evel Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 U mnie pod miastem nie ma problemu z ttb (no dobra, jest jedna babka z błękitną suką, którą chyba trzeba porządnie uświadomić - babkę, nie sukę - :lol:, że teren przed blokiem nie jest jej własny i że nie tylko ona i jej luzem puszczona suka tamtędy przechodzą), natomiast jest naprawdę duży problem z wszelkiej maści owczarkowatymi. Już pomijając te lękliwe ale bez agresji (ostatnio widziałam takiego odważnego Szarika albo Cywila co najmniej - prawie sobie łeb odciął kolczatką od reszty ciała, jak nieopodal przystanku w domku jednorodzinnym... ktoś zaczął stukać młotkiem czy tłuczkiem), jest cała masa ONkowatych miotających się wściekle na smyczach, napadających na inne psy, rzucających się zajadle na ogrodzenia przy ulicach, gdzie przechodzą codziennie dziesiątki ludzi... DWA z tych psów, mimo agresji czy niechęci do innych psów, są pod rozsądną kontrolą właścicieli (smycz, puszczanie luzem tylko na odludziu, perfekcyjnie wyćwiczone komendy), reszta to co najmniej kilkadziesiąt spapranych genetycznie i wychowawczo karykatur prawdziwego owczarka. Quote
panbazyl Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='Martens']A ja owczarka normalnego spotkałam ;) Tyle, że to był... DON z pseudo :evil_lol: Za to rodowodowy ON w rękach hodowcy, z planami wystawowymi, mało nie urwał smyczy z rykiem próbując dorwać mojego 8-tygodniowego szczeniaka, który tyle mu zrobił, że szedł ze mną kilka metrów dalej - dla mnie wszystko na temat psychiki ONków, skoro ludzie (hodowcy!) myślą o robieniu reproduktora z tak pier*dolniętego psa...[/QUOTE] niestety. Znam labradora równie popapranego jak ten onek. tez jest repem. Nie dość, że ma psychike popapraną na maxa to jeszcze przenosi pewną wadę genetyczną... Quote
filodendron Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 Musiałam się zastanowić nad tymi ONkami. Jest jeden najprawdopodobniej agresywny - tak wnioskuję ze środków ostrożności, które podejmuje właściciel - zawsze smycz, zawsze kaganiec i pan przechodzi z nim na drugą stronę ulicy na widok innego psa. Ale pies zachowuje się cicho i spokojnie - widać coś ma za uszami. Są ze dwa albo trzy szkolone - piłeczkowce - na nic poza piłką nie zwracają uwagi. Jest jeden niepilnowany, lata luzem, ale nic nie robi, choć wkurza mnie na maksa tym podbieganiem, bo to potężny pies. No i jeden cud, miód, orzeszki - chodzi bez smyczy, bez kagańca, jego pan nosi ten sprzęt w ręku i steruje psem minimalnymi gestami, bez słowa i ze stuprocentową skutecznością. Nie jestem pewna, czy to nie jakiś instruktor, bo spotykam go czasem idącego od strony placu szkoleniowego. Może więc rzeczywiście to jest jak z tymi yorkami i labradorami - zależy gdzie się mieszka. Miałam napisać, że może ttb są bardziej miejskie niż ONki, ale przypomniał mi się jeszcze jeden ast, podmiejski, który moim znajomym rozszarpał psa, zresztą niepierwszego we wsi. Także ja mam ewidentnie pecha do ttb. Quote
Martens Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 Też jak Was czytam to mam wrażenie, że to kwestia okolicy... U mnie ONków jest krocie, w jakimś zagłębiu ONkowym normalnie mieszkam, i zrównoważonych psów wśród nich garstka... Ostatnio wychodziłam z Bucem, a pod moim blokiem przechodziła zupełnie mi nieznana laska na obcasach z dwójką małych dzieci i ONkiem na samej kolczatce - pies na nasz widok z rykiem zaczął się szarpać, a babka się zatrzymała i tak z nim stała. Nie mam pojęcia czemu - może nie była w stanie go odciągnąć i czekała aż mu przejdzie? Na chwilę zniknęliśmy psu z oczu za krzakiem i zapadła cisza, ale