Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja omijam zoologi w galeriach, bo jak patrzę na ceny, to płaczę.
kupiłam potworowi ostatnio zabawki w hurtowni na all, sztuk 3, z przesyłką wyszło mi tyle, co jedna w zoologu w galerii :shake: marża rzecz straszna, ale weź i kup kaganiec bez przymiarki...

Posted

[quote name='Majkowska']To zależy od psa jaki na tej flexi idzie i od ręki która ją trzyma.
Wielu ludzi też pozatym nie potrafi trzymać psa na flexi i smycz im zwyczajnie z rąk wypada. Potem efekt jest taki że leci po osiedlu z wyciem york, bo go coś goni i wydaje przeraźliwy dźwięk - nieraz widziałam.

Ja na flexi prowadzałam zimą jak nasypało tyle śniegu że się nigdzie nie dało wejść. To było wygodne, ale na codzień sobie nie wyobrażam, w każdym razie nie takiego psa jak mój :D Zresztą jak chcę mu zapewnić przestrzeń to go zwyczajnie puszczam, a jak idziemy na smyczy to staram się żeby szedł obok mnie, a nie skakał po krzakach.[/QUOTE]

ha, ja kiedys na totalnie pustej ulicy, zero ludzi, zasypanej na biało, puściłam ze smyczy stara, głucha i ślepwawą sukę, żeby własnie w zaspy nie włazic. jak zrobiła siku, to ja zapięłam, ale patrol myślał, ze to ze strachu przed nimi i chcieli mi wlepić mandat za niemanie psa na smyczy. nie przyjęłam. to w ogóle była dluga historia, ale tak mi się skojarzyło z tymi zaspami

[quote name='Ajula']Są pewne granice w żartowaniu, ale skoro tego nie rozumiesz, to znaczy, że ktoś poważnie zaniedbał Twoje wychowanie.
Tak, szkoda, że w Twoim przypadku ktoś popełnił błąd - nie wiem, rodzice, czy szkoła, w każdym bądź razie czegoś ci brakuje, ktoś Ci zapomniał wytłumaczyć, że zespół Downa to jest wada genetyczna, ludzie posiadający tą wadę nie mają wpływu na swój rozwój, ale są za to wyjątkowo dobrymi, empatycznymi ludźmi.
Ty jesteś zapewne zdrowa, mądra i piękna - niestety nie masz empatii i brak Ci szacunku do tak ciężko poszkodowanych przez los osób.
Pewne żarty są po prostu nie na miejscu, naśmiewanie się z ciężko chorych ludzi jest po prostu denne.
Pomyśl o tym, jeśli rzeczywiście masz coś więcej, niż ową nitkę.[/QUOTE]



[quote name='Floriska']A słyszałam, że to ja tu przejawiam cechy przewrażliwionej... Słowo ,,dałn" w języku polskim przyjęło formę żartobliwego przezwiska. Nikt, używając go nie zastanawia się już nad tym skąd samo słowo pochodzi... że kogoś obraża. Jest śmiesznym przezwiskiem, czasami nawet nacechowanym pozytywnymi emocjami (jak np w przypadku wypowiedzi a_niusi co do jej psów).

Pisałam pracę licencjacką dot. dzieci z Zespołem Downa. Mój promotor mówił na nie ,,dałniaczki". Kurcze! Jak on mógł? Dorosły, wykształcony profesor i tak mówić? Na pewno nie ma empatii, a to że przez całe życie zajmuje się pomaganiem dzieciom z tym zespołem jak i innym niepełnosprawnym ludziom to tak przy okazji, na pewno nie z dobrego serca i zamiłowania do pomocy ludziom.[/QUOTE]

[quote name='evel']A co za problem nacisnąć guziczek i zablokować flexi tak, żeby się poluzowała, kiedy nasz pies wita się z innym? Nie ma napięcia smyczy, nie ma stresu, działa to jak normalna luźna smycz. A na awaryjne sytuacje jest komenda "stój" albo "wracaj". Można też w miejscach typowo zaludnionych przywołać psa do nogi i tak z nim przejść kawałek aż zrobi się luźniej, wtedy można popuścić smycz. Żeby to wszystko zrobić wystarczy mieć wychowanego psa i używać trochę szarych komórek. Nie bardzo widzę to ZŁO flexi :diabloti:, może dlatego, że sama używam i uznaję to za genialny wynalazek tam, gdzie nie mogę psa puścić luzem, a chciałabym żeby miał więcej swobody niż te 2-3 m zwykłej smyczy.

