klaki91 Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 asiak_kasia napisał(a):No ja za to byłam w szoku po ostatniej wizycie w Poznaniu. Nikt psa zaczepiać nie chciał, nikt nie głaskał nieproszony, nikt nie ciumciał. Szok, bo zwykle jak jestem z Polą to są tłumy chętnych, bo taki piękny i unikalny pies (:roll: jak każdy kundel) I nie wiem, czy to efekt kolczatki, czy kagańca ale jakoś chyba się Poznaniacy ciut ucywilizowali ;) 3 lata jestem w Poznaniu i nikt mi do tej pory psa nie zaczepiał bez mojej zgody. Co najwyżej skomentują, cmokną, potitają chwilę i tyle. W pociągach z kolei zawsze znajdzie się jakiś oszołom, na ogół jakaś starsza babcia co to "miała całe życie psy" i próbuje przelać swą miłość na moją sukę. Ale żeby na chama głaskac? :shake: współczuję Wam, gdzie Wy mieszkacie że taka dzicz po ulicach chodzi? :cool1: Quote
WiedźmOla Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Majkowska napisał(a):Lepiej " jestem nosicielem pcheł i cięzkich chorób..." wtedy to się ludzie boją bardziej. Bo jak piesek jest nieufny, boi się , nie chce być głaskany, może naszczekać czy nawet ugryźć to się zawsze znajdzie "terapeuta" co miłością swoją pieska uleczy... A jakby szczekał dalej to się go przekonywać będzie. I nawet do zdjęcia kagańca namawiają, bo krępować pyszczek psu jest okrutne. Ja jeździłam z psami mpk zawsze. Wszelkie busy, tramwaje, autokary też wchodzą w grę. Nie próbowałam jeszcze pociągiem tylko. I zawsze ludzie zaczepiają, ale przy tym psie to jest shock,zero respektu, zero pomyślunku, każdy musi dotknąć. Może poprzedni był za brzydki i nie robił takiej furrory:evil_lol: No właśnie mój pies jest duży, ale ludziom się podoba. Czyli ładnego psa na bank będą zaczepiać. Skaranie z tymi ludźmi... :roll: No, ale kiedyś tak czy siak będę musiała spróbować z nim przejażdżki autobusem :eviltong: Na pierwszy rzut ze dwa przystanki chociaż. Quote
NightQueen Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Może nie dotyczy całkiem komentarzy ale pod głupotę ludzką się zalicza kompletnie :razz: Siostra kupiła sprawiła sobie rodowodowego szczeniaka beagla i jak to na wsi bywa, nie obeszło się bez komentarzy, bo przecież to tyle pieniędzy, a to takie drogie jedzenie, a to na weterynarza tyle i nagle wszyscy zaglądają do portfela i wyliczają każdy grosz wydany na psa. Najgorzej jest z sąsiadami zza płotu btw. rodzina, którzy przeboleć faktu zakupienia Dory nie mogli, ale z zazdrości przytargali sobie szczeniaka, jakiegoś kundelka, któremu to nagle trzeba kupować suchą karmę (z biedronki bo przecież to kundel to wydawać za dużo nie będą), trzeba odrobaczać, odpchlić itd., oczywiście ich drugi pies przy budzie, takich "luksusów" nie ma, bo już jest stary jak to twierdzą. W każdym razie jest teraz wyścig który szczeniak lepszy, tzn. wyścig tylko z ich strony, bo moja siostra w to się nie bawi, śmiesznie było nie powiem, słuchać jak to ich Funia nie jest lepsza bo jest grzeczna, bo nie gryzie, bo nie szczeka, a Dora siostry jest samo zło, bo ruchliwa, gryzie i szczeka (Dora jest miesiąc starsza od tamtego szczeniaka no i jest bealgem :evil_lol:), bo robi kupy w domu :razz: aich pies nie bo śpi w piwnicy, ale śmiesznie przestało być jak tamci nagabują mojego siostrzeńca kiedy tam pójdzie. Przedwczoraj Kacper uciekał przed Dorą bo jest głupia, gryzie i on nie chce jej, bo on chce takiego psa jak Funia, bo ona taka fajna... oczywiście nie były to jego słowa, a powtarzał to co mu mówiła ciotka, nie mogłyśmy 4 latkowi przegadać że Dora nie jest gorsza. Po prostu paranoja, posłużyć się 4 latkiem w taki sposób, bo zazdroszczą rasowego psa?bo czują się gorsi? nie wiem co to miało na calu ale jest to śmieszne. Ja powiedziałam tylko mojej wkurzonej na to wszystko siostrze, żeby zaczekała, aż Funia nieco się oswoi i podrośnie i miałam racje, bo Funia zaczyna gryźć :diabloti: i już nie jest taka idealna :eviltong: Quote
