Floriska Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='omry']Ostatnio wszyscy jacyś spięci na Dogo :evil_lol:[/QUOTE] No co Ty? :evil_lol: [quote name='a_niusia']:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: a jak slyszysz, ze np "twoja stara jest listonszem na gmail" to sadzisz, ze to na serio o twojej matce?[/QUOTE] :multi: uśmiałam się :loveu: Co do Flexi, fajnie poczytać Wasze komentarze, bo ja sama jeszcze jej nie próbowałam, a miałam zamiar (jak tylko pies nauczy się ładnie chodzić na zwykłej smyczy, reagować na stój, idź i przestanie być szczeniaczkiem z buzującymi hormonami..) ale będę teraz na nią patrzeć z przymrużeniem oka. Nie wyobrażam sobie i tak żebym szła z taką niezblokowaną smyczą po chodniku/przez ulicę/wśród ludzi na deptaku itd ale to, że pies wyciągając smycz na 5 m jest trudny do skontrolowania, nie pomyślałam (choć pewnei praktyka by to pokazała :eviltong:) Quote
Pani Profesor Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 a ja sobie nie wyobrażam prowadzić dużego/silnego psa na flexi. jak wychodzę z labem tż-ta, a to nie należy do najłatwiejszych czynności :cool3: i gnojek uzna, że pociągnie, to odpada mi ręka od trzymania parcianej smyczy, ale zawsze to mocniejszy chwyt, a ten plastik z guziczkiem... nie wyobrażam sobie, urwałoby mi dłoń chyba. Quote
Ajula Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='a_niusia']:loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: a jak slyszysz, ze np "twoja stara jest listonszem na gmail" to sadzisz, ze to na serio o twojej matce?[/QUOTE] [quote name='a_niusia']ja uwazam, ze wiadomo. trzeba tylko miec cos wiecej w glowie niz nitke laczaca uszy.[/QUOTE] Są pewne granice w żartowaniu, ale skoro tego nie rozumiesz, to znaczy, że ktoś poważnie zaniedbał Twoje wychowanie. Tak, szkoda, że w Twoim przypadku ktoś popełnił błąd - nie wiem, rodzice, czy szkoła, w każdym bądź razie czegoś ci brakuje, ktoś Ci zapomniał wytłumaczyć, że zespół Downa to jest wada genetyczna, ludzie posiadający tą wadę nie mają wpływu na swój rozwój, ale są za to wyjątkowo dobrymi, empatycznymi ludźmi. Ty jesteś zapewne zdrowa, mądra i piękna - niestety nie masz empatii i brak Ci szacunku do tak ciężko poszkodowanych przez los osób. Pewne żarty są po prostu nie na miejscu, naśmiewanie się z ciężko chorych ludzi jest po prostu denne. Pomyśl o tym, jeśli rzeczywiście masz coś więcej, niż ową nitkę. Quote
omry Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='a_niusia']ja uwazam, ze wiadomo. trzeba tylko miec cos wiecej w glowie niz nitke laczaca uszy.[/QUOTE] Otóż otóż :lol: Razem z TŻ chyba codziennie wyzywamy się od dałnów, nasze psy też wyzywamy od dałnów i ze znajomymi też się zdarza. Nic tylko nabijam się z chorych, jest mi wstyd :-( Quote
a_niusia Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 tak wiem, zespol downa to trisomia 21 chromosomu. co nie zmienia faktu, ze moj pies dzis zniknal w krzakach, gdzie postanowil zmierzyc sie z grupa zuli...ona sama na kilku zuli i wydarlam sie "wracaj tu daunie" az zadudnilo, a moj chlopak powiedzial "ide po tego dauna", gdyz w ferworze swego brawurowego zachowania durny kundel nas nie slyszal:))) Quote