Niemniej jednak owszem - większość ludzi nie ogarnia obsługi smyczy automatycznej, co dość przykro świadczy o ich poziomie inteligencji.[/QUOTE]

ajula ma rację, przez analogię wam zapodam: jakos nie broni się słowa "żydek\" jako zartobliwego określenia dla osoby interesownej czy skąpej, prawda? język kształtuje świadomośc i o ile bez negatywnych intencji uzywacie "dałna", o tyle intencje te bledną przy ich skutku (bo dałn to głupek), czyli niegrzecznego mówienia o osobie chorej. uczymy sie wszyscy całe życie, i jednak warto przemyślec i zmienić nastawienie w róznych sprawach, często dotyczących nawet wiekowych przyzywczajeń (patrz psy na łańcuchach i poseł kłopotek bredzący o uświęconej tradycji polskiej trzymania psów na tychże). spokojnie mozna sobie pieszczotliwie kadzić: "ty głupku", albo "ależ ze mnie idiotka". ja do swojej suki mówię ty wstrętna klusko i jest to bardzo pieszczotliwe określenie ;-), ale nikogo to nie obraża. człowiek się uczy i na dobre mu to wychodzi.

mogę się tez podeprzeć badaniami, mój przyjaciel napisał kilka lat temu doktorat o stereotypizacji językowej, na przykładzie pewnych grup społecznych

[quote name='a_niusia']"stój", "wracaj", "poczekaj" moj kundel zna i dlatego nie potrzebuje flexi.
jednak generalnie smycz flexi bardzo czesto uzywana jest przez osoby, ktore maja psy niewychowane totalnie i uzywaja jej po to, aby taki niewychowany kundel z zerowym stopniem posluszenstwa mial troche wiecej swobody. ja wlasciwie codziennie spotykam ludzi z pieskami, ktore robia rozbieg na flexi i bez zadnej kontroli wypruwaja na te 8 czy 5 metrow czy tam ile im fabryka dala tej smyczy. i to nie chodzi o to, ze flexi to zlo mimo ze faktycznie moze uczyc psa bardzo zlych nawykow i jak widze np. szczeniaka na flexi to kurde:))) serio nic dobrego z tego nie wynika, to zlo i wynalazek szatana, ale badzmy szczerzy taka smycz bardzo czesto przysparza bardzo duzo klopotow.[/QUOTE]

[quote name='Pani Profesor']ja mam wrażenie, że psu się trochę lasuje mózg od flexi.
mój pies, kiedy jest na krótkiej, to wie, ile ma wolności i nie prze do przodu, bo wie, że zaraz się coś zaciśnie na szyi.

jak biorę linkę 8m na dłuższy/łąkowy spacer, to aż się czasem dziwi, że nagle ma tyle luzu i automatycznie przez moment ciągnie, żeby rozwinąć całe 8m, a potem nieprzyjemnie nim szarpnie, zanim się skapnie, że to już koniec.

przy flexi miałby raz luz, a raz krótko - podejrzewam, że podświadomie próbowałby uwolnić tyle smyczy, ile tylko może (bo przed chwilą przecież była długa), a to by się pewnie skończyło ciągnięciem i testowaniem, ile tym razem może odbiec.

myślę, że to nie jest smycz dla takich psów jak mój - on myśli dość automatycznie, jak słyszy odpinanie karabinka od obroży i dostaje komendę 'siad', to wie, że za sekundę zaczyna się gonitwa i biega jak dzikus, to samo ma czasem na ośmiometrówce,więc na flexi by się chyba zadusił :shake:[/QUOTE]


jak patrzę w parkach i na chodnikach, to na flexi sie może da, ale tylko w teorii. flexi zablokowana luźna praktycznie w użyciu nie istnieje ;-).

Posted

[quote name='Pani Profesor']ja omijam zoologi w galeriach, bo jak patrzę na ceny, to płaczę.
kupiłam potworowi ostatnio zabawki w hurtowni na all, sztuk 3, z przesyłką wyszło mi tyle, co jedna w zoologu w galerii :shake: marża rzecz straszna, ale weź i kup kaganiec bez przymiarki...[/QUOTE]

A zologi w których nie można przymierzać? Spotkaliście?
Bo ja tak. Hahah to dopiero jest świetne.
Kiedyś nawet sprzedawczyni mnie zapytała czy przyszłam sobie pooglądać czy coś kupić... Miałam zamiar kupić wtedy dość drogie szelki na mojego psa, ale stwierdziłam że skoro ich nie mogę na niego przymierzyć to tylko na nie popatrzę i wyjdę...

