Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='filodendron']Tylko że to wszystko kształtuje opinię nas wszystkich, jako grupy społecznej (subkultury? ;)) psiarzy.
Chamskie odzywki (obojętne czy uzasadnione czy nie) wszystkim nam wystawiają świadectwo i wszyscy są potem równani do wspólnego mianownika - że nie można psiarzowi zwrócić uwagi nawet jak łamie przepisy, np. idzie z psem bez smyczy albo z psem z listy bez kagańca. Miałam na osiedlu takiego pana, który puszczał swojego wyżła bez smyczy. Mój lubił mu towarzyszyć, więc czasem spacerowalismy razem. Pies był fantastycznie wychowany i bezkonfliktowy, ale skąd miała o tym wiedzieć idąca z przeciwka babulina, która zwyczajnie bała się dużego psa. I na swoje uwagi, z pewnością też nie nazbyt miłe, słyszała w odpowiedzi "spokojnie, on starego mięsa nie jada". Jak o tym usłyszałam, to myślałam, że się pod ziemię zapadnę. Jak tak w ogóle można? I potem przybywa tabliczek z zakazem wyprowadzania psów tu czy tam. Bo po co "nieupsieni" mają się męczyć z "upsionymi", skoro czasem wystarcza tabliczka? Psiarze mają trochę pod górkę, ale sami są sobie winni.[/QUOTE]
masz racje
wiesz mam nadzieje ,ze ten co tak powiedzial wulgarnie i krzywdzaco do starszej osoby otrzyma spowrotem taka sama odpowiedz w pozniejszym wieku.No ale kto mysli ze bedzie stary?
Musimy bedac na spacerze ze swoimi psami wiedziec ,ze nie wszyscy psy kochaja .stad musimy pokazac swoja wyzszosc jezyk zaciac i kultularnie odpowiadac.Takie zachowanie swiadczy o kulturze czlowieka.zeby sie klocic nalezy miec dobrego partnera do kultuarlnej polemiki ,a nie pokazywac swoja wyzszosc przed babcinkami mlodzieza ,kobietami w klimakterium ,dziewczynami w swoich dniach itd.przybedzie nam jak nie moze grono przyjaciol ,ale grono ludzi bardziej tolerancyjnych na zwierzeta,bo agresja nas do innych odbije sie tylko na psach.

Posted

[quote name='LadyS'] Z naprzeciwka szedł starszy pan, który widząc nas zaczął krzyczeć do mnie, że mam przejść na drugą stronę ulicy (nie było takiej opcji, bo zwyczajnie nie ma jak - brak przejścia i barierki), ale nie dlatego, że on się boi, tylko dlatego, że on z plugawym psem po chodniku szedł nie będzie.[/QUOTE]
Myślę, że to skrajna sytuacja. Zdarzają się, pewnie, ale nie aż tak często - mnie się dostało ostatnio za wszystkich psiarzy z całego wielkiego spacerniaka za to, że robimy kloakę (przy czym mój pies wcale się nie załatwiał!) z miejsca pamięci narodowej - w jednym końcu sporego terenu zielonego jest pomnik pomordowanych i faktycznie jakaś mogiła, ale ogrodzona i nikt z psem tam nie wchodzi). A że jest to ścieżka rowerowa, to przy okazji oberwałam i za rowerzystów i rolkarzy którzy to miejsce rozjeżdżają :) Dostało mi się tylko dlatego, że zwróciłam uwagę na staruszka, który coś tam mruczał do mnie pod nosem - chciałam być uprzejma i posłuchać. Ale to są rzadkie przypadki. W większości za ludzkimi reakcjami stoi strach przed psem. No i nabyte doświadczenie, że statystyczny psiarz uważa swojego psa za świętą krowę. Psiarze naprawdę są niemili i nabzdyczeni - statystycznie (i wtedy gdy idzie się bez psa, bo tak to swój do swego, solidaryzm i mentalne klepanie po plecach) :)

Posted

[quote name='filodendron'] W większości za ludzkimi reakcjami stoi strach przed psem. [/QUOTE]
a no widzisz, a ja mam doświadczenia całkowicie odwrotne. to naprawdę widać, kto się psa boi, a kto po prostu się przyczepia i niestety znaczna większość ludzi zależy do tej drugiej grupy.