Floriska Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='Ajula']Są pewne granice w żartowaniu, ale skoro tego nie rozumiesz, to znaczy, że ktoś poważnie zaniedbał Twoje wychowanie. Tak, szkoda, że w Twoim przypadku ktoś popełnił błąd - nie wiem, rodzice, czy szkoła, w każdym bądź razie czegoś ci brakuje, ktoś Ci zapomniał wytłumaczyć, że zespół Downa to jest wada genetyczna, ludzie posiadający tą wadę nie mają wpływu na swój rozwój, ale są za to wyjątkowo dobrymi, empatycznymi ludźmi. Ty jesteś zapewne zdrowa, mądra i piękna - niestety nie masz empatii i brak Ci szacunku do tak ciężko poszkodowanych przez los osób. Pewne żarty są po prostu nie na miejscu, naśmiewanie się z ciężko chorych ludzi jest po prostu denne. Pomyśl o tym, jeśli rzeczywiście masz coś więcej, niż ową nitkę.[/QUOTE] A słyszałam, że to ja tu przejawiam cechy przewrażliwionej... Słowo ,,dałn" w języku polskim przyjęło formę żartobliwego przezwiska. Nikt, używając go nie zastanawia się już nad tym skąd samo słowo pochodzi... że kogoś obraża. Jest śmiesznym przezwiskiem, czasami nawet nacechowanym pozytywnymi emocjami (jak np w przypadku wypowiedzi a_niusi co do jej psów). Pisałam pracę licencjacką dot. dzieci z Zespołem Downa. Mój promotor mówił na nie ,,dałniaczki". Kurcze! Jak on mógł? Dorosły, wykształcony profesor i tak mówić? Na pewno nie ma empatii, a to że przez całe życie zajmuje się pomaganiem dzieciom z tym zespołem jak i innym niepełnosprawnym ludziom to tak przy okazji, na pewno nie z dobrego serca i zamiłowania do pomocy ludziom. Quote
Ajula Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='Floriska']. Słowo ,,dałn" w języku polskim przyjęło formę żartobliwego przezwiska. Nikt, używając go nie zastanawia się już nad tym skąd samo słowo pochodzi... że kogoś obraża. [/QUOTE] no więc jak widać ktoś się jednak zastanawia :p Ale co mi tam, na szczęście nie mam was w dowodzie i nie muszę was wychowywać ;) Bawcie się dobrze dalej na tym wesołym forum, bo jest ono tak bardzo śmieszne (szczególnie "Psy w potrzebie" ale tam pewnie nie zaglądacie, bo tam są wszyscy zbyt spięci jak na tak wesołe dziewuszki, jak wy) :cool3: Już się stąd wynoszę, nie będę dalej przeszkadzać, tym bardziej, że jestem debilem stosującym flexi. Pozostaje mi tylko życzyć wam, żeby wam się jakiś śmieszny "dałn" nie przytrafił w prawdziwym życiu, bo z waszym wesołym podejściem do tego tematu mogłoby być temu dzieciakowi niewesoło. Viel Spass - jak to mówią nasi zachodni sąsiedzi :) Quote
a_niusia Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 ej mi sie jak cos nie przytrafi na 100%. spokojna glowa. ale dzieki za zyczenia...serio swiadcza o tobie lepiej niz flexi. Quote
Wasylek Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='Pani Profesor']a ja sobie nie wyobrażam prowadzić dużego/silnego psa na flexi. jak wychodzę z labem tż-ta, a to nie należy do najłatwiejszych czynności :cool3: i gnojek uzna, że pociągnie, to odpada mi ręka od trzymania parcianej smyczy, ale zawsze to mocniejszy chwyt, a ten plastik z guziczkiem... nie wyobrażam sobie, urwałoby mi dłoń chyba.[/QUOTE] Co do flexi i dużych psów to kiedyś wyprowadzałam kilka razy psa mojej babci - dużego onkowatego na takiej to kiedy pewnego razu postanowił sobie szarpnąć to plastik się rozleciał i całe g... z tej smyczy było :shake: Quote
