Martens Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Ja nie mam zamiaru zakładać kolców i mordować ptaków; w pewnym momencie zaczęłam po prostu otwierać balkon o świcie i wypuszczać na niego psy, ale przyzwyczaiły się i psy do gołębi, i gołębie do psów :roll: i nie wiem, co dalej. Ja niestety jestem na zootechnice i jestem świadoma co roznoszą dzikie gołębie, począwszy od pasożytów groźnych dla człowieka, na chorobach zakaźnych kończąc - polecam lekturę, bo to o wiele gorsze rzeczy niż te którymi jest nas w stanie zarazić np. bezdomny kot czy pies. Przykład: http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrze%C5%BCek_go%C5%82%C4%99bie%C5%84 Nie wiem, czy któraś z Was jest chętna, żeby jej pieski przynosiły coś takiego w sierści z balkonu... Niech sobie ludzie karmią ptaki gdzieś dalej, w parku, na skwerku, w karmnikach, a nie na parapetach czy pod samym blokiem, litości. Gdybym ja urządziła pod oknem sąsiadki stołówkę dla bezdomnych srających psów, pewnie połowa mieszkańców by mnie wyklęła :roll: A moja sąsiadka, jak brak jej kontaktu z przyrodą, bo musi siedzieć w domu to niech nie wiem, poprosi rodzinę o kanarka? A i dla samych gołębi zapychanie ich chlebem nie jest zdrowe, bo niewiele to ma wspólnego z ich naturalnym pokarmem. Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 [quote name='omry']Nie rozumiem ludzi zakładających kolce na balkon. Mi też srają na balkon i żyję. Problemów nie mam, żeby posprzątać, a żeby z powodu kup ranić zwierzęta.. No jak dla mnie to chore i to nie lekko. A gołębie bardzo szanuję, bo to niezwykle inteligentne stworzonka. Dziś przyniosłam jednego do domu.. Nie może latać i prawie nie chodzi. Jutro jedziemy do weta. Musiałam go wziąć, bo pełno tu psów, kotów, samochodów i kun, choć to centrum miasta. Nie pożyłby długo, a tak może jeszcze coś da się zrobić. Szczerze nienawidzę gołębi, a w zasadzie nienawidzę ludzi, którzy sprawili, że gołębie osiedliły się w bloku u rodziców. Nie wiem, czy zauważyliście, ale odkąd jest masa gołębi, to znacznie zmniejszyła się liczba wróbli; obserwuje to na przykładzie osiedla rodziców, gdzie kiedyś wróbli była masa, a odkąd są gołębie, to praktycznie ich nie ma :roll: Srają nie tylko na balkony, ale i na okna, na parapety - owszem, przeszkadza mi to, przeszkadza to mojej mamie i nic przyjemnego nie widzę w sprzątaniu, skoro tyle lat gołębi nie było. U nas problem był duży, bo blok stary i pod donicami balkonów były porobione otwory, w których zasiedlały się gołębie; pomimo apeli do mieszkańców bloku, oczywiście większosć miała gdzieś zatkanie tego, żeby gołąb nie mógł wejść i założyć gniazda. [quote name='Martens']Ja nie mam zamiaru zakładać kolców i mordować ptaków; w pewnym momencie zaczęłam po prostu otwierać balkon o świcie i wypuszczać na niego psy, ale przyzwyczaiły się i psy do gołębi, i gołębie do psów :roll: i nie wiem, co dalej. Ja niestety jestem na zootechnice i jestem świadoma co roznoszą dzikie gołębie, począwszy od pasożytów groźnych dla człowieka, na chorobach zakaźnych kończąc - polecam lekturę, bo to o wiele gorsze rzeczy niż te którymi jest nas w stanie zarazić np. bezdomny kot czy pies. Przykład: http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrze%C5%BCek_go%C5%82%C4%99bie%C5%84 Nie wiem, czy któraś z Was jest chętna, żeby jej pieski przynosiły coś takiego w sierści z balkonu... Niech sobie ludzie karmią ptaki gdzieś dalej, w parku, na skwerku, w karmnikach, a nie na parapetach czy pod samym blokiem, litości. Gdybym ja urządziła pod oknem