Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

omry napisał(a):
Nie że złośliwie, bo to Twoja sprawa, ale jeśli miałabym psa, nad którym całkowicie nie panuję nie pozwalałabym na to, by sam sobie radził. Może się szybko nauczyć załatwiania spraw po swojemu, niekoniecznie tak, jak Ty byś chciała.
Na takie coś pozwoliłabym sobie tylko z psem, którego jestem pewna ;)



Wiedziałam, że za to jej nie ugryzie, bo laska próbowała go 'lekko zmiętosić' jednocześnie przewalając na plecy - za to nie kąsa, ale za to groźnie burczy. on kąsa tylko przy bezczelnym podnoszeniu go i na dodatek nie tyle gryzie, co chwyta zębami i robi 'wredną mordę' :D
a poza tym gadałam przez telefon, dziewczyna sama podlazła, bez pytania zaczęła miziać psa, więc jakby straciła palec, to nie moja wina :evil_lol:

oczywiście żartuję, mam wyobraźnię, kiedy widzę, że jest coś nie tak, to zabieram psa ekspresem. wtedy tylko puścił ostrzegacza, ale to NIGDY się u niego nie zamienia w kąsanie.
póki co go nagradzamy za grzeczne umożliwienie podniesienia jego tyłka w górę, zdarza mu się nawet nie burknąć, no ale ja i TŻ robimy to ekspresem, zanim się skapnie, że stracił grunt pod nogami. (chociaż mój kręgosłup kiedyś się zemści za te 15kg podnoszone w górę w ułamku sekundy;) )

poza tym - kto normalny próbowałby podnieść czyjegoś psa na ulicy? to nie jest york ani żaden inny "zabawek", więc nie kusi do takiej czynności ;)

Posted

Nie rozumiem - po co podnosicie psa szybko do góry? To ma jakiś cel? Nie lepiej go nauczyć, że kontakt z Wami jest przyjemny (żarcie) i bezpieczny (żarcie)? I stopniowo, wraz ze wzrostem zaufania psa do Was, uczyć, że podnoszenie i różne inne "dziwne" zabiegi przy psie są OK?

Posted

A ja się ostatnio dowiedziałam, że nie mam spaniela. To fakt, nie mam, jest tylko w typie rasy. Ale argument mnie zabił: Widać, że to kundelek, bo wszystkie spaniele są złote.
Nie oponowałam. Siła argumenty i przekonanie z jakim został wypowiedziany po prostu mnie zmiażdżyło.:-o:grin:

Posted

lucky123 napisał(a):
A ja się ostatnio dowiedziałam, że nie mam spaniela. To fakt, nie mam, jest tylko w typie rasy. Ale argument mnie zabił: Widać, że to kundelek, bo wszystkie spaniele są złote.
Nie oponowałam. Siła argumenty i przekonanie z jakim został wypowiedziany po prostu mnie zmiażdżyło.:-o:grin:

Zwyczajnie widział spaniele tylko takiego koloru ;) Mogłaś zaproponować wujka google ;)

Posted

evel napisał(a):
Nie rozumiem - po co podnosicie psa szybko do góry? To ma jakiś cel? Nie lepiej go nauczyć, że kontakt z Wami jest przyjemny (żarcie) i bezpieczny (żarcie)? I stopniowo, wraz ze wzrostem zaufania psa do Was, uczyć, że podnoszenie i różne inne "dziwne" zabiegi przy psie są OK?


on kontakt lubi, pozwala na wszystko, nawet myłam mu zęby ostatnio - trochę się wierci, jak się niecierpliwi,np. przy czyszczeniu uszu, ale problemu nie robi generalnie.
wszystko, prócz podnoszenia, jest ok - dlatego go podnosimy szybko, jeśli już trzeba, zamiast się modlić pół godziny. pies po fakcie dostaje smaka, i taką metodą przestał już warczeć co któryś raz ;) przy mozolnym podnoszeniu go powoli i oswajaniu, pies się stroszy, jeży i generalnie denerwuje, że ktoś się "skrada" i przy nim majstruje, więc stopniowo go jeszcze nie oswoiliśmy - to tylko półśrodki :)

a podnoszenie nie jest mi dla zabawy, na mizianie sam przychodzi :D, tylko np. "wyjmij psa z wanny", albo kiedy trzeba go gdzieś postawić - u weta, groomera, itd.
może robię źle, ale podnoszenie z zaskoczenia najmniej go stresuje, bo po sekundzie jest już na rękach, a tam się tuli i nigdy nie wyrywa :) a szczerze mówiąc nie miałam czasu uczyć go powoli, bo po schronisku od razu był 10x vet, groomer, łażenie z psem po skałkach (gdzie czasem trzeba było mu pomóc), itd.

jego denerwuje tylko moment oderwania od ziemi, sekundę później już się np. przytula i daje nosić.