Posted

Nie, bo mam jak do tej pory jeden kaganiec, ale to taki na słowo honoru, prowizora, aby był.

Ostatnio uznałam, że psu jednak potrzebny normalny, dopasowany - tamten to tragedia, wygląda, jakby wsadził ryj w rolkę po papierze toaletowym :cool3: no i mam zamiar mu kupić w jakimś wolnostojącym, bo do Tesco obok mnie, gdzie jest zoolog, nie można wejść z psem :loveu:

pozwolili mi za to oddać kaganiec, jeśli nie będzie pasował, więc tam dają 'przymierzyć', ale żeby trafić, to musiałabym chyba kupić z 10, a potem leźć i zwracać :roll:

Posted

Dziś miałam śmieszną sytuację i nie wiem jak to ziterpretować.....

Spotkałam na łące kobietę z dwoma małymi pieskami. Gdy mój się z nimi witał postanowiłam go puścić ( pani zresztą też spuściła swoje psy ze smyczy i powiedziala że chce żeby się oswajały bo są bojaźliwe) bo pieski wyglądały na mlode i fajne. Gdy spuszczałam powiedzialam mu coś w stylu " tylko baw się ładnie", ale piesek się przestraszył i zaczął z piskiem uciekać,a mój za nim radośnie gonić:roll:. Złapałam go na smycz, wołając wcześniej "Waldek, stój, nie wolno". A pani mi na to " do psa trzeba mówić jak do psa, a nie jak do człowieka, bo to pies, a nie...." Zdębiałam, ale nie odpowiedziałam nic. Na to pani wskazała na swojego pieska palcem, wydając krótkie fuknięcia "pssssszzzzz" i powiedziała " nie wolno"... ( chyba się Cesara Milana naoglądała....).
Całą drogę zastanawiałam o co jej mogło chodzić. Czy o to ze użyłam wobec mojego psa zdań pełnych a nie krótkiej komendy czy może chodzilo o jego imię...??

Posted

[quote name='Majkowska']Dziś miałam śmieszną sytuację i nie wiem jak to ziterpretować.....

Spotkałam na łące kobietę z dwoma małymi pieskami. Gdy mój się z nimi witał postanowiłam go puścić ( pani zresztą też spuściła swoje psy ze smyczy i powiedziala że chce żeby się oswajały bo są bojaźliwe) bo pieski wyglądały na mlode i fajne. Gdy spuszczałam powiedzialam mu coś w stylu " tylko baw się ładnie", ale piesek się przestraszył i zaczął z piskiem uciekać,a mój za nim radośnie gonić:roll:. Złapałam go na smycz, wołając wcześniej "Waldek, stój, nie wolno". A pani mi na to " do psa trzeba mówić jak do psa, a nie jak do człowieka, bo to pies, a nie...." Zdębiałam, ale nie odpowiedziałam nic. Na to pani wskazała na swojego pieska palcem, wydając krótkie fuknięcia "pssssszzzzz" i powiedziała " nie wolno"... ( chyba się Cesara Milana naoglądała....).
Całą drogę zastanawiałam o co jej mogło chodzić. Czy o to ze użyłam wobec mojego psa zdań pełnych a nie krótkiej komendy czy może chodzilo o jego imię...??[/QUOTE]


hahahaha, te "pszszszszsz" domorosłych zaklinaczy widziałam na żywo nieraz :D jak taki ceasaromaniak syczał na psy ujadające zza płotu,o dziwo :crazyeye: nigdy nie milkły! :diabloti:

ja do Patryka też paplam całymi zdaniami, czasem jest zabawa niezła, jak przyjdzie i się gapi, a ja paplam, paplam, na co pies kręci głową co jakiś czas, kiedy wyłapie słowo, które zna :D typu "pójdziemy".

podobno do psa trzeba mówić krótko i zrozumiale, ale mój nie reaguje np. na krótkie "spacerek", a jak mu powiem "Patryyyk, a wiesz gdzie pójdziemy?" to jest euforia od razu. tak samo z żarciem - jak powiem "jedzonko", to tylko przekręci łeb, a jak dostanie wiąchę "Patryk, a chcesz jedzonko?" to euforia z marszu.
może chodzi o intonację, bo zawsze nakręcam go na wszystko maksymalnie, coby potem wykorzystać na spacerze ;)

