Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja mówię chociażby o swoim osiedlu, gdzie jest jeden ON agresywny, ZAWSZE na smyczy i pod kontrolą właściciela, jest moja Wera - pies Bogu ducha winny, odwoływalna, grzeczna, nie rzuca się i Rambo, 6miesięczny okaz szczęścia i miłości do każdego, co prawda lata bez smyczy ale jest jeszcze na etapie że przychodzi gdy go pańcia zawoła - no, do czasu ;)
A jednak nie boją się ich jedynie właściciele psów których psy same latają luzem (bo zazwyczaj nie widzą swoich psów). Reszta - przypina, krzyczy żeby zabrać, a psy na smyczy ciągną w stronę Werki z merdającym ogonkiem bo chciałyby się pobawić, ale właściciele mają problem.
Jest u nas chart szkocki, który był wielokrotnie mocno pogryziony przez psy, które się po prostu go bały. Jest Luna w typie leonbergera (albo nawet rasowa, nie znam się), która nie ma praktycznie żadnych psich przyjaciół, bawi się z Werką - bardzo delikatnie, naprawdę byłam zachwycona, taki misio :loveu: bo osiedle robiło na nią nagonkę, że sobie nie życzą by tak wielki pies latał po lesie. Szkoda, że oprócz mnie, mamy, faceta od owczarka nie spotkałam jeszcze nikogo kto używa smyczy :roll: a wszyscy ci właśnie nagadali właścicielce od Luny, by ją trzymała na smyczy.

Posted

U mnie są lasy i pola, żadne miejsce publiczne :P ale po prostu zwracanie uwagi komuś na puszczanie psa bez smyczy, samemu nie nosząc jej na spacer jest dość chamskie

Posted

Soko, to stara bajka - ostatnio mnie mało nie zagryzła kobiecina, że chodzę z psami po trawniku. Zbieram po swoich psach. Ona po swoim yorku nie, nieraz widziałam jak się załatwiał, to udawała, że nie widzi. No i tyle, drze się na mnie, a jej pies załatwia się na chodniku, trawnikach i trudno. "On jest malutki, to co on tam robi".

Ostatnio dziewczyna (w wieku jakoś pod 30) na mnie naskoczyła, że moje psy powinny mieć kagańce (i ja i psy były zdziwione, nagle zza płotu zaczęła się drzeć). U mnie w mieście pies na smyczy nie musi mieć kagańca :) Więc mogła sobie pogadać. No ale sama miała kundla, który przez ten płot mało płuc nie wypluł. "On jest mały i łagodny, to on może, te bydlaki mają mieć kaganiec!". (Jak pisałam, moje bydlaki mają po 25 kg). Dwa dni później szłam z psami tą trasą, akurat bramka była otwarta i łagodny, mały pies wgryzł się Frotkowi w łapę.

Mnie już nic nie zdziwi :D

Posted

agairiki napisał(a):
Według mnie każdy pies w miejscu w miarę publicznym powinien być na smyczy, obojętnie jaki to by przyjazny nie był np. jak ta Luna,którą opisujesz :)


A to dlaczego? Całkiem serio pytam.

Oczywiście na osiedlu między blokami mój pies jest zawsze na smyczy, ale na terenach zielonych, w parku, na alejkach spacerowych zdarza mi się ją puścić luzem - nie zaczepia psów, ludzi ani innych zwierząt bez mojego pozwolenia i jest odwoływalna.

Posted

evel napisał(a):
A to dlaczego? Całkiem serio pytam.

Oczywiście na osiedlu między blokami mój pies jest zawsze na smyczy, ale na terenach zielonych, w parku, na alejkach spacerowych zdarza mi się ją puścić luzem - nie zaczepia psów, ludzi ani innych zwierząt bez mojego pozwolenia i jest odwoływalna.

Są ludzie, którzy po prostu psów się boją, może to być np. na podstawie jakiś doznań z przeszłości. Sama mam taką osobę w rodzinie, która na widok malutkiego yorka bardzo się boi, dobrze wiem co przeżywa kiedy latają psy bez smyczy po parku. A kolejną sprawą są dzieci, mój pies je bardzo lubi, ale one też często mają głupie pomysły, a wiadomo nie każdy rodzic to wzorowy rodzic.

