-DONka- Posted June 23, 2012 Posted June 23, 2012 Ojjjj, dużo tego było!Napiszę po 3 1.Dotyczące Verty(wilczastej DONki): Na spacerze w lesie, jakaś pani z corgim: Dlaczego pani tego mastiffa bez kagańca prowadza? W metrze, długo przyglądał się nam jakiś facet, aż w końcu mówi: Skąd ma pani pozwolenie na wilka? Pod kościołem, gdy czekałam na mamę po przyjeździe z niezapowiedzianą wizytą, kiedy wyszły takie dwie starsze panie i jedna do drugiej mówi: Popatrz Anetko, jaki niebezpieczny pies. Ma spojrzenie szatana. Lepiej z tond chodźmy 2.Dotyczące Kamiego(ONa krótkowłosego czarnego): Na ulicy zwróciła mi uwagę pewna pani z pewnością z ,,ogromną wiedzą kynologiczną" i nasz dialog wyglądał tak: P:Jak pani może tak traktować psa? Ja:Nie rozumiem o co pani chodzi? P:Jak to o co? Pani pies ma przycięte uszy! Starsza pani wracająca z zakupów przechodzi koło mnie mówić sobie pod nosem: Och jaki brzydki labrador! Mój jest o wiele ładniejszy Pewien pan wykazał się mądrością mówiąc: Skąd pani wzięła czarnego owczarka belgijskiego malinois! To niesłychane! 3.Dotyczące Hammera(psa w typie westy): W sklepie spożywczym, stały dwie panie i jedna mówi do drugiej: Patrz! Biały york! Na ulicy wracałam od weterynarza. Mój pies był na krótkiej smyczy i w kagańcu. Przechodząc koło pani z synkiem(mój Hammer uwielbia dzieci!) zaczął merdać ogonem. Na to pani przechodząc koło mnie dużym łukiem mówi do syna: Patrz synku. To jest niebezpieczny pies! Bardzo chamski komentarz pewnego pana: P:Przepraszam pies jest ze schroniska prawda? Ja:Tak P:No wie pani to widać. Tyle jest teraz tych zapchlonych kundli, że nie wiem. (Dalszego ciągu rozmowy nie napiszę, gdyż posypało się dużo przekleństw, kierowanych do tego chama. Quote
Victoria Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 tez czesto slysze jaki to mój pies nie jest brzydki :diabloti: a co do mojej niewiedzy dot. ras - pies z avka jest buldogiem jakby ktoś się zastanawiał :lol: Quote
Bogarka Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 Mnie sie kiedys ktos zapytał z czego rasa mojego psa została wyhodowana (mam charta polskiego)? Kiedys szłam z Hadarem obok budynku i Hadar szedł przy scianie. Zatrzymała mnie jakas kobieta: -Przepraszam, czemu psy ida zawsze przy scianie? Bo ja ile psów tu widze zawsze przy scianie ida, dlaczego ida przy scianie? Quote
dziuniek Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 Zachowanie rodziców z dziećmi prawie zawsze wygląda tak, że dziecko nie tylko będzie bało się psów, ale nawet ich nie będzie lubiło. Ale ja spotkałam się z paroma wyjątkami. A raz było tak: idzie mama z dwójką dzieci, jedno od razu głaszcze mojego owczarkowatego wielkopsa (szczególnie,że jego pysk ma na wysokości swojej twarzy), a mama mówi: trzeba zapytać, czy wolno pogłaskać. Wtedy drugie dziecko: wolno pogłaskać pieska? i już mizia Marcusa. Idę dalej, parę metrów potem jakiś pan odskakuje w bok i mówi: ten pies pewnie gryzie??? Pies jak baranek, ale pan pewnie miał rodziców z typu odejdź, bo piesek ugryzie. A drugie zdarzenie na inny temat: idziemy z córką z trzema psami, wśród nich Marcus, córka ma na głowie kapelusz, pewien pan mówi: to się nazywa ŁOWY. Mówię, wam, pękłam za śmiechu, bo ogarami polskimi i posokowcami moje pieski razowe nie są. Quote