Floriska Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 [quote name='Ajula']no więc jak widać ktoś się jednak zastanawia :p Ale co mi tam, na szczęście nie mam was w dowodzie i nie muszę was wychowywać ;) Bawcie się dobrze dalej na tym wesołym forum, bo jest ono tak bardzo śmieszne (szczególnie "Psy w potrzebie" ale tam pewnie nie zaglądacie, bo tam są wszyscy zbyt spięci jak na tak wesołe dziewuszki, jak wy) :cool3: Już się stąd wynoszę, nie będę dalej przeszkadzać, tym bardziej, że jestem debilem stosującym flexi. Pozostaje mi tylko życzyć wam, żeby wam się jakiś śmieszny "dałn" nie przytrafił w prawdziwym życiu, bo z waszym wesołym podejściem do tego tematu mogłoby być temu dzieciakowi niewesoło. Viel Spass - jak to mówią nasi zachodni sąsiedzi :) Oj ktoś tu nie zrozumiał przesłania.. Nikt się z dzieci z zespołem Downa nie naśmiewa. Ja osobiście, nie mówię na nikogo dałn bo tak mi się jakoś przyjęło, że nie i już. Mimo, że jak powiedziałam osoba, która pomaga dzieciom z zespołem Downa nazywa je dałniaczkami, ale do tego już się nie odniosłaś. Lepiej było wywodzić się, że jesteśmy wesołymi dziewuszkami :cool3: A jednak taka wesoła dziewuszka jak ja potrafiła opiekować się i dzieckiem z zespołem Downa i z autyzmem, także tutaj droga dziewuszko nie trafiłaś :eviltong: Bo niepełnosprawne dzieci są mi akurat bliskie i w żadnym wypadku moje podejście do tematu nie jest wesołe. Niemniej potrafię odróżnić desygnaty i to, że ten użyty przez a_niusię nie odnosił się do dzieci z Zespołem Downa, co Tobie się niestety nie udało.. Nie zatrzymuję :p Quote
rika Posted September 14, 2013 Posted September 14, 2013 Ale żenka :lol: Floriska, widzę, że w końcu przestałaś się spinać :eviltong: Quote
Pani Profesor Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 napraaaawdę? :roll: kretynizm to też choroba, bardzo niefajna, a ludzi zwie się kretynami nie od wczoraj, o to rzadko kto się burzy :cool3:, gwoli wyjaśnienia - debil to osoba o lekkim stopniu upośledzenia, a o powszechności tego słowa nie mam chyba co opowiadać :D Quote
evel Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 [quote name='sleepingbyday'] a na serio - ogarnąć się da wszystko, nawet jak komuś ręce i nogi utnie, ale czy to częsty przypadek? z flexi też tak jest, z obserwacji mówię. zresztą nie ogarnie sie jednego -napięcia na automacie, przekazywanego na postawę psa oraz fizycznej niemozności skrócenia rozciagniętego flexi w przypadku awaryjnym. pies jest za ciężki.[/QUOTE] A co za problem nacisnąć guziczek i zablokować flexi tak, żeby się poluzowała, kiedy nasz pies wita się z innym? Nie ma napięcia smyczy, nie ma stresu, działa to jak normalna luźna smycz. A na awaryjne sytuacje jest komenda "stój" albo "wracaj". Można też w miejscach typowo zaludnionych przywołać psa do nogi i tak z nim przejść kawałek aż zrobi się luźniej, wtedy można popuścić smycz. Żeby to wszystko zrobić wystarczy mieć wychowanego psa i używać trochę szarych komórek. Nie bardzo widzę to ZŁO flexi :diabloti:, może dlatego, że sama używam i uznaję to za genialny wynalazek tam, gdzie nie mogę psa puścić luzem, a chciałabym żeby miał więcej swobody niż te 2-3 m zwykłej smyczy. Niemniej jednak owszem - większość ludzi nie ogarnia obsługi smyczy automatycznej, co dość przykro świadczy o ich poziomie inteligencji. Quote
a_niusia Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 "stój", "wracaj", "poczekaj" moj kundel zna i dlatego nie potrzebuje flexi. jednak generalnie smycz flexi bardzo czesto uzywana jest przez osoby, ktore maja psy niewychowane totalnie i uzywaja jej po to, aby taki niewychowany kundel z zerowym stopniem posluszenstwa mial troche wiecej swobody. ja wlasciwie codziennie spotykam ludzi z pieskami, ktore robia rozbieg na flexi i bez zadnej kontroli wypruwaja na te 8 czy 5 metrow czy tam ile im fabryka dala tej smyczy. i to nie chodzi o to, ze flexi to zlo mimo ze faktycznie moze uczyc psa bardzo zlych nawykow i jak widze np. szczeniaka na flexi to kurde:))) serio nic dobrego z tego nie wynika, to zlo i wynalazek szatana, ale badzmy szczerzy taka smycz bardzo czesto przysparza bardzo duzo klopotow. Quote
