Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Nie mialam i mam nadzieje ze nie bede musiala sie zastanawiac gdzie konczy sie moja moralnosc, moj pies takiej sytuacji nie sprowokuje wiec tu tez zmniejsza sie prawdopodobienstwo ze takie akcja bedzie miala
miejsce.[/QUOTE]
To, że twój pies nie sprowokuje takiej sytuacji nie znaczy, że ci się taka nie przydarzy. Oczywiście nie życzę ci tego. Moja suka została pogryziona raz, a ataku nie sprowokowała bo pies nie wiadomo skąd się wziął i od razu bez uprzedzenia zaatakował.

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Znow klania sie brak czytania ze zrozumieniem... Sprostowalam ze chodzi o klapsa, facet klepnal psa po zadzie! Gdyby kopnal go z buta wtedy bym zareagowala. A Ty najpierw ganisz mnie za brak reakcji a potem piszesz ze sama bys zrobila wlasciwie to samo.... Zdecyduj sie...[/QUOTE]

Szczerze? Nie chce mi się pisać wciąż tego samego. Jeśli nie rozumiesz, to już nie zrozumiesz. I na szczęście nie musisz ;)

I żeby życie nie musiało weryfikować Twoich poglądów. Wiele razy miałam przykre sytuacje, raz musiałam kopnąć psa, mój chłopak raz musiał nie tylko kopnąć, resztę przypadków załatwiał za nas Iwan skutecznie odstraszając natręta tysiąc razy szybciej, niż my byśmy byli w stanie.

Posted

[quote name='motyleqq']chyba 'zganienie' za brak reakcji było zanim wyjaśniłaś co konkretnie się stało?
A ma to znaczenie skoro zrobilaby to samo co facet ktorego spotkalam, przeciez wlasnie o to sie rozchodzi, prawda?

Posted

[quote name='omry']Szczerze? Nie chce mi się pisać wciąż tego samego. Jeśli nie rozumiesz, to już nie zrozumiesz. I na szczęście nie musisz ;)

I żeby życie nie musiało weryfikować Twoich poglądów. Wiele razy miałam przykre sytuacje, raz musiałam kopnąć psa, mój chłopak raz musiał nie tylko kopnąć, resztę przypadków załatwiał za nas Iwan skutecznie odstraszając
natręta tysiąc razy szybciej, niż my byśmy byli w stanie.[/QUOTE]
To nie ja mam problem z czytaniem ze zrozumieniem...

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']A ma to znaczenie skoro zrobilaby to samo co facet ktorego spotkalam, przeciez wlasnie o to sie rozchodzi, prawda?[/QUOTE]

Nie, nie spuściłabym wpier**lu swojemu psu. Tak, dostałby w dupę klapsa jakby miał mnie gdzieś podczas, gdy ewidentnie czegoś od niego chciałam. Czujesz różnicę, czy wciąż nie bardzo?

Posted

[quote name='Majkowska']A uważasz że powinnam skopać tego pieska i tym bym pomogła mojemu psu? A za co, że ma pana kretyna?

Powinnaś obronić swojego psa. Jeśli trzeba, to owszem, celnym kopem, coby go szybko i sprawnie odseparować od Twojego. Nie za to, że ma pana kretyna, to nie ma być jakaś kara - wiadomo, nie pies winny, ale co, Twój winny? Czemu stawiasz wyżej cudzego psa od swojego, to tego nie wiem i nie rozumiem.


Dziwię się i będę się dziwić, bo za ataki psów będę winić zawsze nie psy, a ich nieodpowiedzialnych właścicieli.


No i ja tak samo.

I choćby nie wiem jaka frustracja we mnie w danej chwili wstąpiła to się zawsze skupi na człowieku, nie na psie. Mogę psu zastąpić drogę, mogę psa odgonić, ale kopać zwierzęcia nie będę.


Ale swojego gryźć dasz, fajnie. :)

Hmm nie wiem czy piesek rzędu 5kg zamiata ulicę psem 20kg, ale jeśli sądzisz że tak to muszę napisać że mój Amor nie był niewiniątkiem które się obronić nie potrafiło...


