Balbina. Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Dokładnie pamiętam rozmowę z pewnym panem od renowacji zabytków-to co gołębie robię z starymi kamienicami, ratuszami i innymi zabytkami-to jest koszmar!Wszystko zasrane równo... A dokarmianie gołębi chyba już weszło w nawyk-ostatnio widziałam wielki garnek z zupą w którym "taplały" się 3 gołębie. Quote
panbazyl Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 filodendron napisał(a):Chyba najczęściej dokarmiają starsi ludzie - często pamiętający z dzieciństwa okupację. Poza tym generalnie zakorzenione jest przekonanie, że wyrzucanie jedzenia jest grzechem. Na wsi utylizowało się wszystko - od obierków z ziemniaków (prosiaki), przez stary chleb (kto pamięta, jak po blokach chodzili ludzie i prosili o suchy chleb dla konia? ;)) po zlewki z obiadu (pies). Nic się nie marnowało. Jak ktoś się w ten sposób wychował, to w mieście sobie słabo radzi z resztkami jedzenia. Jak wywali przez balkon, to ma czystsze sumienie. a ja pamiętam z moich miejskich czasów dziadkow co przychodzili po chleb dla konia. Ale teraz - teraz to koni nie ma.... szkoda. a teraz w moich wiejskich czasach - obierki z warzyw i owoców (oprócz tych z ziemniaków) - też sie nic nie marnuje - psy to zjadają - na surowo. Chleb na nie usycha czy nie zielenieje, bo wyjmuję z zamrażalnika tylko tyle ile nam potrzeba. Zupy zawsze można też zamrozić lub zapasteryzować jak coś zostaje i zużyć potem. U nas się ptaszyska nie pożywią. Jedyne na co im pozwalam, to na gniazda na wszystkich 4 rogach domu - mają pod dachem wróbelki gniazda. One dużo nie brudzą. I cieszę się, ze jaskółki wyprowadzily się ze wsi do małych miasteczek. Bo jak miałam je w stajni, to zawsze koty się dobierały do gniazda. A w malych miasteczkach jaskółek pełno - i tam dopiero okna obsrajdolone! One wyprowadzają rocznie powyżej jednego lęgu. Ludzie robia takie półeczki na odchody, zeby co chwila okien nie myć. Quote
panbazyl Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 Trop2011 napisał(a):U mnie jest odwrotnie. Dwie córki moich sąsiadów mają dorosłego boksera, a boją się mojego 5 miesięcznego Goldena. Nic im nigdy nie zrobił mniejszy pies, ale się ich boją. Uciekają, krzyczą, nawet podejść nie chcą. Jak przyjeżdża do nich w odwiedziny rodzina z yorkiem to muszą go zamykać, bo płaczą. pewnie dziewczynki oglądały program Cezara Milana - tam kiedyś było powiedziane, ze goldeny to jedna z bardziej groźnych ras :evil_lol: Quote
Paulina516 Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 A w telewizji zawsze pokazywali goldeny takie fajne z merdającymi ogonami, telewizja kłamie!:diabloti::x Quote
Trop2011 Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 panbazyl napisał(a):pewnie dziewczynki oglądały program Cezara Milana - tam kiedyś było powiedziane, ze goldeny to jedna z bardziej groźnych ras :evil_lol: Naprawdę?! Matko Millan tak powiedział, bo aż przeszukam wszystkie odcinki:) Quote
LadyS Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 No nie ma co się dziwić - labradory i goldeny są ponoć bardzo wysoko, jeśli chodzi o liczbę pogryzień - albo w Stanach, albo w Anglii. Ale chyba w Stanach. Quote
filodendron Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 ladySwallow napisał(a):No nie ma co się dziwić - labradory i goldeny są ponoć bardzo wysoko, jeśli chodzi o liczbę pogryzień - albo w Stanach, albo w Anglii. Ale chyba w Stanach. Chyba chodzi o laby i raczej o USA (?). A nie jest to kwestia statystyczna, że tak powiem? Znajoma z Australii twierdzi, że u nich w pogryzieniach prym wiodą a. cattle dogi Quote
Sybel Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 Co do jaskółek, to ja nigdy nie zapomnę, jak kiedyś z mamą, siostrą i psami wynajęłam pokój w Pucku. To było jakoś na obrzeżach, balkon był na dwie ściany, a nad balkonem daszek. Oczywiście z gniazdem jaskółek. Mój Felek jak te kupy zobaczył, od razu dał w nie nura.... Jak dobrze, ze pokój był z łazienką, pies do kabiny i jazda, szorujemy :| No i ilekroć dziada się nie upilnowało, przychodził z ptasim guano w uszach... Quote
