Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moje całkiem duże psy (jeden pod chwilową opieką) wychodzą codziennie o tej samej godzinie na łąkę. Spotkały tam mamę z dzieckiem, małym, oswojonym z psami i końmi. Maluszek świetnie sobie z nim radził, choć ważą dużo więcej niż one. Z dużą stanowczością odsuwał pyski, które chciały go lizać. Nie piszczał, nie biegł w kierunku psów. Dziecko ideał.

Posted

ajeczka napisał(a):
Moje całkiem duże psy (jeden pod chwilową opieką) wychodzą codziennie o tej samej godzinie na łąkę. Spotkały tam mamę z dzieckiem, małym, oswojonym z psami i końmi. Maluszek świetnie sobie z nim radził, choć ważą dużo więcej niż one. Z dużą stanowczością odsuwał pyski, które chciały go lizać. Nie piszczał, nie biegł w kierunku psów. Dziecko ideał.

I o to chodzi, ale ma przy tym mądrą mamę.

Posted

xxxkiniaxxx napisał(a):
I o to chodzi, ale ma przy tym mądrą mamę.



W takim razie ja również mam mądrą mamę :razz:
Mój 5-cio letni brat uwielbia rzucać piłkę psu , nie boi się obcych i uwieeeelbia chodzić na spacery z naszym ;)
Ale to tylko taki komentarz żeby pochwalić się mamą :evil_lol:

Posted

Moja mama to lubi psy ale jak idziemy po mieście i mój ma luźną smycz a mam dostrzeże innego psa jest tylko :
Paulina skróć naszego! Będą się gryzły.

Posted

W naszej kulturze i mentalności pies to dziwaczne zjawisko. Traktuje się go jak własność ogólną. Wyobrażacie sobie człowieka, który podchodzi do waszego auta i je klepie albo próbuje do niego wejść? Albo ktoś sobie bierze wasz rower, bo chce sprawdzić, czy się dobrze jeździ? Już nie mówiąc o macaniu obcych dzieci, dotykaniu czy chęci zabawy z nimi. To jest po prostu niedopuszczalne i karygodne, a furia właściciela/rodzica w tym przypadku jest usprawiedliwiona.

No a pies.. Cóż, ilustracja mojego wywodu - z wczoraj.
Jestem z psami na spacerze w parku, mokro wszędzie, więc ćwiczymy komendy na ścieżce. Idzie grupka podrostków, w moim wieku - tak z 20 kilka lat. Dwoje ludzi płci męskiej, dwoje płci żeńskiej. Na ich widok każę psom warować na brzegu ścieżki, mówię: zostań i czekam aż przejdą. Wytrzymały pięknie :loveu:
No i jeden koleś zaczyna wołać psa. Ja mówię "zostań" a on woła, cmoka, woła, ja głośniej "zostań!", a on kuca, klepie się po nogach...:roll: Nie wytrzymałam, pytam czy chce, żeby pies go ugryzł. On na to, że psy go nie gryzą, to on gryzie psy. Powiedziałam, że chyba tyłkiem je gryzie :diabloti: To w końcu dał spokój. Dziewczyna go pyta potem, po co mnie zaczepia i słyszę odpowiedź: bo myślałem, że jest normalna.

Najpierw pomyślałam, że kurczę, faktycznie za ostro reaguję, przecież nic się nie dzieje. Ale z drugiej strony - dlaczego to ja mam się czuć źle, bo ktoś nie szanuje mojej - bądź co bądź - własności? Frotek dałby się pogłaskać, ale Hera by go obszczekała, co by było, gdyby postanowił mnie oskarżyć, że pies go zaatakował? Znajomy ma mandat 550 zł, bo jego pies (szczeniak) podbiegł do dziecka...:roll: No i tu nasza cudowna polska dwoistość, ludzie albo psów nienawidzą nad życie, albo głaszczą, cmokają, pchają łapy bez pytania. Nie chcę ryzykować, więc będę wredna dla cmokaczy, głaskaczy, podbiegaczy, a najbardziej chronię psy przed dziećmi. Po co mam mieć problemy, bo jeden rodzic z drugim są totalnie bezmyślni :shake:

Posted

Zmierzchnica-dobrze reagujesz. Ludzie zawsze pchają łapy później jak pies ugryzie to jest zawsze "wina" właściciela .
Ja przed dziećmi chronię zawsze zwracam rodzicom uwagę (bo jeśli obcy bachor łapie znienacka mi psa za ogon ,a matka stoi i patrzy to mam serdecznie dość ) .Zdarzyło mi się też pouczać nauczycielki z przedszkola które zajęte plotkowaniem nie zauważyły że dzieci okrążyły mi psa z każdej strony .

