N&N Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 Aleks89, najmocniej przepraszam. Powinnam była napisać ogólniej, np. "Ludzie". Co to jest MT? :p Quote
kopra Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 (edited) [quote name='evel']Dla mnie zostawianie psa w samochodzie w upał to też kretynizm, ale przypominam, że zaczęło się od postów oceniających "podeszła kobieta z pudlem, pytając, czy pies może się napić, wzięła grzebienie i nożyczki, ale zapomniała miski z wodą dla psa, haha, ale z niej debilka". Jak dla mnie to jakaś paranoja. Skąd wiecie, czy dla kobiety ważniejsze jest uczesanie psa niż wszystko inne? Może po prostu zapomniała? Gratuluję ludziom, którzy nigdy niczego nie zapomnieli. dokładnie :) [quote name='N&N']Pozwolicie, że zacznę: pewna dojrzała pani, na widok mojej suczki stwierdziła, że to ..... szczenię dobermana. moja spanielowata jest wiecznie mini seterem :D Edited November 19, 2012 by kopra Quote
N&N Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 Aaaa MT to Manchester terrier :-) Nie. Moja suczka to pinczer miniaturowy. Ma 28 cm wzrostu i 4,5 kg żywej wagi. Choć nie powiem... Pani w Związku Kynologicznym myślała, że to właśnie MT :-D Quote
Amber Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 Haha po avatarku cięzko ocenić wielkosć ;) Quote
ewes Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 kopra napisał(a):dokładnie :) moja spanielowata jest wiecznie mini seterem :D a moja spanielowata :eviltong: została kiedyś nazwana przez pewnego pana jamnikiem kanadyjskim :D Quote
N&N Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 Amber napisał(a):Haha po avatarku cięzko ocenić wielkosć ;) Skoro w Związku Kynologicznym, na żywo, pani trudno rozpoznać CO TO ZA PIES, to tym bardziej jestem pełna podziwu za próbę odgadnięcia. :-) Acha, w avatarku jest sama główka szczenięcia (bo sunia miała wtedy 4,5 m-ca). Odgadnąć rasę na tej podstawie to "mistrzostwo świata" ;-) Jamnik kanadyjski! :rofl: Świetne. Muszę to sobie zapisać. :-D Quote
Unbelievable Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 Aleks89 napisał(a):Ja nawet na kilkudniowe wyjazdy nie biorę:diabloti:Karme żrą z podłogi ,a wode z misek innych psów.Na cholere mam wozić jak inni mają?:cool3: ja tak samo ;) kiedyś miałam małą miskę dla psa na wyjazdy właśnie, ale ją po prostu zgubiłam i od tamtej pory nie kupiłam, i nie brakuje mi jej jakoś strasznie ;) pies to nie ryba, że bez wody zdycha :diabloti: wiadomo, że jak jest upał to wodę trzeba mieć, ale wtedy zwykle mam wodę dla siebie, którą daję psu na ręce na przykład a jeden z moich psów wypija ilości wody na prawdę minimalne i nawet jakbym mu wzięła wodę to zapewne by się nie napił Quote
Gosiapk Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 [quote name='AkademiaKleksa']Jakoś tak w zeszłym roku sześcio, może siedmioletnia dziewczynka do babci na widok Kleksa: "Babciu, mogę pogłaskać tego jamnika?" Ja mam charciki włoskie i któregoś razu w czasie spaceru mama z dzieckiem nas mija i słuszę głos dziecka: "Mamusiu, dlaczego ten jamniczek ma takie długie nogi?" :evil_lol: Quote
