motyleqq Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 kinia, ale 'ozdóbka' odnosi się do grupy ras ozdobnych, tak się nazywają, nic nie poradzisz :eviltong: to nie sprawia, że przestają być psami(a przynajmniej nie powinno, wiadomo jak bywa w praktyce) Quote
omry Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 [quote name='xxxkiniaxxx']Z tym rzucaniem to malo smaczny zart zwlaszacza na portalu ktory nazywa sie "dogomania"... [/QUOTE] Oj już bez przesady, wystarczy trochę wyluzować. Quote
xxxkiniaxxx Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 [quote name='omry']Oj już bez przesady, wystarczy trochę wyluzować.[/QUOTE] "Ale czepiac sie juz nie bede" Quote
xxxkiniaxxx Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 [quote name='motyleqq'](a przynajmniej nie powinno, wiadomo jak bywa w praktyce)[/QUOTE] No wlasnie w tym rzecz... Quote
Majkowska Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 [quote name='xxxkiniaxxx']Mam do czynienia z chihuahua babci i fakt, rzuca sie pierwsza na duze psy, ale wydaje mi sie ze nadrabiaja w ten sposob wielkosc... [/QUOTE] I własnie o to chodzi nam wszystkim chyba. Idziesz dajmy na to z rottkiem, onkiem czy innym sporych rozmiarów psem i wyskakuje ci miniaturowy piesek który się rzuca z zębami. Piesek nie jest za ogrodzeniem bo jest przecież mały i niegroźny... Zresztą jest biedny pokrzywdzony, bo jest mały, boi się i ma prawo do ataku. Trzymasz swojego psa krótko, masz nawet i ten kaganiec, a ten mały wisi mu z furią na kostkach... Twój pies zostając zaatakowany nie pozostaje dłużny, a że pysio ma trochę silniejszy to na podgryzaniu kostek nie kończy. Ugryzł pieska czy nawet strzelił go kagańcem - jest agresywnym mordercą, bo zaatakował małego pieska który się bronił niewiadomo przed czym. Niestety bajki sobie tu nie wymyśliłam - tak dużo właścicieli malych piesków rozpatruje calą sprawę. Dawniej jak chodziłam z Waldkiem bardzo wczesnym rankiem przed pracą to spotykałam zawsze babkę z taką fajną małą biało-czarną kundliczką. Wszystko dobrze, ale psina bez smyczy, na widok mojego psa ogon pod siebie , zęby na wierzch i do ataku. Waldek jest ciapciara więc sie bronić nie umie, nieraz naskakał się jak go ta szarańcza cięła po nogach. Babcia nigdy nic, bo przecież mój taaaaaakiii duuużyyyy, a jej taka maaaaałaaa łagodna, w dodatku biedna bo się boi wielkich psów, ale nie nie nie ona nie jest zła, tylko ona musi się obronić. Raz Waldka spuściłam ze smyczy i załatwiłam sprawę - zrobił chyba z 5 takich pięknych dużych kółek wkoło tej suki która w panice kłapała na niego zębami, a potem do mnie wrócił dumny. Nie zblizył się do niej i był bardzo asekuracyjny żeby mu się czasem ta pirania gdzieś nie przyczepiła, ale babce narobiliśmy trochę strachu i o dziwo już ją widuję ze smyczką. Cieszę się że dzięki mnie jeden mały piesek jest bezpieczniejszy :evil_lol: Quote