Posted

agairiki napisał(a):
Są ludzie, którzy po prostu psów się boją, może to być np. na podstawie jakiś doznań z przeszłości. Sama mam taką osobę w rodzinie, która na widok malutkiego yorka bardzo się boi, dobrze wiem co przeżywa kiedy latają psy bez smyczy po parku. A kolejną sprawą są dzieci, mój pies je bardzo lubi, ale one też często mają głupie pomysły, a wiadomo nie każdy rodzic to wzorowy rodzic.


Ja mam fobię przed ciężarówkami, raz mnie mało jedna nie zabiła... Nie krzyczę na kierowców, kiedy ładują się ciężarówkami do miasta czy stają na parkingach na noc. Rozumiem, co masz na myśli, ale świat nie może dostosować się do małej garści osób z kynofobią. Jeśli moje psy olewają ludzi, nie podbiegają, są posłuszne, to nie widzę powodu, dla którego mam je męczyć na smyczy, skoro mogą sobie gdzieś z boku polanki pośmigać za piłeczką czy wykonywać komendy (uczyłaś kiedyś psa slalomu lub skoku przez nogi na smyczy? Powodzenia.)
W Anglii każdy właściciel jest odpowiedzialny za swojego psa i może go puszczać w większości miejsc. Zakaz puszczania luzem jest tylko przy drodze. Chyba to czytałam w "Moim Psie". W każdym razie, jeśli pies kogoś ubrudzi, skoczy, zaczepi - 100% odpowiedzialności na Ciebie, jeżeli ktoś doniesie, zaskarży - mandacik. Dlatego tam puszczane są psy, co do których właściciele są pewni, że są posłuszne. Moim zdaniem u nas tak powinno być - pies, który ma dyplom ukończenia kursu posłuszeństwa, powinien móc być puszczany w większości miejsc. Wtedy ludzie zaczęliby tłumnie szkolić psy, co by na dobre i psiarzom i niepsiarzom wyszło :)

Posted

Ten pomysł z puszczaniem wolno jeśli pies ma dyplom ukończenia kursu posłuszeństwa jest naprawdę fajny. Ja mimo wszystko nie chciałabym żeby tak jak tam każdy pies mógł być puszczany wolno jak tak patrzę na moje osiedlowe przypadki...

Posted

agairiki napisał(a):
Są ludzie, którzy po prostu psów się boją, może to być np. na podstawie jakiś doznań z przeszłości. Sama mam taką osobę w rodzinie, która na widok malutkiego yorka bardzo się boi, dobrze wiem co przeżywa kiedy latają psy bez smyczy po parku. A kolejną sprawą są dzieci, mój pies je bardzo lubi, ale one też często mają głupie pomysły, a wiadomo nie każdy rodzic to wzorowy rodzic.


Ja to rozumiem, dlatego mój pies nigdy nie podchodzi do obcych ludzi. Nie ma takiej opcji po prostu. A co do dzieci - dzieci są nieprzewidywalne i smycz czasami niczego nie zmienia - parę razy miałam sytuację, że leciało na nas dziecko, bo piesek. A moja suka się boi dzieci, unika ich, a w bezpośredniej konfrontacji próbuje się wycofać - przyparta do muru pewnie by się broniła. Na rodziców nie raz i nie dwa musiałam się wydrzeć, żeby sobie przypomnieli, że mają pod opieką małego człowieka i chyba coś jest nie tego, skoro do nas podbiega niepilnowane.

Posted

evel napisał(a):
Ja to rozumiem, dlatego mój pies nigdy nie podchodzi do obcych ludzi. Nie ma takiej opcji po prostu. A co do dzieci - dzieci są nieprzewidywalne i smycz czasami niczego nie zmienia - parę razy miałam sytuację, że leciało na nas dziecko, bo piesek. A moja suka się boi dzieci, unika ich, a w bezpośredniej konfrontacji próbuje się wycofać - przyparta do muru pewnie by się broniła. Na rodziców nie raz i nie dwa musiałam się wydrzeć, żeby sobie przypomnieli, że mają pod opieką małego człowieka i chyba coś jest nie tego, skoro do nas podbiega niepilnowane.


