filodendron Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 WiedźmOla napisał(a):Mnie rozwalają teksty typu: "odejdź od pieska, bo Cię ugryzie!" Z drugiej strony w pewnym wieku to jest niestety dość skuteczna metoda, bo najlepiej działa na wyobraźnię. Prosta, szybka i nie wymaga wiedzy kynologicznej. Wczoraj akurat czytałam, że zapadł wyrok w sprawie o pogryzienie 12-latki, które miało miejsce rok temu. Dziewczynka jechała na rowerze, zobaczyła ładnego psa biegającego luzem, a że lubiła psy, to się zatrzymała i wyciągnęła do niego rękę. Pies zaatakował twarz i dziewczynka z rozległymi ranami trafiła do szpitala. Sprawa ciągnęła się rok czasu a wyrok - uwaga proszę państwa - 4 miesiące w zawieszeniu i tysiąc złotych odszkodowania. Wyrok nie jest prawomocny i właściciel psa będzie się od niego odwoływał, ponieważ jego zdaniem dziewczynka psa sprowokowała próbując go pogłaskać. Jak czytam takie rzeczy, to przestaję się dziwić, że ludzie straszą dzieci psami. Po ulicy latają psychiczne psy bez żadnego zabezpieczenia, które na widok wyciągniętej ręki przypuszczają atak na twarz a ich właściciele są praktycznie bezkarni, bo co to jest tysiąc złotych? Właściciele psów nie chronią innych przed własnymi psami, prawo ich nie chroni, no to straszą te biedne dzieci - to chyba jakiś objaw bezradności. Quote
asiak_kasia Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 filodendron napisał(a):Z drugiej strony w pewnym wieku to jest niestety dość skuteczna metoda, bo najlepiej działa na wyobraźnię. Prosta, szybka i nie wymaga wiedzy kynologicznej. Wczoraj akurat czytałam, że zapadł wyrok w sprawie o pogryzienie 12-latki, które miało miejsce rok temu. Dziewczynka jechała na rowerze, zobaczyła ładnego psa biegającego luzem, a że lubiła psy, to się zatrzymała i wyciągnęła do niego rękę. Pies zaatakował twarz i dziewczynka z rozległymi ranami trafiła do szpitala. Sprawa ciągnęła się rok czasu a wyrok - uwaga proszę państwa - 4 miesiące w zawieszeniu i tysiąc złotych odszkodowania. Wyrok nie jest prawomocny i właściciel psa będzie się od niego odwoływał, ponieważ jego zdaniem dziewczynka psa sprowokowała próbując go pogłaskać. Jak czytam takie rzeczy, to przestaję się dziwić, że ludzie straszą dzieci psami. Po ulicy latają psychiczne psy bez żadnego zabezpieczenia, które na widok wyciągniętej ręki przypuszczają atak na twarz a ich właściciele są praktycznie bezkarni, bo co to jest tysiąc złotych? Właściciele psów nie chronią innych przed własnymi psami, prawo ich nie chroni, no to straszą te biedne dzieci - to chyba jakiś objaw bezradności. Masakra-kara żadna, a brak odpowiedzialności powala. Z drugiej strony, woczrja widzialam hit. Jade sobie autem, stoje na swiatłach i widze na posesji domu, za ogrodzeniem ślicznego goldenka, piesek sobie lezy obok płotu, tatuś z córeczką idą, i rece miedzy oczka siatki pieska głaskać, psiak przywarł do ziemi, bo widac, ze mało przyjemna sytuacja dla niego. Widać, że psiak lekliwy. Jak raczki zostały zabrane, to pies wyskoczył z ryjem do płotu i oszczekał genialną rodzinkę. Co zrobił tatuś? Kopnął w siatkę, wydarł się do psa i poszedł dumny. I serio, mam pytanie, kto genialny pcha łapy przez płot do obcego psa? Quote
Saphire Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 Ludzie są mega dziwni... ja kiedyś w zimie wracałem o 6 do domu z pracy (nocki) i jakiś Pan wyszedł ze swoim psem na spacer (nie widziałem nawet rasy, duży, cały czarny). Cała akcja działa się mniej więcej na małej polanie z jakimiś krzaczkami i żwirem. Wyszedłem zza rogu i pies zaczął biec w moją stronę (właściciel był odwrócony tyłem do całej akcji), biegł, biegł, ja w ogóle całej sytuacji nie byłem świadom, bo zmęczony byłem i myślałem, że po coś ten piesek sobie biegnie i jak na mnie nie wpadł to myślałem, że mi nogę urwało... uderzył w kolano, że aż lekko przyklęknąłem, ale zacząłem się bać, bo myślałem, że mnie pogryzie. Krzyknąłem "EJ!" do tego właściciela, ten tylko zagwizdał na swojego pupila i miał gdzieś to, że jego pies mnie poturbował. Powiedziałem mu, żeby trzymał go na smyczy, bo sam na tym osiedlu nie mieszka a on, że miałem pecha, bo nikt tu o tej porze nigdy nie przechodził haha :) Siniaka miałem na kolanie na szczęście tylko. Quote