No, szczególnie jak pisałaś o sytuacji, gdzie pies był po ataku padaczki i cytuję "ledwo przytomnego wrzuciła w krzaki". Faktycznie, poradził sobie Twój pies bez Twojej pomocy wspaniale.

Zresztą nie ma to nic do rzeczy, kopanie małych psów tak czy siak mnie nie fascynuje.


No patrz, a nas owszem, uwielbiamy to i tylko wypatrujemy na spacerze, co by tu dziś skopać. :loveu:

[ tej dyskusji wyszło na to że jak do mojego większego psa dobiegnie mały to mam kopnąć go żeby poleciał na księżyć. Uratuję go , bo nie skasuje go mój pies tylko ja go trochę połamię.


A wiesz, jak mi wypierdki leciały z warkotem wściekłym w paszczę amstaffa, to kilku taki kopniak życie pewnie uratował.:lol:

Posted

[quote name='omry']Nie, nie spuściłabym wpier**lu swojemu psu. Tak, dostałby w dupę klapsa jakby miał mnie gdzieś podczas, gdy ewidentnie czegoś od niego chciałam. Czujesz różnicę, czy wciąż nie bardzo?[/QUOTE]
Dla mnie bicie psa nie jest na porzadku dziennym, jak dla Ciebie, dlatego klepniecie psa w zad moge spokojnie podciagnac pod spuszczenie "wpier***u".

Zreszta chyba nie o glupie slowa bedziemy sie sprzeczac, bo nie w tym problem.

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Dla mnie bicie psa nie jest na porzadku dziennym, jak dla Ciebie, dlatego klepniecie psa w zad moge spokojnie podciagnac pod spuszczenie "wpier***u".

Zreszta chyba nie o glupie slowa bedziemy sie sprzeczac, bo nie w tym problem.[/QUOTE]

Tak, codziennie katuję swoje psy! :multi:

Posted

[quote name='omry']Tak, codziennie katuję swoje psy! :multi:[/QUOTE]

ja też Pixela katuje :multi:
Walić że go karmię, chodzę na spacery, uczę i kocham, dałam mu klapsa za nieposłuszeństwo no jak ja mogłam go tak skrzywdzić? :-( :lol:

Posted

[quote name='omry']Tak, codziennie katuję swoje psy! :multi:[/QUOTE]

Nie przesadzaj...
Nie rozumiesz w dalszym ciagu, ze mnie nieslusznie posadzilas o obojetnosc a sama nie jestes lepsza od faceta na ktorego ja nie zareagowalam...? Nikt Ci nie wmawia ze psy katujesz. Ja nie widze sensu w biciu, ale to Twoje psy i Twoja sprawa. Na swoje dziecko reki nie podniose, a psa wychowuje w ten sam sposob. A fakt faktem nie bylam w sytuacji gdzie moj pies zostal zaatakowany, tak jak juz pisalam, wtedy okazaloby sie gdzie konczy sie moja moralnosc...

Posted

oo boszzz... tu tez widzę wesoło :loveu:

Ktoś rzucił tu tekstem jakim dzieckiem się było majac 12 lat.
No ja byłam odpowiedzialna i ogarnięta. Wychodziłam na spacer z mix podhaana, którego umiałam opanowac słownie. Fakt-zasluga rodziców, ale jakoś bez problemu sobie z psem radziłam. Z reszta suka miała taki socjal, że hej. Zaliczała wszelakie podwórka, garaże, gry, gonitwy z tuzinem dzieciaków. Była mega ogarnięta, spokojna i wychowana. I czulam się za nią odpowiedzialna, chodziłam na spacery, do weta, karmiłam, czesałam. To był moj obowiązek o którym nikt mi nie musiał przypominać. Uczylam ją róznych pierdół, a to nie było doba internetu, trzeba było czytać ksiązki. Miałam wszytkie dostepne w bibliotekach na tamten czas.
Także mozna miec 12 at i łeb na karku.

