filodendron Posted November 9, 2011 Posted November 9, 2011 omry napisał(a):Tak. Takie właśnie małpki są sprzedawane. I nie wydaje Ci się to okrutne? Nigdy nie widziałaś np. na Animal planet żałoby małpiej matki po zmarłym dziecku? Te "oswojone" matka dokarmia piersią do piątego miesiąca życia. Oto, co pisze o nich sama hodowczyni: "Małpki wykarmione i wychowywane przez rodziców do piątego miesiąca życia powinny przebywać z rodzicami. Bardzo źle wpływa na ich psychikę przedwczesne odbieranie od rodziców. Małpki są bardzo zżyte z rodzicami do piątego miesiąca życia, śpią wtulone na plecach rodziców, potrzebują ich ciepła i bliskości." No to jak z tą psychiką? Oswojonym wpływa to na nią bardzo źle, a ręcznie karmionym nie? omry napisał(a): Jak wcześniej pisałam - rozmawiałam z hodowcą przez telefon. Małpki zabierają wszędzie, ale mają swoje woliery, bo w nich czują się bezpiecznie. Rozmawiałaś z hodowczynią z małpiego świata, jak sądzę. Ta druga podlinkowana hodowla (pigmejki), to same woliery - ani słowa o tym, że małpki je opuszczają. Wręcz przeciwnie - to jak akwaria z osprzętem naświetlającym, temperatura 25 stopni C. Quote
panbazyl Posted November 9, 2011 Posted November 9, 2011 Polecam filmy czy książki Jane Goodall ( http://www.google.pl/search?q=jane+Godal&hl=pl&client=firefox-a&hs=dzw&rls=org.mozilla:pl:official&channel=np&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=hP66Tui8DoSWOtmjhPkH&ved=0CEAQsAQ ) tam jest duzo ciekawych informacji o życiu małp Quote
omry Posted November 9, 2011 Posted November 9, 2011 filodendron napisał(a):I nie wydaje Ci się to okrutne? Nigdy nie widziałaś np. na Animal planet żałoby małpiej matki po zmarłym dziecku? Te "oswojone" matka dokarmia piersią do piątego miesiąca życia. Oto, co pisze o nich sama hodowczyni: "Małpki wykarmione i wychowywane przez rodziców do piątego miesiąca życia powinny przebywać z rodzicami. Bardzo źle wpływa na ich psychikę przedwczesne odbieranie od rodziców. Małpki są bardzo zżyte z rodzicami do piątego miesiąca życia, śpią wtulone na plecach rodziców, potrzebują ich ciepła i bliskości." No to jak z tą psychiką? Oswojonym wpływa to na nią bardzo źle, a ręcznie karmionym nie? Masz rację. Z tego co się orientuję to można sobie wybrać, jaką chce się małpkę, ale wiadomo, że większość, jeśli nie wszyscy wybiorą ręcznie wykarmioną. Teraz się tak naprawdę zastanowiłam.. Hodowczyni mówiła, że małpki ręcznie karmione czują się z ludźmi bardzo dobrze, nie sprawiają kłopotów, ale czy to nie jest 'zachwalanie towaru' się nigdy nie dowiem. Może też chodzi o to, że małpki oswojone oddzielone od matki zbyt wcześnie mają później problemy z zachowaniami typowo małpimi? Małpka, która od pierwszych dni przebywa z człowiekiem nie naśladuje niektórych małpich zachowań, więc może nie mieć aż tak wielkich problemów jak ta, która później miałaby żyć z innymi małpami. Nie wiem, nie zagłębiałam się aż tak w tę kwestię. Małpki nie planuję, więc nie interesuję się aż tak tematem. Po prostu staram się nie oceniać zbyt pochopnie :) filodendron napisał(a):Rozmawiałaś z hodowczynią z małpiego świata, jak sądzę. Ta druga podlinkowana hodowla (pigmejki), to same woliery - ani słowa o tym, że małpki je opuszczają. Wręcz przeciwnie - to jak akwaria z osprzętem naświetlającym, temperatura 25 stopni C. Tak, z Małpiego Świata. Tę drugą hodowlę znalazłam wczoraj przypadkiem, jeszcze nie czytałam nic o niej. Ale skoro tak żyją, jak tam pisze, to naprawdę nie jest dobrze i z takiej hodowli to z pewnością bym małpki nie wzięła. Quote
panbazyl Posted November 9, 2011 Posted November 9, 2011 jakbym czytała o pseudo co zachwalają swój "towar".... Quote