Victoria Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 jak sie chce dzieciaka przestrzec przed takimi niebezpiecznymi sytuacjami to po cholere sie na agi przychodzi gdzie wiadomo ze sa psy..? to dziecko chciało odejść, iść do domu, a baba go tam siłą trzymała i gadała że psy je pogryzą. Swoją drogą mam siostrę cioteczną, 4 lata, i jakoś dało się jej wytłumaczyć, że do obcych psów sie nie podchodzi chocby nie wiem co, bez takiego gadania ze kazdy piesek to morderca. Uwazam ze dziecku nalezy mowic prawde i tłumaczyc, bo inaczej jesli nie dostanie jakiejs fobii to kiedys w koncu zobaczy ze rodzice przesadzają i w ogole przestanie sie przejmowac ich gadaniem Quote
Dioranne Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 U mnie w rodzinie niestety dzieciaki kuzyna boją się psów (teraz z pomocą piłeczki i "uśmiechniętego" psiaka chcę to zmienić). Poprzedni pies zawsze kręcił się pod stołem, gdy było na nim jedzenie. Więc, gdy dzieciaki na obiedzie jadły za mało to były słowa pokroju: "jedz, albo dam psu", "zjedz, bo jak nie to Maja wskoczy i Ci weźmie" itd. Same dzieciaki Mai się bały, bo była agresywna, a ich wariacje doprowadzały ją do szału, więc nie była to miła relacja. Więc często rodzice czy dziadkowie, albo wujostwo pogarszają sprawę, często nie zdając sobie z tego sprawy. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Nie wiedzą, że robią źle i budują w swoim dziecku lęk przed psami. :roll: Quote
zmierzchnica Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 Jak doskonale wiemy, każda skrajność jest zła :) Przestrzegamy dzieci przed obcymi, ale przecież nie chcemy, żeby bały się świata i uciekały na widok nieznajomych. Trzeba to wyważyć.. Dlatego tłumaczenie dziecku, że obcych psów nigdy się nie głaszcze, że zawsze się pyta właściciela czy można itd. przy jednoczesnym spotykaniu się z ludźmi z dzieciolubnymi psami - chyba załatwia sprawę. Na takim psie można pokazać, gdzie pieska można dotknąć, a gdzie nie wolno, bo nie lubi (głowa, ogon, łapy itp.) Ja miałam sytuację, że dwoje dzieci zaciągnęło babcię na psi festyn. Kobieta doprowadzała mnie do szału, bo cały czas zrzędziła, że psy pogryzą, że brudne kundle, że co te kundle w mieście robią, że agresywne, a w ogóle zimno i pada deszcz, naprawdę miałam ochotę ją zwymyślać, ale nie mogłam (miałam tam pokaz ;)). No to wzięłam te dzieciaki do roboty, żeby z Frotkiem robiły sztuczki, rzucały mu piłkę itd. Babci mina zrzedła, a jak coś zaczęła pod nosem to się ze starszym wnukiem śmialiśmy ;) Widać, że chłopak z rodziny psolubnej... Fajne są takie dzieciaki, którym można coś pokazać i wytłumaczyć. Generalnie zauważyłam, że do tego logiczniejsi są chłopcy - dziewczynki zwykle muszą pieska głaskać i nic nie daje tłumaczenie, że nie wolno, bo piesek nie chce itd. Ale może to tylko moje doświadczenia i płeć tu nie ma znaczenia ;) Co do komentarzy, dziś pani pytała o drogę do dentysty. Wytłumaczyłam jej z mamą, ona kiwała zamyślona... I nagle jakby się ocknęła, spojrzała na psy i zapytała: "A wy te psy sprzedajecie?" Ano pewnie, na salceson :diabloti: Nie wiem, skąd ludziom się to bierze, że jak ktoś chodzi z psem na spacer to "sprzedaje" (nigdy nie "oddaje") ;) Quote
