Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Majkowska a ja tak z ciekawości - co byś zrobiła jak by do twojego małego, lekliwego, unikającego kontaktu z innymi psa (coś a la staff) podbiegł kundel jego wielkości w celach morderstwa? I piesek nic sobie nie robił z tego że na niego fukam i bukam. Za to kopniak odstraszający podziałał mimo że paniusia zamiast mnie przeprosić jeszcze się sapała że pieska jej kopnęłam - nie mocno... po prostu dostał lekkiego kopa z trampka by załagodzić impet z jakim wystartował do mojej suki. Chyba lepsze to niż pogłębianie lęku własnego już i tak lękliwego psa?

[quote name='dog193']Ej, mój pies dzisiaj został huskym. Myślałam, że ludzie te bardziej popularne rasy ogarniają? :hmmmm:

Jakiez było moje zdziwienie, jak się pani zapytała (Jupik przegalopował do przodu, bo to na łączce było) czy piesek ma niebieskie oczy :diabloti:[/QUOTE]

Mogłaś powiedzieć, ze to terrier husky - nowa idealna odmiana psa rodzinnego :evil_lol:

Edited by Okamia
Posted

[quote name='Okamia']Majkowska a ja tak z ciekawości - co byś zrobiła jak by do twojego małego, lekliwego, unikającego kontaktu z innymi psa (coś a la staff) podbiegł kundel jego wielkości w celach morderstwa? I piesek nic sobie nie robił z tego że na niego fukam i bukam. Za to kopniak odstraszający podziałał mimo że paniusia zamiast mnie przeprosić jeszcze się sapała że pieska jej kopnęłam - nie mocno... po prostu dostał lekkiego kopa z trampka by załagodzić impet z jakim wystartował do mojej suki. Chyba lepsze to niż pogłębianie lęku własnego już i tak lękliwego psa?
[/QUOTE]

Szczerze to nie wiem, musiałabym być już w tej sytuacji i pokierowałabym się emocjami i impulsem. Ale wątpię że bym kopnęła. Raczej tak jak mówię, zawsze narażam siebie i wkraczam z łapskami, czy innymi elementami obrony. Kilka razy mi się przytrafiło trzymać psa za obrożę i blokować jego atak. Z Amorem sobie to dość wyćwiczyłam bo on był zadzior i często jakiś pies mi do niego wystartował. Może mam szczęscie w głupocie bo mi żaden pies ręki nie odgryzł. Na szczęście teraz nie muszę interweniować w psie bójki bo Waldek w nich nie bierze udziału.

Posted

[quote name='Majkowska']Szczerze to nie wiem, musiałabym być już w tej sytuacji i pokierowałabym się emocjami i impulsem. Ale wątpię że bym kopnęła. Raczej tak jak mówię, zawsze narażam siebie i wkraczam z łapskami, czy innymi elementami obrony. Kilka razy mi się przytrafiło trzymać psa za obrożę i blokować jego atak. Z Amorem sobie to dość wyćwiczyłam bo on był zadzior i często jakiś pies mi do niego wystartował. Może mam szczęscie w głupocie bo mi żaden pies ręki nie odgryzł. Na szczęście teraz nie muszę interweniować w psie bójki bo Waldek w nich nie bierze udziału.[/QUOTE]

Ja tego kompletnie nie rozumiem. Agresor chce zjeść Ci psa, a Ty pchasz do niego ręce?
Nie wiem czy kiedykolwiek widziałaś atakującego psa, ale to brzmi bardzo.. dziwnie. Ja raz to zrobiłam, ale nie miałam wyjścia. Złapałam za pysk mix bernardyna, kiedy trzymała w nim mojego psa. Miałam cholernie ogromne szczęście, że ten pies szanował ludzi.

Nie rozumiem i nie zrozumiem skrupółów wobec agresorów. To jest kompletnie bez sensu. Zawsze myślałam, że w takich sytuacjach unika się zagrożenia jak tylko można, po co jeszcze praktycznie wkładać ręce psu w paszcze? Później co? Szpital, szycie, policja, masa nerwów zarówno u Ciebie jak i rodziny psa, los psa wisi na włosku. A wystarczyło, kurcze, zasadzić kopa i na tym by się skończyło.

