Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mojego psa na wsi napadł kiedyś pies wielkości benka. Ratowałam go jak mogłam w wyniku tego zostałam pogryziona. Kawałek dalej spotkałam właścicielkę tego psa , więc mówię jej że dlaczego pies lata luzem, że zaatakował mojego psa i mnie. A baba mi na to " no widzisz..." Nic prócz " no k..... widzisz...." nie wydusiłam z siebie bo bym chyba babę zbluzgała i rozszarpała (zresztą się bałam że tego psa znów na mnie puści...):angryy:

Posted

[quote name='Majkowska']Mojego psa na wsi napadł kiedyś pies wielkości benka. Ratowałam go jak mogłam w wyniku tego zostałam pogryziona. Kawałek dalej spotkałam właścicielkę tego psa , więc mówię jej że dlaczego pies lata luzem, że zaatakował mojego psa i mnie. A baba mi na to " no widzisz..." Nic prócz " no k..... widzisz...." nie wydusiłam z siebie bo bym chyba babę zbluzgała i rozszarpała (zresztą się bałam że tego psa znów na mnie puści...):angryy:[/QUOTE]

Niektórzy ludzie są nienormalni.

Posted

nie zostawiłabym tego tak :shake: telefon na policję, ewentualnie obdukcja, potem pociąganie do odpowiedzialności - i uprzedzę pytania - tak, chciałoby mi się z tym paprać :) bo nie lubię, jak coś mi dolega przez czyjś debilizm. albo mojemu psu.

sąsiadka, która dostała o******* za puszczanie luzem agresywnej suki, która zaatakowała Patryka, wyprowadza ją na smyczy :)

Posted

Do bloku moich rodziców niedawno wprowadzili się ludzie z trójką dzieci i szczeniakiem (labkiem). Ich pies biegał jednak luzem pod blokiem, nieraz widziałam, jak samochody się zatrzymują bo ten chce sobie akurat pochodzić środkiem ulicy :shake: Wychodziłam z moim psem pod blok, na smyczy, mały był w fazie socjalizacji a tu ten labek biegnie na nas, bo chce się pobawić... Szlak mnie trafiał. Poza tym szkoda mi było psiaka jak i większości ludziom w bloku. Ja jednak tam byłam rzadko i to tak na 2-3 dni. Ostatnio jak przyjechałam, dowiedziałam się, że jedna z sąsiadek poszła do tych państwa z grzeczną prośbą, o wyprowadzanie swojego psa na smyczy bo stwarza zagrożenie sobie i innym zwierzętom. W odpowiedzi usłyszała trzaśnięcie drzwiami.. Zgłosiła więc to do straży miejskiej i pomogło. Labek odtąd chodzi na smyczy :lol:

Posted

Przy tamtej sytuacji byłam totalnie oszłomiona i przerażona, zero logicznego myślenia, zresztą byłam wtedy młoda i głupia, no i przede wszystkim powiem szczerze - chciałam jak najszybciej umknąć żeby ten pies nie zaatakował nas po raz kolejny ( jakby nie było to była to babulinka z wielkim psem który przed momentem chciał mi rozszarpać mojego kundla który był gotów podjąć nowe zaproszenie do walki). Babcia się wzięła poprostu obróciła i poszła. Mogłam się drzeć za nią...
Najgorsze było ze nikt wtedy nie zareagował.Ludzie przechodzili, auta przejeżdzały , wszyscy się gapili jak stoję z moim psem przyparta do muru i zasłaniam go sobą, a tamten mi skacze po plecach i tarmosi za szmaty... Obok stała koleżanka z maleńkim kotkiem ( którego defacto niosłyśmy do domu, bo dzieciaki go przyniosły na boisko i zostawiły...) i darła się w niebogłosy o pomoc, aż wkocu zaczęła rzucać w tamtego kamieniami i odpuścił... Gdyby nie to to możliwe że rozszarpałby mi psa, albo i nawet mnie, bo bym go napewno nie puściła tamtemu w paszczę.

Posted

Na spacerze słyszałem "piękny spaniel", a psiak to mieszaniec spaniela z jamnikiem :D
Komentarz kolegi "weź tę rudą parówke z nami". Oczywiście ruda parówka poszła :D

Posted

[quote name='Cybulka']Mam 5-letnią jack russellkę. Bardzo bawi (i irytuje) mnie fakt, że jak wychodzę z nią na rower (gdzie ledwo za nią nadążam!!!) to nieustannie słyszę komentarze w stylu: "pani ją zamęczy!" albo "serca pani nie ma - to taki mały piesek!". To jest przerażające, że ludzie nadal myślą, że jak mały, to leniwy a jak duży to bojowy/sportowy. I zawsze czuję się "potępiona" za plecami :/[/QUOTE]

konia z rzędem temu, kto zmęczy jrt ;-).

moja zośka jest w typie, a stateczności nabrała dopiero w okolicach 8-9 roku zycia. a i tak do zabawy, ganiania, aportu jest pierwsza, tyle, że dużo śpi.