Posted

Ostatnio na spacerze idzie rodzinka z pieskiem w typie maltańczyka

Ja swojego trzymam luźno, facetka chciał brać już swojego (swoją?) na ręce a tu (miła niespodzianka dla nich) moje psisko grzecznie wita się z tamtym.
A facetka : O jakiś normalny piesek.
Facet : mmmm, cmok, cmok, cmok, cześć, cześć, (dialog między naszymi wąchającymi się psami ;))

Posted

Nie o moim psie, ale warte zanotowania. Idzie facet z amstaffem. Pytam czy mogę pogłaskać, generalnie miła gadka - szmatka. Głaskam psa i ciumciam do niego: och jakiś ty śliczny, jaki kochany, o buzi buzi, ciu ciu ciu.
Mija nas pani niewiele starsza ode mnie wraz ze swoją koleżanką i rzuca (do tej koleżanki):
-I odgryzie jej twarz, bo ten pies powinien być uśpiony, bo to mordercy i mordują psy, i ludzi.
Pominę fakt, że amstaff okazał się szczylem 8 miesięcznym, że pan serio go szkolił i był odpowiedzialny i się ucieszył, że może dzieciaka socjalizować z ludźmi, bo inni uciekają zazwyczaj, a sam psiak to była najsłodsza cielepa jaką widziałam, ale... serio? Pies danej rasy to morderca? No po prostu żałosne...

Posted

[quote name='lucky123']Nie o moim psie, ale warte zanotowania. Idzie facet z amstaffem. Pytam czy mogę pogłaskać, generalnie miła gadka - szmatka. Głaskam psa i ciumciam do niego: och jakiś ty śliczny, jaki kochany, o buzi buzi, ciu ciu ciu.
Mija nas pani niewiele starsza ode mnie wraz ze swoją koleżanką i rzuca (do tej koleżanki):
-I odgryzie jej twarz, bo ten pies powinien być uśpiony, bo to mordercy i mordują psy, i ludzi.
Pominę fakt, że amstaff okazał się szczylem 8 miesięcznym, że pan serio go szkolił i był odpowiedzialny i się ucieszył, że może dzieciaka socjalizować z ludźmi, bo inni uciekają zazwyczaj, a sam psiak to była najsłodsza cielepa jaką widziałam, ale... serio? Pies danej rasy to morderca? No po prostu żałosne...[/QUOTE]

Asty mają złą opinię, niestety. Są to fajne psy, ale trzeba nad nimi panować...
A ciumcianie do psa i nachylanie nad nim twarzą może się źle skończyć...
Dziś widziałam na własne oczy i aż byłam w szooku...

Szłam z psem i postanowiłam zahaczyć szybko o masarnię. Niestety plany mi sie pokrzyżowały bo podchodzę a pod drzwiami stoi duża upasiona suka labkowata, bez kagańca i bez smyczy rzecz jasna. Przystanęłam widząc że ktoś wychodzi z nadzieją że to jej właściciel i będę sobie mogła na chwileczkę mojego psa zaparkować na moim stałym miejscu (przy szybie gdzie go widzę, bo inaczej nie ma mowy). Wyszła zamiast właściciela jakaś kobieta i w drzwiach wpadła na sukę. Zamiast ją ominąć stanęła przed nią, nachyliła się twarzą i zaczęła do niej przemawiać " ojejku, a na kogo ty tu czekasz...", na to suka zabulgotała i skoczyła paniusi na ramiona :crazyeye:Na szczęście na tym skończyła, a paniusia rozejrzała się speszona i poszła...
Sama nie wiem co bym zrobiła gdyby suka postanowiła jeszcze coś dodać...

Posted

[quote name='Majkowska']Asty mają złą opinię, niestety. Są to fajne psy, ale trzeba nad nimi panować...
A ciumcianie do psa i nachylanie nad nim twarzą może się źle skończyć...
Dziś widziałam na własne oczy i aż byłam w szooku...

Szłam z psem i postanowiłam zahaczyć szybko o masarnię. Niestety plany mi sie pokrzyżowały bo podchodzę a pod drzwiami stoi duża upasiona suka labkowata, bez kagańca i bez smyczy rzecz jasna. Przystanęłam widząc że ktoś wychodzi z nadzieją że to jej właściciel i będę sobie mogła na chwileczkę mojego psa zaparkować na moim stałym miejscu (przy szybie gdzie go widzę, bo inaczej nie ma mowy). Wyszła zamiast właściciela jakaś kobieta i w drzwiach wpadła na sukę. Zamiast ją ominąć stanęła przed nią, nachyliła się twarzą i zaczęła do niej przemawiać " ojejku, a na kogo ty tu czekasz...", na to suka zabulgotała i skoczyła paniusi na ramiona :crazyeye:Na szczęście na tym skończyła, a paniusia rozejrzała się speszona i poszła...
Sama nie wiem co bym zrobiła gdyby suka postanowiła jeszcze coś dodać...