mańka_ Posted November 19, 2012 Posted November 19, 2012 AkademiaKleksa napisał(a):No właśnie takiego podejścia nie trawię. Grzebień - oczywiście, szmatkę, co by zacieków nie było. Bez grzebienia pies się obejdzie. Bez szmatki - również. Woda to podstawa, niezależnie gdzie i po co się jedzie z psem. Dla mnie jest to bardzo jasny przekaz, co dla kogo ważne. Grzebień i szmatka to ludzkie potrzeby, a pies? Poza tym, jeśli się zapomniało - to sorry, ale są stoiska, a postawa - że jest ok, jest dla mnie absolutnie nie do przyjęcia. Sorry, ale ja wychodząc z psem do lasu na dłużej niż pół godziny (poza zimą czy słotą), a w upalne dni - nawet na krócej, zawsze na wyposażeniu mam miskę (inną niż te, z których korzysta w domu) i wodę. Wg mnie to podstawa, od której nie ma wyjątków i zmiłuj się. To samo, gdy jadę gdziekolwiek indziej z psem. Woda i miska - zawsze. Jest pies, musi być i woda i miska. Nie problem w kwestii picia z miski czyjegoś psa, ale hierarchii ważności. Miejsce 1 Grzebień, Miejsce 2 Szmatka, co by nie było zacieków 3. ??? Tak to widzę. Ale jakiego podejścia? Takiego, że jak rano wyjeżdzamy na wystawę to zdarza nam się czegoś zapomnieć? Dopowiadasz sobie niesamowicie - tak, na pewno każdy właściciel, który zapomni miski dla swojego psa a o szczotkach itd pamięta, nie myśli o jego potrzebach. To skoro już taką diagnoze psychologiczną mi stawiasz, to co - jak zapomnę szczoteczki do zębów to znaczy że jestem brudasem, bo o aparacie fotograficznym pamiętałam...? A jak swoich leków zapomnę to co, o zdrowie nie dbam i jestem próżna, bo o sukience pamiętałam? Serio, do takich rzeczy trzeba dorabiać TAKIE teorie...? :crazyeye: FRODKA napisał(a):Oby wszyscy mieli takie zdanie o wiele lepiej by było na świecie . Nie rozumiem dlaczego miska nie jest podstawowym wyposażeniem torby wystawowej - tyle "kosztuje"? No u mnie już jest - podstawowym wyposażeniem samochodu. Właśnie dlatego, że zapominałam. Co nie zmienia faktu, że w zapomnieniu żadnej tragedii nie widzę. A już na pewno nie świadczy to moim zdaniem o tym, ze właściciel ma gdzieś potrzeby psa. filodendron napisał(a):Nie przyszłoby mi do głowy, że kwestia wody dla psa może urosnąć do takiego problemu :smile: Ja nie noszę ze sobą miski. Wodę - czasem, jak latem wychodzimy na dłużej - pies potrafi napić się z butelki. Jak nie wezmę, a okaże się potrzebna, to kupię. Pies nie chce pić w czasie normalnego godzinnego spaceru - taki model i już. Kiedyś jakiś pan jadący z pieskiem na rowerze zatrzymał się i koniecznie chciał mojego psa napoić - bo gorąco, a on ciemny i ziaje. Bardzo to było z jego strony miłe, ale pies nie docenił i pić nie chciał. "Po miskach" oceniam restauracje i schroniska - są takie schroniska, w których na stałe są dwie, trzy dyżurne miski dla potrzebujących i takie restauracje, w których na widok klientów z psem automatycznie zjawia się kelnerka z miską. Są też takie, w których nie są na to przygotowani, ale zawsze jakieś pudełko po lodach czy coś w tym stylu zorganizują. (No i takie, do których z psami nie wpuszczają oczywiście też są ;-)) Podobnie u nas. Jak wiem, że spacer mamy gdzieś, gdzie nie płynie rzeka/nie ma wody to wodę zabieram - ale bez miski, bo po co to nosić (a mam 2 duże psy, więc malutka miseczka nie przejdzie). Ewentualnie po drodze butelkę kupię. Co do gór - tam mamy miskę (tą samochodową - ma wywierconą dziurkę i dobrze przypina się ją do plecaka ;-) ) FRODKA napisał(a):A gdzie tutaj jest jakiś podjazd ,wg mnie pies powinien mieć w upalny dzień na wystawie swoją miske z wodą - od tego zaczął się temat. Wg niektórych chodzenie właścicielki po wystawie i proszenie o pozwolenie napicia się jej psa z cudzej miski to dobre podejście ,dla mnie nie i zdania nie zmienię. A pisanie że pies pije z reki ,frisbee czy butelki nic nie wnosi ,po prostu pies ma mieć możliwośc napicia sie kiedy potrzebuje i nie musi być to miska. Czytaj uważnie. Nie napisałam, że to dobre podejście. Napisałam, że dla mnie w przytoczonej sytuacji nic oburzajacego nie ma. Zdarzyło się i tyle. Quote