filodendron Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 zmierzchnica napisał(a): Dlatego tłumaczenie dziecku, że obcych psów nigdy się nie głaszcze, że zawsze się pyta właściciela czy można itd. przy jednoczesnym spotykaniu się z ludźmi z dzieciolubnymi psami - chyba załatwia sprawę. Na takim psie można pokazać, gdzie pieska można dotknąć, a gdzie nie wolno, bo nie lubi (głowa, ogon, łapy itp.) Tylko że na dzień dzisiejszy jest strasznie mało dorosłych, którzy sami by to rozumieli, a co dopiero przekazywali dzieciom. Na majówkę pojechaliśmy w góry świetokrzyskie. Akurat weszliśmy do ośrodka razem z większą grupą dorosłej wycieczki - cały autokar, w większości kobiety, średnia wieku 50 plus (prawdę mówiąc wyglądało to wypisz wymaluj jak jakaś wycieczka z ramienia zwiazku nauczycielstwa polskiego ;)). Wszyscy razem czekaliśmy w recepcji na obsługę tej dużej grupy. Przycupnęłam w fotelu z psem u nóg - no i co? Oczywiście wszystkie panie z rękami - jaki śliczny, jakie mięciutkie futerko, jaki słodki - i wszystkie głaszczą po głowie. Jakiś pan-rodzynek w towarzystwie odezwał się do koleżanek w żartobliwym tonie, że obcego psa to się nie głaszcze po głowie, można pod brodą spróbować podrapać jak już - i to był jeden jedyny taki głos w całej grupie całkiem dorosłych osób. Żadna z "domniemanych belfrzyc" nawet nie zapytała, czy może pogłaskać. No to czego tu wymagać od dzieci? Quote
Koszmaria Posted May 14, 2013 Posted May 14, 2013 WiedźmOla napisał(a):Mnie rozwalają teksty typu: "odejdź od pieska, bo Cię ugryzie!" "chodź bo pan Cię zabierze" :roll: A później wielkie zdziwienie, że dzieciak się boi psów/ludzi. Dziecku powinno się tłumaczyć, dlaczego do psa się nie podchodzi, ale nie że zaraz ugryzie. Kiedyś babcia do takiego smarka z 6 lat, na widok mojego psa: "Nie podchodź bo Cię ugryzie!", a smark na to takim pyskatym tonem: "Ja się nie boję psów, WIEEEEEESZ?". Myślałam, że padnę :lol: jak nie lubię dzieci,tak dzisiaj przeżyłam pozytywny szok-4 latek ze słownictwem jakim mogłyby się chwalić pierwszoklasiści.choć nie wiem.ale elokwentny niesamowicie ten bąk był [opisując pieski,kotki i koniki malowane w fundacji Artes] Quote
Majkowska Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Niestety, mało który rodzic uczy swoje dziecko jak postępować wobec psa i prawdopodobnie dlatego Że sami tego nie potrafią (co własnie opisujecie). Tylko ze zawsze ataku psa będziemy winni my - właściciele... Dzieci są albo przesadnie psami straszone, albo własnie rozpuszczone -szarpią za uszy, nie boją się podejść i drażnić. Tylko to nie wina dzieci, a dorosłych - rzekomo inteligentnych.... Mój pies przykładowo dzieci nie lubi i pewnie wynika to że pierwszy kontakt z dzieckiem miał nienajlepszy. Byliśmy na wycieczce, pies był młody, kilkumiesięczny farfocl , niedawno wzięłam go z hodowli. Dziarsko przeszedł kawał drogi, a potem pod schroniskiem padł pod ławką i spał. Na ławce obok była babcia z małą dziewczynką, lat ok 6-7, która szybko zainteresowała się pieskiem i krążyła wkoło nas. W końcu jak polny konik zrobiła skok do nas i od razu zaczęła głaskać spiącego pieska po głowie. Piesek dał się pogłaskać, więc było ok, ale dziewczynka zaczęła coraz czulej. Na przytulanie już grzecznie się od niej odsunął spać gdzie idziej. A dziewczynka za nim. Zaczęła się gonitwa pod ławką i prześladowanie pieska, więc wkroczyłam do akcji grzecznie i miło żeby pieska już zostawić bo piesek chce spać. Dziewczynka spojrzała na mnie jak na wariata, a potem jeszcze pojawiła się babcia z historią że ona jest psiarka i mają takiego kajtka burka reksa zuzie sabe kame itp i jeszcze jakiegośtam na łańcuchu... Babcia była tego samego zdania że nasz piesek potrzebuje miłości ze strony jej wnuczki... Niby krzywdy nie zrobiła ale od tej pory pies w kontakcie z dzieckiem wolał być ostrożny i najpierw był krok w tył. potem krok w tył i burknięcie, potem krok w tył, burknięcie i szczeknięcie, a teraz już nawet do tego szczeknięcia jest krok w przód... Już następnego etapu za nic nie chcę.... Tylko teraz jest problem żeby to wszystko odkręcić, bo dzieci normalnych jest mało - aczkolwiek ostatnio na wystawie spotkałam dwójkę spokojną, w dodatku miały w rękach ciasteczka którymi pieska poczęstowały - stal przy nich spokojnie, obwąchał, dał się pogłaskać. Byleby więcej normalnych dzieci, a raczej....normalnych rodziców.... Quote