agniecha82x Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 może to nie aż tak bardzo na temat, ale... sytuacja z dzisiejszego spaceru. idę z moimi z psami po parku, przystaje przy nas kobieta i zaczyna ciumkać do mojej suczki. raz, że nie lubię kiedy obce osoby zaczepiają moje psy, dwa, że moja suczka kiedy ktoś zaczyna do niej ciumkać dostaje białej gorączki i zaczyna jazgać niesamowicie! tak więc kobieta ciumka, moja sunia podniosła jazgot, a ona do niej "nie pyskuj mały" ... :niedowia: Quote
Martens Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 W sumie ja mam z sunią starszą podobnie - jak ktoś się zatrzymuje, gapi na nią czy jej w oczy i woła, albo coś gada do niej nachalnie to potrafi burknąć czy wręcz się rozszczekać. Większość ludzi to bawi, choć nie wiem co w tym za radocha, ale są i tacy co próbują ją przekrzykiwać czy się drażnić, czy sami zaczynają szczekać :razz: Zawsze takie zachowanie zbija mnie z tropu, bo aż nie wiem jak zareagować na kretyna, która szczeka na czyjegoś zdenerwowanego psa, jakby był przedszkolakiem... Quote
evel Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 U nas ostatnio kilka razy też się zdarzyło, że ludzie mi na psa szczekali... Nie bardzo wiem jaki ma być przekaz ogólny, ale mimo pierwszej mojej reakcji w postaci totalnego osłupienia (dorośli ludzie ujadający na spokojnie idącego, niezainteresowanego ich istnieniem psa? :stupid:) staram się mówić głośno, co o tym myślę... Społeczeństwo nam idiocieje chyba :shake: Quote
Koreksonowa Posted September 30, 2011 Posted September 30, 2011 Znam to... tylko mi tu przedszkolaków nie obrażać! Koło mojego domu maszeruje gromadka, Korek zdenerwowany jazgotem na nie zazwyczaj poszczekuje,a dzieciaki na to "spaaaaaanieeeeeel" i oczywiście łapki przy sobie:) Quote
panbazyl Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 w czwartek pojechalam z moim czarnym labem do Lublina. I jakie byly reakcje ludzi (siedzieliśmy na przystanku MPK na Ruskiej) na psa - łoj, toż to morderca (babce chodziło o to, że to rottweiler, no bo czarny....) za to żule dośc symaptycznie do czarnucha podchodzili, ale bez spoufalania. jeden pan po dopytaniu się czy to labrador stwierdził, - aj to mój też bedzie TAKI wielki???? hm.... (mój pies nie ma jeszcze dwóch lat, pan jak sie o tym dowiedział, że on jeszcze zmężnieje to się załamał, że ma w domu kulkumiesięcznego przyszlego potwora). ale ogólnie ludzie patrzyli miło na czarnucha. A jak mi się wpakował na kolana to nawet panowie w samochodzei z napisem "policja" zwolnili i się dość bacznie przyglądali, tylko nie wiem na kogo - czy na mnie czy na psa. Ogólnie na mojego biszkopta ludzie mówią "golden" a na czarne "rottweilery"... Quote
Litterka Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 No widzisz? Sama nie wiesz, co hodujesz:evil_lol: Quote
ewtos Posted October 1, 2011 Posted October 1, 2011 panbazyl napisał(a):.............. A jak mi się wpakował na kolana to nawet panowie w samochodzei z napisem "policja" zwolnili i się dość bacznie przyglądali, tylko nie wiem na kogo - czy na mnie czy na psa. ... A czy to Ty prowadziłaś samochód? bo jeśli tak, to raczej Tobie się przyglądali :evil_lol: Quote
filodendron Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 [quote name='panbazyl'] Ogólnie na mojego biszkopta ludzie mówią "golden" a na czarne "rottweilery"...[/QUOTE] Kilka lat temu też myślałam, że czarne labradory to rotki z nieobciętym ogonem :D A jak w kagańcu, to już bankowo :D Quote
gops Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 ja niedawno pomyliłam szczeniaka "labradora" (z pseudo) z amstafem , bo pies na prawdę był podobny do obu ras , ale Pan się upierał że to na pewno całkiem rasowy bo dał za niego 500zł . Quote