Pominę fakt, że może nie był to szczyt odpowiedzialności. Puszczac dzieciaka z duzym psem, ale wtedt były inne czasy, psów problematycznych jakby mniej, nikt nie robił problemów, ogólnie było dużo spokojniej i bezpieczniej. No i mieszkałam na taki mini osiedlu dość odgrodzonym od miasta, wiec w sumie bylismy jak mikro wiocha. Wszyscy wszytkich znali, lubili. Fajniej jakos było :eviltong:

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Nie przesadzaj...
Nie rozumiesz w dalszym ciagu, ze mnie nieslusznie posadzilas o obojetnosc a sama nie jestes lepsza od faceta na ktorego ja nie zareagowalam...? Nikt Ci nie wmawia ze psy katujesz. Ja nie widze sensu w biciu, ale to Twoje psy i Twoja sprawa. Na swoje dziecko reki nie podniose, a psa wychowuje w ten sam sposob. A fakt faktem nie bylam w sytuacji gdzie moj pies zostal zaatakowany, tak jak juz pisalam, wtedy okazaloby sie gdzie konczy sie moja moralnosc...

Pies to nie dziecko. Do dziecka możesz przemówić, dziecku możesz wytłumaczyć dla psa będzie to tylko niezrozumiały dźwięk.
Dzisiaj uciekł mi pies. Skorzystał z okazji i uciekł przez otwarte drzwi, przeleciał przez całą klatkę schodową i stanął pod drzwiami frontowymi. Dogoniłam go, dałam mu klapsa i krzyknęłam żeby wracał do domu. Może nie jest to moralne, ale inaczej pies się nie nauczy...

Posted

[quote name='asiak_kasia']oo boszzz... tu tez widzę wesoło :loveu:

Ktoś rzucił tu tekstem jakim dzieckiem się było majac 12 lat.
No ja byłam odpowiedzialna i ogarnięta. Wychodziłam na spacer z mix podhaana, którego umiałam opanowac słownie. Fakt-zasluga rodziców, ale jakoś bez problemu sobie z psem radziłam. Z reszta suka miała taki socjal, że hej. Zaliczała wszelakie podwórka, garaże, gry, gonitwy z tuzinem dzieciaków. Była mega ogarnięta, spokojna i wychowana. I czulam się za nią odpowiedzialna, chodziłam na spacery, do weta, karmiłam, czesałam. To był moj obowiązek o którym nikt mi nie musiał przypominać. Uczylam ją róznych pierdół, a to nie było doba internetu, trzeba było czytać ksiązki. Miałam wszytkie dostepne w bibliotekach na tamten czas.
Także mozna miec 12 at i łeb na karku.

Pominę fakt, że może nie był to szczyt odpowiedzialności. Puszczac dzieciaka z duzym psem, ale wtedt były inne czasy, psów problematycznych jakby mniej, nikt nie robił problemów, ogólnie było dużo spokojniej i bezpieczniej. No i mieszkałam na taki mini osiedlu dość odgrodzonym od miasta, wiec w sumie bylismy jak mikro wiocha. Wszyscy wszytkich znali, lubili. Fajniej jakos było :eviltong:[/QUOTE]

Wierze i nie podwazam, ale blagam, nie ciagnijmy kolejnego tematu niezgodnego z tematem watku, mam juz dosyc tego o wlascicielce malta i tego odnoszacego sie do bicia psow... Watek czego innego dotyczy...

Posted

[quote name='Pixeloza']Pies to nie dziecko. Do dziecka możesz przemówić, dziecku możesz wytłumaczyć dla psa będzie to tylko niezrozumiały dźwięk.
Dzisiaj uciekł mi pies. Skorzystał z okazji i uciekł przez otwarte drzwi, przeleciał przez całą klatkę schodową i stanął pod drzwiami frontowymi. Dogoniłam go, dałam mu klapsa i krzyknęłam żeby wracał do domu. Może nie jest to moralne, ale inaczej pies się nie nauczy...[/QUOTE]

Kazdy robi jak uwaza, JA nie bije, ani dziecka, ani psa i nie mam problemow ani z jednym ani drugim, bo bez bicia potrafie uzyskac to czego oczekuje. Dodam tylko ze aniolem nie jestem, sa sytuacje gdzie mam ochote przylozyc, ale w rezultacie opanowuje sie bo wiem ze inne sposoby lepiej zalatwia sprawe.