filodendron Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Majkowska napisał(a):Tylko teraz jest problem żeby to wszystko odkręcić, bo dzieci normalnych jest mało - aczkolwiek ostatnio na wystawie spotkałam dwójkę spokojną, w dodatku miały w rękach ciasteczka którymi pieska poczęstowały - stal przy nich spokojnie, obwąchał, dał się pogłaskać. Byleby więcej normalnych dzieci, a raczej....normalnych rodziców.... Dzieci uwielbiają "szkolić" psy - jak tylko zobaczą, że pies za smaka zrobi choćby prostą sztuczkę to zapominają o głaskaniu i przytulaniu. Gdy do nas przychodzą znajomi z małymi dziećmi to zostawiam psa bez śniadania i szykuję górę smaków. I obie strony są zadowolone ;) Wystarczy "siad", "leżeć" itp. ale furorę na ogół robi "zdechł pies" :D Córka znajomych, obecnie już 10-letnia, z powodu takich regularnych sesji już od trzech lat twardo utrzymuje, że w przyszłości zostanie szkoleniowcem lub behawiorystą :D Quote
Majkowska Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Do nas niestety dzieci nie mają wstępu... ostatnia wizyta dwójki dzieci ( 1,5 roku, i ok 5 lat) skonczyła się tak że dzieci były przerażone, a pies ujadał bez opamiętania, w końcu wylądował w klatce i tam rozszarpywał w furii swoje posłanie... :( Tragedia... Wytworzyło mu się coś takiego że już woli się bronić przed małymi ludźmi ( a zauważyłam ze u niego mały człowiek może mieć nawet ok 12 lat...) i naszczekać złowrogo. Nie zawsze wiem co ja powinnam w tej sytuacji zrobić, szczególnie jak widzę że leci do nas urocza dziewczynka z wrzaskiem " piesek, piesek!!! hau hau!!", macha rączkami i sprawia wrażenie że zaraz wskoczy mu na głowę , pies już jest gotowy do obrony, a ja cała spięta... Czasem po prostu nie ogarniam całej sprawy. Przydałoby się takie dziecko które pobędzie z nim chwilę, pies nabierze pewności itd... A też nie każdy rodzic chce żeby jego dziecko nam służyło jako "obiekt treningowy".... Quote
klaki91 Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Majkowska napisał(a):Do nas niestety dzieci nie mają wstępu... ostatnia wizyta dwójki dzieci ( 1,5 roku, i ok 5 lat) skonczyła się tak że dzieci były przerażone, a pies ujadał bez opamiętania, w końcu wylądował w klatce i tam rozszarpywał w furii swoje posłanie... :( Tragedia... Wytworzyło mu się coś takiego że już woli się bronić przed małymi ludźmi ( a zauważyłam ze u niego mały człowiek może mieć nawet ok 12 lat...) i naszczekać złowrogo. Nie zawsze wiem co ja powinnam w tej sytuacji zrobić, szczególnie jak widzę że leci do nas urocza dziewczynka z wrzaskiem " piesek, piesek!!! hau hau!!", macha rączkami i sprawia wrażenie że zaraz wskoczy mu na głowę , pies już jest gotowy do obrony, a ja cała spięta... Czasem po prostu nie ogarniam całej sprawy. Przydałoby się takie dziecko które pobędzie z nim chwilę, pies nabierze pewności itd... A też nie każdy rodzic chce żeby jego dziecko nam służyło jako "obiekt treningowy".... No jak to CO robić.... odgrodzić sobą psa od dziecka, dziecku powiedzieć że ma spadać na drzewo, względnie ryknąć jak sytuacja ekspresowa. Też mam psa który nie przepada za dziećmi. Na początku bawiłam się we wciskanie w nią smaczków w pewnej odległości od placów zabaw itd. Potem zrezygnowałam bo i tak gdy dziecko gdzieś nagle skądś wyskoczyło wyskakiwała z mordą do niego. Ja niestety nie mam w rodzinie ani wśród znajomych dzieciatych osób. Więc po prostu zaczęłam robić korekty jak łapała spinę na dzieci. Korekta+ostre FE!+komenda równaj i przejście na niej kilka metrów przed zwolnieniem z niej psa. Do tego baaardzo wylewne chwalenie dobrego zachowania :) Raz jej dałam nawet w dupsko jak mi z groźnym warkotem i ogólnym "jestem bestią" skoczyła do dziecka które przejechało obok na rowerze. I teraz dzieci ignoruje, może nawet iść luzem w pobliżu skaczących, wrzeszczących czy piszczących dzieci i kompletnie je olewa. Nawet jak jakieś dziecko powie "o jaki śliczny piesek!" to ogonem zamerda ;) na wszelki wypadek jednak gdy gdzies idziemy i widze dzieci to zawsze prowadzę ją tak żebym odgradzała ją sobą od dzieci. Nie dlatego że boję się że ugryzie ale boję się dzieci, są często bardzo nieprzewidywalne. Quote