panbazyl Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 [quote name='ewtos']A czy to Ty prowadziłaś samochód? bo jeśli tak, to raczej Tobie się przyglądali :evil_lol:[/QUOTE] a uchowaj Boże!!! Nie ja :) Na przystanku siedzieliśmy, tzn ja na murku a pies na moich kolanach. (ja 8 lat temu nie mialam bladego pojęcia że istnieje taka rasa jak labrador....) Quote
Klauzunka Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 a mi kiedyś pan, u którego rzekomo od pokoleń w domu były labradory tłumaczył, że jak rodzą się czarne labradory to są to osobniki z pnia agresywne, o czekoladowych nie słyszał, i to że moja czekolada ma rodowód to świadczy o tym, że zostałam oszukana przez hodowcę. Moja druga labka biszkoptowa (też rodowód) - została skwitowana krótko "coś z nią nie tak, bo ma ciemniejsze uszy i parę innych miejsc". W sumie to był bardzo długi i ciekawy wykład, po którym do dziś dnia zastanawiam się jak wyglądały jego najprawdziwsze z prawdziwych labradory. Quote
panbazyl Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 [quote name='Klauzunka']a mi kiedyś pan, u którego rzekomo od pokoleń w domu były labradory tłumaczył, że jak rodzą się czarne labradory to są to osobniki z pnia agresywne, o czekoladowych nie słyszał, i to że moja czekolada ma rodowód to świadczy o tym, że zostałam oszukana przez hodowcę. Moja druga labka biszkoptowa (też rodowód) - została skwitowana krótko "coś z nią nie tak, bo ma ciemniejsze uszy i parę innych miejsc". W sumie to był bardzo długi i ciekawy wykład, po którym do dziś dnia zastanawiam się jak wyglądały jego najprawdziwsze z prawdziwych labradory.[/QUOTE] ciekawe, bardzo :diabloti: Quote
Psiefoty Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Klauzunka']a mi kiedyś pan, u którego rzekomo od pokoleń w domu były labradory tłumaczył, że jak rodzą się czarne labradory to są to osobniki z pnia agresywne, o czekoladowych nie słyszał, i to że moja czekolada ma rodowód to świadczy o tym, że zostałam oszukana przez hodowcę. Moja druga labka biszkoptowa (też rodowód) - została skwitowana krótko "coś z nią nie tak, bo ma ciemniejsze uszy i parę innych miejsc". W sumie to był bardzo długi i ciekawy wykład, po którym do dziś dnia zastanawiam się jak wyglądały jego najprawdziwsze z prawdziwych labradory.[/QUOTE] No jest tak z czarnymi psami, które w świadomości ludzi sa groźne i niebezpieczne. To taki archetyp chyba, nic z tym się nei poradzi, można jedynie z uśmiechem przekonywać ze tak nie jest :) Ja zauważyłem że dzieciaki jak mają wybór: pogłaskać czarnego laba lub białego to wybierają częściej białego, do mojej Miszki podchodzą z takim lekkim strachem w oczach, który znika zaraz po pierwszym ich wylizaniu ;) Quote
filodendron Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 :) http://www.masterminds.pl/Mity_i_Legendy.37/Czarne,psy..514.html http://www.pies.pl/los-w-kolorze-zaklety_328_a1863.html Quote
Psiefoty Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='filodendron']:) http://www.masterminds.pl/Mity_i_Legendy.37/Czarne,psy..514.html http://www.pies.pl/los-w-kolorze-zaklety_328_a1863.html Egzakli :) Quote
Yorkomanka Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 oglądałam na allegro legowiska [FONT=Arial]Ten rozmiar przeznaczony jest dla następujących ras:[/FONT] [FONT=Arial]York, Yorkshire Terrier, Chihuahua, Maltańczyk, Pinczer Miniaturowy, Ratler, Jack Russel Terrier[/FONT] nie wiedziałam że jest podział na yorka i yorkshire terriera:lol: a w dodatku jrt zmieści się w najmniejszy rozmiar legowiska:loveu: Quote
LadyS Posted October 4, 2011 Posted October 4, 2011 [quote name='Yorkomanka']oglądałam na allegro legowiska nie wiedziałam że jest podział na yorka i yorkshire terriera:lol: a w dodatku jrt zmieści się w najmniejszy rozmiar legowiska:loveu:[/QUOTE] No jak to nie wiedziałaś? :roll: Mnie jedna pani mało co nie pobiła, jak jej powiedziałam, że jej jurek polował kiedyś na szczury i jest terrierem :lol: Ale szczerze mówiąc, nie wierzę, żeby np. mój JRT zmieścił się na legowisko takie same, jak york przyjaciółki :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.