Posted

Wasylek napisał(a):
W takim razie ja również mam mądrą mamę :razz:
Mój 5-cio letni brat uwielbia rzucać piłkę psu , nie boi się obcych i uwieeeelbia chodzić na spacery z naszym ;)
Ale to tylko taki komentarz żeby pochwalić się mamą :evil_lol:


W takim razie gratuluje :)
Ja też mam mądrą mamę i teraz (mam nadzieje :P) sama nią jestem ;)
To wzorce które się przekazuje, dzieci je powielają.
Najgorsze co może być to zaniedbać wychowywanie tak samo dziecka jak i psa, bo dziecko samo nie pcha się na świat, a psa bierzemy na własną odpowiedzialność.


****************************

Cały czas ciągnę offtopica więc dorzucę co mi się przydarzyło w niedzielę.
Poszliśmy z synucham, TŻ i oczywiście z suką na spacer.
Zahaczyliśmy o plac zabaw, mały się bawił na zjeżdżalni a my siedzieliśmy na ławce. Suka spokojnie pod ławką żuła sobie patyka a nagle podchodzi starszy facet, na oko 60 lat i tupie na moją sucz i mówi do niej "dawaj patyk", mała się zdenerwowała, pierwszy raz widziałam ją taką nabuzowaną i pierwszy raz widziałam jak się jeży... Facet powtórzył jeszcze dwa razy to swoje tupanie i "dwaj patyk" w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam żeby przestał to robić. Ja nie jestem z tym przewrażliwionych, ale mała była wyjątkowo bardzo zestresowana- musiałam zareagować.
Facet poszedł sobie w swoją stronę a gdy szedł znów w naszym kierunku mała jak nigdy zaczęła na niego szczekać, ja zaczęłam ją uspokajać po czym facet z bananem zamiast ust pouczył mnie:
"Niech szczeka, przecież za to jeść dostaje" ;)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
W naszej kulturze i mentalności pies to dziwaczne zjawisko. Traktuje się go jak własność ogólną. Wyobrażacie sobie człowieka, który podchodzi do waszego auta i je klepie albo próbuje do niego wejść? Albo ktoś sobie bierze wasz rower, bo chce sprawdzić, czy się dobrze jeździ? Już nie mówiąc o macaniu obcych dzieci, dotykaniu czy chęci zabawy z nimi. To jest po prostu niedopuszczalne i karygodne, a furia właściciela/rodzica w tym przypadku jest usprawiedliwiona.

No a pies.. Cóż, ilustracja mojego wywodu - z wczoraj.
Jestem z psami na spacerze w parku, mokro wszędzie, więc ćwiczymy komendy na ścieżce. Idzie grupka podrostków, w moim wieku - tak z 20 kilka lat. Dwoje ludzi płci męskiej, dwoje płci żeńskiej. Na ich widok każę psom warować na brzegu ścieżki, mówię: zostań i czekam aż przejdą. Wytrzymały pięknie :loveu:
No i jeden koleś zaczyna wołać psa. Ja mówię "zostań" a on woła, cmoka, woła, ja głośniej "zostań!", a on kuca, klepie się po nogach...:roll: Nie wytrzymałam, pytam czy chce, żeby pies go ugryzł. On na to, że psy go nie gryzą, to on gryzie psy. Powiedziałam, że chyba tyłkiem je gryzie :diabloti: To w końcu dał spokój. Dziewczyna go pyta potem, po co mnie zaczepia i słyszę odpowiedź: bo myślałem, że jest normalna.