FRODKA Posted November 20, 2012 Posted November 20, 2012 Czytaj uważnie. Nie napisałam, że to dobre podejście. Napisałam, że dla mnie w przytoczonej sytuacji nic oburzajacego nie ma. Zdarzyło się i tyle. Tak ,czytaj uważnie ,gdzie napisałam że Ty napisałaś że to dobre podejście ? Chyba ze masz nick "niektórzy" Quote
mańka_ Posted November 20, 2012 Posted November 20, 2012 No cóż, ja się pierwsza odniosłam do tamtej wypowiedzi, to i się poczuwam. Co nie zmienia faktu, że nikt nie napisał, że to dobre podejście :roll: Quote
Victoria Posted November 24, 2012 Posted November 24, 2012 Szłam sobie dzisiaj chodnikiem, w centrum miasta, Lusia na zablokowanej flexi szła grzeczniutko przy nodze, kiedy pewna pani do mnie z tekstem: 'dziecinko, czemu go na takiej krótkiej smyczy trzymasz?? Daj mu więcej luzu, ta smycz jest za krótka!' Haha, odpowiedziałam, że sobie piesek jakoś radzi i poszłam. A pani była poważnie bardzo przejęta za krótką smyczą Quote
zmierzchnica Posted November 25, 2012 Posted November 25, 2012 Victoria napisał(a):Szłam sobie dzisiaj chodnikiem, w centrum miasta, Lusia na zablokowanej flexi szła grzeczniutko przy nodze, kiedy pewna pani do mnie z tekstem: 'dziecinko, czemu go na takiej krótkiej smyczy trzymasz?? Daj mu więcej luzu, ta smycz jest za krótka!' Haha, odpowiedziałam, że sobie piesek jakoś radzi i poszłam. A pani była poważnie bardzo przejęta za krótką smyczą Nie ma to jak troskliwość przechodniów ;) Mnie zaczepiła raz starsza pani, która zaczęła ubolewać nad tym, że moje suki "chodzą tylko raz dziennie na spacer". I nie chciała uwierzyć, że chodzą 3 razy dziennie na długie spacery :cool3: Inna wrzeszczała na mnie, że mam psy do domu zabrać, bo jest zimno i wiatr wieje, ja mam płaszcz, a psy nie! A futro wcale nie grzeje psa. Szkoda, że tacy ludzie się nie przejmą sytuacją zwierząt w schroniskach zamiast zaczepiać właścicieli zadbanych psów... Quote
Victoria Posted November 25, 2012 Posted November 25, 2012 no dokładnie... rok temu tez pewna paniusia bardzo martwiła się, czy mojemu 25kilo pieskowi nie jest aby zimno przy temp. ok 5 powyżej zera :p Quote
gops Posted November 25, 2012 Posted November 25, 2012 (edited) a nas ostatnio rozśmieszyła Pani na rynku sprzedająca , szłam z moim staffikiem (ttb) przez rynek już ludzi nie ma prawie wcale ale zaczepia mnie Pani , najpierw gadka po co mi ten morderca itd czy wiem że ma 2 tony uścisku ... ale była miła więc rozmawiałam z nią na koniec pyta : - a jak się nazywa? odpowiadam: -Clayton a ta babka mówi : - czemu takie długie imie ma , wystarczyło by TON od 2 ton uścisku . padłam :evil_lol: Edited November 25, 2012 by gops Quote
Litterka Posted November 25, 2012 Posted November 25, 2012 Gops, dobre :D Uwielbiam czepialstwo nieznających się na rzeczy ludzi. Nie wiem, czy kiedyś o tym pisałam, ale mi się przypomniało. Mam psa wielkości wyrośnięty ratlerek. Jedziemy autobusem, Mikra w kagańcu metalowym bojowym. Siedzi mi na kolanach. Zaczepia nas jakaś babka: - Ojejejejejej, ale słodziutka, śliczniusia, niu niu niu, ti, ti, ti, kochanie moje, w kagańcu cię niedobra pani wiezie! I wyciąga rękę do Mikry. A że sucz tego nie lubi, próbowała ją ugryźć. Kobieta strzeliła focha i poszła sobie w inne miejsce :D Quote
