Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

[quote name='Majkowska']Wlaściwie to masz trochę i racji, bo przeważnie ci ci kupują z pseudo chcą mieć pieska już teraz natychmiast. Nie mają czasu szukać informacji o rasie, czekać na miot, rezerwować, wybierać tego najlepszego pod wszystkimi względami - chcą mieć zwyczajnie psa jakby się im nie przyjrzeć i ich sposobowi myślenia.
Ale i tak uważam że ważne jest uświadamianie i tlumaczenie ludziom dlaczego dobrze jest zrobić tak a nie inaczej...

Fakt, ja też wzięłam psa z hodowli którą miałam najbliżej. Ale dzięki temu że była blisko znalałam ją osobiście, nie tylko z opowiadań i opini lepszych lub gorszych. Przez wiele lat znalam hodowczynię, widziałam jej psy na codzień, na wystawach i w pracy, ona wprowadzała mnie w świat tej rasy. Między innymi to był też powód dla którego wybrałam takiego psa a nie innego - choć pewnie gdyby nie to to poszłabym do schroniska po jakimś czasie i wybrała jakiegoś fajnego kundelka który choć trochę by odpowiadał moim wymaganiom.
Z rodowodu też nie można zbyt wiele wyczytać, bo cóż tam jest- nieraz nawet umaszczeń nie ma. Trzebaby analizować i szukać psów i informacji. Fakt zwyklemu człowiekowi się tego nie chce.
Ale jeśli komuś by zależało to zrobi tak, czy pojedzie te mnóstwo km po psa.

A nawet jeśli ktoś bierze psa z pierwszej lepszej hodowli, gdzie psy jednak mają jakieś badania i są po względnie zdrowych i przyzwoitych psach to uważam że i tak jest to lepsze niż kupić na bazarze zakatarzonego szczeniaka po własnym bracie i siostrze.

Chciałabym się odnieś do pogrubionego tekstu. Na dzień dzisiejszy jestem zniesmaczona. W ciągu 2 lat rezerwowałam już psiaka 6 razy,za każdym razem z niepowodzeniem,za każdym razem również byłam załamana.A to okazało się że psiaka weźmie ktoś z Niemiec(był 1 psiak w miocie a mi powiedziano że musi podrosnąć żeby cokolwiek powiedzieć o jego wystawowej przyszłości,miesiąc później dostałam maila,że w związku ze WCZEŚNIEJSZYMI ustaleniami piesek jedzie do Niemiec,komedia jakaś ),a to zero odzewu ze strony hodowcy na moje pytania co ze szczeniętami(gdy szczylki miały po 4 tygodnie),a to znajomi wzięli. Zaczynam już powoli wątpić czy znajdę wreszcie hodowlę z której uda mi się wziąć szczeniaka. Zanim zdecydowałam się na zakup pieska dużo czytałam o rasie(w ciągu 2 lat rezerwowałam 3 rasy),chodziłam pooglądać wystawy. Więc to nie jest tak że niektórym się nie chce,mnie po tych sytuacjach też chodziło po głowie kupienie szczena z pseudo,ale szybko uświadomiłam sobie że nie tędy droga.Żeby zagłębić się w świat kynologii,trzeba się tym interesować,a takiego człowieka który chce mieć szczeniaka od razu bardziej interesuje wygląd niż jego charakter czy prawidłowy eksterier.

Edited by Lady P
Posted

Berek napisał(a):
Ale w tej chwili ta kontrola spadła do zera - tzn. jeszcze czasem działa (często głupio) gdy chodzi o bardzo zwykłych, szeregowych członków związku; święte krowy z układu są de facto nie do ruszenia.
Wiedza o genetyce, fizjologii, biologii.. daj spokój, grzebanie w rodowodach a potem jazda do Włoch na krycie do psa którego ludziska znają wyłącznie ze zdjęć nie mając pojęcia choćby o jego charakterze owocuje tym, co mamy: pogarszającą się jakością psychiki chociażby...
No ale "szczenięta z unikalnego skojarzenia", tralalala... :cool3:

Rozumiesz: ja marzę żeby akcja r=r odzwierciedlała stan faktyczny.
I żeby te wszystkie szlachetne w swym zamierzeniu wypowiedzi NAPRAWDĘ oddawały rzeczywistość.
Która jednak... skrzeczy.