kropi124 Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 Widzę że macie z rodzinką tak samo jak mój chłopak. A ma się to do rzeczy że on ma rottweilera też z rodowodem już ok. 11 lat i obok z domu rodzinka też zapragnęła mieć pieska i wzięli nie rasowego psa w typie owczarka niemieckiego. Pies rodzinki jest tuż w kojcu obok furtki. Także śmierdzi nie miłosiernie. Nasz Ares (tz. mojego chłopaka) ma kojec obok dużej stodoły gdzie ma cień i kojec wielkości 5m x 3m. Wykłócanie się i dzwonienie na policję (która już ma ich w nosie) jest codziennie. Po prostu tylko dziękować Panu Bogu za takich sąsiadów:lol:Miejmy nadzieje że wasza Docia będzie o tyle mądra i będzie miała w nosie tamtego psa. Quote
NightQueen Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 ooo tak sąsiedzi to trafili jej się super, tzn. odkąd ma psa, bo wcześniej wszystko grało. Zbudowali Dorze kojec z budą a raczej willą, ale nie po to żeby w nim spała, ale po to że jak np. będą roboty w ogrodzie (planowana budowa dużego garażu, czyli otwarta brama dłuższy czas) to żeby było gdzie ją tymczasowo zamknąć, w każdym razie oczywiste chyba jest że szczeniak wsadzony do zamkniętego pomieszczenia sam - marudzi, a przyzwyczaić go trzeba, tak więc Dorcia troszkę poszczeka ale za chwile idzie spać, więc nie są to godziny wycia, bo to trwa może 10 minut, ale sąsiadowi już to przeszkadza, mimo że ma sam 2 szczekające psy w budzie i jednego przybłędę, który lata po wsi bo przechodzi pod bramą i to jest ok, a sam twierdzi że od całodniowego (Dora całymi dniami biega w ogrodzie a nie siedzi w kojcu) wycia i ujadania, nie da się wytrzymać :angryy: A jeśli chodzi o kontakt Dory i Funi to cóż... Dora jest genialnie socjalizowana, tamta suczka nie bardzo i albo się Dory zwyczajnie boi i ucieka, albo na nią warczy, więc kontaktu nie mają. Quote
kropi124 Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 no żeby nie był czegoś takiego że jak będą już dojarzałe to się rzucą na siebie. Quote
NightQueen Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 kropi124 napisał(a):no żeby nie był czegoś takiego że jak będą już dojarzałe to się rzucą na siebie. szczerze mówiąc to wydaje mi się że Funia trafi do budy jak tylko podrośnie i nie będzie wychodziłą na spacery. Quote
stepelkaa Posted June 27, 2013 Posted June 27, 2013 jak ktoś psa zaczepia to można stwierdzić, że ma zaraźliwą odmianę gronkowca i... powinno pomóc :) Quote
WiedźmOla Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 stepelkaa napisał(a):jak ktoś psa zaczepia to można stwierdzić, że ma zaraźliwą odmianę gronkowca i... powinno pomóc :) Nie, ja nie będę kłamać, że mój pies jest chory. Jasny i wyraźny komunikat, że pies się boi i będzie szczekał. Jak nie pomoże to będę po prostu niemiła i tyle. Nie będzie nikt olewał ani moich próśb, ani tego, że mój pies nie chce być zaczepiany. Quote
motyleqq Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 WiedźmOla napisał(a):Nie, ja nie będę kłamać, że mój pies jest chory. Jasny i wyraźny komunikat, że pies się boi i będzie szczekał. Jak nie pomoże to będę po prostu niemiła i tyle. Nie będzie nikt olewał ani moich próśb, ani tego, że mój pies nie chce być zaczepiany. a po co sobie psuć nerwy, skoro krótką ściemą o chorobie można się pozbyć natręta? ;) Quote