No właśnie, gdyby wszystkie psy były takie jak twoje. Ja zauważyłam, że właśnie najczęściej biegają luzem te, które żadnych podstaw szkoleniowych nie mają... Co za kraj :(

Posted

agairiki napisał(a):
No właśnie, gdyby wszystkie psy były takie jak twoje. Ja zauważyłam, że właśnie najczęściej biegają luzem te, które żadnych podstaw szkoleniowych nie mają... Co za kraj :(


E tam, kraj. Ludzi trzeba edukować :) Marudzimy na Polskę, a we Włoszech czy Grecji stada dużych, bezpańskich psów żyją na ulicy tak po prostu... Sterylizuje się je i wypuszcza, jak wolnożyjące koty. Pewnie już są wyselekcjonowane na tyle, że nie są agresywne, ale mimo wszystko - raczej niefajna sprawa mijać takie zwierzaki ze swoim psem.

Posted

[quote name='zmierzchnica']E tam, kraj. Ludzi trzeba edukować :) Marudzimy na Polskę, a we Włoszech czy Grecji stada dużych, bezpańskich psów żyją na ulicy tak po prostu... Sterylizuje się je i wypuszcza, jak wolnożyjące koty. Pewnie już są wyselekcjonowane na tyle, że nie są agresywne, ale mimo wszystko - raczej niefajna sprawa mijać takie zwierzaki ze swoim psem.


w Turcji jest podobnie, a zeby wiedzili ktore sa ktore to sa kolczykowane, roznymi kolczykami, kolczyki oznaczaja m,in. dzielnice miasta

a i powiem wam ze czasem takie pies zyjacy w centrum duzego miasta jest bardziej zsocjalizowany niz u ludzi, nie jest strachliwy a i bardzo dobrze dogaduje sie z psami, zna bardzo dobrze psi jezyk isygnaly uspokajajace, wiec raczej konflikty sa bardzo zadkie, ludzie te psy dokarmiaja jak u nas sie dokarmia golebie i nikomu nie przeszkadzaja. choc oczywie wiadomo, ze to musi byc pod kontrola.

to samo jest z kotami w turcji jest ich tam bardzo duzo, i nie maja tam problemu z gryzoniami wiec tez jest plus

Posted

daria1990 - z tą socjalizacją to dokładnie - ja osobiście lubię psy bezdomnych czy pijaczków, albo jakieś takie puszczane luzem psiaki - zwykle mają idealne sygnały, genialną mowę ciała i na jeden warkot obchodzą moje psy łukiem. A te rasowe, szczególnie wychuchane yorki, labki czy onki, to dopiero jest tragedia. Agresja smyczowa, bez smyczy - pies wariat, który ładuje się innemu na grzbiet mimo wyraźnych sygnałów grożących.

Posted

Też dawno to zauważyłam - biegające luzem wiejskie burki nie mają konfliktów z moim ttb zawsze na lince w lesie. Czasem się do nas przyczepiają i idą na spacer. Ostatnio razem z nami szedł gończy polski bez identyfikatora - piękny był. Innym razem grzywacz chiński, ale ten miał pana który szukał go z paniką w oczach, a moje psy (ttb i labradorka) przyjęły go do stada ;-) Z psami na smyczy często są konflikty, niestety szarpią się i szczekają z daleka.
Czasem spaceruję z trzema psami: ttb, alano i labką - ludzie schodzą mi z drogi, mimo, że wszystkie trzy są grzeczne i ludzi mają w głębokim poważaniu.
Ttb jest idealny dla niepełnosprawnych dzieci - jego odporność na ściskanie, ciąganie uszu i ogona jest niesamowita. Znajomy chłopczyk, który słabo mówi imiona osiedlowych ttb wymawia bez problemu.

Posted

Pamiętam wsiowe burki samowyprowadzacze ze wsi, w której się wychowałam. Psy łagodne, bezkonfliktowe, każdego lubiły i nigdy przenigdy z żadnym z nich nie było problemu.
Na wsi jednak jest inaczej. U nas co jakiś czas wrzucali psy z samochodów, co jakiś czas były nowe, ale nikt nie miał problemu z kolejnym onkopodobnym wielkim psem biegającym samopas i bawiącym się z dzieciakami. Te psy, każdy z nich, i te bezdomne i te, które domy miały i tylko wyprowadzały się same, były po prostu inne. Serio, odkąd wyprowadziłam się ze wsi już trochę lat temu, to nie spotkałam takich psów.

Posted

Z wiejskimi burkami to mam zupełnie odmienne doświadczenia. Parę razy do roku jeździmy "na wieś" trochę odpocząć. Tam nie ma bezdomnych psów, tylko są psy wypuszczane ot tak, żeby sobie pobiegały. Nawzajem się znają, tworzą jakieś tam struktury, ale mój pies jest obcym na ich terenie. A że jest sam, i jest mały, to czasem biorą go na celownik - szczególnie gdy biegają w grupie. Już mi się zdarzyło ewakuować z psem do restauracji przed stadkiem czterech wiejskich burków.

