Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ale o czym tu dyskutować? Obcy pies na smyczy, Ty podchodzisz ze swoją suką bez pytania - jeśli mamy "flądrę" w tej sytuacji to sorry, ale raczej nie jest to właścicielka małej suki :roll:

Ja mam psa aspołecznego, nie pcham się w grupę innych psów, ale mam prawo przejść z psem przykładowo gdzieś bokiem. I nie chcę, żeby cokolwiek do nas podbiegało ani było podprowadzane, bo taką mam zachciankę. Po to ludzie mają umiejętność wypowiadania się, żeby z niej korzystać. Naprawdę, od ZAPYTANIA czy psy mogą się poznać jeszcze nikomu korona z głowy nie spadła.

Tak, to że mój pies nie jest wielbicielem całego świata to moja sprawa. Ale nie cierpię, jak ktoś mi utrudnia życie w tak upierdliwy sposób. I uwierz, że gdybyś podeszła do mnie, jak sobie idę z suką na smyczy, to byłabym znacznie mniej miła niż "pani flądra". Wystarczy, że masz swojego psa pod kontrolą i umiesz mówić. Więcej nie wymagam, serio.

Posted

[quote name='jhet']Do tego normalne jest, że na tym terenie pieski się ze sobą bawią, się spotykają, więc jeśli ktoś nie chce by do jego psa podbiegały inne, to niech tu nie chodzi albo uprzedza grzecznie opiekunów innych psów, by nie podchodzili lub nie pozwalali swoim psom podchodzić...
Wiesz, jest mnóstwo takich miejsc, w których bywa dużo psów na spacerach. W zasadzie każdy większy zielony teren skupia spacerowiczów z psami. Niektórzy mieszkają w pobliżu i muszą tamtędy przechodzić. Jeśli mają aspołeczniego psa (albo chorego) też mają prawo przejść - i absurdem jest wymagać od nich, żeby wszystkich na około uprzedzali, żeby nie podchodzić - prędzej musieliby sobie zawiesić tabliczkę na szyi. Idąc w miejscu publicznym raczej z definicji zakładamy, że chcemy przejść nie zaczepiani przez obcych. Chcesz się z kimś "zakolegować" no to pytasz o zgodę - takie zasady obowiązują nawet w piaskownicy.

Czasem ktoś po prostu nie ma czasu stać i czekać, aż psy się obwąchają - a szarpać psa i ciągnąć jest przecież nieprzyjemnie. Ostatnio miałam taką sytuację - śpieszę się jakby się paliło, lecę z jęzorem do pasa, razem z psem, który truchta skupiony też w trybie przy nodze. I idzie paniusia z wolno puszczonym psem, który od razu leci do mojego. Proszę, żeby zabrała psa, a ona zaczyna dyskutować - a dlaczego ma zabrać, a dlaczego nie mogą się przywitać, a dlaczego dlaczego dlaczego.
No i oczywiście się wkurzyłam i powiedziałam nie, bo NIE. Gdyby ona - jak nakazują normy tzw. dobrego wychowania - zapytała podchodząc, czy może, to powiedziałabym - przepraszam, innym razem, dziś bardzo mi się spieszy. Ale nie zapytała, bo - jak wielu innych - zakłada, że idąc z psem jest najbardziej pożądanym towarzystwem dla drugiego psiarza i oburzyła się, gdy okazało się że tak nie jest.

Posted

[quote name='jhet']Do tego normalne jest, że na tym terenie pieski się ze sobą bawią, się spotykają, więc jeśli ktoś nie chce by do jego psa podbiegały inne, to niech tu nie chodzi albo uprzedza grzecznie opiekunów innych psów, by nie podchodzili lub nie pozwalali swoim psom podchodzić..