basia$diana Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 [quote name='dziuniek']Zachowanie rodziców z dziećmi prawie zawsze wygląda tak, że dziecko nie tylko będzie bało się psów, ale nawet ich nie będzie lubiło. Ale ja spotkałam się z paroma wyjątkami. A raz było tak: idzie mama z dwójką dzieci, jedno od razu głaszcze mojego owczarkowatego wielkopsa (szczególnie,że jego pysk ma na wysokości swojej twarzy), a mama mówi: trzeba zapytać, czy wolno pogłaskać. Wtedy drugie dziecko: wolno pogłaskać pieska? i już mizia Marcusa. Idę dalej, parę metrów potem jakiś pan odskakuje w bok i mówi: ten pies pewnie gryzie??? Pies jak baranek, ale pan pewnie miał rodziców z typu odejdź, bo piesek ugryzie. A drugie zdarzenie na inny temat: idziemy z córką z trzema psami, wśród nich Marcus, córka ma na głowie kapelusz, pewien pan mówi: to się nazywa ŁOWY. Mówię, wam, pękłam za śmiechu, bo ogarami polskimi i posokowcami moje pieski razowe nie są. Dziunek nie zgodzę się że każdy kto nie głaszcze psa albo pyta czy gryzie ma skrzywione pojęcie na temat psów. Uważam że tylko wariat pozwala dziecku podchodzić do obcego psa. Przykład to że właściciel zna swojego psa to jest bezsprzeczne, ale są takie uwarunkowania na które my nie mamy wpływu, ostatnio suka mojej znajomej ją ugryzła i to tak że trzeba było szyć, powód? sukę z kolei użądliła osa, a pies myślał że to zrobiła właścicielka bo kiedy pies oberwał od osy, właścicielka głaskała psa, paradoks, prawda? A jednak.Każdy zdrowo rozsądkowo myślący człowiek nie podejdzie do obcego psa, nawet psy do siebie najpierw wysyłają sygnały a potem następuję kontakt. My mamy psa ale mojej 5latce nie pozwalam na kontakt z obcym psem, nie bo nie, bo pies to tylko zwierze. 2 zdarzenie Moja suka ostatnio obserwowała młodego samca który podczas zabawy próbował ją zdominować, więc reakcja następująca, ruda kłapiąca na niego zębami, pies latał luzem, ruda przycupnęła na trawie co młodzik próbował podejść ruda kłap zębiskami ostrzegawczo, na to mądra mamusia wypuściła synka, 1,5 rocznego bo takie ładne pieski są na trawce, dziecko podeszło rudej pod pysk, ruda skupiona na tym co zrobi młody labek, zdążyłam zareagować zanim ruda kłapnęła zębiskami w dzieciaka, jak sądzisz kto byłby winien??Ja właścicielka rudej, nikt by się nie pytał jak to się stało że tak małe dziecko było przy psie, tylko pies ugryzł dziecko, chociaż nie gryzie w tej sytuacji kiedy była napięta na tego psiaka, mogła sie zwyczajnie pomylić w odruchu .I nie uważam że głaskanie każdego psa bo jest miły i fajny było dobrym pomysłem, bo dla nas nasze psy są nieagresywne, ale może zdarzyć się ten jeden jedyny raz kiedy psu usiądzie mucha na nosie, mrówka ją uszczypie, osa, pies mimowolnie capnie, nawet niechby to było ostrzegawczo ale jednak. Quote
agairiki Posted July 1, 2012 Posted July 1, 2012 Bogarka napisał(a): Kiedys szłam z Hadarem obok budynku i Hadar szedł przy scianie. Zatrzymała mnie jakas kobieta: -Przepraszam, czemu psy ida zawsze przy scianie? Bo ja ile psów tu widze zawsze przy scianie ida, dlaczego ida przy scianie? Jakaś kobieta filozofka :D Quote
Bogarka Posted July 13, 2012 Posted July 13, 2012 Wczoraj sasiad zobaczył mojego psa w kagancu i sie zapytał czy on był operowany. Taki kaganiec ma Hadar: http://www.greyhound-data.com/d?showpic=104333&time=1312713283 Zródło: http://www.greyhound-data.com/d?i=104333 Quote
panbazyl Posted July 18, 2012 Posted July 18, 2012 a to takie wspomnienia z wystawy warszawskiej - jestem z ogarem na ringu przygotowawczym przed bisami baby. Pani nas ustawia po kolei - od najmniejszego psa do największego. Stoimy w wyznaczonym miejscu a ogar mi się kręci to wołam na niego -Gryzoń! Gryzoń! na co pani co stoi obok ze swoim psem mówi -ale moj nie gryzie przecież... na co ja odpalam bez zastanowienia -ale mój to Gryzoń.... na co pani sąsiadka ze swoim psem się dość mocno odsunęła na bok.... Quote