dalej już obsługiwałam zamknięty na klucz śmietnik, trochę to trwało i babka przez cały ten czas stała na szpilach z drącym się na nas psem trzymanym za obrożę. I w mojej okolicy to jest standardowa reakcja owczarka na moje psy - szarpanie się i ryk. Są dwa, które tego nie robią. Żaden znany mi TTB tak nie reaguje, choć wcale nie twierdzę, że przybiegłby do nas merdając ogonem, gdyby był puszczony luzem. Niemniej jednak chyba żadne psy nie robią takiego cyrku jak ten typ, stąd powoli nabieram przekonania, że populacja ONków jest skrajnie agresywna i niezrównoważona - stąd dziwi mnie, czemu te psy nie mają tak złej opinii jak ttb, nawet u mnie w okolicy, gdzie sytuacja jest taka jak piszę. Quote
hecia13 Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='Martens']Pamiętam takie specyficzne zjawisko z okolic osiedli za Dworcem Wschodnim w W-wie, właśnie taka przemysłowa okolica - 7-8 rano (chodziłam tamtędy na zajęcia) i cała parada pań w średnim-starszym wieku z astami i pitami, na grubych smyczach, w ćwiekowanych obrożach, w wielkich kagańcach. Intrygowało mnie na początku, skąd taka popularność psów bojowych wśród statecznych pań w tym wieku, aż mnie olśniło, że o tej porze blokowa ferajna odsypia melanże, a ktoś musi wyprowadzić ten "element image'u", żeby dywanu nie obsikał... Inna sprawa, że te psy też były spokojne, nie zaczepiały się, nie szarpały tymi babkami - podczas gdy sądząc wg opinii o rasie, panie powinny za tymi psami fruwać w otoczeniu powiewających psich i ludzkich flaków, i bryzgów krwi :razz: Wyobrażam sobie taki krajobraz z onkowatymi zamiast bullowatych i znając reakcje przeciętnych psów tego typu jakie spotykam, dopiero wtedy byłby horror :razz:[/QUOTE] W tej chwili królują tu słitaśne yoraski i labki... bullowatych raczej mało, wszystkie spokojne i grzeczne, wyprowadzane na smyczach. A na temat yorków i labków wolę się nie wypowiadać... Quote
Beatrx Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='Martens'] Niemniej jednak chyba żadne psy nie robią takiego cyrku jak ten typ, stąd powoli nabieram przekonania, że populacja ONków jest skrajnie agresywna i niezrównoważona - stąd dziwi mnie, czemu te psy nie mają tak złej opinii jak ttb, nawet u mnie w okolicy, gdzie sytuacja jest taka jak piszę.[/QUOTE] bo opinię owczarków ratuje Szarik i pies Cywil:evil_lol: Quote
panbazyl Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='hecia13']W tej chwili królują tu słitaśne yoraski i labki... bullowatych raczej mało, wszystkie spokojne i grzeczne, wyprowadzane na smyczach. A na temat yorków i labków wolę się nie wypowiadać...[/QUOTE] a dlaczego? Ja chetnie poczytam, niekoniecznie o jurkach. Serio :) bo sama jestem wściekla na niektorych właścicieli labów za wynaturzenia jakie zrobili w rasie. Quote
omry Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 U nas nie ma ani labów, ani TTB, ani ONków, więc nie mam z nimi przykrych doświadczeń. No, jest jeden cholernie agresywny i niewychowany lab starszego człowieka. Nawet na moją małą Torikę rzucał się z pianą na pysku, choć była na rękach i zeszliśmy im na kilka metrów z drogi, bo często przechodzimy pod jego domem i wiedzieliśmy, że świruje. Yorków za to jest od groma. Biegające wszędzie, szczekające.. A jeden to już zmora totalna. Starsze państwo i york yorka nie przypominający oczywiście, który nie ma nigdy nawet obroży. Spacerki wyglądają tak, że Państwo sobie stoją na podwórku i rozmawiają, a pies biega jak głupi i przetrąca wszystkie psy dookoła. Gdy państwo zdecydują się pieska zawołać, to ten oczywiście się nie słucha. Zastanawiam się tylko, czy nauczą się, co to smycz, jak jakiś pies złapie go w zęby albo potrąci samochód, których tu dosyć sporo, bo wiele bloków dookoła. :angryy: Quote