bellatriks Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 Ja dzisiaj po raz pierwszy chyba musiałam ochrzanić człowieka za zaczepianie psa. Wracałyśmy z suczą z parku, stanęłyśmy przy schodach przed przejściem podziemnym, rzuciłam komendę, bo psica miała grzecznie zejść przy nodze. A tu idzie sobie facet wprost na moją pies i kicia do niej. Najpierw było w miarę grzeczne "Proszę tego nie robić, ja ją szkolę." Ale nie dotarło, facet stoi metr od psa, patrzy na mnie jakbym mu matkę zabiła, sucza oczywiście już doopką do mnie i merda ogonem do faceta. W końcu się wkurzyłam i wprost mu powiedziałam, że to nie jest własność publiczna (hasło podkradzione z tego chyba nawet wątku ;)). Wielce obrażony życzył mi miłego dnia i w końcu poszedł, ale i tak mi chwilę zajęło nim z powrotem skupiłam uwagę psicy na sobie... :shake: Quote
Koszmaria Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 motyleqq napisał(a):a po co sobie psuć nerwy, skoro krótką ściemą o chorobie można się pozbyć natręta? ;) po co kłamać,skoro można ćwiczyć asertywność:)? Quote
WiedźmOla Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 I uświadamiać ludzi, że nie należy dotykać obcych psów. Quote
motyleqq Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 Koszmaria napisał(a):po co kłamać,skoro można ćwiczyć asertywność:)? WiedźmOla napisał(a):I uświadamiać ludzi, że nie należy dotykać obcych psów. szczerze? szkoda mi mojego czasu na uświadamianie ludzi ;) wczoraj dwóm osobom powiedziałam, co myślę. jestem pewna, że ich psy nadal latają po ulicy, gotowe nas zaatakować ;) Quote
Majkowska Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 motyleqq napisał(a):szczerze? szkoda mi mojego czasu na uświadamianie ludzi ;) wczoraj dwóm osobom powiedziałam, co myślę. jestem pewna, że ich psy nadal latają po ulicy, gotowe nas zaatakować ;) dokładnie. Tymbardziej że ja nieraz komuś jasno mówię że pies nie lubi, że pies nie może, ktoś widzi że próbuję go skupić na sobie i ciągnę go żeby się nie rozpraszał, a ciamkanie się wzmacnia itp. Jakaś taka cholerna złośliwość czasem jest w ludziach, jak dzieci - nie pozwolisz mi się tą zabawką pobawić to ci to popsuję żebys też nie mógł... Kiedyś w tramwaju mi dziadek zaczął siedzącego psa dźgać po kręgosłupie jak już w żaden inny sposób nie mógł zwrócić jego uwagi ( ciamkał, pies sie odwracał, ja psa szarp, siad i koniec),więc dość się zirytowałam i mowię że ma go nie dotykać. Odpowiedź na poziomie - że w takim razie nie mogę jeździć z tym psem autobusem jak nie mogą go ludzie dotykać... I co , tłumaczyć się , dyskutować... Mi się wczoraj np wchyliła dziewczyna do auta jak wysiadałam , pies siedział w środku i czekał jak pozbieram klamoty, a dziewczyna zza moich pleców " ojeciuuuu", pies sam załatwił sprawę ryknięciem na nią. Ani sie nie odezwałam a już ich nie było. Dziś z balkonu ktoś piętro wyżej na mojego psa gwizdał, "szczekał", ciamkał itp, a pies ujadał.... Też wyszłam i powiedziałam psu że jak się nie zamknie to go zatłukę :diabloti:Zaczynam łapać wprawę w tych delikatnych i subtelnych przemówieniach do własnego pieska :evil_lol: Czekam tylko aż wpadnie mi do domu jakaś instytucja obrony zwierząt :evil_lol: Quote
motyleqq Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 Majkowska napisał(a): Odpowiedź na poziomie - że w takim razie nie mogę jeździć z tym psem autobusem jak nie mogą go ludzie dotykać... :mdleje: takim to by się przydało, żeby ich pies ugryzł ;) Quote
