Martens Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Paulina516 napisał(a):nie chodziło dokładnie o jakąś tam gumę, tu chodzi o tą sytuację i nie o mnie i to ile mam lat No to w takiej sytuacji, albo rezygnuje się z zakupów, albo pyta czy można wejśc z pieskiem, albo idzie się drugi raz. Proste. Afryka napisał(a):Dodam jeszcze, że Ciapek był typowym kundelkiem jakich wiele, na pewno nie wyglądał na psa, którego do się gdzieś sprzedać. Więc nie wiadomo, po co był on facetowi potrzebny. Wydarzyło się to wszystko wiele lat temu, ale od tamtego czasu wiem, że zostawianie psa pod sklepem to naprawdę ryzyko :-( PWP daje do myślenia; ile psów idzie na smalec, ile na worki treningowe dla młodych psów szkolonych do walk...? Te rasowe być nie muszą, a nawet chętniej kradzione są kundle, bo mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś będzie szukał. Patmol napisał(a):mój piesek waży ponad 16 kg :diabloti: spróbowałam sobie wyobrazić jak wchodzę do sklepu :evil_lol:z pieskiem na ręce Mój też tyle waży i ja weszłam z nim na rękach do osiedlowego sklepiku :evil_lol: a pani była bardzo miła i powiedziała, że moge go postawić - zresztą nie był to market, tylko typowy sklepik z ladą ;) Quote
kalyna Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 ja tylko wybrałam się 2 razy z psem do osiedlowego sklepu. Po czym na szczęście raz spotkałam sąsiada i zarazem dobrego kolegę i dałam mu smycz w rękę i powiedziałam, że ma mi psa pilnować. On bez problemu się zgodził. Potem przeprosiłam itp. A za drugim razem przywiązałam psa do stojaku na rowery, był pusty i ja nie zdążyłam dobrze wejść do sklepu a Ciap był za mną razem ze stojakiem i oczami, że pewnie w tym sklepie potrzebuję jego pomocy. Wyszłam z psem, którego odwiązałam, stojak odstawiłam i zawołałam Panią sprzedawczynię. Powiedziałam co chcę, dałam reklamówkę i pieniądze. Po chwili z uśmiechem Pani wyszła wręczając mi zakupy i powiedziała, że mam dość nietypowego psa :) Raz byłam rano po zakupy w sklepie osiedlowym w Lesznie, wchodząc do niego to warzywa i owoce są w skrzyniach na ziemi, w tym samym sklepie znajdowało się pieczywo oraz mięso i to coś normalnego było, że Pani weszła z psem do sklepu. i zrobiła sobie rundkę po sklepie, bo może jej się przypomni co ma kupić... i wtedy ostatni raz tam robiłam zakupy.... Quote
LadyS Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 filodendron napisał(a):Jest zakaz, ale do zoologa można wejść. Przynajmniej u nas i do Leclerca i do Tesco - nie robią problemów. Przecież niektóre rzeczy trzeba przymierzyć. Z takiego wypadu mam fajną fotkę psa w środku galerii tesco :D No w Lublinie wiem, że można, bo nieraz chodziłam. Ale ostatnio byliśmy we Wrocławiu w centrum i ochroniarz wyprosił panią z psem, nie słuchając, że szła do zoologicznego :roll: Quote
Rysia88 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Ja swojego pierwszego psa zostawiałam pod sklepem, tak samo robiła moja mama- robiłyśmy to dlatego, ponieważ nie myślałyśmy, że coś się może stać... do czasu... Kiedy pewnego razu wyszłam ze sklepu zobaczyłam Portosa ['] stojącego na tylnych łapach i bulgoczącego strasznie.. dopiero po chwili zauważyłam, że stoi nad nim jakiś idiota z uniesioną do góry rozbitą butelką... Idiota bał się go uderzyć bo pies strasznie atakował- niewiele myśląc ruszyłam na kolesia i przyznam szczerze, że go kopnęłam- do dzisiaj się zastanawiam dlaczego mi nie oddał... Ta