Posted

Asia&Kleo napisał(a):
Zwyczajnie widział spaniele tylko takiego koloru ;) Mogłaś zaproponować wujka google ;)


Teoretycznie mogłam, ale było to wypowiedziane przy spanielach w typie, w kolorze: złotym (to prawdziwy spaniel jest - w sensie wg pana, bo wg wszystkich znaków na niebie i ziemi, i braku papierka tak samo podrabiany jak wszystkie;)), czarnym (czyli mój, ale ja nie ukrywam, że w typie, bo z adopcji i najkochańszy) i sobolowym ;). I mimo, że złoty wyglądał na najmniej spanielowatego, został zakwalifikowany jako rodowodowy ;)

Posted

lucky123 napisał(a):
Teoretycznie mogłam, ale było to wypowiedziane przy spanielach w typie, w kolorze: złotym (to prawdziwy spaniel jest - w sensie wg pana, bo wg wszystkich znaków na niebie i ziemi, i braku papierka tak samo podrabiany jak wszystkie;)), czarnym (czyli mój, ale ja nie ukrywam, że w typie, bo z adopcji i najkochańszy) i sobolowym ;). I mimo, że złoty wyglądał na najmniej spanielowatego, został zakwalifikowany jako rodowodowy ;)

To pewnie pan zna tylko cockery, a nie ma pojęcia o istnieniu cavalierów, fieldów i springerów ;) i całej całej reszty

Posted

klaki91 napisał(a):
pijaczkowe mądrości są takie wzięte prosto z życia :cool1:

ja zawsze przyciągam wariatów w pociągach, w sumie to nawet bez różnicy czy jadę z psem czy bez psa, ale najczęściej zaczepiają jak widzą psa bo jest pretekst do rozpoczęcia rozmowy

i nikt ani razu przez te 3 lata jeżdżenia pociągiem z psem nie zapytał mnie czy może pogłaskać- wszyscy od razu pchają łapy.


Do mnie też ludzie pchają łapy. Zwłaszcza dzieci. Mam sznaucera, wiem, że może im się wydawać że taki pies nie może ugryźć ale w przypadku mojej suczki - o ile za swoją najbliższą rodzinę dałaby się pokroić o tyle obcych dzieci po prostu nie trawi. Tylko, że jakby ugryzła to oczywiście nikt by nie patrzył czy pies na smyczy czy nie, kto podszedł i tak dalej. Ważne by było tylko, że ugryzła..



Dioranne napisał(a):
Mi ostatnio babcia tłumaczyła, że psa się nie kocha, kocha się kawalera. :crazyeye: Wolę psa. :evil_lol:


nie no, wolę kawalera <3 No ale.. ważne żeby na takiego trafić co kocha psy :)

Posted

Dzisiaj oberwało mi się za....imię mojej suczki Glorii...usłyszałam,że ma takie święte imię,że chyba jestem niewierząca-bo takie imię jej dałam...itd:crazyeye:Glorka otrzymała takie imię w schronisku,nie widziałam potrzeby,żeby je zmieniać...

Posted

bluess napisał(a):
Dzisiaj oberwało mi się za....imię mojej suczki Glorii...usłyszałam,że ma takie święte imię,że chyba jestem niewierząca-bo takie imię jej dałam...itd:crazyeye:Glorka otrzymała takie imię w schronisku,nie widziałam potrzeby,żeby je zmieniać...

ciekawe,jakby na Ciebie ta dewotka popatrzyła jakbyś jej poważnie oświadczyła,że ta suczka ma duszę <jakiejś Twojej zmarłej krewnej> o imieniu Gloria.może by się zmyła szybciej niż myślisz i nie wygłaszała głupich uwag:>