Sybel Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 A ja mam opowieść o moim mega genialnym Felku i szczurach :) Wczoraj wieczorem oglądaliśmy z mężem i synkiem film (Znaczy młody spał na tatusiu), a Fel jak zawsze gapił się na klatkę i jojczył. Po ponad godzinie jego jojczenia nie wytrzymałam i poszłam go wygonić i zamknąć pokój. Wchodzę, a tam Kacper, nasz łaciaty szczur, myje się na łóżku, a Felek wibruje histerycznie przy pustej klatce. Rzuciłam się w panice, złapałam Kacperskiego i rozpoczęłam nerwowe poszukiwanie jego braci lub ich zwłok - bo Felek usiłuje na nich polować. Na szczęście Melchior siedział pod biblioteczką, a Belzebub za klatką. Wszyscy trzej się bardzo ucieszyli, ze przyszłam, bo byli głodni i spragnieni, a Fel siedział przy jedynych otwartych drzwiczkach do klatki i nie mogli wrócić do domku. Psa wywaliłam i zaczęłam opieprzać męża, że jak mógł nie zamknąć klatki, przecież jakby przyszedł nasz drugi pies, Filip, to by ze szczurów tatar został (Filip na szczęście spał przy mężu i młodym). Okazało się, ze to nie mąż, a Felek otworzył drzwiczki, bo są ze sznurkiem, zeby się z nich robił taki jakby podest dla ogonów. Szczury się w sumie Felka nie boją, fukają na niego, majdają ogonami i Fel trzyma się na dystans, ale się tak zdenerwowałam, ze aż mam do tej pory zakwasy w rękach i nogach, bo się tak piekielnie spięłam, głównie wizją martwych szczurów... Nie ma to, jak integracja międzygatunkowa. Quote
omry Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 Ja też się bałam, że mi Avril zapoluje na ostatniego szczura, ale się pokochały! :D Z początku ona za nim biegała, powarkiwała, a on skakał na nią i fukał, a teraz to przyjaciele :) Biegają razem po domu, Timon się w ogóle tej kury nie boi :) Ona ciągle go pilnuje, nie spuszcza go z oka, sprawdza, czy siedzi w klatce itd :) Ostatnio przyszedł do mnie kuzyn, którego kura nie znała i nie pozwoliła mu podejść do klatki. Musiałam jej wybić z głowy bronienie szczura przed nim, bo normalnie odgradzała go od szczura i warczała :) Quote
aniawis39 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 Nigdy nie zapomnę 2 komentarzy/sytuacji na temat mojej Mai ( ). ***** Przez pierwsze 2 lata mieszkaliśmy z Mają w blokach. Wszyscy prawie wszystkich znali, wiedzieli co się u innych dzieje. Raz bawiłam się na pobliskim placu zabaw. Rozmawiałam z jakąś babką, teraz nawet nie wiem dlaczego (:oops:) i w pewnym momencie powiedziałam, że mam roczną suczkę i że wabi się Maja. Niby normalne, że 6/7 letnie dziecko coś takiego mówi nie? Jednak dla tej babki nie było to normalne. Wybuchła na mnie z tekstem: "Jak mogłaś dać takie imię swojemu psu, moje dziecko ma tak na imię! Jak tak można?!". Jak na mnie nakrzyczała. Nie pamiętam czy "powiedziała" dokładnie to co napisałam, ale wiem, że chodziło o to iż mój pies ma takie samo imię, jak jej dziecko. :crazyeye: Babka sobie poszła, a ja zostałam otępiała na piaskownicy...***** Od urodzenia, co roku jeżdżę na wakacje do Niesulic. Majka była tam może 2-3 razy. Jeszcze na starym ośrodku (aktualnie jeździmy do innego ośrodka niż 3-4 lata temu) wydarzyła się bardzo dziwna sytuacja. Wuja postanowił pójść po coś do kierownika ośrodka, a Maja miała akurat porę spaceru. Zabrałam ją więc na smycz (flexi) i ruszyłam z Wujkiem w drogę. Z psem raczej nie wypadało odwiedzić kierownika (na marginesie - ciekawe jaką, by miał minę :diabloti:). Usiadłam na ławeczce, przed domkiem kierownika. Maja grzecznie siedziała przy moich nogach - zdarzało się to bardzo, bardzo rzadko. Byłam