Majkowska Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Nie jestem raczej z tych co ryczą na dzieci ( w gruncie rzeczy co takie dziecko winne że pies go nie lubi), ale sytuacje bywają kłopotliwe. Najgorsze jest jak jest mama babcia czy ktoś dorosły obok i zamiast jakoś logicznie zareagować = pies się boi, szczeka, to trzeba się od niego odtegesić, to jeszcze one są nachalne, albo wyrażają zachwyt swoimi dziećmi że kochają pieska.... Raczej bym skłaniała się bardziej do próby zaprzyjaźnieniem mojego potwora z dziećmi. Ale on wpada w amok i pogadane... Naszczekać i zachować bezpieczną odległość. Natomiast zawsze ryczę na psa za takie wyskoki, choć bardzo nie lubię tego robić, ale chcę mu wpoić do łebka że to nie jest dobre rozwiązanie. Ja wiem jaki efekt... nie zachwycający... A nieprzewidywalność dzieci to też kolejny problem, też zawsze odgradzam, szczególnie jak widzę ze dziecko jest żywo zainteresowane psem. Quote
klaki91 Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Majkowska napisał(a):Nie jestem raczej z tych co ryczą na dzieci ( w gruncie rzeczy co takie dziecko winne że pies go nie lubi), ale sytuacje bywają kłopotliwe. Najgorsze jest jak jest mama babcia czy ktoś dorosły obok i zamiast jakoś logicznie zareagować = pies się boi, szczeka, to trzeba się od niego odtegesić, to jeszcze one są nachalne, albo wyrażają zachwyt swoimi dziećmi że kochają pieska.... Raczej bym skłaniała się bardziej do próby zaprzyjaźnieniem mojego potwora z dziećmi. Ale on wpada w amok i pogadane... Naszczekać i zachować bezpieczną odległość. Natomiast zawsze ryczę na psa za takie wyskoki, choć bardzo nie lubię tego robić, ale chcę mu wpoić do łebka że to nie jest dobre rozwiązanie. Ja wiem jaki efekt... nie zachwycający... A nieprzewidywalność dzieci to też kolejny problem, też zawsze odgradzam, szczególnie jak widzę ze dziecko jest żywo zainteresowane psem. No to uważaj żeby nie doprowadzić do tego że pies zacznie atakować dzieci bez ostrzegania. To Ty masz panować nad sytuacją, a nie on brać sprawy we własne łapy ;) Nie wiem co to za filozofia powiedzieć dziecku "nie dotykaj pieska, piesek się boi" albo "nie dotykaj pieska bo jest chory" i stanowczo odejść olewając titające babcie czy mamy :) Choć jeśli nie potrafisz ostro postawić na swoim to może być problem. Ale większym problemem będzie pies który zacznie przypuszczać ataki-straszaki jak tylko zobaczy na horyzoncie dziecko. To nie babcia czy mama ma reagować (choć powinna), nie ma co na nie zwalać "winy". To w końcu Twój pupil i Twoim zadaniem jest takie dostosowanie go do życia wśród ludzi żeby nie stwarzał zagrożenia ;) 3/4 społeczeństwa nie wie nawet jak się powinno głaskać psa, nie ma więc sensu za dużo wymagać tylko wziąć sprawy we własne ręce. A życie w dużym skupisku ludzi z psem który nie jest wybitnie prodziecięcy jest na prawdę proste, widze to po mojej suce. Są psy które dzieci nie lubią i jest to w gruncie rzeczy uzasadnione- dzieci biegają, piszczą, nie wiedzą jak się zachować. Trafi się wrażliwszy, bardziej pobudliwy pies i raz dwa zacznie okazywać niechęć czy nawet agresję. Socjalizacja takich psów z dziećmi jest dość trudna, wymaga wiedzy i stopniowania wrażeń. U Was już po ptokach bo źle zareagowałaś (za późno) wtedy gdy ta dziewczynka ścigała psa pod ławką. Jesli Ty masz takiego czworonoga to zacznij przede wszystkim od zmiany swojego nastawienia ;) niekoniecznie musisz mieć w domu sierściucha lubiącego dzieci, dotykanie i przytulanie. Pies ma prawo nie lubić dzieci, obcych ludzi czy masy innych rzeczy. Nie ma natomiast prawa ich atakować. Twój pies nie widzi żadnego wsparcia z Twojej strony więc postępuje tak jak opisujesz- szczeka żeby ostrzec i nastraszyć, zwiększa odległość pokazując tym że NIE chce ŻADNEGO kontaktu. Quote