sytuacja już na zawsze nauczyła mnie, że psa pod sklepem nie zostawie!I mam ogromne wyrzuty sumienia, że go zostawiałam.. Niedawno szłam do sklepu, a tam przywiązany piękny średniej wielkości pies... przywiązany koło parkingu ale zaraz przy drzwiach do sklepu, bez kagańca- nie miałam jak przejść jak tylko przeskakując przez smycz psa, który kompletnie zagrodził drogę, bałam się bo strasznie mi się przyglądał a ja musiałam przecież podnieść nogę... udało się, wchodze do sklepu a w drzwiach facet <właściciel psa> pyta: nie ugryzł ?.... Quote
Victoria Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 Kiedyś też miałam podobną sytuację. Żeby przejść musiałam wejść na ulicę, bo jakiś idiota zostawił śliniące się z wściekłości psisko (jednej z groźniejszych ras, nazwa wyleiała mi z głowy), przyczepione (tzn. uchwyt smyczy lekko, może jakieś 2 cm, nałożony na ledwo trzymający się w ziemi słupek) do słupka za flexi :O Wystarczyłoby szarpnięcie, żeby zmycz spadła.. Szłam wtedy z yorkiem i przechodząc modliłam się, żeby smycz nie zleciała ze słupka.. byłoby po nas, bo pies miał wyraźną ochotę na morderstwo... Co za lekkomyślność ;/ Quote
Rysia88 Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 U nas też jedna pani na szpileczkach zostawia pod sklepem na flexi i kolczatce swojego boksera, który też ma ochotę zjeść wszystko co koło niego..... Quote
omry Posted November 7, 2011 Posted November 7, 2011 panbazyl napisał(a):ja tam wole nie brac swoich labów na ręce ;) Zwracałam się do Pauliny, która ma małego psa :) Iwana też na ręce nie biorę :) panbazyl napisał(a):Nie ma przeproś. Nie ma uproś :D Quote
Irvette Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 obawiam się ze zakaz wchodzenia z psem (jakimkolwiekm zwierzem wogóle) do sklepu to nakaz sanepidu a nie czyjeś widzimisię (chodzi mi o spożywczaki) sanepid mógłby się ostro porzyczepić............... sprzedawczyni mi kiedyśc mówiła jak jeden z samowyprowadzających się psów wlazl za mną do sklepu nie zawsze żywnośc jest zapakowana fabrycznie ........ Quote
Martens Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Z tego co wiem, sanepid nie zajmuje stanowiska w tej kwestii - psów nie wolno wprowadzać jedynie do tej części lokalów gastronomicznych, w której przygotowywane jest jedzenie. Cała reszta jeśli chodzi o lokale i sklepy to kwestia życzeń ich właściciela. Quote
Paulina516 Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 A żebracy i bezdomni (co siedzą w tramwajach i śmierdzą) to wchodzić mogą? )no tak, bo coś kupią( Quote
LadyS Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Paulina516 napisał(a):A żebracy i bezdomni (co siedzą w tramwajach i śmierdzą) to wchodzić mogą? )no tak, bo coś kupią( Szczerze mówiąc, bardzo kocham psy, ale porównywanie ich do ludzi jest po prostu nie na miejscu. Quote
omry Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 A dla mnie nie jest nie na miejscu :) Jednak nie powinno się oceniać ludzi i to, że jest biedny czy że jest alkoholikiem nie sprawa, że jest gorszy. Quote
Martens Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Paulina516 napisał(a):A żebracy i bezdomni (co siedzą w tramwajach i śmierdzą) to wchodzić mogą? )no tak, bo coś kupią( Wiesz, w takim razie robotnicy na przerwach też powinni siedzieć o suchym dziobie, bo a nuż wejdą do sklepu i coś z roboczego ubrania odpadnie; staruszkę, która się nie domyła też wypadałoby wyprosić, bo śmierdzi... Nie zagalopowałaś się trochę? :razz: Owszem, sklep jest dla kupujących; zwierzę może wejść przy okazji jeśli właściciel sklepu pozwala. Sklep to sklep a nie wybieg dla psów. Quote