Posted

[quote name='filodendron']Myślę, że to skrajna sytuacja. Zdarzają się, pewnie, ale nie aż tak często - mnie się dostało ostatnio za wszystkich psiarzy z całego wielkiego spacerniaka za to, że robimy kloakę (przy czym mój pies wcale się nie załatwiał!) z miejsca pamięci narodowej - w jednym końcu sporego terenu zielonego jest pomnik pomordowanych i faktycznie jakaś mogiła, ale ogrodzona i nikt z psem tam nie wchodzi). A że jest to ścieżka rowerowa, to przy okazji oberwałam i za rowerzystów i rolkarzy którzy to miejsce rozjeżdżają :) Dostało mi się tylko dlatego, że zwróciłam uwagę na staruszka, który coś tam mruczał do mnie pod nosem - chciałam być uprzejma i posłuchać. Ale to są rzadkie przypadki. W większości za ludzkimi reakcjami stoi strach przed psem. No i nabyte doświadczenie, że statystyczny psiarz uważa swojego psa za świętą krowę. Psiarze naprawdę są niemili i nabzdyczeni - statystycznie (i wtedy gdy idzie się bez psa, bo tak to swój do swego, solidaryzm i mentalne klepanie po plecach) :)

A nieprawda, bardzo nie lubię psiarzy jako grupy społecznej, podobnie jak studentów i kibiców :evil_lol: Oczywiście żartuję - chodzi mi o konkretne, negatywne zachowania. A co do sprzątania po psach - sama często upominam ludzi, którzy tego nie robią, jakoś im się robi głupio, jak ich upomina inny psiarz. Choć ostatnio upominałam też sąsiadkę, która wysrywała, za przeproszeniem, swoje dziecko na trawce, a do domu miała dosłownie minutę.

Posted

[quote name='LadyS'] Choć ostatnio upominałam też sąsiadkę, która wysrywała, za przeproszeniem, swoje dziecko na trawce, a do domu miała dosłownie minutę.[/QUOTE]
a woreczek pani zaproponowałaś na kupę?:cool3:

Posted

A co do sprzątania po psach - sama często upominam ludzi, którzy tego nie robią, jakoś im się robi głupio, jak ich upomina inny psiarz. Choć ostatnio upominałam też sąsiadkę, która wysrywała, za przeproszeniem, swoje dziecko na trawce, a do domu miała dosłownie minutę.


Ja posunęłam się o krok dalej...Idę ze swoją suczą, widzę piesio wali kupę. Więc czekam, żeby się nie zestresował. Radosny piesio zaraz po wykupaniu się zaczął coś wąchać a właściciel niewzruszony udaje, że nic się nie stało, rozgląda się na boki. Obserwuję i obserwuję, piesio wącha, pańcio odpala fajkę.... do posprzątania zero zapału....Przyspieszyłam kroku. Dopadłam właściciela i pytam - czy ma pan worki na zbieranie po swoim psie kup. Ten do mnie no mam. Więc ja to super, więc proszę posprzątać - a ten patrzy na mnie jak na ufo. Więc schyliłam się, zebrałam kupę jego psa w swój worek i wręczyłam mu jednocześnie pokazując gdzie jest kosz! Worek z kupą swojego psa wrzucił do kosza wskazanego przez mój palec - widziałam i on mnie widział, więc nie ściemnił. Od jakiegoś miesiąca nie widzę ani tego pańcia ani piesia.
Zastanawiam się czy moja lekcja praktyczna nie była zbyt brutalna....:) Może po mojej lekcji wpadł w jakąś traumę i nie wychodzi z domu :)
Tylko piesia żal :(

Ale powiem Wam szczerze, że mam dość - jestem jedną z nielicznych osób sprzątających po swoich psach. Moje psy duże - laby - i serio obrywam tak jakby to one zasrywały całe osiedle....Ja to ignoruję ale jak widzę, że ktoś nie sprząta to dostaję piany.

