Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Patmol napisał(a):
Pewnie tak - nie znam astów, ale jeden z moich psów jest trochę podobny do asta (odrobinę) i bardzo, bardzo do hieny.
Jak ktoś chętny do głaskania -to wystarczy powiedzieć , że to mieszanka amstafa -i ludzie już nie chcą głaskać. Nawet menele go omijają.

Drugiego mojego psa kiedys jakiś facet zaczął namolnie zaczepiać w pociągu. Po kilku zaczepkach zapytałam faceta o co mu chodzi.
(facet) - bo jestem ciekawy czy ten pies da radę mnie ugryźć pomimo kagańca


rasowy idiota :crazyeye: skąd się tacy ludzie biorą...

mnie zaczepiactwo mocno nie irytuje,bo sama jestem psychofanką przechodzących psów i muszę się mocno pilnować, żeby nie leźć do każdego z osobna :D ale jak widzę, że osiedlowy dzieciak chce pomacać mojego potwora a matka biegnie i wyrywając mu rękę ze stawu odciąga go na bok, to mi się nóż otwiera w kieszeni...:angryy: przecież taki maluch potem dostanie świra i się wypnie na zwierzaki, albo - co gorsze - "zerwie się ze smyczy" i nie oszacuje ryzyka, a wtedy podejdzie np. do bezdomniaka od tyłu (ważne, że mama nie widzi), a jak to się może skończyć, to wszyscy wiemy...:shake:

dodam jeszcze, że nic mnie tak nie w@%@rwia, jak wiejskie psy w kojcach 24/dobę... rodzina TŻ-ta ma kilka psów i niby-ON-ek biega luzem, "bo pilnuje obejścia" (wpuściłby każdego złodzieja), a małe, czarne pchełki - 24/dobę w kojcu (na dodatek na łancuchu), bo one nie szczekają na przechodniów,a na dodatek UCIEKAJĄ...

... że im się chce stawiać kojce, zamiast po prostu wzmocnić ogrodzenie?

Posted

wiesz, ale tu chodzi o małe pchełki, które przeciskają się pod dechami - dobić tam kawał innej deski albo jakąś siatkę i nie byłoby takiego problemu, albo chociaż nieszczęsny kojec BEZ łańcucha, i nie NON STOP... tak czy owak, nie mogę na to patrzeć, ale do nich nie dotrze nigdy w życiu :shake:

Posted

Dzisiaj na spacerze.
Po drugiej stronie ulicy idzie starsza pani z pieskiem (oczywiście bez smyczy). Jej czworonóg przebiega do nas z warczeniem. Pani nieudolnie stara się odwołać psa. W pewnej chwili do mnie : Niech pani zabierze swojego psa !
Ja zszokowana tym stwierdzeniem : Czaki chodź. I poszliśmy. Oczywiście pani ciągle próbuje odwołać swojego warczącego psa. Gdy my odeszliśmy kawałek udało się jej i pies wolniutko przeszedł do niej. Ta zaczęła prawić mu kazanie :co dlaczego itp.

Moja dygresja gzie pani ma smycz w mieście? :shake:

Następnie idzie pan z terirem (na flexi) oczywiście pies kilka metrów przed nim . Psy się witają a ten nagle rzuca się na mojego z wielkim szczekiem. Odciągnęliśmy psy.
Pan przerażony: czy to pies czy suczka .
Ja: pies.
P: No to pewnie dlatego , on nigdy tak nie reagował ......

A propos ten pies często tak się zachowuje, mijałam się już z nim , co prawda wyprowadzała go pani :p

Posted

hehe.
U mnie na dawnym osiedlu byli starsi ludzie ze sznaucerkiem, który przebiegał bez smyczy zawsze przez ulicę jak tylko zobaczył psa. Właścicieli to nie ruszało, nawet jak nieraz auta hamowały z piskiem. O dziwo ten piesek ciągle żyje i nadal chodzi bez smyczy,.