Litterka Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 No to się doczekałam... Nie wiem, czy pamiętacie, kiedyś opisywałam dziewczynkę wychodzącą z dużym czarnym pseudolabem (chyba). Dzisiaj widziałam, jak pies ją przeciągnął po chodniku. Zaryczane i pokrwawione dziewczę (jednak pies ją trochę przeciągnął i sobie chyba skórę Młoda z kolan przez dżinsy zdarła) odprowadziłam do domu i wreszcie wygarnęłam rodzicom. Chyba ich zatkało, mam nadzieję, że zaczną myśleć... Quote
evel Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='omry']U nas nie ma ani labów, ani TTB, ani ONków, więc nie mam z nimi przykrych doświadczeń. No, jest jeden cholernie agresywny i niewychowany lab starszego człowieka. Nawet na moją małą Torikę rzucał się z pianą na pysku, choć była na rękach i zeszliśmy im na kilka metrów z drogi, bo często przechodzimy pod jego domem i wiedzieliśmy, że świruje. Yorków za to jest od groma. Biegające wszędzie, szczekające.. A jeden to już zmora totalna. Starsze państwo i york yorka nie przypominający oczywiście, który nie ma nigdy nawet obroży. Spacerki wyglądają tak, że Państwo sobie stoją na podwórku i rozmawiają, a pies biega jak głupi i przetrąca wszystkie psy dookoła. Gdy państwo zdecydują się pieska zawołać, to ten oczywiście się nie słucha. Zastanawiam się tylko, czy nauczą się, co to smycz, jak jakiś pies złapie go w zęby albo potrąci samochód, których tu dosyć sporo, bo wiele bloków dookoła. :angryy:[/QUOTE] Coś Ty. To typ niereformowalny. U nas biegają wiecznie napalone na wszystko co nie ucieka na drzewo "maltańczyki" (następcy yorasów?). Ja już się nie odzywam, bo szkoda gadać - właściciele to takie tłuczki, że nic nie dotrze. Jeśli spotykamy się na łąkach to puszczam Zu luzem i ona delikwentowi mówi, co myśli temat bliższego zawierania znajomości. Jeśli spotykamy się przy ulicy to biorę Zu pod pachę i przechodzimy, bo szkoda, żeby ona mi się szarpała jak niewychowane za przeproszeniem gówienko ją okrąża z wrzaskiem a właściciel rechocze, że jego psiurek taki odważny :roll: Quote
hecia13 Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 [quote name='panbazyl']a dlaczego? Ja chetnie poczytam, niekoniecznie o jurkach. Serio :) bo sama jestem wściekla na niektorych właścicieli labów za wynaturzenia jakie zrobili w rasie. Żeby nie było żadnych niedomówień: ja nie mam nic przeciwko labkom, ja je bardzo lubię, sama kiedyś chciałam mieć (w odróżnieniu od yorków, za którymi nie przepadam :eviltong:) sąsiedzi maja uroczą sunię, którą uwielbiam. Ale oni WYPROWADZAJĄ JĄ NA SMYCZY!!! Większość okolicznych labków lata luzem, podbiega, zaczepia. Niestety, ja mam psy "z odzysku" - jeden ze schroniska, drugi zabrany z kojca (spędziła tam całe 4 lata swojego życia, zero socjalizacji, co cieczka to szczeniaki, atakuje inne psy, naprawdę jest z nią ciężko). Podbiegające labki powodują złość i agresję moich psów. Buliś, ten schroniskowy, jeszcze jakoś potrafi sie dogadać (spuszczony ze smyczy, bo cierpi na agresję smyczkową), ale Sharunia ... niestety, wyrywa się, szarpie, atakuje... A właściciele labków? Sakramentalne "on łagodny, nic nie zrobi, przecież to lablador" Eh... Moja poprzednia sunia, Maryśka , potrafiła się z nimi bawić i nie było problemu, ale te dwa... Chodzę z Sharą w miejsca, gdzie nie powinnam innych psów spotkać, ale tam zawsze jakis labrador/golden, albo york sie trafi... Ja wiem, że Shara jest problematyczna, ale jak ja widzę psa na smyczy i w kagańcu, to swojego prowadzę w drugą stronę, a nie jemu pod nos. A juz na pewno nie puszczam luzem, krzycząc radośnie "on nic nie zrobi, on łagodny". Quote