Majkowska Posted June 28, 2013 Posted June 28, 2013 motyleqq napisał(a)::mdleje: takim to by się przydało, żeby ich pies ugryzł ;) Na nieszczęscie moje Waldek tylko obszczekuje...groźnie i donośnie. Quote
Yorkomanka Posted June 29, 2013 Posted June 29, 2013 Kocham jak ludzie nie wiedzą co mają w domu. Ostatnio stałam na przystanku z 2 dziewczynkami, które miaóły pieska o dosyć interesującym wyglądzie. Z daleka wyglądał jak miniaturka pekińczyka z kręconą sierścią taki o połowę mniejszy ale mniej więcej pekińczyk, morda pekińczyka, budowa pekińczyka tylko coś mi się nie zgadzało pekińczyki nie posiadają stojących uszu. Musiałam spytać co to jest bo bym nie wytrzymała. I usłyszałam że psiak to cziłka skomentowałam tylko że baaardzo kudłaty - bo to długowłosa cziłka. A psiak miał kudły jak 3 kudłate cziłki. Z tego co widziałam i z przekonania że to cziłała wywnioskowałam że to miź pekina z cziłką ale na prawdę dziwie się jak można patrzyć na ulicy na prawdziwych przedstawicieli rasy i nie zrozumieć że posiadany egzęplaż opieska nie za bardzo rasę przypomina... Quote
ailema Posted June 29, 2013 Posted June 29, 2013 Yorkomanka napisał(a):Kocham jak ludzie nie wiedzą co mają w domu. Ostatnio stałam na przystanku z 2 dziewczynkami, które miaóły pieska o dosyć interesującym wyglądzie. Z daleka wyglądał jak miniaturka pekińczyka z kręconą sierścią taki o połowę mniejszy ale mniej więcej pekińczyk, morda pekińczyka, budowa pekińczyka tylko coś mi się nie zgadzało pekińczyki nie posiadają stojących uszu. Musiałam spytać co to jest bo bym nie wytrzymała. I usłyszałam że psiak to cziłka skomentowałam tylko że baaardzo kudłaty - bo to długowłosa cziłka. A psiak miał kudły jak 3 kudłate cziłki. Z tego co widziałam i z przekonania że to cziłała wywnioskowałam że to miź pekina z cziłką ale na prawdę dziwie się jak można patrzyć na ulicy na prawdziwych przedstawicieli rasy i nie zrozumieć że posiadany egzęplaż opieska nie za bardzo rasę przypomina... Pewniew w dobrej wierze kupiły psa od psedo .......ludzie to się nigdy nie nauczą Quote
xxxkiniaxxx Posted June 30, 2013 Posted June 30, 2013 Dzisiaj rano jak mi TŻ opowiedział co usłyszał będąc wczoraj na spacerze z naszą podróbą pudla to padłam. :D Nasza podróba jest z taty pudla i kundlowej mamy, ale bardzo w typie pudla, zwłaszcza po ostatnim strzyżeniu. No więc opowiada mi tak, idzie sobie środkiem mieściny i idą dwie panny na oko 18 lat i jedna do drugiej pokazując na naszą podróbę: -"Patrz jaki terier" -"No co ty to fox terier" :D Znawczynie... :D Quote
Pani Profesor Posted June 30, 2013 Posted June 30, 2013 mój głupek odkąd został ostrzyżony i okazało się, że ma śmiesznie kolorowe futro i hienowatą pręgę, na ulicach czaruje jako 'rasowy', szczególnie, że na każde ciumkanie reaguje ogonem i lezie do kogo popadnie. parę dni temu odpowiedziałam na pytanie zaczepiacza "jaka to rasa", że jest to amstaff:D gościu pokiwał głową z pełnym zrozumienia "uuuu..." i wycofał rękę. jaki to TTB - widać w avatarze :evil_lol: wszystko rozumiem, można nie znać ras, ale cofnięcie ręki i mina - bezcenne :D co to miejskie legendy robią ludziom z mózgu... Quote