Ludzie mają manię nachylania się twarzą do psa. Moja Hera tego nie znosi, nienawidzi po prostu, od szczeniaka (znalezionego na polu, zresztą) tak ma. Fakt, że nie skoczy nikomu do twarzy, po prostu się wycofuje szybko i szczeka. Ale wytłumacz znajomym, a najgorsi są tacy, co się nie boją psów, żeby się nie nachylali nad nią...
Znajoma rodziny przychodzi do nas i mimo próśb, cały czas się do Hery nachyla, a jak ta szczeka - klepie ją po pysku (!) :roll: Hera jej naprawdę nie znosi. Najlepsza była sytuacja z wczoraj :diabloti: Przyszła do nas inna znajoma i opowiada coś o tamtej osobie. W momencie, gdy padło imię, Hera podniosła łeb i zawarczała :evil_lol:

Tylko jeśli faktycznie to jest szczeniak czy piesek młody i bardzo przyjazny, to może i nawet lepiej, że ludzie się do niego nachylają - pies się uczy, że to nic groźnego :) Hera, jak ją wzięłam, była strasznym dzikusem, nie dawała się zupełnie dotykać - nikomu. Odskakiwała i się darła :diabloti: Resocjalizacja mi zajęła ogrom czasu, ale pewne rzeczy - jak ta nienawiść do nachylania - jej zostały. Gdyby jednak psa od początku tak uczyć, że ludzie się nachylają i potem dają żarcie, to pewnie zwierzak by się oswoił z tym i później nie byłoby problemu.

PS. Jak robiliśmy pokazy sztuczek dla dzieci, to używaliśmy potem Hery, żeby im pokazać jak NIE należy podchodzić i dotykać psa :evil_lol: Moja znajoma robiła to, czego psy nie lubią - próbowała dotykać łeb Hery, nachylała się nad nią, a Hera się darła :diabloti: Myślę, że dzieciaki lepiej zapamiętają taki pokaz niż puste słowa. Co z tego, że wytłumaczysz, że psa nie wolno dotykać po łbie, jeżeli na pokazie jesteś z mega łagodnym labkiem, którego dzieci potem dotykają po głowie i nic się złego nie dzieje :eviltong:

Posted

Mój jak się ktoś mu nachyli to nie myśli długo tylko od razu jest ryknięcie prosto w twarz bez żadnego wycofywania się. Bardziej nachucha smrodliwym oddechem niż coś zrobi, ale nienawidzę takich sytuacji kiedy ktoś prowokuje go do głupiego zachowania.
Dlatego jak już widzę że ktoś na niego miło spogląda z oddali to obieram tak kierunek żeby jak najszerszym łukiem tą osobę ominąć i starać się odwrócić uwagę mojego psa żeby do żadnego kontaktu nie doszło. W sumie to chyba mi się udaje, bo dawno na nikogo nie ryknął, a nawet kilka razy się zaczął do ludzi przymilać. I zresztą bardzo podoba mi się jak z daleka babka wystawia ręce i cmoka, a mój pies mija ją nieporuszony przy mojej nodze :) Gorzej jak ktoś na siłę, musi za wszelką cenę, bez względu na to czy pies jest nim zainteresowany czy nie...

Mój jak był młody to też wyszłam z założenia że ludzie nas zaczepiający to świetna okazja do socjalizacji. Ale w pewnym momencie on sam powiedział tym czułościom STOP i zaczął na zaczepialskich warczeć. Na początku było to dla mnie problemem, teraz nawet to uznaję za pożyteczne że się nie wkupia w łaski każdego przechodnia.

