asiak_kasia Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='marmara_19']Ja tak moglam pisac w tym samym wieku.. i nadal moge to samo potwierdzic o swoim juz tylko jednym rodzicu.. A sama mam duuzo lat![/QUOTE] no mi jakoś cięzko w to uwierzyć, szczególnie z zestawieniu z beztroską z jaką pisze o tym, że jej piesek sobie ucieka przez "szczelną" bramę. Trochę całokształt jednak mi nie pasuje, do roli rozsądnej i odpowiedzialnej dziewczynki. ;) A że przypadki są różne to każdy chyba wie. :roll: Quote
marmara_19 Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 Ja sie odnioslam tak ogolnie do Twojej wypowiedzi a nie do tego konkretnego przypadku ;) Ogrod nie musi byc wybiegiem dla psa. Pies wcale nie musi tam siedziec. Od 2 tygodni mam suke border terriera. Ma prawie 7 lat a conajmniej przez 5 czynnie brala udzial w polowaniach. W domu mam 4 koty. Wiem, ze jakby ja puscic wolno na dom cyz na podworko.. To moge zbierac martwe koty;/ Suka 2 tyg siedziala w ogromnej klatce dla owczarka. Siedziala bo cieczka.. Teraz dostala wlasna klatke, mniejsza. Siedzi w tej klatce kiedy ja wychodze z domu: na zakupy czy do pracy albo kiedy chce miec drzwi od pokoju otwarte bo sie krzatam po calym domu... Na podworko suka wychodzi na krotkiej smyczy. Wybieg ma na spacerze. Wolnosc ma tylko w moim pokoju. Fajna jest. Chociaz z kotami sie pewnie nigdy nie dogada. Albo inaczej. Ja sie bede bala. Bo Alfe zabil mi pies. Wiec boje sie podobnego widoku typu Ronnie trzyma jednego z moich kotow. To kto dzwoni do TOZu? Bo mam spory dom i podworko/ogrodek a suka czesc dnia i tak spedza w klatce... Quote
Majkowska Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='asiak_kasia']No nie da się ukryć, że większym zagrożeniem jest duży pies, niż jakiś mikro szczurek. Ale to nikogo nie zwalnia z obowiązku myślenia. Ja sie zastanawiam, czy tym wyprowadzacza maluchów, nie zalezy na zdrowiu ich zwierzaków? Albo może ich nie lubią zbytnio? :roll:[/QUOTE] Ale idąc z dużym psem i zostając zaatakowana przez mikro szczurka to ten mały pies robi zagrożenie, bo prowokuje atak. Naraża siebie, Twojego psa i Ciebie. Pozatym właściciele dużych psów jakoś bardziej zdają sobie sprawę z ich psowatości, tego że to tylko pies, że może podlecieć do innego psa, zaatakować go itp. A mały tak jak pisałam- usprawiedliwiony w każdym calu. Quote
asiak_kasia Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Majkowska']Ale idąc z dużym psem i zostając zaatakowana przez mikro szczurka to ten mały pies robi zagrożenie, bo prowokuje atak. Naraża siebie, Twojego psa i Ciebie. Pozatym właściciele dużych psów jakoś bardziej zdają sobie sprawę z ich psowatości, tego że to tylko pies, że może podlecieć do innego psa, zaatakować go itp. A mały tak jak pisałam- usprawiedliwiony w każdym calu.[/QUOTE] ehe. Jasne, że ten mały stwarza zagrożenie, oczywiście, ale NADAL jest mniej niebezpieczny niż atakujący ONek, czy rot. Konsekwencje ataku taiego małego szczura jednak są mniej dotkliwe niż psa powyżej 20kg. I tylko tyle. Nadal to jest atak, nadal to jest nie do przyjęcia. I tu jak dla mnie srednio można dzielić małe/ duże, bez względu na wielkość psa, jeżeli trafi w ręce osoby nieodpowiedzialnej, bedzie niebezpieczny. I tak jak napisałam, rozmiar psa nie zwalnia z myślenia, tak samo jak rasa, miejsce, godzina spaceru, czy ewentualnie "on nie gryzie". Pies jest psem i jak pies ma byc traktowany i wychowany. Rozmiar nie ma dla mnie znaczenia. I żeby nie było, ja sama posiadam psy duże, zeby nie powiedziec BARDZO duże ;) Quote