Żartujesz sobie, prawda?
Bardzo często chodzę z moimi trzema psami w miejsca, gdzie luzem biegają inne psy. Dwa z trzech chodzą luzem i nie podbiegają do obcych bez pozwolenia, trzeciemu nie ufam w tym aspekcie i chodzi na uwięzi. Nie życzę sobie, by obce psy podbiegały do moich bez pozwolenia i gdzieś mam to, czy jeden z drugim uważa, że to normalne.
Ostatnio do jednego z moich psów podbiegł pies i chciał się bawić. Avril była w siadzie, bo akurat sobie ćwiczyłyśmy. Poprosiłam, by psa zabrano, ale się piesek nie słuchał, a dziewczynom się ruszyć tyłków nie chciało. Pozwoliłam więc mojemu się pobawić, a że dziewczyna moja do delikatnych nie należy, to podbiegacz z piskiem wrócił do swoich pańci szybciej, niż radośnie przybiegł :evil_lol:

Jeśli wymagam kultury, to sama jestem zobowiązana być kulturalną.

Posted

Dobra, ja się z wami nie zgadzam kompletnie, ale trudno. Jak ktoś mnie grzecznie poprosi, abym wzięła psa, to nie ma problemu, sama tak robię. Ale gdy ktoś chamsko wyjeżdża do mnie i serwuje wrzaskiem kretyńskie argumenty że to suka, że bez kagańca itd., że to i tamto, no to sorry, ale jest zadufaną w sobie flądrą. Gdyby grzecznie powiedziała "Proszę zabrać psa", to ok, tak robią normalni ludzie, natomiast zachowanie tej babki wskazywało że ma coś nie tak z głową i nie powinna mieć więcej żadnego psa. I normalne jest, że pieski do siebie podbiegają i chcą się witać, spacery są dla nich nie dla właścicieli. Pies na spacerze ma prawo sobie biagać z kolegami i się bawić, poznawać nowe psy i spędzać czas jak chce. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu chce izolować swojego psa, to jest jego sprawa, niech poinformuje o tym innych psiarzy albo pójdzie w ustronne miejsce gdzie nikt mu nie będzie przeszkadzał. I tak jak tamta babka ma prawo leźć środkiem chodnika, tak i ja mam prawo przejść koło niej spokojnie, a jak psy chcą się przywitać to już ich sprawa. Sorry, ale dla mnie normalne jest, że spacer jest dla psów, i że psy na spacerze zawierają różne znajomości między sobą. Jeśli ktoś z jakiegoś powodu swojego psa izoluje, to jest to odstępstwo od normy i powinien o tym grzecznie poinformować innych psiarzy. Sama wiele lat miałam wojowniczego psa, więc znam to od drugiej strony, i w życiu by mi nie przyszło do głowy, by mieć pretensje do właściciela psa, który do nas podszedł. I wręcz przeciwnie, zawsze grzecznie prosiłam by właściciel zabrał psa/nie podchodził, a jeśli właściciel pytał dlaczego, to spokojnie w paru słowach wyjaśniałam, i się rozchodziliśmy w zgodzie. I tak według mnie powinno być, plus kultura na pierwszym miejscu, której tamtej flądrze (którą tak będę nazywała, gdyż na to zasłużyła) kompletnie zabrakło. Ale nic, dzięki za wasze opinie, niestety nie będę więcej ich czytała aby sobie nie psuć nerwów :) Miłego Sylwestra życzymy :)

Posted

Ty to jednak jesteś głucha na argumenty. Może inaczej.

Mam psa. Kilkuletnią schroniskową sukę, która nie lubi innych psów. Mój pies nie podbiega do innych psów. Ja byłam w stanie ją tego nauczyć i to egzekwuję, choć nie mam jej od szczeniaka i nie jest to najłatwiejszy pies na świecie. Chciałabym zatem, żeby nic nie podbiegało do niego. Z kilku powodów, o których nie muszę informować każdego przechodnia. I nie, nie zamierzam się chować po krzakach z tego powodu, że ja panuję nad swoim psem a ktoś inny nie. I nie, nie wszystkie pieski chcą się na spacerach bawić z innymi, zaryzykowałabym stwierdzenie, że mało który dorosły i dojrzały psychicznie pies chce się bawić z obcymi pieskami na spacerze, jeśli przewodnik zaproponuje mu coś innego.

Błędem była przesadzona reakcja kobiety, ale Twoje twierdzenie, że to nic złego podchodzić ze swoim psem do obcego psa na smyczy bez uprzedniego pytania jest po prostu głupie.