Posted

ja tez mam dwa spore psy i nikt z mojej ulicy nie robi mi uwag na temat ich klockow. wszyscy sasiedzi wiedza, ze sprzatamy po psach ZAWSZE i wszyscy zawsze podkreslaja, ze nasze pieski sa kulturalne.
sama od jakiegos czasu robie swoje i sie niepotrzebnie nie nakrecam.

ale za to ostatnio bylam swiadkiem sytuacji, na mysl o ktorej dalej leci mi dym uszami. poruszone zostaly bowiem prawie wszystkie moje czule punkty.

wracalam ze spozywczaka z siatami i nagle zobaczylam jak ludzie mniej wiecej w moim wieku znecaja sie nad staruszka.

staruszka mieszka kilka bram dalej od nas, ma rownie stara suczke i niestety z racji tego, ze ostatnio bardzo podupadla na zdrowiu, nie jest juz w stanie z nia isc na dluzszy spacer, w czym wyreczaja ja sprawniejsze staruszki w ramach pomocy sasiedzkiej.

wiec staruszka stala w bramie jedna reka podperajac sie o drzwi, druga o kule, a jej suczka szwedala sie po trawniku. to jest bardzo grzeczny piesek, ktory posnuje sie troche po trawniku, a potem wraca do domu.

i pech chcial, ze ta suczka zrobila kupe. i to wlasnie rozsierdzilo pare.
normalnie podeszli do starszej, niedoleznej pani i zaczeli na nia wrzeszczec, ze jak sie ma psa, to sie po nim sprzata, ze jesli jest za stara na psa to powinna go oddac do schroniska i jeszcze inne takie rzeczy godne mlodych ludzi rozmawiajacych ze starsza pania, ktora ledwo trzyma sie na nogach.

no wiec ja z tymi siatami przez trawnik, worek z kieszeni, klocka do worka, podchodze do nich i mowie "sprzatniete, a teraz prosze przeprosic te pania i sobie pojsc", ale nie...oni badal z morda. moj facet mowi, ze jak sie bardzo wkurze to odslaniam zeby jak wilk, wiec chyba w pewnym momencie skapneli sie, ze zaraz im sie do gardel rzuce i sie przymkneli. dalam im taki wyklad na temat dobrego wychowania, ze az im w piety poszlo i uwazam, ze powinnam i ta kupa mordy wysmarowac i w sumie troche zaluje, ze tego nie zrobilam-ale jestem w miare stabilna psychicznie. sa takie chwile, ze zazdroszcze wariatom:)

uwazam, ze fanatyzm nie jest dobry. warto sie zastanowic zanim ktos posunie sie "o krok dalej".
kazdy powinien pilnowac wlasnych gowien i mimo ze to moze troche utopijne, to sadze, ze wtedy byloby czysciej.

Posted

[quote name='Beatrx']kultura nakazauje, aby nie zaczepiać obcych ludzi na ulicy gdy się nie ma ku temu powodu. jak ktoś nie ma kultury to i szacunek mu się nie należy, niezależnie od tego ile ma lat.[/QUOTE]

W sumie, każdy ma swoją rację. Z jednej strony, mimo tego, jak ta Pani odezwała się do dziewczyny i jakim tonem, tu żaden szacunek się nie należy, ale z drugiej strony, przesadziła. Myślę, że tak czy owak najlepszym sposobem byłoby... zignorowanie? Pewnie tak.

Posted

[quote name='Beatrx']a no widzisz, a ja mam doświadczenia całkowicie odwrotne. to naprawdę widać, kto się psa boi, a kto po prostu się przyczepia i niestety znaczna większość ludzi zależy do tej drugiej grupy.[/QUOTE]
Nie, nie widać. Chyba że po małym dziecku. Później ludzie przestają być autentyczni i robią to samo co psy - najlepszą obroną jest atak ;)
***
A'propos komentarzy i solidarności jednocześnie - byliśmy na spacerze, jest prawie 30 stopni, więc piecho jęzor na wierzchu. Nagle zatrzymuje się rowerzysta i mówiąc "o rety, toż on ma wełnę jak australijska owca!" ściąga plecak i chce go poić własną wodą. Przez chwilę zaniemówiłam z wrażenia, że taki dobry człowiek się trafił i spontaniczny i bez psa na dodatek, ale potem dostrzegłam mikropsiaczka w koszyku na rowerze - więc jednak solidarność :)
(Jaką wełnę ma australijska owca?)

Posted

To ja jeszcze dorzucę coś o załatwianiu się.

