Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Majkowska napisał(a):
Generalnie to nie chodzi tu o ocenianie, komentowanie, gnojenie ich i wmawianie im ze kupili "podróbę" "kundla" itd.
Czasem człowiek widzi psa i mu się zwyczajnie podoba i chce wiedzieć skąd. Czasem się zna np hodowlę, albo chce się nabyć takiego psa. To nie musi być pytanie się o rasę, rodowód czy cenę bo chce się kogoś oczernić. Mnie np to zwyczajnie interesuje skąd kto psa ma i bardzo lubię słuchać historii że np ktoś go zobaczył i zakochał się tak strasznie że musiał go mieć :)

A w psach bez rodowodu głównie chodzi o to że pochodzą z pseudohodowli, rozmnażalni, od ludzi którzy je zwyczajnie krzywdzą rozmnażając bez żadnej wiedzy. Może też ludzie sobie z tego sprawę zdają i dlatego nie chcą się przyznawać że wzięli psa z takiego źródła. Czasem też pada tłumaczenie że oni właśnie tego pieska uratowali a nie tak jak "my" kupujemy sobie odchuchanie pieski z papierkami...


No tak jak rozumiem taką ciekawość tak jak napisałaś. W mojej wypowiedzi chodziło mi o to, że kiedy ludzie dowiadują się że mam psa z papierami to zaczynają się tłumaczyć i usprawiedliwiać, że ich pies papierów nie ma pomimo tego, że ja nie komentuje tego że psy są pseudo. Nie popieram brania psa z pseudo tylko denerwuje mnie, że ludzie uważają że to dziwne że ktoś jedzie daleko po psa i płaci większe pieniądze. A jechanie po psa dalej jeśli jest to ten wymarzony czy wybrany jest dla mnie normalne, w końcu pies będzie z nami przez taki czas, że pojechanie raz na drugi koniec Polski to nie jest jakiś wielki wysiłek

Posted

Mi też się ludzie czasem dziwią, że jechałam po swojego kundliszona i że jak to, bliżej nie było żadnego psa? :cool3:

Natomiast co do pamiętania nazw hodowli, to zdarzyło mi się spotkać zimą w parku pana z borderem. Pies z daleka CSuje do mojej, to proszę bardzo, niech się przywitają, nawet się bawić zaczęły, wywiązała się jakaś rozmowa, pan grzecznie mówi, że moja chyba miała jakiegoś przodka bordera, ja grzecznie przytakuję i podpytuję o jego psa. Pan nie pamiętał ani przydomka, ani imion rodziców (jak nie wystawia, to w sumie nic strasznego), opisał mi za to ojca i matkę i się okazało, że pies z rodo, bo namierzyłam który to dokładnie i z jakiego skojarzenia. Więc nie zawsze nieumiejętność wyrecytowania przydomka i imienia rodowodowego świadczy o braku rodowodu.

Mnie dziwi jeszcze to, że ludzie chyba podejrzewają, że ich okłamuję. Często pytają co to za rasa i gdy zgodnie z prawdą odpowiadam, że mieszaniec, to robią takie miny, jakby mi nie wierzyli. "Naprawdę? Mieszaniec? Powaga?" Ja nie wiem, czy tak trudno uwierzyć, że mieszaniec może być ładny, zadbany i do tego że może znać jakieś komendy?

Posted

I mnie denerwują pytania typu "ile pani dała za psa?". Zawsze odpowiadam wymijająco, bo po co mam się chwalić ceną i zwykle nikt nie drąży dalej tematu.
Ale raz mi się trafił jakiś facet, szedł z grupką kumpli, nieźle podpitych (a to dopiero godzina poranna była :D ), po nim akurat nie było widać, żeby był pijany, ale kto wie. Oczywiście głupie komentarze od jego kolegów w stylu "jak ja bym chciał, żeby taka ładna pani prowadziła mnie na smyczy". Nie ważne, koleś ich przegania, sam do mnie podchodzi i pyta się
-ile pani dała za takiego pieska?
-dużo
-ale ile dokładnie, bo chciałbym dla córki kupić, bo mnie tak prosi
-to zależy, moje są z papierami to są droższe
-czyli ile?
I tak rozmowa się ciągnie, aż mu powiedziałam w końcu dla świętego spokoju, żeby iść dalej, to oczy wielkie zrobił i sobie poszedł :lol:
No tak, jak na co dzień widzi się ogłoszenia pseudo yorków za 500zł to taka cena pewnie go nieco zdziwiła...

