Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dioranne napisał(a):
Nico to jamnik, Lisa to kot... :lol: Na smyczy to ja już chyba wszystko widziałam. Raz na wakacjach, w mieście mniejszym trochę od Leszna, wyglądam przez okno i widzę... świnię w szelkach i smyczy. :-o


Jakbym miała to też bym ją tak prowadziła. Zawsze mówię, że kiedyś kupię sobie kozę (moje wielkie marzenie zaraz po huskym :loveu:) i będzie chodziła w ślicznych obróżkach :D

A co do świń, to teraz wietnamskie są takie na topie podobno w Niemczech. Traktowane jak pieski ;)

Posted

ja też marzę o śwince :loveu: ale podejrzewam, że sporo byłoby z nią kłopotu w mieszkaniu. za to kiedyś sąsiad mojego TŻ-ta miał małpkę kapucynkę, wyprowadzał na szelkach. podobno gnida gryzła każdego, była wredna i całkowicie nieprzystosowana do życia w mieszkaniu - czemu nie to nie dziwi :shake:

ja przeżywam oblężenie wszelkiej maści ciotek, bo mam mega-family-reunion w toku i dziś ciotki uznały, że Patryk jest ewidentnie 'jakiejś rasy', a mama chwaliła, że mam takie UŁOŻONE I GRZECZNE zwierzę... i nijak nie umiem wytłumaczyć, że on się SAM tak nie ułożył :D (i wcale nie jest grzeczny, tylko umie robić sztuczki za żarcie, ale to i tak wyczyn w oczach wielu osób), a jak przychodzi do treningu, to "nie męcz go" :D

i żałuję, że pokazałam kliker i wyjaśniłam jego rolę - zastałam po powrocie ucieszoną, klikającą matkę i psa, który zdezorientowany przybiegał i dostawał smaka za nic :D no ale niech jej będzie, że to była nauka przychodzenia...:shake:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ja też marzę o śwince :loveu: ale podejrzewam, że sporo byłoby z nią kłopotu w mieszkaniu. za to kiedyś sąsiad mojego TŻ-ta miał małpkę kapucynkę, wyprowadzał na szelkach. podobno gnida gryzła każdego, była wredna i całkowicie nieprzystosowana do życia w mieszkaniu - czemu nie to nie dziwi :shake:


trzymanie małpek powinno być zabronione. chyba, że ktoś uratował, czy coś w tym stylu, no i potrafi stworzyć odpowiednie warunki. a takimi na pewno nie jest mieszkanie i wychodzenie w szelkach...

a co do świnek wietnamskich, to chyba i w Polsce się pojawiły. była kiedyś jedna w Trudnych sprawach czy czymś innym takim :evil_lol:

Posted

w Polsce są od dawna, w różnych mini-zoo i innych przybytkach można spotkać, ale to nie jest rasa do mieszkania wg. mnie bo potrafi się upaść do 200kg, czyli trochę szaleństwo :D

za to teacup pig amerykańska...:loveu: no ale dowiadywałam się i najbliżej można takową dostać w Niemczech!

Posted

a ja tez jestem mamą (no, mam dzieci)
i tez uwielbiam swojemu psu dawać coś pysznego -za nic

To znaczy ja mu w sumie nie daje za nic, ale dlatego że ja go bardzo lubię -bo jest takim fajnym psem

Posted

Tak jeszcze wrócę do imion.Ogółem doprowadzają mnie do szału imiona : Puszek, Perełka, Saba, Sonia, Maks, Max, Maksiu, Kubuś, Łatek. Ale to tylko dlatego, że już mi bokiem wyszły. A co do imienia Patryk dla psa, to hmm.. mimo że mój TZ tak ma na imię i trudno mi by było nazwać tak psa , too.. moja siostra ma papugę o imieniu Stefan. I.. naprawdę rozbrajają mnie takie imiona. Na plus :)

Posted

Ja mam chomika Stefana :D
Psa Lene- została tak nazwana zanim co 3 dziewczynka w piaskownicy zaczęła nosić to imię:roll: Przyznam szczerze że wcześniej nawet nie wiedziałam że Lena to ludzkie imię.