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Dla mnie bicie psa nie jest na porzadku dziennym, jak dla Ciebie, dlatego klepniecie psa w zad moge spokojnie podciagnac pod spuszczenie "wpier***u".

Zreszta chyba nie o glupie slowa bedziemy sie sprzeczac, bo nie w tym problem.[/QUOTE]

no właśnie o słowa tu chodzi, bo inaczej je interpretujesz niż reszta ;)

[quote name='dog193']Ej, mój pies dzisiaj został huskym. Myślałam, że ludzie te bardziej popularne rasy ogarniają? :hmmmm:

Jakiez było moje zdziwienie, jak się pani zapytała (Jupik przegalopował do przodu, bo to na łączce było) czy piesek ma niebieskie oczy :diabloti:[/QUOTE]

ej, ja też się tak ostatnio dowiedziałam, od mojej cioci. bo Ti ma niebieskie oko, to jest husky :diabloti: wcześniej od innej cioci też tak usłyszałam, że 'chyba zmiksowany z tymi husky' :evil_lol:

Posted

Ludzie nie potrafią zrozumieć dlaczego nazwałam swojego psa 'Bestia'.
a) przecież to nie sucz, a ma imię jak sucz
b) przecież on taki fajny, ładny, bla bla bla
c) przecież on łagodniutki jest
d) a jaki grzeczny i się słucha! (ciekawe, że jak zobaczy na osiedlu psa to już się nie słucha :evil_lol: )

Nie nazwaliśmy go tak, żeby robił wrażenie na osiedlu (bo taką wersję też już słyszałam :O ). To nie jest Bestia bydle...to kudłata Bestia po prostu :lol:

Posted

[quote name='omry']Ja tego kompletnie nie rozumiem. Agresor chce zjeść Ci psa, a Ty pchasz do niego ręce?
Nie wiem czy kiedykolwiek widziałaś atakującego psa, ale to brzmi bardzo.. dziwnie. Ja raz to zrobiłam, ale nie miałam wyjścia. Złapałam za pysk mix bernardyna, kiedy trzymała w nim mojego psa. Miałam cholernie ogromne szczęście, że ten pies szanował ludzi.

Nie rozumiem i nie zrozumiem skrupółów wobec agresorów. To jest kompletnie bez sensu. Zawsze myślałam, że w takich sytuacjach unika się zagrożenia jak tylko można, po co jeszcze praktycznie wkładać ręce psu w paszcze? Później co? Szpital, szycie, policja, masa nerwów zarówno u Ciebie jak i rodziny psa, los psa wisi na włosku. A wystarczyło, kurcze, zasadzić kopa i na tym by się skończyło.[/QUOTE]

Może i masz rację że robię głupio, ale robię tak i tyle, bo kopać psów nie umiem, no poprostu nie umiem. Musiałabym być w skrajnie krytycznej sytuacji, wtedy no może bym się odważyła. Nie wynika to z tego że chcę żeby mojego psa coś zjadło, rozszarpało, ale moja noga nie potrafi psów kopać. Zresztą ja psa kopnę, a on pójdzie za impulsem i mi się rzuci na nogę, to mi pogryzie nogę a nie rękę. Mój tata kiedyś wyżej wspomnianą małą suczkę "kopnął", a właściwie to odrzucił ją od naszego nogą, to skoczyła do niego i go tak upierdzieliła że potem jakiś rumień mu wyszedł, ropiało mu to, a właścicielka zamiast mu choć książeczkę pokazać to się nadąsała że jej rzekomo chyba uszkodził łapkę... I może się przeceniam, ale lata bronienia Amora kiedy się wdał w bójkę jakoś mnie nauczyły "złotego chwytu" tak że żaden pies jeszcze mnie nie złapał. A miałam kilka akcji z dużymi psami, gdzie właściciele stali jak dupy, a ja zostawałam z kłębiącą się kulą i to dwustronnie, bo mój też atakował jak szalony. Może i jestem głupia, no nie wiem, nie mnie to oceniać, ale zawsze spontanicznie szybko oddzielałam od siebie psy bez kopania ich.