FridaOzzy Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 (edited) [quote name='Unbelievable']już pomijam fakt tego jak nie można nauczyć maltańczyka przychodzić na wołanie :mdleje: ALE jeżeli pies daje się łapać, to albo nie ma łapek, albo sobie idzie bo mu nudno, a nie ucieka. I wcale się takiemu psu nie dziwię :grins: Umie przychodzić, ale to tak samo jak na spacerach - psiak na spacerach nie ucieka, kiedy ma inne interesujące go rzeczy. Owszem często psiak na podwórku tylko leży, bo zwyczajnie jest za gorąco na aportowanie, zabawy zaczynają się dopiero o 18, ewentualnie bardzo rano. :D Pewno idzie, bo mu nudno, psiakowi zawsze mało wrażeń, łapek też nie ma. :D Tak jak mówiłam pies bedzie musiał się przywczaić do ogromnych psów od 10sierpnia przez 2tygodnie, za każde dobre zachowanie smakołyki i damy radę! :razz: Psiaka wypuszczam, bo zwyczajnie drapie o drzwi wyjściowe, piszczy itd. Psiak umie komendy takie jak "chodź, przynieś, stój, zostaw" umie też reagować na swoje imię na spacerach i w trakcie zabawy - komend typu obróć się do szczęścia nie potrzebuje, chociaż owszem , planuję go tego nauczyć. Nie odnoszę się do tego beztrosko, tylko zwyczajnie pies ucieka na spokojną, polną drogę, którą raz na tydzień przejdzie owczarek niemiecki, i raz dziennie kundelek niewiele większy od niej... Po tym, co rodzice zrobili temu psu mogę powiedzieć spokojnie, iż są nieodpowiedzialni. Dioranne Owszem, mogli. ale to było 4lata temu, a ten pies miał być kanapowcem, który w życiu nie dotknie trawki, błotka, nie zazna spaceru... dopiero po roku ja go tak odmieniłam, bo dla mnie traktowanie tak psa jest bezczelne. Edited July 22, 2013 by fridaso Quote
Unbelievable Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='fridaso']Umie przychodzić, ale to tak samo jak na spacerach - psiak na spacerach nie ucieka, kiedy ma inne interesujące go rzeczy.[/QUOTE] chyba nie kumam co nie zmienia faktu, że jeżeli wychodzi poza bramę, a ty musisz go łapać, bo inaczej nie przyjdzie, to pies nie przychodzi na zawołanie Quote
ailema Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 Ja przez ostatnie 3 dni byłam na wsi .Tam jest tak że zazwyczaj psy latają po niej luzem .Więc trochę nerwów mnie to kosztowało .Na moje szczęście były to ujadające samce (suki są bardziej pilnowane bo młode itp ) Moja do samców jest przyjaźnie nastawiona .Ale tak się zastanawiam co by było gdybym miała dużego agresywnego samca ....Oczywiście nie wyobrażam sobie aby pozwolić mu gryźć małych pod biegaczy ,ale z drugiej strony uważam że pies powinien się obronić gdy coś małego mu wisi u kostki . Quote
vege* Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='fridaso']Linka.. I wy mówicie, że pies musi się po podwórzu wybiegać? Taki pies jest ograniczony, jak się z linką pobawić? Serio to jest niewyobrażalne. Zaraz się wywalę o tą linkę. Oczywiście, problem z głowy. :roll: Gdyby tak tego psa nie lubiła - włożyłabym go do worka i wyrzuciła na wysypisko śmieci, jak to robią u nas na wsi, albo jak to ktoś inny robił ze wsi - przywiązała do samochodu i jechała samochodem, dopóki nie umrze, albo go gdzieś wyrzuciła... Przecież to takie szybkie pozbycie się problemu. :razz: Gdybym go nie kochała - nie wychodziłabym z nim na spacery o 5, nie wstawałabym tak wcześnie... wieczorem... przecież po co? Podobno nie znoszę tego psa... Gdybym jej nie kochała - nie ćwiczyłabym z nią jej chorej łapki... A najlepiej oddała do jej starej hodowli, gdzie miała być albo uśpiona - albo rozmnażana (a ciąża przy psie z wadami genetycznymi, pies, który nie dorósł do rasy jest baardzo szkodliwa) , a jej szczeniaki podkładane pod zdrową sukę. (taką wiadomość otrzymałam od hodowczyni) A była to przecież prawdziwa, dobra hodowla... Uwierz, że się da. Moja sunia zawsze się wybiega na lince (8m) na łąkach. Jak można się wywalić o linkę przy 2 kg psie? :hmmmm: A tak trudno jest nadepnąć na linkę, kiedy pies biegnie w stronę płotu, żeby wybiec poza niego? Jak nadepniesz na linkę to możesz go przywołać do siebie i nagrodzić, że przyszedł i tak ćwiczyć, żeby reagował na twoje wołanie, kiedy chce pobiec. Quote
