panbazyl Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='LadyS']Nie chodzi o to, czy przeszkadza evel. Chodzi o to, że przez psiarzy z takim podejściem, jak Ty, cała grupa społeczna wychodzi na chamską i nie liczącą się z nikim - co również pokazuje Twoje zachowanie. Ja np. nie mam ochoty być tak kojarzona, dlatego sprzątam po psie, nie pozwalam mu sikać na domy czy samochody, wychowuję tak, aby nie szczekał na innych, nie atakował, nie podbiegał sam do dzieci, dorosłych, innych zwierząt. Ale to, co 10 osób z moim podejściem naprawi, to jedna osoba z Twoim popsuje.[/QUOTE] dokładnie. A tak na marginesie - ja też nie lubię jak mnie obce psy obszczekują. Swoje wychowałam tak aby bez potrzeby na nikogo nie dziamały. Quote
Martens Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 Ale jest chyba różnica, kiedy pies sobie dziamie na smyczy z bezpiecznej odległości (różne są psy i nie od razu Kraków zbudowano), a kiedy ktoś sobie wychodzi z budynku i ma nagle prawie na nodze rzucającego się agresywnie zwierzaka, bo komuś zacięła się flexi, a kagańca się nie chciało założyć... I tym bardziej dziwne, że ktoś nie był z tego zachwycony, nie? :evil_lol: Komentarz wakacji - jesteśmy ze staffikiem na dzikiej plaży, pies świata nie widzi poza patykiem, aportuje sobie z morza, niedaleko właściciele z różnymi psami, był sznaucer, był lab, był kundelek, jedne na smyczach, inne bez... Idzie sobie pani w średnim wieku brzegiem morza i mówi do mnie i tzta: - Ale TAKIEGO psa to byście wzięli na smycz... Ja ciut zdziwiona, bo pies wypierdek do pół łydki, 90% czasu w wodzie, resztę czasu wpatrzony w kijek w mojej ręce, a obok dokazuje luzem wielki lab... No to pytam: - Dlaczego? - Bo on jest WE WYKAZIE! :evil_lol: - Nie, proszę pani, tego pieska nie ma na liście :) - O! A co to za rasa? - Staffik. - A ja myślałam, że amstaff. - Ale proszę pani, amstaffa też nie ma na liście, jest tylko pit bull. - Niemożliwe! Ja rok temu sprawdzałam i był! :evil_lol: Nie wiem, co ta pani sprawdzała, powiedziałam, żeby sprawdziła jeszcze raz... :p Btw wspomniany lab podniósł mi OCZYWIŚCIE ciśnienie, bo kiedy zobaczyłam, że państwo nadchodzą z labkiem na smyczy prosto po linii brzegowej, gdzie się bawiliśmy, specjalnie odeszłam kilka metrów w bok, trzymałam psa przy sobie na piłce, bo nie byłam pewna, czy wytrzyma, że mija nas o 30 cm taki wielki pies, skoro tu jest JEGO patyczek, no i czekam aż przejdą. Dla każdego normalnego właściciela, to że ktoś schodzi mu z psem z drogi na bok i go zajmuje to czytelny sygnał, że piesek się nie bawi, prawda? Dla państwa od laba nie, bo kiedy nas mijali w przypływie nie wiem czego, debilizmu? spuścili laba ze smyczy i uśmiechnięci przyglądali się jak galopuje prosto na Cyca... :roll: Cyc spiął się jak struna i nie wiem jakim cudem się nie wypruł, kiedy ten pies wsadzał mu bez ceremonii łeb pod brzuch - nie o*doliłam beztroskich państwa tylko dlatego, że bałam się, że jak krzyknę, to sprowokuję psy do bójki.... EDIT: A, zapomniałam, idąc z psem na smyczy w stronę plaży usłyszałam za plecami komentarz: - To ten obronny, one są niebezpieczne... Jezu, już bym wolała, żeby bronił mnie mój królik miniatura (który np. warczał przy misce) niż staffik... Quote