Posted

Mój pies ma jeszcze 11 miesięcy więc dużo takich komentarzy jeszcze nie było :evil_lol:
Chociaż kilka wkurzających sytuacji było :roll:

Najśmieszniejsze było jak jakiś dziadek wylazł na dwój patrzy na Pixela i woła:
- Ewelinaa! Ewelinaa! (Ewelina - właścicielka Sonii, również westa)
A ja specjalnie zdjęłam kaptur, popatrzyłam na dziada i do psa:
- PIXEL, choć idziemy :evil_lol:

Ale jacy ludzie są przyzwoici :evil_lol:
Pixel sie tarza, widać mu to to że hej (:lol:) podchodzi jakaś pani i patrzy na niego:
- Piesek czy sunia?

Już nie mówię o tym że Pixel został już:
Mikserem, Tosterem, Picelem (co przyjęło sie jako ksywka :evil_lol:) i Picusiem Glancusiem :roll:

Posted

[quote name='Pixeloza']Mój pies ma jeszcze 11 miesięcy więc dużo takich komentarzy jeszcze nie było :evil_lol:
Chociaż kilka wkurzających sytuacji było :roll:

Najśmieszniejsze było jak jakiś dziadek wylazł na dwój patrzy na Pixela i woła:
- Ewelinaa! Ewelinaa! (Ewelina - właścicielka Sonii, również westa)
A ja specjalnie zdjęłam kaptur, popatrzyłam na dziada i do psa:
- PIXEL, choć idziemy :evil_lol:

Ale jacy ludzie są przyzwoici :evil_lol:
Pixel sie tarza, widać mu to to że hej (:lol:) podchodzi jakaś pani i patrzy na niego:
- Piesek czy sunia?

Już nie mówię o tym że Pixel został już:
Mikserem, Tosterem, Picelem (co przyjęło sie jako ksywka :evil_lol:) i Picusiem Glancusiem :roll:



Od dziś na Pixela mówię Mikser.:evil_lol:

Posted

Pff, mój już został jamnikiem i małym dobermanem, a nawet wilczurem miniaturowym! :cool3:
Jeszcze tak a pro po nazywania mojego psa szczenięciem dobermana. Ja pływam sobie w jeziorze, mama z Niculcem na kolanach siedzi na ławce. Wychodzę z wody, przechodzę obok faceta z (na oko) 5-letnim dzieckiem i słyszę ich rozmowę:
D: Tato co to za pies?
T: To doberman.
D: Ale dobermany są przecież duże, a ten jest mały!
T: Bo na razie jest mały, ale niedługo urośnie.
Chciałabym widzieć ich miny za rok, gdy ujrzeliby mojego 'dobermana', któremu wcale się nie urosło. Chyba podróbę kupiłam! :evil_lol:

Posted

[quote name='Pixeloza']Mój pies ma jeszcze 11 miesięcy więc dużo takich komentarzy jeszcze nie było :evil_lol:
Chociaż kilka wkurzających sytuacji było :roll:

Najśmieszniejsze było jak jakiś dziadek wylazł na dwój patrzy na Pixela i woła:
- Ewelinaa! Ewelinaa! (Ewelina - właścicielka Sonii, również westa)
A ja specjalnie zdjęłam kaptur, popatrzyłam na dziada i do psa:
- PIXEL, choć idziemy :evil_lol:

Ale jacy ludzie są przyzwoici :evil_lol:
Pixel sie tarza, widać mu to to że hej (:lol:) podchodzi jakaś pani i patrzy na niego:
- Piesek czy sunia?

Już nie mówię o tym że Pixel został już:
Mikserem, Tosterem, Picelem (co przyjęło sie jako ksywka :evil_lol:) i Picusiem Glancusiem :roll:
Mikser i Toster sa the best! ;D

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Mikser i Toster sa the best! ;D[/QUOTE]

Moja mama na lekcji, dziewczyna się zgłasza:
- A jak tam pani Toster?
- Toster?
- Nie Toster? T,t,t,t.. Pixel!