Posted

A ja nie wiem czemu mam komuś nie powiedzieć ile dałam za psa. Jak powiem komuś "dużo" czy się nadąsam to moze mnie odebrać za snobkę, że dałam dużo za psa, bo jestem niewiadomo jaka paniusia i chce się nim lansować że mam pieska drogiego...
Oficjalnie mówię że pies rasowy kosztuje w granicach ok 1500-2500 i ze warto taką sumę zainwestować jak się chce konkretną rasę, bo wtedy nie ma niemiłych niespodzianek. Dużo hodowców daje psy na raty, więc jak kogoś nie stać to zawsze można z hodowcą pogadać niż pakować w łapę pierwszemu lepszemu typowi na bazarze znaczną część tej kwoty.

Posted

Ale ja nie mam obowiązku rozpowiadania obcym ludziom ile dałam za swoje psy. Znajomym, jeśli zapytają - owszem, ale nie takiemu co pierwszy raz widzę na oczy i nie znając jego zamiarów. W ogóle NIE ROZUMIEM po co komu to wiedzieć.

Posted

to fakt, pytanie o cenę to moim zdaniem jest nie zbyt taktowne ;)
Ale hodowla to raczej nie jest jakaś straszna tajemnica, no ale każdy ma swoje przekonania i swoje racje :cool1:

Posted

"A w psach bez rodowodu głównie chodzi o to że pochodzą z pseudohodowli, rozmnażalni, od ludzi którzy je zwyczajnie krzywdzą rozmnażając bez żadnej wiedzy."


A czy zlikwidowana właśnie niedawno hodowla yorków z Łomianek uprawiająca swój proceder pod czułym patronatem ZK też przypadkiem nie mieści się w tej kategorii?
A hodowla ZK w której trzyma się charty w klatkach po drobiu...?

Jakąż to wiedzę tajemną otrzymują ludzie tylko dlatego, że zapisali się do tej czy innej organizacji?
Może warto zejść na ziemię. ;) Wszelkie doktrynerstwo jest szkodliwe, nieważne którą stronę reprezentujemy...

Posted

Berek napisał(a):
A czy zlikwidowana właśnie niedawno hodowla yorków z Łomianek uprawiająca swój proceder pod czułym patronatem ZK też przypadkiem nie mieści się w tej kategorii?
A hodowla ZK w której trzyma się charty w klatkach po drobiu...?

Jakąż to wiedzę tajemną otrzymują ludzie tylko dlatego, że zapisali się do tej czy innej organizacji?
Może warto zejść na ziemię. ;) Wszelkie doktrynerstwo jest szkodliwe, nieważne którą stronę reprezentujemy...


A czy to, że wszędzie znajdą się debile jest wyznacznikiem tego, że nie warto brać psa z hodowli ze Związku? Lepiej brać niewiadomoco z niewiadomokąd po niewiadomoczym z niewiadomoczym, niż trochę się powysilać, poszukać i wybrać dobrą hodowlę?

Posted

omry napisał(a):
A czy to, że wszędzie znajdą się debile jest wyznacznikiem tego, że nie warto brać psa z hodowli ze Związku? Lepiej brać niewiadomoco z niewiadomokąd po niewiadomoczym z niewiadomoczym, niż trochę się powysilać, poszukać i wybrać dobrą hodowlę?


Zaraz się okaże, że aby kupić psa, trzeba się doktoryzować z tematu "poszukiwanie dobrej hodowli".

BTW ta hodowla z Łomianek oficjalnie uchodziła za super-, hiper- świetną, wypasioną hodowlę "wiele robiącą dobrego dla dobra rasy" - to tak na marginesie. :razz:
Jakby teraz zrobić pieskom badania DNA, ojć, co to by się działo...:lol: ... w rasie...