A na obecnym osiedlu pojawiła się pani z białym kudłatym pieskiem - jakiś maltańczyk czy cos w tym typie...
Pierwsze moje spotkanie z nią wyglądało tak że idę z moim przy nodze a hen na końcu ulicy pojawia się ona. Idę cały czas prosto, a babka zaczyna miotać się jak w pułapce bez wyjścia... Jestem już blisko, więc sćiąga pieska podnosząc go nad ziemię, wpycha się w żywopłot i próbuje przeskoczyć przez rabatki pod balkonami... Rozśmieszyła mnie, więc mowię do niej : " ale nie ma się co mojego tak strasznie bać, on jest młody , glupi i łagodny". Na to pani odpowiedziała że na wszelki wypadek , ze niewiadomo jakby jej piesek zareagował itp... Nie chcialam już jej przekonywać żeby puściła pieska i zobaczyla co zrobią ( stawiam że by sie przywitały). Co lepsze za każdym razem jak nas widzi to robi to samo, mimo że wie że mój nawet na jej pieska uwagi nie zwraca. Staram się już jakoś usuwać zeby tego biednego pieska oszczędzić, przechodzę na drugą stronę ulicy itp ale i tak ona robi to samo...:roll:

Posted

No fakt tacy ludzie są zabawni. Raz "mijałam" się z pewnym panem , który również komicznie się kręcił z tym psem , nie wiedział co ma zrobić :eviltong:.

Tylko ,że on swego psa tak nakręcił, że oczywiście ładnie nie przeszedł i to już śmieszne nie było :shake:

Posted

Ja mam na ulicy taką panią z maltańczykiem która widząc mnie (z bulterierem) ucieka w podskokach do domu :) no ale rozumiem, niekażdy może chcieć żeby się jego pies witał z moim bo rasa uchodzi za agresywną (mimo że moja suka to uległa ciapa i krzywdy żadnemu psu nie zrobiła)...ale żeby od razu uciekać? Raz nawet się odwróciła i uciekając krzyknęła tylko "ludzie, bestia idzieee" O.O

Dla porównania jak idę na spacer z Oszołomem (mix, ok 8 kg wagi) to ta sama pani już nie ucieka tylko usilnie za mną łazi zeby jej piesek przywitał się z moim. I nie dociera do niej że ja nie chcę żeby się witały bo Oszołom to lękliwy agresor z mocną nutą dominacji i by maltańczyka sprał. Nie, ona wie lepiej. A ja już widzę po jej psie że to maluch który lubi przy powitaniu używac łap i tak się emocjonuje że na bank by go mój kundel przeciągnął po ziemi

Posted

Może to ta sama paniusia :P

Dużo ludzi ma dziwne reakcje.
Jedni się nie pozwalają przywitać wogóle, inni puszczają psy na żywioł...
Wszystko można ale z rozsądkiem.
Ja też nieraz nie pozwalam się mojemu przywitać,ale to tylko i wyłącznie po to żeby wiedział że pieska można też ominąć, a nie od razu trzeba lecieć i robić szał radości na cały chodnik.

Mam też babcię na osiedlu z jakimś skołtunionym szorskim starym jamnikiem. Suka ujada jak dzika, babcia smycz wypuszczona na 2 metry, chcę toto ominąć, mój przy nodze, a suka mu pod nogi i go kąsa... Jak nie puszczę go na długą smycz, to babcia aż supełki w pośpiechu na tej swojej dwumetrowej smyczy wiąże. Ale za każdym razem jest ten sam rytuał. Tyle ze ja też już puszczam na długą smycz mojego, to się trochę babcia pilnuje. Nieraz nawet nie zajmuje całego chodnika...

Posted

Biedne te psy, które nawet nie mogą się przywitać z drugim psem, bo "zaraz go zeżre" :roll:
Nie wiem...ja jakoś potrafię przejść z moimi yorkami, na smyczy, obok posesji, gdzie brama cały czas jest otwarta, a pies sięgający do połowy łydki szczeka i próbuje iść za nami...