Żałuję że tego nie widziałam :evil_lol:

Posted

Wyprowadzam na spacer całkiem dużego alano i trochę mniejszego ttb. Psy jak rodzeństwo, ale do siebie zupełnie niepodobne, z wyjątkiem koloru. Psy sobie biegają, ale jak widzę człowieka przywołuję i sadzam na tyłkach. Ostatnio mijający nas spacerowicz pochwalił ułożenie kundli z zapytał czy ttb to szczeniak tego dużego. Trochę zgłupiałam, ale odpowiedziałam, że nie szczeniak, a brat. Pan przyjął to zupełnie normalnie.

  • 2 weeks later...
Posted

Dzisiaj zaczepił mnie pani strasznie zmartwiona n widok mojego psa:
P: Przepraszam...
J: Tak?
P: Czy pani wie, że są specjalne maszynki dla psów? Ba! Są nawet psi fryzjerzy! Bo wie pani...ten pani sznaucer jest trochę zapuszczony i mi go szkoda...

:lol:

J: Tylko, że to nie jest sznaucer... to owczarek kataloński, one mają taką sierść. (powiedziałam na odczepnego, że katalon bo podobny)
P: Coś mi się nie wydaje...

Mój pies to prawdopodobnie mix briarda, albo coś... :lol: I był świeżo po wyczesaniu :cool3:

Posted

Mojego psa po ostrzyżeniu nikt nie rozpoznaje ;) Pytają się, czy to znowu jakiś nowy pies :evil_lol: Po wizycie u groomera nagle jest "rasowy", a jak zarośnie to wygląda jak "zwykły brudny kundel" :loveu:

Aa w ogóle! Nie wiem, czy wiecie, ale mam pięć psów. Według przechodniów.
Akurat idę z dwiema suczkami, mijam jakąś młodzież i słyszę za sobą:
[B]-A wiecie, ta pani ma pięć psów![/B]

Ostatnio idziemy z mamą z całą naszą czwórką, mija nas grupka rodzinna z dzieckiem na oko 4letnim. Dziecko do mamy:
[B]-Ile psów! A oni mają pięć psów![/B]

Moją babcię skrzywiona sąsiadka zapytała, czy[B] "pani córka to ta, co wyprowadza 6 psów" [/B]:diabloti:

Jak tak dalej pójdzie, to wieść się rozniesie, że mam schronisko na 30 psów i każdy może mi psa dać. Już mówiłam TZowi, że jednak matematyka na maturze nie pomaga, ludzie i tak nie potrafią liczyć :evil_lol:


Poza tym ludzka logika działa tak: mają dużo psów, więc biorą psy.
Miałam ostatnio 4 sytuacje, gdy ktoś próbował mi wcisnąć swojego psa do wyprowadzania. Jedna pani zdobyła nasz numer i chciała nam dać swojego psa na święta. Nie mówiąc o tych, którzy się zgłaszają, bo nie chcą już swojego zwierzaka i chcą nam go oddać :roll:
Tak jakby się dobrze zastanowić, to jeżeli ktoś wyprowadza cztery swoje psy, to nie weźmie kolejnego do kompletu... Jak ma cztery w domu to tym bardziej piątego nie przetrzyma. No i jeśli nasze są zebrane z ulicy, to nie będziemy od ludzi brali ich zwierząt. Ale prawdopodobnie ludzie się po prostu nie zastanawiają :diabloti:

Posted

[QUOTE]
Poza tym ludzka logika działa tak: mają dużo psów, więc biorą psy.
Miałam ostatnio 4 sytuacje, gdy ktoś próbował mi wcisnąć swojego psa do wyprowadzania. Jedna pani zdobyła nasz numer i chciała nam dać swojego psa na święta. Nie mówiąc o tych, którzy się zgłaszają, bo nie chcą już swojego zwierzaka i chcą nam go oddać :roll:
Tak jakby się dobrze zastanowić, to jeżeli ktoś wyprowadza cztery swoje psy, to nie weźmie kolejnego do kompletu... Jak ma cztery w domu to tym bardziej piątego nie przetrzyma. No i jeśli nasze są zebrane z ulicy, to nie będziemy od ludzi brali ich zwierząt. Ale prawdopodobnie ludzie się po prostu nie zastanawiają :diabloti:[/QUOTE]

Ja bym sie wsciekla, zwlaszcza na to babsko co na swieta podrzucic chcialo...

