Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

może ja wyjaśnię że Chińczycy za psami nie przepadają i bardzo się ich boją. Dodatkowo mało gdzie w miastach można psa uświadczyć w blokach etc. są zakazy psu nie można wchodzić do środków komunikacji miejskiej a jak już są jakieś psy na mieście to jedynie mini pieski. Mój lektor Chińczyk ma mopsa i mówi że w chinach jak dziecko chce podejsc czy coś to matki szybko je zabierają i mówią że ugryzie.

Posted

[quote name='ajeczka']Dzisiaj musiałam mieć niezłą minę. Wracamy z rudym z lasu i naprzeciwko zobaczyłam psa, który się na moją "kruszynkę" rzuca (potężny mix labradora). Pies luzem, ale odwoływalny. Pomachałyśmy sobie z panią od laba i ominęłyśmy się "szerokim łukiem". Nic się nie stało.
Tuż przed psią łąką spotkałam inną panią z suczką. Rozmawiamy i opowiedziałam jej o konflikcie z labem. Pani była zbulwersowana jak taki duży pies (labrador) może się rzucać na moje maleństwo, przecież on jest taki drobny i delikatny (rudy oczywiście uszki po sobie i merdający ogonek). Patrzę na to swoje 25 kilogramowe ttb i jakoś nie mogę się w tym "czołgu" tej delikatności :-)))

Jak to czytałam to myślałam że masz jakiegoś maleńkiego pieseczka:D

Posted

PaulinaBemol napisał(a):
może ja wyjaśnię że Chińczycy za psami nie przepadają i bardzo się ich boją. Dodatkowo mało gdzie w miastach można psa uświadczyć w blokach etc. są zakazy psu nie można wchodzić do środków komunikacji miejskiej a jak już są jakieś psy na mieście to jedynie mini pieski. Mój lektor Chińczyk ma mopsa i mówi że w chinach jak dziecko chce podejsc czy coś to matki szybko je zabierają i mówią że ugryzie.


Różnica kulturowa, za to mój TZt się śmiał, że może mięso z TTB jest mało smaczne :D

Posted

co do mięsa to akurat odwrotnie :P psy "mięsne" (jedna z ras uważanych za smaczną) sa wyglądowo dośc podobne.
Znajoma ma za to buldożka francuskiego i jak z nim mija chińczyków mieszkających niedaleko zawsze się z niego smieją. Dlaczego to jeszcze nie rozkminiłam chyba ich w końcu spytam

  • 4 weeks later...
Posted

To i ja się dołączę:

sytuacja pierwsza. jesteśmy z Julianem (naszym ex-tymczasem, ma już DS w Krakowie) u weterynarza. Julian za piękny nie był, ale w tym jego urok - że to owczarek niemiecki, po którym walec przejechał :D Zarejestrowaliśmy się do wizyty, podkreśliłam, że to pies schroniskowy i uzgodniłam wystawienie faktury przelewowej za usługę. W poczekalni była z nami mamusia z dzieckiem i yorkiem. Dziecko chciało podejść do Julka i pogłaskać go, ale mamusia wydarła paszczę, że nie, nie wolno, po czym dodała po cichu (co słyszeliśmy), że on na pewno jest chory i Kubuś (york) coś od niego złapie, bo to schroniskowy pies. Ja na to scenicznym szeptem do TŻ-ta:
- Tak, tak, jest schroniskowy, więc chory, zapchlony, brudny i zaświerzbiony... A na pewno niegodny YORKA.
Pani usłyszała, zaczerwieniła się, ale podziałało - przy wyjściu zatrzymała się przy nas i powiedziała, że jest bardzo sympatyczny i nawet Julka pogłaskała wraz z córką :)