Najpierw pomyślałam, że kurczę, faktycznie za ostro reaguję, przecież nic się nie dzieje. Ale z drugiej strony - dlaczego to ja mam się czuć źle, bo ktoś nie szanuje mojej - bądź co bądź - własności? Frotek dałby się pogłaskać, ale Hera by go obszczekała, co by było, gdyby postanowił mnie oskarżyć, że pies go zaatakował? Znajomy ma mandat 550 zł, bo jego pies (szczeniak) podbiegł do dziecka...:roll: No i tu nasza cudowna polska dwoistość, ludzie albo psów nienawidzą nad życie, albo głaszczą, cmokają, pchają łapy bez pytania. Nie chcę ryzykować, więc będę wredna dla cmokaczy, głaskaczy, podbiegaczy, a najbardziej chronię psy przed dziećmi. Po co mam mieć problemy, bo jeden rodzic z drugim są totalnie bezmyślni :shake:


Dobrze robisz, ja też sukę odwołuję jak idą dzieci, albo jak idziemy wąskim chodnikiem trzymam ją przy nodze, nie każdy może chcieć żeby pies trącał go nawet nosem, też nie chciałabym mieć przez to problemów.
A chłopak który nawoływał Twojego psa był po prostu podły i bezczelny, wcale nie zareagowałaś za ostro! Nie wiem czy ja nie byłabym bardziej chamska na Twoim miejscu...

Posted

A ja też nie lubię jak mi ktoś mizdży psy. Nie lubię jak ktoś widzi, że gdzies idę, a i tak je woła.
Mam ten komfort, że moje psy nie dadzą się dotknąć, Iwan ma wszystkich gdzieś, Avril unika kontaktu, a Tekila wącha i ucieka.
Czasem jednak zdarza się, że ktoś chce mi wziąć Tekilę na ręce bez pytania, albo ktoś przyciąga do siebie Avril na siłę widząc, że dla psa to żadna przyjemność. Nienawidzę tego i nie jestem wtedy zbyt miła. Nikt mi moich grzecznych pieseczków zaczepiał wbrew ich woli nie będzie :diabloti:

Posted

ja raz miałam już dość ludzi...
Byłam w sklepie i mojego psa pilnowała koleżanka która miała ze sobą jeszcze swoje 2 alaskan malamut.
Są to miłe psiaki, ale sunia Czejena nie lubi pijaków, potrafi się rzucić. Maniej -samiec jest raczej bardziej nieufny i goroźniej wygląda. No a mój całkowita sierota, nie szczeknie , nie warknie, nic.
I było tak że jeden z pijaczków chciał do tej świetej trójcy podejść i nagle pytanie :
Czy one nie ugryzą??
Ja odpowiedziałam :
Nie radze podchodzić bo jakim sie coś nie spodoba to mogą ugryźć.
Z racji tego że malamuciątka wyją powiedział :
Ale one tak proszą o głaskanie....
Koleżanka na to : One ostrzegają. Ale jak Pan podejdzie i któryś ugryzie nie będzie to moja wina. Ja za nie nie ręcze.

Posted

xxxkiniaxxx napisał(a):
W takim razie gratuluje :)
Ja też mam mądrą mamę i teraz (mam nadzieje :P) sama nią jestem ;)
To wzorce które się przekazuje, dzieci je powielają.
Najgorsze co może być to zaniedbać wychowywanie tak samo dziecka jak i psa, bo dziecko samo nie pcha się na świat, a psa bierzemy na własną odpowiedzialność.


Dziękuję bardzo :razz:
Na pewno jestem pewna że jesteś świetną mamą :loveu:

Posted

omry napisał(a):
A ja też nie lubię jak mi ktoś mizdży psy. Nie lubię jak ktoś widzi, że gdzies idę, a i tak je woła.
Mam ten komfort, że moje psy nie dadzą się dotknąć, Iwan ma wszystkich gdzieś, Avril unika kontaktu, a Tekila wącha i ucieka.
Czasem jednak zdarza się, że ktoś chce mi wziąć Tekilę na ręce bez pytania, albo ktoś przyciąga do siebie Avril na siłę widząc, że dla psa to żadna przyjemność. Nienawidzę tego i nie jestem wtedy zbyt miła. Nikt mi moich grzecznych pieseczków zaczepiał wbrew ich woli nie będzie :diabloti:


Widzisz ja aż takiego problemu nie mam z kundelkiem nie przypominającym żadnej rasy :loveu:
No ale to jest wnerwiające jak ci ludzie bez pytania pchają łapy do psa, a jeszcze bardziej mnie wkurza jak jakieś żule cmokają do psa .... :shake: albo jak jakieś podrostki próbują wyrywu na psa ... Tylko że oni nie mają swojego a wołają mi mojego i go ciągle rozpraszają ... no kurde mol... :mad:

Posted

To i ja dorzucę do ogródka. Szłam z moim psem jak zwykle po osiedlowych alejkach i widzę z daleka, idzie pani z długowłosym onkiem. Gdy nas dostrzegła zeszła z chodnika pod drzewo i posadziła psa. Ponieważ staram sie, żeby mój nie dziabał na większe psy, nie zeszłam na drugą stronę, tylko zbliżyłam się i pytam czy mogą się przywitać. Mój jak zwykle merda ogonem młynki, onek też zainteresowany. Pani patrzy niepewnie. Więc ja ugodowo dalej, że psy się powąchają, a ja mam do swojego zaufanie, najwyżej odskoczy. Pani na to kurczowo ściągając smycz: ja do swojego też mam zaufanie. :evil_lol:
Cóz ... poszłam dalej.

Posted

Akurat dziś miałam dzień bardzo w temacie, bo wsiadłam do autobusu na początkowym przystanku i podróż miałam kosmiczną... Chyba z 15 osób zaczepiło mi psa...
Kupuję bilet, mam psa obok , w kagancu na smyczy, trzymam krótko żeby nie wadził nikomu a baba mi podchodzi z walizami, dysząca bo wpadła z biegu do autobusu i schyla mi głowę do psa i dotyka niemalże swoim nosem jego! ... Pies robi ryk niemiłosierny.
Odsuwam się. Idzie dziadek, ledwo lezie, ale mimo to zamiast trzymać się barierki bo nim rzuca i zaraz się wywali - musiał po psie przejechać łapskiem od końca ogona aż po głowie.
Wsiada baba, zachowuje się jakby spotkała starą znajomą - uśmiecha się do mojego psa, kiwa mu głową, macha mu, rozmawia z nim...
Ktoś przechodzi - znów łapsko musiało o psa zaczepić...
Na koniec wsiada babcia, pies odwrócony do niej tyłem wygląda przez okno.... Ciumka, dziamga, no znieść nie może że pies się nie odwraca. Pies stoi spokojnie, a tu nagle łapsko mu ląduje przed pyskiem, odsuwa się nieufnie. Zaczyna do niego gadkę...Łapsko wędruje dalej... Wkońcu zostaje obszczekana. Zamiast się wycofać to zaczyna mu tłumaczyć że ona bardzo lubi pieski i piesek się nie musi bać... Więc się wtryniam w jej ważną rozmowę z moim psem i grzecznie ładnie mówię żeby nie zaczepiała go bo on się boi, jest nie ufny i nie lubi obcych ludzi. Zostałam potraktowana jak brzęcząca mucha - olewka. Ona dalej rozmawia z moim psem i próbuje go do siebie przekonać... Psa już mam prawie na kolanach, trzęsącego nogami i babę zaraz też będę miała... Poziom agresji dalej wzrasta tyle że już mój....
W końcu zwracam się do psa grzecznie mu mówiąc że jak jeszcze raz warknie,szczeknie albo się w ogóle ruszy to go tak spiorę, tak skatuję że się nie pozbiera. Babcia robi na mnie wielkie oczy... i odpuszcza psu żeby nie dostał.... A ja odnoszę triumf że pomogło...
Dawno takiego hardcoru w autobusie nie miałam... Zazwyczaj się odbywa wszystko w miarę miło.