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Ja bym sie wsciekla, zwlaszcza na to babsko co na swieta podrzucic chcialo...[/QUOTE]

E, to akurat nie jest złe, że już na wakacje myśli o tym, co zrobić z psem, skoro wyjeżdża na święta. Najbardziej nie lubię tych "paani, weźmie pani mojego psa, bo on taki głupi jest", to mnie denerwuje bardzo :roll:

Posted

[quote name='zmierzchnica']E, to akurat nie jest złe, że już na wakacje myśli o tym, co zrobić z psem, skoro wyjeżdża na święta. Najbardziej nie lubię tych "paani, weźmie pani mojego psa, bo on taki głupi jest", to mnie denerwuje bardzo :roll:[/QUOTE]

Wiesz obie sytuacje nie na miejscu, w tej drugiej to wlasciciele, a nie psy glupie :/
No moze dobrze ze mysli jak psa przechowac, a nie wyrzucic, ale gdybym byla na Twoim miejscu taki telefon wyprowadzilby mnie z rownowagi... ;)
Zaproponowala Ci chociaz cos za to? ;D Bo moze powinnas pomyslec o tym czy nie trzeba otworzyc moteliku dla psow :P
Żart oczywiscie :)

Posted

[quote name='Majkowska']Złota zasada : jak masz "dużo" to już jeden w te czy we wte nie robi różnicy...
I ludziom się wydaje że masz taaaaaaakieee serrrceee i nikomu odmówić nie możesz.[/QUOTE]

Pewnie, co za różnica, cztery, pięć, osiem, dwadzieścia :evil_lol: Ale to dlatego też, że ludzie mają psy bezmyślnie. Pies jest i już, chodzi na kupę i dostaje jeść - tyle. Wtedy czy wyprowadzasz cztery czy pięć to może bez znaczenia. Ale jeśli z psami chce się coś robić, pracować, no to kolejny burek to po prostu kolejne godziny spędzone na nauce, szkoleniu, pokazywaniu zasad życia w stadzie... Ale jak powiesz to komuś, to w ogóle dziwi "pracowanie z psem" - a co to znaczy? Przecież to bez sensu, niepotrzebna głupota, uczenie psa czegoś;)

Posted

Spoko, to akurat norma; ja kiedyś usłyszałam od babki, która[B] ma dom z ogrodem[/B]: "ale ja juz nie mogę się nim zaopiekować (chodziło o psa- znajdę), bo mam już dwa, ale pani to chyba nie zrobi różnicy"... no dobra mam 7, ale jakbym chciała kolejnego to mam schronisko ;) Podrzucanie, czasem skrajnie chamskie, zwierzaków niestety też się zdarza- miałam m.in psa przywiązanego do klamki, oraz królika na wycieraczce....

Posted

ja słyszę non stop krytyczne uwagi odnośnie imienia mojego psa - Patryk.
czemu ludzie nie dziwią się na tysięcznego Kubusia, a mój wzbudza sensację? dziś jakaś babka najpierw zapytała, potem dowiedziała się, wreszcie przewróciła oczami i machnęła ręką z uśmieszkiem p.t."ach krejzolka".
dobrze, że częściej go wołam jego pierwszym imieniem, bo ma jeszcze drugie, też śmieszne :D

Posted

heheh ja też wzbudzam zainteresowanie jak wołam na mojego psa Walduś ;)
Ale raczej ludzie się patrzą z sympatią na tego mojego śmiesznego ciapciowatego Waldusia.
Apollo (bo tak ma rodowodowo ) mi jakoś nie leżało. " Apollllllllloooo...."...

A jak ma na drugie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...