Posted

Szura wydaje mi się że jakimś dziwnym mnie kryterium osądzasz. To że napisałam że nie kopnęłabym małego pieska który mi doskakuje do mojego dużego psa nie znaczy że jestem jakaś wyrodną właścicielką która ze swojego psa robi kozła ofiarnego. Właściwie słuszniej by było mi napisać że robiła, bo tamtego psa (Amorka) już z nami nie ma. Teraz mam psa bezkonfliktowego i problem czegokolwiek co do mnie doleci właściwie dla mnie nie istnieje,bo mój pies zaczepki nie przyjmie. Ale zadziora miałam i rozumiem stąd właścicieli którzy się boją że doleci im mnijejszy piesek.

Mojego psa którego zaatakowała wtedy tamta suka wbrew temu co ci się wydaje nie zostawiłam w krzakach na jej pastwę, a uratowałam go inną stosowną dla mnie metodą, odganiając sukę i interweniując do właściciela żeby ją sobie łaskawie złapał. Nie wiem dlaczego piszesz o mnie jakbym stała i patrzyła czy mi coś jeszcze na smyczy zostanie czy nie... Szkoda że tak z góry wszystko oceniasz. No trudno.

Posted

Niestety sama mając dużego psa kopnęłabym wylatującego zza bramy agresora, tylko ze względu dla bezpieczeństwa malucha, skoro duży pies może jednym ruchem pozbawić takiego "wypierdka" życia... Lepiej zasadzić kopa, niż pozbawić życia. ;)

Sama za takie zachowanie jakieś 2 razy dałam psiakowi klapsa. Psiak dzisiaj nie uciekał, także problem skończony. Co do rzekomo krótkich spacerów, nie uważam, by 7 km, w przypadku psa z 12 km (ponieważ pies robi dwa razy tyle aportując) było za mało dla malta dziennie - jak pies jest zmęczony i nie chce iść dalej nawet po 6minutowym odpoczynku lepiej udać się do domu, niż męczyć psa dalszym chodzeniem - spacer musi być zabawą! :D

Dzisiaj na wieczornym spacerze pół spaceru rzucałam psiakowi zabawkę i tak szliśmy całą drogę, ten biegł po zabawkę, czekał z zabawką, ja przychodziłam, psiak mi dawał zabawkę do ręki, a ja mówiłam jej albo "siad" albo "leżeć" gdy wykonała komende rzucałam jej zabawkę. Psiak miał mega frajdę, bo potem skumał na czym to polega i komendę wykonywał za pierwszym powiedzeniem. Taka zabawa uczy psa reagować na zawołanie/komendę mimo wielu ciekawych rzeczy dziejących się wokół niego. :) Dzisiaj na początek takiej zabawy łatwe sztuczki, jutro uczę jej nowej, także na spacerku będziemy utrwalać.

Posted

Jeśli kiedyś spotkałabym na spacerze natrętnego ujadacza, a próby odgonienia nie odniosłyby skutku - także bym go kopnęła. Może nie z całej siły, ale tak, żeby odpuścił. Nico jest rasy małej, ale jest młody, uczy się i poznaje świat - także psi. Nie chcę, żeby za kilka lat był cięty na np. joreczka, bo w młodości takowy próbował go ugryźć itd. ;)

Posted

[quote name='fridaso']Niestety sama mając dużego psa kopnęłabym wylatującego zza bramy agresora, tylko ze względu dla bezpieczeństwa malucha, skoro duży pies może jednym ruchem pozbawić takiego "wypierdka" życia... Lepiej zasadzić kopa, niż pozbawić życia. ;)

Sama za takie zachowanie jakieś 2 razy dałam psiakowi klapsa. Psiak dzisiaj nie uciekał, także problem skończony. Co do rzekomo krótkich spacerów, nie uważam, by 7 km, w przypadku psa z 12 km (ponieważ pies robi dwa razy tyle aportując) było za mało dla malta dziennie - jak pies jest zmęczony i nie chce iść dalej nawet po 6minutowym odpoczynku lepiej udać się do domu, niż męczyć psa dalszym chodzeniem - spacer musi być zabawą! :D