Idziemy sobie całą rodzinką + chihuahua na moich rękach. Mijamy kościół i tłum ludzi przed nim. Parę metrów dalej na trawniku młody człowiek z opuszczonymi spodniami s.r.a :angryy: wkurzona krzyczę "dać ci woreczek?" on do mnie że nie jest psem, Ja "no właśnie widzę że czymś gorszym".

Posted

Pani z chłopczykiem na rękach (dziecina jakieś dwa lata) ja z Teq na spacerze. Z odległości widzę, że dzieciak na rączkach mamy nie popuści psiakowi. Mijamy się. Więc zatrzymuję się z Teq, bo widzę, że dzieciak chce pooglądać psiaka. Moja Teq całkowicie niezainteresowana. Ale dzieciątko już tak się wierci, że mówię do tej pani- jeśli chłopczyk chce pogłaskać psa, to bardzo proszę, tylko proszę mieć na uwadze, że (bo dzieciaczek jadł bułkę) moja sunia zacznie go oblizywać. Pani zadowolona, dzieciaczka z rąk zdjęła. Teq oczywiście zaraz tego chłopca po rękach lizała, wszak bułka, buziaka dała. Kilka minut to trwało - idę dalej....
uszłam może z 20 m. Z ławki podnosi się jakich facet i do mnie - "widziałem całą sytuację, czy Ty (nie przypominam sobie, żebyśmy byli na Ty - ale niech mu będzie) sobie nie zdajesz sprawy, że pitbule powinny kagańce nosić, do czego dopuszczasz, chcesz mieć życie ludzkie na sumieniu..."

Wiecie co moja Teq (czekoladowy labrador) już była rottweilerem, teraz jest pitbulem.....
Moja zmienia się jak w kalejdoskopie a normalny człowiek musi przejść operacje plastyczne.... w wieku 60 lat też chciałabym być nazwana gówniarą - cóż za niesprawiedliwość....:)

Posted

[quote name='Klauzunka']

Wiecie co moja Teq (czekoladowy labrador) już była rottweilerem, teraz jest pitbulem.....
Moja zmienia się jak w kalejdoskopie a normalny człowiek musi przejść operacje plastyczne.... w wieku 60 lat też chciałabym być nazwana gówniarą - cóż za niesprawiedliwość....:)[/QUOTE]

To moja chihuahua niedawno została kotem. Grupka dzieci na serio cię zastanawiała czy to pies czy kot. Jak powiedziałam, że to CHI to już się od nich nie opędziłam:lol:

Posted

To moja chihuahua niedawno została kotem. Grupka dzieci na serio cię zastanawiała czy to pies czy kot. Jak powiedziałam, że to CHI to już się od nich nie opędziłam:lol:


a to już jest hardcore :evil_lol:

Posted

Ostatnio idę sobie koło bloku z moją Gigą a siedząca na ławeczce babuleńka (taka klasyczna starsza pani z chustą na głowie) : "Ojojoj, tygrys na smyczy ! " Berneńczyk a tygrys...może jest pewne podobieństwo ;P

Posted

[quote name='magdaww1']To moja chihuahua niedawno została kotem. Grupka dzieci na serio cię zastanawiała czy to pies czy kot. Jak powiedziałam, że to CHI to już się od nich nie opędziłam:lol:
Dla wyrównania - mój kot został dzisia chichuahuą :diabloti:.

I za nic nie dało się państwa przekonać, że to naprawdę KOT [mały, bo mały - nawet 3 kg toto nie waży], bo przecież koty nie potrafią chodzić na smyczy :D. Ot, wybryk natury mi się trafił :P.
Za to druga pani stwierdziła, że Neko [kicia moja ;)] powinna nosić... kaganiec. Czemu? Bo jak jej radosny psiak wielkości shi-tzu wyrwał ze szczekaniem do mojego kotecka, to... kotecek wyrwał z wściekłym syczeniem i pazurami do pieseczka, aż dobrze, że na smyczy była ;) - do końca spaceru miała tak "cudną" minkę, że aż dzieci przestały pchać się z łapami. Maleńka za kontaktami z psami nie przepada - dopóki pies się nie zbliża to będzie co najwyżej obserwować, ale za próbę bliskiego kontaktu pogoni [na zasadzie - najlepszą obroną jest atak]. jedynie moją kudłatą jako tako toleruje, chociaż bez przesadnej miłości. Za to ludzi kocha wszystkich i za samą łaskę spo[FONT=Verdana]jrzenia na nią zaczyna mruczeć na całe gardziołko [/FONT]:loveu:

A oto moju kot rasy Szczota Obronna Kieszonkowa [Neko nie ważąca 3 kg jest na diecie, bo jej sadeło wisi! Rozmiarami przypomina paromiesięcznego kociaka]

Posted

magdaww1 napisał(a):
To moja chihuahua niedawno została kotem. Grupka dzieci na serio cię zastanawiała czy to pies czy kot. Jak powiedziałam, że to CHI to już się od nich nie opędziłam:lol:


Pamiętam, jak miałam boksera i był jeszcze szczylkiem to pewien pan wmawiał mi że to ... jamnik :icon_roc:

Posted

anadia napisał(a):
Pamiętam, jak miałam boksera i był jeszcze szczylkiem to pewien pan wmawiał mi że to ... jamnik :icon_roc:


Mnie nadal pan "znafffca" osiedlowy, właściciel zapasionego pseudo-laba wmawia, że taka rasa, jak jack russell terrier nie istnieje, wiec nie dość, że dałam sobie wcisnąć nieistniejącą rasę, to jeszcze mi ten labrador (!) nie urósł :evil_lol:

Posted

W zasadzie o JRT to i ja dowiedziałam się po raz pierwszy parę lat temu :)
Choć jeszcze bardziej niż JRT zszokował mnie pombroke welsh corgi - na laickie oko to taki "Pikuś" jak od dziesiątki po osiedlach :D

Posted

filodendron napisał(a):
W zasadzie o JRT to i ja dowiedziałam się po raz pierwszy parę lat temu :)
Choć jeszcze bardziej niż JRT zszokował mnie pombroke welsh corgi - na laickie oko to taki "Pikuś" jak od dziesiątki po osiedlach :D


No tak, tylko Ty się dowiedziałaś, w sensie - miałaś chęć poszerzyć wiedzę, a nie twierdziłaś zażarcie,ze taka rasa nie istnieje :lol:

Posted

Ita - cane corso błękit pręgowany jest wg. mojego sąsiada "polowczykiem" (niekopiowana) i to niezmiennie od 4 lat . Kiedy mnie spotyka powtarza jak mantrę "pani .... a to polowczyk ? "
Harley - cane corso czarny , niekopiowany był już : mieszańcem , labradorem i uwaga ..... nowofunlandem

Posted

magdaww1 napisał(a):
To moja chihuahua niedawno została kotem. Grupka dzieci na serio cię zastanawiała czy to pies czy kot. Jak powiedziałam, że to CHI to już się od nich nie opędziłam:lol:


Dzieciaki i tak jakoś łatwiej rozpoznaja chi od dorosłych ;) Od "dużych" zazwyczaj słyszę pytania "a to ta... sarenka/latrelek itp?" ;)

Posted

Hm, a moge sie wtracic z moim kotem? :D
Otoz mam devon rexa. Rasa dosc oryginalna z urody, ale widac, ze kot, no kurde! Weszlismy z TZtem do sklepu, ja z kociambrem na rekach. Kot mial na sobie szelki i smycz.
I sie zaczelo.
- O, jaka to rasa?
- Czy to ciulala?
- A moze latlerek?
Na co moj TZ z powazna mina:
- To jest, prosze pani, skrzyzowanie szczura z psem.
(ok, kociambr byl jeszcze wtedy lysawy, no ale...)
Wszyscy w sklepie:
- Oooooch, no tak, ale to rzeczy dzisiaj sie dzieja...

headdesk.

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Dzieciaki i tak jakoś łatwiej rozpoznaja chi od dorosłych ;)


Dokładnie, a do tego są bardziej kulturalne w swoich komentarzach.


Jakiś czas temu na biwaku jakaś pani do swojego męża widząc mojego Silky Terriera:
-O takiego chcę, (tu się chyba bardziej przyjrzała) nieee takiego nie, ten jakiś taki jamnikowaty.
Domyślam się że marzy o Yorku:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...