Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hehe :) Nie ma się co oburzać, ludzie zawsze na przekór - choćby miał niewiadomo jaki rodowód to wmawiają że chyba jednak nie jest rasowy, a jak właściciel twierdzi że kundel to jest debata że napewno musi być rasowy bo niemożliwe że kundel taki ładny.
Do mnie też ostatnio poleciał komentarz że chyba mój pies ma z każdej rasy najlepsze cechy, bo ładny wyszedł. Przyjęłam.

Apropos ras :

Kilka dni temu spaceruję z psem a idzie grupka młodych z malutkim pieskiem w niebieskim atłasowym kaftaniku (a stopni na polu coś koło 30), już miałam podejść z moim się przywitać, ale chłopak go odciąga mówiąc coś że jest jeszcze za mały żeby się witać, więc stwierdziłam ze może po szczepieniach i zmieniłam kierunek. A on za mną z tym pieskiem,zagadał, mówię mu że piesio cudny i pytam czy on ma coś z terrierka ( bo taki ala russel - futerko ciut dłuższe, ostry szczurzy pyszczek itp), a gość mi na to że to amstaff...
Pytam czy napewno sugerując że asty mają trochę masywniejszą budowę, inną sierść i szersze głowy, więc odwraca się do dziewczyny która była właścicielką i " ej...pani mówi że to chyba kundel, jesteś pewna że to amstaf?". Dziewczyna spojrzała na mnie gromowładnym wzrokiem i odpowiedziała tylko szybkie ostre dobitne " TAK". Gdybym dalej debatowała to bym mogła chyba zarobić guza...

A dziś wyszłam popołudniu stłamszona jak nie wiem ( zasługa popołudniowej drzemki, z której wyrwał mnie Walduś ze swoimi potrzebami) i ledwo lezę, a mój pies dostał do głowy nakrętki i z prawa w lewo, od siurów do krzaków, w dodatku zaczął ciągnąć jak opętany, więc zarządziłam równanie. Idę trzymając go krótko na chodniku i lekko przyciągając do siebie na jego próbę siły, a idzie z naprzeciwka gość... Spojrzał na mnie pretensjonalnie i " Dlaczego pani nie pozwoli temu psu zrobić kupy!?"...
yyyy.... Nie odpowiedziałam nic, ale moze warto było rzucić jakiś dobry komentarz że np dlatego że nie karmię go po to drogą karmą żeby ją marnował i wydalał :P

Posted

Serdecznie się uśmiałam. Ja też miałam kilka zabawnych spotkań z ludźmi. Wiele lat temu miałam rottweilera, chyba pioerwszego tej rasy który chodził po ulicach Warszawy i wtedy często slyszelismy komentarze "popatrz, mieszaniec wilka z buldokiem" piszę tak jak mówiono. Nawet weterynarz po zaszczepieniu psa przeciw wściekliźnie chciał wpisać do książeczki "mieszaniec' na co mój mąż - moze mieszaniec ale po championach - doktor zbaraniał i pyta - a co to za rasa?
Niedawno szłam ze swoją suką, też rottweilerką ale już z ogonem i jakiś facet szedł za nami i zaczepiał, cmokał, gwizdał więc ztrzymałyśmy się i czekamy - facet jak się zbliżył pyta - a co to za rasa? - ja na to rottweiler. Trzeba było widzieć jego minę i przyśpieszenie z jakim się oddalił. Myślałam, że pęknę ze śmiechu bo ta suka jest wyjątkowo łagodna.
Teraz do rottki dokupiłam średnią pinczerkę to często ludzie się pytają czy to szczeniak dobermana.

Posted

Nad moim rudym też się rozczulają, że taki ładny, a ze schroniska. W książeczce ma, niestety, wpisane amstaff. Na osiedlu ma ksywę "kruszynka" (tak mówią do niego dzieci).

Posted

Ostatnio idę z TZem i psami, odprowadzam go. Po drugiej stronie rodzina z dzieckiem, chłopakiem na oko 10 letnim. Oni przechodzą przez ulicę, dzieciak zostaje - i kłócą się. Ojciec woła, że ma tu przejść. Dzieciak, że chce jeszcze trochę. Oni znowu ryczą, że ma natychmiast przyjść i tak dalej... Trwa to długą chwilę, w końcu mnie mijają. Chłopak dalej stawia na swoim, i matka w końcu wybucha, wskazuje na mnie i ryczy:
-Jak nie skończysz, to dam ci taką sforę psów do pilnowania! To dopiero zobaczysz!