Uderzył mnie ton pogardy, który się pojawił w tym topiku - ę, ą, jakie ludzie głupie, kupują psy byle tanie... I nawet nie umieją powiedzieć po jakich rodzicach! Fi donc!

Sami strzelamy sobie w stopę, nie widząc potrzeb tzw. przeciętnego Kowalskiego. Który chce mieć psa pewnej rasy, nie zapłacić za niego równowartości swojej pensji (rozumiem, że to straszna herezja, ale ludzie tak mają - i do końca się im nie dziwię, zważywszy że za równowartość swojej pensji w razie czego też mogą się spodziewać niezbyt miłych niespodzianek...), nie jechać po szczeniaka czterystu kilometrów i tak dalej.

Rynek nie znosi próżni - stąd odpowiedział na te potrzeby.

Odpowiedzią ze strony środowiska ZK powinno być przemodelowanie własnych zachowań i ofert, a nie nawoływanie do coraz głupszych restrykcji i podejmowanie głupawych akcji.
:shake:
W końcu populacja psów tzw. rasowych bez rodowodu nie wzięła się znikąd - to odpowiedź na wieloletnią (kretyńską) politykę ZK ze słynnymi "pierwszymi sześcioma z miotu".
Czyli już widać, że długofalowo to zarządzenie stworzyło nam teraz sytuację, jaka jest.



bardzo mądrze prawisz! niestety nie widzę szans na sensowne zmiany.
a na marginesie - dawno nie widziałam, ani nie słyszałam "fi donc". wzruszenie mnie ogarnęło.... ;-)

zmierzchnica napisał(a):
J........
Wiecie, ja jestem jednak typowo kundlowa i rodowody, wystawy i hodowle mnie średnio rajcują. Więc jako osoba "z zewnątrz" mam problem - znajomym mówię, wg dogomanii, że jak rasowy to tylko rodowód, ale sama w to przestaję wierzyć. ......


otóz to. też jestem kundlowa, ba jestem przeciwniczką rozmnażania nawet rodowodowych psów. ale oczywiście wszystkim gadam o rodowodzie, że trzeba itd. a w głowie słyszę jednocześnie "halo!!!???? wciskam kit!" oczywiście nie wciskam tak do końca, bo jak ten temat postronnie na ulicy obgadać z wszystkimi niuansami? godzinami tłumaczyc, że w sumie to i zk jest w dużej mierze podejrzane, ale mimo to lepiej w zk szukac hodowli, lepiej latami śledząc plotki i ploteczki - bo "porządnych" plotek bez stażu w środowisku się nie znajdzie ;-)? no przecież to kupy się nie trzyma i przyszłości żadnej nie ma!

jedyne wyjście to sensowna adopcja :-).


Pani Profesor napisał(a):
A ja się jeszcze wtrącę w temacie rodowodów i ZK - wiadomo, że nadużycia są w każdej dziedzinie i każdej instytucji, ale - na litość boską - to tak jak z kupowaniem telewizora. Albo "nabierzesz się" i kupisz taki, jaki widujesz w reklamie, mimo tego, że może nie być najlepszą opcją, albo - jak każdy rozsądny człowiek - dowiesz się więcej na temat telewizorów, doczytasz, porównasz - i wtedy wybierzesz. Wiem, że to nie do końca trafione porównanie, ale jeżeli ktoś już wykłada powiedzmy 2tys. na rodowodowego szczeniaka, to taką kasę powierzy "pierwszemu lepszemu"?
Z resztą wg. mnie, negatywną informację na temat jakiejś - powiedzmy - firmy jest znaleźć łatwiej, niż pozytywną na temat innej.
Jeżeli dogomaniacy wymieniają się na forach informacjami o hodowlach, to po wklepaniu nazwy hodowli w google bardzo często wyskakują 'aferowe' wątki jako pierwsze/jedne z pierwszych, ze względu na duże zainteresowanie takimi tematami...