sąsiadki stołówkę dla bezdomnych srających psów, pewnie połowa mieszkańców by mnie wyklęła :roll: A moja sąsiadka, jak brak jej kontaktu z przyrodą, bo musi siedzieć w domu to niech nie wiem, poprosi rodzinę o kanarka? A i dla samych gołębi zapychanie ich chlebem nie jest zdrowe, bo niewiele to ma wspólnego z ich naturalnym pokarmem. U nas były gołębie chronione, żeby było zabawniej, więc nic nie można było z nimi zrobić. Od gołębi m.in. mój kot, jak i zwierzęta inne w bloku, zaraziły się pchłami wyjątkowo opornymi na wszelkie preparaty, mieliśmy niemały problem... Dodam, że kot niewychodzący, mający osiatkowany balkon - wiec nie mogło być innego źrodła zakażenia. Sąsiadki córka prawdopodobnie również od gołębi zaraziła się jakąś chorobą skórną, rónież był problem ze zwalczeniem. Żeby nie było - nie jestem przeciwniczką gołębi ogólnie. Uważam jednak, że za ich dokarmianie (mowa o osobnikach dzikich) powinny być odpowiednie grzywny, bardzo restrykcyjnie nakładane na osoby karmiące. Takie karmienie nie jest dobre ani dla ludzi, ani i dla samych gołębi. Quote
filodendron Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 U mnie nie ma gołębi za to sroki trochę mi dokuczają. Znajoma radziła mi, żeby sprawdzić w spółdzielni, czy nie ma zakazu siatkowania balkonów i jeśli nie, to założyć na całość taką prawie przezroczystą siatkę - właśnie takie, którymi się zabezpiecza balkony, żeby koty nie pospadały. Podobno to się sprawdza w sprawie gołębi również. Osr**** balkon to tragedia - mieliśmy ten problem w poprzednim mieszkaniu - praktycznie uniemożliwia korzystanie z balkonu, rozwieszenie prania, pościeli. Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 filodendron napisał(a):U mnie nie ma gołębi za to sroki trochę mi dokuczają. Znajoma radziła mi, żeby sprawdzić w spółdzielni, czy nie ma zakazu siatkowania balkonów i jeśli nie, to założyć na całość taką prawie przezroczystą siatkę - właśnie takie, którymi się zabezpiecza balkony, żeby koty nie pospadały. Podobno to się sprawdza w sprawie gołębi również. Osr**** balkon to tragedia - mieliśmy ten problem w poprzednim mieszkaniu - praktycznie uniemożliwia korzystanie z balkonu, rozwieszenie prania, pościeli. U nas właśnie była siatka, tylko nie zmieniało to faktu, ze wisiała na niej masa pierza (na które nota bene jestem uczulona i które nieźle dawało mi się we znaki, póki mieszkałam z rodzicami), no i pchłami kot też sie zaraził, jak siatka wisiała. Ale jeśli komuś zależy po prostu, żeby nie srały, to się sprawdzi siatka dobrze. Co do pytania spółdzielni - jeśli siatka będzie sama w sobie nośna (tzn. nie będzie potrzeby przykręcania jej z naruszeniem struktury ścian czy sufitów), to nie trzeba pytać ;) Quote
Sybel Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Kolce, o ile mi wiadomo, nie mordują ptaków, jeśli są opatrzone silikonowymi końcówkami. Można takie dostać czasem, chodzi tylko o to, by ptaki nie miały gdzie siadać. Przynajmniej taka jest teoria, w Londynie widziałam gołebie gnazdujące między kolcami bez zatyczek - jest ich tam plaga dosłownie. Quote
