Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ninoczka_:) napisał(a):
My mamy takiego sąsiada starszego. Czesto spotykamy go tuż za blokiem. Moja mam zwykle wynosi naszego Oskarka na rękach przez jezdnię i jak zaczyna się teren zielony to stawia go na ziemi. Pechowo idąc przez drogę zawsze spotykamy tego sąsiada. Jego ulubione zapytanie to:
- A on ma nóżki?
- Tak, ma.
- A umie chodzić? :)


Myśmy na wakacjach widziały na pewno ponad setkę psów ras ozdobnych, na własnych nóżkach chodziły dwa, może trzy. Sąsiadowi się nie dziwię, bo w odniesieniu do ogółu zaczyna to przybierać lekko paranoiczne rozmiary ;)

Bgra napisał(a):
to i ja coś wtrącę:cool3:

Ali u weta:)pokazał jak pięknie chodzi sam i jak na smyczy dziarsko wychodzi z gabinetu skręca ,przechodzi korytarz i wychodzi z lecznicy....wet wyszedł za nami,cytat "skubannnny idzie!!!"nadziwić się nie mógł,że w nic "nie wali głową"
a do ludzi w poczekalni zdziwionym głosem "on nie ma oczu!!!"nikt tego nie zauważył:multi:
tak mój Aluś jest wyjątkowy:loveu:
kiedyś kobieta zaskoczonym głosem spytała dlaczego ja rzucam patyki tylko jednemu psu?
co miałam odpowiedzieć,mówię,że Ali nie ma oczu i tak się bawić nie potrafi,pani w płacz,jak się uspokoiła to stwierdziła, że on musi jednak troszeczkę widzieć!!!

ALEX też jest głuchy,ale bardzo proszę się nad nim nie użalać,nie lubi tego:razz:


Psiaki, które mają jakieś "dysfunkcje", są zazwyczaj naprawdę bardzo dzielne, wyściskaj maluszka :)

Posted

U mnie w miescie na alejkach pewien pan regularnie jezdzi na rowerze z Yorkiem, znaczy York biegnie za rowerem i wyrazie sprawia mu to nie samowita frajde:D w koncu to jest terrier A komentarze ludzi czasami powalaja. Ostatnio pani chciala dzwonic na staz miejska, bo twierdzila ze ten pan zneca sie nad tym biednym pieskiem:D

Posted

Ja kiedyś szłam w deszczu z psem po mieście, pies w derce, ja zmoknięta cała, a jakaś pani prawie przechodziła do rękoczynów, bo męczę psa ;) Wielu próbowało też spuścić Jaxa ze smyczy (biega tylko na lince, bo nie ma wypracowanego przywołania), ale rozniosło się, że rzucam uroki i już nikt nie próbuje :lol:

Posted

LadyS napisał(a):
Wielu próbowało też spuścić Jaxa ze smyczy


skąd się biorą tacy ludzie? :mdleje:

ja ostatnio dowiedziałam się, że mój pies 'jest z tych policyjnych' :cool3: i że 'chyba musi być cały czas na smyczy' :evil_lol:

Posted

motyleqq napisał(a):
skąd się biorą tacy ludzie? :mdleje:

ja ostatnio dowiedziałam się, że mój pies 'jest z tych policyjnych' :cool3: i że 'chyba musi być cały czas na smyczy' :evil_lol:


Z przekonania o własnej wiedzy :lol: To ci sami ludzie, którzy są przekonani, że psy karmi się kiełbasą, a Jax jest niewyrośniętym szczeniakiem labradora :roll:

Posted

motyleqq napisał(a):
ale próbować decydować o cudzym psie to chyba przesada... nie wiem, chyba rozniosłabym takich ludzi :lol:


Takoż uczyniłam, bo ja mało cierpliwa dla ludzkiej głupoty jestem, i już mam spokój :diabloti:

Posted

Ja miałam trochę miłych komentarzy ;) Niemiłych z 3 razy więcej, ale pominę je może...