Posted

Patmol napisał(a):
a ja tez jestem mamą (no, mam dzieci)
i tez uwielbiam swojemu psu dawać coś pysznego -za nic

To znaczy ja mu w sumie nie daje za nic, ale dlatego że ja go bardzo lubię -bo jest takim fajnym psem


no, to jest jakiś argument :D
w przypadku mojego psa chodzi o to, że jemu NA PRAWDĘ nie można popuścić, bo zaczyna robić, co mu się podoba - o tyle, o ile ja bądź TŻ możemy CZASEM dać mu resztkę jakiegoś jedzenia albo smaczka "za gębę", tak mama, którą pies widzi teraz pierwszy raz w życiu, przez te dawanie kiełbaski staje się "maszynką do jedzenia" - pies jej absolutnie nie słucha (nie w kwestiach sztuczek, sztuczki robi każdemu z ulicy), a w kwestii darcia mordy w oknie, ujadania, wyskakiwania na psy, wchodzenia na kanapę.
a to JEST problem, kiedy chcę wyjść z domu i zostawiam psa z mamą, bo wiem, że np. jeśli będzie musiała z nim wyjść, to sobie z nim nie poradzi, kiedy wyskoczy do innego psa.

ja też sobie nie radzę w pełni póki co:shake: bo za radzenie uważam posłuszne olanie psa z naprzeciwka, ale przynajmniej go okrzyczę, odciągnę, każę usiąść - i tego słucha.

mamę ma w nosie :evil_lol:

Posted

Bardzo brzydko. że mamę ma w nosie.
Mama to podstawa.

Mój pies praktycznie słucha się tylko mnie. Ale słucha się tak w sumie nie za smaczki, ale za to raczej że ja go zabieram i na długie spacery i na wyjazdy w góry i w różne dziwne, ciekawe miejsca. Słucha się mnie, bo życie ze mną jest ciekawe. W pizzerni czy w czeskich boudach siada pod stołem i udaje, że go nie ma -bo wiadomo , że i tak nie dostanie smaczka - chociaż musi być grzeczny, cichy i niezauważalny.

Posted

A mnie się wydaje że dawaniem smaczków aż tak psa się nie da rozpuścić.
Jeśli ktoś jest konsekwentny to z psem da sobie radę tak czy siak. Pies nie musi jak marionetka wykonywać wszystkich sztuczek jakie potrafi żeby dostać cokolwiek, a jak się mu da coś raz na jakiś czas dobrego to się wcale nie traci pozycji w jego oczach.

Posted

Dzisiaj spacerek po okolicy trochę wcześniej niż zwykle, jednak znowu nie miła sytuacja. Aczkolwiek komentarz dość śmieszny, więc zdecydowałam się umieścić wszystko tu.
Jesteśmy już blisko domu, oglądamy się za siebie czy aby nikt nie idzie i nie trzeba go przepuścić. Widzimy faceta, to się zwężamy, żeby miał gdzie przejść. Facet przechodzi, kroczkiem dość chwiejnym, zatrzymuje się, zaczyna coś do nas gadać, więc Nico zaczyna szczekać. Staram się go uspokoić, a facet do nas:
- Niech pani go tak nie ciągnie, to świetny pies, że agresywny. Jeden pies na tysiąc pani powiem.
Formułkę tą powtórzył kilkanaście razy, ze sto razy przepraszał, że zaczepił, ale odczepić to się nie raczył. Po którymś tam powtórzeniu powyższej formułki zaczął się zbliżać do młodego, więc ten już postawiony w stan alarmowy, jeż na plecach itd.
- On nie ugryzie. Gdyby chciał mnie ugryźć to już dawno, by to zrobił pani.
Pomijam fakt, że starałam się młodego utrzymać przy nodze, z dala od faceta. Inaczej różnie mogłoby to wyglądać. Jak po raz setny powtarzał, że to jeden pies na tysiąc itd., to zrezygnowałyśmy z mamą z naszej tradycyjnej trasy i poszłyśmy na około. Potem widzimy, że facet zaczepia chłopaków jeżdżących na BMXach, więc szybkim krokiem dotarłyśmy do domu. Prawdopodobnie był po %. Chyba przestanę wychodzić z domu. :lol:

Posted

Dzisiaj zaskoczyły mnie pewne dzieciaki. W parku miejskim kilku chłopaków, koło 12 lat, strzelało sobie petardkami własnej roboty... Przez moment ich obserwowałam, przy okazji poćwiczyłam z psem w trakcie rozproszenia (huki nie były duże jak przy korsarzach, ale lękliwe psy lub zaskoczone z pewnością dałyby dyla). Strzelali, jak nikt nie widział. Podeszłam do nich, kulturalnie wytłumaczyłam, żeby przestali... Bez wyzwisk i przekleństw. A dzieciaki grzecznie przeprosiły i schowały sprzęcik, potrafiły się bawić bez takich huków.
Podejrzewam, że jakbym inaczej się wyraziła, odpowiedzieliby chamstwem... i nikt nie dał się niepotrzebnie sprowokować i zniżyć się do poziomu pyskatych bachorów ;)

Posted

Dioranne napisał(a):
Dzisiaj spacerek po okolicy trochę wcześniej niż zwykle, jednak znowu nie miła sytuacja. Aczkolwiek komentarz dość śmieszny, więc zdecydowałam się umieścić wszystko tu.
Jesteśmy już blisko domu, oglądamy się za siebie czy aby nikt nie idzie i nie trzeba go przepuścić. Widzimy faceta, to się zwężamy, żeby miał gdzie przejść. Facet przechodzi, kroczkiem dość chwiejnym, zatrzymuje się, zaczyna coś do nas gadać, więc Nico zaczyna szczekać. Staram się go uspokoić, a facet do nas:
- Niech pani go tak nie ciągnie, to świetny pies, że agresywny. Jeden pies na tysiąc pani powiem.
Formułkę tą powtórzył kilkanaście razy, ze sto razy przepraszał, że zaczepił, ale odczepić to się nie raczył. Po którymś tam powtórzeniu powyższej formułki zaczął się zbliżać do młodego, więc ten już postawiony w stan alarmowy, jeż na plecach itd.
- On nie ugryzie. Gdyby chciał mnie ugryźć to już dawno, by to zrobił pani.
Pomijam fakt, że starałam się młodego utrzymać przy nodze, z dala od faceta. Inaczej różnie mogłoby to wyglądać. Jak po raz setny powtarzał, że to jeden pies na tysiąc itd., to zrezygnowałyśmy z mamą z naszej tradycyjnej trasy i poszłyśmy na około. Potem widzimy, że facet zaczepia chłopaków jeżdżących na BMXach, więc szybkim krokiem dotarłyśmy do domu. Prawdopodobnie był po %. Chyba przestanę wychodzić z domu. :lol:



mi dzisiaj pijaczek tłumaczył że mój pies jest najlepszy i że "psa kochać pierwsza miłością, a chłopaka drugą, bo rodzina cię zostawi a pies nigdy! zawsze będzie przy tobie"
fajnie ;)

Posted

Victoria napisał(a):
mi dzisiaj pijaczek tłumaczył że mój pies jest najlepszy i że "psa kochać pierwsza miłością, a chłopaka drugą, bo rodzina cię zostawi a pies nigdy! zawsze będzie przy tobie"
fajnie ;)

Mi ostatnio babcia tłumaczyła, że psa się nie kocha, kocha się kawalera. :crazyeye: Wolę psa. :evil_lol:

Posted

Victoria napisał(a):
mi dzisiaj pijaczek tłumaczył że mój pies jest najlepszy i że "psa kochać pierwsza miłością, a chłopaka drugą, bo rodzina cię zostawi a pies nigdy! zawsze będzie przy tobie"
fajnie ;)


pijaczkowe mądrości są takie wzięte prosto z życia :cool1:

ja zawsze przyciągam wariatów w pociągach, w sumie to nawet bez różnicy czy jadę z psem czy bez psa, ale najczęściej zaczepiają jak widzą psa bo jest pretekst do rozpoczęcia rozmowy

i nikt ani razu przez te 3 lata jeżdżenia pociągiem z psem nie zapytał mnie czy może pogłaskać- wszyscy od razu pchają łapy.