bouvcia Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Psiefoty napisał(a):Uwielbiam ludzi, szczególnie tych którzy uwielbiaja innych, w moim zawodzie to 90% sukcesu. Ale nie cierpię kogoś kto ot tak sobie postanawia sobie, że będzie uprzykrzać życie innym tylko i wyłącznie ze swoich subiektywnych powodów. Bo jak nazwać darcie się na pół osiedla jak pies wejdzie na pole zieleni, na którym nigdy noga takiego czowieka przez kilkadziesiąt lat nie stanęła i nie stanie ? Jak nazwać to, że ktoś w Ciebie rzuca ziemniakami, żebyś nie chodził tam gdzie rozpościera się widok z jego okna ? Jak nazwać wreszcie nadziewanie parówek igłami i rozrzucanie ich pod oknami ? Skąd ta pewność że zajmę ich miejsce ? Jesteś jakimś telepatycznym psychoterapeutą że juz wiesz jaki będę na starość ? A argumentowanie za pomocą przypowieści o młodzieży to w jakim celu ? Ja pisałem o starych ludziach bo tylko z ich strony spotykają mnie awantury jeśli chodzi o psa a o tym tutaj rozmawiamy. Jakbyśmy pisali o nocnych eskapadach na miasto to mialbym coś do napisania o dresach i tipsiarach pod klubami ale nie o tym mowa. Co mnie obchodzi że oni są starzy ? To znaczy ze mogą ? To ten sam poziom argumentowania jak orzekanie o mniejszej winie bo ktoś był pod wpływem wódki. Ty jak bedziesz stary to też sobie będziesz urządzać awantury bo sobie wyrownasz dysonans myślą "jestem stary mam prawo" ? Widzę, że na forum jest silna GWA, chyba nie ma się co przebijać ze swoimi poglądami :) E tam, zaraz. :) Odgrzebuję nieco ten post, ale przyznam, że mnie nie oburzyło twoje podejście i (celny, muszę przyznać) komentarz. Niestety coś w tym jest, że mamy skłonność starszych ludzi traktować pobłażliwie, co moim zdaniem nie ma wiele wspólnego z szacunkiem ani wobec wieku, ani wobec drugiego człowieka w ogóle. A z własnych doświadczeń przyznam, że rzeczywiście, gros uwag kąśliwych, awantur bez powodu (pies się załatwia, mam przygotowaną torebkę, schylam się już, by sprzątnąć i nagle słyszę taką wiązankę, że szewc by się nie powstydził, na temat tego, że po psach trzeba sprzątać a jak się nie sprząta to won - kurka wodna, nie dowidzisz dziadku, to idź do okulisty... :p), dziwnych komentarzy i prób obrażania mnie pochodziło od osób starszych. Czasami miałam wrażenie, że to nie niechęć do psów tylko jakaś ogólna potrzeba przyczepienia się, pomarudzenia, przyatakowania drugiego człowieka... bo można, bo przecież jestem stary/stara. Pozostaje tylko mieć nadzieję (i jakoś na to chyba pracować), że nie staniemy się tacy sami za x lat. omry napisał(a):O zobacz, jeszcze jedną hodowlę znalazłam :) Można wiele poczytać na stronach. http://www.callithrix.pl/?page_id=30 http://www.malpiswiat.pl/Tak już abstrahując od samej idei trzymania w domu małpy, to ta strona zniechęca od pierwszego rzutu okiem - przez zdjęcie tej "miłej pani" przede wszystkim. ;D P.S. Chciałam się przywitać po dłuższej nieobecności na forum: dzińdybry ;) 1 Quote
monika1309 Posted November 20, 2011 Posted November 20, 2011 Może to nie chodziło o psa dokładnie ale tez dobre. Kiedsyś stałam przy sklepie z kotem i psem na smyczy (shih tzu) przy domku jednorodzinnym i jakaś baba wyjżała i zaczeła sie drzeć żebym te DWA psy zabrała bo one jej przy bramie sraja. Wiec powiedziałam że to jak już kot z psem i nic nie robią tylko pies wacha. To odpowiedziała "yhy jasne Kot.." i zaczeła sie drzeć że mnie znajdzie i zgłosi ze prowadzam DWA psy przy jej furtce. Następnego dnia jakiś owczarek zarobił jej przy tej furtce:) Dobre sa te babcie nie przemówisz im że kot to kot a nie pies. Alob ktoś moją sunie shih tzu kiedyś nazwał łaciató krową Quote
Iggy Pop Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Może nie do końca komentarz, ale dość zabawna sytuacja. Na polach blisko mojego osiedla spotykam z Argo dwie panie z psami, których wcześniej nie widziałem. Pieski zaprzyjaźniły się, a my jak to człowieki, zaczęliśmy na ich temat dyskutować. Gdy psiaki już się wybiegały i mieliśmy się rozejść każdy zawołał swojego. Ja krzyczę "Argo!" Druga "Largo!", a trzecia... "Faargo!". Przez kolejne 10 minut turlaliśmy się ze śmiechu :-D Quote
Victoria Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 Haha, nieźle ;p Miałam podobną sytuację. Byłam w lesie i spotkałam innego yorka, okazało się, że też nazywa się Lusia ;P Quote
Yorkomanka Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 kolegą Odiego jest... Odie :D czasami jeżdzą tym samym autobusem i o tej samej porze co my :D i Odie umilają sobie czekanie zabawą ;) Quote
panbazyl Posted November 21, 2011 Posted November 21, 2011 co do imion - na jednej z warszawskich wystaw na ringu stało nas tam kilkanaście z labami, i wszystkie po kolei nazywały sie Bazyl..... Z tym, ze moje mają tak w rodowodzie wpisane. Quote