:confused: Tak źle wyglądamy, że aż staliśmy się straszakiem dla dziecka? Ale moje psy grzeczne były... (W każdym razie bardziej niż ów chłopak :diabloti:).

Posted

Ja sie ostatnio dowiedzialam, ze moj whippet to chihuahua, a jak probowalam zaprzeczyc to uslyszalam, ze sie nie znam i Elvis jest na pewno zmieszany z jakas chihuahua :cool1:

Posted

[quote name='

:confused: Tak źle wyglądamy, że aż staliśmy się straszakiem dla dziecka? Ale moje psy grzeczne były... (W każdym razie bardziej niż ów chłopak :diabloti:).[/QUOTE']

Jak ja tego nie lubie !!!!
Idzie sobbie matka z rozpłakanym i rozdartym dzieckiem i tylko straszy : Zobacz pies idzie i zaraz cie pogoni albo ugryzie!!!
Najczęstszy komentarz ludzi aby dziecko do siebie przywołać i uspokoić.
I w tedy bardzo często mi się zdarza mówić : Ale to nie prawda! Piesek nie gryzie.

Posted

Ja też ostatnio spotkałam zbuntowane dziecko jak szłam z psem, ale to akurat było bardzo słodkie :loveu:

Idziemy a przed nami mama z małą dziewczynką turkoczącą sobie wózeczkiem z lalką. Próbuję jakoś toto bezkolizyjnie wyminąć , a nagle dziewczynka staje naburmuszona.
Mama : Jadziu, no ja z tobą nie wytrzymam... wykończysz mnie, jak tak będziemy szły to nigdy nie dojdziemy !
Jadzia : ale ja chcę jeszcze spacerować!
M: ale ja już nigdzie się nie wybieram. Ja idę do domu, a ty sobie sama spaceruj!
mała staje znów na znak buntu i zaczyna wymuszony ryk, na co mama zabiera jej wózeczek i kieruje się do domu...
Jadzia : A ja chcę jeszcze spacerować. To sobie idz, ja pójdę z tym pieskiem, on jest przynajmniej miły!


O gdyby huknął gromkim głosem na tą uroczą Jadzię to by zaraz zmieniła zdanie :D

Posted

Wczoraj byliśmy na cięciu futra.
Zaznaczam, że pierwszy i ostatni raz u tej "groomerki", moja podróba pudla wygląda jeszcze mniej pudlowato, wygoliła nieszczęście na łyso maszynką chociaż wyraźnie podkreśliłam pani, że ma tego nie robić, w dodatku nie radziła sobie z moją miniaturą i razem z TŻetem musieliśmy zostać 2h w "salonie" i przytrzymywać sukę.
Wyżaliłam się, a więc do rzeczy...
Pani "znawczyni", "miłośniczka" i posiadaczka utuczonego Yorka przeszła samą siebie gdy wdałyśmy się w rozmowę na temat Nowofundlanda, który (w przeciwieństwie do mojej podróby) wskakiwał na stół do cięcia kładł się na komendę na boki itd. Ja byłam pod wrażeniem i powiedziałam, że też staram się trenować i myślimy również nad profesjonalną tresurą, na co pani (uwaga!) stwierdziła, że to przecież kanapowy piesek i po co jej te wszystkie nauki...
Szok.
Zwłaszcza, że usłyszałam to od osoby która "profesjonalnie" zajmuje się psami.
Z góry przepraszam za nadmiar cudzysłowów, ale nie mogłam inaczej, niestety...

Posted

Głupio robią ci rodzice...
Albo puszczają dziecko na dzicz żeby sobie pieskowi się na szyję rzuciło z nienacka, albo w panice kurczowo trzymają i straszą potwornymi zębiskami.
Dziwić się potem że takie dziecko psa zaskoczy dziwną reakcją i pies faktycznie się rzuci.

Posted

stepelkaa napisał(a):
Ja mam malutkiego psiaka a i tak dzieci są nim straszone przez rodziców. Współczuję im, potem do końca życia nie lubią zwierząt albo się ich boją.