xxxkiniaxxx Posted July 20, 2013 Posted July 20, 2013 Odnosze wrazenie ze nikt nie czyta ze zrozumieniem o czym pisze... Nie chce mi sie juz powtarzac. Majkowska, jesli chodzi o cytat ze mnie ,to czi zawsze na smyczy i nie dostala nigdy tej szansy zeby realnie podejsc do wiekszego od siebie... Jeszcze raz prosze o uwazne czytanie i nie wyciaganie z kontekstu! Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 (edited) Myślałam nad przywiązywaniem, jednak linka treningowa się plącze, a 5metrów psiakowi nie służy... Też nie lubię takich wypierdków, a brama jest szczelna, ale przy furtce nie może być aż do ziemi, bo się nie otworzy. Za każdym razem jest karcona, a na wakacjach będzie musiała jakoś przeżyć to 5psów w domu + ona. :lol: Ostatnio przyjechał do nas kundelek, to Frida tak szczekała, że musiała być zamknięta... A płot jest zabezpieczony, tylko pies głupi, i nawet się przez oczko siatki próbuje przecisnąć. :roll: Potem, że łapki wyciągnąć nie może. Ja mojego psa za ozdóbkę nie traktuję, czasami po spacerze wraca cała w błocie... Ogólnie łamię stereotypy maltańczyka, a potem mi się od jakiś ludzi dostaje, jaki brudny i jaki biedny, że przeszedł 4 km. :razz: Maltańczyk był wymysłem mamy, ja wtedy nie miałam co mówić, mama miała się nim zajmować, wychodzić na spacery, obcinać pazurki, tresować, jeździć do weterynarza, czy też karcić za takowe zachowanie, ale psiak został przez nią kompletnie porzucony. Latał z sierścią za długą, z pazurami masakrycznymi, a książeczka zdrowia... pusta... karmiony jakąś karmą ze spożywczaka, psiak był strasznie nieszczęsliwy... bez kontaktu człowieka, ja miałam 8lat, i zbytnio o psach nie myślałam, myślałam wtedy tylko o gryzoniach, psy mnie nie obchodziły. Po roku przeszło to na mnie, a psiaków tego typu nie lubię, wolę ogromne psy... Ale co poradzę? Skoro mam nieodpowiedzialnych rodziców? Edited July 21, 2013 by fridaso Quote
evel Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 O, nie służy pieskowi lineczka? Jak zostanie marmoladą rozsmarowaną na ulicy przez większego psa to mu bardzo posłuży. Tak się składa, że chodzę obecnie na spacery z dwoma owczarkami i Zu. Dzisiaj zaatakował nas jakiś burek kamikadze bez właściciela, ważący może z 5 kg, psy puściłam z myślą "co ma być to będzie", bo czemu niby mam się szarpać z 75 kg na smyczach :roll: Burek wydarł jak wystrzelony z procy, z piekielnym jazgotem i w sumie nic się nie stało... Ale jakby szurnął na poważnie do stadka to by go przerobiły na mielonkę chyba. Wczoraj natomiast baby od mijanych przez nas jazgoczących psów głosiły referat pt. "zobacz jakie grzeczne pieski, a ty taki głupi!!!' - aż mnie kusi, żeby odpowiadać w takich sytuacjach "jaki pan taki kram" :roll: Quote
omry Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='evel']O, nie służy pieskowi lineczka? Jak zostanie marmoladą rozsmarowaną na ulicy przez większego psa to mu bardzo posłuży. Tak się składa, że chodzę obecnie na spacery z dwoma owczarkami i Zu. Dzisiaj zaatakował nas jakiś burek kamikadze bez właściciela, ważący może z 5 kg, psy puściłam z myślą "co ma być to będzie", bo czemu niby mam się szarpać z 75 kg na smyczach :roll: Burek wydarł jak wystrzelony z procy, z piekielnym jazgotem i w sumie nic się nie stało... Ale jakby szurnął na poważnie do stadka to by go przerobiły na mielonkę chyba. Wczoraj natomiast baby od mijanych przez nas jazgoczących psów głosiły referat pt. "zobacz jakie grzeczne pieski, a ty taki głupi!!!' - aż mnie kusi, żeby odpowiadać w takich sytuacjach "jaki pan taki kram" :roll:[/QUOTE] To już mi się nie podoba, w życiu nie puściłabym dwóch dużych psów na jednego małego, bo gdyby ten był jednak głupi i nie odpuścił, to by skończyło się bardzo źle. Nas też atakują wypierdki i nie wyobrażam sobie puścić na takiego Iwana, mimo wszystko byłby mi szkoda. Jak będę miała dc i Iwana to też mam je puszczać na każdego ujadacza i niech się dzieje wola nieba? Przesada w żadną stronę nie jest dobra. Za to w przypadku atakujących dwóch przykładowo onków już bym się nie wachała. Quote