Pestkaa Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 Najdziwniejszy komentarz to chyba "piękny łyżew" na temat mojego charta :) (chodziło o wyżła, ale i tak nietrafiony) Quote
vege* Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Pixeloza']A i jeszcze jedno. Tak marudzicie na te puszczone luzem maluchy ale (o ile nie jedziecie na rowerze, tych mogę zrozumieć) one wam nie zagrażają, czasem wystarczy burknąć, tupnąć, albo nawet kopnąć i sobie idą. Nie wiem jak wy ale u nas każdy ma takiego dużego piecha (bo duże jest fajne i można zaszpanować) i puszczają je luzem w parku, a np. dla mnie to już jest zagrożenie, zwłaszcza agresywny dalmatyńczyk sąsiada który smyczy w parku nie widzi. Ja jak puszczam swojego psa to patrzę czy są ludzie w okolicy, czy jest to pora w której mogą się pojawić, czy pies nie będzie komuś wadził i dopiero spuszczam. Tak więc postawcie się czasem w naszej sytuacji (czyli osób posiadające małe psy ;)). Edit: mój błąd - NIE KAŻDE wam zagrażają... bo oczywiście mogą się zdarzyć wyjątki ;) No wiesz u mnie to nie wystarczy. Małe psy też mają zęby i to nie z papieru czy gumy. Jeden mnie kiedyś ugryzł w łydkę i miałam piękny ślad i uwierz, że tupanie i wiązanka nie podziałała. Podziałał głośny warkot Nuki i pieprznięcie łapą przed samym pyskiem psa :diabloti: Quote
Majkowska Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 A ja uważam że taka reakcja wobec psa - czyli burknąć , tupnąć, kopnąć - w przypadku kiedy wyskakuje na nas ujadający maluch który się boi własnego cienia i musi atakować nim zaatakują jego, jest tylko wzmacnianiem jego agresji. Pozatym, czyżbyś namawiała do kopania małych piesków które są wypuszczane przez beztroskich właścicieli? Co do pogryzień - moja sąsiadka miała xx lat temu jak byłam dzieckiem dwa malutkie pieski ala ratlerki. Ile razy wychodziłam na spacerek z mamą to te pieski zawsze byly na korytarzu i zawsze mnie użarły. Ale były usprawiedliwiane bo są małe, bo boją się własnego cienia. Również w schronisku złapał mnie nieraz jakiś niepozorny maluch i nie powiem żeby takie małe ząbki były zupełnie niegroźne. Zresztą niektórzy właściciele mają problem żeby własnego pieska wyczesać bo taki kąśliwy, więc jednak w tych ząbkach jakaś siła jest. Quote
Pixeloza Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='vege*']No wiesz u mnie to nie wystarczy. Małe psy też mają zęby i to nie z papieru czy gumy. Jeden mnie kiedyś ugryzł w łydkę i miałam piękny ślad i uwierz, że tupanie i wiązanka nie podziałała. Podziałał głośny warkot Nuki i pieprznięcie łapą przed samym pyskiem psa :diabloti: Mówiłam że nie każdy :evil_lol: U mnie na szczęście to działa... Tak szczerze to tez nie znoszę spuszczonych psów... Nigdy nie wiem co się stanie, nawet znany mi pies może nagle zgłupieć... Aleks89 - przepraszam :oops: Chociaż tak w zasadzie Aleks mogłoby się też odnosić do kobiety :evil_lol: Więcej się nie powtórzy ;) Quote