Ja zawsze jak ktoś kieruje rękę na głowę mojego psa to mówię żeby drapali pod szyjką. On to uwielbia, nadstawia się wtedy i wywija gały na wszystkie strony :lol: Nie zauważam szczególnej nietolerancji dotykania głowy u niego, bo ja go tarmoszę równo i za uszy i za pyszczek, ale zawsze się mówi że psy głowy nie lubią więc staram się unikać tego u obcych ;)

Posted

to dlatego na szkolenie nowych wolontariuszy wzięłam kiedys mojego tymczasa jako pozoranta. ludzi zlewa, o ile czegos od niego nie chcą (np pogłaskać), wtedy gryzie. trącać go nogą można, w tłumie idealny, ale niech no ktoś rękę wyciągnie! no i wiadomo było, że praktyczna instrukcja chwytania na poskrom z psem cieszącym japę do wszystkich nie ma sensu. lisław spełnił rolę pozoranta idealnie, szarpał sie na poskromie i mocno deklarował chęc uczynienia kęsim łapiącemu. widac było, że w praktyce łapanie psa to nie jest prosta sprawa od pierwszego kopa. a najlepsze było, jak lisław puszczony samopas w tłumie udziabał jedną kandydatkę na wolo - powiedziane było, psa nie głaskać, niech łazi gdzie chce, ale nie dotykać. dziewczyna została skarcona przez lisława za próbę spoufalania się. mówię jej, ze prosiliśmy o nie głaskanie, z eon gryzie w takich sytuacjach, a ona na to - myślałam, ze żartujecie.

oczywiście nic się jej nie stało, nawet sladu nie miała, to było tylko ostrzeżenie, ale też myśle, ze nauka konkretna, bo na doświadczeniu - nie lecieć z łapami do psa. wyłapując przestraszone, zapędzone często w róg psy nie mozemy oczekiwac słodkich misiów, trzeba zachowac ostrożnośc.

tenże sam lislaw w ramach socjalizacji z ludźmi był ze mna keidyś na imprezie, obcy dla niego ludzie mieli za zadanie karmienie smaczkami, ale mieli też nie glaskać, bo za wcześnie, pies musi się przyzywczaic, przemyśleć. no i co? stoję sobie w kuchni z widokiem na korytarz, a tam liśko - 8kg żywej wagi ;-) i nad nim pochylony mój kolega, stojący dosłownie tak, że ma lisława między nogami i pochyla się mu niemal do pyska i go głaszcze. tylko widziałam, przez dłuuuugie ułamki sekund, jak liśko tężeje na ten afront i oczy mu wyłażą na wierzch. nie zdążyłam zareagować - ten kolega miał owszem długo pręgę na przedramieniu - ale dlatego, ze ma jakiś problem siniaki mu sie utzrymują mega długo. a tłumaczyłam namietnie czego nie robić z lisławem i dlaczego. ale to u ludzi (nawet u wolontariuszy) bywa odruchowe, czasem troc,ę potrwa, zanim sie oduczymy.
jakiś czas temu rozdawałam witaminy w boksach, przez kraty, i po 20 boksach przestałam mysleć i przyglądać sie psom , no i właożylam łapę bez sensu do takiego jednego wredoty, na szczęście miałam grube rękawiczki ;-).

Posted

[quote name='sleepingbyday']to dlatego na szkolenie nowych wolontariuszy wzięłam kiedys mojego tymczasa jako pozoranta. ludzi zlewa, o ile czegos od niego nie chcą (np pogłaskać), wtedy gryzie. trącać go nogą można, w tłumie idealny, ale niech no ktoś rękę wyciągnie! no i wiadomo było, że praktyczna instrukcja chwytania na poskrom z psem cieszącym japę do wszystkich nie ma sensu. lisław spełnił rolę pozoranta idealnie, szarpał sie na poskromie i mocno deklarował chęc uczynienia kęsim łapiącemu. widac było, że w praktyce łapanie psa to nie jest prosta sprawa od pierwszego kopa. a najlepsze było, jak lisław puszczony samopas w tłumie udziabał jedną kandydatkę na wolo - powiedziane było, psa nie głaskać, niech łazi gdzie chce, ale nie dotykać. dziewczyna została skarcona przez lisława za próbę spoufalania się. mówię jej, ze prosiliśmy o nie głaskanie, z eon gryzie w takich sytuacjach, a ona na to - myślałam, ze żartujecie.

oczywiście nic się jej nie stało, nawet sladu nie miała, to było tylko ostrzeżenie, ale też myśle, ze nauka konkretna, bo na doświadczeniu - nie lecieć z łapami do psa. wyłapując przestraszone, zapędzone często w róg psy nie mozemy oczekiwac słodkich misiów, trzeba zachowac ostrożnośc.