Ostatnio też spotkałam babkę na spacerze ze spanielem, bez smyczy. Chce przejść przez ulicę, jedzie bus, pies chce przechodzić, kierowca trąbi. Zero kultury i troski o psa (już pominę fakt, że owa kobieta sekundę wcześniej wyszła spod drzewka, załatwiając swoją potrzebę:shake:)

Posted

Łączę się w niechęci do psich zaczepiaczy :shake: Mam na osiedlu takiego gościa, z gatunku ławkowych przesiadywaczy poniżej trzydziestki, który ZAWSZE, ilekroć mnie widzi, zaczepia mi psa. Nie dociera do niego, że to nie jest, jak ktoś tu super określił, publiczna własność, musi zawołać, cmokać, zaczepiać... a ja mam naprawdę fatalne doświadczenie z ludźmi wołającymi ufnego psa i nie chcę, żeby Luna reagowała entuzjazmem na każde zawołanie obcej osoby. Poza tym, przyznam się, pierwszy raz w życiu usiłuję wyszkolić psiaka "od podstaw", jestem totalnie początkująca, ale chciałabym, żeby choć po części mi się to dobrze udało - ale jak skupić na sobie uwagę hiperaktywnego psa, kiedy pół osiedla próbuje go wołać, bo taki fajny szczeniak?
Ponad to, właśnie - właściciele biorący swoje psy nawet na ręce na widok Luny x) Ja wiem, ona jest spora, tym bardziej, że na osiedlu oprócz niej same yorki i shih-tzu, skacze jak opętana i nie zna umiaru w wymachiwaniu łapkami, ale myślę, że gdyby trochę częściej miała okazję pobawić się albo chociaż przywitać z innym psem, to szybko by się w tej materii uspokoiła.

Posted

Ludi napisał(a):

Ponad to, właśnie - właściciele biorący swoje psy nawet na ręce na widok Luny x) Ja wiem, ona jest spora, tym bardziej, że na osiedlu oprócz niej same yorki i shih-tzu, skacze jak opętana i nie zna umiaru w wymachiwaniu łapkami, ale myślę, że gdyby trochę częściej miała okazję pobawić się albo chociaż przywitać z innym psem, to szybko by się w tej materii uspokoiła.




Masz odpowiedź na pytanie ;) ja mojemu Oszołomowi nie pozwalam na kontakty z takimi psami. Bo raz że agresor lękowy i oberwanie łapą czy ogólny kontakt z podekscytowanym psem wzmacnia tą agresję, dwa- to mały pies. Jak go raz dla zabawy labrador machnął łapą to go nieźle poturbował i od tego czasu Oszołom nienawidzi wszystkich psów o posturze labradora i zawczasu atakuje je zębiskami. I znajdx tu normalnego labradora do ćwiczeń, jak wszystkie które znam uwielbiają się tarzać i tratować ;)

U mnie na osiedlu był przypadek yorka połamanego przez zbyt żywiłowego psa większej masy. A jego włascicielka była z tych co psu nie oszczędzała kontaktów z różnymi psami różnej wielkości. Efekt jest taki że pies do dzisiaj ma problemy z chodzeniem + ogromną agresję lękową.

Posted

Ja wiem, ona jest spora, tym bardziej, że na osiedlu oprócz niej same yorki i shih-tzu, skacze jak opętana i nie zna umiaru w wymachiwaniu łapkami


I serio się dziwisz, że zabierają od niej małe psy? Wiele psów nie lubi takich zabaw, a z małymi to wręcz bywa niebezpieczne. Może najpierw ją zapoznaj z większym psem, który takich zabaw nie akceptuje i szybko jej pokaże, co wolno, a co nie, a dopiero potem pomyśl o mniejszych psach.

Po moim psie przebiegł kiedyś 'w zabawie' bokser, kilka miesięcy odkręcałam jego schizy.

A jak już Twój pies w zabawie zaczyna przesadzać i sprawia to radochę tylko jemu, to go po prostu zabierasz sama i tyle.