Litterka Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Ale też nie można dać się zwariować. Uważam, że np. do sklepu takiego, gdzie są chipsy, papierosy, piwo i ogólnie rzeczy zapakowane fabrycznie problemu bym nie robiła z wpuszczaniem psa. Sama mam takie dwa sklepiki na osiedlu, gdzie przy okazji spacerku "toaletowego" wskakuję po fajki, a Szczeżuja za mną. Ale do sklepu typu piekarnia, mięsny, rybny i inne, gdzie nawet w lodówkach leżą rzeczy luzem, psy powinny mieć jednak wstęp wzbroniony. Nie każdy lubi psi kłak w jedzeniu (a jednak może się taki trafić, u mnie w domu kiedyś znaleźliśmy włos psa w garnku z zupą - szczelnie zakrytym... ;)). Także najlepiej będzie, jeśli zarówno właściciel sklepu, jak i opiekun psa wykażą się choć odrobiną zdrowego rozsądku. Quote
LadyS Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Mnie cały czas ciekawi tylko jedno - po co brać psa do sklepu. Quote
omry Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 ladySwallow napisał(a):Mnie cały czas ciekawi tylko jedno - po co brać psa do sklepu. Ale dlaczego nie? Takie samo pytanie. Po prostu mam w okolicy trzy sklepy, gdzie bez problemu mogę wejść z tym moim mniejszym psem, więc gdy idę na spacer, to wskoczę sobie z Tori pod pachą po picie czy słonecznik na przykład. Quote
Balbina. Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Różne są sytuacje. Ja żeby dostać się do piekarni a przedtem wyprowadzić psa musiałabym wstać o 5.30. Mało kusząca propozycja. Psa zostawiam zaraz przy drzwiach ale od wewnętrznej strony.Nikomu oprócz jednej pani nigdy nie przeszkadzał. Poza tym włosy mogą się dostać zarówno od ludzi jak i od psów. A sądzę ,że kłaki mojego psa są 2x czystsze niż niejednej osoby tam wchodzącej. Do dużych supermarketów psa raczej nie zabieram chociaż raz czy dwa się zdarzyło- w transporterze więc problemu większego nikt nie zauważył(no może oprócz pani w tipsach która swoimi pazurami sprawdzała twardość bułek- nota bene bez woreczka :loveu:) Do galerii Franka zdarzyło mi się wziąć raz, ale ogólnie uważam ,że pies + galeria handlowa to nie za dobre połączenie;) Natomiast do restauracji wchodzimy nałogowo- głównie na wyjazdach.Siadamy gdzieś z boku i tyle. Póki co trafialiśmy na przyzwoitych ludzi któży nie mieli nic przeciwko.:multi: Quote
Litterka Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Jasne, ale na psa właściciel może coś poradzić, opanować. Na buractwo niektórych, niestety, nie ma lekarstwa. Chociaż jeśli mam wybrać, wolę ułożonego psa, niż chama i brudasa... Quote
Balbina. Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 dokładnie! Mi tam by mniej przeszkadzał mały piesek na rękach nawet jak mu jeden kłak spadnie(Boże, jaki zaraz mamy kulturalny i dbający o czystość naród ! Niesamowite:-o) niż taki brudas który się dwa tygodnie nie mył... A zazwyczaj to jest tak ,że ci najbrudniejsi się pierwsi rzucają ,że pies jest w sklepie...Wcale nie czyste, zadbane osoby:roll: Ale to chyba w każdej dziedzinie życia-do powiedzenia zawsze najwięcej mają najbiedniejsi :shake: Quote
LadyS Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Nigdy nie widziałam bezdomnego w sklepie, jeśli mam być szczera. Może dlatego, że zwyczajnie bezdomni nie mają pieniędzy na zakupy. Nadal jednak jest dla mnie niepojęte, po co zabierać psa po zakupy - nie mówię, bo wodę kupioną przy okazji, tylko po zakupy. Quote