tenże sam lislaw w ramach socjalizacji z ludźmi był ze mna keidyś na imprezie, obcy dla niego ludzie mieli za zadanie karmienie smaczkami, ale mieli też nie glaskać, bo za wcześnie, pies musi się przyzywczaic, przemyśleć. no i co? stoję sobie w kuchni z widokiem na korytarz, a tam liśko - 8kg żywej wagi ;-) i nad nim pochylony mój kolega, stojący dosłownie tak, że ma lisława między nogami i pochyla się mu niemal do pyska i go głaszcze. tylko widziałam, przez dłuuuugie ułamki sekund, jak liśko tężeje na ten afront i oczy mu wyłażą na wierzch. nie zdążyłam zareagować - ten kolega miał owszem długo pręgę na przedramieniu - ale dlatego, ze ma jakiś problem siniaki mu sie utzrymują mega długo. a tłumaczyłam namietnie czego nie robić z lisławem i dlaczego. ale to u ludzi (nawet u wolontariuszy) bywa odruchowe, czasem troc,ę potrwa, zanim sie oduczymy.
jakiś czas temu rozdawałam witaminy w boksach, przez kraty, i po 20 boksach przestałam mysleć i przyglądać sie psom , no i właożylam łapę bez sensu do takiego jednego wredoty, na szczęście miałam grube rękawiczki ;-).

Czegoś takiego by nigdy nie zrobiła wiedząc że mam takiego psa.
raczej wolę unikać takich sytuacji niż uczyć go że gryzienie w obronie własnej jest jak najbardziej ok.
Wystaczy że ludzie na ulicy mi go psują.
Gdyby mi pies kogoś ugryzł nie miałabym w tym zadnego powodu do dumy, wręcz wstyd by mi było , bo od czasu Amorka założyłam sobie żelazne postanowienie że mój pies = zero agresji. I tego się twardo trzymam i to że on nic nie zrobi komuś kogo sobie obszczeka nie znaczy że mu to wolno robić. Gdybym wiedziała że ma jakieś predyspozycje do ataków pewnie bym go nie zabierała tak beztrosko wszędzie żeby nie wywoływać niechcianych sytuacji. Na szczęscie mimo braku chęci spoufalania się z obcymi jest ok psem i towarzyszy mi wszędzie:)

Posted

ja wedle tego,o czym piszecie, powinnam była nie przeżyć dzieciństwa :diabloti: każdy podwórkowy burek był wytargany, wynoszony i wycałowany, ale z perspektywy czasu wiem, że warto było słuchać mamy :diabloti: bo mogło się nieraz źle skończyć.
najgorzej skończyło się, gdy przywlokłam na sobie pchły do domu :multi: ale z nachylaniem się to rzeczywiście jest niebezpieczna sprawa.

widzieliście fragment programu, bodajże z USA, gdzie prezenterka zaprosiła faceta z bodajże dogiem argentyńskim (chyba w ramach 'ocieplania wizerunku') i babeczka miziała psa po łbie nachylając się nad nim, na co on wgryzł jej się w twarz bez ostrzeżenia? :shake: jest na yt, zaraz poszukam


edit - o, tutaj https://www.youtube.com/watch?v=YnyCyuPSbDs i to jednak byli policjanci :)

Posted

Jeśli chodzi o cmokaczy to ja najbardziej lubię, jak ktoś ninunia i cmoka na moje psy, a jak Yuki uradowany podbiega to od razu jest "pani weźmie tego psa, no co pani!" :evil_lol:

Posted (edited)

jakie tam uczyć. raz jako pozorant wystąpił. naocznie podkreslił wtedy ludziom pewne często popełniane błędy ;-).

w jego silnych nawykach juz baaardzo dorosłego psa nie zaważyło to na niczym, nie ma szans.

a duma? mój boże. anegdotę opowiadam, traktując was jak dorosłych ludzi. skąd wiesz, ze nie było mi głupio? przeciez nie o tym rozmowa, tylko o odruchach ludzkich. mam opisać dosłownie CAŁY kontekst faktologiczny i emocjonalny?
i gdzie napsiałam, ze beztrosko wszędzie? caly czas czytasz coś, czego nie napisałam, halo! lislaw był celowo wzięty na imprezę po uzgodnieniu. nie łazi wszędzie, choć w wiele miejsc łazi i zawsze ma kaganiec na wszelki wypadek. nie wiesz tego, ale uznałaś, ze wiesz jak się sprawy mają.



czytajcie prosze to, co jest napisane, nie dopowiadajcie sobie reszty samodzielnie.


pani profesor - bo generalnie psy znoszą od ludzi mega dużo, mega niegrzecznych w ich mniemaniu zachowań. albo głupich. psy sa raczej przystosowujące sie i dużo łapią.


np nie rzucają sie na nas hurtowo, jak się uśmiechamy,a przeciez to warczenie i podnoszenie fafli w ich mniemaniu, nie? a jednak kapują, że u tego gatunku to calkiem odwrotne znaczenie ma ;-).