Sybel Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 Moją mamę ostatnio w kiosku warzywnym złapał za spodnie i zaczął szarpać pies typu "sarenka". Na smyczy. A pani stała i się gapiła z rozwartą szczęką. Moja mama ma opory przed kopnięciem psa niestety, ale nie powinna w tym przypadku. Jest to pies, który rzucał się na mojego dalmata i pańcia twierdziła, że on nic mojemu nie zrobi, ale nie dotarło, że mój zrobi. Potem rzucał się na mojego Filipa, raz zupełnie "przypadkiem" popuściłam smycz Filipowi na pełen luz i skotłował to małe g*wno. Rzucił się na pittkę, która walnęła go kagańcem i połamała mu łapy wyrzucając go w powietrze. A moja mama się w tym kiosku zawahała... No zawiodła mnie, choć opierniczyła babę, ale nie dotarło. Znooowu. Quote
panbazyl Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 [quote name='Martens']Ale jest chyba różnica, kiedy pies sobie dziamie na smyczy z bezpiecznej odległości (różne są psy i nie od razu Kraków zbudowano), a kiedy ktoś sobie wychodzi z budynku i ma nagle prawie na nodze rzucającego się agresywnie zwierzaka, bo komuś zacięła się flexi, a kagańca się nie chciało założyć... I tym bardziej dziwne, że ktoś nie był z tego zachwycony, nie? :evil_lol: [/QUOTE] dla mnie nie ma tu zadnej róznicy - bo jeśli ktoś nie potarfi wplynąc na psa aby zamknął pysk gdy jest na smyczy to prosta droga do tego że użre dziamgając po drodze jak sie ta smycz zerwie.... (pies znaczy się) Quote
evel Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 To, że jakiś pies ujada na ludzi jest po prostu po pierwsze wyrazem braku kultury i pomyślunku właściciela, a po drugie to czasem duży stres dla oszczekiwanych ludzi. Nas nad morzem straszliwie oburczał ogromny samiec weimara i naprawdę się modliłam, żeby się tylko nie zerwał i żeby go facet utrzymał, bo pies pewnie by zmielił nasze trzy kurduple zanim by się ktoś zorientował co i jak. Quote
drzalka Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 Mi jest okropnie głupio, gdy przez przypadek np w upalny dzień mój pies muśnie komuś spodnie pianą/śliną, czy podskoczy do przywitania / liźnięcia, a co dopiero darcie ryja czy wyskoki. Dla mnie jest to nie dopuszczalne, czasem łapie się że to psiarze i im to nie przeszkadza, ale sama nie lubię jak obcy pies , łazi mi po głowie, ślini ( jak i mój ), a szczekanie bez powodu, wyskakiwanie do psów i ludzi doprowadza mnie do obłędu. Quote
panbazyl Posted July 20, 2012 Posted July 20, 2012 [quote name='drzalka']Mi jest okropnie głupio, gdy przez przypadek np w upalny dzień mój pies muśnie komuś spodnie pianą/śliną, czy podskoczy do przywitania / liźnięcia, a co dopiero darcie ryja czy wyskoki. Dla mnie jest to nie dopuszczalne, czasem łapie się że to psiarze i im to nie przeszkadza, ale sama nie lubię jak obcy pies , łazi mi po głowie, ślini ( jak i mój ), a szczekanie bez powodu, wyskakiwanie do psów i ludzi doprowadza mnie do obłędu.[/QUOTE] mam to samo, tylko zwielokrotnione do 4 potęgi (aktualnie mam 4 psy...) Quote
ajeczka Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 Mój kundel jest bardzo przyjacielsko nastawiony na ludzi, ale zdarza mu szczekać np. jak człowiek kuca. Nie wie co to jest, wystarczy, że taki ktoś wstanie i już jest ok. Wydaje mi się, że to ze strachu i szybko udaje mi się go przekonać, że nie warto drzeć mordy. Quote