Sytuacja druga. Wyszliśmy na spacer z Julkiem i Nygusem (również naszym ex-tymczasem, ma już DS). Oba psy miały problem z podbiegaczami i psami większymi od siebie, co staraliśmy się eliminować z przyjaznymi znajomymi psiakami. Nagle zza rogu wypadł wielki szczeniak czegoś podhalanopodobnego i leci na nasze psy. rozglądamy się - właściciela nie widać. Odganiam sunię, TŻ trzyma psy i stara się je uspokoić, bo warczały i były niespokojne. I wtedy właścicielki się ukazały. Krokiem spacerowym radośnie wyszły zza rogu, gawędząc siebie. Wrzeszczę więc:
- Proszę zabrac psa na smycz!
Pani, wielce zdziwiona:
- Ale to jest SZCZENIAK! Może jeszcze w kaganiec, co? Czy pani jest głupia?
Ja:
- No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy? Proszę go zabrać!
TŻ (z boku):
- Kaganiec to chyba pani powinna sobie założyć...
Pani:
- Ona chce się tylko bawić!
Ja:
- Ale moje NIE CHCĄ!
Po czym pani nieporadnie zabrała się za łapanie pieska. Tak jej tio świetnie wychodziło, że pies uciekając przed nią, leciał prosto na moje psy. I - niestety - został przeze mnie odepchnięty nogą. Nie kopnęłam go - po prostu przesunęłam na inny tor biegu.
o dziwo, nagle pani umiała złapać suczę na smycz i odmaszerowała z nią, wielce oburzona.

Brak słów po prostu.

Posted


- No i co z tego? Mysli pani, że dorosły nagle się obudzi z umiejętnością chodzenia na smyczy?


Niedaleko nas jest śliczny spanielek, kiedyś spotkałam go na spacerze, ciągnoł jak traktorek, na wszystkie strony jak zobaczył mojego to babkę "przyciągnął", podeszła się przywitać. Pani zachwyca się jak to mój pies "taki duży" i nie ciagnie a ona swojego utrzymac nie może gadka szmatka i okazuje się że piesek ma 2 lata na spacerze jest moze ze trzeci raz ale Pani się zarzeka że i codziennie by wychodziła tylko on nie umie chodzić na smyczy, to jak ona ma wychodzić?? Przecież on ciągnie a ona się męczy.... normalnie mnie zatkało.

Posted

Biedak, ja tez coś skrobne...
kilka dni temu na spacerze widzę, jak pani idzie z kubdelkiem, a on po prostu robi kooo przy chodniku na trawie, No to czekam, aż podejdzie i grzecznie mówię jej, ze tu są darmowe woreczki na psie nieczystości. Ona do mnie, ze jej pies sie nie załatwił, no to ja do niej, ze mogę z nią podejść i jej pokazać nawet gdzie, i ze takie zachowanie podlega karze grzywny, to ona do mnie, ze właściciele dużych psow nie sprzątają, to i ona nie będzie i ze zna swoje prawa, bo niedawno była na policji i sie dowadywala... To ja do niej, ze to świadczy o kulturze osobistej właściciela, oczywiście wszystko bardzo spokojnie, a ona jak burak wściekła i skwitowala, ze psy to powinny na smyczy chodzić, to ja do niej, ze właśnie widzę i pokazuje na jej psiaka. To ona skwitowala, ze jej nie musi bo jest ze schroniska!. Nakrzyczala na pieska, który chciał sie przywitać z moimi, wyciągnęła telefon i zaczęła komuś przez telefon opowiadać, jak jakieś babsko jej uwagę zwróciło....

Posted

Heh... Mnie ostatnio babka na zwróconą uwagę próbowała przekonać, że wyrzucanie koo jest karalne... Trochę jej mina zrzedła, jak powiedziałam, że Sanepid zezwolił na wyrzucanie do koszy miejskich odchodów (swoją drogą - rozsądne, przecież i tak wszystkie zebrane wylądują na wysypisku, czy wyrzucone w domu, czy w parku).