Kamila8 Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 panbazyl napisał(a):a ja coraz bardziej dochodze do wniosku, ze nawet na trzymanie psa czy kota powinny być testy.... Bo nie oszukujmy się - niektórzy powinni trzymac tylko pluszaki a i to nie zawsze, bo moga miec na nie uczulenie Popieram w 100% Wracając do tematu. Dziwne komentarze na temat mojego psa... kiedy ma długą sierść, najczęściej jest kojarzona z mopem lub szczotką, a po strzyżeniu ludzie myślą, że z innym psem idę. Pies rasy shih-tsu ;) Quote
filodendron Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 panbazyl napisał(a):co do imion - na jednej z warszawskich wystaw na ringu stało nas tam kilkanaście z labami, i wszystkie po kolei nazywały sie Bazyl..... Z tym, ze moje mają tak w rodowodzie wpisane. Może to był jednocześnie zjazd fanów "Hotelu Zacisze" ;) U mnie kiedyś spacerowała babeczka, co jakiś czas przystawała i głośno krzyczała: Bimber!, Bimbeeer!!! Okazało się, że pies jej nawiał :) Quote
dagg Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 panbazyl napisał(a):co do imion - na jednej z warszawskich wystaw na ringu stało nas tam kilkanaście z labami, i wszystkie po kolei nazywały sie Bazyl..... Z tym, ze moje mają tak w rodowodzie wpisane. Mój kot tak się nazywa ;] jak tylko się uparłam na rudego kota, od razu wiedziałam, że będzie Bazylem (choć reaguje tylko, gdy się do niego mówi per "kocie" ;) ) filodendron napisał(a):Może to był jednocześnie zjazd fanów "Hotelu Zacisze" ;) U mnie kiedyś spacerowała babeczka, co jakiś czas przystawała i głośno krzyczała: Bimber!, Bimbeeer!!! Okazało się, że pies jej nawiał :) Dobre imię :D Choć, gdyby tak wołała u mnie na wsi, sądzę, że zaraz kółeczko żulików by się koło niej zrobiło ;) Quote
Victoria Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Moja lusia jest przez moją rodzine nazywana mopem ;p Pies moich sąsiadów nazywa sie Browar Quote
Yorkomanka Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 pies mojego kolegi ma na imie Gandzia XD Quote
danielw_2 Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Muszę siewam pochwalić, że mój maly labrador jest taki sprytny, że towarzyszy mi gdy się kąpię - siedzi na muszli z toalety :-) i patrzy na mnie. Widocznie gdy siedzał na podłodze to mnie nie widział dostatecznie. Muszę zrobić tego fotę i tu wstawić :-) Pozdrawiam, Daniel http://carmenmojpsiak.blogspot.com/ Quote
panbazyl Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Moj Dziadeczek zawsze miał psy o wdzięcznych imionach typu "Sznaps", "Gin", "Siwucha". Ja mialam kiedys psa Brudasa (ze schronu). Na dogo gdzies jest tu jakas bida z odzysku o cudnym imieniu Debet :) jamnik na wsi u sasiadow ma na imie Kiełbasa. Quote
panbazyl Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 aaa - mialam boksera Rudolfa :) a kot ma na imie Ziutek Quote
Victoria Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 moja koleżanka ma psa Kłaczka Słyszałam kiedyś od rodziców o ratlerku imieniem Cerber czy jakoś tak. W każdym razie słysząc imię spodziewałam się ONka, albo jakiegoś innego psa budzącego choć trochę respektu, ale na pewno nie ratlerka :lol: Quote
Yorkomanka Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 hahaha dore imie dla miniaturki :D znam yoreczke która nazywa się po prostu sunia Quote
Litterka Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Na PWP w dziale Pomorskie był kiedyś śliczny pies Urząd Skarbowy :D Quote
Aussie Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 Koło mnie mieszkał kundelek Biznes. Pewnego dnia sąsiad woła do jego właściciela: Panie sąsiedzie! Pański Interes biega po podwórku! (Ponoć autentyk, choć ja z drugiej ręki słyszałam ;)) Quote
filodendron Posted November 23, 2011 Posted November 23, 2011 panbazyl napisał(a):Moj Dziadeczek zawsze miał psy o wdzięcznych imionach typu "Sznaps", "Gin", "Siwucha". Ja mialam kiedys psa Brudasa (ze schronu). Na dogo gdzies jest tu jakas bida z odzysku o cudnym imieniu Debet :) jamnik na wsi u sasiadow ma na imie Kiełbasa. Siwucha jest super :D Jak dla klaczy :) Znam jeszcze opowiastkę o suczce Tequili, do której wet miał w zwyczaju mówić na kontrolnej wizycie - Tequila z robakiem, czy bez? Quote
barberry Posted November 24, 2011 Posted November 24, 2011 Koło mnie mieszka york...Rozporek ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.