filodendron Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 [quote name='evel']U nas biegają wiecznie napalone na wszystko co nie ucieka na drzewo "maltańczyki" (następcy yorasów?). Niestety chyba tak - też na spacerach zaczynam widzieć tę tendencję. Quote
katik Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 [quote name='filodendron']Niestety chyba tak - też na spacerach zaczynam widzieć tę tendencję.[/QUOTE] U mnie większe zacofanie jeśli chodzi o modę - wciąż jorków przybywa :evil_lol: Quote
panbazyl Posted October 7, 2011 Posted October 7, 2011 hmmm.... na mojej wsi cos na kształt "pekinczyka" króluje - ale - uwaga - własciciele zamieszkali tu od dawien dawna wychodza z pieskami na wieś na smyczach :) Duzo jest też donkowatych i starego typu onka - tego co ma jeszcze zadek na wysokości zadka a nie kostek. Quote
Psiefoty Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Martens napisał(a):populacja ONków jest skrajnie agresywna i niezrównoważona - stąd dziwi mnie, czemu te psy nie mają tak złej opinii jak ttb, nawet u mnie w okolicy, gdzie sytuacja jest taka jak piszę. Bo pokolenie 40-stolatków uważa że każdy ONek jest Szarikiem, skrajne antropomorfizowanie tej rasy doprowadziło do tego że większość właścicieli jest totalnymi ignorantami jeśli chodzi o wiedzę z zakresu wychowywania psa i tak mi sie wydaje, że popularność Szarika zaszkodziła poważnie psychice ON jako rasie, zwierzaki trafiły do nieodpowiedzialnych ludzi, później stały się przyczyną zawodu i zostały zepchnięte w łańcuchy czy w jakieś inne menelnie i tam się rozmnażay bez kontroli behawioralnej i teraz po kilkunastu latach mamy tego efekty. Martens, jak sobie tak teraz myślę to u mnie tez nie ma ani jednego normalnego ON na osiedlu. Pierwszy jak widzi moją Miszkę to chciałby ją zagryźć a to przecież samiec, powinien się z nią chcieć zaprzyjaźnić. Drugi tak samo, trzeci to suczka "podwórkowa" ujada jak tylko ktoś się pojawi 50m od ich ogrodzenia i potrafi tak szczekać przez 2-3h. Czwarty ON dla ludzi jest przyjazny ale rzuca się na inne psy. Wychodzi na to że wszystkie te psy były wstępnie socjalizowane w hodowlach klatkowych bez kontaktu z otoczeniem. Aha, i to nie są "owczarkopodobe" to są wszystko piękne fizycznie psiaki. Quote
ajeczka Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Mamy mixa amstaffa lub pitbula jak kto woli ze schroniska. Piękny pies, od początku bardzo dbamy o jego socjalizację i wychowanie z dobrymi efektami. Różnica polega na tym, że w Warszawie i okolicach komentarze "pies morderca", w innych częściach kraju - "jaki śliczny (słodki itp) pieseczek" ;-) Na osiedlu rudy jest przyjacielem wszystkich yorków i innych małych piesków (ich właściciele, na początku szeroko otwierali oczy). Te maluchy biegną do naszego rudzielca mało sobie nóg nie połamią. Z goldenami i labkami jest ok, ale tylko z suczkami i uległymi samcami. Mieliśmy taką sytuację, że mojego męża - właściciela amstaffa ugryzł golden (ten łagodny pieseczek). A wszystko dlatego, że nie chcieliśmy pozwolić żeby nasz zbyt mocno zdominował tamtego :-( Quote
Beatrx Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Psiefoty napisał(a): Aha, i to nie są "owczarkopodobe" to są wszystko piękne fizycznie psiaki. a rodowody mają? bo piękna fizyczność ONków też jest dla nich przekleństwem, co widzisz na przykładach z własnego podwórka. teraz jak ktoś chce ONka to nie patrzy na charakter jego rodziców ani na ich wyszkolenie tylko szuka wśród tych najbardziej kątowanych, z zadem przy ziemi, bo taki typ jest teraz modny. a to, ze rodzice takich szczeniąt psychikę mają słabą nikogo nie obchodzi. z resztą ludzie chyba myślą, że taki ONek to od urodzenia jest wyszkolony tak, jak wspomniany wyżej Szarik czy Cywil i nic ze szczeniakiem nie robią. a tak z ciekawości: na czym są wyprowadzane? na kolcach czy obrożach? Quote