  • 2 weeks later...
Posted

TŻ mi dziś opowiedział... ;)

Stoi pod sklepem koło firmy i widzi znajomego faceta z nowym psem. Więc się go pyta skąd go ma, no i nawiązuje się dialog:
- O nowy pies?
- A nie, to córka kupiła
- Aha. A to chyba shar pei?
- Nie. On nie szapie :lol:
- Ale rasa taka, shar pei...
- Nie, no mowie panu, że nie szarpie, normalnie chodzi...

I się facet spojrzał na TŻ jak na idiotę i polazł ze swoim "szar pie" :evil_lol:

Posted (edited)

[quote name='Skibka']Ja teraz wróciłam ze spaceru. I sama niewiem co mam myśleć.
Idziemy sobie trawniczkiem i rzucam Viki kasztana i za chwilę natknęłam się na faceta z yorkiem bez smyczy. Ten podszedł do Viki i zaczął ją obwąchiwać więc jak wzięłam Viki na ręce bo ma cieczkę a ten już chciał na nią wskakiwać.
I mówię facetowi żeby zabrał psa bo mój ma cieczkę a on mi na to: " a niechciałabyś mi dać na 2 dni pieska żeby były szczeniaki?".. Ja z zaskoczeniem zdecydowanie odpowiadam nie a on mi na to ( to pewnie nikogo nie zdziwi):" bo suczki muszą mieć przynajmniej raz młode", ja odpowiedziałam że moja nie musi i poszłam..
Czasami to aż brak słów..:roll:[/QUOTE]

nie, no te stereotypy + nieodpowiedzialność to się równa wielkie chamstwo, tacy ludzie jak ten facet to ... no nic do nich nie trafi.

Albo taka sytuacja - jak Mimi - pekińczyk miała chyba z 5 miesięcy, to pojechaliśmy z nią nad morze. Wszyscy poszli robić zakupy, a ja musiałm czekać z nią w hollu " Biedronki " . Miałam chyba 11 lat. I oczywiście wszyscy się psem zachwycają, ajkie to słodkie, przytaulają, głaszczą i wgl., niektórzy jak powiedziałam, że pies gryzie ( no bo to w końcu pekińczyk ) , to ten pół stereotypowy przesąd podziałał, ale inni dalej głaskali. I była taka sytauacja. Stoję sobie, czekam. Mimi na luźnej smyczy. Podchodzi jakiś facet, kuca, zagaduje do pieska, ale nie na tym koniec, o nie ! Pieska trzeba jeszcze przecież pogłaskać, przytulić, itd. Ja sie na niego gapie, przecież on zraz Mimi na ręce weźmie ! No to mu mówię : -Proszę zostwaić psa !
On taki face, jakby nie słyszał, głaszczę dalej. No to kucnęłam, wzięłam psa na ręce, a fecet z głupią miną poszedł.
Alo jakaś pani - " A jaki to piesek ? "
- Pekińczyk.
- A ile ma ?
- Kilka miesięcy.
- A mogę pogłaskać ( chociaż głaszcze już od poł minuty ).
- No. Tylko ona czasem może ugryźć.
- Nie ugryzie, nie ugryzie. A jak się nazywa ?
- Mimi - odpowiedziałam już przywykła do takich pytań przechodniów.
- O jak śmiesznie ! hahahahahaha !
( Jeju, babka nigdy takiego imienia nie słyszała ! )

Edited by Salwa
Posted (edited)

[quote name='Sylwia i Ares'][quote name='Litterka']Rozumiem, że wieprzowiny nie podajesz? :D

Wracając do wątku sterylizacji:
Łażę dzisiaj sobie z moim suczydłem. Doczepił się tatuś z jakimś 5-letnim synkiem. Młody po standardowym pytaniu o płeć, pyta, kiedy Mikra będzie miała szczeniaki. Mówię, że nie będzie miała. Dziecko indaguje: "Dlaczego?", na co odpowiadam: "Bo jest wysterylizowana." Na co wtrąca się tatuś: "[B]To powinna pani b*rdel dla psów założyć[/B], szczeniaków z tego nie będzie, a biedaki sobie użyją." Podziękowałam za propozycję i poszłyśmy w swoją stronę... [IMG]