Posted

jhet napisał(a):
Jak ktoś mnie grzecznie poprosi, abym wzięła psa, to nie ma problemu, sama tak robię.

Ale czemu stawiać tego kogoś w takiej sytuacji, że MUSI prosić, żebyś to Ty zabrała swojego własnego psa?
Czy nie jest bardziej logiczną, a przynajmniej bardziej przyjazną sytuacja, w której podchodząc do kogoś z psem, my sami pytamy, czy możemy podejść?
Ludzie chronią swoje psy przed kontaktem z innymi psami z wielu powodów - bo akurat z nimi pracują, bo coś ćwiczą, albo bo gryzą suki lub samców albo odwrotnie, albo się boją, albo są chore i mogą zarazić jakimś grzybem, albo same są narażone na infekcję, albo mają słabe stawy i nie chcą ryzykować konfrontacji z cięższym kolegą, albo się spieszą, albo ich pies nie lubi białych/czarnych/rudych psów, albo wracają od weta i ich pies jest zestresowany, albo sto innych powodów. Szanujmy się nawzajem, bo ciężko o ustronne miejsca. Chodzi przecież o zwykłe krótkie pytanie - bez takiego pytania nikt nie przysiądzie się na ławce w parku. No, prawie nikt. No a jak się przysiądzie, to może niestety trafić na kogoś, kto zareaguje całkiem niewybrednie i chamsko. Takie ryzyko na własne życzenie.

Posted

Nasz spacer jest dla nas - zarówno dla mnie, jak i dla psów. Nie wyobrażam sobie puścić pieska i niech lata, bo przecież ma prawo się bawić. Wymagam od psów, a psy wymagają ode mnie. Najważniejsza jestem ja i najważniejsze są one, zabawy z innymi psami to tylko dodatek i moje psy mogą to robić wtedy, kiedy ja się na to zgadzam.
Radzę Ci, jhet, nigdy nie spotkać pieska realnie agresywnego, który szybko pokaże Twojemu radosnemu podbiegaczowi i Tobie samej, że najpierw należy zapytać, a nie się wpychać na chama ;)

Posted

hehe, fajnie fajnie. ciekawe, czy tak samo byś pisała, gdyby Twój pies usiłować zapoznać się z dużym agresorem i oberwałby zębami bądź kagańcem zanim właściciel zdążyłby cokolwiek powiedzieć i zanim zdążyłabyś zareagować. może wtedy byłaby wina właściciela obcego psa? ja generalnie rzadko proszę, by zabrać psa. najwyżej piesek ucierpi. nie mam zamiaru szarpać się ze swoją suką, bo komuś brakuje rozumu. nie wiem, czemu niektórzy zakładają, że znają drugiego psa lepiej, niż jego właściciel. a jak ktoś miał do mnie pretensje, że nie daję się pieskom pobawić(podczas gdy moja suka bardzo nie lubi przerywania wspólnej pracy), to już mi całkiem witki opadły.
no i ciekawe co ma zrobić właściciel dużego, lękliwego psa, który wpada w panikę na widok podbiegacza? wziąć sobie psa na plecy, czy jak? dlaczego nie szanuje się ludzi, dlaczego nie mamy mieć możliwości resocjalizować swoich psów w czasie wybranym przez siebie samych?

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Fakt, że mógł kazać usiąść psu, a potem pozwolić na przywitanie. Jednak odciąganie od psów szybko poskutkuje agresją czy darciem ryjka do innych... Często to obserwuję u właścicieli szczeniaków astów czy innych TTB, nie mogą się witać z innymi psami, nawet jeżeli sytuacja jak najbardziej na to pozwala. Znam już agresywnego bullka, który jako szczeniak nie miał prawa witać się z moimi psami ani z żadnymi innymi - to suńka, pogryzła ostatnio sukę z którą od małego mieszka. O rzucających się astach nie wspomnę... Nie wiem, z czego to wynika, obawiają się, że już szczyl będzie groźny bo to "taka rasa" czy może właśnie tego chcą?