zmierzchnica Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Ja nie mam problemów, jeśli czyjś pies się wystraszy nagle, zacznie szczekać, właściciel go uciszy. Jak wyskoczy do mnie czy do moich psów, ale ludzie zaraz go uspokajają, ok. Moim psom różne głupoty się zdarzają, ale moja w tym głowa, żeby im wytłumaczyć co i jak. Ale jeśli czyjś pies szczeka na mnie, drze się wniebogłosy, a właściciel głupio się uśmiecha i .. patrzy na mnie, nic więcej, no to już szlag trafia. Już nie mówiąc o psach na flexi czy luzem, bo to było wałkowane setki razy... Ja mimo wszystko pod tym względem porównuję trochę psy do dzieci. Czy pozwoliłbyś/łabyś, żeby Twoje dziecko na widok obcego człowieka darło się i kotłowało, wrzeszczało: "spadaj! spadaj! idź sobie!!!"? Raczej nie. I tego samego wymagajmy od psów - mają swoje schizy, ale to my je wychowujemy... Mówię tu o szczekającym, mój pies się nie "rzuca" Najbardziej drze morde, jak ktoś obcy na nią ciumka lub mówi coś do niej. Tak to jest spokojna :> Jeśli takie zachowanie cieszy właściciela, to o czym tu mówić... Moje dzikusy też miały takie odpały: wystraszyły się jak ktoś gadał do nich albo zaciumkał i zaczynały szczekać. Ale uspokajanie i nagradzanie za spokój, a także wiele wiele rozmów z ludźmi na ulicy - aby kundle zobaczyły, że to się zdarza często, nic się nie dzieje, a pies dostaje wtedy coś dobrego - i problem z głowy. Ja się czuję lepiej, że mogę iść z psem na miasto i nie płonę ze wstydu... Ale widocznie niektórzy to lubią. Quote
panbazyl Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 zmierzchnica napisał(a): Ja się czuję lepiej, że mogę iść z psem na miasto i nie płonę ze wstydu... Ale widocznie niektórzy to lubią. wiesz, ale trzeba mieść świadomość siebie i swojego psa i jego zachowań - a często mam wrażenie, że większość psiarzy czegoś takiego nie posiada.... Quote
Victoria Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 Dzisiaj dziewczynka stwierdziła, że mój york jest cziłałą, a przedwczoraj pewien miły pan powiedział, że nasze psy są strasznie brzydkie, wstrętne i paskudne, po czym próbował je wysłać do budy Quote
happy-pet Posted July 22, 2012 Posted July 22, 2012 wracając do wątkowego tematu .... :) Parę lat temu wyprowadzałam na spacery charty polskie. Cudowne psiska! Chart jaki jest, każdy widzi:) podczas jednego ze spacerów zaczepił mnie facet i zaczął wykrzykiwać, że głodzę te psy a jeden z nich jest na pewno bliski śmierci bo mu żebra wystają i kosteczki kręgosłupa można policzyć! Odgrażał się, że naśle na mnie animalsów lub podobną organizację :) echhhh... pamiętam jak wtedy się strasznie na niego wkurzyłam. Tak sobie teraz myślę, że właściwie to facet miał dobre chęci i troskę, jedynie wiedzy o eksterierze ras nie posiadał :) Quote
Natalia&Lola Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 U nas ludzie pytają czy yorki są rodzicami szczeniaka (biała chihuahua).. Często gadanie- po co nam 3 psy, czy nie chcemy jednego oddać. PIEPRZENIE, że błąd zrobiliśmy bo wysterylizowaliśmy suczkę!!!- a przecież mogliśmy tyle kasy zarobić na szczeniakach... I to gadanie mnie wkurza najbardziej. A do tego wielu mówi, że Lola wygląda jak mix szczura z nietoperzem- oto jej galeria http://www.dogomania.pl/forum/threads/228203-Kolejne-dziecko-%29 Może i troche tak wygląda, ale nie mówi się rodzicom, że mają brzydkie dziecko, Tak samo nie zwraca się właścicielowi psa, że ma brzydkiego psa!.. Quote