Posted

to nie będzie dziwny komentarz ale
jechałam wczoraj samochodem i widzę faceta z psem w typie rotweilera, pies ładnie idzie na smyczy ;) i zatrzymał się żeby coś poniuchać, chłopu się chyba śpieszyło bo najpierw szarpnął psa a że ten się nie przejął to kopnął psa tak po Milanowemu, pies w szoku przestraszony, widać jakiś wyznawca Cesara :roll:

I jeszcze komentarz
moja siostra szła z psem przez miasto, futro sobie coś wącha i co raz przystaje i niucha i niucha a tu typ idzie za nią i tak :
-trzeba się zatrzymywać bo piesek coś szuka....
moja siostra się uśmiechnęła
a on kończąc wywód - a no trzeba jak piesek szuka sobie miejsca :roll:
- mam woreczki na psie kooopy jakby coś ;) - mówi zdziwona siostra
typ tylko krzywo się popatrzył i później gapił się jeszcze przez jakiś czas jak szła :shake:
nie rozumiem człeka tak to przeszkadzają mu psie "prezenty" a taka reakcja jak ktoś ma przybory do sprzątania ...
W ogóle wkurza mnie jak ludzie gapią się jak na debila kiedy się sprząta po psie

Posted

Ciocia wyszła dzisiaj z Nico na spacer po okolicy. Mija ich jakaś starsza pani i mówi: Ale ładny piesek, kundelek prawda? Ciocia na to, że to nie żaden kundelek, tylko rasowy pinczer miniaturowy. Jestem niezmiernie ciekawa jaką minę miała babka. :diabloti:

Posted

Dzisiaj na spacerze pewne starsza małżeństwo zauważyło jak szłam z psami (a było na co popatrzeć ;-) :lol: ) i zapytali: "To pinczery miniaturowe?" :crazyeye:
Po niemal 3 latach ktoś właściwie określił rasę jaką widzi! :modla: Szok. Tyle co ja się nasłuchałam (najczęściej o jamnikach, dobki rzadko się trafiały) aż w końcu ktoś wiedział, co widzi!:B-fly:


To byli eleganccy starsi ludzie na spacerze z ..... jamnikiem. ;-) :lol: Brawo! :loveu:


Domyślam się, że moja mina była wtedy bezcenna. :lol:

Posted

Może i ja się kiedyś doczekam takiej pięknej chwili? :cool3: Nico został nazwany po kilka razy: jamnikiem, szczenięciem dobermana i kundlem. O ile szczenię dobka i kundla mogę zrozumieć tak jamnika za Chiny ludowe. Myślałam, że jamnik to tak strasznie rozpoznawalna rasa, a tu proszę... :evil_lol:

Posted

boksereczka mojej siostry do końca życia (11 lat) była drobnej budowy i niezwykle sprawna i pogodna - tak że gdy miała 10 lat, ludzie pytali "Ile miesiecy ma ten bokserek?"

Posted

[quote name='Dioranne'] Myślałam, że jamnik to tak strasznie rozpoznawalna rasa, a tu proszę... :evil_lol:[/QUOTE]
Ja mam rhodesiana i kiedy jako mały ten miał jakieś 50 cm w kłębie, mijany pan do swojego towarzysza stwierdził, że "to piękny jamnik był".

Posted

Dzisiaj czekam na mamę z całą moją czwórką psów. Przechodzi pani w podeszłym wieku, ale taka lotna, zadbana ;)
Ona: Ojej, to wszystko twoje?
Ja: Tak.
Ona: Ale wszystkie?!
Ja: Tak.
Ona: Ale one muszą jeść!
Ja (zdziwiona): No, muszą...

Hm. Dobrze, że pani uświadamia właścicieli psów o ich potrzebach...:diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Dzisiaj czekam na mamę z całą moją czwórką psów. Przechodzi pani w podeszłym wieku, ale taka lotna, zadbana ;)
Ona: Ojej, to wszystko twoje?
Ja: Tak.
Ona: Ale wszystkie?!
Ja: Tak.
Ona: Ale one muszą jeść!
Ja (zdziwiona): No, muszą...

Hm. Dobrze, że pani uświadamia właścicieli psów o ich potrzebach...:diabloti:[/QUOTE]
hehehe :D Bomba :D

Lotna pani w podeszłym wieku też mi się podoba :D

Posted

[quote name='zmierzchnica']Dzisiaj czekam na mamę z całą moją czwórką psów. Przechodzi pani w podeszłym wieku, ale taka lotna, zadbana ;)
Ona: Ojej, to wszystko twoje?
Ja: Tak.
Ona: Ale wszystkie?!
Ja: Tak.
Ona: Ale one muszą jeść!
Ja (zdziwiona): No, muszą...