Posted

Majkowska napisał(a):
Akurat dziś miałam dzień bardzo w temacie, bo wsiadłam do autobusu na początkowym przystanku i podróż miałam kosmiczną... Chyba z 15 osób zaczepiło mi psa...
Kupuję bilet, mam psa obok , w kagancu na smyczy, trzymam krótko żeby nie wadził nikomu a baba mi podchodzi z walizami, dysząca bo wpadła z biegu do autobusu i schyla mi głowę do psa i dotyka niemalże swoim nosem jego! ... Pies robi ryk niemiłosierny.
Odsuwam się. Idzie dziadek, ledwo lezie, ale mimo to zamiast trzymać się barierki bo nim rzuca i zaraz się wywali - musiał po psie przejechać łapskiem od końca ogona aż po głowie.
Wsiada baba, zachowuje się jakby spotkała starą znajomą - uśmiecha się do mojego psa, kiwa mu głową, macha mu, rozmawia z nim...
Ktoś przechodzi - znów łapsko musiało o psa zaczepić...
Na koniec wsiada babcia, pies odwrócony do niej tyłem wygląda przez okno.... Ciumka, dziamga, no znieść nie może że pies się nie odwraca. Pies stoi spokojnie, a tu nagle łapsko mu ląduje przed pyskiem, odsuwa się nieufnie. Zaczyna do niego gadkę...Łapsko wędruje dalej... Wkońcu zostaje obszczekana. Zamiast się wycofać to zaczyna mu tłumaczyć że ona bardzo lubi pieski i piesek się nie musi bać... Więc się wtryniam w jej ważną rozmowę z moim psem i grzecznie ładnie mówię żeby nie zaczepiała go bo on się boi, jest nie ufny i nie lubi obcych ludzi. Zostałam potraktowana jak brzęcząca mucha - olewka. Ona dalej rozmawia z moim psem i próbuje go do siebie przekonać... Psa już mam prawie na kolanach, trzęsącego nogami i babę zaraz też będę miała... Poziom agresji dalej wzrasta tyle że już mój....
W końcu zwracam się do psa grzecznie mu mówiąc że jak jeszcze raz warknie,szczeknie albo się w ogóle ruszy to go tak spiorę, tak skatuję że się nie pozbiera. Babcia robi na mnie wielkie oczy... i odpuszcza psu żeby nie dostał.... A ja odnoszę triumf że pomogło...
Dawno takiego hardcoru w autobusie nie miałam... Zazwyczaj się odbywa wszystko w miarę miło.


Szkoda, że ostatecznie Ty wyszłaś na tą złą, tylko dlatego, że babsztyl nie zrozumiał kiedy mówiłaś grzecznie... :/

Posted

Majkowska napisał(a):
Akurat dziś miałam dzień bardzo w temacie, bo wsiadłam do autobusu na początkowym przystanku i podróż miałam kosmiczną... Chyba z 15 osób zaczepiło mi psa...
Kupuję bilet, mam psa obok , w kagancu na smyczy, trzymam krótko żeby nie wadził nikomu a baba mi podchodzi z walizami, dysząca bo wpadła z biegu do autobusu i schyla mi głowę do psa i dotyka niemalże swoim nosem jego! ... Pies robi ryk niemiłosierny.
Odsuwam się. Idzie dziadek, ledwo lezie, ale mimo to zamiast trzymać się barierki bo nim rzuca i zaraz się wywali - musiał po psie przejechać łapskiem od końca ogona aż po głowie.
Wsiada baba, zachowuje się jakby spotkała starą znajomą - uśmiecha się do mojego psa, kiwa mu głową, macha mu, rozmawia z nim...
Ktoś przechodzi - znów łapsko musiało o psa zaczepić...
Na koniec wsiada babcia, pies odwrócony do niej tyłem wygląda przez okno.... Ciumka, dziamga, no znieść nie może że pies się nie odwraca. Pies stoi spokojnie, a tu nagle łapsko mu ląduje przed pyskiem, odsuwa się nieufnie. Zaczyna do niego gadkę...Łapsko wędruje dalej... Wkońcu zostaje obszczekana. Zamiast się wycofać to zaczyna mu tłumaczyć że ona bardzo lubi pieski i piesek się nie musi bać... Więc się wtryniam w jej ważną rozmowę z moim psem i grzecznie ładnie mówię żeby nie zaczepiała go bo on się boi, jest nie ufny i nie lubi obcych ludzi. Zostałam potraktowana jak brzęcząca mucha - olewka. Ona dalej rozmawia z moim psem i próbuje go do siebie przekonać... Psa już mam prawie na kolanach, trzęsącego nogami i babę zaraz też będę miała... Poziom agresji dalej wzrasta tyle że już mój....
W końcu zwracam się do psa grzecznie mu mówiąc że jak jeszcze raz warknie,szczeknie albo się w ogóle ruszy to go tak spiorę, tak skatuję że się nie pozbiera. Babcia robi na mnie wielkie oczy... i odpuszcza psu żeby nie dostał.... A ja odnoszę triumf że pomogło...
Dawno takiego hardcoru w autobusie nie miałam... Zazwyczaj się odbywa wszystko w miarę miło.