BTW raczej chodziło mi o to, żeby bezrefleksyjnie nie powtarzać zbyt łatwo swego rodzaju kalki słownej - niestety hodowcy ZK są tacy, jakie jest nasze społeczeństwo... ani lepsi, ani gorsi - są świetni ludzie z pojęciem, jest masa średniaków i... rosnąca grupa p.t. tragedia.
Powtarzam: sam fakt przynależności do ZK nie czyni ludzi więcej wiedzącymi albo odpowiedzialniejszymi za to, co robią. :shake:

Posted

Nie rozumiem dlaczego zawsze jak się porusza temat pseudohodowli to pada takie stwierdzenie że przecież w legalnych hodowlach związkowych też są zarejestrowane "hodowle" w których psy cierpią i wcale jednak nie warto brać psa z hodowli. Dla mnie taka hodowla też jest pseudo bo jakkolwiek by była zarejestrowana to krzywdzi zwierzęta. Również widzę że dużo tych powstałych zrzeszeń hodowców, które próbują obalać ZK wydaje rodowody psom, które w ZK ich nie miały szans dostać ze względu na jakieśtam wady.
Ja nie piszę "bierzcie psy z pierwszej lepszej hodowli byleby nie z bazaru" tylko piszę bierzcie psy z dobrych i sprawdzonych hodowli. A definicję dobrej hodowli sam sobie każdy może dotworzyć, bo chyba każdy wie jak taka prawdziwa hodowla powinna funkcjonować.
A jeśli kogoś nie stać to przecież zawsze jest schronisko - są tam przeróżni czworonożni przyjaciele, czasem w idealnych typach ras. Wspieranie handlarzy nie jest dobre, gdziekolwiek by się nie obdywało.

Posted

[quote name='Majkowska']Nie rozumiem dlaczego zawsze jak się porusza temat pseudohodowli to pada takie stwierdzenie że przecież w legalnych hodowlach związkowych też są zarejestrowane "hodowle" w których psy cierpią i wcale jednak nie warto brać psa z hodowli. Dla mnie taka hodowla też jest pseudo bo jakkolwiek by była zarejestrowana to krzywdzi zwierzęta. Również widzę że dużo tych powstałych zrzeszeń hodowców, które próbują obalać ZK wydaje rodowody psom, które w ZK ich nie miały szans dostać ze względu na jakieśtam wady.
Ja nie piszę "bierzcie psy z pierwszej lepszej hodowli byleby nie z bazaru" tylko piszę bierzcie psy z dobrych i sprawdzonych hodowli. A definicję dobrej hodowli sam sobie każdy może dotworzyć, bo chyba każdy wie jak taka prawdziwa hodowla powinna funkcjonować.
A jeśli kogoś nie stać to przecież zawsze jest schronisko - są tam przeróżni czworonożni przyjaciele, czasem w idealnych typach ras. Wspieranie handlarzy nie jest dobre, gdziekolwiek by się nie obdywało.

Te stwierdzenia padają w odpowiedzi na tzw. pałkarskie wypowiedzi - charakteryzujące się w gruncie rzeczy brakiem głębszego przyjrzenia się sprawie.
To jak z akcją rasowy=rodowodowy - troszkę jednak kompromitująca...:p
Po tylu latach w kynologicznym światku stwierdzam z przykrością że posiadanie przez psa rodowodu już nie jest dla mnie wyznacznikiem... czegokolwiek.

A "dobra" hodowla - to już nawet niech będzie sobie pani Jadzia z jedną suczką i pieskiem, trzaskająca czasem miot - byleby w dobrych, domowych warunkach.
Podobnie jak dobra hodowla ZKwP - mała i ludzie zafiksowani na psach, a nie na fakcie że sprowadzą sobie kolejnego championa Wysp Owczych i pani Fiubścińskiej na następnej wystawie z zazdrości gały wypadną. :evil_lol:

P.S. Na właśnie niestety w tych skrajnych przypadkach ludziska kupowali psy mając przekonanie że zupełnie, ale to zupełnie nie jest to "pierwsza lepsza" hodowla.

Ale faktycznie robi się nam off topic.

"Wspieranie handlarzy nie jest dobre, gdziekolwiek by się nie obdywało."


Święte słowa! I dotyczy to psów tak za 500 jak i za 2000 złotych.

Posted

Berek napisał(a):
Zaraz się okaże, że aby kupić psa, trzeba się doktoryzować z tematu "poszukiwanie dobrej hodowli".