Sama jestem mamą trzylatka i nie wyobrażam sobie straszyć swojego dziecka czymkolwiek... To strasznie słabe. Rodzicom brakuje argumentów jak nie są w stanie zapanować nad dzieckiem to szukają straszaków. Przeraża mnie jak słyszę, że "pies Cię zje", ale i też okropnie "przyjdzie po Ciebie wiedźma" albo najgorsze z najgorszych "bo Cię oddam do domu dziecka"!
Uważam, że jak rodzic nie potrafi rozmawiać z własną pociechą, a tylko straszy to jest naprawdę słabym (żeby nie użyć gorszych określeń) rodzicem.
I tak jak mówisz, potem do końca życia boją się psów, przeważnie bezpodstawnie...
Dwa dni temu miałam sytuację jak dziewczynka, na oko 5-6 lat z paniką w głosie ciągnęła mamę na drugą stronę ulicy- przestraszyła się mojej miniaturowej podróby, a my szłyśmy spokojnie, suka tuż przy mojej nodze...

Posted (edited)

Wyszłam rano na spacer z młodym i trzymałam go na flexi. Nagle jakiś facet krzyczy do mnie: "Tak sobie na panią patrzyłem i patrzyłem i się zastanawiałem na cholerę pani jeża na łańcuchu prowadzi, ale teraz już widzę, że to wiewiórka" :-o
Zresztą na każdym spacerze przynajmniej jedna osoba mówi mi, że mam jeża.

Edited by Laetitia
Posted

Laetitia napisał(a):
Wyszłam rano na spacer z młodym i trzymałam go na flexi. Nagle jakiś faceta krzyczy do mnie: "Tak sobie na panią patrzyłem i patrzyłem i się zastanawiałem na cholerę pani jeża na łańcuchu prowadzi, ale teraz już widzę, że to wiewiórka" :-o
Zresztą na każdym spacerze przynajmniej jedna osoba mówi mi, że mam jeża.


Co nie zmienia faktu że uroczy ten Twój jeż :)

Posted

Laetitia hodowca Cię oszukał. Zamiast psa Ci wiewiórko-jeża sprzedał. Jestem ciekawa ich min, gdyby Solo zaszczekał. :roflt:
Straszenie dzieci psem czy jakimkolwiek zwierzęciem, przedmiotem itd., strasznie mnie denerwuje. Mój kuzyn ma trójkę dzieci. Gdy posiadaliśmy jeszcze poprzednią suczkę (wtedy dzieci była parka), a oni wpadali w odwiedziny, gdy dzieciaki tylko lekko zaprotestowały przy zjedzeniu czegoś zaraz był tekst "zjedz, bo jak nie to pies wskoczy i ci zje". A potem lament, bo dziecko przed psem uciekało. :roll:

Posted

Ja uważam że każde dziecko na świecie powinno mieć kontakt z psem- nawet tylko w szkole.
Dzieci by się od psów i innych zwierząt wiele nauczyły.

Posted

kropi124 napisał(a):
Ja uważam że każde dziecko na świecie powinno mieć kontakt z psem- nawet tylko w szkole.
Dzieci by się od psów i innych zwierząt wiele nauczyły.


Trzeba by zacząć od niektórych rodziców...
Ale rzeczywiście coś w tym jest. Mój mały od urodzenia żyje z psami i widzę wiele zalet w tych kontaktach.

Posted

Laetitia napisał(a):
Wyszłam rano na spacer z młodym i trzymałam go na flexi. Nagle jakiś facet krzyczy do mnie: "Tak sobie na panią patrzyłem i patrzyłem i się zastanawiałem na cholerę pani jeża na łańcuchu prowadzi, ale teraz już widzę, że to wiewiórka" :-o
Zresztą na każdym spacerze przynajmniej jedna osoba mówi mi, że mam jeża.


jak Etna była młodsza, to często ludzie mówili 'o dingo' 'o hiena', raz jeden chłopiec wykrzyczał na całe osiedle "ma pani hienę!!', ale teraz jak jest duża to już nikt nas nie zaczepia :diabloti: czasem tylko ktoś ją głaszcze w pociągu ;)

Posted

xxxkiniaxxx napisał(a):
Wczoraj byliśmy na cięciu futra.
Zaznaczam, że pierwszy i ostatni raz u tej "groomerki", moja podróba pudla wygląda jeszcze mniej pudlowato, wygoliła nieszczęście na łyso maszynką chociaż wyraźnie podkreśliłam pani, że ma tego nie robić, w dodatku nie radziła sobie z moją miniaturą i razem z TŻetem musieliśmy zostać 2h w "salonie" i przytrzymywać sukę.