Pixeloza Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Majkowska']A ja uważam że taka reakcja wobec psa - czyli burknąć , tupnąć, kopnąć - w przypadku kiedy wyskakuje na nas ujadający maluch który się boi własnego cienia i musi atakować nim zaatakują jego, jest tylko wzmacnianiem jego agresji. Pozatym, czyżbyś namawiała do kopania małych piesków które są wypuszczane przez beztroskich właścicieli? Co do pogryzień - moja sąsiadka miała xx lat temu jak byłam dzieckiem dwa malutkie pieski ala ratlerki. Ile razy wychodziłam na spacerek z mamą to te pieski zawsze byly na korytarzu i zawsze mnie użarły. Ale były usprawiedliwiane bo są małe, bo boją się własnego cienia. Również w schronisku złapał mnie nieraz jakiś niepozorny maluch i nie powiem żeby takie małe ząbki były zupełnie niegroźne. Zresztą niektórzy właściciele mają problem żeby własnego pieska wyczesać bo taki kąśliwy, więc jednak w tych ząbkach jakaś siła jest.[/QUOTE] Ale niestety większość ludzi tak traktuje małe psy :shake: U mnie jest to niedopuszczalne... Nie uważam że Pixel musi mieć jakieś specjalne warunki bo mierzy tylko 28cm w kłębie. Pies jest zwierzęciem niezależnie od rozmiaru.... To tak jakby mówić że pirania nic mi nie zrobi bo jest malutka... Też mnie denerwuje taki tok myślenia ale nic na to nei poradzę. Jeśli chodzi o burknąć, tupnąć, kopnąć, to ostatnie to oczywiście w ostateczności.... i nie mówię żeby to był kop na kilka metrów :evil_lol: Chociaż jak teraz się tak nad tym zastanawiać, to jakby był tylko popchnięciem to ułatwia małemu ugryzienie w nogę :watpliwy: Według mnie wszyscy powinni trzymać psa na smyczy i byłby spokój... A jeśli się nie umie psa upilnować to albo nauczyć albo zniewolić (linka, kojec) ... trudno. Quote
Aussie Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 Nie zapominajmy też, że niestety takie małe podbiegaczo-ujadacze uczą większe psy agresji. I nawet jak pies długo, długo toleruje takie zachowania, to kiedyś może być kropla, która przepełni czarę (np. kłapnięcie tuż przed nosem) i duży pies się odwinie. I potem są pretensje, że agresor. Ja z jednej strony nie chcę, żeby moje psy tak reagowały, ale z drugiej strony to rozumiem ich wkurzenie, bo słuchając przeraźliwego ujadania a w najgorszym wydaniu podbiegania z histerycznym szczekaniem i kłapaniem tuż przed pyskiem, sama mam ochotę zareagować agresywnie. Tylko, że ja mam większy mózg i mogę te mordercze zapędy rozumowo opanować, a pies niekoniecznie. Poza tym, to właśnie jest niesprawiedliwe, dlaczego tylko ja mam swojego psa trzymać w ryzach, kiedy ludzie nie robią NIC, żeby uspokoić małego agresora. Przyznam, że mnie osobiście strasznie wkurza, kiedy mały pies jest nawet trzymany na smyczy, ale ujada i szarpie się na smyczy a właściciel nie robi nic, żeby go jakoś uciszyć. Niechby chociaż podejmował jakikolwiek wysiłek. Rozumiem, że nie każdy zna się na szkoleniu, jednak zadziwiająco wielu ludzi nie robi nic, tylko po prostu stoi z takim psem i się patrzy... Quote
vege* Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Aussie']Nie zapominajmy też, że niestety takie małe podbiegaczo-ujadacze uczą większe psy agresji. I nawet jak pies długo, długo toleruje takie zachowania, to kiedyś może być kropla, która przepełni czarę (np. kłapnięcie tuż przed nosem) i duży pies się odwinie. I potem są pretensje, że agresor. Ja z jednej strony nie chcę, żeby moje psy tak reagowały, ale z drugiej strony to rozumiem ich wkurzenie, bo słuchając przeraźliwego ujadania a w najgorszym wydaniu podbiegania z histerycznym szczekaniem i kłapaniem tuż przed pyskiem, sama mam ochotę zareagować agresywnie. Tylko, że ja mam większy mózg i mogę te mordercze zapędy rozumowo opanować, a pies niekoniecznie. Poza tym, to właśnie jest niesprawiedliwe, dlaczego tylko ja mam swojego psa trzymać w ryzach, kiedy ludzie nie robią NIC, żeby uspokoić małego agresora. Przyznam, że mnie osobiście strasznie wkurza, kiedy mały pies jest nawet trzymany na smyczy, ale ujada i szarpie się na smyczy a właściciel nie robi nic, żeby go jakoś uciszyć. Niechby chociaż podejmował jakikolwiek wysiłek. Rozumiem, że nie każdy zna się na szkoleniu, jednak zadziwiająco wielu ludzi nie robi nic, tylko po prostu stoi z takim psem i się patrzy... O to to! Dzięki tym kochanym, słitaśnym, małym pieseczkom moja Nuka na widok każdego yorka i pinczerka aż się pieni :loveu: No cóż na moim osiedlu same bezmózgi z małymi niewychowanymi psami :loveu: Małe psy mi nie przeszkadzają jeśli są normalne. U mnie za płotem jest fajna sunia yorka, nie szczeka, nie rzuca się z zębami tylko ładnie bawi się z Nuką, to jest akurat wyjątek i Nuka bardzo lubi tą sunię :) Quote