Denerwujący ludzie... Ale ja bym okrzyczała niemiłą panią a nie psa. Pies mógł być troszkę skołowany. Ale jeżeli nie było innego wyjścia...

Posted

Mam w nosie na jaką wyszłam, potem mój pies zaczyna ostrożniej patrzeć na ludzi, a po co ma ktoś w nim prowokować żeby obszczekiwał, bez zaczepki ludzi olewa.
A ja psu nie zrobiłam nic. Jedynie skierowałam wobec niego kilka niemiłych dobitnych słów, którymi skomunikowałam się z ta paniusią ;)
Mam niestety tą wadę że nie umiem się ostrzej odezwać do ludzi.
Zazwyczaj się usmiecham i jakoś to milej wygląda,ale dziś nie powiem że mi z duzym przekonaniem to "skatowanie" musiało wyjść :evil_lol:

Posted

Ja bym się jej wprost zapytała czy nie jest przypadkiem upośledzona.
Już raz miałam taką sytuację. Iwan nie lubi ludzi i unika ich jak może. W autobusie klęknęła przed nim babka i zaczęła go tarmosić trzymając twarz na wysokości jego pyska. Napomknęłam nieśmiało, że nie lubi obcych. Ale to nic! Ona kiedyś miała rottweilerkę i wie jakie to cudowne psy. Napomknęłam znów zabierając psa, ale gdzie tam, nie wytłumaczysz. Na szczęście Iwan w końcu zrobił to za mnie. Podziałało :lol:

Posted

Nie umiesz? To ćwicz, ja już nie mam oporów :D To nie psa wina, że nie lubi obcych przecież. Ja mówię stanowczo "proszę nie zaczepiać psa". Jak słyszę jakieś sraty taty, że ktoś lubi psyyyy, że jego to nie ugryzie, że coś tam, to powtarzam jak zdarta płyta - "nie interesuje mnie to, proszę nie zaczepiać psa". Zwykle działa. Choć ostatnio wrocławskiego menelka musiałam porządnie skląć, żeby odpuścił, bo dziad przylazł i zaczepia nachalnie bardzo, pies mi już tańcuje na smyczy, ja ostrzegam normalnie, a dziad dalej swoje. No aż mi żyłka zapulsowała i się wydarłam, żeby w tej chwili wyp... . Pomogło :P

Posted

evel napisał(a):
Nie umiesz? To ćwicz, ja już nie mam oporów :D To nie psa wina, że nie lubi obcych przecież. Ja mówię stanowczo "proszę nie zaczepiać psa". Jak słyszę jakieś sraty taty, że ktoś lubi psyyyy, że jego to nie ugryzie, że coś tam, to powtarzam jak zdarta płyta - "nie interesuje mnie to, proszę nie zaczepiać psa". Zwykle działa. Choć ostatnio wrocławskiego menelka musiałam porządnie skląć, żeby odpuścił, bo dziad przylazł i zaczepia nachalnie bardzo, pies mi już tańcuje na smyczy, ja ostrzegam normalnie, a dziad dalej swoje. No aż mi żyłka zapulsowała i się wydarłam, żeby w tej chwili wyp... . Pomogło :P