zmierzchnica Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Pani Profesor napisał(a):mój głupek odkąd został ostrzyżony i okazało się, że ma śmiesznie kolorowe futro i hienowatą pręgę, na ulicach czaruje jako 'rasowy', szczególnie, że na każde ciumkanie reaguje ogonem i lezie do kogo popadnie. parę dni temu odpowiedziałam na pytanie zaczepiacza "jaka to rasa", że jest to amstaff:D gościu pokiwał głową z pełnym zrozumienia "uuuu..." i wycofał rękę. jaki to TTB - widać w avatarze :evil_lol: wszystko rozumiem, można nie znać ras, ale cofnięcie ręki i mina - bezcenne :D co to miejskie legendy robią ludziom z mózgu... Mam to samo, jak tylko Frotka obetnę, to od razu zostaje "rasowcem" i mnie pytają, co to za pies ;) A jak zarośnie to jest "kundlem" albo wręcz "brudnym kundlem" :diabloti: Jakoś nikt "rasowego pieska" nie zabrał spod sklepu, gdzie koczował dwa miesiące, a przecież to sznauceroterrieromaltańczykobolończyk większy! :cool3: Szkoda, że asty mają taką opinię, to fajne psiaki, jeśli dobrze się je poprowadzi :) Quote
Patmol Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Pewnie tak - nie znam astów, ale jeden z moich psów jest trochę podobny do asta (odrobinę) i bardzo, bardzo do hieny. Jak ktoś chętny do głaskania -to wystarczy powiedzieć , że to mieszanka amstafa -i ludzie już nie chcą głaskać. Nawet menele go omijają. Drugiego mojego psa kiedys jakiś facet zaczął namolnie zaczepiać w pociągu. Po kilku zaczepkach zapytałam faceta o co mu chodzi. (facet) - bo jestem ciekawy czy ten pies da radę mnie ugryźć pomimo kagańca Quote
zmierzchnica Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Patmol napisał(a):Pewnie tak - nie znam astów, ale jeden z moich psów jest trochę podobny do asta (odrobinę) i bardzo, bardzo do hieny. Jak ktoś chętny do głaskania -to wystarczy powiedzieć , że to mieszanka amstafa -i ludzie już nie chcą głaskać. Nawet menele go omijają. Drugiego mojego psa kiedys jakiś facet zaczął namolnie zaczepiać w pociągu. Po kilku zaczepkach zapytałam faceta o co mu chodzi. (facet) - bo jestem ciekawy czy ten pies da radę mnie ugryźć pomimo kagańca :mdleje: Wiem, że nie powinnam się dziwić, ale.. Padłam. Quote
Pani Profesor Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Mój się na szczęście długo w schronisku nie nasiedział, ale przyznam, że w pierwszej chwili i mojej uwadze umknął - był po prostu nijaki, zarośnięty i nie rzucił się w oczy (miał mixa laba w swoim boksie, hiperaktywnego), no ale jak już wyskoczył z klatki to zawojował moje serce :loveu: a wszystkie TTB jakie znam są przecudne, nieżyjący już ast mojego TŻ-ta to najmądrzejsze stworzenie jakie miałam okazję poznać - naprawdę. nie dość, że zero agresji (no, prócz kotów i psów :razz:), to łeb miał na karku od szczeniaka - nigdy nie był specjalnie intensywnie szkolony, a umiał chodzić przy nodze, wracać na zawołanie, miał wór z żarciem dostępny 24/dobę a jadł tylko w porze karmienia, jaką mu ustalili (3x dziennie, ile chciał), no i oczywiście rozdawał buziaczki i znał wszystkie sztuczki świata :loveu: dodam, że był z pseudohodowli, kupiony w najgorszy możliwy sposób - na bazarze od przysłowiowego "dziada"... mimo to wyglądał jak wzorcowy ast, umięśniony i prześliczny. trochę wstyd się przyznać, ale zadziałała presja 'społeczeństwa' i bałam się wziąć TTB ze schroniska :oops:... może dlatego, że to byłby mój pierwszy pies "od podstaw" (poprzednie były 'rodzinne') i obawiałam się, że nie podołam - nie w kwestii, że pies mnie zagryzie w nocy "bo to morderca", a raczej w kwestii spacerów, puszczania go luzem i odpowiedzialności za jego ewentualne odpały - ważę niecałe 50kg, średnio bym opanowała dorosłego, rozjuszonego asta :D a wiadomo, że zanim go wychowam i zacznie mi ufać, to może już narobić problemów :oops: wiem jedno, jak odchowam swojego niby-sznupa i uda mi się namówić TŻ na drugiego psiura, to następny pójdzie ze mną TTB :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.