Dioranne Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='vege*']... i pinczerka aż się pieni :loveu: Na Nicolasa, by się nie pieniła on ma świetny urok osobisty. :lol: Kiedy byłam na wakacjach, brałam Nico zawsze ze sobą - na targ itp. (zawsze był z kimś, miał dostęp do wody). Dwa razy usłyszałam, że jest jamnikiem, a także, że jest małym dobermanem. W takich sytuacjach chciałabym się zapytać tych ludzi czy kiedykolwiek widzieli jamnika... Rozumiem, że nie każdy musi być znawcą, ale no kurcze, jamnik jest dość charakterystyczny. I jeszcze a pro po małych, wrednych podlatywaczy. W niedzielę miałam spotkanie klasowe, kolega pojechał po picie. Jak wrócił opowiedział, że o mało się nie wywrócił, bo pies w typie pina gonił go przez większość drogi. Szczekał, próbował gryźć. Na prawdę tak ciężko uszczelnić płot, albo wziąć smycz i wyjść z psem na spacer, a nie że "wyprowadza się sam". fridaso w takim razie bardzo temu psu współczuję. Niedługo może zostać z niego biały placek, a dodatkowo był kupiony z zamiarem nie wypuszczania na ogród (bo taki wniosek wysnuwa się z Twojej wypowiedzi). :roll: Twoje wypowiedzi odczytuję tak, jakby ten pies był maskotką, a nie żywym stworzeniem wymagającym ruchu, ćwiczeń psychicznych i fizycznych... Quote
Amanecida Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Dioranne'] fridaso w takim razie bardzo temu psu współczuję. Niedługo może zostać z niego biały placek, a dodatkowo był kupiony z zamiarem nie wypuszczania na ogród (bo taki wniosek wysnuwa się z Twojej wypowiedzi). :roll: Twoje wypowiedzi odczytuję tak, jakby ten pies był maskotką, a nie żywym stworzeniem wymagającym ruchu, ćwiczeń psychicznych i fizycznych... No chyba właśnie z takim zamiarem był kupiony, ale fridaso uważa to za niewłaściwe i usiłuje zajmować się psem. Ja tam nie widzę w jej postach by ONA traktowała psa jak zabawkę czy maskotkę. Uważam, że się stara. Nie oczekiwałabym cudów od 12latki, która psami zainteresowała się nie tak dawno temu, bo musiała zaopiekować się psem, którego męczyli jej rodzice. Choć, fridaso, ja bym nie puszczała psa samego do ogródka. Niech będzie w domu i chodzi na spacery, albo do ogrodu ale pod opieką. Quote
vege* Posted July 22, 2013 Posted July 22, 2013 [quote name='Dioranne']Na Nicolasa, by się nie pieniła on ma świetny urok osobisty. :lol: [/QUOTE] Jeśli pies jest w porządku wobec niej to ona zachęca do zabawy i się cieszy, że może się pobawić, ale na małe agresory szczeka :eviltong: Quote
FridaOzzy Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 (edited) [quote name='Dioranne']. fridaso w takim razie bardzo temu psu współczuję. Niedługo może zostać z niego biały placek, a dodatkowo był kupiony z zamiarem nie wypuszczania na ogród (bo taki wniosek wysnuwa się z Twojej wypowiedzi). :roll: Twoje wypowiedzi odczytuję tak, jakby ten pies był maskotką, a nie żywym stworzeniem wymagającym ruchu, ćwiczeń psychicznych i fizycznych... Psiak chodzi na spacery 3razy dziennie, przekonuje dziennie jakieś 7km, także chyba mu wystarczy? Ucieka dla niecodziennej rozrywki. Ćwiczenia psychiczne są, psiak gdy szczeka na innego psa , a ja zawołam pare razy - przyjdzie, kiedy mu powiem na miejsce po takim zachowaniu siedzi tam dopóki nie pozwolę mu odejść. Ale ogółem jak szczeka