Posted (edited)

Patmol napisał(a):
Bardzo brzydko. że mamę ma w nosie.
Mama to podstawa.

Mój pies praktycznie słucha się tylko mnie. Ale słucha się tak w sumie nie za smaczki, ale za to raczej że ja go zabieram i na długie spacery i na wyjazdy w góry i w różne dziwne, ciekawe miejsca. Słucha się mnie, bo życie ze mną jest ciekawe. W pizzerni czy w czeskich boudach siada pod stołem i udaje, że go nie ma -bo wiadomo , że i tak nie dostanie smaczka - chociaż musi być grzeczny, cichy i niezauważalny.


mój pies słucha wszystkich w kwestii sztuczek, w kwestii WZGLĘDNEGO posłuszeństwa na spacerze (tj. "nie wyrywaj na psa jak psychiczny") - tylko TŻ, i mam wrażenie, że to przez swoistą brutalność :shake: bo przygniata go do ziemi, itd. Nie sprawia mu bólu, ale jednak go poniewiera, a mimo wszystko - TŻ bardziej lubi, niż swoją mamusię :shake:

Majkowska napisał(a):
A mnie się wydaje że dawaniem smaczków aż tak psa się nie da rozpuścić.
Jeśli ktoś jest konsekwentny to z psem da sobie radę tak czy siak. Pies nie musi jak marionetka wykonywać wszystkich sztuczek jakie potrafi żeby dostać cokolwiek, a jak się mu da coś raz na jakiś czas dobrego to się wcale nie traci pozycji w jego oczach.


Też tak sądziłam - naprawdę. Dopóki nie poznałam mojego psa. Jemu wyznaczyć granicę jest łatwo, a przestrzegać - o wiele trudniej. Wiesz, mam go dopiero od 26 maja, ale i tak czuję, że niektóre jego zachowania znam na wylot. Wpuściłam go raz do naszej sypialni (ma tam kategoryczny zakaz wstępu od początku wzięcia go ze schroniska), RAZ, pogłaskać w łóżku, wszedł do mnie, przytulanko.. i wynocha do siebie. Następna doba - otwieram drzwi - pies bez ceregieli wparadował, wlazł na łóżko i WARCZAŁ przy próbie wygonienia go, mimo tego, że wcześniej czatował smętnie na progu i ani się ważył przekroczyć magiczną granicę drzwi. Trzeba było od nowa go uczyć, że nie ma prawa wchodzić do sypialni (taki kaprys, ma całe mieszkanie do dyspozycji, musi być jedno pomieszczenie na "zakazane" przedmioty dla psa, itd.). Ze smakołykami jest tak samo - o ile ja, albo TŻ damy mu RZADKO smaka za friko, to później ociąga się z komendami - a ja próbuję na durnych sztuczkach wymusić na nim posłuszeństwo, żeby egzekwować na spacerach, bo tam jest naprawdę ciężko. On bardzo wykorzystuje okazje i szuka "luk prawnych", a że jest strasznie sprytny (otwiera sam sobie drzwi, DO SIEBIE, a potem je zamyka i tuszuje zbrodnię - nagrane :shake:), to trzeba się pilnować. No, ale znam psy, które można rozpuszczać do woli, a i tak są grzeczne :) np. Neska (do znalezienia na dogomanii, husky mix przybłęda, którą ma moja przyjaciółka) - to jest psi anioł. Nie ucieka, nie gryzie, można ją podnosić, wyjmować jedzenie z pyska, rozpuszczać, karmić do woli ze stołu, a ona ani nie żebra, ani nie gryzie, ani nie ucieka - nic. Ale to przypadek, bardzo zazdroszczę ;)