Dzisiaj na wieczornym spacerze pół spaceru rzucałam psiakowi zabawkę i tak szliśmy całą drogę, ten biegł po zabawkę, czekał z zabawką, ja przychodziłam, psiak mi dawał zabawkę do ręki, a ja mówiłam jej albo "siad" albo "leżeć" gdy wykonała komende rzucałam jej zabawkę. Psiak miał mega frajdę, bo potem skumał na czym to polega i komendę wykonywał za pierwszym powiedzeniem. Taka zabawa uczy psa reagować na zawołanie/komendę mimo wielu ciekawych rzeczy dziejących się wokół niego. :) Dzisiaj na początek takiej zabawy łatwe sztuczki, jutro uczę jej nowej, także na spacerku będziemy utrwalać.[/QUOTE]

No i oby tak dalej :) Nie zapominaj jednak o problemie, bo to, że pies dziś nie próbował uciekać wcale nie znaczy, że więcej nie będzie.

Posted

To chyba trochę kwestia tego, jakiego ma się psa - pointera samca o atletycznej budowie ciała ciężko uszkodzić, więc jest więcej "miejsca" na czilałt. Bo jak do mojej małej delikatnej suki leci coś z zębami to w dupie mam czy pieskowi zrobię krzywdę czy nie, bo wtedy owszem, zdarza mi się go odkopać na księżyc. Niezależnie od wielkości.

Posted

To nie są najdziwniejsze komentarze, ale: mam psa, który świetnie sobie poradzi z agresorami, ale jest posłuszny i sam nie atakuje. Sama zostałam ugryziona przez małego podbiegacza, któremu ratowałam życie. Teraz noszę ze sobą gaz i potraktuję nim nawet chiłkę jeśli podbiegnie z jazgotem do moich psów. Będę kopać i tłuc, ale nie dam się pogryźć, ani swoich kundli. Jeśli ktoś uważa, że wypuszczanie psa na wieś żeby sobie pobiegał jest ok to niech się liczy z tym, że pies nie wróci, bo zadzwonię na policję, bo szybko działa i razem z ludźmi ze schronu łapią takie osobniki.

Posted

[quote name='evel']To chyba trochę kwestia tego, jakiego ma się psa - pointera samca o atletycznej budowie ciała ciężko uszkodzić, więc jest więcej "miejsca" na czilałt. Bo jak do mojej małej delikatnej suki leci coś z zębami to w dupie mam czy pieskowi zrobię krzywdę czy nie, bo wtedy owszem, zdarza mi się go odkopać na księżyc. Niezależnie od wielkości.[/QUOTE]

Ja wiem czy mój Waldek jest atletyczny... częściej słyszę że zachudzone chuchro:evil_lol:
Tak poważnie to ja nie piszę o tym, że ktoś mi ma uszkadzać psa ( bo też mi się wydaje że jego się uszkodzić nie da i się specjalnie o niego nie boję:diabloti:) ale o tym że np dolatuje do mnie mały piesek z ujadaniem i to mój bardziej jego może uszkodzić chcąc lub nie chcąc. Przynajmniej taki wątek był wcześniej poruszany, że to mały dolatuje, a duży go uszkadza. Chyba że ja nie zrozumiałam.

Posted

[quote name='Majkowska'] Szkoda że tak z góry wszystko oceniasz. No trudno.[/QUOTE]

Przepraszam, przesadziłam trochę, niepotrzebne byłam kąśliwa. Gorszy dzień mam. ;) Po prostu denerwują mnie teksty w stylu "uważam że taka reakcja wobec psa - czyli burknąć , tupnąć, kopnąć - w przypadku kiedy wyskakuje na nas ujadający maluch który się boi własnego cienia i musi atakować nim zaatakują jego, jest tylko wzmacnianiem jego agresji." - bo brak takiej reakcji może wzmocnić lub wytworzyć agresję u NASZEGO psa. Też nie spodobało mi się zdanie "jakaś wrodzona delikatność wobec zwierząt by mnie pohamowała.", zupełnie jakby ludzie broniący swoje psy jej nie mieli, nie próbowali nawet odgonić w inny sposób tylko wypatrywali, komu kopa zasadzić. Dla mnie to ostateczność i to taka, po której zawsze mam wyrzuty sumienia, choć nie powinnam.