BTW ta hodowla z Łomianek oficjalnie uchodziła za super-, hiper- świetną, wypasioną hodowlę "wiele robiącą dobrego dla dobra rasy" - to tak na marginesie. :razz:
Jakby teraz zrobić pieskom badania DNA, ojć, co to by się działo...:lol: ... w rasie...

BTW raczej chodziło mi o to, żeby bezrefleksyjnie nie powtarzać zbyt łatwo swego rodzaju kalki słownej - niestety hodowcy ZK są tacy, jakie jest nasze społeczeństwo... ani lepsi, ani gorsi - są świetni ludzie z pojęciem, jest masa średniaków i... rosnąca grupa p.t. tragedia.
Powtarzam: sam fakt przynależności do ZK nie czyni ludzi więcej wiedzącymi albo odpowiedzialniejszymi za to, co robią. :shake:


A jednak wydaje mi sie że trochę czyni.
Będąc hodowcą stykasz się z rasą, z ludźmi którzy ją znają, z opiniami i przedewszystkim z psami tej rasy. Czy chcesz czy nie musisz dostać pewną dawkę informacji na temat genetyki, wad itd.
Dodatkowo musisz spełnić jakieśtam warunki ( wystawy, tytuły, wzorzec rasy, przegląd miotu...) więc poniekąd ZK w jakiś sposób patroluje "swoje" psy. Fakt, słabo, ale lepszy rydz niż nic... Patrząc na psa zarejestrowanego w ZK a psa który sobie gdzieś tam na allegro na lewo kryje to znacznie mniej szkodliwe jest to pierwsze. Już sam fakt rejestracji psa w ZK, wyrabianie mu rodowodu czyni właściciela bardziej świadomym - widzisz jego przodków, zaczynasz się interesować wystawami, konkursami, specyfiką rasy,badaniami jakie musi mieć- pies na tym zyskuje. Biorąc psa z niewiadomo skąd i wierząc na słowo sprzedawcy że miał ładnych i zdrowych rodziców i mnożąc go, bo fajnie wygląda a nie znając jego genów, robi się zwierzętom krzywdę.

No może mam bezrefleksyjne pojęcie na ten temat, ale nie uważam żeby doskonałym kontrargumentem na nasze "bierzcie psa ze sprawdzonych hodowli" jest to że były przypadki znęcania się nad zwierzętami w hodowlach zarejestrowanych...
Za dużo jest biedy psiej żeby jeszcze ją mnożyć na oślep...
Tymbardziej że widzimy co dzieje się na allegro i portalach ogłoszeniowych, a potem w rzeczywistości kiedy pseudorasowe pieski nie spełniają oczekiwań...

Posted

"więc poniekąd ZK w jakiś sposób patroluje "swoje" psy. Fakt, słabo, ale lepszy rydz niż nic..."


Ale w tej chwili ta kontrola spadła do zera - tzn. jeszcze czasem działa (często głupio) gdy chodzi o bardzo zwykłych, szeregowych członków związku; święte krowy z układu są de facto nie do ruszenia.
Wiedza o genetyce, fizjologii, biologii.. daj spokój, grzebanie w rodowodach a potem jazda do Włoch na krycie do psa którego ludziska znają wyłącznie ze zdjęć nie mając pojęcia choćby o jego charakterze owocuje tym, co mamy: pogarszającą się jakością psychiki chociażby...
No ale "szczenięta z unikalnego skojarzenia", tralalala... :cool3:

Rozumiesz: ja marzę żeby akcja r=r odzwierciedlała stan faktyczny.
I żeby te wszystkie szlachetne w swym zamierzeniu wypowiedzi NAPRAWDĘ oddawały rzeczywistość.
Która jednak... skrzeczy.

Uderzył mnie ton pogardy, który się pojawił w tym topiku - ę, ą, jakie ludzie głupie, kupują psy byle tanie... I nawet nie umieją powiedzieć po jakich rodzicach! Fi donc!

Sami strzelamy sobie w stopę, nie widząc potrzeb tzw. przeciętnego Kowalskiego. Który chce mieć psa pewnej rasy, nie zapłacić za niego równowartości swojej pensji (rozumiem, że to straszna herezja, ale ludzie tak mają - i do końca się im nie dziwię, zważywszy że za równowartość swojej pensji w razie czego też mogą się spodziewać niezbyt miłych niespodzianek...), nie jechać po szczeniaka czterystu kilometrów i tak dalej.