Posted

ostatnio byłam na rolkach z moim ja po chodniku on po trawce koło ogrodzeń no i się załatwił to przecież nie będę wykupkywać psa przed czyjąś bramą wyjęłam woreczek, zebrałam oglądam się za jakimś koszem (trudno u nas z tym) znad przeciwka idzie pan z psem i co słyszę "a feee" Pan ewidentnie był obrzydzony faktem sprzątania po psie ciekawe jaką miałby minę jakby wlazł w te pozostałości. Przyznam się jedynie mnie to rozśmieszyło

Posted

To ja się też podzielę moimi przeżyciami:lol:. Wracam ze spaceru z moimi dwoma kundelkami, mijamy zakonnicę idącą o kuli. Mijamy ją grzecznie, cichutko i zgrabnie, żeby przypadkiem o habit nie zahaczyć;) a zakonnica znienacka wali Felusia kulą:angryy:. Wrzasnęłam więc oburzona: co Pani robi? a ona mi na to: ja nie jestem pani, ja jestem siostra...
I historia dzisiejsza... Krótki spacerek z pieskami, bo niestety po wczorajszym nogę w kostce skręciłam. Idę, kuleję, wyraz bólu na twarzy, a mijający mnie staruszek mówi: ku..wa, kto takiej kalece psy daje?

Posted

Dołączę się do was ;)

Zabrałam ostatnio kudłatą na wieś na parę dni... Reakc[FONT=Arial]ja [/FONT][FONT=Arial]jednego z panów pomaga[/FONT][FONT=Arial]jących mo[/FONT][FONT=Arial]je[/FONT][FONT=Arial]j mamie w remoncie na widok Birmy "Czy to [/FONT][FONT=Arial]jest z tych ORGINALNYCH, robionych na drutach?" Nie mogłam się powstrzymać, odpowiedziałam, że Birma to podróba wydziergana na szydełku ;).

Dopiero późnie[/FONT]
[FONT=Arial]j odkryłam, że pan Henio chciał wiedzieć, czy kudłata jest rasowym pudlem :D.[/FONT]

Posted

o robionych na drutach to ja bym mogła książke napisać :) przez 14,5 roku życia mojego pudelsa nasłuchałam sie oj nasłuchałam .
o owcach , robionych na drutach , kotach w perukach i takie tam.

za to z suki jakoś się ludzie boją i rzadko nas zaczepiają , a najczęściej jeśli już to "czy to młody wilczur?" lub "źle jej z oczu patrzy " , " niech ona na mnie tak nie patrzy " suka lubi świdrować obcych swoim najgroźniejszym spojżeniem spode łba :)

Posted

Birmy też się boją - jest na tyle wredna, że musiała biegać po 8 godzin dziennie w kagańcu [wodę w nim pic mogła oczywiście], bo atakowała panów pomagających w remoncie... a niestety ciągle nie da się tam psa nigdzie zamknąć. Do tego paskudnie darła pyska jak tylko ktokolwiek skręcał na nasz podjazd - bo ona pilnuje... Oj, narobiła już sobie opinię na całą wieś.

Coś mi się wydaje, że trzeba będzie dziewczynce wytłumaczyć KTO jest od pilnowania domu i czemu nie ona... bo szczekających psów nie znoszę.

Posted

Moje burki po wielokrotnych tłumaczeniach szczekają... gdy jestem daleko :diabloti: Ale że kłaki fruwały, a pies przelatywał metr-dwa w stronę domu, gdy moje "NIE!" nie docierało - trochę już spasowały i wiedzą, że jak każę być cicho i wracać do domu, to mają to zrobić. Ostatnio jakaś znajoma rozmawiała z mamą przez płot - co oczywiście oznaczało "odstraszanie wroga" przez kundle. Przytkało ją, kiedy wyjrzałam przez drzwi, powiedziałam tylko "DOM.", a cztery psy sznureczkiem wróciły do domu bez szemrania :evil_lol:

Nie znoszę dni targowych. Do parku musimy przejść obok targu - a tam pełno ludzi, głównie ze wsi. Nie mam nic do tego, ale każdy wie jak reagują tacy "autochtoniczni" mieszkańcy wsi na widok czterech psów na smyczach (idę z mamą, ja mam dwa, ona prowadzi dwa). Z mniej wybrednych komentarzy:
"Ty patrz! Tych psów więcej niż na wsi!"
"Że też ludzie się nie boją takich bydlaków trzymać"
"Ja pierdzielę, patrz ile psów! Tam, patrz! Cztery psy!"
"Po co wam te psy? Ile to żre?"
"Józek, odsuń tą kapustę, bo ci pies zaraz zeżre" (już się pali ..)
"Jezus Maria!" (odsuwanie się z przerażeniem)

Miałam też sytuację, że kobieta warknęła głośno: "K...a, kto takie psy prowadzi!". Ale wtedy się zatrzymałam i zapytałam, kto ją tak wychował, jak jej nie wstyd tak się odzywać, jak w ogóle może wobec obcych ludzi przeklinać itd. W promieniu 3-4 metrów zapadła cisza, kobieta patrzyła się w niebo. Mam nadzieję, że zapamiętała to do końca życia.