Pani Profesor Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 ja mam wrażenie, że psu się trochę lasuje mózg od flexi. mój pies, kiedy jest na krótkiej, to wie, ile ma wolności i nie prze do przodu, bo wie, że zaraz się coś zaciśnie na szyi. jak biorę linkę 8m na dłuższy/łąkowy spacer, to aż się czasem dziwi, że nagle ma tyle luzu i automatycznie przez moment ciągnie, żeby rozwinąć całe 8m, a potem nieprzyjemnie nim szarpnie, zanim się skapnie, że to już koniec. przy flexi miałby raz luz, a raz krótko - podejrzewam, że podświadomie próbowałby uwolnić tyle smyczy, ile tylko może (bo przed chwilą przecież była długa), a to by się pewnie skończyło ciągnięciem i testowaniem, ile tym razem może odbiec. myślę, że to nie jest smycz dla takich psów jak mój - on myśli dość automatycznie, jak słyszy odpinanie karabinka od obroży i dostaje komendę 'siad', to wie, że za sekundę zaczyna się gonitwa i biega jak dzikus, to samo ma czasem na ośmiometrówce,więc na flexi by się chyba zadusił :shake: Quote
Naklejka Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 Czasem chodzę z moim tybetanem na automacie z biedry :diabloti: o dziwo reaguje na stój i mogę spokojnie do niego dość, zwinąć smycz i idzie przy nodze. Ten automat miał być dla kundla, ale wyszło na to, że z niego korzysta tylko na wyjazdach, skwerkach, gdzie go nie mogę puścić. Na co dzień chodzi bez smyczy, no chyba że idziemy do miasta. Psy na flexi czasem nas atakowały, niektórzy naprawdę nie wiedzą gdzie jest guzik blokujący taśmę. A jeszcze lepsi są ludzie, którzy idą po jednej stronie chodnika, psa mają na drugiej stronie, a linka przechodzi przez całą szerokość chodnika... Miłego wpadania na linkę, albo omijania ich ;) Quote
Pani Profesor Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 już sobie wyobrażam tybetana, który pociągnął na tym flexi, wypada Ci z ręki i pęka o chodnik :diabloti: żartuję, jeśli jest wychowany, to chyba dobrze, że się ta smycz sprawuje. miałam wątpliwą przyjemność poprowadzania tybetana :cool3: niestety, ale miałam do wyboru albo go puścić, albo stracić rękę. nigdy się tak nie zapierałam nogami jak wtedy :cool3: Quote
Naklejka Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 To to moje raczej nie ciągnie na smyczy, prędzej ja go ciągnę, jak się zaprze ;) A przy mijaniu psów trzymam go za obrożę, bo inaczej nie ma szans, by go opanować. Ja latam tylko za nim jak jest na 15m lince, bo jej nie puszczam jak się rozpędzi, a czasem muszę go wyhamować :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 Pies, którego prowadziłam, zobaczył swojego pana i pociągnął jak koń. o ile lab TŻ-ta, mogłoby się wydawać, mocno ciągnie, to to, co zrobił tybetan przekroczyło moje możliwości :D myślę, że chłop 90kg mógłby mieć problem, nie wyobrażam sobie mieć tak silnego psa, jeśli nie reagowałby na moje komendy. To takie trochę chłodne psiury, prawda? Tamten nawet za szczeniaka umiarkowanie używał ogona, raczej olewa otoczenie, czasem da łapę z łaski :evil_lol: Quote