tu się nie zgadzam do końca, bo ten przykłądowy telewizor raczej nie ma prawa być od razu popsuty i z wadami konstrukcyjnymi ;-)

Posted

Lady P napisał(a):
Chciałabym się odnieś do pogrubionego tekstu. Na dzień dzisiejszy jestem zniesmaczona. W ciągu 2 lat rezerwowałam już psiaka 6 razy,za każdym razem z niepowodzeniem,za każdym razem również byłam załamana.A to okazało się że psiaka weźmie ktoś z Niemiec(był 1 psiak w miocie a mi powiedziano że musi podrosnąć żeby cokolwiek powiedzieć o jego wystawowej przyszłości,miesiąc później dostałam maila,że w związku ze WCZEŚNIEJSZYMI ustaleniami piesek jedzie do Niemiec,komedia jakaś ),a to zero odzewu ze strony hodowcy na moje pytania co ze szczeniętami(gdy szczylki miały po 4 tygodnie),a to znajomi wzięli. Zaczynam już powoli wątpić czy znajdę wreszcie hodowlę z której uda mi się wziąć szczeniaka. Zanim zdecydowałam się na zakup pieska dużo czytałam o rasie(w ciągu 2 lat rezerwowałam 3 rasy),chodziłam pooglądać wystawy. Więc to nie jest tak że niektórym się nie chce,mnie po tych sytuacjach też chodziło po głowie kupienie szczena z pseudo,ale szybko uświadomiłam sobie że nie tędy droga.Żeby zagłębić się w świat kynologii,trzeba się tym interesować,a takiego człowieka który chce mieć szczeniaka od razu bardziej interesuje wygląd niż jego charakter czy prawidłowy eksterier.



jakiegoś masz strasznego pecha, a jakie rasy wybralałaś ?

Posted

I właśnie w tym wypadku swoisty "snobizm" ludzi nieznających się na psach jest mile widziany, bo laba, ONka czy chi kupi się na bazarze bez problemu, a jak w oko wpadnie wilczy szpic, to tak czy siak trzeba się udać do hodowli, bo pseuduchy rzadko płodzą niepopularne rasy. Teraz detektywistycznym swędem czuję wylęg akit...przez cholerny film "Hachiko", już słyszałam po znajomych, że takie fajne, co to za rasa. Fani akit będą mogli za jakiś czas przebierać w schroniskach...


Tak samo mi się wydaje. I bardzo mnie to dziwi, że ludzie decydują się na opiekę nad żywym stworzeniem kierując się modą czy filmem, nie biorąc pod uwagę tego, że o rasie nie widzą prawdopodobnie NIC. Według mnie akity są piękne... ale co z tego, nie kupię pieska, bo taki ładny... jak na filmie. Smutne.

Posted

Iza. napisał(a):
jakiegoś masz strasznego pecha, a jakie rasy wybralałaś ?


Gustuję w grupie 5,więc Samoyed , Siberian Husky , Alaskan Maltamute
no i teraz zastanawiałam się nad Pomeranianem.
Samoyeda rezerwowałam aż 4 razy,2 razy w tej samej hodowli.Odniosłam wrażenie że hodowcy samoyedów to dziwni ludzie(oczywiście są to moje spostrzeżenia).Od 2 lat stale śledzę też yedzie forum,więc uważam że mi nie mogli nic zarzucić.Mam dobre warunki dla takiego psa,zdaję sobie sprawę z jego charakteru i potrzeb.Więc nie zostaje mi nic innego jak nie tracić nadziei :)

Posted

sleepingbyday napisał(a):



tu się nie zgadzam do końca, bo ten przykłądowy telewizor raczej nie ma prawa być od razu popsuty i z wadami konstrukcyjnymi ;-)


dobra, z telewizorem to kiepski przykład, ale weźmy np. nóż z telezakupów mango :D albo się skusisz, wiedziona tele-sieczką i przepłacisz za badziew, który nie przetrzyma pół roku, albo poczytasz, poszukasz i kupisz sobie drogi, ale porządny.