Temat dla mnie drażliwy, bo przerabiałam już podbiegaczy (małych i dużych, miłych i niezbyt) z agresywnym amstaffem po przejściach, potem z lękliwym pudelkiem, a ostatnie 2,5 miesiąca stawałam na rzęsach, żeby nic mi nie zjadło szczeniaka terriera w okresie socjalizacji, bo jest cudownie normalny i towarzyski, ale wiem, że czasem wystarczy jeden atak, żeby to zrujnować.

Ale zagalopowałam się i przepraszam.

Posted

[quote name='Szura']Przepraszam, przesadziłam trochę, niepotrzebne byłam kąśliwa. Gorszy dzień mam. ;) Po prostu denerwują mnie teksty w stylu "uważam że taka reakcja wobec psa - czyli burknąć , tupnąć, kopnąć - w przypadku kiedy wyskakuje na nas ujadający maluch który się boi własnego cienia i musi atakować nim zaatakują jego, jest tylko wzmacnianiem jego agresji." - bo brak takiej reakcji może wzmocnić lub wytworzyć agresję u NASZEGO psa. Też nie spodobało mi się zdanie "jakaś wrodzona delikatność wobec zwierząt by mnie pohamowała.", zupełnie jakby ludzie broniący swoje psy jej nie mieli, nie próbowali nawet odgonić w inny sposób tylko wypatrywali, komu kopa zasadzić. Dla mnie to ostateczność i to taka, po której zawsze mam wyrzuty sumienia, choć nie powinnam.

Temat dla mnie drażliwy, bo przerabiałam już podbiegaczy (małych i dużych, miłych i niezbyt) z agresywnym amstaffem po przejściach, potem z lękliwym pudelkiem, a ostatnie 2,5 miesiąca stawałam na rzęsach, żeby nic mi nie zjadło szczeniaka terriera w okresie socjalizacji, bo jest cudownie normalny i towarzyski, ale wiem, że czasem wystarczy jeden atak, żeby to zrujnować.

Ale zagalopowałam się i przepraszam.[/QUOTE]

Nie osądzam nikogo i nikogo nie mam zamiaru obrazić, piszę jedynie co myślę, co zauważam, co sprawdzilam na swoim przypadku. Kto jak odbiera nie mam wpływu niestety.
Nie osądzam ludzi, ale poprostu kopanie małego psa rzędu 5kg żeby się obronić jest dla mnie niezrozumiałe (tymbardziej że ja praktycznie cały czas rozpatruję sytuację że ten mały dolatuje do dużego). Każdy robi jak uważa, nikogo nie chcę osądzać źle, ja poprostu jestem z natury bardzo delikatna imiękka , cięzko mi postąpić czasem ostrzej z własnym psem , a co dopiero kopać cudzego. Zresztą nie chciałabym żeby mój pies zostal kopnięty ( a poprzedni został przez sąsiada i to nie lekko bo mu chłop "nadwichnął" ogon, ale to już inna historia). A co do większych psów, to jeśli mi podbiegł taki to byłam w stanie nawet go złapać i odciągnąć od mojego, może i bezmyślne,ale tak zawsze mi podpowiadał pierwszy impuls. Fakt , nie mam aż takiego problemu teraz bo mam łagodnego psa, który nawet z takim podbiegaczem umie się obejść.

Ok, spoko :)

Posted

Ej, mój pies dzisiaj został huskym. Myślałam, że ludzie te bardziej popularne rasy ogarniają? :hmmmm:

Jakiez było moje zdziwienie, jak się pani zapytała (Jupik przegalopował do przodu, bo to na łączce było) czy piesek ma niebieskie oczy :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...