Martens Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 U mnie 90% psów wychodzi na kolcach, nie tylko ONki... Quote
Psiefoty Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Beatrx napisał(a):a rodowody mają? bo piękna fizyczność ONków też jest dla nich przekleństwem, co widzisz na przykładach z własnego podwórka. teraz jak ktoś chce ONka to nie patrzy na charakter jego rodziców ani na ich wyszkolenie tylko szuka wśród tych najbardziej kątowanych, z zadem przy ziemi, bo taki typ jest teraz modny. a to, ze rodzice takich szczeniąt psychikę mają słabą nikogo nie obchodzi. z resztą ludzie chyba myślą, że taki ONek to od urodzenia jest wyszkolony tak, jak wspomniany wyżej Szarik czy Cywil i nic ze szczeniakiem nie robią. a tak z ciekawości: na czym są wyprowadzane? na kolcach czy obrożach? Nie mam pojęcia czy mają rodowody, ale i z rodowodami psy są źle socjalizowane i hodowane w złych warunkach, rodowód nie jest w 100% wyznacznikiem dobrej socjalizacji. A te ONki chodzą na kolczatkach niestety. Quote
panbazyl Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Beatrx napisał(a):a rodowody mają? bo piękna fizyczność ONków też jest dla nich przekleństwem, co widzisz na przykładach z własnego podwórka. teraz jak ktoś chce ONka to nie patrzy na charakter jego rodziców ani na ich wyszkolenie tylko szuka wśród tych najbardziej kątowanych, z zadem przy ziemi, bo taki typ jest teraz modny. a to, ze rodzice takich szczeniąt psychikę mają słabą nikogo nie obchodzi. z resztą ludzie chyba myślą, że taki ONek to od urodzenia jest wyszkolony tak, jak wspomniany wyżej Szarik czy Cywil i nic ze szczeniakiem nie robią. a tak z ciekawości: na czym są wyprowadzane? na kolcach czy obrożach? te onki z zadami przy ziemi wyglądają jak rozjechana zaba.... Na wystawach to istne pokraki z poplatanymi nogami.... Kiedy się to w koncu skończy? jeszzce jakieś 15-20 lat temu onek wyglądał jak pies. Quote
panbazyl Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 [quote name='hecia13']Żeby nie było żadnych niedomówień: ja nie mam nic przeciwko labkom, ja je bardzo lubię, sama kiedyś chciałam mieć (w odróżnieniu od yorków, za którymi nie przepadam :eviltong:) sąsiedzi maja uroczą sunię, którą uwielbiam. Ale oni WYPROWADZAJĄ JĄ NA SMYCZY!!! Większość okolicznych labków lata luzem, podbiega, zaczepia. Niestety, ja mam psy "z odzysku" - jeden ze schroniska, drugi zabrany z kojca (spędziła tam całe 4 lata swojego życia, zero socjalizacji, co cieczka to szczeniaki, atakuje inne psy, naprawdę jest z nią ciężko). Podbiegające labki powodują złość i agresję moich psów. Buliś, ten schroniskowy, jeszcze jakoś potrafi sie dogadać (spuszczony ze smyczy, bo cierpi na agresję smyczkową), ale Sharunia ... niestety, wyrywa się, szarpie, atakuje... A właściciele labków? Sakramentalne "on łagodny, nic nie zrobi, przecież to lablador" Eh... Moja poprzednia sunia, Maryśka , potrafiła się z nimi bawić i nie było problemu, ale te dwa... Chodzę z Sharą w miejsca, gdzie nie powinnam innych psów spotkać, ale tam zawsze jakis labrador/golden, albo york sie trafi... Ja wiem, że Shara jest problematyczna, ale jak ja widzę psa na smyczy i w kagańcu, to swojego prowadzę w drugą stronę, a nie jemu pod nos. A juz na pewno nie