No ja za to byłam w szoku po ostatniej wizycie w Poznaniu. Nikt psa zaczepiać nie chciał, nikt nie głaskał nieproszony, nikt nie ciumciał. Szok, bo zwykle jak jestem z Polą to są tłumy chętnych, bo taki piękny i unikalny pies (:roll: jak każdy kundel)

I nie wiem, czy to efekt kolczatki, czy kagańca ale jakoś chyba się Poznaniacy ciut ucywilizowali ;)

Posted

Nie powiesz mi, że powarkiwanie w zabawie skrzywdzi jakiegoś pieska :cool3: Są delikatne psy i są niedelikatne zabawy, ale poszczekiwanie i powarkiwanie na pewno nie jest objawem niedelikatności. Hera bawi się niedelikatnie - łapie psa i szarpie. Są takie które to uwielbiają (wspomniany pies znajomej), są takie, dla których to żadna przyjemność - i z nimi się nie bawi. Co mają do tego odgłosy?


A jednak czasem mają. Jeden z moich psów czasem takie rzeczy olewa, ale u niektórych psów szczekania w zabawie nie znosi - szczególnie, że są takie, które mu szczekają do ucha. I jeśli się z jakimś psem gania, a ten zaczyna warczeć, to też mu się zdarza przestraszyć (więc zaczyna uciekać, a właściciel drugiego psa uważa mnie za wariatkę 'bo przecież się tak ładnie ganiają').

Z drugiej strony on sam się nauczył od psa znajomej do niektórych psów podchodzić podskakując z zabawowym warkotem. I są psy, które to źle odczytują i się tego boją, choć normalnie się z nim chętnie bawią.

Posted

Mnie to zawsze bawi jak jestem z psem na wałach i jakiś psiur podleci do mojego żeby się bawić a mój jak wryty usłyszy tylko warczenie i zabawa doprowadza do gonitwy i ataku.
A moja Dalmatynka jak żyła to zawsze się bawiła z innymi psami najgłośniej warczała. Inne psy poprzestawały na zabawie a ta dalej na nie z warczeniem.

Posted

Co do historii autobusowej... Ja mam straszne opory przed jazdą z psem komunikacją miejska. Bestia nie lubi jak ktoś obcy na niego patrzy, mówi do niego itd. Generalnie nie jest ufny. Na szczęście nie muszę z nim jeździć autobusem, ale gdybym musiała to co wtedy? Zrobię mu kilka przejażdżek z początkowego przystanku i zobaczę jak się będzie zachowywał z miarę zapełniającego się autobusu...

Najlepiej chyba przykleić psu to czoła kartkę z napisem "Nie zaczepiaj mnie bo będę szczekał" :angryy:

Posted

WiedźmOla napisał(a):
Co do historii autobusowej... Ja mam straszne opory przed jazdą z psem komunikacją miejska. Bestia nie lubi jak ktoś obcy na niego patrzy, mówi do niego itd. Generalnie nie jest ufny. Na szczęście nie muszę z nim jeździć autobusem, ale gdybym musiała to co wtedy? Zrobię mu kilka przejażdżek z początkowego przystanku i zobaczę jak się będzie zachowywał z miarę zapełniającego się autobusu...

Najlepiej chyba przykleić psu to czoła kartkę z napisem "Nie zaczepiaj mnie bo będę szczekał" :angryy:


Lepiej " jestem nosicielem pcheł i cięzkich chorób..." wtedy to się ludzie boją bardziej. Bo jak piesek jest nieufny, boi się , nie chce być głaskany, może naszczekać czy nawet ugryźć to się zawsze znajdzie "terapeuta" co miłością swoją pieska uleczy... A jakby szczekał dalej to się go przekonywać będzie. I nawet do zdjęcia kagańca namawiają, bo krępować pyszczek psu jest okrutne.
Ja jeździłam z psami mpk zawsze. Wszelkie busy, tramwaje, autokary też wchodzą w grę. Nie próbowałam jeszcze pociągiem tylko.
I zawsze ludzie zaczepiają, ale przy tym psie to jest shock,zero respektu, zero pomyślunku, każdy musi dotknąć. Może poprzedni był za brzydki i nie robił takiej furrory:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...