Balbina. Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 ladySwallow napisał(a):Nigdy nie widziałam bezdomnego w sklepie, jeśli mam być szczera. Może dlatego, że zwyczajnie bezdomni nie mają pieniędzy na zakupy. Nadal jednak jest dla mnie niepojęte, po co zabierać psa po zakupy - nie mówię, bo wodę kupioną przy okazji, tylko po zakupy. Nie koniecznie bezdomni, często ludzie 'na skraju' . Albo najzwyczajniej w świecie brudasy... Na zakupy jestem przeciwna ale staram się nie osądzać kogoś z psem na rękach chodzącego po sklepie bo często to są przypadkowe sytuacje-a już wole wziąć psa pod pachę niż potem nie mieć go wcale- ostatnio na osiedlu wiszą dwie kartki-jedna skradziono yorka spod delikatesów a druga skradziono sznaucera spod polo... To samo z galeriami-często to są paniusie z pieseczkami ale zdarzyło mi się spotkać ludzi z yorkiem bo zapomnieli ,że promocja jest do tego dnia-i podjechali odrazu ze spaceru... Różnie bywa ;) Quote
LadyS Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 No cóż - skoro jedni mogą iść do sklepu bez psa, bo im się przypomniało, a drudzy nie, to znaczy, że da się bez psa ;) I nadal obstaję przy tym zdaniu. A jak jestem z psem i coś muszę kupić, to po prostu odprowadzam psa i ide jeszcze raz - z szacunku do ludzi, bo może ktoś sobie nie życzy psa w sklepie. Quote
Balbina. Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 a ja sobie nie życzę ryczącego dziecka i śmierdzącego żeby brzydko nie powiedzieć- pana ;) Tak jak pisałam żeby iść po bułki bez psa musiałabym wstać o 5.30.. Niektórzy mogą odprowadzić psa bo mają np. blisko do domu a jak ktoś jedzie z drugiego końca miasta to nie będzie odwoził pieska godzinę i wracał, no proszę Cię ;) Quote
LadyS Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 Balbina12 napisał(a):a ja sobie nie życzę ryczącego dziecka i śmierdzącego żeby brzydko nie powiedzieć- pana ;) Tak jak pisałam żeby iść po bułki bez psa musiałabym wstać o 5.30.. Niektórzy mogą odprowadzić psa bo mają np. blisko do domu a jak ktoś jedzie z drugiego końca miasta to nie będzie odwoził pieska godzinę i wracał, no proszę Cię ;) No proszę Cię, to wstawaj wcześniej ;) Wolność Twoja kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka ;) Quote
motyleqq Posted November 8, 2011 Posted November 8, 2011 ladySwallow napisał(a):No cóż - skoro jedni mogą iść do sklepu bez psa, bo im się przypomniało, a drudzy nie, to znaczy, że da się bez psa ;) I nadal obstaję przy tym zdaniu. A jak jestem z psem i coś muszę kupić, to po prostu odprowadzam psa i ide jeszcze raz - z szacunku do ludzi, bo może ktoś sobie nie życzy psa w sklepie. ja tak samo. może gdybym miała małego psa, którego można wnieść na rękach, to bym wchodziła, ale mam całkiem sporego i po prostu sobie nie wyobrażam iść z nim po sklepie spożywczym ;) raz mi się to zdarzyło, na wsi u moich rodziców, gdzie Etna nie czuje się najlepiej sama, więc poszłam z nią mając nadzieję, że trafię na miłego właściciela sklepu :D tak też się stało i weszłam z psem :) niemniej jednak czułabym się lepiej, gdybym nie musiała zawsze się zastanawiać, czy mnie wyproszą z restauracji czy nie, jak przyjdę z psem... cenię sobie te miejsca, do których wchodzimy bez problemu :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.