1. Idziemy z mamą z 4 psami.
Pan: Ile psów! A każdy jeden ładniejszy! A śpicie z nimi w łóżku?
Ja: Ano śpimy.
Pan: To dobrze, bo ja też śpię, bez mojego zasnąć nie mogę.

2. Idę z suniami z parku, jęzorki wiszą, bo się wybiegały.
Ten sam pan: Ojej, gorąco im, nie?
Ja: No tak, bo upalnie jest...
Pan: Bo by zdjęły te futerka! Ja mojemu mówię cały czas, że ma zdjąć futerko, a on nie chce!

Często też za plecami słyszę komentarze w stylu: zobacz jakie psy! Patrz jak idą na smyczy, jakie wychowane! Miło się robi ;) To taka przeciwwaga dla "durnych kundli", "bestii, które mnie zagryzą" i takich tam...

Posted

My z kundlem w barze, przychodzą inni też z psami. Pani od tamtych psów w lekkiej panice, żeby się z tym psem mordercą do niej nie zbliżać (rudy to mix ttb). Po jakimś czasie, jak wszystkie dzieciaki w barze bawiły się z rudym, on wykonywał ich polecenia, pani powiedziała do mnie " ja się już tego psa nie boję, chyba nawet go lubię". Tak oto mój kundel robi dobry PR ttb ;-)

Posted

ja ma 3 psy, 2 w typie bernenskiego psa pasterskiego i jednego Anatoliana

Jedna moja bernenka jest przebielona na mordce i ma blekitne oko
zawsze u nas sa najzabawniejsze wymyslanki rasy, oczywiscie najczesciej jak nas ludzie widza mowia bernerdyny (czasem dodaja "ale jakies nie rasowe" ) :D
bardzo czesto chila ze wzgledu na niebieskie oko jest nazywana huskym,
ale 2 razy sytuacje mialam ze ide tylko z chila , mija mnie 2 gosci i jeden mowi:
-ty patrz barnardyn!!!!
na co drugi go poprawia:
- Jaki barnardyn przeciez ma niebieskie oko, to dalmatynczyk!!
i tak moja chila byla bernardynem, owczarkiem,huskym, psem pastewnym, dalmatynczykiem, a nawet moj spaslak dobermanem byl, bawia mnie te zgadywanki zawsze co do luny nie mam takich sytuacji bo luna pojawila sie jako 2 i juz na spacery z 2 chodzilam i juz mnie ludzie znali.


Z Feride tez mialam kilka zabawnych choc niestety etez kilka mniej zabawnych zdarzen
(no coz ukrywac nie bede ze razem smiesznie wygladamy ja 153cm a Feride siedzac jest w stanie mordke mi na klatce piersiowej oprzec wiec widzac nas ludzie roznie reaguja niektorzy sie boja inni sie smieja a jeszcze ini podziwiaja )

Raz ide miastem Ferka miala ok roku i mija mnie para z yorkiem ktorego smycz trzyma Pan, i facet widzac nas mowi do swojej kobietki "Widzisz!!! to jest pies a nie to co my mamy" Ja mu na to ze generalnie suka, bo pies bylby wiekszy a po za tym szczeniak i w mase jeszcze pojdzie, na co pan po prostu oddal smycz swojej kobietce

zazwyczaj slysze same niecenzuralnie wyrazenia :"ku .... , ja pi,,,,, jaki wielki pies":roll:

ale duzo osob poprostu sie boi, trochu nie ma co sie dziwic, dlatego raczej unikam waskich chodnikow, i przejsc zeby ludzi nie straszyc
a tu ja z Feride jak byla szczeniaczkiem
i teraz