Afryka Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Ja w sumie z dwojga złego wolę rodziców pozwalających beztrosko na kontakt dziecka z obcym psem, niż tych straszących i histerycznie odciągających dziecko zainteresowane psem. Może dlatego, że moja sunia jest bardzo łagodna w stosunku do dzieci i jeśli dziecko się narzuca, to po prostu ucieka. Dzisiaj miałam taką dziwną scenę, że szłyśmy sobie z sunią ścieżką, z naprzeciwka szło sympatyczne dziecko z elegancko ubranymi rodzicami. Dziecko się uśmiechnęło i pomachało do psa, a na to ojciec rzucił się na dziecko i zasłonił je własnym ciałem przed wyimaginowanym zagrożeniem. Ze strony mojej suki totalna olewka, szła cały czas grzecznie przy nodze ;) Quote
klaki91 Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Afryka napisał(a):Ja w sumie z dwojga złego wolę rodziców pozwalających beztrosko na kontakt dziecka z obcym psem, niż tych straszących i histerycznie odciągających dziecko zainteresowane psem. Może dlatego, że moja sunia jest bardzo łagodna w stosunku do dzieci i jeśli dziecko się narzuca, to po prostu ucieka. Dzisiaj miałam taką dziwną scenę, że szłyśmy sobie z sunią ścieżką, z naprzeciwka szło sympatyczne dziecko z elegancko ubranymi rodzicami. Dziecko się uśmiechnęło i pomachało do psa, a na to ojciec rzucił się na dziecko i zasłonił je własnym ciałem przed wyimaginowanym zagrożeniem. Ze strony mojej suki totalna olewka, szła cały czas grzecznie przy nodze ;) O, też takich spotykam :) ale tych titających "idz sie przywitac z pieskiem" jest jednak wiecej... Raz małego chłopca na bezczela zablokowałam nogą jak mi chciał kopnąć psisko, złapałam za ramię i powiedziałam głośno "nie wolno kopać psa bo go to boli i ugryzie". Może ze 3latka miał, a tatuś w śmiech że dzieciaczek TAK się bawi :roll: dobrze że chociaz na mnie nie wsiadł że mu dziecko dotknęłam. "Najlepsze" w tych przesadzonych reakcjach jest to że tym sposobem rodzice zamiast rzeczywiście jakos tam próbować ustrzec dzieci przed nieobliczalnymi psami wręcz przeciwnie- sprawiają, że psy się interesują histerycznymi reakcjami czy to dzieci czy rodziców ;) Nie ma nic gorszego niż wychowywać dziecko tak żeby sie psów bało i w związku z tym uciekało przed nimi czy jakoś dziwnie się zachowywało. Pies to wyczuwa, wiadomo że po dobrze zscojalizowanym stabilnym siebie pies spływają reakcje ludzi, ale jak się trafi pies lękliwy to nawet mu to może dać kopa do jeszcze większego nastraszenia dziecka ;) I nie ma też nic gorszego od nieuczenia od początku dziecka że psów się nie dotyka bez zgody własciciela a nawet i gdy jest zgoda lepiej nie próbować jak się psa nie zna. Quote
lucky123 Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 To ja tak dla odmiany - najcudowniejsza reakcja: Chłopiec (ok 3-4 lat)- Tato, piesek! Tata- Spytaj pani czy możesz pogłaskać Ch- Cy moge poglaskać pieska? I częściej zdarzają mi się tego typu sytuacje ;) Chociaż już się dowiedziałam, że mam (cytat!) kundla, który udaje cocker spaniela :D Kundlem jest, ale żeby cocker spaniela udawał :lol: Bliżej mu do springer spaniela :lol: Quote
filodendron Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 Majkowska napisał(a):Do nas niestety dzieci nie mają wstępu... ostatnia wizyta dwójki dzieci ( 1,5 roku, i ok 5 lat) skonczyła się tak że dzieci były przerażone, a pies ujadał bez opamiętania, w końcu wylądował w klatce i tam rozszarpywał w furii swoje posłanie... :( Tragedia... Fatalnie. Czy da się jakoś określić, czy to faktycznie jakiś uraz (bo sytuacja wcześniej opisana, ta pod ławką z dziewczynką, raczej się do tego nie kwalifikuje) czy coś innego? Bo wspomniałaś coś o wystawach, co kojarzy się z hodowlanką. (Może niesłusznie.) Any way, jeśli takiej wrogości nie da się wytłumaczyć ewidentnym urazem lub totalną zawałką w temacie socjalu (ukłon w stronę hodowcy), to jest temat do przemyślenia. Quote