Nie jest łatwo znaleźć groomera, który dobrze robi pudlowate. Chyba większość hodowców pudli sama "robi" swoje psy (niektórzy z nich są też groomerami i jak się trafi na takiego, to cud, miód i orzeszki). A tak, to chyba lepiej nauczyć się samemu ciachać. I taniej - maszynka i nożyczki szybko się amortyzują przy pudlu.

Posted

motyleqq napisał(a):
jak Etna była młodsza, to często ludzie mówili 'o dingo' 'o hiena', raz jeden chłopiec wykrzyczał na całe osiedle "ma pani hienę!!', ale teraz jak jest duża to już nikt nas nie zaczepia :diabloti: czasem tylko ktoś ją głaszcze w pociągu ;)


Dużych piesków nikt nie niunia :shake: :diabloti:
Jak idziemy z trzema psami to Iwana nikt nie widzi, Avril rzadko kiedy, a Tekila podbija świat.
Wczoraj tylko dwie dziewczynki kłóciły się na głos, czy Iwan jest rottkiem czy dobkiem. W końcu jedna do mnie podbiła i zapytała wprost. Druga była bardzo zawiedziona, że to nie dobek, jej, z tego co zrozumiałam, ukochana rasa, po czym mocno uderzyła się w czoło i stwierdziła, że fakt, przecież nie ma szpiczastych uszu :evil_lol:

Jeśli chodzi o Tekilę, to ludzie bardzo często zastanawiają się, czy to w ogóle jest york. Ja bym się prędzej zastanawiała, czy to w ogóle jest pies. Tekilka jest ze wszystkich trzech najsłodsza, najlepsza i najpiękniejsza i każdy by ją chciał, a Iwan to służy jeszcze ewentualnie jako straszak, jak dziecko nie chce wrócić do rodziców. Uważaj, chodź tu do mnie, zobacz jaki pies idzie! :lol:

Posted

Druga była bardzo zawiedziona, że to nie dobek, jej, z tego co zrozumiałam, ukochana rasa, po czym mocno uderzyła się w czoło i stwierdziła, że fakt, przecież nie ma szpiczastych uszu

Zastanawiam się co mają we łbie ludzie, którzy nie odróżniają "ukochanej" rasy od drugiej :eviltong:

Dobek z rottkiem oprócz koloru i braku ogona, ma faktycznie ogromnie dużo wspólnego :lol:

Posted

filodendron napisał(a):
Nie jest łatwo znaleźć groomera, który dobrze robi pudlowate. Chyba większość hodowców pudli sama "robi" swoje psy (niektórzy z nich są też groomerami i jak się trafi na takiego, to cud, miód i orzeszki). A tak, to chyba lepiej nauczyć się samemu ciachać. I taniej - maszynka i nożyczki szybko się amortyzują przy pudlu.


Ja nie wiem co mnie podkusiło żeby skorzystać z usług tej pani, zwłaszcza, że przy poprzedniej naszej pudlowatej mieliśmy sprawdzone małżeństwo groomerów, które miało naprawdę do tego dryg, a suka wyglądała zawsze dobrze, była dopieszczona. Następnym razem idę do nich, chociaż muszę dojechać 100km...
A teraz zostaje mi czekać aż futro odrośnie, na szczęście oszczędziła uszy które wyglądają jak dwie kiteczki na małym łepku ;)

Co do samodzielnego cięcia to nie jestem przekonana, zdolności mi brak, szkoda psa szpecić :P

Posted

[quote name='xxxkiniaxxx']Ja nie wiem co mnie podkusiło żeby skorzystać z usług tej pani, zwłaszcza, że przy poprzedniej naszej pudlowatej mieliśmy sprawdzone małżeństwo groomerów, które miało naprawdę do tego dryg, a suka wyglądała zawsze dobrze, była dopieszczona. Następnym razem idę do nich, chociaż muszę dojechać 100km...

W tym kontekście kupno maszynki i nożyczek zamortyzuje Ci się jeszcze szybciej :)

Posted

Amber napisał(a):
Zastanawiam się co mają we łbie ludzie, którzy nie odróżniają "ukochanej" rasy od drugiej :eviltong:

Dobek z rottkiem oprócz koloru i braku ogona, ma faktycznie ogromnie dużo wspólnego :lol:


To były dzieci :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...