klaki91 napisał(a):
pijaczkowe mądrości są takie wzięte prosto z życia :cool1:

ja zawsze przyciągam wariatów w pociągach, w sumie to nawet bez różnicy czy jadę z psem czy bez psa, ale najczęściej zaczepiają jak widzą psa bo jest pretekst do rozpoczęcia rozmowy

i nikt ani razu przez te 3 lata jeżdżenia pociągiem z psem nie zapytał mnie czy może pogłaskać- wszyscy od razu pchają łapy.


ja lubię jak ktoś pcha łapy bez pytania, jak ostatnio jakaś nastolatka pod Tesco - na jej nieszczęście, merdający ogonem pies zmienił się w potwora, bo uznała, że fajnie będzie go próbować przewrócić na plecy, a tego mój aniołek BARDZO nie lubi :evil_lol:
wiem, że za to nie ugryzie, ale warknął solidnie i miałam spokój :)

Edited by Pani Profesor
Posted

klaki91 napisał(a):
pijaczkowe mądrości są takie wzięte prosto z życia :cool1:

ja zawsze przyciągam wariatów w pociągach, w sumie to nawet bez różnicy czy jadę z psem czy bez psa, ale najczęściej zaczepiają jak widzą psa bo jest pretekst do rozpoczęcia rozmowy

i nikt ani razu przez te 3 lata jeżdżenia pociągiem z psem nie zapytał mnie czy może pogłaskać- wszyscy od razu pchają łapy.


ja kiedyś pisałam reportaż o ewenementach z pociągów, też przyciągam wszelkiej maści dziwaków, miałam babkę, która posadziła koło mnie psa na siedzeniu (nie przeszkadza mi to, nawet mógł wleźć na kolana, ja lubię przylepy :D), a babka z amerykańskim akcentem spytała mnie, czy.... MAM OKRES :D :D bo jej pies normalnie tak nie lezie do ludzi. Tragikomedia!

Posted

Pani Profesor napisał(a):


ja lubię jak ktoś pcha łapy bez pytania, jak ostatnio jakaś nastolatka pod Tesco - na jej nieszczęście, merdający ogonem pies zmienił się w potwora, bo uznała, że fajnie będzie go próbować przewrócić na plecy, a tego mój aniołek BARDZO nie lubi :evil_lol:
wiem, że za to nie ugryzie, ale warknął solidnie i miałam spokój :)


Whaaaaaat? Jakby ktoś próbował jakiegokolwiek psa pod moją opieką przewalić na plecy "dla zabawy" to chyba bym straciła panowanie nad sobą :roll:

Posted

klaki91 napisał(a):
pijaczkowe mądrości są takie wzięte prosto z życia :cool1:


Fakt. My wczoraj wstąpiliśmy na najlepsze w świecie lody tuż pod Lublinem, czekałam aż mój TZ dokona wyboru spośród licznych smaków i .... zza zakrętu wyłonił się półnagi, opalony na marynarza brodacz i w te słowa do mojego prawie sznupka: "Cześć rodaku, się masz, też mam brodę tylko moja dłuższa". Fakt miał pokaźną siwą brodę. :evil_lol:

Posted

evel napisał(a):
Whaaaaaat? Jakby ktoś próbował jakiegokolwiek psa pod moją opieką przewalić na plecy "dla zabawy" to chyba bym straciła panowanie nad sobą :roll:


gadałam pod Tesco przez telefon, podlazła ta dziewczyna, z 15-16 lat, zaciumkała, Patryk z ogonem, ona kucnęła go miziać (był wtedy ogolony, czyli "ładny i rasowy"), i tak się jakoś mój pies ustawił że uznała, że dogodną pozycją będzie pomiziać go po brzuszku - nic sobie z tego nie robiłam, bo wiedziałam, że pies się sam obroni :D a dziewczyna i tak dostała nauczkę.
nie traciłam panowania, bo mi to było obojętne na tą chwilę :) myślałam, że go pogłaszcze i sobie pójdzie (nigdzie mi się nie spieszyło, stałam sobie i czekałam), więc niech ma. no ale na plecki - NIE WOLNO :evil_lol:

Posted

Pani Profesor napisał(a):
nic sobie z tego nie robiłam, bo wiedziałam, że pies się sam obroni :D


Nie że złośliwie, bo to Twoja sprawa, ale jeśli miałabym psa, nad którym całkowicie nie panuję nie pozwalałabym na to, by sam sobie radził. Może się szybko nauczyć załatwiania spraw po swojemu, niekoniecznie tak, jak Ty byś chciała.
Na takie coś pozwoliłabym sobie tylko z psem, którego jestem pewna ;)

Posted

Aśka Belkowska napisał(a):
Fakt. My wczoraj wstąpiliśmy na najlepsze w świecie lody tuż pod Lublinem, czekałam aż mój TZ dokona wyboru spośród licznych smaków i .... zza zakrętu wyłonił się półnagi, opalony na marynarza brodacz i w te słowa do mojego prawie sznupka: "Cześć rodaku, się masz, też mam brodę tylko moja dłuższa". Fakt miał pokaźną siwą brodę. :evil_lol:


Swój do swego ciągnie! :evil_lol:

ja kiedyś pisałam reportaż o ewenementach z pociągów, też przyciągam wszelkiej maści dziwaków, miałam babkę, która posadziła koło mnie psa na siedzeniu (nie przeszkadza mi to, nawet mógł wleźć na kolana, ja lubię przylepy :-D), a babka z amerykańskim akcentem spytała mnie, czy.... MAM OKRES :-D :-D bo jej pies normalnie tak nie lezie do ludzi. Tragikomedia!


Ech, nie ma to jak dyskrecja i takt :cool3: W pociągu byłam kiedyś świadkiem, jak facet usilnie prowokował dwa sznaucery... Jechały (co prawda na siedzeniu, na kocyku) tak, że były naprzeciwko niego, ale po drugiej stronie pociągu. Koleś jadł kanapkę z jakimś mięsem, podtykał im pod nos i zabierał, machał ciągle, podtykał ręce, cmokał... Chyba właścicielce psów było głupio mu zwrócić uwagę, ale ja czekałam tylko, aż psy nie wytrzymają i koleś straci palce :diabloti: Jednak jak to zwykle w życiu bywa, były mądrzejsze od człowieka i go olały.

Ja za to niemiłej rzeczy się dowiedziałam - mam znajomą, starszą panią, która bardzo lubi psy i często ze mną czy mamą rozmawia. Ostatnio stwierdziła: No, wy to dobrzy ludzie jesteście, ale niedobrze tu o was mówią...
Wiem, że rozmawia z wszystkimi sąsiadkami w okolicy, które bez ceregieli gapią się na mnie jak na cielaka w baletkach, kiedy idę ze swoimi psami.. Więc pewnie obrabiają nam tyłek równo :roll: Niby nic, ale to takie niefajne, kiedy człowiek naprawdę się stara jak może, żeby psy nie były kłopotem dla nikogo, ale zyskuje nienawiść sąsiadów za sam fakt posiadania psów. Znam tych ludzi od dziecka, tyle można powiedzieć, że są po prostu źli. Ale jak znajdą psa czy kota to zaraz wiedzą gdzie mieszkamy :roll:

Posted

Dzisiaj 2 przechodzące koło mnie i psów panie zastanawiały się czemu trzymam je tak krótko przecież to takie nienormalne co nie? A kiedy Urwis mnie pociągnął i ja jego też dowiedziałam się że jestem okropna i nie powinnam mieć psów. A to wcale nie było mocno, tak tylko delikatnie dla przypomnienia że mnie sie nie szarpie. Pamiętajcie małe pieski nie powinny chodzić na flexi zablokowanych na ok metr bo będziecie złymi ludźmi tak je prowadząc:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...