Posted

Przypomniała mi się moja pierwsza psina - cocker spaniel (*). Żywioł mega i oczywiście wszelkie możliwe błędy wychowawcze na niej popełniliśmy (suniu, wybacz nam!). Mieszkaliśmy w pobliżu parku, a za tym parkiem były pola i jakiś 1km/1,5km dalej wioska. Wyprowadzanie Puni na spacer polegało na tym, że otwieraliśmy bramkę do parku, ona biegła a my na spacer. Ale spacerem dla nas to nigdy się nie kończyło, za to bieganiem zawsze. Punia miała w zwyczaju biec przez cały park w stronę pól i tam na tych polach spędzała 1-2godz ganiając za ptasiorami lub innymi zającami czy sarnami. A my oczywiście za nią. Któregoś dnia, gdy tak goniłam ją do kolejnej wioski, nagle wychodzi do mnie z jednego gospodarstwa starsza pani i krzyczy "dziecko! Ty tam nawet nie idź! Tam biega ruda wściekła bestia z podkulonym ogonem i pianą na pysku, uciekaj!!" :D :D :D [eecchh... wtedy wkurzałam się na Punię za te ucieczki ale teraz oddałabym wiele żeby jeszcze za nią biegać]

Posted

daria1990 - no to masz stadko nie z tej ziemi, największą furorę byś zrobiła, jakbyś z nimi razem wszystkimi wyszła :evil_lol: ojj, to byś się nasłuchała, skoro ja z moimi 4 kurduplami słyszę dziwne rzeczy.. A dwa większe to już są "wielkie psy" (25 kg) :D Musiałabym Cię wynająć, żeby mieszkańcom mojego miasta wyjaśnić dobitnie, jak wyglądają naprawdę wielkie psy :diabloti:

Posted

[quote name='zmierzchnica']daria1990 - no to masz stadko nie z tej ziemi, największą furorę byś zrobiła, jakbyś z nimi razem wszystkimi wyszła :evil_lol: ojj, to byś się nasłuchała, skoro ja z moimi 4 kurduplami słyszę dziwne rzeczy.. A dwa większe to już są "wielkie psy" (25 kg) :D Musiałabym Cię wynająć, żeby mieszkańcom mojego miasta wyjaśnić dobitnie, jak wyglądają naprawdę wielkie psy :diabloti:


nie ma problemu da sie zrobic,
czasem tez chodzimy z 3 ale wtedy cala rodzinka zazwyczaj, ja z frytka, a mama ma bernolki

Posted

Uwielbiam takie wielgachne psy :loveu: ale nigdy bym takiego nie kupiła.. trochę bałabym się o jego socjalizację - widzę jak ludzie patrzą na ONki i zabierają przed nimi swoje psy.

Posted

Soko napisał(a):
Uwielbiam takie wielgachne psy :loveu: ale nigdy bym takiego nie kupiła.. trochę bałabym się o jego socjalizację - widzę jak ludzie patrzą na ONki i zabierają przed nimi swoje psy.

Osobiście uważam, że duży pies wcale tak człowieka nie razi. Tzn np na berniaki, bernardyny, leonbergery ludzie reagują przyjaźnie jak na 'wielkie przytulanki' co wiadomo zazwyczaj dobrze się nie kończy... A już np. taki ON to rasa do której ludzie mają swoje 'głupie skojarzenia', bo np. mają wtedy na myśli policję i ściganie bandytów przez psy, a swoją drogę ON jest tak popularną rasą, że wypadków zagryzień wiadomo będzie więcej niż właśnie np takiego leonbergera...

Posted

Soko napisał(a):
Uwielbiam takie wielgachne psy :loveu: ale nigdy bym takiego nie kupiła.. trochę bałabym się o jego socjalizację - widzę jak ludzie patrzą na ONki i zabierają przed nimi swoje psy.


to prawda czesc ludzi przed nami ucieka ale sa tez mile sytuacje, raz szlam sobie z frytka a z naprzeciwka pani z yorkiem na rekach, jak nas zobaczyla to tylko ochy i achy jaka feride piekna, pani podeszla do nas i spytala czy moga sie psy powachac, swojego caly czas trzymla i nachylila sie z yorkiem i podala go frycie pod nos, nie bojac sie ze go zje, efekt byl taki ze york ugryzl feride w nos, ta sie zdziwila i najzwyczajniej w swiecie odwrocila od nas tylem a ja z pania jeszcze chwilke sobie rozmawialam podczas gdy york jazgotal caly czas, na wystawie w drzonkowie jak sobie siedzielismy fryte jeden bolonczyk zaczepial i pan tez sie nie bal ze mu potwor psa zje, i nawet sie smial ze fryty leb jak jego caly pies i zdjecia sobie porobil

po za tym od czego sa znajomi psiarze, zawsze mozna z kims sie na spacer umowic

u nas to chyba wlasnie najwieksza obawe strach u ludzi wywoluje ja z moim 153cm wzrosu, ludzie nieufaja ze nad psem panuje i sie boja ze mi sie wyrwie albo cos,