Aleksandrossa Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 To ja wczoraj idę z Chico (pudel morelowy) i idzie z naprzeciwka jakaś dziewczyna z koleżankami i pyta: * Ej sory, to pudel? * Tak. * Zaje***ty :cool3: Nie powiem miło się zrobiło :cool3: Quote
a_niusia Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 a ja wczoraj ide z dziewczynami na spacer i spotykam taka troche zulowa pare, co lubi siedziec na lawce i saczyc winiacza. babka mowi do goscia: tyyy paaatrz!!! nic dzisiaj nie pilam, a widze podwojnie. ile ich jest? dwa czy jeden? naprawde nic nie pilam jak boga kocham. :))) Quote
whiteterrier Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 Ja mam kilka śmiesznych tekstów :D Mieszkam na wsi, więc tu ludzie sa mniej obeznani w rasach a mam Westa ^^ Sytuacja 1. Pani : O jeju, ale ładny. Czy to york? Ja: Nie to west. Pani : no to mówię, biała odmiana yorka. Ja: ale to nie jest york tylko west highland white terrier. Pani: aaaaa. a ja mam yorka miniaturkę. Ja: ale nie ma yorków miniaturek. Pani: jak to! Przecież ja mam. Ja: a rodowód ma? Pani: niee, po co mi ? Sytuacja 2. Pan: o jeju ale słodziutki, fajniutki,milutki. Ja: dziękuję. Pan: to labrador? bo ja mam labradora. Ja: nie to west. Pan: no bo labradory to sa takie fajne a do dzieci w sam raz Ja: ale to nie labrador tylko WEST HIGHLAND WHITE TERRRIER! Pan: Co? Przecież widać, że to labrador. Sytuacja 3. Pan : Gryzie? Ja: A skąd ! Połyka w całości. Pan : żartujesz. Ja : jakbym śmiała. Pan: a mogę spróbować? Ja: jeśli panu życie nie miłe... Pan: a to do widzenia. Sytuacja 4. Jesteśmy na treningu agility na stadionie z Amoorem, gdy nagle przychodzę 'gapie'. Słyszę kilka komenatrzy typu 'jak ona meczy psa!', 'przecież tak nie wolno!' itp.. A jak Amoor biega przy rowerze, albo cwiczymy komendy.. Ale ludziom nie przetłumaczysz, że to psy aktywne a nie kanapowce... :shake: Quote
evel Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 a_niusia napisał(a):a ja wczoraj ide z dziewczynami na spacer i spotykam taka troche zulowa pare, co lubi siedziec na lawce i saczyc winiacza. babka mowi do goscia: tyyy paaatrz!!! nic dzisiaj nie pilam, a widze podwojnie. ile ich jest? dwa czy jeden? naprawde nic nie pilam jak boga kocham. :))) Świetne :roflt: whiteterrier napisał(a):Ja mam kilka śmiesznych tekstów :D Mieszkam na wsi, więc tu ludzie sa mniej obeznani w rasach a mam Westa ^^ Sytuacja 1. Pani : O jeju, ale ładny. Czy to york? Ja: Nie to west. Pani : no to mówię, biała odmiana yorka. Ja: ale to nie jest york tylko west highland white terrier. Pani: aaaaa. a ja mam yorka miniaturkę. Ja: ale nie ma yorków miniaturek. Pani: jak to! Przecież ja mam. Ja: a rodowód ma? Pani: niee, po co mi ? A Twój west highland white terrier ma rodowód? Bo było jakieś takie powiedzenie o drzazdze i belce... Żeby nie było - dla mnie sobie możesz mówić, że Twój pies w typie jest rasy X, ale nie wypada się przyczepiać do kogoś o psa z pseudo, gdy samemu się takiego posiada. To tak, jakbym ja na kogoś wsiadła, że chce rozmnożyć jakąś sukę bez uprawnień i miała swoją kundlicę w zaawansowanej ciąży. Quote