...no, nieważne, wiadomo o co chodzi :) zaraz mi ktoś dojedzie, że porównuję szczeniaki do noży z mango :evil_lol: tak czy siak, research to podstawa!

Posted

Moja mama spotkała ostatnio małą dziewczynkę z babcią.
Zaczął się temat psi i dziewczynka nagle odzywa się :
A my też mamy pieska! I moja babcia sie często bawi z pieskiem...
Tak się bawi z nim ( i pokazuje : kuca, obejmuję babcię rękami i nogami za nogę i zaczyna kolysać biodrami w przód i w tył ) :D
Na to moja mama spojrzała na babcie i powiedziała tylko " to wyglada na to że to jest samiec..." :evil_lol:

Dziecko prawdę ci powie co babcia z psem w domu wyprawia :diabloti:

Posted

Majkowska napisał(a):
Moja mama spotkała ostatnio małą dziewczynkę z babcią.
Zaczął się temat psi i dziewczynka nagle odzywa się :
A my też mamy pieska! I moja babcia sie często bawi z pieskiem...
Tak się bawi z nim ( i pokazuje : kuca, obejmuję babcię rękami i nogami za nogę i zaczyna kolysać biodrami w przód i w tył ) :D
Na to moja mama spojrzała na babcie i powiedziała tylko " to wyglada na to że to jest samiec..." :evil_lol:

Dziecko prawdę ci powie co babcia z psem w domu wyprawia :diabloti:


mi mama z babcią, kiedy miałam z 8 lat, wmawiały, że kopulujący z czym się da mały pudelek... "chce kupę" :roll: i ja biedna łaziłam z tym pudelkiem, wiernie przekonana, jak to piesek cierpi i coś mu dolega :roll:

Posted

Mojej sąsiadce tak suka jeździła na nodze. Sasiadka mówiła że ona się tak...drapie... bo sobie nie dosięga...
I zresztą bardzo chętnie jej wystawiała tą nogę żeby się piesek podrapał...

Posted

i teraz pytanie - uświadamiać dziecko, czy niech też pozwala psu się drapać? :evil_lol:

a swoją drogą, widzieliście zawody w USA, w których wybiera się najlepszego 'kopulacza nogi'? :roll: gdzieś na YT jest, nie wiem, czy mogę wstawiać linki

Posted

Ja bym tam nie patrzała obojętnie jak pies mi gwałci cokolwiek. Zaraz bym mu ciachnęla conieco. (Walduniu, uważaj :evil_lol:). Powiedziałabym dziecku że to jest brzydkie zachowanie i nie mozna tak pozwolić robić pieskowi bo piesek wtedy się męczy. Pewnie by padło wtedy pytanie " a dlaczegoooo?" a na to już nie mam scenariusza.

Przypomniałam sobie apropos tego tematu jak moja mała kuzynka poduważyła że mojemu psu przy załatwianiu itd wychodzi czasem interes.Strasznie ją to zaciekawiło... Kiedyś gdy siedział i własnie się mu to przytrafiło to ona wchyliła mu głowę praktycznie między nogi i wrzasnęła " ojej! Amorek się chyba zranił w sisiorka! Co mu sie tam stało? zobacz!" Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć i uniknąc serii pytań, ale na szczęscie pies mnie uratował bo zmienił pozycję i wszystko wróciło do normy, więc stwierdziłam tylko że tam niczego nie ma :D Na szczęscie temat się skończył i już nie wnikała.