Rynek nie znosi próżni - stąd odpowiedział na te potrzeby.

Odpowiedzią ze strony środowiska ZK powinno być przemodelowanie własnych zachowań i ofert, a nie nawoływanie do coraz głupszych restrykcji i podejmowanie głupawych akcji.
:shake:
W końcu populacja psów tzw. rasowych bez rodowodu nie wzięła się znikąd - to odpowiedź na wieloletnią (kretyńską) politykę ZK ze słynnymi "pierwszymi sześcioma z miotu".
Czyli już widać, że długofalowo to zarządzenie stworzyło nam teraz sytuację, jaka jest.

Posted

Berek napisał(a):
Zaraz się okaże, że aby kupić psa, trzeba się doktoryzować z tematu "poszukiwanie dobrej hodowli".

BTW ta hodowla z Łomianek oficjalnie uchodziła za super-, hiper- świetną, wypasioną hodowlę "wiele robiącą dobrego dla dobra rasy" - to tak na marginesie. :razz:
Jakby teraz zrobić pieskom badania DNA, ojć, co to by się działo...:lol: ... w rasie...

BTW raczej chodziło mi o to, żeby bezrefleksyjnie nie powtarzać zbyt łatwo swego rodzaju kalki słownej - niestety hodowcy ZK są tacy, jakie jest nasze społeczeństwo... ani lepsi, ani gorsi - są świetni ludzie z pojęciem, jest masa średniaków i... rosnąca grupa p.t. tragedia.
Powtarzam: sam fakt przynależności do ZK nie czyni ludzi więcej wiedzącymi albo odpowiedzialniejszymi za to, co robią. :shake:


Ej serio poszukanie trochę informacji o hodowli to jest jakiś wyczyn dla Ciebie?
Wiele jeszcze nie wiemy, serio, ale to nie powód by wyrabiać sobie zdanie o całym Związku, bo debile są wszędzie i jeszcze nieraz nas zaskoczą.

Samo ZK przy nazwie hodowli można sobie o kant dupy rozbić, bo to nic nie znaczy, ale dla mnie to był pierwszy krok w poszukiwaniu hodowli i nie wydaje mi się, bym musiała z tego powodu schodzić na ziemię.

Posted

"Ej serio poszukanie trochę informacji o hodowli to jest jakiś wyczyn dla Ciebie?"


W świetle ostatnich (mnożących się jak króliki) wydarzeń - robi się wyczyn. Bo trzeba szukać informacji pozakulisowych, ploteczek, szeptanka rządzi. Niestety.
Ja tam mogę w tym dłubać, w sumie... wiem gdzie i jak. Ale przeciętny pan Kowalski naprawdę nie powinien być do tego zmuszony.

"Samo ZK przy nazwie hodowli można sobie o kant dupy rozbić, bo to nic nie znaczy"


I DOKŁADNIE o to mi chodziło.

"ale dla mnie to był pierwszy krok w poszukiwaniu hodowli i nie wydaje mi się, bym musiała z tego powodu schodzić na ziemię."

Ty pewnie akurat nie, ale wiele osób - i owszem. :evil_lol: Co widać jak się przeczyta ostatnie dwie strony tego topiku.

Posted

Berek napisał(a):
W świetle ostatnich (mnożących się jak króliki) wydarzeń - robi się wyczyn. Bo trzeba szukać informacji pozakulisowych, ploteczek, szeptanka rządzi. Niestety.
Ja tam mogę w tym dłubać, w sumie... wiem gdzie i jak. Ale przeciętny pan Kowalski naprawdę nie powinien być do tego zmuszony.


No niestety nikt tego za Kowalskiego nie zrobi :lol: Ja nikomu nie zabronię kupowania psów bez rodowodów, ale z moich obserwacji wynika, ze coraz więcej osób jednak się nad różnymi aspektami zastanawia, czyta w sieci, a nie bierze psa na łeb na szyję, co uważam za ogromny sukces, bo jednak świadomość powoli powoli się zmienia.