bellatriks Posted November 25, 2012 Posted November 25, 2012 Sytuacja dzisiejsza. Poszliśmy na rodzinny spacerek do parku, Teza w pewnym momencie zaczęła się bawić z jakimś rudawym pieskiem. Wiadomo, psi berek, psy lecą rozpędzone zakosami, ale trzymają się blisko właścicieli, w pewnym momencie przechodzą do zapasów, ale któremuś nie spodobała się taka ostra forma gry - no to obydwa psiaki jak na komendę zamierają w bezruchu i trwają tak przez chwilę, dopiero potem wracają do ganianki. Właściciel rudawego psiaka, siedzący na ławeczce starszy pan, postanowił opatrzyć całe zdarzenie komentarzem: - Bo widzisz, z psami to tak jest, jak coś im się nie spodoba, to jest stop i spokój, a potem bawią się dalej. A nie tak jak PiS i PO. Bo mój jest jak PO... :cool3: Dalej nie usłyszałam czy moja suka jest czy nie jest jak PiS, bo pan mówił nie w moim kierunku. Ale wciąż nie wiem o co chodziło i jaki jest związek między psami biegającymi po parku a PiSem i PO. :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 bellatriks napisał(a):jaki jest związek między psami biegającymi po parku a PiSem i PO. :evil_lol: psy potrafią zrobić STOP i spokój i znowu dalej się razem bawią a PIS i PO nie potrafią zrobić STOP i nie ma spokoju i nie potrafią się razem bawić tylko wiecznie się o coś żrą :-D Quote
bellatriks Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 sacred PIRANHA napisał(a):psy potrafią zrobić STOP i spokój i znowu dalej się razem bawią a PIS i PO nie potrafią zrobić STOP i nie ma spokoju i nie potrafią się razem bawić tylko wiecznie się o coś żrą :-D Tak, tyle to się domyślam. Tylko jak można dostrzec w szalejących sobie w najlepsze psach metaforę sceny politycznej? jak w ogóle dostrzec związek? Ja bym w życiu tego nie wymyśliła. :P Quote
filodendron Posted November 26, 2012 Posted November 26, 2012 bellatriks napisał(a):Tak, tyle to się domyślam. Tylko jak można dostrzec w szalejących sobie w najlepsze psach metaforę sceny politycznej? jak w ogóle dostrzec związek? To chyba zależy od tego, jak się jest zaangażowanym w scenę polityczną - jeśli bardzo, to we wszystkim można zobaczyć metaforę, szczególnie jeśli to, co się widzi, z grubsza przypomina łomot albo coś, co może się weń szybko przerodzić ;) Quote
Bogarka Posted December 4, 2012 Posted December 4, 2012 "zmierzchnica" napisał(a):mam psy do domu zabrać, bo jest zimno i wiatr wieje, ja mam płaszcz, a psy nie! A futro wcale nie grzeje psa. :D Dobre! Kilka dni temu słyszałam jak sasiad mówił do bolonczyka drugie sasiadki: -Fajna czapka zimowa byłaby z ciebie! Pózniej chciał pogłaskac bolonczyka jednak bolonczyk nie był tym zachwycony zachowywał sie jakby sie bał. A sasiad: -Nie uciekaj (choc pies wcale nie uciekał) nic z ciebie nie bedzie. Quote
A&L Posted December 4, 2012 Posted December 4, 2012 A ja wczoraj padłam. Mama TZ ma sklep zoologiczny. Byłam tam wczoraj z moją suką i z suką mamy TZ. Dziewczyny siedziały na parapecie, wpada paniusia: "Ojejejejejjejkuuuuu, jakie śliczne, ja też mam yorka!" :confused:(obie suki w typie westa). Serio, to nie wiedziałam co powiedzieć. Może one nie są rasowe, ale yorka to na pewno nie przypominają ;)Wyszło na to, że nie skomentowałyśmy jej wypowiedzi, bo byłyśmy w ciężkim szoku, zaproponowałyśmy za to, żeby odwiedziła nas kiedyś z pieskiem :evil_lol: Oczywiście z czystej ciekawości :D Quote
Ewa&Duffel Posted December 5, 2012 Posted December 5, 2012 Ale się wkurzyłam przed chwilą... Był u nas ksiądz na kolędzie . Duffel powąchał go przez chwilę, po czym położył się w przedpokoju i podczas całej wizyty nie zwracał na niego w ogóle uwagi. A jaki komentarz usłyszałam, jak ksiądz wychodził ? Że mój pies to "terrorysta" :roll: Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem, o co chodziło, może o to, że w ogóle przebywa w domu ? :shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.