zadowolona - sunia spokojna, leży sobie - nie ma co się martwić. :p Nagle z domku wyszła babka (lalunia, różowa mini, szpile 8cm :roll:), Maja się wyrwała (była bez kagańca) i na babkę. Wyrwała się tak "bojowo", ale z nią to nigdy nie było wiadomo. Baba o mało się nie przewróciła o krawężnik ze strachu (:diabloti:), a chwilę potem wyskoczyła na mnie: "Jak można takiego niebezpiecznego psa bez kagańca trzymać! On mógł mnie ugryźć!". Patrzyłam na nią, jak na ufoludka. Psa trzymałam, cudem przyprowadziłam ją do normalności (smycz się zepsuła, ale Maja po 5 minutach od rwania się znowu się usiadła :multi:), a ona dalej patrzyła to na psa, to na mnie. Po chwili takiego patrzenia poszła. Trochę chciało mi się śmiać szczerze mówiąc. No, bo błagam - pies w typie pinczera miniaturki ma być "tak niebezpieczny". Potem został zakupiony kaganiec, którego Maja i tak nienawidziła i nie nosiła - bo nie było potrzeby. Po za tym co poradzę, jak smycz mi się nieoczekiwanie zepsuła, a psa mam jakiego mam? :shake: Jednak po za tą sytuacją smycz nigdy nas nie zawiodła. ;) Quote
evel Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 Jak się ma psa wyskakującego z mordą do ludzi to nie ma się co dziwić na niemiłe komentarze. Pies ma być wychowany, nieważne, czy to chihuahua czy bernardyn. Quote
Anetka83 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 Idziemy na spacerek... nasza wyżlica sobie radośnie biega... jakaś para siedzi na ławce i pani mówi "jaki ładny dalmatyńczyk" :D no jest nasza mała dropiata... ale żeby dalmatyńczyk ;) Quote
Aleksandrossa Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 Dziś na spacerze z młodym (pudel miniaturka, brzoskwinka): [P] To...Pudel :O?! Ja myślałam że pudle są tylko białe i czarn [J] Tak. To dość rzadkie umaszczenie. [P] On ma ogon? Ja myślałam że one nie mają ogonów... Tu już tradycyjny facepalm :] Quote
Paulina717 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='evel']Jak się ma psa wyskakującego z mordą do ludzi to nie ma się co dziwić na niemiłe komentarze. Pies ma być wychowany, nieważne, czy to chihuahua czy bernardyn.[/QUOTE] Mam akurat takiego psa, nie przeszkadza mi to, i nikt nic do tego mieć publicznie nie może, nawet jakby miał mam to głęboko Quote
evel Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='Paulina717']Mam akurat takiego psa, nie przeszkadza mi to, i nikt nic do tego mieć publicznie nie może, nawet jakby miał mam to głęboko[/QUOTE] Jak to "mieć nie może"? Żartujesz? Gdyby na mnie wyleciał pies z jadaczką to też bym powiedziała, co o tym myślę. Ba, sama miałam psa, któremu zdarzało się startować do ludzi. I co? I nie startuje. Bo po to właściciel ma mózg, żeby odpowiednio swojego psa ułożyć i wychować. Wyskakiwanie do ludzi jest niedopuszczalne. I nigdy nie rozumiem właścicieli, którzy przyjmują coś takiego za naturalne zjawisko i się z tym godzą, zamiast ruszyć zad i nad psem popracować. Quote
omry Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='Paulina717']Mam akurat takiego psa, nie przeszkadza mi to, i nikt nic do tego mieć publicznie nie może, nawet jakby miał mam to głęboko[/QUOTE] Wiesz, jeśli chodzi o funkcjonowanie w społeczeństwie to obowiązują pewne normy ;) Jeśli chodzi o przypadek aniawis39, to czytałam na innym wątku jak to było z Mają i ciężko mieć o cokolwiek do niej żal, ale jeśli ktoś z pełnym przekonaniem pisze, że jego pies jest agresywny a on ma to gdzieś to coś tu chyba jest nie tak ;) I na pewno nie z psem. Quote