na psa z właścicielem, to właściciel oczekuje, że szybko wezmę psa, a nie będę odgrywała jakieś "chodź Frida" "Chodź Frida" bo do tej pory pies może się schylić i coś jej zrobić. Podstawowe komendy umie, tyle wystarczy. Sztuczki typu "dał łapę" "żółwik" przy psie bez łapki odpadają, także... Fizyczne również są... Psiak na spacerach wskakuje na różne przedmioty itd, kocha chodzić po zbożu i rzepaku - sama tak decyduje, ja nie wnikam :D ale pamiętajmy, że jest ograniczony, i nie może wskoczyć tak wysoko, jak przeciętny malt. Na spacerach w miejscach, gdzie nikt nie chodzi, czyli na polnych drogach jest spuszczona, i reaguje doskonale na swoje imie, a także nie ucieka. Dla mnie jest to wychowany pies, który nie ucieka, bo gdyby uciekał jednak nie wracałby, także nie wiem jak mam to nazwać... W szczeliny na ziemi położyłam cegły, zobaczymy, jak się to spisze. ;) Edited July 23, 2013 by fridaso Quote
marmara_19 Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 7km to robila na jednym spacerze moja 15sto letnia starowinka suczka. Masz wakacje. Rano chodz z psem 2h. W srodku dnia ok pol godz i wieczorem przynajmniej godzine. Na spacerach cwiczcie cos i bawcie sie w aportowanie. Wtedy pis nie bedzie potrzebowal w ogole wyjscia do ogrodka. Quote
omry Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='marmara_19']7km to robila na jednym spacerze moja 15sto letnia starowinka suczka. Masz wakacje. Rano chodz z psem 2h. W srodku dnia ok pol godz i wieczorem przynajmniej godzine. Na spacerach cwiczcie cos i bawcie sie w aportowanie. Wtedy pis nie bedzie potrzebowal w ogole wyjscia do ogrodka.[/QUOTE] 7 km dla maltańczyka to jak na mój gust bardzo spoko. Co do ostatniego zdania się nie zgadzam. Jeśli pies lubi sobie zwyczajnie pogonić i podrzeć mordę, jak kiedyś moja Tori, to nawet najdłuższe spacery i inne zajęcia tego nie zmienią, bo dla psa to jest rozrywka. Quote
FridaOzzy Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 Według mnie lepiej, by psiak pochodził po podwórku po zabezpieczeniu ogrodzenia, aniżeli się w domu nudził, przez 7km psiak ciągle aportuje, czyli można spokojnie powiedzieć, że 7km x2. 7km dla maltańczyka to dużo, psiak przychodzi wyczerpany, jeszcze na podwórku się bawimy. :D Quote
Pixeloza Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='vege*']Uwierz, że się da. Moja sunia zawsze się wybiega na lince (8m) na łąkach. Jak można się wywalić o linkę przy 2 kg psie? :hmmmm: A tak trudno jest nadepnąć na linkę, kiedy pies biegnie w stronę płotu, żeby wybiec poza niego? Jak nadepniesz na linkę to możesz go przywołać do siebie i nagrodzić, że przyszedł i tak ćwiczyć, żeby reagował na twoje wołanie, kiedy chce pobiec. skoro przy 7 kilowym się do to przy 2 też :evil_lol: wystarczy nie zauwazyć naprężonej, zaplątanej między np. krzesłami linki i bum :roll: Quote
vege* Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='Pixeloza']skoro przy 7 kilowym się do to przy 2 też :evil_lol: wystarczy nie zauwazyć naprężonej, zaplątanej między np. krzesłami linki i bum :roll:[/QUOTE] Ja przy 25 kg się nigdy nie wywaliłam, a nie raz miałam oplecione nogi, trzeba sobie wyćwiczyć refleks skakania :evil_lol: Quote
Unbelievable Posted July 23, 2013 Posted July 23, 2013 [quote name='fridaso']Według mnie lepiej, by psiak pochodził po podwórku po zabezpieczeniu ogrodzenia, aniżeli się w domu nudził, przez 7km psiak ciągle aportuje, czyli można spokojnie powiedzieć, że 7km x2. 7km dla maltańczyka to dużo, psiak przychodzi wyczerpany, jeszcze na podwórku się bawimy. :D[/QUOTE] moje psy się na podwórku nudzą, ewentualnie nawrzeszczą na jakiegoś przechodzącego psa, z nudów ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.