Mój w szczenięctwie i młodości był dopuszczany do innych psów,jeśli te wyglądały na pokojowo nastawione. A mimo tego,w pewnym okresie swojego życia zrobił się ciety na psy.Nie znam chyba żadnego dorosłego samca bulteriera,który toleruje wszystkie samce (zdarzają sie wyjątki). Teraz ludzie bezkarnie puszczają psy,które podbiegają do mnie mimo ,że sygnalizuję i proszę aby psy odwołali. Nie robię tego na złość ludziom tylko dlatego,że chce uniknąć sytuacji spięcia.Ludzie niestety tego nie rozumieją.

Posted

Ostatnio podczas jazdy busem, podsłuchałam rozmowę sąsiadki z koleżanką. (mam pieska rasy pon=polski owczarek nizinny)

Sąsiadka opowiadała koleżance, że ma wilczura =owczarka niemieckiego. A Pani mieszkająca nieopodal (czyli ja) mam też owczarka tyle że to jest niemiecki wilczur nizinny. Pani zachodziła w głowę jak to możliwe że nie są do siebie podobne. ;)

Posted

Dzisiaj miałam nieprzyjemną sytuację. Kiedy szłam z psami ktoś rzucił z balkonu petardę, która upadła jakieś 3 - 4 kroki od moich psów. Nie wiem co to miało na celu, na szczęście moje psy są trudne do przestraszenia i nadstawiły uszu tylko jak petarda wybuchła ale czy ludziom na prawdę brakuje rozumu w głowach?

Posted

niemiecki wilczur nizinny

Dobre. :)

czy ludziom na prawdę brakuje rozumu w głowach?

Naprawdę. I to niezależnie od wieku, bo niektórzy bywają niereformowalni.

Posted

No, zrobić z PONa niemieckiego wilczura nizinnego to takie mało patriotyczne trochę ;) ;)
Ale jest faktycznie taki "archetyp", że jak owczarek to wiadomo, że wilczur, no i że niemiecki.
Podhalański jeszcze się ludziom kołacze po głowach, ale że np. sheltie to owczarek to już zdziwienie.
Trudno się dziwić - wiadomo, że Szarik, Cywil a potem Rex i Alex to jedynie słuszne owczarki :)

Posted

filodendron napisał(a):

Podhalański jeszcze się ludziom kołacze po głowach, ale że np. sheltie to owczarek to już zdziwienie.
Trudno się dziwić - wiadomo, że Szarik, Cywil a potem Rex i Alex to jedynie słuszne owczarki :)

Po drodze jest jeszcze Lassie, a sheltie to, w powszechnym przekonaniu, miniaturowy Collie.:roll:

Posted

a ja dzisiaj widziałam batmana xd żeby nie było bardzo offowo, to powiem jeszcze że zaczęłam uciekać przed owym batmanem, bo myślałam że to jakiś dzieciak się wydurnia i z obawy przed petardami zwiałam z psem :lol:

W pociągu pewna pani bardzo się dziwiła dlaczego mój pies ma kaganiec.. 'no bo przecież ona nie gryzie.. prawda?!?"
druga kobitka stwierdziła że suka musi być już stara, bo ma język na wierzchu :cool3: kiedy powiedziałam ze ma 3 lata kolezanka jej wyjaśniła ze to pewnie dlatego ze w kagancu jej gorąco :p

Posted

Victoria napisał(a):
W pociągu pewna pani bardzo się dziwiła dlaczego mój pies ma kaganiec.. 'no bo przecież ona nie gryzie.. prawda?!?"
druga kobitka stwierdziła że suka musi być już stara, bo ma język na wierzchu :cool3: kiedy powiedziałam ze ma 3 lata kolezanka jej wyjaśniła ze to pewnie dlatego ze w kagancu jej gorąco :p


ło matko:lol:

Posted

Ja mam psa 2 tygodnie, ale juz zdazylam uslyszec dwa razy 'a w tym schronisku to ladniejszych nie bylo?' 'nie mogla Pani sobie ladniejszego znalezc?'
I jeden facet z yorkiem na spacerach nas omija szerokim lukiem, mimo ze moj pies zacheca do zabawy i tamten york tez widac chce sie bawic, ale Pan powtarza pieskowi, ze ten piesek go pogryzie, bo zle mu z oczu patrzy :P