Ogólnie, im dłużej mam psy, tym bardziej nie lubię ludzi :diabloti: A może raczej: im więcej mam psów :eviltong:

Posted

Kiedys jechałam z Hadarem autobiusem. Na jednym przystanku wsiadła para starszych ludzi. Pani na widok Hadara:
-Jezus Maria jeszcze tylko tego brakowało!
Pan zaczał ja uspojkajac ze nie ugryzie na co pani odpowiedziałä ze ona myslała ze to jakis dog.
A oto mój dog:


Pytanie sprzed kilku dni na temat kaganca mojego psa:
-Czy to ochraniacz nosa?
(to kaganiec wyscigowy dla chartów)

Posted

To widzę, że Wy wszyscy ze swoimi piechami się ładnie nasłuchacie! :)

A ja od dziecka już miałam różne psy i jakoś nikt nieskory był do komentarzy... może teraz tylko, jak chodzę z briardem, którego akurat mam pod opieką, to słyszę, że 'ale kudłacz', albo 'owca!'.

I jeszcze wołają do niego 'cześć Dulux!' (to tak a'propos tej reklamy farby z siedzącym na kanapie psem - na marginesie, rzeczywiście trochę podobnym, ale akurat zupełnie nie tej samej rasy ;))

Posted

Iwon ciesz się, że nie trafiłaś [FONT=Lucida Grande]jeszcze na nikogo kto myli Dulux'a z Durexem - to mó[/FONT][FONT=Lucida Grande]j prywatny i osobisty kwiatek ;).

Bogarka masz przepięknego doga - uwielbiam takie :D.[/FONT]

Posted

ja jakiś czas temu w parku usłyszałam " Boże jaki brzydki" nomenomen dzień po zdobyciu przez moją sukę BOGII
Jak była szczeniorem (wyżeł weimarski) "O to są te no... dogi" albo "Patrz jaki szybki, przepraszam czy to chart?"
A z ciekawszych sytuacji jak zostawała sama na początku, to dopoki nie wyszłam z bloku zaczynała swoją arię boleści i rozpaczy. Pewnego razu na mojej klatce pojawiła się jakas obca kobieta, schodze na dół,a ona "czy to pani pies tak wyje?" ja:"tak, ale przestanie jak tylko wyjde z bramy" ona w zaparte, ze psu na pewno coś jest, bo go pobilam i dlatego tak wyje i, ze zadzwoni po toz, dala mi spokoj dopiero jak jej pokazalam, ze pies jest caly i zdrowy.

Posted

Bogarka, bardzo pięknego masz doga :eviltong:

Spotkałam ostatnio starszego pana z dwoma sympatycznymi pudliczkami. Pan popatrzał na Cerbera i zapytał:
-To ten kau-kaz?
A ja z pełnym uśmiechem:
-To tylko czau-czau :evil_lol:

Już drugi raz robią mi z Cerbera kau-kaza! :lol:

Posted

Ja również się przywitam
A ja też miałam sporo komentarzy szczególnie jak Doris do nas dołączyła
A żeby wszyscy zrozumieli dodam dwa zdjęcia
to jest Doris


a to Kubuś



Już 4 osoby pytały się mnie czy to małe to po NIEJ, a 2 czy to po NIM

Ale ostatnio jak byłam na spacerze babka zapytała się czy to jest mieszanka z Kubusiem, ja mówię ,że nie ,a ona taka ze zdziwieniem,że jeszcze nigdy nie widziała czarno-białego yorka :P:P, potem musiałam jej tłumaczyć ,ze to shih tzu ;]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...