować boksia. Jesteśmy razem już prawie 4 lata i oboje jesteśmy szczęśliwi.:loveu:


  • To nie jest dyskryminacja ludzi starszych tylko wydaje mi się, logiczne myślenie...
    Niestety, nie wolno krzywdzić zwierząt swoimi zachciankami. To ze ktoś chce mieć przyjaciela i jest samotny, owszem, jest przykre, ale to nie znaczy żeby od razu przyklaskiwać braniu szczeniąt ( i to często jest kupno od pseudo bo przecież babulinka chce rasowego jorkiego, ale fanaberii żeby kupować z hodowli za kilka tysięcy robić nie będzie, szczegolnie z jej marną renciną).
    Jasne że każdy człowiek jest inny (bo zaraz mi ktoś powie że napisałam to o wszystkich ludziach którzy nie mają 20 lat) ale każdy z nas zna historie pt " umarł właściciel, pies trafia do schroniska i załamuje się".


    Wasylek napisał(a):
    A propos starszych pań z pieskami to u mniew mieście są 2 babcie jedna z takim trochę szczekliwym a druga z naprawdę dobrze ułożonym psiakiem obie po 70 :cool3: i codziennie widzę je na spacerku ( dodam tylko że ta pani z ułożonym pieskiem mieszka w domu jednorodzinnym :fadein:)

    u mnie na osiedlu była starsza pani z bullterierką - miała ją od szczeniaka, bo syn jej oddał. Opiekowała się nią wspaniale,aż do późnej starości. Po śmierci bullteriera zdecydowała się na kolejnego psa mimo że swoje lata ma, ale podarowała dom psiaczkowi starszemu ze schroniska - psiakowi w takim wieku żeby ją nie przeżył. Sunia najpierw była straszną dziwaczką i wyglądała na starego zmęczonego życiem psa, a po pewnym czasie zrobiła się z niej bardzo ufna przytulanka o pięknych żywych oczach i lśniącej sierści. To jak ona na tą kobietę patrzy łapie za serce w każdym calu.

    Ludzie starsi nie są źli, powinni jednak się częsciej zastanawiać nad swoimi możliwościami i stanem zdrowia...

    Posted

    Handzia55 napisał(a):
    Hej dziewczyny! Widzę, że wsadziłam kij w mrowisko.:shake: Sama nie jestem młoda, może nawet powinnam gdzieś w domu spokojnej starości siedzieć, a nie po dogomaniach sie włóczyć:diabloti: Wkurza mnie dyskryminacja ludzi starszych, w każdej dziedzinie życia, niestety, w psich sprawach też.:mad: Wszystko zależy od konkretnego człowieka, jego nastawienia do życia, do psów, a nie tylko od metryki. Jak ktoś za młodu nie potrafił się psem zająć, to i na starość nie potrafi. Mnie od urodzenia towarzyszył domowy pies, więc i teraz nie mam problemów. Mój pies jest wybiegany, wyspacerowany, a i ja jestem w lepszej formie, niż osoba w moim wieku siedząca tylko w fotelu przed telewizorem. Z jednym tylko się zgadzam. Starszy człowiek nie powinien brać dużego psa. Mój poprzedni pies
  • cudowny bokser przeżył ze mną 10,5 roku. Nie miałam problemów z opanowaniem psa, kto zna boksiowy temperament, wie jak to jest. Dopiero choroba psa, noszenie i wnoszenie po schodach, wnoszenie na rękach do gabinetu, otworzyło mi oczy i na ten aspekt życia z psem. Dlatego też po śmierci Lorda, adoptowałam małego psiaka, 6 kg żywej wagi, chociaż serce mi wyło aby adoptować boksia. Jesteśmy razem już prawie 4 lata i oboje jesteśmy szczęśliwi.:loveu:


  • Ale widzisz, myślisz (powinnam pewnie przez "pani" w takim razie, ale to na forum jest okropnie niewygodne ;)) inaczej niż inne osoby - adoptowałaś (a nie kupiłaś za kilka stów) niewielkiego psiaka, też nie miesięcznego szczyla z tego, co rozumiem... Jasne, że nie uważam, że osoby starsze nie mogą mieć psa. Na spacerach z psami głównie spotykam osoby starsze z psiakami, oni mają czas i chęć, żeby z psem połazić, wziąć na działkę, dbają o niego, rozmawiają o psach z innymi osobami - pies jest motorem życia społecznego! Ja np. żałuję, że moja babcia jest antyzwierzęca, po śmierci dziadka zamknęła się w czterech ścianach. A widzę inne panie w jej wieku, które żywo dyskutują o swoich zwierzakach, są zainteresowane czymś innym niż swoim stanem zdrowia i urojoną złośliwością sąsiadów :roll:

    Jestem jednak za tym, że skoro jest tyle psów starszych - 5-letnich wzwyż - do adopcji, kochanych, łagodnych... To branie szczeniaka jest tu fanaberią, która krzywdzi zwierzę. Jeśli jeszcze taka osoba ma dziecko, przyjaciółkę, męża czy żonę, którzy w razie potrzeby psa się zajmą - to jeszcze jest okej. Ale najczęściej to dzieci chorych czy zmarłych osób dzwonią do nas, że tata umarł i proszę psa zabrać, bo go uśpimy.

    Mam znajomą, która przeszła wiele tragedii - ostatnio umarł jej syn. To starsza pani, lekko zdziwaczała. Ale pojechała sobie do schroniska, adoptowała 6-letnią suczkę. Chodzi z nią na sznurku (na moje propozycje oddania smyczy była bardzo oburzona), ale spędza z suczką całe dnie, wychodzi na spacery, opala się w ogródku. No i to jest super! :) Sunia zadowolona, pani ma towarzyszkę. I nie trzeba było brać szczeniaka husky'ego...

    Posted

    Mnie się zdarzyła raz zabawna sytuacja. Mój Atis miał rozciętą opuszke w przedniej łapie i miał założoną białą skarpetke. Szłam z nim przez miasto i przechodziła obok nas mała dziewczynka chyba z tatą. Pewnie zobaczyła tą skarpetke na łapie i wypaliła takim tekstem "ten piesek jest łaciaty" :lol: Dodam że mój pies jest jasno brązowy i nie ma żadnej łatki.

    Posted

    Idziemy dziś po południu przez park. Suczydło na lince drepcze sobie środkiem alejki, z naprzeciwka idzie starsza pani z wielkimi siatami, no ale to norma, ludzie czasem przez ten park przechodzą, żeby sobie skrócić drogę do domu, moja psica grzecznie wszystkich olewa, więc w pierwszej chwili nawet nie zwróciłam uwagi na tę kobietę.
    A babcia nagle się zatrzymała, spojrzała na mojego psa i wypaliła:
    - Ty! Łańcuch zgubiłeś!

    Nie mam pojęcia, o co chodziło. :niewiem:

    Posted

    bellatriks napisał(a):
    Idziemy dziś po południu przez park. Suczydło na lince drepcze sobie środkiem alejki, z naprzeciwka idzie starsza pani z wielkimi siatami, no ale to norma, ludzie czasem przez ten park przechodzą, żeby sobie skrócić drogę do domu, moja psica grzecznie wszystkich olewa, więc w pierwszej chwili nawet nie zwróciłam uwagi na tę kobietę.
    A babcia nagle się zatrzymała, spojrzała na mojego psa i wypaliła:
    - Ty! Łańcuch zgubiłeś!

    Nie mam pojęcia, o co chodziło. :niewiem:


    Chyba ta babcia to z tych co uważają że miejsce psa jest na łańcuchu przy budzie.:roll:

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

    ×
    ×
    • Create New...