Paulina717 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='evel']Jak to "mieć nie może"? Żartujesz? Gdyby na mnie wyleciał pies z jadaczką to też bym powiedziała, co o tym myślę. [/QUOTE] Nie moja wina, że tak bardzo przeszkadza ci szczekający na ciebie pies. Z moim psem, nieufnym, do ludzi jest ciężko, postępy idą powoli, ze słowem "nieprzeszkadza mi to" mam na mysli że się już do takiego zachowania przyzwyczaiłam . Quote
evel Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='Paulina717']Nie moja wina, że tak bardzo przeszkadza ci szczekający na ciebie pies.[/QUOTE] Owszem. Bo uważam, że skoro pies szczeka i rzuca się na ludzi to najprawdopodobniej ma właściciela idiotę. Quote
LadyS Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='Paulina717']Nie moja wina, że tak bardzo przeszkadza ci szczekający na ciebie pies.[/QUOTE] Nie chodzi o to, czy przeszkadza evel. Chodzi o to, że przez psiarzy z takim podejściem, jak Ty, cała grupa społeczna wychodzi na chamską i nie liczącą się z nikim - co również pokazuje Twoje zachowanie. Ja np. nie mam ochoty być tak kojarzona, dlatego sprzątam po psie, nie pozwalam mu sikać na domy czy samochody, wychowuję tak, aby nie szczekał na innych, nie atakował, nie podbiegał sam do dzieci, dorosłych, innych zwierząt. Ale to, co 10 osób z moim podejściem naprawi, to jedna osoba z Twoim popsuje. Quote
omry Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='Paulina717']Nie moja wina, że tak bardzo przeszkadza ci szczekający na ciebie pies.[/QUOTE] A bierzesz pod uwagę to, że ktoś może bać się rzucającego się w jego stronę psa? Odpowiedzialny człowiek swoje zwierze wychowuje, a nie ma go w dupie i zachowuje się jak księżniczka, której nikt nie ma prawa zwrócić uwagi. Jak mój poprzedni pies zaczął wykazywać agresję to udałam się po pomoc i szybko sprowadziłam ją na ziemię, bo było mi cholernie wstyd za jej zachowanie. Quote
Paulina717 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='omry']A bierzesz pod uwagę to, że ktoś może bać się rzucającego się w jego stronę psa? Odpowiedzialny człowiek swoje zwierze wychowuje, a nie ma go w dupie i zachowuje się jak księżniczka, której nikt nie ma prawa zwrócić uwagi. [/QUOTE] Mówię tu o szczekającym, mój pies się nie "rzuca" Najbardziej drze morde, jak ktoś obcy na nią ciumka lub mówi coś do niej. Tak to jest spokojna :> Quote
aniawis39 Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 omry - dziękuję za wsparcie. :) Gdy Maja przybyła do mojego domu to miałam 5-6 lat i nie za bardzo miałam ją, jak szkolić. Przez pierwsze miesiące nic z nią nie robiliśmy pod kątem szkolenia, a gdy miała około 6 miesięcy - niespodziewanie nam oślepła. :-( Więc automatycznie były nici z szkolenia. Mówię, że gdy miałam te 5-6 lat to nie za bardzo miałam, jak ją wychować, bo wtedy to nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego, jak psie przedszkole czy ZKwP. :-( Ale co tam moje tłumaczenia, rzucajcie się dalej... Quote
Beatrx Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 [quote name='aniawis39'] Więc automatycznie były nici z szkolenia. .[/QUOTE] czemu? z niewidomym psem też można pracować, jedynie operujesz tu tylko i wyłącznie głosem, a nie gestami;) Quote
Soko Posted July 19, 2012 Posted July 19, 2012 I zapachem ;) pamiętam odcinek tego programu "Ja i mój pies" gdzie przed każdymi schodami była matka (zmiana powierzchni) i świeczka zapachowa w każdym pokoju o innym zapachu i to już ułatwiało zadanie ;) tylko niestety mało kto widzi takie rozwiązania i tutaj nie ma co winić właścicieli psów za to, że większość treserów by rozłożyła ręce :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.