whiteterrier Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 evel napisał(a):A Twój west highland white terrier ma rodowód? Bo było jakieś takie powiedzenie o drzazdze i belce... Żeby nie było - dla mnie sobie możesz mówić, że Twój pies w typie jest rasy X, ale nie wypada się przyczepiać do kogoś o psa z pseudo, gdy samemu się takiego posiada. To tak, jakbym ja na kogoś wsiadła, że chce rozmnożyć jakąś sukę bez uprawnień i miała swoją kundlicę w zaawansowanej ciąży. Ale raczej chodziło mi o to, ze nie ma yorków miniaturek i żeby jej to uświadomić zapytałam się o rodowód. Nie czepiałam się, ze jej pies nie ma rodowodu bo mój też go nie ma -,- A moze jakaś hodowla legalna sprzedała jej psa ze swiadomoscią, że to york miniaturka? Jakoś nie widzę, żebym najeźdzała na tą kobiete -,- Quote
a_niusia Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 dobra jak juz jestesmy przy tym temacie to tez mam cos swiezo od zlosliwego dziecka. moj brachol przebywal caly miesiac nad jeziorem z matka i ich psem-biala bullterrierka. teraz wrocil, bo jedzie na oboz, wiec sie wybralismy na cos do zarcia. moj brat ma 13 lat, 184 cm wzrostu i bica jak moja glowa-jest mutantem od urodzenia i nigdy nie byl maly. i opowiedzial mi historyjke. siedzial z psem nad jeziorem i sie kapali, podeszly jakies gnojki ("starsi ode mnie, ale mniejsi i nie dorosli") i pytaja: -prosze pana a to jest swiniopies? a moj uroczy braciszek: -taaak, "prosze pana" i tylko to sie zgadza. :))))) Quote
Ninoczka_:) Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 My mamy takiego sąsiada starszego. Czesto spotykamy go tuż za blokiem. Moja mam zwykle wynosi naszego Oskarka na rękach przez jezdnię i jak zaczyna się teren zielony to stawia go na ziemi. Pechowo idąc przez drogę zawsze spotykamy tego sąsiada. Jego ulubione zapytanie to: - A on ma nóżki? - Tak, ma. - A umie chodzić? :) Quote
Aleksandrossa Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 ja czasami przenoszę młodego bo zwyczajnie boje się że nie zdążymy a on mi usiądzie na środku jezdni :evil_lol: A może przenoszenie Oskara (z tego co ja wywnioskowałam) jest czysto higieniczne- lepiej jak się pies załatwi na trawie niż miałby to zrobić na chodniku... Quote
Bgra Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 to i ja coś wtrącę:cool3: Ali u weta:)pokazał jak pięknie chodzi sam i jak na smyczy dziarsko wychodzi z gabinetu skręca ,przechodzi korytarz i wychodzi z lecznicy....wet wyszedł za nami,cytat "skubannnny idzie!!!"nadziwić się nie mógł,że w nic "nie wali głową" a do ludzi w poczekalni zdziwionym głosem "on nie ma oczu!!!"nikt tego nie zauważył:multi: tak mój Aluś jest wyjątkowy:loveu: kiedyś kobieta zaskoczonym głosem spytała dlaczego ja rzucam patyki tylko jednemu psu? co miałam odpowiedzieć,mówię,że Ali nie ma oczu i tak się bawić nie potrafi,pani w płacz,jak się uspokoiła to stwierdziła, że on musi jednak troszeczkę widzieć!!! ALEX też jest głuchy,ale bardzo proszę się nad nim nie użalać,nie lubi tego:razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.