Hm. Dobrze, że pani uświadamia właścicieli psów o ich potrzebach...:diabloti:[/QUOTE]

Jej chyba bardziej chodziło ,że jak 4 to dużo jedzą :evil_lol:

Posted

Idę z sobie z psem. Z klatki wychodzi grupka ludzi (na oko 17-20 lat). I jeden koleś, idzie z obróconą głową, patrzy na Bestiowatego i mówi: "O jaki ładny pies" po czym malowniczo spieprza się ze schodów :D

Na jego szczęście niskich. :D

Posted

[quote name='WiedźmOla']Idę z sobie z psem. Z klatki wychodzi grupka ludzi (na oko 17-20 lat). I jeden koleś, idzie z obróconą głową, patrzy na Bestiowatego i mówi: "O jaki ładny pies" po czym malowniczo spieprza się ze schodów :D

Na jego szczęście niskich. :D[/QUOTE]

:D to musiał być widok...
Ja kiedyś szlam z Amorem i spotkałam dziewczynę której bardzo nie lubiłam, ale że zagadała do mnie co tam słychać to idę tyłem prowadzona przez Amora i odpowiadam (Nie miałam ochoty się zatrzymywać to na rękę mi nawet było że mnie tak ciągnął). Wkońcu rzucam ironicznie "miło cię było spotkać", uśmiecham się szyderczo, odwracam głowę i ...wpadam w betonowy słup... Obdarłam sobie gębę niesamowicie bo słup był chropowaty, oko sobie podbiłam i zamroczyło mnie straszliwie - trzasnęłam nieźle, bo Amor dość dobrze ciągnął mnie na smyczy. Jak wróciłam do domu to długo mamie musiałam tłumaczyć że mnie nikt nie pobił tylko ze zaufałam psu i dałam mu się prowadzić...

Posted

[quote name='Majkowska']:D to musiał być widok...
Ja kiedyś szlam z Amorem i spotkałam dziewczynę której bardzo nie lubiłam, ale że zagadała do mnie co tam słychać to idę tyłem prowadzona przez Amora i odpowiadam (Nie miałam ochoty się zatrzymywać to na rękę mi nawet było że mnie tak ciągnął). Wkońcu rzucam ironicznie "miło cię było spotkać", uśmiecham się szyderczo, odwracam głowę i ...wpadam w betonowy słup... Obdarłam sobie gębę niesamowicie bo słup był chropowaty, oko sobie podbiłam i zamroczyło mnie straszliwie - trzasnęłam nieźle, bo Amor dość dobrze ciągnął mnie na smyczy. Jak wróciłam do domu to długo mamie musiałam tłumaczyć że mnie nikt nie pobił tylko ze zaufałam psu i dałam mu się prowadzić...[/QUOTE]


PŁACZĘ :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

Posted

Dzisiaj na spacerze przyczepiła się do mnie suka , nie chciała się odgonić więc co mi tam niech idzie .... nie wiedziałam tylko co będzie robić - latała po szosie przed samochodami, musiałam ją ciągle wołać z szosy , najgorsze to że nie miała obroży i nie był za co ją złapać ( na drugi karabińczyk w smyczy ) a byłam w mieście więc nie mogłam zrobić obroży z mojej smyczy ...

Najbardziej mnie wkurzali ludzie którzy myśleli że to mój pies i pytali czemu go nie prowadzę na smyczy, kiedy im mówiłam że to nie mój patrzyli się na mnie jak na wariatkę , zbieraczkę ;)

Posted

[quote name='Majkowska']
Ja kiedyś szlam z Amorem i spotkałam dziewczynę której bardzo nie lubiłam, ale że zagadała do mnie co tam słychać to idę tyłem prowadzona przez Amora i odpowiadam (Nie miałam ochoty się zatrzymywać to na rękę mi nawet było że mnie tak ciągnął). Wkońcu rzucam ironicznie "miło cię było spotkać", uśmiecham się szyderczo, odwracam głowę i ...wpadam w betonowy słup... Obdarłam sobie gębę niesamowicie bo słup był chropowaty, oko sobie podbiłam i zamroczyło mnie straszliwie - trzasnęłam nieźle, bo Amor dość dobrze ciągnął mnie na smyczy. Jak wróciłam do domu to długo mamie musiałam tłumaczyć że mnie nikt nie pobił tylko ze zaufałam psu i dałam mu się prowadzić...[/QUOTE]
Biedna... współczuję i sikam ze śmiechu jednocześnie, wybacz :roflt:

Posted

Ja kiedyś jak szłam z moim psem , którego już niestety nie mam, to jakiś starszy pan mnie zaczepił i mi mówi żebym jej zawiązałą czerwoną kokardę , bo ją ktoś ukradnie ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...