evel Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 Pies szedł za nami dłuższy kawał drogi w środku pola i warczał, cholera wie na co, po co i dlaczego. W dodatku trójeczka jest odwoływalna, więc skończyło by się co najwyżej na straszeniu. Każdy robi jak uważa ;) Quote
a_niusia Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 ja tez mam mroczny sekret jesli o to chodzi... otoz moj pies srodkowy uwielbia male, jazgoczace pieski. na ich widok az jej sie oczy swieca, a dupa chodzi jak szalona. zachowuje sie jakby sobie przypalila marychy... kiedy taki piesek podbiegnie do niej (lub do pupsa, bo wtedy tez sie nalezy) i zaczyna jazgotac lub nawet lapac ja za futro to jest dla niej naprawde zajebisty fun. natychmiast zaczyna gonic tego pieska a mimo swojej niedawnej kontuzji predkosci rozwija nadal zawrotne i czasem nawet szczeka (bynajmniej nie jak jamniczek), zeby taki piesek spierdzielal jeszcze szybciej. potrafi takiego pieska gonic az jej sie znudzi albo az ja zawolam. ostatnio ja zawolalam, to zawrocila, a piesek za nia i jej sie przyczepil do gaci...to ja od razu jej powiedzialam "idz w cholere, czyn swa powinnosc", bo sorry...ma, co chcial. ja generalnie uwazam, ze trzeba swojego psa pilnowac, kazdy swojego psa zna i odpowiadamy za to, co mamy na smyczy. i poniewaz podbiegacze sa i zawsze beda, majac psa, ktory moze innemu psu wyrzadzic krzywde nawet jesli to obcy pies podlecial, odpowiadamy za zachowanie swojego psa. i jesli jakis maly wypierd padnie na zawal, to posypie glowe popiolem:))) na razie to mnie to smieszy i zawsze troche czekam az zawolam mojego psa:))))))))) Quote
Majkowska Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']Myślałam nad przywiązywaniem, jednak linka treningowa się plącze, a 5metrów psiakowi nie służy... Też nie lubię takich wypierdków, a brama jest szczelna, ale przy furtce nie może być aż do ziemi, bo się nie otworzy. Za każdym razem jest karcona, a na wakacjach będzie musiała jakoś przeżyć to 5psów w domu + ona. :lol: Ostatnio przyjechał do nas kundelek, to Frida tak szczekała, że musiała być zamknięta... A płot jest zabezpieczony, tylko pies głupi, i nawet się przez oczko siatki próbuje przecisnąć. :roll: Potem, że łapki wyciągnąć nie może. Ja mojego psa za ozdóbkę nie traktuję, czasami po spacerze wraca cała w błocie... Ogólnie łamię stereotypy maltańczyka, a potem mi się od jakiś ludzi dostaje, jaki brudny i jaki biedny, że przeszedł 4 km. :razz: Maltańczyk był wymysłem mamy, ja wtedy nie miałam co mówić, mama miała się nim zajmować, wychodzić na spacery, obcinać pazurki, tresować, jeździć do weterynarza, czy też karcić za takowe zachowanie, ale psiak został przez nią kompletnie porzucony. Latał z sierścią za długą, z pazurami masakrycznymi, a książeczka zdrowia... pusta... karmiony jakąś karmą ze spożywczaka, psiak był strasznie nieszczęsliwy... bez kontaktu człowieka, ja miałam 8lat, i zbytnio o psach nie myślałam, myślałam wtedy tylko o gryzoniach, psy mnie nie obchodziły. Po roku przeszło to na mnie, a psiaków tego typu nie lubię, wolę ogromne psy... Ale co poradzę? Skoro mam nieodpowiedzialnych rodziców?