Posted

Co do hodowli z Łomianek...
Wtedy, kiedy było o tym najgłośniej, czytałam artykuły, czy po prostu wypowiedzi ludzi, którzy kupowali z owej hodowli psy i można jasno powiedzieć, że to już wcześniej było podejrzane. Już nie pamiętam, co tam dokładnie było napisane, ale na pierwszy rzut oka było widać, że hodowca kręci.
Więc nie wiem, czy ludzie byli po prostu zapatrzeni w sukcesy tej rasy i nie zauważyli nic podejrzanego, czy co..

Posted

A ja wczoraj wieczorową porą dostałam zaproszenie od bardzo dziwnego typka do jego mieszkania NA GOLONKĘ, bo i piesek by podjadł, i jego pani też :placz:

Nie ma jak podryw na polską kuchnię...no ale w końcu która kochająca pańcia odmówi psu GOLONECZKI...

A dziś pies mi napędził wstydu - NIGDY nie obszczekuje ludzi, zawsze psy, a dziś wydarł ryja na przejeżdżającą kobietę z dzieckiem na wózku inwalidzkim...oczywiście ryja darł na dziecko, a w zasadzie na wózek...ale było mi tak głupio, że myślałam, że go uduszę :shake:

Posted

omry napisał(a):
Ej serio poszukanie trochę informacji o hodowli to jest jakiś wyczyn dla Ciebie?
Wiele jeszcze nie wiemy, serio, ale to nie powód by wyrabiać sobie zdanie o całym Związku, bo debile są wszędzie i jeszcze nieraz nas zaskoczą.

Samo ZK przy nazwie hodowli można sobie o kant dupy rozbić, bo to nic nie znaczy, ale dla mnie to był pierwszy krok w poszukiwaniu hodowli i nie wydaje mi się, bym musiała z tego powodu schodzić na ziemię.


Ja żałuję, że mamy taki ogromny nadmiar psów. Szkoda, że to teraz nieetyczne - wziąć świetną sukę-kundelkę, rozmnożyć z fajnym psem-kundlem i uzyskać fajne szczeniaki, o które prosili znajomi. Oczywiście, w dobie nadmiaru psów jest to bardzo naganne, bo po co zwiększać ilość szczeniaków, których i tak jest za dużo... Miałam u siebie na DT 3 szczeniaki i nie udało się jednemu znaleźć domu - tak wielka jest nadpodaż psów. Ale w idealnym świecie fajnie by było mieć psy po zdrowych rodzicach ze świetnym charakterem, które nie należą do żadnej rasy ;)

Wiecie, ja jestem jednak typowo kundlowa i rodowody, wystawy i hodowle mnie średnio rajcują. Więc jako osoba "z zewnątrz" mam problem - znajomym mówię, wg dogomanii, że jak rasowy to tylko rodowód, ale sama w to przestaję wierzyć. Moja znajoma miała goldena ze świetnej hodowli i największego alergika, jakiego znałam, plus w wieku 1,5 roku zrobił mu się nowotwór na łapie. Mam innych znajomych z DONem, jechali po niego wieeele km, pies ma rodowód i potworną dysplazję i alergię na wszystko. Teraz właśnie dostałam wiadomość, że znajomy owczarek belgijski (gronek, show, świetna hodowla) ma niedomykalność zastawki serca. Suka cane corso z rodo makabrycznie agresywna do innych psów, chociaż szkolona i dobrze prowadzona. Tak, wiem, że każdy pies może chorować i mieć problemy, ale wytłumaczcie to ludziom, którym chcecie wcisnąć psa za 2 tysiące :evil_lol:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Ja żałuję, że mamy taki ogromny nadmiar psów. Szkoda, że to teraz nieetyczne - wziąć świetną sukę-kundelkę, rozmnożyć z fajnym psem-kundlem i uzyskać fajne szczeniaki, o które prosili znajomi. Oczywiście, w dobie nadmiaru psów jest to bardzo naganne, bo po co zwiększać ilość szczeniaków, których i tak jest za dużo... Miałam u siebie na DT 3 szczeniaki i nie udało się jednemu znaleźć domu - tak wielka jest nadpodaż psów. Ale w idealnym świecie fajnie by było mieć psy po zdrowych rodzicach ze świetnym charakterem, które nie należą do żadnej rasy ;)



Dokładnie. Ja kocham kundle i strasznie smutne jest to, jak wiele szczeniaków nie może znaleźć domu.