sleepingbyday Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 no, ja tez nie przepadam za giołebiami i za ich karmieniem, zwłaszcza, że karmione najczęściej są chlebem, kóry juz zaczyna przecież sie psuć. gołebie od tego chorują i wcale się im nie pomaga dokarmiając je. same dalyby sobie radę spokojnie. albo z sensownym dokarmianiem ziarnem. i fakt, dzikie gołebie to syf straszny, wszystkie te nicienie czy coś. ale nielubienia daleka droga do mordowania. no i weź tu babcie przekonaj, że nie powinny dokarmiać gołebi? u mnie ostatnio w miejscu gołebiowym leżały... buraczki :-) Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 sleepingbyday napisał(a):no, ja tez nie przepadam za giołebiami i za ich karmieniem, zwłaszcza, że karmione najczęściej są chlebem, kóry juz zaczyna przecież sie psuć. gołebie od tego chorują i wcale się im nie pomaga dokarmiając je. same dalyby sobie radę spokojnie. albo z sensownym dokarmianiem ziarnem. i fakt, dzikie gołebie to syf straszny, wszystkie te nicienie czy coś. ale nielubienia daleka droga do mordowania. no i weź tu babcie przekonaj, że nie powinny dokarmiać gołebi? u mnie ostatnio w miejscu gołebiowym leżały... buraczki :-) No, ja też daleka jestem od mordowania, ale uważam, że dzikie gołębie powinny żyć w dzikich miejscach, a nie w blokowiskach ;) Przeganiając stamtąd sikorki, wróble, gile itd. Co do karmienia - w Lublinie jeszcze jak mieszkałam, to na rogu naszej kamienicy, w środku miasta ktoś wyrzucał cały bochen chleba. Cały, nie krojony, ot, taki duży - pewnie liczył, że gołąbki stadnie po niego przylecą i współpracując, zabiorą :lol: Ale standardem są też kości kurze (gołębie kanibale!), resztki z obiadów, szyneczki, ryby. Myślałam kiedyś, że to dla kotów, ale jak mi mało na łeb nie zleciała zawartość kubła z odpadkami i zapytałam, po co pani to wywala na trawnik, to mnie oświeciła, że dla gołąbków. Pomijam, że resztki leciały z jakiegoś 6-7 piętra. Quote
Rosomak Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 U nas, w tym bloku dziadek z góry, dokarmia gołębie codziennie i pozwala im (!!!) wchodzić do środka mieszkania :/ I sąsiedzi nic nie mogą zrobić, a gołębi przybywa. Zupełnie nie rozumiem idei dokarmiania, przecież jest tyle naturalnego jedzenia wokół nas, a jeszcze ludzie muszą je dobijać spleśniałym chlebem :/ Zimą sensowne dokarmianie ma sens, ale latem? I do tego cudowny fetor zmoczonego chleba po ulewie.... gołębie tego i tak nie jedzą, bo po co. Problem na linii psy-gołębie, jeszcze nie miałem. Ale prowadzę hodowlę egzotycznych ptaków, już parę lat temu gołębie zostawiły salmonellę papugom i w skutek czego, kilka szt. mi padło :/ Głupocie mówimy zdecydowanie NIE! Quote
sleepingbyday Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 dla gołąbków srąbków - lenie i brudasy jesteśmy, jako naród, i tyle. Quote
Afryka Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 A ja lubię gołębie. Piękne ptaki. Lubię obserwować ich życie społeczne chodząc po parku albo czekając na przystanku na tramwaj. Zresztą ludzie którzy lubią gołębie, na ogół lubią tez psy, więc można z nimi pogadać ;) Dokarmianie w lecie nie jest potrzebne, ale już w zimie przy temperaturze -15 te ptaki raczej sobie nie dadzą rady same. Quote
Martens Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 W parku to i ja wszystkie skrzydlate istoty lubię ;) Quote
filodendron Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Rosomak napisał(a):. Zupełnie nie rozumiem idei dokarmiania, przecież jest tyle naturalnego jedzenia wokół nas, a jeszcze ludzie muszą je dobijać spleśniałym chlebem :/ Chyba najczęściej dokarmiają starsi ludzie - często pamiętający z dzieciństwa okupację. Poza tym generalnie zakorzenione jest przekonanie, że wyrzucanie jedzenia jest grzechem. Na wsi utylizowało się wszystko - od obierków z ziemniaków (prosiaki), przez stary chleb (kto pamięta, jak po blokach chodzili ludzie i prosili o suchy chleb dla konia? ;)) po zlewki z obiadu (pies). Nic się nie marnowało. Jak ktoś się w ten sposób wychował, to w mieście sobie słabo radzi z resztkami jedzenia. Jak wywali przez balkon, to ma czystsze sumienie. Quote