puszczam luzem, krzycząc radośnie "on nic nie zrobi, on łagodny". no to ja jestem dziwna, bo swoim pozwalam się powąchać z obcym psem dopiero po jakiejś chwili, a po dość długim czasie dopiero mogą luzem pobiegać, bo to JA muszę mieć pewność ze się nic psom nie stanie i ze sobie przypadna do gustu. Boje sie po prostu o moje psy, ze jakiś inny moze im cos zrobić. I choc mam laby to wiem, ze jeden z moich psów nie trawi ras pierwotnych (kiedys mamamut go pogryzł i od tamtej pory wszystko co ma ogon w górze i mase futra jest bee) i musze mieć 100% pewności że z nowopoznanym psem będa się bawić. Quote
Beatrx Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Psiefoty napisał(a):Nie mam pojęcia czy mają rodowody, ale i z rodowodami psy są źle socjalizowane i hodowane w złych warunkach, rodowód nie jest w 100% wyznacznikiem dobrej socjalizacji. A te ONki chodzą na kolczatkach niestety. nie chodziło mi o to, ze rodowód to wyznacznik czegoś, bo w dzisiejszych czasach coraz mniej znaczy tylko zastanawiam się na ile pseudo niszczą onki a na ile zrzeszeni hodowcy:( bo to, jak się zachowują teraz owczarki niestety w większości przypadków woła o pomstę do nieba:/ Quote
Beatrx Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 panbazyl napisał(a):te onki z zadami przy ziemi wyglądają jak rozjechana zaba.... Na wystawach to istne pokraki z poplatanymi nogami.... Kiedy się to w koncu skończy? jeszzce jakieś 15-20 lat temu onek wyglądał jak pies. może za jakiś czas skończy się ta moda, jak ludzie zobaczą, ze hodowanie tego typu psów prowadzi jedynie do ich kalectwa, bo z użytkowością coraz mniej ma wspólnego Quote
Jus Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 A to ja miałam trochę odwrotną sytuację: jakiś czas temu na osiedlu przybył szczeniak jack russela. Mieliśmy podobne pory wychodzenia, więc się spotykaliśmy co jakiś czas. Szczenior za każdym razem chciał się przywitać z moim (jak to szczenior:)) no ale widzę, że ciągnie swoją panią niemiłosiernie, więc zabierałam swojego, żeby miała okazję w jakikolwiek sposób zareagować. W końcu się zorientowała i zaczęła psa na siłę, oczywiście na obroży, ciągnąć w drugą stronę jak tylko się pojawialiśmy. Szczeniak oczywiście w panikę i w szczek. W końcu powiedziałam jej - łagodnie i z uśmiechem - że przy takim postępowaniu pies może zacząć być agresywny wobec innych. Na co ona: ale jak pani mi nie pozwala nigdy podejść to co ja mam zrobić?? Zatkało mnie powiem wam szczerze. Prawdopodobnie gdyby pies chciał wskoczyć w ogień/wbiec pod samochód/podbiec do lisa z wścieklizną, także by pozwoliła, no bo:co ona ma zrobić? Quote
zmierzchnica Posted November 4, 2011 Posted November 4, 2011 Jakaś moda ostatnio na bezstresowe wychowanie piesków. Idę z mamą i moim czteropsowym stadem przez park. Widzę znajomego pana z szczeniakiem beagle'a. Moje dwa większe psy znają psiaka, ale suczki szczyli nie lubią, więc schodzimy na bok. Oczywiście pan pyta, czy może podejść (i super, że w ogóle pyta! :)). Mówię, że jak jest stado to lepiej nie, bo po co małą stresować, jakby coś moim nie podpasowało. Pan przyjął do wiadomości moją odpowiedź i... stoi razem ze szczylem. My czekamy, każę psom zostawać, co jakiś czas smaki za siedzenie na tyłku. Pan nadal stoi. Już patrzę na niego wymownie, a on na to bezradnie: "...ale ona nie chce iść!". Piesek na oko 6 kg - to faktycznie problem! ;) Ostatnio tak często widzę, szczególnie ze szczeniakami, które nie chcą iść, albo chcą iść do innych psów/dzieci, a właściciele podążają za nimi, nie pytając właścicieli/rodziców o zdanie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.