Posted

A ja się jeszcze wtrącę w temacie rodowodów i ZK - wiadomo, że nadużycia są w każdej dziedzinie i każdej instytucji, ale - na litość boską - to tak jak z kupowaniem telewizora. Albo "nabierzesz się" i kupisz taki, jaki widujesz w reklamie, mimo tego, że może nie być najlepszą opcją, albo - jak każdy rozsądny człowiek - dowiesz się więcej na temat telewizorów, doczytasz, porównasz - i wtedy wybierzesz. Wiem, że to nie do końca trafione porównanie, ale jeżeli ktoś już wykłada powiedzmy 2tys. na rodowodowego szczeniaka, to taką kasę powierzy "pierwszemu lepszemu"?
Z resztą wg. mnie, negatywną informację na temat jakiejś - powiedzmy - firmy jest znaleźć łatwiej, niż pozytywną na temat innej.
Jeżeli dogomaniacy wymieniają się na forach informacjami o hodowlach, to po wklepaniu nazwy hodowli w google bardzo często wyskakują 'aferowe' wątki jako pierwsze/jedne z pierwszych, ze względu na duże zainteresowanie takimi tematami.

Ja jestem fanatyczką wszelkiego rodzaju research'u, więc gdybym szukała rasowego psa - na pewno przekopałabym sieć pod każdym kątem. A w sieci jest najwięcej informacji dostępnych właśnie dla Kowalskiego, bo osobiście nie mam znajomych w ZK, żeby zapytać ich o jakąś hodowlę. Podejrzewam, że prędzej niż za pomocą poczty pantoflowej, taki przeciętny Kowalski dowie się o hodowli z sieci. A to, czy przejrzy stronę i zaufa hodowcy "na gębę",czy pogrzebie głębiej - to kwestia rozumu. I przypuszczam, że coraz więcej osób z tej formy szukania informacji korzysta.

Posted

Wiecie, ja po prostu nie wierzę, że zwykli ludzie zrobią taki research. Nie chodzi o szukanie hodowli, ludzie nie mają zielonego pojęcia na temat rasy, jaką wybrali! Nie zliczę ile razy uświadamiałam właścicieli astów, że mają terriera; yorków, że to pies na szczury; labradorów - że to aporter, miał wyciągać sieci z wody czy ustrzeloną zwierzynę (właściciele labów myślą, że to psy stworzone do pomocy chorym ludziom :diabloti:). Nie zliczę ludzi, którzy mają beagle, nie wiedząc, że to pies myśliwski. No i mało kto wpadł na to, że "owczarek niemiecki" to od "owca", czyli że pierwotnym założeniem tego psa to nie granie w serialu "Czterej pancerni i pies", tylko pasienie. Nikt praktycznie nie wie (mowa o właścicielach!) że Lassie, czyli wszelkie pseudo-collie, to owczarki.

Kiedy doradzam na temat rasy, to głównie piszę dużymi literami lub GŁOŚNO I WYRAŹNIE mówię: poczytaj o niej, zanim weźmiesz takiego psa! Zgadnijcie, ile osób wchodzi w internet i wklepuje "beagle jaki jest" :diabloti:

Stąd naprawdę nie wierzę, że ktoś wybierze dobrą hodowlę, jeśli jest w tych sprawach laikiem. Prędzej po prostu wybierze hodowlę najbliżej domu, nie bacząc na zdrowie rodziców czy rodowód, jeśli już w ogóle - jakimś cudem - zdecyduje się na psa rodowodowego.

Posted

Wlaściwie to masz trochę i racji, bo przeważnie ci ci kupują z pseudo chcą mieć pieska już teraz natychmiast. Nie mają czasu szukać informacji o rasie, czekać na miot, rezerwować, wybierać tego najlepszego pod wszystkimi względami - chcą mieć zwyczajnie psa jakby się im nie przyjrzeć i ich sposobowi myślenia.
Ale i tak uważam że ważne jest uświadamianie i tlumaczenie ludziom dlaczego dobrze jest zrobić tak a nie inaczej...