Posted

[quote name='agairiki']Osobiście uważam, że duży pies wcale tak człowieka nie razi. Tzn np na berniaki, bernardyny, leonbergery ludzie reagują przyjaźnie jak na 'wielkie przytulanki' co wiadomo zazwyczaj dobrze się nie kończy... A już np. taki ON to rasa do której ludzie mają swoje 'głupie skojarzenia', bo np. mają wtedy na myśli policję i ściganie bandytów przez psy, a swoją drogę ON jest tak popularną rasą, że wypadków zagryzień wiadomo będzie więcej niż właśnie np takiego leonbergera...

Głupie skojarzenia, czy po prostu rzeczywistość? Nie znam osobiście ONka, który nie ma problemu z innymi psami. Dwa znane mi owczarki są dobrze ułożone i pod ścisłą kontrolą (chociaż nie lubią i nie tolerują innych psów), a cała reszta zachowuje się jak wypuszczona z dżungli. Biorąc pod uwagę ONkową popularność, to ile procent stanowią ułożone psy, spotykane na co dzień na ulicach? 2%? 5%?

Posted

evel napisał(a):
Głupie skojarzenia, czy po prostu rzeczywistość? Nie znam osobiście ONka, który nie ma problemu z innymi psami. Dwa znane mi owczarki są dobrze ułożone i pod ścisłą kontrolą (chociaż nie lubią i nie tolerują innych psów), a cała reszta zachowuje się jak wypuszczona z dżungli. Biorąc pod uwagę ONkową popularność, to ile procent stanowią ułożone psy, spotykane na co dzień na ulicach? 2%? 5%?

Owszem, głupie, bo czasami to nie jest jakaś uwaga tylko schiza.

Posted

evel napisał(a):
Eeeee......?

Hmmm chodziło mi o to, że ludzie po prostu są czasem nie jakoś zniesmaczeni czy zestresowani ONkiem, ale po prostu to jest jakiś paraliżujący strach.

Posted

evel napisał(a):
Głupie skojarzenia, czy po prostu rzeczywistość? Nie znam osobiście ONka, który nie ma problemu z innymi psami. Dwa znane mi owczarki są dobrze ułożone i pod ścisłą kontrolą (chociaż nie lubią i nie tolerują innych psów), a cała reszta zachowuje się jak wypuszczona z dżungli. Biorąc pod uwagę ONkową popularność, to ile procent stanowią ułożone psy, spotykane na co dzień na ulicach? 2%? 5%?


ja z owczarkami mam tylko jeden pozytyw, sunia w typie onka mojej cioci ale to 15 lat temu,

a obecnie same zle, 4 razy bedac akurat na szczescie z bernolkami bylysmy atakowane przez onki,
2 razy zaatakowal nas onek przewodnik niewidomego, raz w finale musialam puscic smycz moejgo psa i zlapac onka, jednoczesnie odwolujac moja sunie zeby poszla siedziec i nie wdawala sie w bojke zeby nad obcym onkiem bylo mi latwiej zapanowac u nas komenda nie rusz znaczy i nie rusz jedzenia i nie rusz psa

2 inne razy dla mnie totalna zenada, ide z chila a z naprzeciwka patrol, panowie policjanci z onkiem, onek idzie niby spokojnie, ale jak sie zblizamy zaczyna atakowac, stawac deba na smyczy, drapnal mnie w reke az szrame mialam, na szczescie mial kaganiec, drugim razem mijajac sie pies burknal, i sprobowal atakowac lune za kark, ta na szczescie stanela leb spuscila i pozwolila mu ochlonac

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...