[/QUOTE] Wydaje mi się że jednak mimo wszystko jeśli się już zajęłaś tym pieskiem i przeszedł na Twoją własność, to masz mu wręcz obowiązek zapewnić bezpieczeństwo. Chyba że faktycznie go nie lubisz, bo odnoszę wrażenie że piszesz o nim z jakąś niechęcią ,że ty go nie chciałaś, że sobie go twoja mama wzięła, że się nim nie opiekowała , ze jest nieodpowiedzialna.....Dziwnie. Mam nadzieję że to złudzenie. Bardzo mi się nie podoba zdanie ze pies jest głupi i nic na to nie poradzisz... Psy działają instynktownie, a to ludzie nad nimi muszą stać i panować. Nie wierzę też że bramy się nie da zabezpieczyć. Zawsze można dokręcić deseczkę na dole, która będzie przy samej ziemi i brama się otworzy bez problemu, zawsze można dać siatkę, drucik, no cokolwiek. Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 (edited) Jestem ciekawa, jak mam bramę sąsiadom wymienić? Sąsiedzi są za nieszczelnym płotem, psiak nawet, jak uszczelnie moje ogrodzenie - przejdzie przez sąsiadów. Nie no, już lecę wymienić sąsiadom płot, z pewnością się zgodzą! :roll: I jeszcze muszę mu zakazać otwierania furtki w przejściu do piwnicy, bo muszą być one otwarte przez cały czas, kiedy sąsiad jest w piwnicy, a wtedy psiak może uciec... Ojejku... "dzień dobry, sąsiedzie - musimy panu wymienić ogrodzenie, ponieważ nie jest przystosowane dla mojego psa" :razz: Dodam jeszcze, że pies nie dorósł do rasy. Jest nawet o połowę mniejszy od normalnego maltańczyka... może i przesadzam, ale jest o wiele,wiele mniejszy. Jest mu łatwiej przecisnąć się przez różne szczeliny. Co innego jest, jak jakaś baba wypuszcza burka na wieś, bo jej przeszkadza w domu, a nie ma ogrodzenia, i psiak łazi po całej wsi i na wszystkich szczeka, a co innego taki pies. :roll: Edited July 21, 2013 by fridaso Quote
evel Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']Co innego jest, jak jakaś baba wypuszcza burka na wieś, bo jej przeszkadza w domu, a nie ma ogrodzenia, i psiak łazi po całej wsi i na wszystkich szczeka, a co innego taki pies. :roll:[/QUOTE] A czym różni się wybiegający z otwartej bramy burek, którego "baba wypuszcza na wieś" a Twój maltańczyk, który się przeciska pod bramą czy przez płot czy cholera wie gdzie? Bo efekt (podbieganie z jazgotem do innych psów) jest ten sam. I serio nie trzeba być mistrzem intelektu, żeby ogarnąć, że taki pies może zostać uszkodzony, nawet przypadkiem. Zwłaszcza jak jest w rozmiarze XXS - wystarczy, że jakiś pies go huknie kagańcem i nie będzie co zbierać. No ale może będziesz miała wtedy problem z głowy, co nie? I nikt nie mówi, że masz sąsiadom ogrodzenie fundować - wystarczy OGARNĄĆ własnego kundla. A jak nie umiesz go wyszkolić, żeby nie spierdzielał to stosujesz środki zaradcze typu linka. Proste jak budowa cepa i naprawdę nie czaję, o czym tu jeszcze dyskutować. Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 (edited) [quote name='evel']A czym różni się wybiegający z otwartej bramy burek, którego "baba wypuszcza na wieś" a Twój maltańczyk, który się przeciska pod bramą czy przez płot czy cholera wie gdzie? Bo efekt (podbieganie z jazgotem do innych psów) jest ten sam. I serio nie trzeba być mistrzem intelektu, żeby ogarnąć, że taki pies może zostać uszkodzony, nawet przypadkiem. Zwłaszcza jak jest w rozmiarze XXS - wystarczy, że jakiś pies go huknie kagańcem i nie będzie co zbierać. No ale może będziesz miała wtedy problem z głowy, co nie? I nikt nie mówi, że masz sąsiadom ogrodzenie fundować - wystarczy OGARNĄĆ własnego kundla. A jak nie umiesz go wyszkolić, żeby nie spierdzielał to stosujesz środki zaradcze typu linka. Proste jak budowa cepa i naprawdę nie czaję, o czym tu jeszcze dyskutować.[/QUOTE] Linka.. I wy mówicie, że pies musi się po podwórzu wybiegać? Taki pies jest ograniczony, jak się z linką pobawić? Serio to jest niewyobrażalne. Zaraz się wywalę o tą linkę. Oczywiście, problem z głowy. :roll: Gdyby tak tego psa nie lubiła - włożyłabym go do worka i wyrzuciła na wysypisko śmieci, jak to robią u nas na wsi, albo jak to ktoś inny robił ze wsi - przywiązała do samochodu i jechała samochodem, dopóki nie umrze, albo go gdzieś wyrzuciła... Przecież to takie szybkie pozbycie się problemu. :razz: Gdybym go nie kochała - nie wychodziłabym z nim na spacery o 5, nie wstawałabym tak wcześnie... wieczorem... przecież po co? Podobno nie znoszę tego psa... Gdybym jej nie kochała - nie ćwiczyłabym z nią jej chorej łapki... A najlepiej oddała do jej starej hodowli, gdzie miała być albo uśpiona - albo rozmnażana (a ciąża przy psie z wadami genetycznymi, pies, który nie dorósł do rasy jest baardzo szkodliwa) , a jej szczeniaki podkładane pod zdrową sukę. (taką wiadomość otrzymałam od hodowczyni) A była to przecież prawdziwa, dobra hodowla... Edited July 21, 2013 by fridaso Quote
Pixeloza Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 A wy co wszyscy tacy bojowi? ;) Rozumiem, mały pies wybiegający znikąd luzem puszczony ujadający to problem. Ale nie tylko dla dużych psów... sama nie znoszę jak jakiś nieznany mi malec ujada w moją stronę mimo że nie mam dużego psa (westie). Znam jednak sytuację fridaso i wiem że nie jest w stanie uszczelnić płotu ze względu na swój wiek. Rodziny nie ma co prosić po oni tego psa mają gdzieś i co ma dziewczyna zrobić? Uwiązywanie na lince to głupota (sorry ale wiem jak to jest) zacznijmy od tego że jeśli pies ma być uwiążany to chyba tylko na 5m a dla psa to żadna przyjemność żeby być na 5m na WŁASNYM TERENIE. Byłam z moim na campingu, pies przyjacielski, chociaż hałaśliwy. Przywiązałam go na lince 20m i chciałam się z nim pobawić... efekt? Kuzyn się wywalił, ja mam obdarte kostki od linki. Sam pies obwiązał WSZYSTKO krzesła, stoły, drzewa, nawet płot i weź to odplącz człowieku :roll: Co innego jak pies jest duży i nie przeciśnie się pod krzesłem ogrodowym (albo zostanie zauważony wcześniej i uniemożliwi się to) a co innego takie małe "cuś" Z resztą... uwiąże psa na tych 20m, a pies i tak się przeciśnie przez płot i wyleci, jak go uwiąże z drugiej strony pies może uciec z drugiej strony i tak wadzić będzie, więc chyba tylko kojec by wchodził w grę, ale trzymać małego towarzyskiego pieska w kojcu? No chyba nie :roll: Quote