Edited by sleepingbyday
Posted

[quote name='Pani Profesor']i babeczka miziała psa po łbie nachylając się nad nim, na co on wgryzł jej się w twarz bez ostrzeżenia? :shake: jest na yt, zaraz poszukam[/QUOTE]

Ten pies jej się w nic nie wgryzł, tylko właśnie ostrzegł, że przekroczyła granicę. Kto normalny obcemu psu podkłada twarz pod pysk? :lol:

Posted

Moja mi z początku nie dawała się nad sobą nachylać ale adoptowałam ją w wieku 6 lat .Później jej przeszło .Jednak żadna obca nawet znajoma jej osoba nie może się nad nią naschylać.Pies zazwyczaj się sam wycofuje .Dwa razy w życiu ostrzegawczo chwyciła zębami dwie znane mi osoby .Ponieważ ją przytuliły chociaż doskonale wiedziały że nie powinny tego robić ...

Posted

[quote name='sleepingbyday']


pani profesor - bo generalnie psy znoszą od ludzi mega dużo, mega niegrzecznych w ich mniemaniu zachowań. albo głupich. psy sa raczej przystosowujące sie i dużo łapią.


np nie rzucają sie na nas hurtowo, jak się uśmiechamy,a przeciez to warczenie i podnoszenie fafli w ich mniemaniu, nie? a jednak kapują, że u tego gatunku to calkiem odwrotne znaczenie ma ;-).[/QUOTE]

jak to, przecież domorośli szkoleniowcy uczą, że jak chce się uspokoić psa, to trzeba na niego warczeć i wtedy przestanie dominować :diabloti:
[quote name='omry']Ten pies jej się w nic nie wgryzł, tylko właśnie ostrzegł, że przekroczyła granicę. Kto normalny obcemu psu podkłada twarz pod pysk? :lol:[/QUOTE]

no, może przesadziłam, ale ugryźć - ugryzł, tzn. wiem, że mógł zrobić to mocniej, ale takie kłapnięcie pewnie zaszkodziło kobicie tak czy owak.

Posted

[quote name='Pani Profesor']no, może przesadziłam, ale ugryźć - ugryzł, tzn. wiem, że mógł zrobić to mocniej, ale takie kłapnięcie pewnie zaszkodziło kobicie tak czy owak.[/QUOTE]

Moim zdaniem nie ugryzł, ostrzegł kłapnięciem i pretensje babka może mieć tylko do siebie, chociaż policjant też mógł zareagować, ale pewnie nie zdążył zwyczajnie.

Posted

[quote name='sleepingbyday']jakie tam uczyć. raz jako pozorant wystąpił. naocznie podkreslił wtedy ludziom pewne często popełniane błędy ;-).

w jego silnych nawykach juz baaardzo dorosłego psa nie zaważyło to na niczym, nie ma szans.

a duma? mój boże. anegdotę opowiadam, traktując was jak dorosłych ludzi. skąd wiesz, ze nie było mi głupio? przeciez nie o tym rozmowa, tylko o odruchach ludzkich. mam opisać dosłownie CAŁY kontekst faktologiczny i emocjonalny?
i gdzie napsiałam, ze beztrosko wszędzie? caly czas czytasz coś, czego nie napisałam, halo! lislaw był celowo wzięty na imprezę po uzgodnieniu. nie łazi wszędzie, choć w wiele miejsc łazi i zawsze ma kaganiec na wszelki wypadek. nie wiesz tego, ale uznałaś, ze wiesz jak się sprawy mają.



czytajcie prosze to, co jest napisane, nie dopowiadajcie sobie reszty samodzielnie.

[/QUOTE]

A gdzie ja sobie coś dopowiedziałam ? :crazyeye:

Posted

[quote name='sleepingbyday']w swoim poście :-) :-).
[/QUOTE]
Którym ? Bo nie ostatnim.
Chyba że chodzi o fragmenty które podkreśłiłam, ale napisałam tam tylko że nie zrobiłabym czegoś takiego ze swoim psem, nie ma tam ani słowa o Tobie i Twoim psie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...