Posted

Lady P napisał(a):
Gustuję w grupie 5,więc Samoyed , Siberian Husky , Alaskan Maltamute
no i teraz zastanawiałam się nad Pomeranianem.
Samoyeda rezerwowałam aż 4 razy,2 razy w tej samej hodowli.Odniosłam wrażenie że hodowcy samoyedów to dziwni ludzie(oczywiście są to moje spostrzeżenia).Od 2 lat stale śledzę też yedzie forum,więc uważam że mi nie mogli nic zarzucić.Mam dobre warunki dla takiego psa,zdaję sobie sprawę z jego charakteru i potrzeb.Więc nie zostaje mi nic innego jak nie tracić nadziei :)



jak możesz podeślij mi na pw nazwy tych hodowli, bo ciekawa jestem ;) masakra, ze tak ciezko kupić psa z tych czasach ;)

Posted

Majkowska napisał(a):


Przypomniałam sobie apropos tego tematu jak moja mała kuzynka poduważyła że mojemu psu przy załatwianiu itd wychodzi czasem interes.Strasznie ją to zaciekawiło... Kiedyś gdy siedział i własnie się mu to przytrafiło to ona wchyliła mu głowę praktycznie między nogi i wrzasnęła " ojej! Amorek się chyba zranił w sisiorka! Co mu sie tam stało? zobacz!" Nie wiedziałam jak z tego wybrnąć i uniknąc serii pytań, ale na szczęscie pies mnie uratował bo zmienił pozycję i wszystko wróciło do normy, więc stwierdziłam tylko że tam niczego nie ma :D Na szczęscie temat się skończył i już nie wnikała.


Apropos tematu ciekawskich dzieci to mój młodszy brat tak się zainteresował co jest co (chodzi o płeć) że teraz często kładzie się na podłodze/ziemi i jak pies lu kot stoi to im zagląda pod ogon ;) A później pytanie czy pisek i kotek też mają sisiorka ? Nie wiem co teraz będzie robił bo mamy kotkę .... :roll:

Posted

Powiedzenie dzieckiu jak rozórnić samca od samiczki nie ma wg mnie nic złego w sobie. Bywają gorsze pytania małych ciekawskich a wtedy zastanawiam się czy tłumaczyć naturalne rzeczy czy pomijać temat.
Choc niektózy dorośli ludzie nie potrafią rozróznić płci. Jak u gługowłosego zwierzaka jeszcze rozumiem, tak nieraz sie załamuję, bo psu dyndają pod brzuchem wszelkie samcze atrybuty, a ktos nie wie czy to pies czy suka...Kiedyś spotkałam na spacerze młoda kobietę z szarpeiem i wdzę że pani ma ochotę do mnie podejśc, a że mój pies był cięty na innych chłpaków to pytam czy to pies czy suka. Na to pani zrobiła zdziwonae oczy i odpowiedziała że nie wie bo ona go tylko wyprowadza...Choćby po imieniu się mogła zorientować jelsi już nie we jak rozróznić płeć...

Posted

Znam sukę ze schroniska imieniem Azor :diabloti: Pani ją wyprowadza na sznurku, mimo że trzy razy chciałam dać jej jakąś moją smycz. Kobita jest troszkę nieteges, ale o psa dba, na swój dziwaczny sposób :cool3: Najbardziej jednak jej szkoda jej ukochanego psa Bobiego, który gryzł ludzi i psy, uciekał, rzucał się na rowerzystów... Powiedziała dosłownie, że tamten był prawdziwym psem a "ten to jest dupa" :diabloti: Bobi skończył marnie, wdał się w bójkę z astem i tego nie przeżył. Żal psa, ale odetchnęłam z ulgą.

Posted

Hehe, u nas tez było (a nawet i jest) małżeństwo z pieskiem ze schroniska którego wyprowadzali na sznurku. W dodatku paskudny był ten sznurek, bo szary, brudny i już się rozchodził na strzępy. Kiedyś pytałam tej pani czemu nie kupią sobie jakiejś taniej smyczki ( i tez proponowalam że im dam) to mi powiedziała że szkoda smyczy bo się pobrudzi... hmm..