Majkowska Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']Jestem ciekawa, jak mam bramę sąsiadom wymienić? Sąsiedzi są za nieszczelnym płotem, psiak nawet, jak uszczelnie moje ogrodzenie - przejdzie przez sąsiadów. Nie no, już lecę wymienić sąsiadom płot, z pewnością się zgodzą! :roll: I jeszcze muszę mu zakazać otwierania furtki w przejściu do piwnicy, bo muszą być one otwarte przez cały czas, kiedy sąsiad jest w piwnicy, a wtedy psiak może uciec... Ojejku... "dzień dobry, sąsiedzie - musimy panu wymienić ogrodzenie, ponieważ nie jest przystosowane dla mojego psa" :razz: Dodam jeszcze, że pies nie dorósł do rasy. Jest nawet o połowę mniejszy od normalnego maltańczyka... może i przesadzam, ale jest o wiele,wiele mniejszy. Jest mu łatwiej przecisnąć się przez różne szczeliny. Co innego jest, jak jakaś baba wypuszcza burka na wieś, bo jej przeszkadza w domu, a nie ma ogrodzenia, i psiak łazi po całej wsi i na wszystkich szczeka, a co innego taki pies. :roll:[/QUOTE] Nie zrozumiałam. Chronisz swojego psa, co mają do rzeczy sąsiedzi. Jeśli twój pies ucieka przez podwórko sąsiadów to jakoś się musi tam dostać przez twój teren, a to możesz zabezpieczyć. Jak on się tam znajduje? Mi na wsi pies podczas burzy rozrywał siatkę, mój tata mocował naprawdę przeróżne zabezpieczenia, i nie ciął się że sąsiadce zatykał ogrodzenie deskami, kamieniami, drutami, bo ważniejsze było ochronić psa żeby nie leciał na oślep i nie zrobił sobie na ogrodzeniu krzywdy. Mało tego ratował tym też i jej sukę która z drugiej strony też rozpracowywala ogrodzenie i czasem pieski się "odwiedzały" i towarzyszyly sobie w pracy. Teraz też mieszkam w kamienicy i mam z sąsiadem wspólny korytarz i balkon, a że sąsiad szpejarz to zbiera różne rzeczy, ale jak uznam że coś mojemu psu może zagrażać ( jakieś deski z gwoździami, metale, odpady itp ) to na sąsiada się nie oglądam tylko mu to usuwam grzecznie w inne miejsce... Jeśli mam psa to go chronię i guzik mnie obchodzi co kto sobie myśli. Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 A u nas na wsi NIKT na spacer z psem nie wychodzi, a psy latają luzem. Jak pies lata luzem, no to chyba i mój może wyjść i na niego szczeknąć. Właściciel powinien tamtego ogromnego psa pilnować, a nie puszczać na wieś... Prawda? A jak taki ogromny pies lata po wsi, a jest agresywny? Może pomówmy o naszym bezpieczeństwie? Ogrodzenie jest tylko jedno. Ja mogę sobie z nim robić co chce po mojej stronie, ale nie może to wchodzić na stronę sąsiadów. Są różni ludzie, moim sąsiadom się podoba to, że ich pies odwiedza... Bo mają wnuczkę u siebie często, więc lubią psa wygłaskać... Także na zmiany w ogrodzeniu się zwyczajnie nie zgodzą. Różni ojcowie.... Quote
evel Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']A u nas na wsi NIKT na spacer z psem nie wychodzi, a psy latają luzem. Jak pies lata luzem, no to chyba i mój może wyjść i na niego szczeknąć. Właściciel powinien tamtego ogromnego psa pilnować, a nie puszczać na wieś... Prawda? A jak taki ogromny pies lata po wsi, a jest agresywny? Może pomówmy o naszym bezpieczeństwie? Inni zasrywają wesoło parki, skwerki i trawniczki, więc mój pies chyba też może? Inni nie szkolą swoich psów i prowadzą na smyczach skretyniałych frustratów japiących na wszystko to znaczy, że mój pies też może ujadać jak debil? No mnie tam zawsze uczono, żeby równać w górę a nie oglądać się na głupich ludzi i robić to samo, co oni no ale co kto lubi. Ogród nie jest od tego, żeby pies "się wybiegał" - zresztą sama piszesz, że chodzisz do ogrodu RAZEM z psem, więc w czym problem? Na lince (o niebiosa, istnieją linki niepalące rąk czy nóg!) DA SIĘ wybiegać i ćwiczyć z psem, zwłaszcza tak malutkim. Trzeba mieć trochę oleju w głowie i samozaparcia. A jak się ćwiczy i szkoli regularnie i konsekwentnie to po jakimś czasie nie trzeba żadnej linki, wystarczy głos. Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu. Ja mam niedużego psa, pies miał straszny problem z atakowaniem innych psów, problem przećwiczony, między innymi z wykorzystaniem tej demonicznej linki, uwaga, wszyscy żyją, a pies się odwołuje z ataku na jedno moje słowo. Także sorry, dziewczynki, tłumaczenie od czapy. Wakacje są, można się wziąć na serio do roboty i zamiast cykać psu słit focie zająć się jakimś szkoleniem. I za jakiś czas na 100% będą widoczne efekty. Dla mnie EOT. Quote
Majkowska Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']Linka.. I wy mówicie, że pies musi się po podwórzu wybiegać? Taki pies jest ograniczony, jak się z linką pobawić? Serio to jest niewyobrażalne. Zaraz się wywalę o tą linkę. Oczywiście, problem z głowy. :roll: Gdyby tak tego psa nie lubiła - włożyłabym go do worka i wyrzuciła na wysypisko śmieci, jak to robią u nas na wsi, albo jak to ktoś inny robił ze wsi - przywiązała do samochodu i jechała samochodem, dopóki nie umrze, albo go gdzieś wyrzuciła... Przecież to takie szybkie pozbycie się problemu. :razz: Gdybym go nie kochała - nie wychodziłabym z nim na spacery o 5, nie wstawałabym tak wcześnie... wieczorem... przecież po co? Podobno nie znoszę tego psa... Gdybym jej nie kochała - nie ćwiczyłabym z nią jej chorej łapki... A najlepiej oddała do jej starej hodowli, gdzie miała być albo uśpiona - albo rozmnażana (a ciąża przy psie z wadami genetycznymi, pies, który nie dorósł do rasy jest baardzo szkodliwa) , a jej szczeniaki podkładane pod zdrową sukę. A była to przecież prawdziwa, dobra hodowla...[/QUOTE] Jeśli nie jesteś w stanie upilnować psa żeby nie uciekał pod ogrodzeniem, to koleżanka ci takie rozwiązanie podsunęła. Nie traktuj tego jak ataku , bo to tylko troska o psa, zresztą cudzego, bo przecież żaden właściciel dużego psa nie ma obowiązku martwić się za właściciela psa małego który doskakuje do jego psa i tym samym naraża swoje kruche życie. No wiesz co... masz pomysły na pozbywanie się psa.:crazyeye: Trochę mnie przerażasz... Do hodowli? Takie coś to nie jest hodowla... Quote
Majkowska Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='fridaso']A u nas na wsi NIKT na spacer z psem nie wychodzi, a psy latają luzem. Jak pies lata luzem, no to chyba i mój może wyjść i na niego szczeknąć. Właściciel powinien tamtego ogromnego psa pilnować, a nie puszczać na wieś... Prawda? A jak taki ogromny pies lata po wsi, a jest agresywny? Może pomówmy o naszym bezpieczeństwie?[/QUOTE] A jak właściciel dużego psa ma w nosie i sobie powie tak samo " aaaa takie małe szczekacze latają to czemu mój nie może" i ci taki duży pies skasuje twojego małego pieska? Wiesz, my w przeciwieństwie do psów myślimy. Nie lecimy bojowo pokrzykując prosto do pyska stworzeniu które jest gotowe nas rozszarpać na strzępy... Przynajmniej tak mi sie wydaje... Quote