Posted (edited)

Spokojnie, nigdzie nie napisałam że mnie to dziwi (strach właścicieli małych psiaków o nie) i że pozwalam mojemu psu tratować mniejsze, a tu od razu... Co więcej nie napisałam też, że macha łapami i skacze PO INNYCH PSACH, a tu od razu widzę mi się wyrabia opinia właściciela bez wyobraźni x) Chodziło mi o to, że na widok każdego pieska zaczyna brykać z daleka, a właściciele tych mniejszych od razu je podnoszą i chowają, nawet nie dając szansy się zapoznać. Tymczasem jeśli już od święta uda jej się podejść do małego psiaka, bardzo pilnuję, żeby go nie stratowała i nie straszyła. Jeśli próbuje - od razu ją zabieram i przepraszam, w efekcie już zachowuje się stateczniej i ostrożniej w kontakcie z maluchami. W życiu bym jej nie pozwoliła skakać po cudzym, drobniejszym psie i robić mu krzywdy, bo ją to bawi, ja nie z tych.
czi_czi, dzięki za przedstawienie punktu widzenia właściciela małego pieska, wyobrażam sobie, w czym tkwi obawa.

Edited by Ludi
Posted

No to ja to jestem ta zła pani .Łajka ma zakaz witania się z jakąkolwiek suką bo wiem że się na nią rzuci i nie ważne czy waży ona 5 czy 50 kg .Raz w życiu bawiła się właśnie z suczką (była ona zabrana jako szczeniak z meliny, wszystkiego się bała ) jej właściciel poprosił aby się pobawiły .Jego pies ze strachu przyczołgał się do mojej .Z tak uległą sunią "bawiła się ". Tamta uciekała (a biegała szybko) a moja ją goniła .....
Z samcami też pozwalam się jej witać wybiorczo (ma swoich kolegów ) ,a z obcymi jeśli nie jest naprężony i z daleka wysyła znaki uspokajające to jasne .Inaczej nie bo wystarczy że pies na nią mruknie i już po witaniu ....Dlatego też nie podchodzę do dużych psów ,ttb ....

Posted

Jak wychodziłam z dwoma rudzielcami, alano i ttb, miałam swój tekst : "nie patrzeć, nie mówić do nich" w rozwinięciu "to nie będą się interesować". Działało jak zimny prysznic ;-) Grupa rozbawionej młodzieży prawie wlazła w krzaki przy drodze do lasu. Moje psy nie były nimi zainteresowane, ale tekst działał.
Oba potrafią się bawić z małymi psami, nawet bardzo małymi. Nauczyły się zwracać na nie uwagę jak biegają, bo maluchy zawsze głośno "wrzeszczały" zanim zostały nadepnięte.
Dzisiaj byliśmy nad stawem. Bawiły się alano, ttb i labka. Mama z dzieckiem, które nas obserwowały miały ubaw lepszy niż w tv :-)

Posted

U mnie to dziwnie... Pani szła z dzieckiem i od razu (jak wszyscy) zaczęła mówić jaki ładny itp.. A gdy je córeczka pogłaskała Czikunie, to ta pani (jej mama) skarciła ją i powiedziała że jeszcze mojego psa pobrudzi....:roll: Ludzie są niemożliwi.

Posted

Mój pies wygląda trochę jak owczarek kataloński... Idę sobie ostatnio przez park, dwóch panów siedzi na ławce i woła mnie. No to przystanęłam:
P: Co to jest? Bo tak kilka razy go już tu widziałem, chart francuski?
Ja: Patrzę na pana z lekkim osłupieniem... Nie, to mieszaniec rasy pasterskiej jakiejś zapewne.
P: Aaa...no fajny jest. Taki sympatyczny!
Ja: Nooo taki sympatyczny, że niech pan zobaczy, zaczyna się nakręcać i zaraz zacznie na pana jazgotać, dlatego muszę się szybko z nim ewakuować. Miłego dnia! :lol:

Posted

Idę wczoraj z psem koło bloków a tu jakaś pani z pieskiem , pozwoliłam się mojemu przywitać a pani taki tekst :
P: To chłopczyk czy dziewczynka ?
Ja : Chłopczyk
P: No to dobrze bo jakby była dziewczynka to moja by ją pogryzła
Ja: Taaak ?!
P: No chodź idziemy bo ty taka brudna jesteś zaraz wybrudzisz kolegę

Moja mina bezcenna :eviltong:
Bardzo wybrudziła mojego psa samym patrzeniem i wąchaniem :lol:

Posted

Mowi sie ze w naszym kraju tok myslenia ludzi jest sto lat do tylu...
Jestem obecnie w Niemczech wczoraj owiedziala nas niemiecka znajoma i opowiada o tym ze miala spanielke jakis czas temu i mowi o tym jak to suka nosila pluszaka gdy miala urojone ciaze, jak to miala kawalerow pod balkonem. Potem powiedzialam ze jak mala skonczy rok, po pierwszej cieczce myslimy o sterylce, znajoma na to zaczela wrecz drzec sie jak tak mozemy, przeciez to krzywda, okaleczanie, ze cierpiec bedzie...
Ja zdaje sobie sprawe ze laskotac to suni nie bedzie, ale co gdyby zdazyla sie wpadka...?
Temat ucielam mowiac, ze przynajmniej nie bedzie cierpiala na wyniszczaja psychike ciaze urojona, a ja bede miala spokoj i brak plam w domu...

Posted

Jestem sobie w sklepie. Pies przywiązany stoi i ujada.
Przede mną stało dwóch mężczyzn; usiedli oni sobie na ławce koło mojego psa i zaczeli jeść.
Barko na szelkach nie miał dużo ruchu ale wystarczająco dużo siły aby wydłużyć smycz i podejść do jednego z panów.
Ja zrobiłam zakupy i odplątuje ze smyczy psa (wyglądał jak supeł) i pada pytanie :
- Jaka to rasa ?
- Wyżeł weimarski. Mówiąc prościej pies myśliwski.
Oby dwoje w tym samym czasie powiedzieli :
- O Kur****

Posted

Idę z dwoma psami i mijam dziadka na ławeczce.
Dziadek: Dwa psy, jeden mały, drugi duży.
Ja: ...
Dziadek: Dwa psy, jeden dobry, drugi zły.
Ja: E, oba dobre.
Dziadek: Ale jego matka to suka!
Ja: No raczej..
Dziadek mało się nie poskładał ze śmiechu z własnego żarciku :cool3:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Idę z dwoma psami i mijam dziadka na ławeczce.
Dziadek: Dwa psy, jeden mały, drugi duży.
Ja: ...
Dziadek: Dwa psy, jeden dobry, drugi zły.
Ja: E, oba dobre.
Dziadek: Ale jego matka to suka!
Ja: No raczej..
Dziadek mało się nie poskładał ze śmiechu z własnego żarciku :cool3:
najoryginalniejszy dowcip wg.klientów[słyszę go od 5 razy dziennie wzwyż] kiedy sprawdzam pieniądze:"świeżo drukowane"[i wszelkie odmiany]
rzygam tymi słowami i rzygam tłumaczeniami że ja nie sprawdzam dla równie dobrego dowcipu,tylko ja sprawdzić muszę.bo to nie im poleci po pensji,jeśli przyjmę "świeżo drukowaną" choćby dwudziestkę.
tacy ludzie są po prostu zakochani w brzmieniu swego głosu i już;-)

Posted

[quote name='kropi124']Jestem sobie w sklepie. Pies przywiązany stoi i ujada.


Nie jest Ci szkoda własnego psa? Skoro się drze to chyba się nie czuje komfortowo pod sklepem. Sorry za czepialstwo, ale ja jestem z frakcji psiarskiej, która nie zostawia psa pod sklepem. Nigdy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...