omry Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Afryka napisał(a):A ja lubię gołębie. Piękne ptaki. Lubię obserwować ich życie społeczne chodząc po parku albo czekając na przystanku na tramwaj. Zresztą ludzie którzy lubią gołębie, na ogół lubią tez psy, więc można z nimi pogadać ;) Dokarmianie w lecie nie jest potrzebne, ale już w zimie przy temperaturze -15 te ptaki raczej sobie nie dadzą rady same. Zgadzam się. Gołębie i wróble karmimy w weekendy na starówce, nie na balkonie, bo nie popieram tego, ale jak mi gołąbek czy gołąbki usiądą na balkonie, to mi to nie przeszkadza. Zrobią kupę to co? Posprzątam. Quote
Yorkomanka Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 mi gołąb ostatnio nasrał na okno zamknięte okno nie na parapet na szybę, jak tego dokonał? nie mam pojęcia :crazyeye: Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 omry napisał(a):Zgadzam się. Gołębie i wróble karmimy w weekendy na starówce, nie na balkonie, bo nie popieram tego, ale jak mi gołąbek czy gołąbki usiądą na balkonie, to mi to nie przeszkadza. Zrobią kupę to co? Posprzątam. Tak, pewnie że posprzątam, bo przecież nie będę miała całych okien zasranych - tylko ta kupa to w przypadku dzikich gołębi może być siedliskiem chorób i zarazków. Yorkomanka napisał(a):mi gołąb ostatnio nasrał na okno zamknięte okno nie na parapet na szybę, jak tego dokonał? nie mam pojęcia :crazyeye: U moich rodziców gołębie się wyspecjalizowały swego czasu w sraniu na szyby, nie wiem, jak to robiły, ale więcej było zasranych szyb niż parapetu... Quote
omry Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 ladySwallow napisał(a):kupa to w przypadku dzikich gołębi może być siedliskiem chorób i zarazków. Dlatego się sprząta. Jak komuś nie chce się sprzątać, to gołębie gania. Jego sprawa. Ja lubię gołębie, jak chcą siedzieć, to niech siedzą :) Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 [quote name='omry']Dlatego się sprząta. Jak komuś nie chce się sprzątać, to gołębie gania. Jego sprawa. Ja lubię gołębie, jak chcą siedzieć, to niech siedzą :) Jasne, szczególnie jego sprawa, jak sąsiedzi dokarmiają ptaszyska... Quote
Afryka Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 ladySwallow napisał(a):Jasne, szczególnie jego sprawa, jak sąsiedzi dokarmiają ptaszyska... Jeśli to rzeczywiście jest duży problem, to może warto pogadać z sąsiadami i np. wydzielić gdzieś na podwórku "oficjalne miejsce do karmienia gołębi". W kamienicy u mojej mamy jest właśnie taka ustalona przez sąsiadów zasada, żeby nie karmić na parapetach i balkonach, natomiast na podwórku jak najbardziej. Dzięki temu gołębie nie przesiadują na balkonach, tylko czekają sobie grzecznie na dachu śmietnika albo na pobliskim drzewie. Quote
Martens Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 No u mnie jest to niestety sąsiadka, która praktycznie nie wychodzi z domu, bo ma problemy z nogami, więc ona i tak w to wydzielone miejsce nie pójdzie... A że jej chleb zostaje to wywala i ma gdzieś - ona nie ma balkonu, więc u niej nie siedzą tylko u mnie. No i gdyby to było kilka ptaszków i kilka kupek to ok, posprzątałabym sobie, ale momentami mam wrażenie, że mój balkon brudzi się niczym ptasia woliera w zoo :roll: i żeby tych kup nie było, musiałabym go pucować 2 razy dziennie. Zresztą chodzi mi tez o psy - wychodzą na balkon, interesują się tymi g*wnami, liżą je, później liżą mnie po rękach, po twarzy. Mnie to nie obrzydza, po prostu to realne zagrożenie chorobami odzwierzęcymi. Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Afryka napisał(a):Jeśli to rzeczywiście jest duży problem, to może warto pogadać z sąsiadami i np. wydzielić gdzieś na podwórku "oficjalne miejsce do karmienia gołębi". W kamienicy u mojej mamy jest właśnie taka ustalona przez sąsiadów zasada, żeby nie karmić na parapetach i balkonach, natomiast na podwórku jak najbardziej. Dzięki temu gołębie nie przesiadują na balkonach, tylko czekają sobie grzecznie na dachu śmietnika albo na pobliskim drzewie. Nie da rady - w bloku mieszka ponad 100 rodzin, ZAWSZE znajdzie się ktoś, komu nie podpasuje lub kto po prostu się nie zgodzi albo nie dostosuje do ustaleń. Quote
filodendron Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Przypomniało mi się, że w poprzednim miejscu zamieszkania (to były stare bloki LSM w Lublinie) można było zamontować dach nad balkonem - była nawet jakaś firma, która tym się zajmowała. Taki dość solidny daszek z pleksi oparty na metalowej konstrukcji - i gdyby od niego pociągnąć siatkę, to może nie byłoby tak źle, nawet z piórami, bo jednak już na sam balkon ptaki by nie weszły. Niemniej jest to problem - w niektórych miejscach naprawdę poważny. My w tych blokach mieszkaliśmy z malutkim dzieckiem - to właściwie tak, jakby człowiek nie miał tego balkonu, bo jak dzieciak raczkuje, a nawet już chodzi po mieszkaniu, to trzeba by przy wyjściu na balkon trzymać buty na zmianę. Quote
omry Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 No to faktycznie macie nieciekawie. U mnie gołębie siadają, srają, ale nie jest ich wiele, nikt ich nie dokarmia i pewnie dlatego nie mam z tym takiego koszmaru. Quote
Beatrx Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 sorry za ot:eviltong:, ale opowieść z dzisiaj: idziemy koło przedszkola, chyba pora odbierania dzieci była, bo wychodzą dwie dziewczynki z rodzicami. jedna krzyczy "pies! pies!" i chowa się za tatę. na to tatuś: - zawsze chciałaś pieska, no to idź i sobie weź:diabloti: a ona: - ale nie wilkołaka... :evil_lol: 1 Quote
Trop2011 Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 Beatrx napisał(a):sorry za ot:eviltong:, ale opowieść z dzisiaj: idziemy koło przedszkola, chyba pora odbierania dzieci była, bo wychodzą dwie dziewczynki z rodzicami. jedna krzyczy "pies! pies!" i chowa się za tatę. na to tatuś: - zawsze chciałaś pieska, no to idź i sobie weź:diabloti: a ona: - ale nie wilkołaka... :evil_lol: U mnie jest odwrotnie. Dwie córki moich sąsiadów mają dorosłego boksera, a boją się mojego 5 miesięcznego Goldena. Nic im nigdy nie zrobił mniejszy pies, ale się ich boją. Uciekają, krzyczą, nawet podejść nie chcą. Jak przyjeżdża do nich w odwiedziny rodzina z yorkiem to muszą go zamykać, bo płaczą. Quote
LadyS Posted September 29, 2011 Posted September 29, 2011 omry napisał(a):No to faktycznie macie nieciekawie. U mnie gołębie siadają, srają, ale nie jest ich wiele, nikt ich nie dokarmia i pewnie dlatego nie mam z tym takiego koszmaru. No u nas było na tyle nieciekawie, że był czas, że nie można było wyjść z bloku, żeby nie być obsranym - mamy wyjście w takim tunelu i zawsze na jego krawędzi akurat któryś gołąb srał. W obecnej chwili sanepid nakazał ich eksmisję przy okazji remontu bloku - tylko z naszego bloku 7 piętrowego było usuniętych na inne, dzikie siedlisko ponad 200 sztuk gołębi i 40 gniazd... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.