Pixeloza Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 A i jeszcze jedno. Tak marudzicie na te puszczone luzem maluchy ale (o ile nie jedziecie na rowerze, tych mogę zrozumieć) one wam nie zagrażają, czasem wystarczy burknąć, tupnąć, albo nawet kopnąć i sobie idą. Nie wiem jak wy ale u nas każdy ma takiego dużego piecha (bo duże jest fajne i można zaszpanować) i puszczają je luzem w parku, a np. dla mnie to już jest zagrożenie, zwłaszcza agresywny dalmatyńczyk sąsiada który smyczy w parku nie widzi. Ja jak puszczam swojego psa to patrzę czy są ludzie w okolicy, czy jest to pora w której mogą się pojawić, czy pies nie będzie komuś wadził i dopiero spuszczam. Tak więc postawcie się czasem w naszej sytuacji (czyli osób posiadające małe psy ;)). Edit: mój błąd - NIE KAŻDE wam zagrażają... bo oczywiście mogą się zdarzyć wyjątki ;) Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 Tak, ale jak taki psiur ucieka, to go nie dogonisz. Mogę co najwyżej go złapać, i gdy jestem na podwórku go łapię. Ale zanim mi się uda takiego malca złapać - wtedy już narobi dużo hałasu, psiak reaguje na imie, ale wtedy, kiedy ma spokój, a nie, kiedy tyle rzeczy się dzieje. Powiedziałam przecież, że jadę na wakację z Fridą i będę ją uczyć postępować z psami? Nie mam sposobów - po prostu śledzę strony schroniska, a co tydzień się straszliwe przypadki trafiają. Mieszkam też na wsi, gdzie ludzie mają co tydzień nowego psa, a następnego często dowiaduję się gdzie mają.:shake: Quote
evel Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 Mój pies waży lekko ponad 10 kg. Nie uważam, żeby w jakikolwiek sposób mnie to zwalniało z używania mózgu i traktowania psa ulgowo, bo jest mały i nic nie zrobi. Pies to pies. Niezależnie od rozmiaru. Jeśli mój pies kruszy w zębach bez żadnych problemów szyję z indyka o średnicy mojego nadgarstka to podejrzewam, że gdyby bardzo chciał to bezproblemowo by komuś zrobił kuku w rąsię albo nózię. To czy ma na to ochotę czy moje przyzwolenie to inna sprawa, ale nie bardzo ogarniam myślenie "mały nic nie zrobi" - nie jest to żadne usprawiedliwienie na niewychowywanie małych psów. [quote name='fridaso']Tak, ale jak taki psiur ucieka, to go nie dogonisz. [/QUOTE] Ty, czekaj... coś mi świta, jak temu zaradzić... no kurde... a... jakby tak... linka?! :diabloti: Quote
FridaOzzy Posted July 21, 2013 Posted July 21, 2013 [quote name='evel']Mój pies waży lekko ponad 10 kg. Nie uważam, żeby w jakikolwiek sposób mnie to zwalniało z używania mózgu i traktowania psa ulgowo, bo jest mały i nic nie zrobi. Pies to pies. Niezależnie od rozmiaru. Jeśli mój pies kruszy w zębach bez żadnych problemów szyję z indyka o średnicy mojego nadgarstka to podejrzewam, że gdyby bardzo chciał to bezproblemowo by komuś zrobił kuku w rąsię albo nózię. To czy ma na to ochotę czy moje przyzwolenie to inna sprawa, ale nie bardzo ogarniam myślenie "mały nic nie zrobi" - nie jest to żadne usprawiedliwienie na niewychowywanie małych psów. Ty, czekaj... coś mi świta, jak temu zaradzić... no kurde... a... jakby tak... linka?! :diabloti:[/QUOTE] Oczywiście. Nie wiem, czy wiesz, ale pies latający na lince po ogrodzie, na którym są 4osoby może być przeszkadzający. W dodatku koty polujące na linkę... Nie no, sama wygoda! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.