klaki91 Posted May 19, 2013 Posted May 19, 2013 filodendron napisał(a):Fatalnie. Czy da się jakoś określić, czy to faktycznie jakiś uraz (bo sytuacja wcześniej opisana, ta pod ławką z dziewczynką, raczej się do tego nie kwalifikuje) czy coś innego? Bo wspomniałaś coś o wystawach, co kojarzy się z hodowlanką. (Może niesłusznie.) Any way, jeśli takiej wrogości nie da się wytłumaczyć ewidentnym urazem lub totalną zawałką w temacie socjalu (ukłon w stronę hodowcy), to jest temat do przemyślenia. Moze byc tak ze jedna slaba sytuacja z dzieckiem a potem dodatkowe nieswiadome poglebianie zachowania przez nieprawidlowe reagowanie gdy dzieci chcialy psa poznawac. Inna sprawa ze jedna przykra przygoda nie powinna w psie stabilnym psychicznie, z dobrym poczatkowym socjalem u hodowcy powodowac az takie zachowanie. No ale jesli byly nagradzanie/ w nieprawidlowy sposob eliminowane niepozadane reakcje to nic dziwnego Quote
evel Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 No chwileczkę - Majkowska pisze, że koryguje psa a nie upomina dzieci. Więc ja bym stawiała na to, że ten pies jest maksymalnie zestresowany dziećmi, po prostu - one zachowują się DZIWNIE, a pańcia mnie nie broni, tylko jeszcze opierdziela - wniosek - będę darł ryja i wyskakiwał, skoro muszę sobie radzić sam. Błędne koło. Trochę asertywności, dziewczyno, bo stracisz zaufanie swojego psa. Nie pomyśl sobie, że ja jestem jakaś 100% pozytywna, bo jak trzeba to potrafię tak wydrzeć japę na własnego psa, że go niemal zmiata fala dźwiękowa, ale jednocześnie jeżeli ktoś próbuje krzywdzić czy w jakiś sposób dokuczyć mojemu psu to później żałuje, że próbował. A co do samych dzieci - ostre "nie rusz pieska, on się boi" powinno załatwić sprawę. Albo uwaga do rodziców - bierz pan to dziecko, mój pies gryzie/jest chory/coś tam. Bo jak nadal będziesz tylko ochrzaniać psa, zaczepianego przez dzieci, to będzie gorzej i gorzej. Ja miałam podobnie i z dziećmi, i z psami - skupiałam się na tym, żeby mój pies był najlepiej w ogóle wyprany ze swoich reakcji, bo mi było głupio komuś zwrócić uwagę. Ale mi przeszło ;) Quote
zmierzchnica Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Całkowicie zgadzam się z evel: dziecko ma swoją matkę czy ojca od tego, żeby je chronili, wychowywali, przestrzegali. Rodzic za dziecko jest odpowiedzialny, także za jego emocje i bezpieczeństwo. Właściciel psa jest odpowiedzialny za psa, i jego psim obowiązkiem jest psa chronić (także przed nachalnymi dziećmi) i wychowywać. Przecież nikt nie każe na dziecko krzyczeć czy się wściekać, ale powiedziane twardym głosem "nie, piesek się boi", "proszę, nie ruszaj psa" czy coś takiego powinno poskutkować - większość dzieci respektuje słowa obcych dorosłych. W taki sposób można ochronić i psa i dziecko, skoro jego rodzice nie mają dość wyobraźni, by sami to robić. A tak dzika reakcja na dzieci jest mocno nienormalna, pies nieźle się zafiksował... Kiedyś obroża się odepnie, karabińczyk od smyczy zepsuje i nieszczęście gotowe :roll: Także radzę z sytuacją szybko sobie poradzić. Nie zmienia faktu, że nie lubię robienia z dzieci "świętych krów". Wyadoptowałam jedną suczkę, siostrę mojej Hery. Była kochana, dziubdziana, dzieciątko słodziutkie i takie tam. Ale jej właścicielka wróciła do rodziców, a tam przychodzi czasem siostra z małym dzieckiem. No i się skończył dobrobyt suni :roll: Jest zamykana na strychu, nie może chodzić po pokojach, bo dziecko "nie może jeść kłaków psa", sunia jest przeganiana, ogólnie