Widocznie z tego przybytku Pan sam korzysta.:diabloti: Zresztą pozostawiam bez komentarza.
Moja Myszka, jak ją przygarnęłam, była w ciąży. Więc zrobiłam sterylkę aborcyjną. Mój sąsiad się na mnie "wkurzył" kiedy to usłyszał. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
-dlaczego tak pani zrobiła? ja tak bardzo chciałem szczeniaczka od pani suni.
-jeżeli tak Panu zależy na piesku to proszę poczekać na sezon urlopowy. Ludzie często wyrzucają psy blisko stacji benzynowej. A jeżeli się śpieszy to może Pan pojechać do schroniska.
-ale ja nie chcę używanego. ja chciałem szczeniaczka, bo pani sunia jest taka posłuszna.:crazyeye:

Pomijając pewne fakty, to każdy pies jest używany, bo przez min. 8 tygodni wychowuje się u kogoś innego (oprócz sytuacji gdy szczenie pochodzi od suczki właściciela i zostaje z nim). Ale jednego nie mogę zrozumieć - jak posłuszeństwo może być genetyczne?:hmmmm::lying:[/QUOTE]


No ze schroniska mógł wziąć. Ale jednego nie rozumiem.Maluchy miały przed sobą całe życie. To było ich celowe zabicie w sensie, żeby nie było problemu ze znalezieniem im domu i przecież ciąża to choroba, czy może to było potrzebne, bo maluchy nie mogły sie z przyczyn fizycznych urodzić ? Z tego pierwszego powodu w życiu bym nie pozwoliła na cesarkę aborcyjną, ale kiedyś, tak jak w przypadku drugim, musiano wybrać pomiędzy życiem suczki a szczeniąt... Wybraliśmy życie suczki, nie przeżyło ani jedno szczenię, suczka również zmarła.


A tak w ogóle, to kiedyś z moim pekińczykiem spotkałam się z koleżankami. Ja z pekińczykiem, jedna z mieszańcem jamnika, jedna z "szalonym" rozrabiaką, małą suczką, a jeszcze inna z mieszańcem labradora z husky. I coś takiego o suczce ( nazwijmy ją Hajka, bo nie podam prawdziwego imienia ) mówi : - Patrz, ma czarne podniebienie, to będzie zły pies !
No OK, tak się czasem mówi, ale dla żartu, a nie stereotypy i jak suczka dorosła, to " Hajka " do budy na łańcuchu została przywiązana. Teraz " zły " pies domu pilnuje, odchowując włóczęga szczenięta z przypadkowych kryć.

Edited by Salwa
Posted

Domy które zaadoptowałyby szczeniaczki automatycznie przestały być szansą na dom dla szczeniaków ze schroniska. Te, które już są na świecie zasługują na "pierwszeństwo". Po co dodatkowe 5 psów? Nie lepiej by te 5 domów zaadoptowało psa?

Posted

[quote name='Soko']Domy które zaadoptowałyby szczeniaczki automatycznie przestały być szansą na dom dla szczeniaków ze schroniska. Te, które już są na świecie zasługują na "pierwszeństwo". Po co dodatkowe 5 psów? Nie lepiej by te 5 domów zaadoptowało psa?[/QUOTE]

to okrutne!!!może też chore,kalekie,stare podać eutanazji
wtedy te najpiękniejsze,najdorodniejsze osobniki szybko znają domek

Posted

Ja równiez jestem za sterylkami aborcyjnymi i usypianiem ślepych miotów, szczególnie teraz, gdy psów jest tak wiele. I będę za nimi, póki liczba psów się nie zmniejszy - to tzw. mniejsze zło. I owszem, uważam, że psy kalekie czy chore, które nie mają opiekunów i szans na adopcję, powinno się usypiać. I jednocześnie sterylizować jak najwięcej młodych - wtedy liczba będzie się zmniejszac, bo nie będą rodzić się kolejne, dzięki czemu w końcu może pies stanie się luksusem, a nie koniecznością plebsu.

Posted

Jeżeli psiak jest chory, ból utrudni mu egzystencję,to zgodzę się,że eutanazja jest wtedy Aktem Miłosierdzia. sterylizacja,kastracja,uświadamianie jako zmniejszenie populacji psów
a jak jest w krajach zachodnich?przyznam,że nie mam pojęcia

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...