Posted

Ja ostatnio oprowadzając ludzi po schronisku usłyszałam od kobiety coś w deseń 'Dużo tu macie tej rasy, no tych morderców, co ludzi zagryzają, pittbule czy jakoś tak' ... Wyjaśniłam grzecznie, że to tylko stereotyp i większość tych psów jest przyjazna, i jeśli coś jest z nimi nie tak to tylko z winy właścicieli, ale chyba nie trafiło, bo przy kolejnej mijanej astce pani odeszła od klatki na kilka metrów i cośtam brzdąkała. Co ciekawe, do 'tych morderców' zaliczają się wg pani tylko astopodobne z kopiowanymi uszami, te z naturalnymi nie połykają w całości ;)


Co do owczarków- ostatnio przekonywałam babeczkę, że welshe corgi ('no te psy królowej, te walijskie jakieś') to nie terriery a owczarki. Bo jak to owczarek taki mały, na krótkich nóżkach, i w ogóle nie szarikowaty :shake:

Posted

Avaloth napisał(a):
Ja ostatnio oprowadzając ludzi po schronisku usłyszałam od kobiety coś w deseń 'Dużo tu macie tej rasy, no tych morderców, co ludzi zagryzają, pittbule czy jakoś tak' ... Wyjaśniłam grzecznie, że to tylko stereotyp i większość tych psów jest przyjazna, i jeśli coś jest z nimi nie tak to tylko z winy właścicieli, ale chyba nie trafiło, bo przy kolejnej mijanej astce pani odeszła od klatki na kilka metrów i cośtam brzdąkała. Co ciekawe, do 'tych morderców' zaliczają się wg pani tylko astopodobne z kopiowanymi uszami, te z naturalnymi nie połykają w całości ;)


Co do owczarków- ostatnio przekonywałam babeczkę, że welshe corgi ('no te psy królowej, te walijskie jakieś') to nie terriery a owczarki. Bo jak to owczarek taki mały, na krótkich nóżkach, i w ogóle nie szarikowaty :shake:


Spróbuj przekonać, że asty i bulle zaliczają się do terrierów :evil_lol:

Posted

filodendron napisał(a):
Albo że pudel to pies myśliwski :)


o nie nie, to na pewno nie przejdzie. jak niektórzy właściciele yorków się oburzają że 'to nie jest żaden terrier!' :cool3: to w myślistwo pudla tym bardziej nie uwierzą ;)

Posted

[quote name='filodendron']Albo że pudel to pies myśliwski :)
Miałam już przeprawę na ten temat z kilkoma osobami :D plus że pudle są głupie
i fakt, dopóki nie pokażę na wikipedii czy gdzieś nie ma szans przekonać, a czasem nawet z tym jest trudno

Spróbuj przekonać, że asty i bulle zaliczają się do terrierów :evil_lol:

Jakich terrierów, do ras agresywnych i tyle :D

Posted

No to rotek to pies cmentarny, który pożera dzieci :diabloti: serio- teza mojej sąsiadki.

Kaukaz za to jest takim kochanym misiem, który nikomu nie zrobi krzywdy, bo to od razu widać, "że nasz, swojski, rodowity" :diabloti:

Drugi sąsiad pytał, czy się nie boję z psami mieszkać, bo im kiedyś coś odbije i mnie zeżrą w nocy :evil_lol:

No i oczywiście, z psami się nie wychodzi na spacery, bo one wtedy uciekają. Pies ma pilnować obejścia. Uroki mieszkania na wsi. :roll:

Z drugiej strony, są gospodarze z prawdziwego zdarzenia, którzy o wszystkie swoje stwory dbają i nie jeden miastowy pies mógłby marzyć o takim życiu, gdzie pies jest psem i ma robotę swoją :)

Posted

Mój ttb jest terierem pełnym pyskiem. Ma kumpla yorka - też teriera i razem chodzą po lesie. Wąchają to samo i podobnie się zachowują, tylko york nosi mniejsze patyczki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...