Posted

lucky123 napisał(a):
Teoretycznie mogłam, ale było to wypowiedziane przy spanielach w typie, w kolorze: złotym (to prawdziwy spaniel jest - w sensie wg pana, bo wg wszystkich znaków na niebie i ziemi, i braku papierka tak samo podrabiany jak wszystkie;)), czarnym (czyli mój, ale ja nie ukrywam, że w typie, bo z adopcji i najkochańszy) i sobolowym ;). I mimo, że złoty wyglądał na najmniej spanielowatego, został zakwalifikowany jako rodowodowy ;)


Ja miałam kiedyś mixa cockera amerykańskiego z angielskim (za dzieciaka) i NIKT nie wierzył, że to mieszaniec, bo sunia wyrosła i wyglądała naprawdę jak czysty anglik - nawet dla osoby, która zna więcej ras niż przysłowiowy "lessie i sarenka" :). To dopiero była kanonada wmawiania, że to rasowiec ;) (babcia skutecznie uprawiała oszustwo, bo była przekonana, że książeczka zdrowia od weta to "papiery" i pies jest rodowodowy ;) )

Jeszcze ze śmiesznych sytuacji - parę ładnych lat temu, sąsiadka po 60-tce prowadzała psa na podwórko. Maluch spanielowaty, babcia nieporadna, szarpał ją na smyczy i w ogóle. I poleciałam raz stereotypem, bo to była taka prosta babinka, powiedziałam, że ładny piesek, że ma coś z cockera. A babinka obrażona odpowiada mi, że to czystej krwi Wachtelhund :evil_lol: i że dostała od dzieci w prezencie. I faktycznie, wyglądał jak wachtel, ale kto by pomyślał, że taka babinka będzie prowadzić tę rzadką rasę ;) Swoją drogą, pies wyrósł na agresywnego i spasionego klocka :shake:

Posted

Koszmaria napisał(a):
ciekawe,jakby na Ciebie ta dewotka popatrzyła jakbyś jej poważnie oświadczyła,że ta suczka ma duszę <jakiejś Twojej zmarłej krewnej> o imieniu Gloria.może by się zmyła szybciej niż myślisz i nie wygłaszała głupich uwag:>


Na widok mojego kumpla - postawny chłopak, ubiera się na czarno - kiedyś babcia trzy razy się przeżegnała :evil_lol: To nie było miłe, bo akurat kumpel jak najbardziej jest dobrze wychowanym i miłym człowiekiem, ale cóż.

Innym razem w kościele siedziałam (daawno temu :diabloti:) i do komunii szedł chłopak z irokezem. Babcia siedząca obok zaśmiała się (!) i powiedziała: Teraz to już nawet narkomany do komunii chodzą! :cool3:

Aa, jeszcze co do psów, ostatnio rozbawiła mnie znajoma, która psy lubi. Zaczęła opowiadać o swoich zwierzakach i powiedziała, że ona to suków nie chce, woli psy :lol:

Posted

A skoro jesteśmy na temacie babci ...
To wkurza mnie jak moja babcia mówi : "Po co idziesz z tym psem na spacer skoro on i tak cały dzień lata po dworze "
Mówi tak kiedy pies biega po podwórku prawie cały dzień :shake: no cóż moja babcia już taka jest miejsce psa jest na dworze przy budzie a nie w domu ... moja ciotka ma 2 psy w domu i dla babci to głupota:roll:(przepraszam jak to Was obraża :roll:) niestety ale jest niereformowalna ...

Posted

Wasylek napisał(a):
A skoro jesteśmy na temacie babci ...
To wkurza mnie jak moja babcia mówi : "Po co idziesz z tym psem na spacer skoro on i tak cały dzień lata po dworze "
Mówi tak kiedy pies biega po podwórku prawie cały dzień :shake: no cóż moja babcia już taka jest miejsce psa jest na dworze przy budzie a nie w domu ... moja ciotka ma 2 psy w domu i dla babci to głupota:roll:(przepraszam jak to Was obraża :roll:) niestety ale jest niereformowalna ...


o niereformowalnych ciociach i babciach pisałam już wcześniej, bucham ogniem na samą myśl o tych psach na łańcuchach, "bo skacze", "bo ucieka"...no i wiadomo, rondel z syfem do jedzenia, pies utuczony chlebem, nieczesany, spacer = spuszczenie z łańcucha, ehh...jak jestem gdzieś u rodziny pokroju setnej wody po kisielu to się nie pierniczę, zawsze oznajmiam, co myślę, a potem wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę. nie jest mi przykro :evil_lol:

Posted

Ostatnio syn kuzyna był na wycieczce na wieś, do swojej dalszej rodziny. Wrócił i bez przerwy opowiadał mi jakiego to tam ekstra psa zobaczył, taki świetny do dzieci i w ogóle... Same ochy i achy. Później wyskoczył kwiatek, że piesek na łańcuchu siedzi. Jak się spytałam dlaczego, słyszę odpowiedź:
- Żeby nie uciekł.
Myślałam, że mnie krew zaleje. Płot podobno tam mają, a jeśli ma luki - co za problem uszczelnić płot? Później sobie dziecko do głowy wbije, że psa trzeba na łańcuchu trzymać, żeby nie uciekł! :angryy:

Posted

Dioranne napisał(a):
Ostatnio syn kuzyna był na wycieczce na wieś, do swojej dalszej rodziny. Wrócił i bez przerwy opowiadał mi jakiego to tam ekstra psa zobaczył, taki świetny do dzieci i w ogóle... Same ochy i achy. Później wyskoczył kwiatek, że piesek na łańcuchu siedzi. Jak się spytałam dlaczego, słyszę odpowiedź:
- Żeby nie uciekł.
Myślałam, że mnie krew zaleje. Płot podobno tam mają, a jeśli ma luki - co za problem uszczelnić płot? Później sobie dziecko do głowy wbije, że psa trzeba na łańcuchu trzymać, żeby nie uciekł! :angryy:


No właśnie ...
U mnie jak się bramę otwiera to go przypinam na linkę 15m ale to tylko środek zapobiegawczy bo ćwiczymy i robimy postępy w nie wychodzeniu na samotne psie spacery :eviltong:

Posted

Dowiedziałam się dzisiaj, że:
- jest taki fajny program o zaklinaczu psów i można się z niego nauczyć,
- amstafy to groźne są,
- owczarki niemieckie to są jeszcze gorsze, bo z nimi to nigdy nic nie wiadomo,
- nie można izolować swojego psa od innych, bo potem to jest jeszcze gorzej, wie pani, jak się chroni swojego pieska,
- może bym rzuciła pani colaczce frisbee? bo pani tu przyszła, bo zobaczyła, że swojemu psu rzucam, no jej pies to nie aportuje, ale może jednak?
- a, moja suka broni swoich rzeczy - no ale może rzucę, może AKURAT się nie pogryzą?

Na koniec pani rzuciła: no chodź, Saba, pani Ci nie chce rzucić, MOŻE ja kiedyś przyniosę swoje zabawki i porzucamy...


:mdleje:

Posted

ej to prawda z tymi owczarkami niemieckimi:)) podzielam te opinie:)))
i o ich wlascicielach mam taka sama jak o psach!!!

ja ostatnio wzielam pupiego na smycz kolo zejscia do wody, gdyz jest poszyty i ma bana i jakis durny owczar mial chec ja napasc, a babka do mnie "trzeba bylo nie brac na smycz":loveu: owczar byl oczywiscie mega lamerem, co lubi napadac na slabszych i spierdzielil w sina dal, gdy z wody wylonil sie zadny zemsty bezmozgi yeti, ale w druga strone babie juz sie nie podobalo:)))

Posted (edited)

evel napisał(a):
- może bym rzuciła pani colaczce frisbee? bo pani tu przyszła, bo zobaczyła, że swojemu psu rzucam, no jej pies to nie aportuje, ale może jednak?
- a, moja suka broni swoich rzeczy - no ale może rzucę, może AKURAT się nie pogryzą?

Na koniec pani rzuciła: no chodź, Saba, pani Ci nie chce rzucić, MOŻE ja kiedyś przyniosę swoje zabawki i porzucamy...


:mdleje:


Nie przejmuj się - ja mam obcym psom rzucać piłkę i dzielić się smaczkami mojego kundla (znajomym psom, o które Lucky nie jest zazdrosny i rzucam piłkę, i dzielę smaczki, ale zupełnie obcy pies??) i zawsze pada pretensja "Chodź XYZ, pani jest sknera i tobie ciasteczka nie da" :WTF:

Edited by lucky123
literówki
Posted

Mnie kiedyś na bloniach spotkała taka sytuacja z zabawką i powiem szczerze nieźle mnie rozwścieczyli ludzie...
Psy szły stadem kiedy dołączyli się ludzie z bostonką. Bostonka w pysku miała piłkę i państwo jej rzucali,a psy jej zabierały. Bostonka wściekle im odbierała i generalnie broniła swojej piłki dopóki nie pojawił się Waldek - chłop raz rzucił i było po piłce : Waldek ją przejął i zaczął psom uciekać radosnie, a wszystkie za nim nie mogąc go dogonić. Bostonka była zrozpaczona. Zatrzymałam go, oddałam panu piłkę, on rzucił ją znów i znów Waldek przejął i znów gonitwa... Pan bardzo się zmartwił, powiedział że ona ma chore serduszko i nie może się wysilać ( o goshhhh....a skakała za piłką równo w upał),więc tymbardziej Waldka zaczęłam ochrzaniać za kradzieże piłki. A gośc jakby sie ucieszył i zaczął rzucać piłkę tak żeby Waldek ją dorwał, a potem zaczął sam go gonić i wydawać mu polecenia tym samym wprowadzając psa w dezorientację tak że bał się, uciekał i warczał. Wkońcu uświadomiłam sobie że to bez sensu bo co odeszłam to gośc dochodził, wyrwałam mojemu psu piłkę z pyska i odrzuciłam gościowi i tym zakończyłam spacer. Czy ludzie są normalni?

Pani Profesor napisał(a):
Wiedziałam, że za to jej nie ugryzie, bo laska próbowała go 'lekko zmiętosić' jednocześnie przewalając na plecy - za to nie kąsa, ale za to groźnie burczy. on kąsa tylko przy bezczelnym podnoszeniu go i na dodatek nie tyle gryzie, co chwyta zębami i robi 'wredną mordę' :D
a poza tym gadałam przez telefon, dziewczyna sama podlazła, bez pytania zaczęła miziać psa, więc jakby straciła palec, to nie moja wina :evil_lol:

oczywiście żartuję, mam wyobraźnię, kiedy widzę, że jest coś nie tak, to zabieram psa ekspresem. wtedy tylko puścił ostrzegacza, ale to NIGDY się u niego nie zamienia w kąsanie.
póki co go nagradzamy za grzeczne umożliwienie podniesienia jego tyłka w górę, zdarza mu się nawet nie burknąć, no ale ja i TŻ robimy to ekspresem, zanim się skapnie, że stracił grunt pod nogami. (chociaż mój kręgosłup kiedyś się zemści za te 15kg podnoszone w górę w ułamku sekundy;) )

poza tym - kto normalny próbowałby podnieść czyjegoś psa na ulicy? to nie jest york ani żaden inny "zabawek", więc nie kusi do takiej czynności ;)



Psa tak naprawdę nigdy chyba nie można być pewnym na 100%.
A gdyby tak laska wpadła na pomysł żeby go własnie podnieść lub zrobić mu coś czego on nie lubi? Szczerze to gdyby mój pies kogoś ugryzł to bym się nie cieszyła i nie smiała, byłaby to bardzo
niekomfortowa sytuacja i trochę by świadczyło o mnie że źle prowadziłam psa. Jakkolwiek pies działa w swojej obronie, a ludzie są głupi i bezmyslni, tak po to idzie ze swoim właścicielem żeby był dla otoczenia bezpieczny.
Naprawdę jesteś tak pewna ludzi? Bo ja nie widząc to co oni wyprawiają czasem do psów.
Mój pies też nie lubi być zaczepiany i obszczekuje równo, a ludzie i tak dochodzą, majtają mu rękami przed pyskiem itd. Kiedyś mi jedna dziewucha zaszła go od tyłu i rzuciła mu się na szyję- na szczęscie był tak zdezorientowany że nie zareagował.

Posted

Majkowska napisał(a):


Psa tak naprawdę nigdy chyba nie można być pewnym na 100%.
A gdyby tak laska wpadła na pomysł żeby go własnie podnieść lub zrobić mu coś czego on nie lubi? Szczerze to gdyby mój pies kogoś ugryzł to bym się nie cieszyła i nie smiała, byłaby to bardzo
niekomfortowa sytuacja i trochę by świadczyło o mnie że źle prowadziłam psa. Jakkolwiek pies działa w swojej obronie, a ludzie są głupi i bezmyslni, tak po to idzie ze swoim właścicielem żeby był dla otoczenia bezpieczny.
Naprawdę jesteś tak pewna ludzi? Bo ja nie widząc to co oni wyprawiają czasem do psów.
Mój pies też nie lubi być zaczepiany i obszczekuje równo, a ludzie i tak dochodzą, majtają mu rękami przed pyskiem itd. Kiedyś mi jedna dziewucha zaszła go od tyłu i rzuciła mu się na szyję- na szczęscie był tak zdezorientowany że nie zareagował.