Posted

Ech, dziś na porannym spacerze podniosło mi się ciśnienie... Idę sobie spokojnie, Lava luzem (w kagańcu) przede mną obwąchuje sobie trawę. Nagle widzę, że z boku leci do niej amstaf a za nim biegnie kobieta ciągnięta na pełnej długości flexi. W pierwszej chwili pomyślałam, że on ciągnie, bo się chce bawić, ale widzę, że doskakuje do Lavy i się na nią rzuca! Całe szczęście, że miał też kaganiec. Baba nie była w stanie utrzymać go i tak ją przeciągnął, a miał kolczatkę i doczepioną do niej flexi (no po prostu świetny zestaw! :roll: ).
On doskakuje do Lavy, ona próbuje uciekać, baba dalej jest miotana za nim na końcu flexi i nie jest w stanie nad nim zapanować! Uchwyciłam za smycz blisko niego (na szczęście to była taśma a nie sznurek) i odciągnęłam go, ale jak puściłam, to znowu doskoczył do Lavy, w dodatku zaplątał się wokół moich nóg, więc znowu go chwyciłam za smycz aż mnie przewrócił. Na szczęście do mnie nie wykazywał żadnej agresji. W tym czasie baba nie była w stanie w żaden sposób zapanować nad swoim psem, ale - co mnie naprawdę w całej tej sytuacji trafiło, to, że wrzeszczała do mnie: - Psa się prowadzi na smyczy! Tak jakby to mój pies zaczepił jej psa! Lava nawet do niego nie podeszła! Ja jej odkrzyknęłam, że psa się wychowuje i szkoli i że to ona nie panuje nad swoim psem.
Wiecie, co mnie w takich sytuacjach najbardziej zaskakuje? To, że w tak ewidentnie jednoznacznej sytuacji baba miała jeszcze czelność przerzucać winę na mnie i moją Bogu ducha winną suczkę, która nie zrobiła nic, żeby jej psa sprowokować. Ciekawe, czy gdyby Lava była na smyczy, to by jakoś wpłynęło, żeby jej amstaff (był z takich bardziej napakowanych) nie dociągnął jej z odległości jakichś 20 metrów do niej. Pewnie wtedy też by to była moja wina, bo w ogóle śmiałam spacerować w miejscu publicznym...

Posted

o tyle dobrze, że ast miał kaganiec :roll: bo oprócz magicznego zestawu tresera pt. kolczatka i flexi, to na szczęście czasem ludzie ogarniają, że instytucja kagańca jest obowiązkowa.

ja miałam podobny przypadek, tyle że baba nie umiała utrzymać on-ka, oczywiście na kolczatce, rwał tak w naszą stronę (mój pies był na smyczy) że autentycznie zaczęliśmy spierniczać, bo baba frunęła za ONkiem, a on bez kagańca i naparzał na nas :shake:
ale zwiałam! a kobieta darła się na tego psa niemiłosiernie, wyrywał jej rękę.
straszne to!

Posted

Pani Profesor napisał(a):
jak ma się potwora na flexi, nad którym nie potrafi się zapanować - to miałam na myśli :)


Żadnego potwora....

Amstaffy i inne rasy uznane za groźne i będące trochę bardziej temperamentne niż inne psy wcale nie są potworami. Zagrożeniem są ludzie, którzy je sobie kupują a potem nie dają sobie z nimi rady.
Potem tłumaczą że to trudna rasa, że on ma taką siłę, że on jest szkolony i już się zachowuje coraz lepiej, ale czasem mu się zdarza takie coś.
A co mnie to g.... obchodzi jeśli taki dobiega mi do psa, jeśli na moich oczach przeszarguje właściciela pomimo tej magicznek kolczatki... Nie mówiąc o przypadkach poważnych pogryzien a nawet i zagryzień. I może to zrobić każdy pies, nie tylko amstaff, choć fakt, że amstaffy dość często są kupowane przez ludzi absolutnie bezmózgich...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...