Fakt, ja też wzięłam psa z hodowli którą miałam najbliżej. Ale dzięki temu że była blisko znalałam ją osobiście, nie tylko z opowiadań i opini lepszych lub gorszych. Przez wiele lat znalam hodowczynię, widziałam jej psy na codzień, na wystawach i w pracy, ona wprowadzała mnie w świat tej rasy. Między innymi to był też powód dla którego wybrałam takiego psa a nie innego - choć pewnie gdyby nie to to poszłabym do schroniska po jakimś czasie i wybrała jakiegoś fajnego kundelka który choć trochę by odpowiadał moim wymaganiom.
Z rodowodu też nie można zbyt wiele wyczytać, bo cóż tam jest- nieraz nawet umaszczeń nie ma. Trzebaby analizować i szukać psów i informacji. Fakt zwyklemu człowiekowi się tego nie chce.
Ale jeśli komuś by zależało to zrobi tak, czy pojedzie te mnóstwo km po psa.

A nawet jeśli ktoś bierze psa z pierwszej lepszej hodowli, gdzie psy jednak mają jakieś badania i są po względnie zdrowych i przyzwoitych psach to uważam że i tak jest to lepsze niż kupić na bazarze zakatarzonego szczeniaka po własnym bracie i siostrze.

Posted

Majkowska napisał(a):


A nawet jeśli ktoś bierze psa z pierwszej lepszej hodowli, gdzie psy jednak mają jakieś badania i są po względnie zdrowych i przyzwoitych psach to uważam że i tak jest to lepsze niż kupić na bazarze zakatarzonego szczeniaka po własnym bracie i siostrze.



I właśnie w tym wypadku swoisty "snobizm" ludzi nieznających się na psach jest mile widziany, bo laba, ONka czy chi kupi się na bazarze bez problemu, a jak w oko wpadnie wilczy szpic, to tak czy siak trzeba się udać do hodowli, bo pseuduchy rzadko płodzą niepopularne rasy. Teraz detektywistycznym swędem czuję wylęg akit...przez cholerny film "Hachiko", już słyszałam po znajomych, że takie fajne, co to za rasa. Fani akit będą mogli za jakiś czas przebierać w schroniskach...

Posted

Berek napisał(a):
Ale w tej chwili ta kontrola spadła do zera - tzn. jeszcze czasem działa (często głupio) gdy chodzi o bardzo zwykłych, szeregowych członków związku; święte krowy z układu są de facto nie do ruszenia.
Wiedza o genetyce, fizjologii, biologii.. daj spokój, grzebanie w rodowodach a potem jazda do Włoch na krycie do psa którego ludziska znają wyłącznie ze zdjęć nie mając pojęcia choćby o jego charakterze owocuje tym, co mamy: pogarszającą się jakością psychiki chociażby...
No ale "szczenięta z unikalnego skojarzenia", tralalala... :cool3:

Rozumiesz: ja marzę żeby akcja r=r odzwierciedlała stan faktyczny.
I żeby te wszystkie szlachetne w swym zamierzeniu wypowiedzi NAPRAWDĘ oddawały rzeczywistość.
Która jednak... skrzeczy.

Uderzył mnie ton pogardy, który się pojawił w tym topiku - ę, ą, jakie ludzie głupie, kupują psy byle tanie... I nawet nie umieją powiedzieć po jakich rodzicach! Fi donc!

Sami strzelamy sobie w stopę, nie widząc potrzeb tzw. przeciętnego Kowalskiego. Który chce mieć psa pewnej rasy, nie zapłacić za niego równowartości swojej pensji (rozumiem, że to straszna herezja, ale ludzie tak mają - i do końca się im nie dziwię, zważywszy że za równowartość swojej pensji w razie czego też mogą się spodziewać niezbyt miłych niespodzianek...), nie jechać po szczeniaka czterystu kilometrów i tak dalej.

Rynek nie znosi próżni - stąd odpowiedział na te potrzeby.

Odpowiedzią ze strony środowiska ZK powinno być przemodelowanie własnych zachowań i ofert, a nie nawoływanie do coraz głupszych restrykcji i podejmowanie głupawych akcji.
:shake:
W końcu populacja psów tzw. rasowych bez rodowodu nie wzięła się znikąd - to odpowiedź na wieloletnią (kretyńską) politykę ZK ze słynnymi "pierwszymi sześcioma z miotu".
Czyli już widać, że długofalowo to zarządzenie stworzyło nam teraz sytuację, jaka jest.

Bardzo dobry post.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...