Masz rację, Majkowska, że jakby dziabnął, to byłoby to niekomfortowe, ale litości - to, że pies się daje pogłaskać i macha ogonem (bo lezie do ludzi, to straszny cygan) to nie znaczy, że można w niego mocniej ingerować. On lubi być zaczepiany, aż za bardzo, nieraz sam ciągnie w stronę ludzi, kiedy kogoś zobaczy, ale nie znosi przewalania go na plecy, choć za to nie gryzie, ale 'upomina'. Dziewczyna nie była dzieckiem, a ja gadałam przez telefon i dopiero kiedy warknął to zorientowałam się, że coś mu się nie spodobało. Groźnie to nie wyglądało patrząc sytuacyjnie, ale dał jej nauczkę, może następny w kolejce do przewracania byłby Twój pies, który już nie lubi zaczepiania i może przypomni sobie, żeby najpierw się zastanowić, a potem leźć :)

Posted

Będąc na malej wycieczce z moim Georgem, kiedy pewna pani zobaczyła psa z językiem na wierzchu, skomentowala: "mordują psa, mordują..." wtf?? hahah

Innego razu pani sie zachwycala pieskiem, po czym spytala czy ma rodowd, odpowiedzialam, ze nie chcialam z rodowodem i zaraz zadala pytanie: "a nie ma za duzych nozek??" :D haha mistrz!

Posted

na takie pytania ze strony dorosłych/staruszków nie ma co się dziwić są to ludzie nie wyedukowani w sprawach kynologii,wśród wielu z nich panują jeszcze jakieś dziwne przekonania.Ja zawsze staram się wytłumaczyć na spokojnie wszystko,nie dziwię się że ludzie chodzą i opowiadają pierdoły jak psiarze nie wytłumaczą i jeszcze jakąś fame puszczą a potem babcie chodzą i rozpowiadają dalej.

Posted

Gelisia napisał(a):
na takie pytania ze strony dorosłych/staruszków nie ma co się dziwić są to ludzie nie wyedukowani w sprawach kynologii,wśród wielu z nich panują jeszcze jakieś dziwne przekonania.Ja zawsze staram się wytłumaczyć na spokojnie wszystko,nie dziwię się że ludzie chodzą i opowiadają pierdoły jak psiarze nie wytłumaczą i jeszcze jakąś fame puszczą a potem babcie chodzą i rozpowiadają dalej.


Właśnie w tym problem, że u nas w Polsce jakoś nie działa święta zasada "nie wiem to się nie odzywam" :evil_lol: Jest raczej: "nie wiem, to coś wymyślę i powiem, a jak ktoś zaoponuję to się uprę i będę walczyć o swoje zdanie do końca" :diabloti:

Posted

ale z drugiej storny w sumie jak wytłumaczysz takiej staruszce coś to ona czuje się wtajemniczona w tej wielki kynologiczny świat i później dumnie rozpowiada prawdziwą teorię, a nie to co sobie sama wymyśliła.

A co do rodowodów to ja się już boję pytać czy pies go ma czy nie, bo zaraz się jest posądzanym o snobizm itd. Szczególnie mnie skręca jak ktoś np twierdzi że jego pies jes 100% rasowy, a widac sto tysięcy odstępst od wzorca. Nigdy nie pojmę po co tak gadać skoro się wie że nie ma papierka i najprawdopodbnie któreś z rodziców było zwykłym wiejskim kundelkiem. Jakby to papier był wartością miłłości do psa...
Co gorsze ludzie się obrażają straszliwie jak sie to zasugeruje i zawsze jest jakaś riposta typu : pies ma nie występujący w rasie kolor, bo to unikatowa odmiana... pies jest za duży - bo jest dobrze karmiony...

Kiedyś spotkałam faceta z bokserem, pies piękny jak z obrazka, więc nawet nie pytałam tylko od razu do faceta mówię że widać na pierwszy rzut oka że ten pies ma rodowód i to nie byle jaki. Pan przyznał dumny, powiedział mi skąd i po kim jest pies i ... się obraził...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...