Naklejka Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 Eee, to ja nad swoim panuję, nawet jak ciągnie do "swoich" ;) Na komendy to raczej słabo reaguje, czasem by się odwołał, muszę wołać z 10 razy i czekać dość długo, aż łaskawie postanowi przyjść. Zazwyczaj wtedy stoi i się gapi na mnie z miną: to ja mam przychodzić, ty coś ode mnie chcesz, sama przyjdź! :lol: Także czasem lepiej wydać komendę stój, niż do mnie, bo wychodzi na to samo :evil_lol: Tak, to pies, który raczej nie okazuje uczuć, mój macha tylko ogonem, gdy przychodzę do domu i gdy wychodzi na spacer :eviltong: On zyje w swoim świecie, obcych toleruje, ale nie pragnie z nimi kontaktu. Nawet do mnie rzadko kiedy przychodzi się pomiziać. Co to za tybetan był, znasz może jego przydomek? :eviltong: Ostatnio jakieś dziecko stwierdziło, że Jetsan to mama, a Arni dziecko :lol: Quote
Pani Profesor Posted September 15, 2013 Posted September 15, 2013 Znam, ten pies to SHIMOFURI MASTIFLAND, znany jako Shimo :) już kilka lat go nie widziałam, ale kiedyś był silny i potężny :cool3: i też właśnie się właśnie tak zachowywał, jakby mnie tolerował, ale było mu to obojętne całkowicie, czy ktoś go głaszcze, czy nie :) Quote
NightQueen Posted September 16, 2013 Posted September 16, 2013 Wczoraj u mnie w pracy (sklep budowlany ale mamy też art. zwierzęce), podchodzi facet z pretensjami że nie ma pedigree dużych worków tylko małe, no to mu tłumaczymy z koleżanką z pracy, że towar nie przyszedł i nie wiadomo kiedy będzie. Facet się pyta gdzie w takim razie znajdzie w niedziele u mnie w mieście karmę jaka go interesuje, wiec ja grzecznie tłumaczę że będzie ciężko, bo w sklepach spożywczych karmy są ale małe worki, a on chce koniecznie duży, ale mamy jeszcze lidla,netto, tesco i intermarche i może tam dostać duży worek ale nie ma za to pedigree tylko te tanie marketówy, na co oburzony facet do mnie z tekstu, że on ma przecież labradora za 2,500 zł i on mu nie da byle czego :flaming:przecież mu jakiegoś chapi nie da bo tyle za psa zapłacił... nie wytrzymałam (miałam bojowy nastrój) i mu mówię że pedigree to to samo g*** co inne marketówy, że jak chce dobrą karmę to niech sobie zamówi przez neta, dodałam jaka jest różnica cenowa takiej karmy i czym się różni, nie omieszkałam dodać że ja mam kundla który nie kosztował 2,500 zł a je lepszą karmę niż jego "wartościowy" pies. Ale facet okazał się totalnym gburem, myślał że wyjdzie na najważniejszego bo ma psa rasowego i próbował jakieś mądrości mi sprzedać, ale go niegrzecznie wyśmiała połowa załogi sklepu bo akurat stali obok i widzieli co się dzieje :diabloti: więc się zmył Quote
zmierzchnica Posted September 16, 2013 Posted September 16, 2013 Ech, te snoby :loveu: Kiedyś poszłam do zoologicznego, pytałam czy mają może Boscha, bo mi się skończył i z neta jeszcze nie przyszedł (tak, słyszałam, że Bosch to też syf, ale to nie ten temat! :diabloti:). W sklepie był akurat pan, który nabrał powietrza, nadymał się i oświadczył, że swoje psy karmi jakąś tam karmą i to ona jest najlepsza. Nie pamiętam nazwy. Odpowiedziałam, że mi akurat ta pasuje. Stwierdził: "no ja to mam rasowe PONy, ale kundle to mogą byle co jeść" :roll: Uroczy człowiek. Quote
Patmol Posted September 16, 2013 Posted September 16, 2013 dlatego ja omijam raczej sklepy zoologiczne - bo komentarze raczej tam są często dziwne (mam kundla, a wybrzydzam) Chociaż byłam ostatnio (w wakacje) w zoologicznym (takim trochę zoo trochę ogrodowym) w Szklarskiej Porębie i było bardzo miło i sympatycznie Quote
Majkowska Posted September 16, 2013 Posted September 16, 2013 mnie jeszcze nic nigdy złego w zologicznym nie spotkało. A jestem naprawdę wybrednym klientem :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.