stała się "złośliwa i niedobra" (wcześniej mieszkali w bloku i pies miał sporo spacerów, a teraz ma wybiegać się na podwórku - nudzi się strasznie). Lubi dzieci, ale nie może się zbliżać, bo "psu się nie ufa". Nie mogłam tego wiedzieć wcześniej, ale mam trochę wyrzuty, że tak biedna suczka trafiła, bo to naprawdę inteligentny i fajny pies :shake: Oczywiście, to nie zmienia faktu, że pies nie ma prawa reagować na dzieci agresywnie, a człowiek psa musi mieć opanowanego na tyle, by nigdy do nieszczęścia nie doszło. Zwykle to dzieci prowokują takie sytuacje, ale to właściciel musi zadbać, żeby nic się nie stało (także "przeganiając" dziecko). Ale jak się trafi na fajne dziecko to super, można to wykorzystać nieraz, żeby psa przekonać do dzieci przez szkolenie i zabawę :p Quote
murinus Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Kielce piękna pogoda godzina przed 11 park jeziorko fontanna idę sobie z moją białą bulterierką do okoła tego jeziorka chodnikiem. Z racji na specyfikę tej rasy jestem przywczajony do dziwnych komentarzy typu swinka itd ale paskudny jak i tych miłych jak zwykle każdy spacer nie obejdzie się bez świnki w negatywnym jak i pozytywnym znaczeniu dlatego myslałem ze juz mnie nie zaskoczy zaden dziwny komentarz jednak myliłem się. Siedzi młoda para na ławce. Nagle słyszę przepraszam. Dziewczyna zwraca się do mnie z pytaniem : "Czy ten pies jest ze schroniska?" Na co odparłem " Nie, kupiony u hodowcy" tak się zastanawiam dlaczego takie dziwne pytanie co nią kierowało gdy je zadawała ludzie pytają co to za rasa czy mozna pogłaskać nawet spotkałem się jak miedzy sobą mowili "uważaj bo cię upier**li ale pytanie czy ten pies jest ze schroniska ? nie wiem dlaczego tak zapytała. Dziwne to było. Quote
prochu Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 Ja miałam ostatnio dość śmieszną sytuację, idę sobie ostatnio z moim Dolisiem już z parku na smyczy i tak z naprzeciwka idzie mama z córką ta miała już jakieś 6-7 lat i nagle słyszę że zaczyna krzyczeć aaa mamo lis lis i zaczęła uciekać :lol: Myślałam że ze śmiechu padnę bo jak dotąd nigdy nie spotkałam lisa który ma prawie 50cm w kłębie :lol: Quote
Szura Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 ...no jakbyś spotkała, to też byś pewnie zaczęła uciekać! :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted May 20, 2013 Posted May 20, 2013 [quote name='murinus']Kielce piękna pogoda godzina przed 11 park jeziorko fontanna idę sobie z moją białą bulterierką do okoła tego jeziorka chodnikiem. Z racji na specyfikę tej rasy jestem przywczajony do dziwnych komentarzy typu swinka itd ale paskudny jak i tych miłych jak zwykle każdy spacer nie obejdzie się bez świnki w negatywnym jak i pozytywnym znaczeniu dlatego myslałem ze juz mnie nie zaskoczy zaden dziwny komentarz jednak myliłem się. Siedzi młoda para na ławce. Nagle słyszę przepraszam. Dziewczyna zwraca się do mnie z pytaniem : "Czy ten pies jest ze schroniska?" Na co odparłem " Nie, kupiony u hodowcy" tak się zastanawiam dlaczego takie dziwne pytanie co nią kierowało gdy je zadawała ludzie pytają co to za rasa czy mozna pogłaskać nawet spotkałem się jak miedzy sobą mowili "uważaj bo cię upier**li ale pytanie czy ten pies jest ze schroniska ? nie wiem dlaczego tak zapytała. Dziwne to było. Naprawdę bardziej cię boli takie pytanie niż paskudne komentarze w stylu "świnia", "agresor", "pies-morderca"? Bulle nieraz są w schronisku, może widziała takiego psa na stronie internetowej schroniska, skojarzyło jej się i zapytała. Nic wielkiego, żadna ujma. Rasowy, z hodowli, kundel czy ze schroniska - pies to pies. prochu - hm, czy Doliś to nie jest przypadkiem ten piesek z awatara? ;) Cóż, ja kiedyś myślałam, że lisy są rude, ale może się nie znam :diabloti: Chociaż moja czarna Luka też bywała lisem, a Hera kozą... :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.